Chamstwo do potegi

21.01.10, 22:32
prtygladam sie zwiazkowi pewnej osoby, a wlasciwie rozpadajacemu sie
zwiazkowi.Ona mieszka z dziecmi,on wyprowadzil sie do kochanki.Ta
kobita zabrala dzieciom ojca, praktycznie nie odwiedza swojego
potomstwa, a teraz wpadla na pomysl, by on bral dzieci do niej i by
razem jezdzili na wakacje i ogolnie ona chetnie gralaby druga
mamusie.Jak dla mnie jest niepojete jak baedzo trzeba byc chamskim,
by najpierw odebrac meza, a potem chciec jeszcze miec wspoludzial w
wychowywaniu nie swoich dzieci.Mama dzieci nie zgadza sie na takie
rozwiazanie, nie chce by jej potomstwo mialo kontakt z tak asocjalna
osoba jak ta kobieta, niestety prawie byly maz sie upiera.Ja ja
popieram, a wy, co uwazacie, powinna pozwolic kochance meza na
kontakt ze swoimi dziecmi odgrywanie dobrej macochy??? aha dzieci
maja 8miesiecy i 2latka
    • zeberdee24 Re: Chamstwo do potegi 21.01.10, 22:36
      Ja to zabrała ? Tak go wzięła pod pachę i wstawiła do swojego mieszkania ?
      Przecież taki dorosły facet to ciężki jest.
      • la-bast Re: Chamstwo do potegi 21.01.10, 22:40
        szczegolow nie znam, wiem tylko, ze gdy zona byla w ciazy i pologu
        to tamta zaspakajala jego potrzeby seksualne i towarzyskie.Moim
        skromnym zdaniem nie rusza sie cudzego faceta.
        • zeberdee24 Re: Chamstwo do potegi 21.01.10, 22:53
          Tak mówisz jakby ten koleś był bezwolną istotą, facet się znudził żoną i poszedł
          do innej babki, winien jest ten facet a nie kochanka.
        • kora3 La bast na litosc boską 21.01.10, 22:56
          Nikt tu przypuszczam nie pochwali tej pani, ale czy ty czytasz co
          piszesz?
          żona w ciąży i połogu i jakaś pani "zaspokajała potrzeby seksualne
          faceta"? tak bez jego checi, napadala go i gwałcila?

          "nie rusza sie cudzego faceta"? przede wszystkim nie zdradza się
          zony, po porodzie, w polodu chyba, ze się jest megaswinią kobieto!!!
          On biedny kochajacy steskniony czekal na żone remontujac dziecinny
          pokój, a ta baba włamała sie i na siłę z nim sypiala? tak to było?
          No pewnie nie!
        • posh_emka ???? 21.01.10, 23:10
          Moim skromnym zdaniem nie ogląda się za nie swoją kobitą.
          • kora3 Re: ???? 21.01.10, 23:12
            in sie najwyraźniej nie tylko ogladał
            • posh_emka Re: ???? 21.01.10, 23:18
              Jak na mój gust to nie tylko nie oglądał się ale został też podstępem wbrew jego
              woli zabrany....
              • kora3 Re: ???? 21.01.10, 23:23
                wyglada, ze moze zgwałcony wielokrotnie
                • posh_emka Re: ???? 21.01.10, 23:26
                  Nie dość,że chłop ofiara losu bo się zabrać pozwolił to w dodatku ofiara przemocy...
                  • kora3 Re: ???? 21.01.10, 23:27
                    trzeba cos zrobic, jakos zapobiegać takim atakom
                    • posh_emka A po ataku? 21.01.10, 23:47
                      Ja bym o tym na forum jako o chamstwie nie pisała tylko od razu do prokuratury
                      jako popełnienie przestępstwa zgłaszała.
                      • kora3 Re: A po ataku? 21.01.10, 23:55
                        racja! a potem terapia dla takiego pana: wiesz co tylko zechce, w
                        końcu tyle przeszedl
      • soulshunter Re: Chamstwo do potegi 21.01.10, 22:41
        to nie wiesz ze, dupa nie traktor a ciagnie?
        • rumak.hrabiny Re: Chamstwo do potegi 21.01.10, 22:50
          soulshunter napisał:

          > to nie wiesz ze, dupa nie traktor a ciagnie?


          i biednemu zawsze dupa w oczy?
      • ms135pt Re: Chamstwo do potegi 22.01.10, 14:45
        no pewnie walkiem przez łep i na taczce do domu zawiozla :)
    • tytus_flawiusz Re: Chamstwo do potegi 21.01.10, 22:43
      to nie żadne chamstwo, to naturalna cecha większości kobiet - bezwzględna
      zaborczość.
      Facet machnie ręką, popuści. Kobieta nigdy - kobiet nie satysfakcjonują
      połowiczne sukcesy
    • pompeja Re: Chamstwo do potegi 21.01.10, 22:45
      Nie jesteś obiektywna. Po pierwsze, to prawie były mąż, więc można zdjąć z tej
      kobiety etykietę kochanki, prawdopodobnie stanie się jego żoną. Po drugie, będąc
      z mężczyzną, który ma dzieci ma się kontakt z nimi, a to prowadzi do tworzenia
      więzi między dziećmi i kobietą ojca. Ów kobieta może mieć dobre zamiary,
      kierować się miłością do mężczyzny. Oczywiście plany wakacji są zbyt szybko
      wysunięte, aczkolwiek wspólne wyjazdy są nieuchronne. Gdy matka dzieci znajdzie
      mężczyznę i stanie się on jej mężem, ten człowiek ma zostawać w domu, gdy matka
      z pociechami będzie wyjeżdżać?
      • la-bast Re: Chamstwo do potegi 21.01.10, 22:49
        z tego co wiem ma marne szanse na zostanie jego zona bo on nie chce
        sie juz nigdy zenic, a to nie jest jego pierwsza kochanka, tylko ta
        ktora przewazyla o rozwodzie.Ja nie pozwolilabym by moje dziecko
        mialo kontakt z osoba ktora pozbawila go rodziny, ale to moje
        zdanie, kazdy ma prawo do swojego.Nie rozumiem dlaczego on nie moze
        spotykac sie z dziecmi bez niej.On ma sie zajmowac nimi a nie nia.
        • pompeja Re: Chamstwo do potegi 21.01.10, 22:55
          W takim razie matka powinna poczekać, by zorientować się, czy ojciec ma poważne
          zamiary wobec danej kobiety, a nie tylko trzyma ją dla zdupczenia. W drugim
          przypadku niech kutasi, gdy nie ma dzieci, jak są, niech pojemnik na spermę
          wychodzi na zakupy. Tyle.
          • la-bast Re: Chamstwo do potegi 21.01.10, 23:02
            ale czemu ty sie na mnie rzucasz, nie moj maz, kochanka i on sa
            winni, tyle, tu idzie o dzieci, nie o to kto kogo i kiedy przelecial
            • lacido Re: Chamstwo do potegi 21.01.10, 23:05
              jedyną osobą rzucającą się w tym temacie jesteś ty, nam to zwisa i powiewa a
              przez Ciebie przejawiają emocje
              • la-bast Re: Chamstwo do potegi 21.01.10, 23:11
                jakie emocje, wyrazam swoje zdanie, a ty usilnie czepiasz sie tego,
                ze ten facet nie byl bez winy, tylko, ze ja nie umniejszam tego co
                zrobil,uwazam go za skonczonego drania,meczenie zony warunkami, ze
                bedzie sie spotykal z dziecmi tylko w towarzystwie kochanki, czy
                nowej partnerki jak kto woli.W koncu dzieci sa jego i to on ma sie z
                nimi widywac a nie ona.Ne rozzmiem tej kobiety, na co jej 2malych
                dzieci do szczescia, poszedlby,spotkal sie,wrocil, mysle, ze ona
                serio sie konkurencji zony obawia.
                • lacido Re: Chamstwo do potegi 21.01.10, 23:16
                  używasz słownictwa nacechowanego emocjonalnie wiec coś w tym jest
              • pompeja Re: Chamstwo do potegi 21.01.10, 23:13
                Dziękuję lacido, właśnie miałam coś podobnego napisać :)

