megi1973 Re: Zdrada po katolicku 22.01.10, 13:14 hahahaha przepisane z wątku "Zdrada po żydowsku" czyli obydwa wątki to zwykła ściema hahahah Odpowiedz Link Zgłoś
benedick Re: Zdrada po katolicku 22.01.10, 13:49 Twoj maz nie zdradzil Ciebie,ale ulegl chwilowemu zauroczeniu ta kobieta,ktora z premedytacja go wykorzystywala. Najlepszym dowodem na to jest,ze opowiedzial Tobie o wszystkim,a wiec bardzo Ci ufa,zatem kocha Cie.Widzisz teraz jak rozni moga byc katolicy. Jestes dobrym czlowiekiem,bo Bog upomnial sie o Ciebie i chce abys na Niego spojrzala. To wydarzenie mozecie wykorzystac do tego aby wziasc katolicki slub i wtedy nie tylko Twoj maz ale i TY razem bedziecie przystepowac do Komunii Sw. Ze sposobu wyslawiania sie widac ze jestes kobieta nie tylko wyksztalcona ale i madra,nie zmarnuj tej szansy bo mozecie byc (jezeli juz nie jestescie) jedna z najszczesliwszych rodzin swiata. :) Odpowiedz Link Zgłoś
artemisia_gentileschi Re: Zdrada po katolicku 22.01.10, 15:15 benedick napisał: > > Twoj maz nie zdradzil Ciebie,ale ulegl > chwilowemu zauroczeniu ta kobieta,ktora > z premedytacja go wykorzystywala. > Najlepszym dowodem na to jest,ze opowiedzial > Tobie o wszystkim,a wiec bardzo Ci ufa,zatem > kocha Cie. ...itd. Fenomenalny tekst, dawno sie tak nie ubawiłam;DDD Odpowiedz Link Zgłoś
benedick Re: Zdrada po katolicku 22.01.10, 15:59 artemisia_gentileschi napisała: > benedick napisał: > > > > > Twoj maz nie zdradzil Ciebie,ale ulegl > > chwilowemu zauroczeniu ta kobieta,ktora > > z premedytacja go wykorzystywala. > > Najlepszym dowodem na to jest,ze opowiedzial > > Tobie o wszystkim,a wiec bardzo Ci ufa,zatem > > kocha Cie. > ...itd. > > Fenomenalny tekst, dawno sie tak nie ubawiłam;DDD Dziekuje.:) Napisalem tak, bo czytajac posty Ani zauwazylem ze nie jest ona ateistka i ze jej maz jest w takim samym stopniu katolikiem. Zatem swiatopogladowo sa na tym samym poziomie i ze zarowno ona go kocha (on zreszta tez). Przydarzyl im sie przypadek ktory moga wykorzystac (bo zlo jest slepe i czasami zamiast nas powalac,wzmacnia). Teraz Ania juz niechetnie mowi o tym,zaluje ze napisala tutaj, co jest definitywnym dowodem na jej milosc. Nie ma czego zalowac,to tylko jakies bity w pamieci komputera, i niedlugo zostana wymazane z niej i zycze jej aby rowniez z jej pamieci.To nie idzie na marne,bo w koncu ludzie tu piszacy czegos moze sie nauczyli? Pozdrowienia dla Ani i jej meza ode mnie czyli ukrytego katolika. :)) Odpowiedz Link Zgłoś
swojski_fr_1 nie martw sie 22.01.10, 14:01 nie martw sie, u faceta zdrada czasami otwiera oczy na zalety zony, stalej partnerki. Masz nieglupiego chlopa, zorientowal sie ze ma wybor i postanowil wybrac tak jak czuje ze dla niego bedzie lepiej. kobieta zdecyduje sie na wszystko, zeby posiasc faceta dla ktorego stracila glowe. Uwierz mi, szalala z wscieklosci, gdy twoj maz wracal do Ciebie. Czula, ze bedzie dla Ciebie wyjatkowo wtedy mily. Gdy zas wyprobowal czym smakuje kochanka, postanowil byc z Toba przyznajac sie do tego - wygralas wiecej niz myslisz. Moze nie powinien mowic, zebys nie cierpiala. Z tym syfem powinien uporac sie sam. Moze jednak bal sie zemsty z jej strony... Tejk it easy. A uwierz mi, sa kobiety, ktore bedac same kiedys skrzywdzone, z premedytacja chca by inne kobiety tez doznawaly podobnego upokozenia. Nie daj sie, Twoj facet widocznie zrobil to po raz pierwszy, ze ci o wszystkim wyspiewal. Mysle, ze to takie dla niego, ze bedzie sie od tego trzymal z daleka. Nie mysl o tej innej kobiecie, uwierz - nie warto :) W koncu sama trafi na faceta klusujacego na takie harpie, niewinnie wygladajacego... cale zlo, ktore czyni - kumuluje sie w jej zaklamanym wnetrzu. Motyw religijny... hmm, gdyby facet byl lasy na komplementy, to by mu slodzila, gdyby sluchal Cohena - kupilaby wszystkie jego plyty, gdyby chodzil na basen - nauczylaby sie plywac. To nie kwestia wiary, ale kwestia wyczucia, czego mezczyznie brakuje. Oprocz seksu. Odpowiedz Link Zgłoś
iamhier Re: Zdrada po katolicku 22.01.10, 14:14 Kochaniutka...historia stara jak świat..... Następne dziecko dla podtrzymania związku lub z wpadki i zdziwienie,że on się nie ANGAŻUJE.... Winny jest tylko on i TYLKO TY.To,że wasz związek się już rozpadł to w zasadzie fakt.Tworzycie pewien konglomerat do utrzymania kolejnej pociechy,ale...miłość ......no cóż....to już za wami....... Zadna inna kobieta nic tu nie zawiniła.PO prostu kwestię dzieci trzeba sztywno ustalać.Ja nie mogłabym kochać człowieka z którym mam nie chciane lub nie do końca chciane dziecko......Tak to właśnie wygląda!!!!! Co? Nie wiedzialas jak wygladaja wasze sprawy przez zajsciem w ciaze? Finanse,relacje,a moze nie liczysz sie ze zdaniem mezczyzny co do tego czy on chce miec jeszcze jedno dziecko???!!!! Hmmm.......no coz jest przyczyna jest i skutek. Kobiety zawsze popelniaja taki blad ,ze kazda inna (nie daj bog wolna traktuja jak zagrozenie),a tymczasem tak nie jest.... Czy ty uwazasz,ze twoj maz jest glupi czy niedolezny umyslowo?? Kochaniutka czas na antykoncepcje!!! Inaczej maz pojdzie w swoja strone!! Odpowiedz Link Zgłoś
dyll Re: Zdrada po katolicku 22.01.10, 14:23 czy mglabys wylewac swoja intelektualna i nie tylko frustracje gdzie indzej? jestes b.podobna do tej baby co uwiodla meza naszej bohaterki Odpowiedz Link Zgłoś
iamhier Re: Zdrada po katolicku 22.01.10, 14:28 do dyll-ja nie jestem sfrustrowana absolutnie w zaden sposob. Szkoda mi tej parki!! Serio! Odpowiedz Link Zgłoś
dyll Re: Zdrada po katolicku 22.01.10, 14:38 iamhier napisała: > do dyll-ja nie jestem sfrustrowana absolutnie w zaden sposob. > > Szkoda mi tej parki!! > Serio! > maybe,only maybe Odpowiedz Link Zgłoś
iamhier Re: Zdrada po katolicku 22.01.10, 14:49 do maybe-a co, masz mi to za złe,że nie jestem? Odpowiedz Link Zgłoś
anianiedowiarek Re: Zdrada po katolicku 22.01.10, 14:48 do dyll-ja nie jestem sfrustrowana absolutnie w zaden sposob. Skoro tak mówisz. Odpowiedz Link Zgłoś
dyll Re: Zdrada po katolicku 22.01.10, 20:40 anianiedowiarek napisała: > do dyll-ja nie jestem sfrustrowana absolutnie w zaden sposob. > > > > Skoro tak mówisz. > > To nie do Ciebie bylo ! Tlok tutaj.Otworzyc okna. :) > Odpowiedz Link Zgłoś
anianiedowiarek Re: Zdrada po katolicku 22.01.10, 14:42 iamhier napisała: > Kochaniutka...historia stara jak świat..... > Następne dziecko dla podtrzymania związku lub z wpadki i zdziwienie,że on się > nie ANGAŻUJE.... ????????? - SOBIE a muzom piszesz rozumiem? iamhier to co piszesz to dywagacje nieadekwatne do tematu, ani do naszej sytuacji. Dyskutujesz sama ze sobą i sobie przytakujesz, udawadniając że masz rację. I co ciewawe, wg twojej oceny na pewno ją masz. Odpowiedz Link Zgłoś
