Obowiązek ojca względem córki...

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.04, 18:14
Jestem podirytowana....Właśnie zakończyłam rozmowę z ex. Raczył mi
powiedziec, że kupowanie czegokolwiek naszej córce jest tylko i wyłacznie
moim obowiązkiem!! a nie jego ponieważ córa przebywa ze mną. Nie poczuwa się
do zakupu czegokolwiek względem niej, jedynie do prezentów z jakiejś okazji.
Przy okazji raczy mnie swoimi ciętymi uwagami na temat jej ubioru, zdrowia,
zachowania...a na moje sugestia by kupił, zrobił coś sam skoro krytykuje
jawnie się ze mnie wysmiewa, że coś mi takiego przychodzi do głowy...
Poradźcie mi jak mam stłumić te silne emocje w samej sobie? Jak nie reagować?
Czy któraś z was ma za sobą takie przejścia??
    • Gość: Lena Re: Obowiązek ojca względem córki... IP: 80.48.96.* 05.02.04, 18:42
      Ja takich doświadczeń nie mam- przynajmniej z ex - ale po zastanowieniu
      radziłabym ograniczenie rozmów z ex. Kup zeszyt /radzę gruby dla dodania powagi
      sprawie, podpisz "książka skarg i zażaleń mojego ex odnośnie ....", podziel ją
      ewentualnie na rozdziały "moje wychowanie córki", "sposób ubierania
      córki", "ocena osiągnięć szkolnych córki", "prezenty kupowane córce przez
      tatusia" i co Ci jeszcze przyjdzie do głowy. Ty w ogóle nawet nie angażuj się w
      wymianę korespondencji, poprzestań na czytaniu. Lepiej może nie będzie ale na
      pewno weselej.
      Pozdrawiam :))) Nie zmusisz faceta do robienia czegokolwiek awanturami.
      Mężczyźni są wzrokowcami, może lepiej pójdzie mu czytanie.
      • owca Re: Obowiązek ojca względem córki... 05.02.04, 18:44

        myślę, że zwycięży lenistwo i ex nic tam nie będzie wpisywać ;-)

        pozdrawiam
        owca

        _,,,٢ة إ ة٦,,,_
        • Gość: Lena Re: Obowiązek ojca względem córki... IP: 80.48.96.* 05.02.04, 18:51
          ... ale też może już nic więcej nie powie :)))))
          • Gość: lesio958 Re: Obowiązek ojca względem córki... IP: *.espol.com.pl 05.02.04, 18:59
            Przepraszam ale to jakis dupek chyba.
            Nie wiem ile lat byliscie razem ale chyba słabo go poznałas .
            Proponuje cięte riposty typu-Jaki ojciec taka córka.
            I to wkażdej sytuacji;szkoła,wygłąd,zachowanie. Zobaczymy czy bedzie sie
            dalej tak głupio mądrzył?
            • owca Re: Obowiązek ojca względem córki... 05.02.04, 19:03
              Gość portalu: lesio958 napisał(a):

              > Proponuje cięte riposty typu-Jaki ojciec taka córka.

              taka riposta będzie bardzo krzywdzaca wobec córki
              a chyba nie o to chodzi aby na niej skupiały się nieporozumienia między rodzicami?

              pozdrawiam
              owca

              _,,,٢ة إ ة٦,,,_
    • kochanica.francuza Re: Obowiązek ojca względem córki... 05.02.04, 19:02
      Ex jest "miodzio". Ja jak sie wkurze to działam - moze wnies o alimenty?
    • nawiedzona_baba Re: Obowiązek ojca względem córki... 05.02.04, 19:13
      Gość portalu: motylek napisał(a):

      > Jestem podirytowana....Właśnie zakończyłam rozmowę z ex. Raczył mi
      > powiedziec, że kupowanie czegokolwiek naszej córce jest tylko i wyłacznie
      > moim obowiązkiem!! a nie jego ponieważ córa przebywa ze mną.