                Pytasz na forum, odpowiadam obiektywnie. Się nie fochaj na to, że ktoś ma inny
                pogląd na sytułejszon.
    • 2szarozielone Re: Chamstwo do potegi 21.01.10, 22:46
      Moim zdaniem dla dzieci jest zdrowiej, jak mają kontakt z obojgiem rodziców i
      nie są mieszane w kłótnie, wojny i wzajemne oskarżenia. Zdrowiej, jak będą miały
      normalny kontakt z nową żoną ojca, niż jak będą wychowywane w przekonaniu, że
      ich ojciec żyje z potworem.
    • lacido Re: Chamstwo do potegi 21.01.10, 22:46
      zdecydowanie lepiej gdyby je nienawidziła i broniła ojcu kontaktu ;/
      • kora3 Lacido 21.01.10, 22:59
        lacido napisała:

        > zdecydowanie lepiej gdyby je nienawidziła i broniła ojcu
        kontaktu ;/

        Najwyraźniej, przyjmując prwdziwosc historii, a nie ma powodu nie
        przyjmowac, broni. ojciec teraz dzieci nie odwiedza z tego co pisze
        autorka watku. Chce kontaktu, ale tylko na tych warunkac, ze bedzie
        je zabierał i spedzał czas z nimi i nowa partnerka. To nie jest w
        porzadku! To sa maleńkie dzieci. Ciekawe ile matek powierzyłoby
        takie maluszki nieznanej osobie, o której mają nienajlepsze zdanie.
        Ojciec moze budowac relacje z nimi bez udziału swej partnerki,
        przynajmniej na razie. Nie uwazasz?
        • lacido Re: Lacido 21.01.10, 23:03
          a skąd wiadomo jak zachowuje się zona gdy mąż przychodzi odwiedzać dzieci? Znam
          przykład gdy żona rozpaczliwe chciała odzyskać męża i gdy ten przychodził do
          dziecka zawsze akurat brała prysznic i wyskakiwała na wpół goła ;) albo
          szlochając błagała go żeby wrócił.

          Poza tym autorka nie pisała nic na temat umiejętności/zdolności do opiekowania
          się małymi dziećmi przez kochankę
          • kora3 Re: Lacido 21.01.10, 23:06
            lacido napisała:

            > a skąd wiadomo jak zachowuje się zona gdy mąż przychodzi odwiedzać
            dzieci? Znam
            > przykład gdy żona rozpaczliwe chciała odzyskać męża i gdy ten
            przychodził do
            > dziecka zawsze akurat brała prysznic i wyskakiwała na wpół goła ;)
            albo
            > szlochając błagała go żeby wrócił.
            >
            > Poza tym autorka nie pisała nic na temat umiejętności/zdolności do
            opiekowania
            > się małymi dziećmi przez kochankę
            • lacido za szybko?n/t 21.01.10, 23:08

              • kora3 tak:) poprawłam się już :) nt 21.01.10, 23:13

            • kora3 sorry pusty post mi sie wysłał:) 21.01.10, 23:11
              > lacido napisała:
              >
              > > a skąd wiadomo jak zachowuje się zona gdy mąż przychodzi
              odwiedzać
              > dzieci? Znam
              > > przykład gdy żona rozpaczliwe chciała odzyskać męża i gdy ten
              > przychodził do
              > > dziecka zawsze akurat brała prysznic i wyskakiwała na wpół
              goła ;)
              > albo
              > > szlochając błagała go żeby wrócił.

              wiesz, błaganiami to najmniej by zdziałala. No, ale z tym
              pysznicem:) Niemniej do tak wspaniałego faceta, stanowiacego wzór
              wiernosci jego nowa wybranka powinna miec zaufanie, nie?:) w koncu
              pokazał, ze mozna mu ufac - odszedł od zony.

              > >
              > > Poza tym autorka nie pisała nic na temat umiejętności/zdolności
              do
              > opiekowania
              > > się małymi dziećmi przez kochankę
              >
              Lacido - powierzylaś własne dzieci, tak małe opiecie kogoś komu nie
              ufasz, nie znasz go i nie cierpisz? Tak szczerze.

              To sa tak małe dzieci, ze naprawde lepiej by spotykały sie z ojcem w
              swoim domu. Zwaz na to, ze przy takim niemowlau trzeba calej baterii
              rzeczy dla niego. Najpewniej zajmowała się nim dotychczas mama.
              takie dziecko ma swoje przyzwyczajenia. Ja kompletnie nie widze
              powodu "budowania relacji z ojcem i jego nową partnerka" takich
              maluchów tuż po rozstaniu się rodziców. Serio. Z ojcem tak, ale z
              obcą kobietą?
              Kiedyś, jak pdrosną - czemu nie. ale teraz?
              • princess_yo_yo Re: sorry pusty post mi sie wysłał:) 21.01.10, 23:16
                sugerujesz ze ojciec nie jest w stanie sie opiekowac dziecmi pod
                nieobecnosc matki? autorka watku niby zasugerowala ze jest
                niepelnosprawny umyslowo (dal sie zabrac kochance) ale podejrzewam
                ze nie jest obiektywna w tym wypadku :-)
                • kora3 Re: sorry pusty post mi sie wysłał:) 21.01.10, 23:22
                  A ty sugerujesz, ze gosc, który najprawdopodobniej w czasie opieki
                  matki nad niemowlakiem pracował (i słusznie) oraz miał inne zajęcia
                  rekreacyjno-poznawcze bedzie umiał takiego malucha sprawnie
                  przewinąc, nakarmić, bedzie wiedział czego on chce, bo placze itp.
                  Nie cisnij mi tu kitu :) Moja siostra ma syna 9-miesiecznego. Widze
                  te wszystkie czynnosci, jakie wykonuje przy małym, Widze, ze wie
                  czego chce, jak zagaworzy, jaki płacz co wyraza itp. Ojciec malucha
                  pracuje i nie jest z nim stale. Owszem, "umie się " zając. Pobawic
                  się, poprzytulać, nakarmic, ale robi to daleko mniej sprawie niż
                  moja siostra.
                  • princess_yo_yo Re: sorry pusty post mi sie wysłał:) 21.01.10, 23:30
                    jak nie robi tego rownie sprawnie to sie nauczy. a nawet jak nie
                    bedzie tak sprawny jak matka dziecku nie stanie sie krzywda.
                    rozumiem ide 'bycia niezastapiana matka polka' ale trudno uwazac
                    takie podejscie za racjonalne i godne pochwaly.
                    • kora3 Re: sorry pusty post mi sie wysłał:) 21.01.10, 23:41
                      princess_yo_yo napisała:

                      > jak nie robi tego rownie sprawnie to sie nauczy. a nawet jak nie
                      > bedzie tak sprawny jak matka dziecku nie stanie sie krzywda.

                      a skad wiesz?