kolejny_karol co do "katolicku" 22.01.10, 14:24 Niestety nie do końca rozumiem sytuację: czy Wy nie macie ślubu kościelnego bo nie chcieliście, czy dlatego że nie możecie - bo Ty już raz udzielałaś sobie takiego. To jest jednak dość istotne w tym sensie, że druga wersja jeszcze bardziej komplikuje sytuację. Zasadniczo z katolickiego punktu widzenia człowiek jest słaby i nie jest w stanie sprostać wierności małżeńskiej, a z drugiej strony Bóg stworzył mężczyznę i kobietę właśnie między innymi po to, żeby zakładali rodziny. Żeby byli szczęśliwi w swoich związkach, gdzie będą cieszyć się zarówno swoją: obecnością, rozmową, współpracą, jak sobą nawzajem podczas (mówiąc trochę może nazbyt technicznie) stosunku płciowego (kolejność wymieniania nie ma na celu waloryzacji tych elementów). Takie związki-małżeństwa, mają potencjał do stworzenia szczęśliwych rodzin, gdzie dzieci dorastają w obecności kwitnące miłości rodziców. Oczywiście jest to pewien model, który w rzeczywistości jest (ostre słowo) mutowany przez zawiłości ludzkiego życia, które wynikają z naszej słabości (naszego organizowania sobie szczęścia na własną rękę) albo po prostu z rzeczy bezpośrednio od nas niezależnych. Jednak mimo to Bóg cały czas działa i chce naszego szczęścia. I to jest podstawowa rzecz, w którą wierzy Kościół Katolicki (i nie tylko ten). Wszyscy wiemy, że życia sobie sami nie ustawimy, że nasze szczęście zależy też od naszych partnerów, a nawet od ludzi napotykanych codziennie na ulicy. Ale chrześcijanie wierzą, że przede wszystkim zależy od tego czy przyjmiemy tą podstawową prawdę: Bóg stworzył świat z miłości do nas, kocha nas niepojętą miłością. I co teraz i co z tego? I woła do nas (jak mówi jedna z najważniejszych żydowskich modlitw Shema Israel) "Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem - Pan jedynie. Będziesz więc miłował Pana z całego serca swego z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił…(Pwt 6, 4-5)" ( to dopiero początek modlitwy). Widzi nasze pokomplikowane życie, chce dla nas szczęścia, które zaplanował, respektuje naszą wolność, którą nam dał i woła: człowieku słuchaj mnie, zaufaj mi. Stworzyłem ten świat dla Ciebie, wiem jakimi prawami się rządzi, dlatego daję Tobie wskazówki (przykazania miłości, dekalog, ewangelię), żebyś mógł być w nim szczęśliwy. A jednocześnie cały czas mamy wolność, żeby zdecydować czy cały czas robimy po swojemu czy szukamy jego woli – w sensie przygody, którą on dla nas przygotował. Dla Boga nie ma nic niemożliwego, dlatego z każdej sytuacja pomaga człowiekowi wyjść. Jednak wiadomym jest, że każdy czyn ma swoje konsekwencje. A po drugie, że perspektywa chrześcijańska nie jest zamknięta w ramach tego świata tylko jest związana z nadzieją na życie wieczne w szczęściu. I to życie już teraz może się w nas zacząć rodzić, już teraz może być naszą radością, ale w oparciu o to co napisałem wcześniej: przyjęcie prawdy o której mówi Shema i przyjęcie perspektywy wieczności. Bo chrześcijaństwo nie jest magią i nie posługuje się różdżką, która zabiera od nas problemy. Wiara sprawia, że te problemy które mamy, jest nam łatwiej nieść, bo niesie je z nami Chrystus, który za nas umarł i zmartwychwstał. Okazuje się, że to co nas zabijało, niszczyło, nasz cierpienie (którego chcemy się pozbyć, który się niespodziewanie pojawia w naszym życiu) może być niesione, właśnie dlatego że Chrystus pierwszy przyjął swoje cierpienie - wziął krzyż (symbol cierpienia, tego co wręcz wywołuje paraliżujący strach, w Nim też) i pokonał je! Bo choć umarł, poległ – wydawało się – to ostatecznie zmartwychwstał. Kościół nie karze nam zadawać sobie cierpienia, każdy z nas ma je – przychodzi samo, czasem na życzenie, a czasem kompletnie niezależnie. I niezależnie skąd przychodzi zawsze Bóg kocha nas cały czas tak samo i w każdym momencie, w każdej chwili naszego życia, wyciąga rękę i mówi: „możesz się chwycić, jeżeli tylko chcesz, ja cały czas chcę Tobie pomóc, czekam do końca!” Czeka aż my powiem: „Panie jeżeli tylko chcesz, możesz mnie oczyścić”(jak powiedział jeden z uzdrowionych przez Niego). Wracając do Twojej sytuacji. Ślub kościelny jest decyzją otwarcia się na tą pomoc Boga. Ten sakrament (czyli obrzęd, w którym człowiek mówi: „Panie, wiem, że jestem słaby, wierzę, że Ty chcesz mojego szczęścia i dlatego zapraszam Ciebie, wejdź w moje życie, w tą sytuację, bo szczerzę chcę szczęścia tego człowieka - mojego przyszłego małżonka - i mojego”). Dlatego jest on tak ważny dla osoby wierzącej. Wiadomym jest, że Bóg chce szczęścia Waszej rodziny, tylko co wtedy jak Ty już zakładałaś wcześniej rodzinę w Kościele (to jest ta niejasność, która pojawiła mi się po przeczytaniu Twojego listu). Zdarzają się sytuacje kiedy w rzeczywistości nie było sakramentu ponieważ człowiek (w skrócie rzecz ujmując) był nieszczery w tym co robi. Ale jeżeli tak nie było (stwierdza to sąd kościelny)? No i pojawia się skomplikowana sytuacja. Najważniejsze jednak dla chrześcijanina (niezależnie, jak ostatecznie było w Twoim przypadku) jest pozostanie w prawdzie, że Bóg chce naszego szczęścia i pomaga, ale musimy mu zaufać (bo respektuje naszą wolność), pozwolić się prowadzić: Pismo Święte, Kościół. Choć, jak sama widzisz, Kościół składa się z ludzi, którzy są bardzo różni i słabi. I diabeł wykorzystuje tą słabość, na różne możliwości, a tym chętniej jeżeli może podważyć wiarygodność Kościoła i zaklebnować usta, które przypominają prawdę człowiekowi. Dlatego warto nie tyle oglądać się na ludzi w Kościele, choć ich życie może być dużą mobilizacją lub wręcz przeciwnie (o czym piszesz), ale samemu spróbować wejść w to co Kościół (i Pismo Święte) głosi od wieków, a co jego członkowie z różnym skutkiem próbują wykonać. To jedyne wyjście: spróbować samemu wejść w tą przygodę! To prawda, że dla niektórych religia to tylko konwenanse, ale co to zmienia? Czy to że ktoś uzależnił się od leków sprawia, że leki nie są pożyteczne gdy stosujemy je w odpowiedni sposób? Trzeba samemu spróbować wejść w to co głosi Kościół. Choć jak mówi ewangelia, to często wymaga zaparcia się siebie: podjęcia ryzyka pójścia za Jezusem, mimo tego, że widzimy co widzimy: Twój list, niezawinione cierpienie, zło „ludzi Kościoła” i zło ludzi spoza Kościoła (które przecież chyba jest większe, co oczywiście nie umniejsza winy tych pierwszych), własne wątpliwości, uprzedzenia, zranienia. Polecam lekturę „Opowieści z Narnii – wszystkich. To trochę dziecięce (można przy okazji czytać dzieciom – od ok. 7/8 lat pewno), ale do niektórych trafia. Będę o Was pamiętał! Odpowiedz Link Zgłoś
iamhier Re: co do "katolicku" 22.01.10, 14:32 do kolejny Karol-trzeba było zawrzeć intercyzę przedmałżeńską podobną jaką zawarła Catrina Zeta Younes ze swoim mężem-jak zdradzi płaci jej MILION DOLARÓW.Polecam!! Czy wtedy też zdradzi???!! (i tu się ŁADNIE UŚMIECHAM!!) Odpowiedz Link Zgłoś
dyll Re: co do "katolicku" 22.01.10, 14:42 skad zes ty sie urwal gosciu? z choinki przy zlobku w jakim kosciele? i dlaczego tak nienawidzisz KK? skoro siejesz taka dywersje antykatolicka, przeciez to dziecko odczyta ze twoje slowa ta drwina i upokarzanie wierzacych, a moze pochodzsz z tych prawdziwych moherow co ta baba co skoczyla na meza naszej bohaterki? Odpowiedz Link Zgłoś
miroo Głupi temat mądry wniosek... 22.01.10, 14:27 1) temat głupi bo dyskusje tego typu są idiotyczne a przypadek zdradza kretynizm wszystkich 3 stron w nim występujących (zdradzającego, zdradzanej i namawiającej do zdrady)... 2) wniosek mądry jest taki, że robi to katolik - gość, który ma niby miłość do rodziny najważniejsze na świecie wypisany w duszy, gość który dzięki temu, że jest katolikiem podobno powinien być lepszy od innych w zachowaniu, postępowaniu (bo jeśli nie jest lepszy i religia nie czyni go lepszym to po co religia?), myślach itp. Jeszcze wniosek można wyciągnąć, że związek jest dla kościoła nielegalny - ci ludzie żyją w grzechu (brak ślubu kościelnego) więc ciekawe co będzie czy z łatwością i akceptacją dla jego postepowania kościół podejdzie gdy będzie się chciał z tą inną żenić? 3) pani ateistce, która jest zdradzana wcale nie współczuję.. bycie ateistą do czegoś zobowiązuje - w tym świecie ateista musi być silny i odporny psychicznie a nie taki płaczek bezsilny, proszący się katolika i zadający takie płaczliwe pytania o intencje i świadomość jakieś kobiety, która jej męża odbija... Ateista/ateistka musi trzymać fason, więc radzę zebrać dowodu i wystąpić o rozwód z winy małżonka i naciągnąć go na spore alimenty... Odpowiedz Link Zgłoś
