Wolni...25 lat i w górę

15.01.10, 18:49
Czy z nami jest coś nie tak? I to się tyczy zarówno samotnych kobiet jak i mężczyzn czy po prostu szukamy czegoś więcej, nasze wymagania rosną, nie chcemy sie układać w jakieś niepewne związki więc wolimy nie być z nikim, aż w końcu z tej samotności tracimy zdolność do wspólnego z drugą osobą życia?
    • skarpetka_szara Re: Wolni...25 lat i w górę 15.01.10, 19:11
      Mowisz powaznie? bo chyba nie masz pojecia ze w innych krajach
      ludzie nawet nie mysla o bycie w parze w tym wieku.
      • jack20 Re: Wolni...25 lat i w górę 16.01.10, 13:57
        no i efekty sa wiadome i ogolnie dostepne.
        poczytaj statystyki rozwodowe, o frustracjach czubkow obu plci itp.
        itd. tak wiec nie truj glupot.
    • zeberdee24 Re: Wolni...25 lat i w górę 15.01.10, 19:25
      Nie sądzę żeby było z nami coś nie tak:) Po prostu jest to kwestia tego że teraz
      nie trzeba nic robić na siłę, ludzie szukają miłości, kogoś kto będzie
      interesujący, miał podobne zainteresowania, poglądy, kogoś z kim będzie się
      chciało iść przez życie, jednym udaje się to szybciej, inni uznają to za mało
      istotne i wiążą się żeby uniknąć bycia samemu, a jeszcze inni są w takiej
      sytuacji jak my czyli że jeszcze nie znaleźli:)
    • hermina25 Re: Wolni...25 lat i w górę 15.01.10, 19:38
      czemu coś nie tak?Ja chcę być wolna!Na razie się z kimś spotykam,ale chcę być
      sama,bo tylko tak potrafię w pełni cieszyć się życiem :)
      • mahadeva Re: Wolni...25 lat i w górę 15.01.10, 19:45
        to dlaczego go nie rzucisz? :))))
        • hermina25 Re: Wolni...25 lat i w górę 15.01.10, 19:51
          bo miło mi się z nim czas spędza :)podoba mi się,imponuje mi i jest świetnym
          facetem,ale pewnie i tak z tego nic nie będzie,więc po co myśleć o tym
          przyszłościowo :)
          jak się to już skończy,to będzie ten pan ,naprawdę miłym wspomnieniem :)
      • potworski Takie pytanie 15.01.10, 19:46
        hermina25 napisała:

        > czemu coś nie tak?Ja chcę być wolna!Na razie się z kimś spotykam,ale chcę być
        > sama,bo tylko tak potrafię w pełni cieszyć się życiem :)


        Hermina czy ty masz w notepadzie jeden jedyny tekst zapisany i wklejasz go z
        małą modyfikacją gdziekolwiek się nie wypowiadasz? Jak widzę twój nick to od
        razu wiem, że z prawdopodobieństwem bliskim pewności będziesz pisać o tym jak
        kochasz bycie samą, że będziesz starą panną z dzieckiem i że twój obecny facet
        jest czasoumilaczem. Jesteś chyba rekordzistką tego forum pod względem pisania w
        kółko o tym samym.
        • zeberdee24 Re: Takie pytanie 15.01.10, 19:50
          A był taki Joachim w Niemczech co miał na ten temat teorię.
          • hermina25 Re: Takie pytanie 15.01.10, 19:52
            jaką teorię?
        • hermina25 Re: Takie pytanie 15.01.10, 20:30
          a tak jakoś ostatnio jestem monotematyczna :)
          utwierdzam się w przekonaniu,że mam 100 % racji ,mówiąc w kółko o tym samym :)
    • mahadeva Re: Wolni...25 lat i w górę 15.01.10, 19:44
      niewiarygodne, ze niektorzy nawet polskiego nie znaja