                      > rozumiem ide 'bycia niezastapiana matka polka' ale trudno uwazac
                      > takie podejscie za racjonalne i godne pochwaly.

                      ta uwaga to do mnie?:) Ales trafila - kula w płot. :) Jestem
                      bezdzietna z wyboru. I jakkolwiek w ogóle lubie dzieci z
                      wzajemnoscią a mojego siostrzeńca szczerze uwielbiam oraz umiem go
                      przewijać, kąpać, oliwkowac i to wszystko inne :) NIE PODJEŁABYM sie
                      samodzoelnej opieki nad nim! To jest cudze dziecko i maly czlowiek!
                      A nie zabawka, żeby mo ja przywozono kiedy ja zechce, albo zebym
                      sobie dla swej wygody czy na czyjąs fanaberie zabierala do domu.
                      • princess_yo_yo Re: sorry pusty post mi sie wysłał:) 21.01.10, 23:56
                        nie rozumiem dlaczego bierzesz moje uwagi do siebie. oczywiscie ze
                        trudno porownywac bycie ciotka do bycia ojcem, trudno zebys roscila
                        sobie prawa do opieki nad nie swoimi dziecmi, w przypadku ojca to
                        nie jest cudze dziecko.

                        • kora3 Re: sorry pusty post mi sie wysłał:) 22.01.10, 00:16
                          princess_yo_yo napisała:

                          > nie rozumiem dlaczego bierzesz moje uwagi do siebie.

                          bo uzyłas argumentu, o niezastąpionych matkach-Polkach, za to jA a
                          nie autorka watku uzylam wczesniej argumentu o tym, ze trzeba miec
                          wprawe i pojecie zeby zajmowac sie takimi maluchami dwoma na raz w
                          dodatku.


                          oczywiscie ze
                          > trudno porownywac bycie ciotka do bycia ojcem, trudno zebys
                          roscila
                          > sobie prawa do opieki nad nie swoimi dziecmi,

                          ty chyba czegos nie rozumiesz, nie pisalam o żadnym ROSZCZENIU SOBIE
                          PRAW, a o tym ze nie podjełabym sie opieki nad takim maluchem - z
                          załozenia, gdyby mnie o to proszono, w kazdym razie na dluzsza mete
                          i bez takiej koniecznosci.

                          w przypadku ojca to
                          > nie jest cudze dziecko.


                          ale w przypadku partnerki ojca JESTto obca osoba. jaki orawem wymaga
                          widywania się z cudzymi dziećmi?
              • lacido Re: sorry pusty post mi sie wysłał:) 21.01.10, 23:18
                tylko wiesz, został odbity zonie to może zostać odbity kochance ;)

                normalnie wymarzeniec ;)))

                nie wiem czy takie małe dzieci szybko zbudują więź z obcą osobą przy kontaktach
                raz w tygodniu
                • kora3 Re: sorry pusty post mi sie wysłał:) 21.01.10, 23:25
                  lacido napisała:

                  > tylko wiesz, został odbity zonie to może zostać odbity kochance ;)
                  >
                  > normalnie wymarzeniec ;)))

                  tak :) powinna baba tej drugiej postawić dobre wino, albo lody - ze
                  sobie to cudo wziela na kark.
                  >
                  > nie wiem czy takie małe dzieci szybko zbudują więź z obcą osobą
                  przy kontaktach
                  > raz w tygodniu
                  >
                  O "budowaniu relacji" napisalam ironicznie. Wg mnie w tej chwili nie
                  ma żadnych przeslanek do tego, by dzieci w ogóle musialy się z ta
                  kobietą stykac. Są małe, opiekuje sie nimi matka, ojciec jak chce
                  moze je odwiedzic.
                  • lacido Re: sorry pusty post mi sie wysłał:) 21.01.10, 23:27
                    Dlaczego odbierać ojcu prawo do opieki nad dziećmi w domu który ma być również
                    ich domem?
                    • kora3 Re: sorry pusty post mi sie wysłał:) 21.01.10, 23:30
                      Lacido - bo w tej chwoli sa za malutkie, by je wozic bez potrzeby z
                      domu do domu. Nie ma takiej koniecznosci - po prostu. Wybacz
                      porównanie, ale to tak, jakbyś osobe niepełnosprawną na silę wozila
                      gdzieś, zeby spedzała czas z jakąs osobą której nie zna, dla maniery
                      ej osoby, bo sama moglabyś się z niepelnosprawnym spotkac w jego
                      domu.
                      • lacido Re: sorry pusty post mi sie wysłał:) 21.01.10, 23:32
                        Słuchaj, takie dzieci to nie szklane bańki i nie trzyma się ich w domu jak
                        kurczaki w klatce :)

                        potrzeba jest, ojciec che być u siebie w komfortowych warunkach a nie żeby
                        patrzeć mu na ręce
                        • kora3 Re: sorry pusty post mi sie wysłał:) 21.01.10, 23:44
                          lacido napisała:

                          > Słuchaj, takie dzieci to nie szklane bańki i nie trzyma się ich w
                          domu jak
                          > kurczaki w klatce :)

                          wiesz, ja nie ma doświadczenia z dziecmi, w kazdym razie własnymi :)
                          ale wiem,ze to nie sa bańki. Wiem też, że nie sa to zabawki, które
                          dla wlasnego widzimisię mozna sobie tak wozic, przenosić z calym
                          majdanem. Koniecznosc jest - rozumiem, ale bez koniecznosci?

                          >
                          > potrzeba jest, ojciec che być u siebie w komfortowych warunkach a
                          nie żeby
                          > patrzeć mu na ręce

                          Ojciec powinien myslec przede wszystkim o wygodzie dzieci, a nie o
                          wlasnym komforcie w tej sytuacji.Nie uwazasz?
                          • lacido Re: sorry pusty post mi sie wysłał:) 21.01.10, 23:49
                            ale jakim majdanem?? dziecko się zanosi do auta/taksówki i się jedzie, jeszcze
                            lepiej do wózka i na spacer, ojciec w domu powinien mieć przygotowane to co
                            dzieciom niezbędne i tyle.