iamhier Re: Głupi temat mądry wniosek... 22.01.10, 14:45 Phi.....morale osób prywatnych się nie ocenia..... A tu jak w każdej historii miłosnej chodzi po prostu o pieniądze .No i o sex oczywiście (ten,który jest i tego,który nie ma). Jesli mąż jest zamożny czy wydolny finansowo to na pewno odejdzie lub będzie miał kogoś na boku,jeśli nie to zapewne nie.... No,bo skąd ten spendy na forach o jednym....a no o tym ile,kto,za ile,z kim i ile z tego będzie miał.. Trzeba przeciez sprawę kontrolować.....czy oinnym kobietom nie żyje się bądź nie daj boże nie będzie się żyło lepiej niż .....nam....katolikom. Taki nadzór kontroli finansowej pod otoczką kontrolo moralnej? He,he ,he.........Żałosne! Odpowiedz Link Zgłoś
dyll Re: Głupi temat mądry wniosek... 22.01.10, 15:00 iamhier napisała: > Phi.....morale osób prywatnych się nie ocenia..... > morale osob publicznych nie mozna oceniac bo jest cenzura > A tu jak w każdej historii miłosnej chodzi po prostu o pieniądze .No i o sex > oczywiście (ten,który jest i tego,który nie ma). > bo to co nas podnieca to jest poprostu sex > Jesli mąż jest zamożny czy wydolny finansowo to na pewno odejdzie lub będzie > miał kogoś na boku,jeśli nie to zapewne nie.... > w kiedy w kasie forsa to wtedy sukces jest > No,bo skąd ten spendy na forach o jednym....a no o tym ile,kto,za ile,z kim i > ile z tego będzie miał.. > nie wiesz z kim nie wiesz za ile i nie wiesz kiedy (w jakiej agencji pracujesz?) > Trzeba przeciez sprawę kontrolować.....czy oinnym kobietom nie żyje się bądź ni > e > daj boże nie będzie się żyło lepiej niż .....nam....katolikom. > to ty jestes katoliczka? niech mnie pokreci > Taki nadzór kontroli finansowej pod otoczką kontrolo moralnej? > He,he ,he.........Żałosne! > wsytd za piatke Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 wwww dajcie spokój :) 22.01.10, 14:57 z tego goscia i jego kochanki tacy religijni katolicy, jak ze mnie arcybiskup. :) Prawdziwy katolik, dla którego wiara jest wazna nie zyje w zw. niesakramentalnym, w ogóle sie w taki nie wdaje, a rawdziwa katoliczka nie sypia z gosciem, co nie ejst jej mezem sakramentalnym. Ot o wszystko. a to, ze sie powołują na swoją wiare i katolickosc, a ta pani neciła go mozliwoscia komunii po zamieszkaniu z nią :) to sa ich wymysły i brednie.Obojga Odpowiedz Link Zgłoś
grey_orchid Re: Głupi temat mądry wniosek... 22.01.10, 21:28 miroo napisał: > 3) pani ateistce, która jest zdradzana wcale nie współczuję.. bycie > ateistą do czegoś zobowiązuje - w tym świecie ateista musi być silny > i odporny psychicznie a nie taki płaczek bezsilny, proszący się > katolika i zadający takie płaczliwe pytania o intencje i świadomość > jakieś kobiety, która jej męża odbija... > Ateista/ateistka musi trzymać fason, więc radzę zebrać dowodu i > wystąpić o rozwód z winy małżonka i naciągnąć go na spore > alimenty... Przepraszam bardzo, ale gdzie niby jest napisane, że ateizm do czegokolwiek zobowiązuje? Pierwsze słyszę żeby jakieś wytyczne były jak ma się ateista zachowywać i że ma być silny psychicznie. Może jeszcze jakaś komisja jest która klasyfikuje kto może a kto nie być ateistą? Rady dla kobiety może i dobre, ale denerwuje mnie strasznie mówienie o ateistach jako o jakieś grupie/zrzeszeniu. Równie dobrze można powiedzieć że użytkownicy Linuxa powinni być silni w świecie gdzie większość osób Windowsa używa, ale to nawet miałoby większy sens, bo jednak ich łączy ten Linux. A swoją drogą z jakiej paki ateistka nie zasługuje na współczucie? Jakby była katoliczką to by zasługiwała? Może źle zrozumiałam, ale odnoszę takie wrażenie z twojej wypowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
memor I śmiesznie i straszno.... 22.01.10, 22:43 Powiem szczerze - śmieszne masz argumenty dla mnie.Wiara nikogo nie musi czynić lepszym.Nie rozumiem przyzwolenia dla zdrad w związku gdze facet nie jest katolikiem,a jak już jest,zdradzi raz i się przyzna i bardzo żałuje to już zostaje w myślach ateistów zrzucony do hadesu i wyśmiany. Żal mi ludzi z takim myśleniem. Do autorki wątku - cóż,tamta kobieta z premedytacją próbuje wzbudzić winę w twoim mężczyźnie,gra na jego emocjach.Sprawa jest trudna i niejednoznaczna.Po pierwsze- nie wiemy czy Twój facet nalegał np. na slub katolicki?Może być bardzo nieszcześliwy z tego powodu + pretensje teściów- wiesz jak to jest gdy wszyscy znajomi nagle zaczynają patrzeć na Ciebie inaczej? Być może zgodził się na ślub cywilny,bo aż tak bardzo Cię kochał,że zaryzykował swoje szczęście.Czas jednak robi swoje,ile można żyć wbrew własnym zasadom i normom wpajanym od dziecka? Szkoda Ciebie,szkoda jego i oczywiście dzieci. I śmiesznie i straszno. Odpowiedz Link Zgłoś
mruff Re: Głupi temat mądry wniosek... 22.01.10, 22:58 Myslę,że zdradzanie jest elementem osobowości i ten facet zdradzi kiedyś kolejny raz. Odpowiedz Link Zgłoś
rumak.hrabiny Re: Głupi temat mądry wniosek... 23.01.10, 23:43 > 3) pani ateistce, która jest zdradzana wcale nie współczuję.. bycie > ateistą do czegoś zobowiązuje - w tym świecie ateista musi być silny > i odporny psychicznie a nie taki płaczek bezsilny, proszący się > katolika i zadający takie płaczliwe pytania o intencje i świadomość > jakieś kobiety, która jej męża odbija... > Ateista/ateistka musi trzymać fason, więc radzę zebrać dowodu i > wystąpić o rozwód z winy małżonka i naciągnąć go na spore > alimenty... i z okazji następnego wielkiego ateistycznego święta pierwszomajowego, nie zapomnieć wypić flaszki ruskiej wódki na grobie tatusia ubeka czy innego zomowca, zagryzając kaszanką Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Ależ to bardzo proste 22.01.10, 14:51 Ta pani jeśli jest katoliczką myśli mniej więcej tak: To nie była żadna zdrada bo nie macie ślubu kościelnego, więc nie jesteś jego żoną ani nie tworzycie rodziny, co najwyżej jesteście patologią czyli konkubinatem. Więc pan nie zdradza, bo nie ma kogo zdradzać. Poza tym, skoro nie macie ślubu, to pan żyjąc (współżyjąc) z tobą pozostaje w stanie ciągłego grzechu. Nie może przyjmować komunii, bo nie może się wyspowiadać, a nie może się wyspowiadać, bo nie ma postanowienia poprawy (bo dalej pozostaje z tobą). Zamyka się więc w konsekwencji na życie wieczne i skazuje swoją duszę na potępienie. W związku z czym pani odciągając go od ciebie ratuje jego biedną duszę co oznacza, że robi dobrze, bo dla prawdziwego katolika najważniejsze jest życie wieczne amen. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: Ależ to bardzo proste 22.01.10, 15:01 nenia1 napisała: > > To nie była żadna zdrada bo nie macie ślubu > kościelnego, więc nie jesteś jego żoną ani nie > tworzycie rodziny, co najwyżej jesteście patologią > czyli konkubinatem. > Więc pan nie zdradza, bo nie ma kogo zdradzać. no byłoby bardzo proste, gdyby nie fakt ze pani z panem sypiała:) Grzechem w KRK jest nie tylko zdrada małzonka, ale cudzołóstwo wszelkie:) A sypianie z kimś, kto nie jest żona, mezem sakramentalnym to jest wlasnie cudzołóstwo bez wzglledu na status kanoniczny tej osoby. > > Poza tym, skoro nie macie ślubu, to pan żyjąc (współżyjąc) z tobą > pozostaje w stanie ciągłego grzechu. A jeśli za poradą pani rzeomej katoliczki przeniósłby się mieszkac do niej, to nie byłby TEZ czasem w stanie gzechu? Jaka to róznica byłaby?:) Odpowiedz Link Zgłoś
