urodzonawpiatek
16.01.10, 00:16
Nigdy bym nie przypuszczała, że założę taki temat. Może też umieszczam go w niewłaściwym miejscu, ale najwyżej nikt nie skomentuje. Otóż jestem 29letnią kobietą, mieszkam w Warszawie z moim 29letnim partnerem. Oboje mamy typowo warszawsko-medialne wolne zawody, coraz bardziej stabilną sytuację materialną. Oprócz tego mamy raczej lewicowe poglądy i jesteśmy ateistami, więc nie zaprzątamy sobie głowy ślubem itd. Podkreślę, że oboje tego nie chcemy i nie sądzę, aby którekolwiek z nas się kiedyś zdecydowało. Dodatkowo mam skończone juz dwa fakultety.
Po co to piszę? Po to żeby pokazać, że moja kariera zawodowa toczy się spokojnym, acz określonym już dawno torem, w niedługim czasie zakupię mieszkanie, uważam się za osobę dorosłą i spełnioną, mój kilkuletni związek przeżywa wzloty i upadki.
I tu pojawia się pewien problem, z którym nie spotkałam się u moich sfeminizowanych, niezależnych, warszawskich koleżanek. Nie spotkałam się z tym również u moich starych koleżanek w mieście rodzinnym (180 tys mieszk.), gdyż większość z nich dawno założyła rodzinę.
Wchodząć w związek z moim partnerem cieszyłam się, że mamy podobne poglądy na temat ślubu, rodzenia dzieci w kiepskiej sytuacji, stabilizacji. Niestety wtedy mialam kilka lat mniej i nie w glowie mi byly takie rzeczy. Moja sytuacja się zmieniła, pragnę tego przysłowiowego świętego spokoju i domku z ogródkiem, a nie następnych 5 lat pogoni w stolicy za pieniądzem, który wydam na ciuchy. Próbowałam o tym rozmawiać z moim partnerem, ale on wyśmiewa temat, twierdząć, że nagle się zrobiłam bardzo prorodzinna.
I teraz mi powiedzcie, jak żyć, skoro moje potrzeby się zmieniły, a jego nie zmienią prawdopodobnie nigdy? Zostawić go i szukać potencjalnego ojca, czyhając jak harpia, jak wiele 30latek na bylekogo, byle mnie zapłodnił? Oszukać go i zajść w ciążę? (nie wyobrażam sobie!), prosić???? Jak się załatwia takie sprawy?