      nie chcemy sie układać w jakieś niepewne związki
    • sylwiamc Re: Wolni...25 lat i w górę 15.01.10, 19:45
      myślę, że wymagania rosną wraz z wiekiem - mam koleżankę, która dobiega
      czterdziestki, wciąż umawia się na randki i wciąż okazuje się, że to
      nie to...
      więc może osoba, którą w wieku lat 20-25 byśmy zaakceptowali i
      pokochali w wieku lat 30 okazuje się nie spełniać jakiś ważnych dla nas
      kryteriów.
    • rzeka.chaosu Re: Wolni...25 lat i w górę 15.01.10, 20:02
      Po raz kolejny czuję się dyskryminowana z powodu wieku ;P

      Odp. do autorki: jesteście (wy powyżej 25) normalni. Czasy się zmieniają,
      niedługo śluby będą brane pod 40. Wymagania rosną i rośnie egoizm i wygodnictwo
      (o związek trzeba się starać).

      Do Herminy :) Mam tak samo :)
    • artemisia_gentileschi Bo wolnosc rzadzi n/t 15.01.10, 20:34
    • teletoobis Re: Wolni...25 lat i w górę 15.01.10, 20:37
      moim wieku latwiej myslec o trumnie niz o dupie :)
      • margie Re: Wolni...25 lat i w górę 15.01.10, 21:14
        ja mysle u urnie:) trumna to przezytek:)
        • teletoobis Re: Wolni...25 lat i w górę 15.01.10, 21:16
          rzucilem to haslowo. Mnie nalezy spalic i rozsypac. By slad nie
          pozostal na tym parole
    • nessie-jp Re: Wolni...25 lat i w górę 15.01.10, 20:42
      Ja w ogóle trochę nie rozumiem, w dzisiejszych czasach, tej presji i pędu do
      "założenia rodziny" (choćby i w najbardziej nieformalnym sensie). Po co? Nie
      chodzi mi o sytuację, kiedy spotykasz człowieka, z którym jest ci dobrze i z
      którym chcesz być
      • stinefraexeter Re: Wolni...25 lat i w górę 15.01.10, 21:09
        A ja nie rozumiem, czego nie rozumiesz ;)

        Nawet na tym nowoczesnym Zachodzie (gdziekolwiek by on nie miał być) ludziom
        odbija na punkcie odnalezienia drugiej połówki, czego dowodzą choćby wszelkiego
        rodzaju głupawe komedyjki, sitcomy i reality show. Wiek 25 lat to jak magiczna
        granica. Wejście w dorosłość po zakończeniu studiów, świadomość, że młodość
        metrykalna powoli przemija, że decyzje podjęte teraz zaważą na całym życiu i
        coraz mniej czasu zostaje na poprawienie błędów.

        Można przekonywać, że to gra emocji tylko, ale fakty pozostają faktami.
        • nessie-jp Re: Wolni...25 lat i w górę 15.01.10, 21:31
          No tak, kiedyś po ukończeniu 25 latek trzeba było sobie zrobić trwałą, roztyć
          się i odziać w garsonkę, a teraz... tak żeśmy się unowocześniły, że jedyne
          obowiązki to dzieci narobić i męża złapać :D

          "Tych z Zachodu" też nie rozumiem, tzn. rozumiem rzecz jasna sitcomy i komedie
          romantyczne, bo to taka tematyka: jak złapać i nie wypuścić. Natomiast osoby,
          które wedle tych serialowo-komediowych prawideł usiłują układać sobie życie, to
          już budzi lekkie przerażenie
          • stinefraexeter Re: Wolni...25 lat i w górę 16.01.10, 10:47
            To czy i jak kultura masowa wpływa na zachowanie ludzi to grząski grunt i trochę
            przypomina dyskusję o jajku czy kurze ;)