dyll Re: Ależ to bardzo proste 22.01.10, 15:12 kora3 napisała: > > no byłoby bardzo proste, gdyby nie fakt ze pani z panem sypiała:) > Grzechem w KRK jest nie tylko zdrada małzonka, ale cudzołóstwo > wszelkie:) widze ze cieszy cie to "cudzołóstwo wszelkie", tylko co to jest? nie tylko ze sie bawili w lozku ale jeszcze naprawde spali? no to sie dobrze wyspali,czy to grzech? >A sypianie z kimś, kto nie jest żona, mezem > sakramentalnym to jest wlasnie cudzołóstwo bez wzglledu na status > kanoniczny tej osoby. > > sakramenlne bzdury kto ci takie zerzy naopowiadal? ksiadz z plebani? > > Poza tym, skoro nie macie ślubu, to pan żyjąc (współżyjąc) z tobą > > pozostaje w stanie ciągłego grzechu. > ejze, skad wiesz? jestes Panem Bogiem? > A jeśli za poradą pani rzeomej katoliczki przeniósłby się mieszkac > do niej, to nie byłby TEZ czasem w stanie gzechu? Jaka to róznica > byłaby?:) > taka sama jak z tego twojego gadania bez sensu Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 :) 22.01.10, 15:43 dyll napisał: > > widze ze cieszy cie to "cudzołóstwo wszelkie", sni cieszy, ani nie cieszy - takie jest stanowisko Kosciola: kazde współzycie pozamałzeńskie jest cudzołóstwem. > tylko co to jest? nie tylko ze sie bawili w lozku > ale jeszcze naprawde spali? > no to sie dobrze wyspali,czy to grzech? nie udawaj, ze nie znasz polskiego idiomu "spać z kims, przespac sie z kimś" oznaczającego współzycie seksualne. jesli nie znałeś - taki własnie on jest, już wiesz. > > > > sakramenlne bzdury > kto ci takie zerzy naopowiadal? > ksiadz z plebani? Dobry człowieku, ja nie ejstem katoliczka, wiec ksiadza na plebanii nie odwiedzam. To nie mój poglad, a zdanie Kosciola, do którego, w odróznieniu ode mnie, naleza partner watkodawczyni i jego partnerka nr 2. Współzycie seksualne bez slubu sakramentalnego jest cudzołostwem, przekroczeniem 6 przykazania. Bycie kanoniczna panną czy kawalerem nie powaala w oczach Kosciola na współżycie z kims kanonicznie takze wolnym bez grzechu. > > > ejze, skad wiesz? jestes Panem Bogiem? To akura cytat z poprzednika mego, ale prawdziwłowy. Rozróznij dwie rzeczy: stanowisko wlasne forumowicza w jakies sprawie oraz PRZYTOCZENIE stanowiska jakiejs instytucji o której mowa. Kosciół Katolicki stoi na takim stanowisku i ktos kto mieni sie katolikiem na ogól ma tego swiadomosc. > > > A jeśli za poradą pani rzeomej katoliczki przeniósłby się mieszkac > > do niej, to nie byłby TEZ czasem w stanie gzechu? Jaka to róznica > > byłaby?:) > > > taka sama jak z tego twojego gadania bez sensu sam gadasz bez sensu i kompletnie nie ozrózniasz pojec i stanowisk :) wyjasnie ci przeto. Zdanie "wg Koscioła współzycie poza sakramentalnym małzeństwem jest cudzołóstwem" - jest zdaniem całkowicie prawdziwym i nie wyrazającym zadnej opinii własnej rozmówcy, a przytaczającym jedynie stanowisko instytucji pt. KRK mozesz miec w tym temacie całkowicie odmienne zdanie niz Koscioł, jak np. ja, ale to w niczym stanowiska Kosciola nie zmienia. Odpowiedz Link Zgłoś
dyll Re: :) 22.01.10, 16:15 a to przepraszam, poprostu zawsze myslalem ze bycie katolikiem to nie tylko bycie poslusznym KK (bo ten roznie w historii rozrabial i byli Swieci ktorych scinal) ale Ewangelii, a wiec nie za bardzo lubie jak ktos mi cytuje jakies prawdy koscielne,bo one nie zawsze ida w parze z Chrystusem,niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: :) 22.01.10, 16:47 spoko tyle, ze wiesz, po mojemu to chyba uczciwiej komus takiemu, kto się z zasadami Koscioła danego nie zgadza nie nazywac się: katolikiem, protestantem, prawosławnym, tylko moze lepiej chrzescijaninem? Wtedy wiadomo, ze Ewangelia mu bliska, a koscioły taki czy inny, to juz niekoniecznie. No, ale jak tam kto chce. Mnie powolywanie sie na bycie katolikiem, a postepowanie w sposób sprzeczny z zasadami kosciola i brak z gody z nimi smieszy. I nie dlatego ze chodzi o Koscioł. Mnie chodzi o zasade po prostu. Dlatego tez, choc nminalnie jestem "katolczka" bo w takim kosciele mnie ochrzczono nie podaje się za takową. Odpowiedz Link Zgłoś
dyll Re: :) 22.01.10, 16:59 otoz to, a zatem jestes katoliczka, i nie smieszy Cie to? Bycie kotolikiem to nie slepe posluszenstwo zarzadzeniom lokalnej parafii. Katolicyzm tak,wypaczenia nie! Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: :) 22.01.10, 17:21 dyll napisał: > otoz to, > a zatem jestes katoliczka, i nie smieszy Cie to? > > Bycie kotolikiem to nie slepe posluszenstwo zarzadzeniom > lokalnej parafii. > Katolicyzm tak,wypaczenia nie! > Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 przeprzaszm pusty post posłałam :) 22.01.10, 17:26 kora3 napisała: > > > otoz to, > > a zatem jestes katoliczka, i nie smieszy Cie to? nie ejstem :) to Koscioł mnie liczy w statystykacj, jako ochrzczcona:) mnie jego zsady nie obchodzą, wiec ... > > > > Bycie kotolikiem to nie slepe posluszenstwo zarzadzeniom > > lokalnej parafii. > > Katolicyzm tak,wypaczenia nie! > > Katolicyzm zaklada władze papieza i swój monopol na interpretacje pisma sw. - bycie katolikiem - takim prawdziwym oznacza trzymanie sie zasad KRK. Przynajmniej dla mnie. Cóz to za osoba, co podaje się za katolika, ale sama sobie wybiera, co jest grzechem a co nie i jakiej materii nie zwracając uwagi na to co mówi koscioł na ten temat, np? Nie mam zamiaru sie z toba sprzeczać:) Kazdy może miec swoje zdanie, a wg mojego zdania facet, który uwaza sie za katolika i zyje w zw. niesakramentalnym oraz baba co sypia z jakims gosciem powołujacy sie na swój katolicyzm :) to dwojka megahipokrytów. Tyle > Odpowiedz Link Zgłoś
dyll Re: przeprzaszm pusty post posłałam :) 22.01.10, 17:40 nieszkodzi,jak widszisz Bog czuwa nad nami,i odpisalem za wczesnie,poprzez co sie dowiedzialas prawdy o mnie. kora3 napisała: > kora3 napisała: > > > > > otoz to, > > > a zatem jestes katoliczka, i nie smieszy Cie to? > > nie ejstem :) to Koscioł mnie liczy w statystykacj, jako > ochrzczcona:) mnie jego zsady nie obchodzą, wiec ... > > > > > ja nie zyje w zwiazku niesakramentalnym, a to ze traktuje KK z rezerwa to chyba normalne,dla wspolczesnego czlowieka ktory wiare powinien wspierac rozumem. Wydaje mi sie ze KK to nie wojsko i co powie Papiez to swiete, tego prawdziwy Kosciol Katolicki nie uczy, i gdybys do niego chodzila czesciej to moze bys to zauwazyla,chciaz teraz w kraju to ciezko. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: przeprzaszm pusty post posłałam :) 22.01.10, 18:26 dyll napisał: > nieszkodzi,jak widszisz Bog czuwa nad nami,i odpisalem > za wczesnie,poprzez co sie dowiedzialas prawdy o mnie. nic takiego o sobie nie napisaleś:) > > > ja nie zyje w zwiazku niesakramentalnym, no to raczej Twoja sprawa, a co mnie to przepraszam obchodzi? uwaga o zw. niesakrmanetalnym tyczyla się partnera Ani, a nie Ciebie. > a to ze traktuje KK z rezerwa to chyba normalne,dla wspolczesnego > czlowieka ktory wiare powinien wspierac rozumem. rzecz w tym, że katolik, jeslu chce pozostać zgodny z Kosciołem, nie mzoe sobie rozumowo wybierać z nakazów Koscioła co chce. No weź rozumowo wyjasnij troistosc Boga, albo Przeistoczenie:) > Wydaje mi sie ze KK to nie wojsko i co powie Papiez to swiete, Moze ci sie wydawac, co tylko chcesz - takie są zasady w KRK. Tam nie ma demokracji, ani dowolnosci. > tego prawdziwy Kosciol Katolicki nie uczy, i gdybys do niego > chodzila czesciej chodzę, gdy wymaga ego ma praca, albo jakaś uroczystosc rodzinna. Wiecej nie potrzebuje, naprawde:) Odpowiedz Link Zgłoś
