Nabija się z mojej pracy, a mi jest głupio

21.01.10, 14:06
Mój facet wyśmiewa sie z mojej pracy. Oboje nie zarabiamy duzo, ja
troche wiecej,ale jak zaczeliśmy ze sobą być to zarabiałam sporo,
tyle ze rzuciłam prace dla gorzej płatnej, ale z fajną atmosferą i
takiej, którą lubie...
on uwaza, ze to co robie jest glupie i nie daje tyle forsy ile
trzeba, sam zaś usiłuje pracować w systemie MLM (multi-level
mrketing), ale mu nie wychodzi, wiec oczekuje, ze ja mu pomoge.

Co mam robić? Ta jego praca nie wygląda mi na taką, w której
moglibyśmy razem coś osiągnąć, choć oczywiście mu sie starma pomóc,
ale on z kolei olewa te moje próby pomocy... ech, wygadalam sie
    • mal-sia Re: Nabija się z mojej pracy, a mi jest głupio 21.01.10, 14:46
      hmmmm dziwne....czemu sie wysmiewa ?A gdzie Ty pracujesz?Co
      smiesznego robisz? Jaka praca moze byc smieszna????? Nie przychodzi
      mi nic do głowy....
      • mason_i_cyklista Re: Nabija się z mojej pracy, a mi jest głupio 21.01.10, 14:58
        śmieszne zawody:
        klown
        kabareciarz
        satyryk
        felietonista
        wojewódzki
    • martishia7 Re: Nabija się z mojej pracy, a mi jest głupio 21.01.10, 14:53
      Żadna praca nie hańbi, ale każda męczy.
      Facet czuje się wykastrowany faktem, że to Ty lepiej zarabiasz i próbuje się na
      Tobie odgryzać, poprzez umniejszanie sensowności/wartości tego co robisz.
      Obawiam się moja droga, że jest nieco zakompleksionym palantem :-)
      • erillzw Re: Nabija się z mojej pracy, a mi jest głupio 22.01.10, 23:15
        martishia7 napisała:

        > Żadna praca nie hańbi, ale każda męczy.
        > Facet czuje się wykastrowany faktem, że to Ty lepiej zarabiasz i
        próbuje się na
        > Tobie odgryzać, poprzez umniejszanie sensowności/wartości tego co
        robisz.
        > Obawiam się moja droga, że jest nieco zakompleksionym palantem :-)

        Wierz mi wcale nie trzeba zarabiac wiecej od faceta by tak było.
        Wystarczy czuc sie spełnioną w pracy i miec poczucie bycia na
        wlaściowym sobie miejscu, i robic to co sie zaplanowało podczas gdy
        on robi co musi, przyjemnosc zadna a glownie mus i wciaz zarabia
        mniej niz by chcial choc i tak bardzo duzo..
    • sweet_pink Re: Nabija się z mojej pracy, a mi jest głupio 21.01.10, 14:57
      Ludzie z MLM wyśmiewają się z każdej pracy, która nie jest MLM.
      Jak się wyśmiewa to pukaj się znacząco w czoło i rób swoje.

      Dodam tylko, że ja mam takie zdanie o MLM, że na faceta tym się zajmującego bym
      nawet nie spojrzała. Bleh...już bardziej na miejscu było by gdybyś to Ty z niego
      wyśmiewała.
    • yannika Re: Nabija się z mojej pracy, a mi jest głupio 21.01.10, 15:16
      Spytaj go, rozmiar czego sobie rekompensuje - przyrodzenia czy zarobków ;-)