      trochę ma rację - w końcu to Ty wiesz czego jej potrzeba

      > Nie poczuwa się do zakupu czegokolwiek względem niej, jedynie do prezentów z
      > jakiejś okazji.

      sukces ;) przynajmniej wie, że dziecku sprawia się prezenty (i niech to
      będą "wyłącznie" urodziny/imieniny/dzień dziecka/mikołajki/gwiazdka)

      > Przy okazji raczy mnie swoimi ciętymi uwagami na temat jej ubioru, zdrowia,
      > zachowania...a na moje sugestia by kupił, zrobił coś sam skoro krytykuje
      > jawnie się ze mnie wysmiewa, że coś mi takiego przychodzi do głowy...

      hmmm, chciałam napisać żeby razem poszedł, ale widzę, że to bez sensu. A
      zachowanie - ha, pewnie wynika z Twojego stylu wychowania (bo, oczywiście, on
      by to "robił" inaczej ;))

      > Poradźcie mi jak mam stłumić te silne emocje w samej sobie? Jak nie reagować?

      w trakcie rozmowy "wpuszczaj jednym, wypuszczaj drugim uchem"

      > Czy któraś z was ma za sobą takie przejścia??

      ano, ma ...
      i (wydaje mi się czasami, że gorzej) - muszę się zmierzyć z wyobrażeniem ex'a
      na temat synów - to dopiero wyzwanie (już pomijam teksty typu "ja w ich
      wieku...")
    • kini Re: Obowiązek ojca względem córki... 06.02.04, 08:43
      Nic nie napisałaś o alimentach. Jeśli je otrzymujesz, to twój ex poniekąd ma
      rację. Jeśli nie, to ich zażądaj. Przynajmniej reguły będą jasne.
    • default Re: Obowiązek ojca względem córki... 06.02.04, 08:57
      Motylku,
      mówię Ci z własnego doświadczenia, że z czasem zacznie Ci to wisieć po prostu.
      Nie zwracaj uwagi na jego gadki i nie proś o nic, to i mniej będzie okazji do
      nerwów. Ja się rozwiodłam kiedy córka miała 4 lata, obecnie ma prawie 20 i
      przez te wszystkie lata od swojego ex nie dostałam ani grosza alimentów. Parę
      razy zabrał córkę na wakacje. Prezenty to raczej jego matka jej dawała. Dopiero
      pod koniec podstawówki wymusiłam na nim, żeby dawał jej kieszonkowe. Teraz
      córka jest na studiach, a on dalej daje jej kieszonkowe w takiej samej
      wysokości ( i jeszcze ona musi go ścigać, żeby jej dał, bo inaczej udaje, że
      wyleciało mu z głowy).
      Przestałam się przejmować już dawno. Przyjmuję to ze stoickim spokojem.
      Pozdrawiam, def
    • Gość: Normalna Re: Obowiązek ojca względem córki... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 06.02.04, 10:06
      Witam, mój partnet ma syna z pierwszego małżeństwa i również robi uwagi swojej
      es odnośnie ubioru i zadbania dziecka. Z tym,że on płaci alimenty w kwocie 450
      zł (dziecko ma 6 lat). Alimenty ojca stanowią połowe kosztów utrzymania dziecka
      drugą połowe ponosi matka. Uważam,że w takiej sytuacji ma prawo wymagać od
      swojej ex zadbania o dziecko (poza okazjami równiez kupuję ubranka). Przykro
      stwierdzić ale poza tymi ,które kupuje mój partnet dzeicko nie ma
      żadnych ,które kupiła mu matka.Gdzie tu logika?? Na co w takim razie idzie tyle
      pieniędzy?? Jeśli natomiast Twój ex alimentów nie płaci to jak najbardziej
      zacznij wymagac od niego równości.Pozdrawiam
      • diab.lica Re: Obowiązek ojca względem córki... 06.02.04, 11:34
        > Przykro
        > stwierdzić ale poza tymi ,które kupuje mój partnet dzeicko nie ma
        > żadnych ,które kupiła mu matka.Gdzie tu logika?? Na co w takim razie idzie
        tyle
        >
        > pieniędzy??