dyll Re: :) 22.01.10, 17:30 co to? przystawiasz mi do mojej mordy lustro? ja wiem jak wygladam,nietety smiesznie, ale ja bedac katolikiem w Polsce nigdy nie spotkalem sie z takimi problemami jak sa teraz tam w tym waszym bagienku. Na szczescie wyjechalem kiedy trzeba, i wierz mi ze na swiecie katolicy to porzadni ludzie (poza Polska oczywiscie) i chyba do nich wroce,bo ostatnio zdarzalo mi sie odchodzic dosc daleko. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: :) 22.01.10, 17:41 dyll napisał: > co to? przystawiasz mi do mojej mordy lustro? nie. po prostu naciselam niepotrzebnie "enter":) > ja wiem jak wygladam,nietety smiesznie, eeee moze ci sie wydaje :) > ale ja bedac katolikiem w Polsce nigdy nie spotkalem sie > z takimi problemami jak sa teraz tam w tym waszym bagienku. Nie wie o jakim tym "naszym" bagienku mowisz:) jako żywo, ja zadnych problemow tego typu nie mam. Wypowiadam sie na FORUM w temacie jakiejs dziewczyny. :) > Na szczescie wyjechalem kiedy trzeba, i wierz mi ze na swiecie > katolicy to porzadni ludzie (poza Polska oczywiscie) i chyba > do nich wroce,bo ostatnio zdarzalo mi sie odchodzic dosc daleko. ja tam nie oceniam globalnie jakos katolików, jak wszedzie sa luidzie i ludzie. Do Koscioła wracac nie zamierzam, bo mi nie odpowiada takie cos i juz :) Odpowiedz Link Zgłoś
dyll Re: :) 22.01.10, 17:54 ja Ciebie do powrotu nie namawiam,bo sam jeszcze nie wrocilem,ale patrze na tych ateistow i mi sie niedobrze robi,co oni juz nie wymyslaja,poprostu zgroza i ohyda. Ktos kiedys powiedzial "Nawet gdyby Bog nie istnial to wierzac w Niego oszukalibysmy nature". To prawda,ze trudno ja oszukac,dlatego dobrze jest rozrozniac dobrze kolory,i co tu duzo gadac,niejeden katolik moglby pozazdroscic wiary ateista,bo wedlug definicji ateista to ten co wierzy ze Bog nie stnieje,ale czy jego wiara jest wieksza od wiary katolika? nie takie to wszystko proste moja droga. Kazdy chyba w swoim duchu powinien to wszystko rozwazac i postepowa tak aby pozniej nie musial sobie w brode pluc, z drugiej jednak strony blad jest potrzebny aby wprowadzic poprawke i dlatego czlowiek jest wolny. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: :) 22.01.10, 18:31 dyll napisał: > > ja Ciebie do powrotu nie namawiam, nawet gdybyś namawiał nie ma szans :) patrze na tych ateistow i mi sie niedobrze > robi,co oni juz nie wymyslaja,poprostu zgroza i ohyda. No to moze zajmij sie soba, zamiast podpatrywac czyjes życie, które cie brzydzi i cie nie dotyczy? Nie lepiej to? Po co sie stresowac masz? > Kazdy chyba w swoim duchu powinien to wszystko rozwazac i > postepowa tak aby pozniej nie musial sobie w brode pluc, > z drugiej jednak strony blad jest potrzebny aby wprowadzic > poprawke i dlatego czlowiek jest wolny. > wiesz, ja mam swój system wartosci i nie musi byc nade ,na zadnego bata, zebym sie trzymała swoich zasad. Z tego co widzę, jesli człowiek stara się na silę wtłoczyć w ramy, do których nie ejst wewnetrznie przekonany, wczesniej czy później zacznie łamac zasady. Jesli masz swoje własne zasady, nie łamiesz ich. Odpowiedz Link Zgłoś
dyll Re: :) 22.01.10, 19:34 kora3 napisała: > dyll napisał: > > > > > ja Ciebie do powrotu nie namawiam, > > nawet gdybyś namawiał nie ma szans :) > Nie byc tak pewna i nie mow nigdy "nigdy" > patrze na tych ateistow i mi sie niedobrze > > robi,co oni juz nie wymyslaja,poprostu zgroza i ohyda. > > No to moze zajmij sie soba, zamiast podpatrywac czyjes życie, które > cie brzydzi i cie nie dotyczy? Nie lepiej to? Po co sie stresowac > masz? > tak sie sklada ze nie zyjemy na swiecie sami,jestesmy w jakims srodowisku,no nie?ponadto u wladzy sa czasami rozni ludzie i wprowadzaja rozne zasady i prawa,ktore jak nie przestrzegamy to niewesolo z nami,dlatego obchodza mnie ludzie tacy a ludzie jak to ludzie moga byc ktolice,ateisci,kociarze,i inne ... > > > Kazdy chyba w swoim duchu powinien to wszystko rozwazac i > > postepowa tak aby pozniej nie musial sobie w brode pluc, > > z drugiej jednak strony blad jest potrzebny aby wprowadzic > > poprawke i dlatego czlowiek jest wolny. > > > wiesz, ja mam swój system wartosci i nie musi byc nade ,na zadnego > bata, zebym sie trzymała swoich zasad. Z tego co widzę, jesli > człowiek stara się na silę wtłoczyć w ramy, do których nie ejst > wewnetrznie przekonany, wczesniej czy później zacznie łamac >zasady. ten system ktory masz nie jest "Twoj", to iluzja,pochodzi on od innych,a czy Ty wiesz napewno skad? > Jesli masz swoje własne zasady, nie łamiesz ich. > O nie,taki czlowiek musi byc strasznie nudny. Pozdr.:) Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: :) 22.01.10, 20:59 dyll napisał: > kora3 napisała: > > > dyll napisał: > > > Nie byc tak pewna i nie mow nigdy "nigdy" wiesz, ja jestem już na tyle duza, by wiedziec, jaki mam swiatopoglad:) > > > tak sie sklada ze nie zyjemy na swiecie sami,jestesmy w jakims > srodowisku,no nie? No tak, ale srodowisko , z małymi wyjatkami wybieramy jakos tam sami. ponadto u wladzy sa czasami rozni ludzie i > wprowadzaja rozne zasady i prawa,ktore jak nie przestrzegamy > to niewesolo z nami,dlatego obchodza mnie ludzie tacy a ludzie > jak to ludzie moga byc ktolice,ateisci,kociarze,i inne ... e no pewnie, ale tak konkretnie, jakie prawo ci tak przeszkadza? > ten system ktory masz nie jest "Twoj", to iluzja,pochodzi on > od innych,a czy Ty wiesz napewno skad? owszem, z mojego doswiadzcenia, przemyslenia, przekonania :) > > O nie,taki czlowiek musi byc strasznie nudny. > Pozdr.:) nudny? :) pierwsze słyszę, ale masz prawo do swojego zdania :) Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: Ależ to bardzo proste 22.01.10, 15:25 kora3 napisała: > no byłoby bardzo proste, gdyby nie fakt ze pani z panem sypiała:) > Grzechem w KRK jest nie tylko zdrada małzonka, ale cudzołóstwo > wszelkie:) A sypianie z kimś, kto nie jest żona, mezem > sakramentalnym to jest wlasnie cudzołóstwo bez wzglledu na status > kanoniczny tej osoby. Fakt, ale panie grzeszyła w zbożnym celu:) Poświęciła się, by go z otchłani piekielnej wyciągnąć. Albowiem, on tkwi w stanie permanentnego grzechu czyli bzykania bez sakramentu w związku w którym nie ma szans na ślub kościelny, a z nią, jak sądzę, ślub kościelny mógł by wziać. Z bzykanka przedślubnego oboje by się wyspowiadali, ksiądz byłby zadowolony no bo o seksie mógłby sobie pogadać a i przy okazji o pikantne szczegóły wypytać, poza tym zbłąkane owieczki wracają na łono kościoła - sama radość:) Odpowiedz Link Zgłoś