                            Uważam że ojciec w tym wypadku ma prawo czuć się komfortowa a dzieciom nie
                            zaszkodzi oswajać się z innym otoczeniem w końcu nie zabiera ich do centrum
                            handlowego tylko do mieszkania :)
                            • kora3 Re: sorry pusty post mi sie wysłał:) 22.01.10, 00:02
                              lacido napisała:

                              > ale jakim majdanem?? dziecko się zanosi do auta/taksówki i się
                              jedzie, jeszcze
                              > lepiej do wózka i na spacer, ojciec w domu powinien mieć
                              przygotowane to co
                              > dzieciom niezbędne i tyle.

                              Przepraszam Lacido ze tak zapytam, ty masz jakikolowek kontakt z
                              niemowlęciem? Nie gniewaj się, ale ja od czasu do zcasu mam - z
                              racji dziecka siostry. Od czasu do czasu, bo mieszkamy daleko dosc
                              od siebie. Wiesz co i jak czesto je niemowlak? Wiesz, ze musi mieć
                              czystą buteleczkę, smoczek, soczki, kaszki, gerberki, herbatki,
                              pieluch, sudokrem, oliwke, sliniak, czysty kaftanik, spiochy - na
                              zmiane, bo jedzenie malucha bywa nie tak czyste jak doroslego itp.
                              otd. Toz to caly majdam jest:)
                              Z wózeczkiem i dzieckiem w srodku tylko to mozesz sobie iśc na
                              spacer po parku, o ile park masz blisko domu. Bo o ile jak sie
                              dziecko posia, topampersik to wchlonie (do czasu), ale jak sie z
                              przeproszeniem zesra to sie bedzie darło i bedzie mu xle, wiec
                              musisz mu znienić pieluchę. :) Glupie, nie?:)

                              >
                              > Uważam że ojciec w tym wypadku ma prawo czuć się komfortowa a
                              dzieciom nie
                              > zaszkodzi oswajać się z innym otoczeniem w końcu nie zabiera ich
                              do centrum
                              > handlowego tylko do mieszkania :)

                              To dzieci sie mają czuc komfortowo. Sorry.
                              • lacido Re: sorry pusty post mi sie wysłał:) 22.01.10, 12:17
                                Skarbie wychowuję sama 4letnie dziecko i to niemal od porodu więc wiem jak to
                                jest i skoro dałam sobie radę będąc w połogu zajmować się dzieckiem i
                                przeprowadzką tatuś nie powinien mieć z tym problemu zwłaszcza jeśli pomoże mu
                                nowa towarzyszka życia (może własne po to ona mu potrzebna podczas widzeń z
                                dziećmi!?)

                                To, że Tobie ciężko sobie poradzić z dzieckiem siostry to wybacz ale sprawa
                                twoich umiejętności i gospodarowania czasem. Byłaś z dzieckiem 3 godziny i już
                                wszystkie rozumy pozjadałaś <lol>

                                Jeśli ojciec ma w domu potrzebny majdan dziecko nie zabiera ze sobą absolutnie nic
                                • kora3 Re: sorry pusty post mi sie wysłał:) 22.01.10, 12:42
                                  lacido napisała:

                                  > Skarbie wychowuję sama 4letnie dziecko i to niemal od porodu więc
                                  wiem jak to
                                  > jest i skoro dałam sobie radę będąc w połogu zajmować się
                                  dzieckiem

                                  No i co? Powierzylas swego niemowlaka jego tatusiowi i nowej tatusia
                                  kobiecie bez cienia strachu o nie? :)

                                  i
                                  > przeprowadzką tatuś nie powinien mieć z tym problemu zwłaszcza
                                  jeśli pomoże mu
                                  > nowa towarzyszka życia (może własne po to ona mu potrzebna podczas
                                  widzeń z
                                  > dziećmi!?)

                                  Poniżej sugerujesz, ze jak sie nie ma dzieci, to się raczej o tym
                                  pojecia nie ma, a ta pani jest bezdzietna. :)
                                  >
                                  > To, że Tobie ciężko sobie poradzić z dzieckiem siostry to wybacz
                                  ale sprawa
                                  > twoich umiejętności i gospodarowania czasem. Byłaś z dzieckiem 3
                                  godziny i już
                                  > wszystkie rozumy pozjadałaś <lol>

                                  Mnie lacido nie jest cięzko sobie poradzic z dzieckiem siostry, bo
                                  moja siostra mnie nie obarcza opieka nad nim - to po pierwsze. Nie
                                  dlatego, ze ja bym za skarby swita się nie zgodziła, bo gdyby byla
                                  taka koniecznosc, to zgodzilabym się, nie bez obaw, przyznaje. Po
                                  prostu nie ma takiej koniecznosci. Natomiast widzę, ile to zachodu
                                  kosztuje - to wszystko.

                                  >
                                  > Jeśli ojciec ma w domu potrzebny majdan dziecko nie zabiera ze
                                  sobą absolutnie
                                  > nic

                                  poza umiejętnosciami zajmowania się dziecmi w takim wieku Lacido. ty
                                  swje dziecko na pewno znasz - wiesz co lubi jesc, co znaczy en, czy
                                  ów neologizm, czy nawet mina. Ojcowie, nawet ci stale bedący z
                                  rodzina naierzadko nie znają się "na dziecku" tak jak matki. I nie
                                  latego, ze matki im bronią dostepu, czy ojcowie nie chcą. taka mama
                                  jest cały zcas z maluchem, a ojciec w pracy - na ogół. Jeśli
                                  dzieckiem opiekuje sie stale ktos inny, np. babcia, to ona siła
                                  rzeczy zna te miny, gusta itp. lepiej niz rodzice.

                                  ja po prostu nie widze logicznego powodu, by takie maluchy ciagać z
                                  omu do domu tylko i wyłącznie z powodu fanabrii tatusia, albo jego
                                  nowej damy - wybacz.
                                  • lacido Re: sorry pusty post mi sie wysłał:) 22.01.10, 20:32
                                    Gdyby tatuś potrafił i chciał opiekować się dzieckiem to nie widzę przeszkód :)
                                    Ta pani spędzała z tymi dziećmi czas wiec nie jest im obca a co za tym idzie jej
                                    pomoc byłaby użyteczna bo np młodsze dziecko nie bałoby się gdyby je wzięła na
                                    ręce czy zostało z nią sam na sam gdyby ojciec młodszego przebierał.

                                    Dużo zależy od tego jaki ojciec jest zaradny, znam takich co to na 2 godzinnym
                                    spacerze w południe dziecku pic nie dali bo nie wołało ;/ jeśli ojciec zna
                                    potrzeby i jest przygotowany na obecność dzieci i rzecz jasna dzieci nie boją
                                    sie z nim zostać a on potrafi je zabawić i w razie czego pocieszyć to powinien
                                    dać sobie radę.

                                    Co krzywdzącego dla dziecka jest w przejechaniu paru minut z domu do domu?
                                    • kora3 Wyjasnienie Lacido 22.01.10, 22:50
                                      lacido napisała:

                                      > Ta pani spędzała z tymi dziećmi czas wiec nie jest im obca a co za
                                      tym idzie je
                                      > j
                                      > pomoc byłaby użyteczna bo np młodsze dziecko nie bałoby się gdyby
                                      je wzięła na
                                      > ręce czy zostało z nią sam na sam gdyby ojciec młodszego
                                      przebierał.