        widzialas szafe dziecka i wiesz ile ma ubran?
        jesli dziecko mieszka z matka, to ma ona duzo wydatkow,, ktorych nie widac.
        pomijam, ze oplaca oplaty za prad, gaz bo to sprawy marginalne. ale jedzenie,
        pewnie od czasu do czasu lekarartwa jak dzieciak zachoruje, przedszkole (jesli
        chodzi) i 450 zl moze szybko stopniec, bo nie jest to w koncu az taki majatek.

        ale na pewno, jesli ojcec wywiazuja sie z alimentow, nie musi (moze, jak chce)
        kupowac dodatkowych prezentow.
        • Gość: AniaWarszawa Re: Obowiązek ojca względem córki... IP: *.acn.pl 06.02.04, 12:20
          Ja wprawdzie nie mam córki,ale mogę się wypowiedzieć sama będąc córką.
          Moi rodzice nigdy nie byli małżeństwem,wychowywała mnie mama a z ojcem
          widywałam od czasu do czasu.Moja mama jest nauczycielką w przedszkolu,więc ma
          ogromne doświadczenie w opiece nad dziećmi,uczeniu ich,pokazywaniu
          świata.Teraz,gdy obserwuję ją w pracy,gdy małym dzieciom tłumaczy jak
          zaobserwować w parku pierwsze objawy jesieni,pokazuje jak zawiązać
          sznurowadła,uczy odczytywać godziny z zegarka,widzę że jest w tym naprawdę
          wspaniała a ja mam szczęście,że jest moją mamą.Nauczyła mnie
          samodzielności,odpowiedzialności,mówienia swojego zdania tak,bym nie była
          nieśmiałą,zagubioną osobą ale radziła sobie w życiu.Już jako dziecko byłam
          bardzo rezolutna,zadawałam mnóstwo pytań i nie uznawałam odpowiedzi "Bo ja tak
          każę" na pytanie "Dlaczego?".
          Mój ojciec był natomiast wychowany przez swoją mamę,która jest osobą
          silną,dominującą,i mnie również wyobrażał sobie jako podporządkowaną,posłuszną
          i wykonującą polecenia bez sprzeciwu.Dlatego gdy zabierał mnie czasem na kilka
          dni,chciał za wszelką cenę "wychować mnie po swojemu".Nie rozumiał,że przez
          kilka dni nie można wpoić dziecku nowego modelu,zmienić go według własnego
          uznania.Bardzo mnie to męczyło,nie zgadzałam się na to,gdyż ja byłam wychowana
          przez mamę zupełnie inaczej.I nie rozumiałam dlaczego mam robić tak,jak on
          sobie życzy.Dlatego moja mama słuchała litanii skarg i zażaleń odnośnie mojego
          zachowania.Ojciec zupełnie nie akceptował takiego modelu.
          Teraz mam 20 lat i choćby chciał,nie zmieni tego jaka jestem.Moja mama to dla
          mnie wielki autorytet,podziwiam ją jako osobę i chciałabym umieć tak jak ona
          wychować kiedyś swoje dzieci.Jednak nawet mimo tego,że jestem już dorosła
          ojciec chce iluzji władzy nade mną.Uważa,że skoro płaci alimenty,powinnam go
          słuchać i okazywać mu szacunek.Ale jego słowa wpadają mi jednym uchem a
          wylatują drugim.Bo to nie on jest moim nauczycielem życia.

          Mogę powiedzieć Ci tylko jedno.Dla swojej córki to Ty jesteś osobą,która ma
          rację.To Ty ją wychowujesz,okazujesz miłość,jesteś zawsze blisko.Niech to
          będzie dla Ciebie najważniejsze i choćby w części zrekompensuje Ci uwagi ojca
          dziewczynki.On nie zdaje sobie nawet sprawy,jak wiele starań,uwagi i kosztów
          wiąże się z opieką nad dzieckiem.A będąc z boku łatwo jest wydawać opinie i
          pouczać.