      A tak serio - facet wyraźnie Cię nie szanuje skoro próbuje sobie Twoim kosztem
      poprawiać samoocenę. Mi się zdarzało robić to, co lubię za naprawdę psie
      pieniądze, dla czystej ambicji i radości że umiem, i nigdy nie usłyszałam
      debilnego komentarza. Dla mojego mężczyzny to, że jestem zadowolona było
      ważniejsze niż to ile zarabiam (przynajmniej póki głodem nie przymieramy).
      • sweet_pink Re: Nabija się z mojej pracy, a mi jest głupio 21.01.10, 15:40
        On sobie niczego nie rekompensuje. On ma mózg wyprany przez MLM, że każda inna
        praca do gó.... I wierzy w te bzdury święcie, bo jak się święcie nie wierzy to
        się wcale nie zarabia.
        Wiem co mówię, szef mojego faceta przez "dorabianie sobie na MLM" zabagnił swój
        biznes, potracił współpracowników i kontakty. Dopiero po roku zobaczył, że nic z
        tego nie ma i wziął się za ratowanie firmy. Taki MLMowiec się na nic nie ogląda,
        a jak coś na tym zarabia i ma odpowiedni do takiej pracy charakter, to zaczyna
        przypominać zwykłego sekciarza, dla którego każdy kto nie ma takiego samego
        światopoglądu to skończony imbecyl.
        • yannika Re: Nabija się z mojej pracy, a mi jest głupio 21.01.10, 15:45
          A no tak, amwayowcy... To cytując dowcip: tu nie ma co myśleć, tu trzeba spier...
        • stinefraexeter Re: Nabija się z mojej pracy, a mi jest głupio 21.01.10, 15:46
          Tak z ciekawości, co to jest te MLM i dlaczego jest aż tak zaślepiające?
          • yannika Re: Nabija się z mojej pracy, a mi jest głupio 21.01.10, 15:49
            Nazwa Amway coś Ci mówi?
          • sweet_pink Re: Nabija się z mojej pracy, a mi jest głupio 21.01.10, 15:57
            Np Amway
            To jest tak, że jest firma która ma produkty i "domokrążców", którzy je
            sprzedają. "Domokrążca" najlepiej zarobić może jeśli zrekrutuje kolejnych
            "domokrążców", a oni kolejnych i do tego będą sprzedawać produkty. Produkty są
            mniej lub bardziej fajne.
            No i tych "domokrażców" się szkoli żeby efektywnie sprzedawali i rekrutowali i
            karmi się ich obietnicami, że jak wystarczająco ludzi z rekrutują, a Ci ludzie
            kolejnych ludzi, to będą zarabiać kokosy nic nie robiąc (co jest w zasadzie
            prawdą, ale mało komu udaje sie rozbudować siec pod sobą). A w rzeczywistości,
            zazwyczaj albo się zarabia grosze, albo nawet traci na takiej "pracy". Ważne, że
            Ci ludzie mówią o tym przy każdej okazji, każdemu chcą wciskać produkty i
            rekrutować i święcie wierzą, że będą milionerami nic nie robiąc. Uważają że MLM
            to szansa życia, a każdy kto nie chce skorzystać z ich oferty/dać się
            zrekrutować to idiota i niewolnik u zwykłego pracodawcy. Brr...
            • stinefraexeter Re: Nabija się z mojej pracy, a mi jest głupio 21.01.10, 17:13
              To to jest MLM??!!

              O jezu, ktoś to w ogóle bierze na poważnie? Uciekać jak najdalej.

            • slonecznapanna Jak teraz o tym myślę 21.01.10, 22:26
              to klopoty zaczeły się własnie od tej jego pracy. Bylam na paru
              spotkaniach w firmie i odniosłam wrażenie, że to po prostu sekta, i
              powiedzialam mu o tym, i od tamtej pory krytykuje moją pracę.

              Nie zrozumcie mnie zle, te produkty są OK, ale nie podobają mi się
              metody sprzedaży i to, co robą z dystrybutorami. Najgorsze, że
              starając mu się pomóc rozmawiałam ze znajomymi i niektórzy zaczęli
              mne też traktowac jak wariatke. nie mam ochoty angazować się w tą
              firme i robić z produktów bozka. Najbardziej mnie wkurza ze on
              traktuje znajomych według zasady "kupi - nie kupi".