dyll Re: Ależ to bardzo proste 22.01.10, 15:32 nenia,skonczylas juz podstawowke? nie wtracaj sie jak dorosli rozmawiaja,idz sie pobawic Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: Ależ to bardzo proste 22.01.10, 15:46 nenia1 napisała: > > Fakt, ale panie grzeszyła w zbożnym celu:) > Poświęciła się, by go z otchłani piekielnej wyciągnąć. > Albowiem, on tkwi w stanie permanentnego grzechu czyli bzykania > bez sakramentu w związku w którym nie ma szans na ślub kościelny, > a z nią, jak sądzę, ślub kościelny mógł by wziać. No wiesz, w stanie permanentnego grzechu czyli bzykania > bez sakramentu, ze tak cie zacytuje jest się akze wówczas, gdy sie wybira zycie, krótsze albo dluzesz w tym stanie mogąc wziąc slub sakamentalny. Zboznie zatem byłoby, gdyby pani zaproponowała panu wyprowadzke od wątkodawczyni w babski niebyt, czyli do samodzoelnej chałupy i przygotowania do sakramentalnego slubu :) a tak to kicha :) Odpowiedz Link Zgłoś
sikorka68 Re: Ależ to bardzo proste 22.01.10, 23:43 "bez sakramentu w związku w którym nie ma szans na ślub kościelny, a z nią, jak sądzę, ślub kościelny mógł by wziać." Bzdura wierutna. Od wiek wieków katolik może wziąć ślub kościelny z "innowiercą"- tak w skrócie (bez urazy). Jedźcie np. na wschód Polski i tam zobaczcie: są małżeństwa mieszane katolicko-prawosławne. Zjawisko normalne i od wieków stosowane. Jakie formalności, to pytajcie księży, ale przestańcie mity tworzyć. Odpowiedz Link Zgłoś
kari1971 Re: Zdrada po katolicku 22.01.10, 14:59 Moze to perfidne co pisala, ale... Jesli on jest katolikiem i zyje w zwiazku niesakramentalnym zyje w grzechu. Z nia jak rozumiem moglby wziac slub koscielny. Bylby to zwiazek "poblogosławiony" przez Kosciół. Dziecmi mogłby sie opiekowac ... Gdyby szczerze załował swojego grzesznego zycia przedsłubnego (sprzed slubu w kosciele), wyspowiadał sie, otrzymał rozgrzeszenie itd byłoby to chyba jak najbardziej zgode z zasadami religii katolickiej Odpowiedz Link Zgłoś
caysee Re: Zdrada po katolicku 23.01.10, 12:09 > Moze to perfidne co pisala, ale... > > Jesli on jest katolikiem i zyje w zwiazku niesakramentalnym zyje w grzechu. Z > nia jak rozumiem moglby wziac slub koscielny. Bylby to zwiazek "poblogosławiony > " > przez Kosciół. Dziecmi mogłby sie opiekowac ... Gdyby szczerze załował swojego > grzesznego zycia przedsłubnego (sprzed slubu w kosciele), wyspowiadał sie, > otrzymał rozgrzeszenie itd byłoby to chyba jak najbardziej zgode z zasadami > religii katolickiej Kari, a druga wersja jest taka, ze po prostu bierze slub z kobieta, z ktora ma dwojke dzieci i zwiazek tez jest poblogoslawiony przez kosciol i facet nie zyje w grzechu :> Zwiazki jednostronne to Polsce mimo wszystko dosc czesta praktyka :> Odpowiedz Link Zgłoś
manicstreetpreachers To much for one man... 22.01.10, 15:14 Nie nadążam za Twoim tokiem rozumowania. Pewnie się czepiam i jestem staroswiecki, ale czy moze byc małżeństwo bez ślubu i to chociażby cywilnego? I co do tego ma katolickośc czy ateizm? Proste jesli trafiasz na nieodpowiednią osobę, niedojrzałą emocjonalnie, to bez zalegalizowania związku możesz w pewnym momencie usłyszec pani to juz podziekujemy. Oczywiscie działa to w obie strony. Ślub koscielny nie daje gwarancji na udany związek ale jak dla mnie podstawa małżeństwa. A odnosnie Twego lubego i jej kochanki oboje są hipokrytami a nie wierzącymi osobomi. No ale skąd ateistka moze rozróżnic, kto jest wierzacy, a kto tylko udaje? Odpowiedz Link Zgłoś
dyll Re: To much for one man... 22.01.10, 15:29 manicstreetpreachers napisała: > Nie nadążam za Twoim tokiem rozumowania. Pewnie się czepiam i jestem > staroswiecki, ale czy moze byc małżeństwo bez ślubu i to chociażby > cywilnego? I co do tego ma katolickośc czy ateizm? > Proste jesli trafiasz na nieodpowiednią osobę, niedojrzałą > emocjonalnie, to bez zalegalizowania związku możesz w pewnym > momencie usłyszec pani to juz podziekujemy. Oczywiscie działa to w > obie strony. Ślub koscielny nie daje gwarancji na udany związek ale > jak dla mnie podstawa małżeństwa. A odnosnie Twego lubego i jej > kochanki oboje są hipokrytami a nie wierzącymi osobomi. > No ale skąd ateistka moze rozróżnic, kto jest wierzacy, a kto tylko > udaje? ty za to masz doskonale rozroznienie, zygac mi sie chce jak spotykam takich ludzi,tfu.. Odpowiedz Link Zgłoś
zohen posługiwać wiarą innego człowieka do czynienia zła 22.01.10, 15:46 .........posługiwać wiarą innego człowieka do czynienia zła....... Przecież to jest sedno - istota religii katolickiej i kościoła!!! Odpowiedz Link Zgłoś
dyll Re: posługiwać wiarą innego człowieka do czynieni 22.01.10, 16:03 i twoja pewnie tez Odpowiedz Link Zgłoś
dyll Nie moge za dlugo patrzec na te rozebrana kobiete 22.01.10, 20:54 "Piekno w kazdym calu", a dlaczego nie w centymetrze? cal nie jest system obowiazujacym powszechnie. Odpowiedz Link Zgłoś
plynny I bardzo dobrze.. 22.01.10, 22:09 Ona po prostu nie chce by on żył z tobą w grzechu, stara się go ściągnąć na drogę dobra. Ja ją rozumiem, a tobie radzę się nawrócić bo będziesz się smażyła w piekle. ps. mam nadzieję że chociaż dzieci mają chrzest? Odpowiedz Link Zgłoś
2kotunia1 Re: Zdrada po katolicku 22.01.10, 22:40 masz tutaj całą miłość katolicką(bliźnego) oraz fałsz i obłudę.Ta "Pani" to jedna z tych co uważa, ze jak pódzie do sukienkowego i naklepie mu do ucha to już jest wolna od wszystkiego złego Odpowiedz Link Zgłoś
plynny 2kotunia1, brakujące ogniwo? 23.01.10, 09:07 ale ty jesteś zaślepiona nienawiścią. ateiści tak mają, nienawidzą boga i ludzi. ale w jednym kotuniu jesteś dobra, w przyswajaniu komunistycznych bredni które teraz wypluwasz jak automat. ale musiałaś przejść ostre pranie mózgu. Odpowiedz Link Zgłoś
arweni Re: 2kotunia1, brakujące ogniwo? 23.01.10, 12:21 plynny napisał: > ale ty jesteś zaślepiona nienawiścią. > ateiści tak mają, nienawidzą boga i ludzi. przepraszam, ale chyba nie rozumiem. Ateiści nienawidzą boga i ludzi? Jak można nienawidzić bytu w którego istnienie się nie wierzy? Jestem ateistką, i wydaje mi się że nikogo nie nienawidzę. To, że nie mam spisanego kodeksu moralnego, nie may odgórnych wytycznych postępowania, nie oznacza że jestem złym człowiekiem. Mam swoje zasady, i myślę że niejednokrotnie częściej się ich trzymam niż wielu katolików przykazań. Wydaje mi się że w tym wątku tak na prawdę to nie religia jest istotna. W związkach czasem nie układa się ludziom, i wtedy jedno z nich zdradza. Właśnie dlatego że brakuje mu/jej miłości i ciepła, i szukają choćby chwilowego zapomnienia przy drugiej osobie. Może i brzmi to banalnie, ale ludzka potrzeba ciepła, zrozumienia, ucieczki od problemów jest ogromna. Dywagacje odnośnie tego czy wynika to z wyznania partnerów są bez sensu, zwłaszcza w tej sytuacji. W końcu oboje wiedzieliście na co się piszecie, i nie przeszkadzało Wam to, więc nie wierzę to była to bezpośrednia przyczyna Waszych problemów. Kobieta, z którą Twój mąż Cię zdradził raczej nie miała na celu uratowanie jego duszy, a po prostu zatrzymanie go przy sobie. Wykorzystała najwygodniejszy, i prawdopodobnie, w jej mniemaniu, najskuteczniejszy argument. Uważam, że to co zrobiła nie może być w żaden sposób usprawiedliwiane religią, wręcz przeciwnie, w końcu wykazała się tu daleko idącą hipokryzją. Myślę też że nie może to pozostać dla Was tematem tabu, bo prędzej czy później to wypłynie, chociażby w sytuacji w której jednej ze stron zabraknie argumentów w sprzeczce. Udając że nic się nie stało doprowadzicie do sytuacji w której coś, co wydaje się już zapomniane i przebaczone, okaże się największym problemem. Trzymam za Was kciuki, jak się postaracie (oboje!) to będzie dobrze :) Odpowiedz Link Zgłoś