          Pozdrawiam ciepło.
        • Gość: Normalna Re: Obowiązek ojca względem córki... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 06.02.04, 19:32
          Hm...szafy dziecka nie widziałam....ale dziecko jest raz w tygodniu u Nas i
          zawsze w tych samych ubrankach...w tych samych skarpetkach w tych samych
          rajstopkach....wiesz chyba to o czymś świadczy.Nadmieniam,że alimenty 450 zł
          jest to połowa utrzymania kosztów dziecka,drugą połowę daje matka....a z tego
          wychodzi ładny kawałek pieniążka.Poza tym dziecko nie chodzi do
          przedszkola ,wiec opłaty z tym związane odpadają.Pozdrawiam
    • Gość: motylek Re: Obowiązek ojca względem córki... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.04, 12:40
      dziękuję Wam za wasze odpowiedzi i przy okazji prostuję lub uzupełniam. Ojciec
      płaci na dziecko alimenty, regularnie. Wczoraj jednak poszło o buty dziecka, że
      są niedobre, że są za ciężkie, że dziecku trudno chodzić itd itd... Buty są
      zimowe, na rzepy i dobrej jakości (bartek). Na moją sugestię, że skoro tak
      uważa to niech kupi jej inne odpowiedział mi co odpowiedział. O rzeczach małej
      mówi, że ubieram dziecko w jakieś szmaty... oj dużo tu by wymieniać, ale po co?
      Dla mnie nie jest usprawiedliwieniem to, że on nie wie co lubi jego dziecko.
      Mimo, że nie przebywają ze sobą powinien się starać poznać ją i zdobywać tą
      wiedzę. To on powinien intenesywnie wykorzystywać wspólne spotkania. Ona
      niczego nie położy mu na tacy...
      • Gość: AniaWarszawa Re: Obowiązek ojca względem córki... IP: *.acn.pl 06.02.04, 12:46
        Mojemu ojcu ostatnio nie spodobały się moje jeansy.Bo biodrówki na zimę?
        Przecież całe plecy są odsłonięte,można zachorować... Odpowiedziałam mu,że mi
        się bardzo podobają a zarobiłam na nie sama,więc tym bardziej nie rozumiem w
        jakim celu się wypowiada.

        46-latek ubierający 20-latkę...Nie chcę wiedzieć,jaki byłby efekt.
        • moniorek1 Re: Obowiązek ojca względem córki... 06.02.04, 20:29
          Wypowiedzial sie bo jest starszy i doswiadczony wiec cos niecos o zyciu wie.
          Mial racje ,ze biodrowki nie sa na zime. Jak zachorujesz na zapalenie pecherza
          albo jajnikow to juz nigdy nie przyjdzie ci do glowy, zeby w zimie lazic z
          golymi plecami.
          • Gość: AniaWarszawa Re: Obowiązek ojca względem córki... IP: *.acn.pl 06.02.04, 20:36
            moniorek1 napisała:

            > Wypowiedzial sie bo jest starszy i doswiadczony wiec cos niecos o zyciu wie.
            > Mial racje ,ze biodrowki nie sa na zime. Jak zachorujesz na zapalenie
            pecherza
            > albo jajnikow to juz nigdy nie przyjdzie ci do glowy, zeby w zimie lazic z
            > golymi plecami.

            Wiesz,gdybym chodziła zimą tylko w biodrówkach i górze od kostiumu kąpielowego
            zapewne miałby rację.Ale tak nie jest...
    • Gość: Darkman nastepna ktora zwiazala sie z kretynem i walem :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.04, 16:33
      • Gość: emancypantka Re: nastepna ktora zwiazala sie z kretynem i wale IP: *.arcor-ip.net 06.02.04, 19:13
        dokladnie tak wlasnie. A jak bedzie stary juz ten wal i kretyn, to
        dziewczyne,ktora ty wychowasz i zapewnisz wszystko co trzeba pozwie o
        alimenty,ze niby taki biedny i opuszczony, i ze emeryturka mu nie pozwala na
        dostatnie zycie. Badz twarda.
Pełna wersja