                                      wiesz Lacido, a ja rozumiem matkę, która nie chce, zeby jej
                                      dzieckiem zajmowała się kobieta, której nie darzy ani szacumkiem,
                                      ani zaufaniem. Ostatecznie w normalnych warunkach - mam na mysli nie
                                      nowa partnerke ojca, tylko osoby inne, np. znajomych, czy rodzine -
                                      tez nie kazdemu matka spokojnie powierza swoje małe dzieci.
                                      nadal stoje na stanowisku, ze nie ma konkretnego powodu, dla którego
                                      dzieci małyby byc wozone do ojca, by mogła sie nimi zajmowac, czy
                                      wspólzajmowac jego nowa partnerka. To jakis wymysł jej i ojca
                                      dzieci, a nie koniecznosc, czy nawet potrzeba dla dzieci.

                                      jeśli ojciec zna
                                      > potrzeby i jest przygotowany na obecność dzieci i rzecz jasna
                                      dzieci nie boją
                                      > sie z nim zostać a on potrafi je zabawić i w razie czego pocieszyć
                                      to powinien
                                      > dać sobie radę.

                                      Wiez, ja owego tatusia nie znam, ale skoro w czasie gdy żona rodziła
                                      pracował a dodatkowo miał czas na romasowwanie, mając przecież
                                      maleńkie starsze wówczas dziecko, bo niecałe 1,5 roczku miało chyba,
                                      to raczej nie jest z tych, co sie opiekowac dzieckiem tak dobrze
                                      umieją. Nie uwazasz?
                                      To tak gwoli scisłosci, z dedukcji, bo moze to jakis szczególnie
                                      uzdolniony do takich zadań facet i bez doswiadczenia bedzie lepsszy
                                      w tym niz matka:), ja jednak nadal uwazam,z e chocby i umial nie
                                      widze jaka KORZYSC dla dzieci miałaby z tych wizyt u taty i pani dla
                                      nich wynikac. A dobro dziecka jest w tym momencie centralnym punktem
                                      nie widzimisie eksmeza i jego nowej pani.

                                      >
                                      > Co krzywdzącego dla dziecka jest w przejechaniu paru minut z domu
                                      do domu?

                                      Wiesz, z załozenia nic. Tyle, ze nie wszystkie małe dzieciąka lubią
                                      zmiany otoczenia, np. Poza tym, jak już wiem:) tobie nie musze
                                      tłumaczyć, ze taki maluch w jednej chwili sie bawi, a za chwilke już
                                      jest spiący, a spac lubi w swoim łozeczku itd itp.
                                      Nie chodzi o rzywdzenie, a o brak racjonalnych, w tym korzystnch dla
                                      dziecka powodów, by takiego malucha ciagac z domu do domu. Co innego
                                      gdy jest KONIECZNOSC. a ja jej tu na logike nie dostrzegam.
                                      Inna byłaby sprawa, gdyby np. chciał zabac dzieci do przykladowo
                                      stareńkiego dziadka, czy babci, niepełnosprawnej cioci, która nie
                                      wuchodzi z domu i na serio łatwiej tam zawieźc małe dzieciaki, niz
                                      taka osobe wycagac z domu. Tu tego nie ma, to fanaberia i szantaz.

                                      Powiem ci szczerze, ze zwyczajnie wqrza mnie postawa ojca, który
                                      uzaleznia swe spotkania z dziećmi, od swojej i swojej wybranki
                                      fanaberii: albo z nową pania, albo wcale. Już takie traktowanie
                                      dzieci jest dla mnie niepokojące, bo wg mnie wskazuje na to, ze dla
                                      ojca dzieci sa jako takie mniej wazne, od zachcianek i to
                                      idiotycznych jego kolejnej baby. Jeszcze do niego nie dotarło, ze
                                      bab mozna miec na kopy, a dzieci to jego krew? Ciekawe, czy swoim
                                      rodzicom też postawił takie ultimatum: albo z nia przyjde, albo
                                      wcale?
                                      Na miejscu matki tych dzieci, na rozprawie podczas ustalania spraw
                                      dotyczących kontaktów dzieci z ojcem powiedzialabym jasno i wprost,
                                      co pan tatus zapowiedział. Toż to jawny szantaz. Co to za ojciec
                                      pozal się Boże, co zrezygnuje ze spotkaniami ze swoimi dziećmi, bo
                                      jego nowa baba nie mzoe być przy tym? No prosze cię.
                                      • lacido najpierw zrozum 23.01.10, 00:00
                                        że obojgu rodzicom przysługują takie same prawa i dopóki sąd ich nie ograniczy
                                        ojciec może z nich korzystać, tym bardziej że nie widać ze słów żeby ojciec źle
                                        wywiązywał się zw swych obowiązków, tylko dlatego że nie chce być z ich matką
                                        mają być pozbawiane jego obecności?

                                        Nie wiesz co było przyczyną rozpadu, nie wiesz jaką osoba jest matka ale nie
                                        przeszkadza Ci to potępiać ojca, ojca nie męża?? Szybko wydajesz osad o ludziach
                                        których nie znasz.
                                        Pisałam, że jeśli ojciec potrafi zająć się dziećmi to nie widzę przeszkód żeby
                                        spotykał sie z nimi w obecności osób które uzna za stosowne.
                                        Dalszą dyskusję z kimś kto na podstawie jednostronnej opinii skreśla człowieka
                                        uznaję za bezsensowną
                                        • kora3 A ty dostrzec Lacido, że 23.01.10, 11:01
                                          w swiecie ludzi nie tylko twarde prawa sie liczą (zresztą nie do
                                          końca jest tak, ze ten "dochodzący" rodzic moze wszystko), ale i
                                          uczucia i empatia i traktowanie podmiotowo innych. Zwlaszcza już
                                          nalezaloby oczekiwac tego od rzekomo dorosłego rodzica wobec
                                          maleńkich dzieci, jego wlasnych. W pewnej takiej grubej ksiazce jest
                                          opisany przyklad górowania miłosci rodzicielskiej nad prawem:) Może
                                          wiesz o czym mówię. :) Po tym własnie wladca pewnien poznał kto
                                          naprawde jest matka dziecka:) Bo osoba ta byla w stanie nawet z
                                          niego zrezygniwac, byle zyło.
                                          O normalny rodzic to taki, co chce widywac swoje dziecko, nie
                                          uzalezniając tego od swoch fanaberii i pogladów innych.


                                          lacido napisała:

                                          > że obojgu rodzicom przysługują takie same prawa i dopóki sąd ich
                                          nie ograniczy

                                          oczywiscie. tyle, ze jesli dziecko/ dzieci zostają przy jednym z
                                          rodziców na stale, to jednak bywa tak, ze rodzice sąsownie ustalają
                                          warunki odwiedzin, czy spotkań, nieprawdaż?

                                          > ojciec może z nich korzystać, tym bardziej że nie widać ze słów
                                          żeby ojciec źl
                                          > e
                                          > wywiązywał się zw swych obowiązków, tylko dlatego że nie chce być
                                          z ich matką
                                          > mają być pozbawiane jego obecności?