plynny Re: 2kotunia1, brakujące ogniwo? 23.01.10, 12:38 > przepraszam, ale chyba nie rozumiem. Ateiści nienawidzą boga i ludzi? Jak można > nienawidzić bytu w którego istnienie się nie wierzy? > Jestem ateistką, i wydaje mi się że nikogo nie nienawidzę. To, że nie mam spisa > nego kodeksu moralnego, nie may odgórnych wytycznych postępowania, nie oznacza > że jestem złym człowiekiem. Mam swoje zasady, i myślę że niejednokrotnie części > ej się ich trzymam niż wielu katolików przykazań. Zgodzę się z Tobą że trzymasz się ich częściej niż wielu katolików. Tak jak wielu katolików częściej przykazań niż Ty swoich przekonań. Nie ma co generalizować. A jak można nienawidzić boga jeśli się nie wierzy w jego istnienie? Spytaj komunistów, to też ateiści. Tak naprawdę nienawidzi się ludzi którzy wierzą. Ale oczywiście Boga Katolickiego. Bo czy ateiści w Polsce atakują Boga żydowskiego? To nic że to ten sam Bóg, ale to są żydzi ich się nie atakuje by nie być posądzony o antysemityzm, ale Katolików można nazwać katolami i jeszcze inni przyklasną. Czy ktoś atakuje wierzenia hindusów? Bez sensu, to nie katolicy to jak ich się czepiać. Oni są tacy fajni uduchowieni, kolorowi, ich bogowie mają dużo rączek i są fajni. Kadzidełka też mają. A katolicy? A to łobuzy, inkwizycja, krucjaty, gradobicie, stonka itp. Ich można nienawidzić i ich głupiego bożka który nie istnieje. Ja jestem uodporniony, będę się za Ciebie modlił. Nie mówię że jesteś złym człowiekiem, po prostu jesteś zagubionym człowiekiem. Odpowiedz Link Zgłoś
arweni Re: 2kotunia1, brakujące ogniwo? 23.01.10, 13:19 Wiesz, nie czuję się zagubiona, wręcz przeciwnie :) Masz rację, ateiści często atakują katolików, i niejednokrotnie przybiera to formę bezmyślnego wyzywania. Są jednak ateiści którzy akceptują religię, w pełni świadomi swoistego dziedzictwa kulturowego którego nie da się zanegować. Niemniej jednak agresja ateistów często jest reakcją na ataki ze strony katolików. Żyjemy w społeczeństwie w którym nie spotykamy się często z Judaizmem, Islamem, Buddyzmem czy Hinduizmem, dlatego tez trudniej jest się nam ustosunkować. Jeden z moich najlepszych przyjaciół jest "zagorzałym" katolikiem, pomimo różnic w poglądach, dogadujemy się rewelacyjnie. Wynika to ze wzajemnego zrozumienia. Niestety, takie zrozumienie jest zjawiskiem nieczęstym. Niejednokrotnie ateiści uważają katolików za głupich i naiwnych, i na odwrót. Trudno jest mówić o wzajemnym szacunku kiedy przy każdej najmniejszej okazji dyskusje teologiczne zmieniają się w małe prywatne wojny. Ludzie są ludźmi, niezależnie od wyznania. Nie można usprawiedliwiać swoich zachowań wiarą lub jej brakiem. Pozatym komunizm nigdy nie zakładał nienawiści wobec Boga. Nienawiść jest bardzo silnym uczuciem, i nigdy nie cechuje grupy ludzi jako całości, niezlaeżnie od przynależności wyznaniowej, narodowościowej. Jest to emocja, a emocje mogą odczuwać tylko ludzie, i tylko ludzie ponoszą za nie odpowiedzialność. Ponadto zastanów się nad jedną sprawą, katolicy otrzymują rozgrzeszenie, nie odpowiadają za swoje grzechy, oferowane Wam jest przebaczenie. Ateiści odpowiadają tylko przed sobą, i jeśli zrobimy coś złego, musimy sobie poradzic ze swoim sumieniem. Uwierz mi, cczasmi lekko nie jest ;) Z tej perspektywy moralność ateisty w niczym nie ustępuje moralności osób wierzących. Wybacz że tak skupiam się na kwestii czynienia dobra/zła, moralności, ale zbyt dużo razy spotkałam się z opinią że wszyscy niewierzący są z założenia osobami pozbawionymi jakiegokolwiek systemu wartości. Nawiązując jeszcze od Twojej wcześniejszej wypowiedzi, napisałeś że kobiata która rozbiła ten związek słusznie postąpiła. Odkładajac na bok moje poglądy, od strony chrześcijaństwa, w celu ratowania męża autorki od grzechu, nakłaniała go do popełnienia tego samego grzechu, jednocześnie sama go popełniając. Zostawiając już w ogóle kwestie religijne, patrząc z punktu widzenia zwykłego, ludzkiego dobra, nie wydaje mi się że w jakikolwiek sposób można usprawiedliwiać rozbijanie czyjegokolwiek związku, sprowadzanie na kogokolwiek nieszczęścia, z premedytacją, w celu zaspokojenia swoich potrzeb. :) Odpowiedz Link Zgłoś
plynny Re: 2kotunia1, brakujące ogniwo? 23.01.10, 17:13 =Ponadto zastanów się nad jedną sprawą, katolicy otrzymują rozgrzeszenie, nie odpowiadają za swoje grzechy, oferowane Wam jest przebaczenie. Ateiści odpowiadają tylko przed sobą, i jeśli zrobimy coś złego, musimy sobie poradzic ze swoim sumieniem. Uwierz mi, cczasmi lekko nie jest ;) Z tej perspektywy moralność ateisty w niczym nie ustępuje moralności osób wierzących. Wybacz że tak skupiam się na kwestii czynienia dobra/zła, moralności, ale zbyt dużo razy spotkałam się z opinią że wszyscy niewierzący są z założenia osobami pozbawionymi jakiegokolwiek systemu wartości. ============================================================== Tak ładnie nie jest że jak pójdę i się wyspowiadam to wychodzę czysty i radosny :) Mi zarzucasz uproszczenia a sama stosujesz uproszczenie które często jest wykorzystywane do ataków, Katol popełni świństwo wyspowiada się u swego klechy i dalej do burdelu. Oczywiście nie mówię że nie chodzą, ja tam nigdy nie byłem i mnie nie ciągnie. Ale dobrze wiesz że wiara Katolicka nie zakłada spowiedzi jako załatwienie sprawy. Zresztą u protestantów i prawosławnych też są spowiedzi przed spowiednikiem czy przed samym sobą, wątpię by oni uważali że spowiedź to koniec tematu. ================================================================= Nawiązując jeszcze od Twojej wcześniejszej wypowiedzi, napisałeś że kobiata która rozbiła ten związek słusznie postąpiła. Odkładajac na bok moje poglądy, od strony chrześcijaństwa, w celu ratowania męża autorki od grzechu, nakłaniała go do popełnienia tego samego grzechu, jednocześnie sama go popełniając. Zostawiając już w ogóle kwestie religijne, patrząc z punktu widzenia zwykłego, ludzkiego dobra, nie wydaje mi się że w jakikolwiek sposób można usprawiedliwiać rozbijanie czyjegokolwiek związku, sprowadzanie na kogokolwiek nieszczęścia, z premedytacją, w celu zaspokojenia swoich potrzeb. ================================================================== Osoba poszkodowana przedstawiła to jako rozbijanie związku. Oczywiście to jest jej opinia, jak dla mnie osobą która zawiniła nie jest żadna z kobiet ale ten mężczyzna który zdradził. Argumenty używane przez kochankę oczywiście są naciągane, postępowanie jej nie daje podstaw do odwoływania się do moralności Katolickiej czy innej. Ale zostawanie w związku które sankcjonuje państwo a nie Bóg dla mnie jest delikatnie mówiąc dziwne. Zostanie w takim związku jest chore dla obydwu stron. Powinna się rozwieść, oczywiście podział majątku powinien uwzględniać zachowanie męża. To on zdradził i powinien ponieść odpowiedzialność. Niech się wyspowiada, zrozumie swoje grzechy i poniesie pokutę :). Pokuta to podstawa przy odpuszczeniu grzechów, spowiedź to przyznanie się do błędu, pokuta to oczyszczenie. Wtedy jak będzie nowym człowiekiem niech zaczyna życie z nową partnerką. Na siłę ratowanie tego związku nic nie da. Odpowiedz Link Zgłoś