              Jesli to oni mu wyprali mózg, to co mam robic dalej?zostawić (nie
              chcę!)? wesprzec? przekonywac, ze to bez senu? (ale wtedy jest
              ryzyko, ze on powie, ze to ja jestem glupia)
              • margie Re: Jak teraz o tym myślę 21.01.10, 22:48
                poszukaj w sieci info o MLM, wypowiedzi ludzi, ktorzy byli w to zaangazowani,
                pokaz mu burze wokol slynnego filmy o Amway pt Witajcie w zyciu, popodsuwaj mu
                te publikacje, jest tego mnostwo. On musi zrozumiec ze zaden normalnie myslacy
                czlowiek, poza tymi, ktorzy to wymyslili, bo ci to maja kasy jak lodu, nie
                zarobil ani sie nie dorobil na MLM.
              • sweet_pink Re: Jak teraz o tym myślę 22.01.10, 09:47
                O czyli trafiłam w sedno.
                Moim zdaniem masz dwie opcje jedyna nie brutalna opcja to przeczekać. Tak jak
                pisałam na uwagi pukać się w czoło i olewać, komentować że z fanatykiem
                rozmawiać nie będziesz, albo w krótkich słowach oznajmić że albo Cię szanuje
                albo niech spada.
                O MLM poczytać, ale jego nie przekonywać, bo gotów sie zapiec w swoich poglądach.
                Poczekać aż mu przejdzie, aż sam zobaczy, że nawet na głupie piwo nikt z nim iść
                nie chce. Pytanie tylko ile trzeba będzie czekać i jak zniszczone będzie wasze
                życie towarzyskie zanim to nastąpi.
                • slonecznapanna Re: Jak teraz o tym myślę 22.01.10, 13:47
                  juz mu mówiłam parę razy ze chce miec mężczyznę a nie dystrybutora.
                  Troche dotarło, ale zmienil wlaśnie taktyke na naśmiewanie sie z tgo
                  co robie... pracuje online, w domu, nikt ode mnie nie wymaga
                  codziennego biegania do biura i to mi bardzo odpowiada. On mowi ze to
                  nie praca... ale on tez nie chodzi do biura, tylko na szkolenia z
                  tego jak łowić klientów. Którch zresztą nie ma, bo nikt nie chce
                  kupować czegoś, co jest drogie i jest nieznanej marki.
                  MLM polega na tym, ze najpierw si łowi klinetów wśród znajomych, a ci
                  dają polecnia. Ale nasi znajomi nie chcą, więc i poleceń brak.
                  Niketorzy juz mówią, że mają dość nagabywania. to tez mi przeszkadaz.
                  • nglka Re: Jak teraz o tym myślę 22.01.10, 13:51
                    slonecznapanna napisała:

                    > juz mu mówiłam parę razy ze chce miec mężczyznę a nie dystrybutora.
                    > Troche dotarło, ale zmienil wlaśnie taktyke na naśmiewanie sie z tgo
                    > co robie...
                    Masz odpowiedź. To Jego zachowanie jest jak najbardziej normalną reakcją obronną.
                    Nie szanujesz tego, co robi, odbierasz mu poczucie własnej wartości - nie dziw się, że dzieje się jak się dzieje.
                    • slonecznapanna Re: Jak teraz o tym myślę 22.01.10, 14:13
                      ja sie z niego nie nasmiewam, tylko nie chciałam, zeby w łózku mi
                      opowiadał o produktach i sprzedaży! Jakbyś sie czuła, gdyby w łózku
                      twoj facet zaczynał ci mówić o pracy i o tym, że dobrze by było,
                      gdybyś sie do niego przyłączyła?
                      to wygląda teraz tak, ze jak mam coś do zrobienia, to on akurat wpada
                      i mówi, że mam obrać ziemniaki. Ja na to, że za pół godziny mam coś
                      wysłać i obiorę, jak skończe prace. A on, ze to co robie to nie praca
                      i że go to nie obchodzi, co robie, bo on PRACUJE (to znaczy chodzi po
                      ludiach i opowiada im o produktach). Jakby robił to złośliwie, po to,
                      żeby mi obrzydzić moją pracę. nie zachowuje sie tak jak mam wolne.
                      • nglka Re: Jak teraz o tym myślę 22.01.10, 15:35
                        slonecznapanna napisała:

                        > Jakbyś sie czuła, gdyby w łózku
                        > twoj facet zaczynał ci mówić o pracy i o tym, że dobrze by było,
                        > gdybyś sie do niego przyłączyła?