            Chodzi mi o to, że lęk przed samotnością i pragnienie znalezienia partnera na
            życie (w domyśle) jest wspólny nam wszystkim. W naszej kulturze dzieci i śluby
            pojawiają się nieco wcześniej niż w Niemczech, dajmy na to (strzelam), ale to
            niewiele zmienia i wynika z takiej a nie innej sytuacji finansowo-społecznej. U
            nas wciąż trudniej jest (niż w niektórych krajach) z godziwymi zarobkami, z
            pracą zaraz po studiach pozwalającą utrzymać się samemu, z uzyskaniem kredytu na
            własne mieszkanie... Siłą rzeczy szybciej łączymy się w pary na poważnie, bo tak
            jest łatwiej. Tu gdzie mieszkam (Skandynawia) takie lęki egzystencjalne
            opuszczają ludzi już z wieku dwudziestu lat (bo znacznie łatwiej im
            usamodzielnić się już po szkole bądź przynajmiej wyprowadzić się od rodziców).
            Życie upływa tu w znacznie mniejszym lęku o "przyszłość" niż u nas, więc dłużej
            można żyć w pojedynkę i bardziej wybrzydzać ;) Nie oznacza to jednak, że nie ma
            parcia na rodzinę i dzieci. Ono ma się dobrze, jest tylko bardziej dyskretne.
            • nessie-jp Re: Wolni...25 lat i w górę 17.01.10, 17:15
              stinefraexeter napisała:

              > To czy i jak kultura masowa wpływa na zachowanie ludzi to grząski grunt i troch
              > ę
              > przypomina dyskusję o jajku czy kurze ;)

              Sama zaczęłaś :)

              Ja tylko protestuję przeciwko analizowaniu społeczeństw i ich postaw na
              podstawie seriali telewizyjnych, jakie oglądają. Zbyt wielu ludzi mówi "a na
              Zachodzie to..." po czym okazuje się, że to "na Zachodzie" widzieli tylko w
              serialu telewizyjnym typu ichni Klan.
        • lonely.stoner Re: Wolni...25 lat i w górę 16.01.10, 01:21
          stinefraexeter napisała:

          > A ja nie rozumiem, czego nie rozumiesz ;)
          >
          > Nawet na tym nowoczesnym Zachodzie (gdziekolwiek by on nie miał być) ludziom
          > odbija na punkcie odnalezienia drugiej połówki, czego dowodzą choćby wszelkiego
          > rodzaju głupawe komedyjki, sitcomy i reality show. Wiek 25 lat to jak magiczna
          > granica. Wejście w dorosłość po zakończeniu studiów, świadomość, że młodość
          > metrykalna powoli przemija, że decyzje podjęte teraz zaważą na całym życiu i
          > coraz mniej czasu zostaje na poprawienie błędów.


          are you joking me??? wez mi powiedz w ktorym sitcomie bohaterowie maja po 25 lat??? na zachodzie 25 lat to dopiero poczatek zycia, konczy sie studia ok, i ludzie wyjezdzaja, podroz dookola swiata a pozniej jakas praca, niekotrzy maja wtedy stalego partnera ale tak naprawde to wszystko zaczyna sie stabilizowac mniej wiecej ok.30tki albo i pozniej. I nikt nie ma takiego jakiegos schiza ze jak sie ma 25 lat i nie ma planow malzenskich to musi byc z toba cos nie tak, raczej na odwrot.
          • stinefraexeter Re: Wolni...25 lat i w górę 16.01.10, 10:38
            No ale parcie na znalezienie stałego faceta jest. To się nie zmienia wraz z
            szerokością geograficzną. Dzieci może rodzą się statystycznie nieco później, ale
            parcie na rodzinę jest i ma się dobrze.
            • sid.leniwiec Re: Wolni...25 lat i w górę 16.01.10, 11:06
              > No ale parcie na znalezienie stałego faceta jest. To się nie zmienia wraz z
              > szerokością geograficzną.