mala2424 Re: 2kotunia1, brakujące ogniwo? 24.01.10, 18:16 plynny napisał: ........................ > Osoba poszkodowana przedstawiła to jako rozbijanie związku. Oczywiście to jest > jej opinia, jak dla mnie osobą która zawiniła nie jest żadna z kobiet ale ten > mężczyzna który zdradził. > Argumenty używane przez kochankę oczywiście są naciągane, postępowanie jej nie > daje podstaw do odwoływania się do moralności Katolickiej czy innej. Ale > zostawanie w związku które sankcjonuje państwo a nie Bóg dla mnie jest > delikatnie mówiąc dziwne. > Zostanie w takim związku jest chore dla obydwu stron. Powinna się rozwieść, > oczywiście podział majątku powinien uwzględniać zachowanie męża. To on zdradził > i powinien ponieść odpowiedzialność. Niech się wyspowiada, zrozumie swoje > grzechy i poniesie pokutę :). Pokuta to podstawa przy odpuszczeniu grzechów, > spowiedź to przyznanie się do błędu, pokuta to oczyszczenie. Wtedy jak będzie > nowym człowiekiem niech zaczyna życie z nową partnerką. Na siłę ratowanie tego > związku nic nie da. Panie katolik, a co z dziećmi? Uważasz, że podział majątku załatwi sprawę? Spowiedź i pokuta zdejmą z tego faceta odpowiedzialność za własne dzieci? A może Twoje modlitwy zastąpią tym dzieciom ojca? I jak tu, po wypowiedziach takich katolików, mieć pretensję, że ateiści atakują. Odpowiedz Link Zgłoś
mala2424 Re: 2kotunia1, brakujące ogniwo? 24.01.10, 17:44 plynny napisał: > > przepraszam, ale chyba nie rozumiem. Ateiści nienawidzą boga i ludzi? Jak > można > > nienawidzić bytu w którego istnienie się nie wierzy? > > Jestem ateistką, i wydaje mi się że nikogo nie nienawidzę. To, że nie mam > spisa > > nego kodeksu moralnego, nie may odgórnych wytycznych postępowania, nie oz > nacza > > że jestem złym człowiekiem. Mam swoje zasady, i myślę że niejednokrotnie > części > > ej się ich trzymam niż wielu katolików przykazań. > > Zgodzę się z Tobą że trzymasz się ich częściej niż wielu katolików. Tak jak > wielu katolików częściej przykazań niż Ty swoich przekonań. > Nie ma co generalizować. > A jak można nienawidzić boga jeśli się nie wierzy w jego istnienie? > Spytaj komunistów, to też ateiści............... > A katolicy? A to łobuzy, > inkwizycja, krucjaty, gradobicie, stonka itp. O przepraszam STONKA to Amerykanie!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
sikorka68 To proste 22.01.10, 23:31 Gdybyście mieli ślub kościelny, miałaby inne argumenty. Odpowiedz Link Zgłoś
cus27 Re: Zdrada po katolicku 23.01.10, 06:39 Ku...two,pozostanie...ku...twem i lepiej nie wpieprzac w ten temat...zadnych wyznan!Proste! Odpowiedz Link Zgłoś
gobi05 Re: Zdrada po katolicku 23.01.10, 07:39 > Jestem w związku z partnerem od 7 > lat, on wierzący, ja nie. To nieprawda: - "związek" już się skończył; - on nie jest wierzący, a w każdym razie trochę odbiega od standardów ; - ty nie jesteś katoliczką, ale jeśli chodzi o wiarę, to zdaje się że miałaś jej całkiem dużo... > z premedytacją, dążyła do rozpadu naszego > małżeństwa. To jak to jest - "związek", małżeństwo czy po prostu trollujesz? > Wiem co mi napiszecie, że to mój niemąż mnie zdradził > i ze były ku temu powody. Ja ci tego na pewno nie napiszę. Co tu w ogóle usprawiedliwiać, uzasadniać, rozumieć i pochwalać? Zdrada to zdrada. > Używała argumentów typu, przecież i tak nie jesteście rodziną, bo > nie macie ślubu katolickiego. Ona (czyli ja)jest z żoną innego i > nigdy cię nie pokocha w wierze. Zamieszkajmy jak najszybciej razem, > wtedy będziesz mógł przystępować do komunii. A cóż to ma wspólnego z katolicyzmem? Stek bzdur. Odpowiedz Link Zgłoś
glemp1 Bezmyślność katolicka 23.01.10, 09:11 Polacy jako naród bardzo katolicki należą jednocześnie do nacji o niskim poziomie społecznej moralności. Są wręcz niemoralni. Na zachodzie Polak postrzegany jest jako pijak, złodziej, zaś Polka jako k... Polska zawsze była krajem o płytkiej religijności w sensie teologicznym. Przez to właśnie, że kler od wieków kładł nacisk na obrzędowość, a nie na praktykę chrześcijańską (słynny polski katolicyzm ludowy, promowany szczególnie przez "prymasa tysiąclecia", polegający głównie na czapkowaniu xiężulom i na dawaniu hojnych ofiar na kościół). Religię należy praktykować. W gruncie rzeczy praktykującym jest ten, kto wykona dobry uczynek, a z tym u Polaków ciężko. Ogólnie rzecz biorąc, katolicyzm jest religią moralnie rozleniwiającą, a myślowo właściwie ogłupiającą. Bo co ma myślowo do zaoferowania? Odpowiedz Link Zgłoś
gobi05 Re: Bezmyślność katolicka 23.01.10, 19:10 > Polacy jako naród bardzo katolicki należą Nie lubisz nas? OK, siedź sobie w swoim kibucu i pisz, ale pisz do swoich. > Polska zawsze była krajem o płytkiej religijności w > sensie teologicznym. Masz nam za złe niepowodzenie Reformacji? Rzeczywiście w Polsce nie udała się ówczesna akcja psucia Kościoła. > Przez to właśnie, że kler od wieków kładł nacisk > na obrzędowość, a nie na praktykę chrześcijańską Czy masz zamiar uczyć nas chrześcijańskiej praktyki??? > Bo co ma myślowo do zaoferowania? Trójcę Świętą. Odpowiedz Link Zgłoś
rumak.hrabiny Re: Bezmyślność katolicka 23.01.10, 23:25 masz gigantyczne kompleksy, nieszczęsna. możesz tylko dusić się we własnym sosie nienawiści i niskiej samooceny, albo wyjechać z tego znienawidzonego przez ciebie kraju. gdziekolwiek jednak byś wyjechała, twoje kompleksy też tam będą. przykro mi więc, ale nigdzie na tej planecie ponad poziom lachonia się nie wybijesz Odpowiedz Link Zgłoś
baba67 Re: Bezmyślność katolicka 25.01.10, 09:05 Prawda jest taka ze wiekszosc ludzi deklarujacech sie jako katolicy traktuja katolicyzm folklorystycznie-swieconko, bialy welom, zlobeczek, spiewy nad trumna, wszystko takie malownicze i wzruszajace. Prawdziwa wiara nie jest im do szcescia potrzebna, wystarcza te tanie wzruszenia. Z drugiej strony to nie znaczy ze sa zlymi ludzmi-wiekszosc jest w porzadku. Odpowiedz Link Zgłoś
nowa.era Czyżby? 23.01.10, 11:08 anianiedowiarek napisała: > Wiem co mi napiszecie, że to mój niemąż mnie zdradził i ze były ku > temu powody. To jest racja i nie o to mam do niej pretensje. >... > Naprawdę nie rozumiem... Czyżby??????? Odpowiedz Link Zgłoś
malwan Re: Zdrada po katolicku 23.01.10, 11:15 a co cię interesują motywy tej babki?? Zajmij się, sobą i swoim małżeństwem zamiast roztrząsać o co jej chodziło. nie kumam po co zajmujesz się jakąś, twoim zdaniem, perfidną i podła babą.Jak już poznasz jej intencje będzie ci lżej i odkryjesz prawdy objawione? Odpowiedz Link Zgłoś
rumak.hrabiny Re: Zdrada po katolicku 23.01.10, 19:06 myślę, że ten koleś - katolicki plejboj, który je obie wypróbował, najlepiej wie, która z nich jest bardziej perfidną i podłą babą, więc się nie wtrącam, nie oceniam Odpowiedz Link Zgłoś
kasia_grubasia Re: Zdrada po katolicku 23.01.10, 12:27 Aniu, nie musisz o tym myśleć, nie musisz próbować JEJ zrozumieć, a w szczególności nie musisz JEJ wybaczać. Niech pozostanie do końca życia Twoim wrogiem, bo sama sobie na to zasłużyła. Rozdrapywanie ran nie pomoże Ci odbudować zgranego duetu z Towarzyszem Życia. Życzę Wam wszystkiego najlepszego :) Odpowiedz Link Zgłoś