                        Nijak, a jak miałabym się czuć? Na prawdę nie rozumiem gdzie tu problem? Chcieć przecież może. Ja mogę też nie chcieć. I tyle.

                        O co chodzi: ano o to, że sama się o Nim (przy Nim!) źle wyrażasz więc wnioskuję, że to może być źródłem Jego zachowania. Nie twierdzę, że to, co robi - jest ok. Ale Ty też nie jesteś ok. Rozmawiać nie umiecie ze sobą?
                        • nstemi Re: Jak teraz o tym myślę 22.01.10, 23:40
                          Dzizas, etap gimnazjum jeszcze u ciebie nie zakończony?
                          Jasne niech sobie jeszcze dziewczyna ustawi ołtarzyk z jego podobizną i modli
                          się doń min. 3 razy dziennie, zbiera pył sprzed jego stóp, nie daj Boże
                          skrytykować, nie daj Boże szczerze coś powiedzieć bo nam Pan i Władca biedactwo
                          w depresję popadnie i gotów przy tej okazji zrobić piekło. No widzisz autorko
                          wątku, sama jesteś sobie winna!
                          • nglka Re: Jak teraz o tym myślę 24.01.10, 21:45
                            nstemi napisała:

                            > Dzizas, etap gimnazjum jeszcze u ciebie nie zakończony?

                            U Ciebie zapewne nie. Wróć i przeczytaj mój post jeszczeraz. A jeśli nadal nie zrozumiesz, to poproś o pomoc kogoś dorosłego.
    • maitresse.d.un.francais ja bym się nabijała z jego pracy 21.01.10, 17:52
      hehehe
      • horpyna4 Re: ja bym się nabijała z jego pracy 22.01.10, 10:41

        I z wypranego mózgu. A także wyprasowanego na gładko.

        Moim zdaniem takiego gościa powinno się odstawić z dnia na dzień. Bo
        tylko wtedy jest szansa, że coś do niego dotrze. Takie przypadki są
        jeszcze gorsze od alkoholizmu, bo alkoholik w przebłyskach
        świadomości zwykle zdaje sobie sprawę z własnego zeszmacenia.

        A tu gość jest właśnie zadowolony z siebie.
        • nglka Horpyna 22.01.10, 14:08
          A czytałaś dalsze posty panienki? Wychodzi na to, że sama pozbywa Go męskości i krytykuje Jego pracę a taka reakcja, jaką On obrał - jest stricte obronna.
          Pisała kilkakrotnie, że stało się to dopiero po tym, jak stwierdziła, że ta jego praca to sekta a sama w domu woli mieć mężczyznę nie dystrybutora.
          Tutaj jedna osoba jest do zmiany i stawiam, że nie facet.
          • nglka popr: pozbywa = pozbawia n/t 22.01.10, 14:08
          • slonecznapanna Re: Horpyna 22.01.10, 14:16
            To nie tak. Ja mu na poczatku powiediałam, że jak chce to robic to ok.
            Ale w pewnym momencie jedynym tematem, na jaki chciał rozmawiać, to
            jego praca. dlatego mu powiedzialam, zeby przynajmniej zaraz po
            sytucaji intymnej albo w trakcie nie mówił, jakie wspaniałe są
            produkty.
            • mahadeva Re: Horpyna 22.01.10, 14:33
              wiesz jak jest Kochana - ja tez jestem wewnetrznie rozdarta, z
              jednej strony łudze sie, ze sa jeszcze normalni faceci, z drugiej
              wiedze, jaka jest rzeczywistosc - wszyscy nienormalni! czy wiec mamy
              byc z nienormalnymi?
    • li_lah Re: Nabija się z mojej pracy, a mi jest głupio 22.01.10, 11:25
      Największą głupotę zrobiłaś, że zrezygnowałaś z tej pracy w której tak dużo
      Ci placili. rozumiem, to twoja sprawa, ale mam nadzieje, ze nie zrobiłaś tego
      pod jego wpływem
      ("jak zaczeliśmy ze sobą być to zarabiałam sporo,tyle ze
      rzuciłam prace dla gorzej płatnej, ale z fajną atmosferą i takiej, którą lubie... ")