              Z moich obserwacji wynika, że się zmienia. W zależności od szerokości
              geograficznej, środowiska, wykształcenia, światopoglądu, etc.
              • dystansownik Re: Wolni...25 lat i w górę 16.01.10, 11:47
                > > No ale parcie na znalezienie stałego faceta jest. To się nie zmienia wraz
                > z
                > > szerokością geograficzną.
                >
                > Z moich obserwacji wynika, że się zmienia. W zależności od szerokości
                > geograficznej, środowiska, wykształcenia, światopoglądu, etc.

                Zmiany są zależne od indywidualnych uwarunkowań, które wymieniasz, ale jednak
                jakieś parcie prawie zawsze jest. Główną kwestią jest to czy kobieta je okazuje
                wszem i wobec, czy raczej się z tym nie obnosi.
                • sid.leniwiec Re: Wolni...25 lat i w górę 16.01.10, 13:38
                  Jak ktoś pisze na temat zjawisk społecznych, że coś jest zawsze, albo
                  czegoś nie ma nigdy, to mogę tylko uśmiechnąć się pobłażliwie.;)
                  • sid.leniwiec Re: Wolni...25 lat i w górę 16.01.10, 13:48
                    Albo nawet prawie zawsze.:)
      • sid.leniwiec Re: Wolni...25 lat i w górę 16.01.10, 10:22
        Nessie-jp, podpisuję się obiema rękami.:)
    • jan_owy Re: Wolni...25 lat i w górę 15.01.10, 23:25
      Z nami jest tyle coś nie tak, że.... jesteśmy bardziej wymagający, bardziej
      zamknięci, bardziej zabiegani, nie wchodzimy tak łatwo w związki ( z różnych
      powodów).

      Ja faktycznie nie chcę wchodzić w niepewne związki, relacje, nie chcę rozwijać
      znajomości z kobietą, która wiem, że z pewnych powodów mi nie pasuje, że i tak z
      tego nic nie będzie.
      Z doświadczenie wiem też (na szczęście mam to doświadczenie), że jak wejdziesz
      do śmierdzącego i niepasującego związku, to tylko się pobrudzisz i doświadczysz
      przykrych doświadczeń tylko. Więc po co mi to?
      • lolcia-olcia Re: Wolni...25 lat i w górę 16.01.10, 01:30
        Z doświadczenie wiem też (na szczęście mam to doświadczenie), że jak wejdziesz
        do śmierdzącego i niepasującego związku, to tylko się pobrudzisz i doświadczysz
        przykrych doświadczeń tylko. Więc po co mi to?

        Pewnie nie ma co marnować czasu na coś co nie ma przyszłości.
    • sid.leniwiec Re: Wolni...25 lat i w górę 16.01.10, 10:20
      Wolni 25-lat i więcej, to nie jest jednolita grupa. Są wśród nich tacy, którzy
      mają "pecha", wszyscy znajomi sie pohajtali, a babcie i ciotki mówią, że oni "w
      tym wieku" też powinni. Są tacy, którzy są sami, a woleliby być w związku, bo
      naprawdę tego chcą. Są tacy, którym się nie trafiło i nie robią z tego tragedii.
      I są tacy, którym sie nie śpieszy, bo człowiek żyje 70 lat, więc po co ma sie
      wiązać w wieku 25 lat, poza tym wiedzą, że rodzina/związek, to wybór, nie
      konieczność i tak naprawdę nie wygląda to tak jak w telenowelach (co chyba
      często ludzi zaskakuje). Jednym słowem - są ludzie samotni, sami i wolni.
    • jack20 Re: Wolni...25 lat i w górę 16.01.10, 14:02
      zle wzorce, badz brak takowych.
      strach przed przyszloscia, nieufnosc w odkrywaniu ludzi, bo brak
      takowych (jak ja mysle), plaskosc (wiekszosc jak z jednej sztancy)
      jeden typ nie rozni sie wiele od drugiego przyczyniaja sie do twoich
      frustracji
      • k2i Re: Wolni...25 lat i w górę 16.01.10, 18:46
        nie koniecznie frustracji, tylko braku szczęścia
Inne wątki na temat:
Pełna wersja