                                          lacido, błagam Cie :) jak nie widac? Widać, tylko mam wrazenie, ze
                                          uparlaś sie,zeby nie dosrzec. Nie chodzi o to, ze nie chce byc juz z
                                          matka dzieci, oczywiscie. Nawiiasem mówić, powinna dziekowac Bogu,
                                          ze się takiego cuda pozbyla. Kiedyś to zrozumie i podziekuje:)
                                          Ale w temacie wywiazywania się z obowiazków: obecnie ojciec dzieci
                                          WCALE nie odwiedza, nie widuje, a ewentualne z nimi spotkania
                                          UZALEZNIA od tego, czy bedzie mogał w nich uczestniczyc jego nowa
                                          partnerka. Czy to jest wg Ciebie naprawde prawodlowowa postawa, nie
                                          budzi twoich zastrzeżeń? Ojciec dobrze się teraz wywiazuje z
                                          obowiazków?
                                          >
                                          > Nie wiesz co było przyczyną rozpadu, nie wiesz jaką osoba jest
                                          matka ale nie
                                          > przeszkadza Ci to potępiać ojca, ojca nie męża??

                                          Lacido, wątkodawczyni z grubsza pisze dlaczego, ze zdradzał i to nie
                                          był pierwszy raz teraz, ale o to faktycznie mniejsza. Bo tu nie
                                          chodzi o to dlaczego doszło do rozpadu, a o postawe ojca PO NIM!
                                          I nie wiem dlaczego podreslasz, ze ojca, a nie meza oceniam. A tak-
                                          przeciez nie piszę, ze palant, bo zdradzał (choc palant:)), tylko,
                                          ze jego obecny stosunek do dzieci jest przedmiotowy, a sptkania z
                                          nimi uzaleznione od widzimiasia jego i jego nowej partnerki. W tym
                                          przypadku dlaczego się rozstali z zona nie ma nic do rzeczy!
                                          Szybko wydajesz osad o ludziac
                                          .
                                          > Pisałam, że jeśli ojciec potrafi zająć się dziećmi to nie widzę
                                          przeszkód żeby
                                          > spotykał sie z nimi w obecności osób które uzna za stosowne.

                                          Nie ma przeszkód, ale nie ma też potrzeby. Ale szczególne jest to ze
                                          UZALEZMIA w ogóle kontakt ze swoimi własnymi dziecmi od tego, czy
                                          bedzie mogla w nih uczestniczyć obca dla tych dzieci kobieta. Nie
                                          widzisz w tym nic patologicznego? Bo ja widze!

                                          > Dalszą dyskusję z kimś kto na podstawie jednostronnej opinii
                                          skreśla człowieka
                                          > uznaję za bezsensowną

                                          A przepraszam Cie bardzo Lacido:) Moze oswiec mnie na jakie zasadzie
                                          Ty zdibtwasz drugosrronne opinie na temat jakiejs opisanej sytuacji
                                          na forum?:) Bardzi bym chciała wiedziec, tylko tyle.
                                          Bo jakos mi się tak zdaje, że wiekszosc opisanych tu sytuacji znamy
                                          wszyscy z relacji jednostronnej: samych zainteresowanych, albo kogos
                                          z ich otoczenia. Nie wiem, moze zdarzyla się sytuacja, ze się ktos
                                          rozpoznawszy siebie jako druga strone, wypowiedział. Nie przypomina
                                          sobie, ale mozliwe, aczkolwiek chyba rzadkie?:)
                                          Tak wiec siła rzczy ZAWSZE niemal dyskutujemy w oparciu o jakąś
                                          jednostronna relacje.
                                          I owszem, :) bierzemy pod uwage emocje relacjonującego, jego
                                          przekonania, ale jesli chodzi o FAKTY przyjmujemy, ze są takie,
                                          jakie ktos przedstawia. Inaczej szkoda w ogóle zaczynac rozmowy, bo
                                          to ZAWSZE moze być nieprawda , trolling itd.

                                          W zwiazku z tym, OCENIAMY czasem czyjes zachowanie, nie konkretnej
                                          osoby przeviez, bo jej nie znamy, na podstawie przedstawionej
                                          relacji.

                                          Jak moze zuwazylas nie zgadzam się w całosci z watkodawczynia. W
                                          temacie jej POGLADÓW na "Zabieranie faceta" np:)
                                          Natomiast oceniam, ze owszem: ojciec, który swoje kontakty z małymi
                                          dziećmi uzaleznia od tego, czy bedzie przy nich obecna jego nowa
                                          partnerka to palant, pantoflarz i kretyn. dzieci traktuje
                                          przedmiotowo, bo gdyby mu na nich zalezało Lacido, to zrobiłby
                                          wszystko, zeby się z nimi wiywac, a nie stawial warunki i jeszcze
                                          tak absurdalne. Czlowiek tak posteoujacy nie powinien wcale miec
                                          dzieci, bo sam zachowuje się jak dziecko: albo robimy, jak ja chce,
                                          albo mam to dzieś i wcale nie musze swoich dzieci widzieć. Zaiste
                                          bardzo "dojrzała" i "madra" postawa rodzica.

                                          Reausmując: tak oceniam takie postepowanie, a nie konkretnego
                                          jakiegoś Kowalskiego, czy Nowaka opisanego w wątku, bo przeczież go
                                          nie znam i nie wiem na ile relacja jest prawdziwa. Oceniamy tu
                                          hipotetyczne postaci, a raczej ich zachowanie, a nie konkretnych
                                          ludzi. Myslalam,ze to jest oczywiste:), bo wynika z prostej logiki,
                                          ale widzę, ze nie, to wyjasnilam mam nadzieję:)
          • gizmo-to-ja Re: Lacido 21.01.10, 23:25
            lacido napisała:

            > Poza tym autorka nie pisała nic na temat umiejętności/zdolności do opiekowania
            > się małymi dziećmi przez kochankę

            Czy Ty masz dzieci???Czy powierzyłabyś swoje w takim wieku obcej osobie??? Co to
            za pytanie"jaki ma umiejętności"...
            • lacido Re: Lacido 21.01.10, 23:29
              POwiiem czemu sie czemu czepiam sie kochanek, bo taka kobieta
              odebrala mi ojca,najpierw byla dobra ciocia,

              forum.gazeta.pl/forum/w,16,106058932,106061248,Re_Chamstwo_do_potegi.html
              to nie jest dla nich obca osoba

              pytanie jak każde inne, ktoś kto nie zajmował się dziećmi może nie potrafić
              mienić pieluchy itp
        • posh_emka Re: Lacido 21.01.10, 23:16
          A ile jest takich przypadków,że takie matki zabraniają ojcom i ich nowym
          partnerkom widywania się z dziećmi, a same mieszkają już z kimś nowym. To jest
          wg. ciebie zupełnie w porządku?
          Najpierw niech oni ustalą relacje między sobą i to czy dzieci są na tyle
          rozwinięte żeby pozostać pod opieką kogoś innego niż matka-bo tu o to chodzi.
          Dzieci mniejsze niż jej jakoś do żłobka "chodzą" i żyją-pod warunkiem,że są w
          stanie pozostawać w rozłące z matką przez kilka godzin.
          No i co ta matka może wiedzieć o tej drugiej- z marszu jej nienawidzi-za samego
          żywota.
          • lacido Re: Lacido 21.01.10, 23:21
            posh_emka napisała:

            > A ile jest takich przypadków,że takie matki zabraniają ojcom i ich nowym
            > partnerkom widywania się z dziećmi, a same mieszkają już z kimś nowym. To jest
            > wg. ciebie zupełnie w porządku?

            a napisałam coś co sugerowałoby że to może być w porządku?

            dzieci mogą być pod opieką ojca jeśli nie jest to sądownie zakazane a czy u
            niego będzie wtedy hydraulik czy sąsiadka z góry to już jego sprawa.
          • kora3 To posta jak sadzę, do mnie 21.01.10, 23:38
            posh_emka napisała:

            > A ile jest takich przypadków,że takie matki zabraniają ojcom i ich
            nowym
            > partnerkom widywania się z dziećmi, a same mieszkają już z kimś
            nowym. To jest
            > wg. ciebie zupełnie w porządku?

            Nie, w ogóle nie uwazam, zeby w porządku i dobre dla dzieci było
            ograniczanie im kontaktów z ojcem, o ile ten ojciec nie jest jakims
            degneratem, który mógłby narazic je na niebezpieczeństwo.
            Źle mnie zrozumiałas. Sytuacja jest, jaka jest i o ile facet ten
            zostanie z ta kobietą (bo jak doczytałam ma skłonnosc powazna do
            zdrad) to najlepiej dla dzieci bedzie, jesli bedą ta sytuacje
            traktowac naturalnie. Jest to wykonalne, nie raz to widzialam,
            jeszcze jako mala dziewzynka, 2 moje koleznki z klasy miały taka
            sytuację, ze oboje rodzice pozakladali nowe rodziny i dziewczynki
            miały kontakt i naturalnie z ojczmami, z którymi mieszkały i z
            zonami ojców, których odwiedzaly. Jak najdalsza jestem od szczucia
            przez zdradzona matke dzieci na ojca i obarczania ich brzemieniem
            swego nieudanego zwiazku, a tak bywa.
            Chodzi mi o to, ze jak nadłoni widać, ze ta nowa kobieta po prostu
            nie chce zeby facet bywal w domu, wiec ma przywozić maleńkie dzieci
            To szczyt egoizmu, nie uwazasz?

            > Dzieci mniejsze niż jej jakoś do żłobka "chodzą" i żyją-pod
            warunkiem,że są w
            > stanie pozostawać w rozłące z matką przez kilka godzin.

            Tyle, ze w żłobku z ałozenia opiekują sie nimi osoby zajmujące się
            tm zawodowo, tak powinno bodaj byc, a nie znajome, czy partnerki ich
            ojców.

            > No i co ta matka może wiedzieć o tej drugiej- z marszu jej
            nienawidzi-za samego
            > żywota.

            A ty byś polubiła z marszu? Serio?:)
            • posh_emka Dobrze sądzisz 21.01.10, 23:51
              Ale zawsze znajdzie się ktoś kto jak guma z gaci wyskoczy...
              Nie sądzę.
              Jak na razie znamy tylko i wyłącznie wersję z jednej strony no i jak można się
              domyślać-wersja pełna żalu i rozgoryczenia nigdy nie będzie choć trochę obiektywna.
              Polubić bym nie polubiła bo tu nie o lubienie chodzi tylko o trzeźwe spojrzenia.
              Jak można nazwać kogoś trzeźwo myślącym kto za odejście faceta wini drugą
              kobietę-która go ponoć "zabrała".
              • kora3 Re: Dobrze sądzisz 22.01.10, 00:05
                eeeee no moje zdanie na temat tekstu i podejscia typu "zabieranie"
                znasz.
                tu nie o to biega.

                mnie chodzi o to, ze wyglada na to ze tatus dla widzimisia swojej
                aktualnej pani chce zabierać do siebie maleńkie dzieci, albo o ile
                matka na to nie pókjdzie, wcale ich nie idwiedzac. Przyznasz, ze
                jest to pelna egoismu i swiadczaca o traktwaniu dzieci jak
                przedmioty postawa?
    • kora3 Re: Chamstwo do potegi 21.01.10, 22:51
      Zacznę od tego, ze facet to nie jest rzecz, ani niewonik, zeby go
      ktos zabierał. Skoro zdradzał zonę i odszedł to najwyraźniej sam tak
      zdecydował. Nie zdradzałby z tą kobietą, zdradzałby z inną. Widać
      taki jest. Nie umniejsza to w moich oczach wcale paskudztwa
      zachowania pani, do której odszedł, ale nie róbcie kobiety z tych
      facetów bezwolnych jakiś isot wiecznie uwodzonych i mie mogących sie
      przez zalotami babek obronic. Nawet jeśli to ta kobieta go podrywała
      to weiedział, ze ma żonę i małe dzieci. I chyba wobec tej zony i
      dzieci on miał wiekszy obowiązek bycia w porządku, niż obca kobieta?

      Uprzedzając złosliwe uwag: nie nie jestem niczyją kochanką, ani
      nikomu ngdy swiadomie zwiazku nie rozbilam. Po prostu takie sytuacje
      i uklady mnie nigdy nie interesowały. Mimo to uwazam, ze nie mzna
      usprawiedliwiać wiecznie facetów i zwalac winy na te drugą. Ona ma
      swoją wine, ale wobec zdradzanej niewspółmiernie mniejszą niż jej
      mąż, czy partner.