      jesli oczekujesz wyjaśnienia problemu, to jest ono banalnie proste: twój facet
      zazdrości Ci sukcesów i pieniędzy. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jaki
      jest cienki i próbuje podkopać twoje poczucie wartości. wysmiewając Cię sprawia,
      ze chwieje Ci sie grunt. Jest to na tyle zaawansowane, ze juz piszesz w tej
      sprawie posty na forum.
      i zeby nie bylo, że się powtarzam za innymi forumowiczami, sama doświadczyłam
      tego w dwóch związkach i oba rozpadły się z powodu zazdrości o talent i sukcesy.
      nie męcz się z nim. on sie nie zmieni, poszukaj gościa na poziomie. pozdrawiam i
      powodzenia. :)
      • roza06 Re: Nabija się z mojej pracy, a mi jest głupio 22.01.10, 11:33
        Dlaczego piszesz że zrobiła głupotę rezygnując z poprzedniej pracy? Ona jest
        zadowolone mimo niższych zarobków. Czasami dobra atmosfera w pracy jest
        wazniejsza niż wyższa pensja gdzieś gdzie się stresujesz. Przecież to sie
        później przenosi na inne sfery życia.
      • slonecznapanna Re: Nabija się z mojej pracy, a mi jest głupio 22.01.10, 13:42
        Z tamtej zrezygnowalam bo nie dało sie w niej wytrzymać. Codziennie
        rano chciało mi sie żygać jak tam szłam... durna szefowa potrafila
        upokarzac ludzi tak ze wielu stamtąd uciekło... a teraz mam w zespole
        fajnych ludzi i świetna atmosfere.
        • li_lah Re: Nabija się z mojej pracy, a mi jest głupio 22.01.10, 22:33
          ok, rozumiem. wydawało mi się że zmienilas pracę pod jego wpływem.
      • mahadeva Re: Nabija się z mojej pracy, a mi jest głupio 22.01.10, 14:35
        mozna sobie szukac goscia na poziomie, ale szanse zerowe, ze sie go
        znajdzie!
    • jack20 Re: Nabija się z mojej pracy, a mi jest głupio 22.01.10, 11:41
      olej czubka jak najszybciej.
    • mahadeva Re: Nabija się z mojej pracy, a mi jest głupio 22.01.10, 14:30
      facet jest bezmyslny, moj Mis takze
      kiedys mialam dosc dobra prace, ktora dawala mi sporo satysfakcji -
      duzo pracowalam, ale nie mialam wtedy zwiazku, wiec bylo to ok
      a on w moje 30ste urodziny powiedzial, ze nic z tego nie mialam...
      co mam mu jak chlop krowie powiedziec, co mialam? ze statysfakcje,
      kase, zdobycie waznych kompetencji? niektorzy faceci to naprawde
      debile!
    • sta-fraszka Re: Nabija się z mojej pracy, a mi jest głupio 22.01.10, 14:54
      Powazna rozmowa was czeka. Li i tylko. Taka otwarta, w ktorej ty mu powiesz jak
      sie czujesz, gdy nabija sie z tego, co robisz (bez atakowania tego, czym on sie
      zajmuje) i bedziesz chciala wysluchac tego, co jemu w twojej pracy przeszkadza.

      Troche jest tak, jak dziewczyny pisza - facet moze byc zazdrosny, ze wiecej
      zarabiasz, albo ze rzucasz jedna prace a w kolejnej ci wychodzi. Moze byc po
      prostu sfrustrowany, ze nie jest tak, jak obiecuja na szkoleniach. Moze po
      prostu byc w trakcie prania mozgu i nie umiec spojrzec poza wizje, ktore mu w
      tej chwili roztaczaja ci z wyzszego szczebla.

      I po takiej rozmowie chyba bedziesz musiala podjac decyzje - albo sobie z
      problemami poradzicie razem (czyli pracujac nad soba i zwiazkiem) albo
      oddzielnie (czyli pracujac na wlasny rachunek, bez zwiazku).

      Powodzenia, w ktora strone by nie poszlo :)
    • gobi05 Re: Nabija się z mojej pracy, a mi jest głupio 23.01.10, 08:17
      > on uwaza, ze to co robie jest glupie i nie daje tyle forsy ile
      > trzeba, sam zaś usiłuje pracować w systemie MLM (multi-level
      > mrketing), ale mu nie wychodzi, wiec oczekuje, ze ja mu pomoge.

      Mamy tu dwa osobne problemy:
      1) przeciwstawienie jego pracy i twojej;
      2) jego oczekiwania odnośnie twojego zaangażowania.

      Ad 1)
      Twoja praca jest bezpośrednia, tzn. wykonujesz swoje
      obowiązki i dostajesz swoje wynagrodzenie. Wszystko jest
      dobrze określone i przewidywalne (o ile nie spadnie
      na Polskę meteoryt...).
      Jego MLM to budowanie systemu sprzedaży, który może
      przynieść dodatni dochód w odległej perspektywie.
      Niestety, bardzo odległej i bardzo niepewnej.
      To trzeba przemyśleć i konkretnie wytłumaczyć,
      tak jak naganiacze z MLM tłumaczą - prostymi słowami.
      Na przykład mówią: wskaż 50 ludzi i każdy z nich wskaże
      50 ludzi - i już masz 2500 potencjalnych klientów.
      Słabymi punktami są tu: (1) każdy z 50 ludzi ma ochotę
      się w to bawić; (2) ludzie wskazani przez moich znajomych
      nie będą wskazywani wielokrotnie; (3) potencjalni klienci
      nie nacięli się jeszcze na MLM i zechcą cokolwiek kupić;
      (4) nakłady na odwiedzenie 2500 ludzi mogą być wyższe niż
      obroty, nie mówiąc o zyskach.

      Czy wiesz, że:
      - 30% dochodów korporacji Amway pochodzi ze sprzedaży
      materiałów edukacyjnych.
      - Do kieszeni 0,2% najbardziej zasłużonych dystrybutorów
      trafia 95% dochodów ze sprzedaży produktów korporacji
      Amway. (z filmu "Witajcie W Życiu")

      Zapytaj go o konkretne wskaźniki, tzn. czego się spodziewa
      za dwa miesiące, za rok, za trzy lata; i na czym opiera
      swoje plany. Problem jest taki, że ludzie w MLM rzeczywiście
      budują wielki biznes, ale nie dla siebie, tylko dla osób
      o kilka "poziomów" wcześniejszych. Naganiacze pytają
      "co jest twoim marzeniem?", a potem mówią "MLM ci to
      zapewni". Wierzyc im, to jest wielka naiwność.

      Ad 2)
      Twój facet czuje się bardzo młody. On jest w stanie poświęcić
      parę lat swojego życia na spełnianie cudzych życzeń tylko
      dlatego, że ta osoba obiecuje mu gruszki na wierzbie.
      Jest również niepewny siebie - poszukuje kogoś, kto będzie
      mu obiecywać świetlaną przyszłość za wypełnianie jego życzeń.
      To nie jest tak, że twojego faceta dopadli zbójcy - oszuści
      i go zniewolili, zrobili mu pranie mózgu. To on sam poszedł
      chętnie na lep ich obietnic bez pokrycia, zabronił sobie
      myśleć negatywnie o ich metodach. Dlaczego? Bo chce by kto
      inny ponosił odpowiedzialność za niego. Ty musisz zdać sobie
      sprawę z tego, że kiedy mu nie wyjdzie z MLM to będzie
      twoja wina. Niezależnie czy będziesz go wspierać czy
      zniechęcać, to będzie twoja wina.

      > Co mam robić?
      Powiedz, że jeśli masz poświęcić mu i jego biznesowi
      choćby jeden dzień, to musi pokazać ci biznesplan. Każdy
      inwestor żąda biznesplanu, i ty zrób tak samo. Nie pozwól
      mu opowiadać bajeczek, nie zgódź się na radosne szkice
      czy wykresy, zażądaj normalnego biznesplanu.
      To go powinno otrzeźwić.
    • czarne_wino zostaw dupka, pokis mloda nt 23.01.10, 09:01
Inne wątki na temat:
Pełna wersja