      To tyle w kwestii zabierania meza.
      Natomiast w kwestii dzieci: uwazam, ze matka ma tację odmawiajac.
      Nie przypuszczam wszelako, by jej odmowa byla zwiazana z
      aspołecznoscia tej pani. Przede wszystkim w moim idczuciu są to zbyt
      małe dzieci, żeby je powierzac osobie, do której choćby zaufania nie
      ma a cóz dopiero znienawidzonej. Przecież takie maluchy, jak 8
      miesiecy to jeszcze czasem matka piersią karmi, jak sobie ten an i
      owa pani wyobrazają opieke nad takimi maluchami? Wg mojej oceny
      namawianie pana do takiego uładu jest szczytem bezczelnosci ze
      strony jego nowej miłosci. Trudno powiedzieć, czy chce robic za
      drugą mamusie, ale najwyraźniej uwaza, ze fajnie miec na zcs jakiś
      takie maluszki. Matki, a czasem i dzieci, gdy sa starsze nie chcą
      wcale kontaktów z nową partnerką ojca, szczególnie, gdy do rozstania
      ich matki z ojcem doszło z przyczyny pojawienia się takiej pani. W
      sytuacji, gdy doszło z innej przyczyny bywa róznie, ale na ogól
      lepiej to wyglada.
      Tu jest jak jest. Zwiazek sie rozpadł i wczesniej czy później
      sprawie przyjrzy się sąd. matka dzieci moze zastrzec kategorycznie,
      ze spotkania ojca z dziecmi mogą sie odbywac tylko w jej domu, czy
      obecnosci. Sa to dzieci tak małe, ze sad z pewnoscia się do tego
      przychyli.
    • vandikia Re: Chamstwo do potegi 21.01.10, 22:51
      Wiesz, jeżeli rozeszli się bez szans powrotu, to chyba dobrze, że
      ojciec próbuje jakoś budować relację z dziećmi.
      Żal mi w takiej sytuacji tej matki ale takich sytuacji życiowych
      dużo wkoło.
      • la-bast Re: Chamstwo do potegi 21.01.10, 23:00
        nie chce tu prowadzic rozwazan o tym kto ma wieksza wina facet czy
        jego kochanka, chociaz czasami mysle, ze powiedzenie, jak suka nie
        da to pie nie wezmie ma cos w sobie. Chodzi mi tylko o te dzieci, bo
        z tego co wiem to kochanka nie chce sie zgodzic na spotkania bez
        niej.Chyba boi sie, ze on moze sie rozmyslic i wrocic do zony, na
        razue sa w separcji wiec wszystko mozliwe.Mam wrazenie, ze tu
        bardziej chodzi by on nie spedzal czasu z matka dzieci. Juz je
        troche odchowala, figura wrocila itp. konkurencja znow rosnie.
        • croyance Re: Chamstwo do potegi 21.01.10, 23:07
          Emocje, emocje, a tu trzeba by usiasc, pomyslec i zastanowic sie, co
          jest w tej sytuacji najlepszym dla wszystkich wyjsciem, skoro mleko
          sie juz rozlalo.

          IMHO klotnie i konfrontacje sa nieekonomiczne. Dopoki (eks)zona widzi
          cala sprawe przez okulary zranionej i zdradzonej partnerki, nie
          podejmie zadnej sensownej i obiektywnej decyzji.
    • croyance Re: Chamstwo do potegi 21.01.10, 23:00
      Po kolei:

      - Nie 'zla kobieta zabrala dzieciom ojca', tylko maz zdecydowal sie
      odejsc do drugiej kobiety;

      - Matka zle robi utrudniajac dzieciom kontakty z ojcem & nowa babka.
      Emocjonalnie rozumiem, ze jest wkurzona, ale nie jest to rozwiazanie
      dlugoterminowe

      - Matka nie ma nic do 'pozwalania', bo dzieci naleza do ojca tak
      samo, jak i do niej - bez wzgledu na to, czy ten facet chce byc z nia
      nadal w zwiazku, czy nie. I on ma takie samo prawo do widzenia sie z
      nimi, jak i ona, i nie robi mu ona zadnej łaski

      - Ojciec, o ile nie ma ograniczonych praw rodzicielskich, moze
      spotykac sie z dziecmi i zabierac je do domu - a jako rodzic ma takie
      samo prawo do decydowania o tym, z kim jego dzieci sie stykaja, co i
      matka
      • la-bast Re: Chamstwo do potegi 21.01.10, 23:06
        croyance co to za utrudnienie spotkac sie z dziecmi bez nowej
        kobiety, tym bardziej, ze tak male dzieci raczej nie nadaja sie do
        wozenia z domu do domu?
        • croyance Re: Chamstwo do potegi 21.01.10, 23:10
          Utrudnienie zadne, i byc moze dla dzieci byloby to lepsze (chyba, ze
          bedzie gwarancja, ze on z ta kobieta jednak zostanie i jest sens je do
          niej przyzwyczajac), ale legalnie rzecz biorac ojciec ma prawo je wozic
          do siebie i tramwajem: a ze w domu u niego jest 'znajoma', to juz matka
          nic na to nie poradzi.
          • kora3 Re: Chamstwo do potegi 21.01.10, 23:18
            wiesz, chyba niekoniecznie. Mój znajomy mial sytuacje taka, ze
            rozstał sie z zona (inny powód ni tu) i było dziecko 2,5 letnie.
            Żona niebardzo chciala, by je zabieral do domu. Motywiwała to tym,
            ze eksmąz nie ma doswiadczenia w opiece nad dzieckiem i obawia sie,
            ze sobie po prostu nie porazdi. Sad przychylił się do tego
            stwierdzając, ze to zbyt małe dziecko, by ojciec, z który jest
            zwiazane, ale którego opieka nad nim ograniczala się zwykle do
            zabawy z pominieciem chocby czynnosci higienicznych dał sobie rade
            sam.
            • croyance Re: Chamstwo do potegi 21.01.10, 23:37
              Polskie sady sa sfeminizowane i chetnie, na zyczenie matek, udupiaja
              ojcow i robia z nich debili. A już zbieranie przez matki dowodow, ze
              ojciec ‘nie potrafi się zajac’ to już niejako nowa swiecka tradycja.
              I potem sad słyszy, jak to trzeba zabrac chlopu prawa rodzicielskie,
              bo swetra dziecku nie umie zalozyć.

              Inna rzecz, ze matki czesto same chetnie odizolowywuja ojcow od
              wychowania (nawet na tym forum, a i na ematce spotkac mozna watki
              typu: pozwalacie mezom kapac dziecko? zostawilybyscie dziecko same z
              mezem?) zgodnie ze stereotypem, ze mezczyzna nie potrafi zaparzyc
              herbaty, a z dzieckiem to juz w ogole sobie nie poradzi. A potem, gdy
              jest juz rozwod, ZAMIAST nauczyc takiego zielonego idiote, ktory nie
              dopominal sie wczesniej o swoje prawa, jak dzieckiem sie zajac (w UK
              sa klasy dla rodzicow), zabiera sie im uprawnienia rodzicielskie i
              zostaja na lodzie ('widzisz, tatus cie nie chcial').
              • la-bast Re: Chamstwo do potegi 21.01.10, 23:44
                podziwiam takie matki polki, pierwsze co zrobilam to nauczylam
                mojego partnera kapac i przewijac dziecko,ale to z lenistwa:-P nie
                bede miala agumentow dla sadu jakby co:-D
                a tak na powaznie, to badzmy szczerzy, mama spedza wiecej czasu z
                dzieckiem chocby dlatego,ze tata pracuje na utrzymanie tegoz
                dziecka, wiec nic dziwnego, ze nie potrafi ubrac sweterka.>Tata
                niech sie zajmuje, ale na co mu ona do szczescia?
                • croyance Re: Chamstwo do potegi 21.01.10, 23:53
                  No wlasnie, ja tez uwazam, ze takie podejscie, to krecenie sobie bicza
                  na wlasny tylek :-D
              • kora3 Re: Chamstwo do potegi 21.01.10, 23:54
                croyance napisała:

                > Polskie sady sa sfeminizowane i chetnie, na zyczenie matek,
                udupiaja
                > ojcow i robia z nich debili. A już zbieranie przez matki dowodow,
                ze
                > ojciec ‘nie potrafi się zajac’ to już niejako nowa swiecka tradycja
                > .
                > I potem sad słyszy, jak to trzeba zabrac chlopu prawa
                rodzicielskie,
                > bo swetra dziecku nie umie zalozyć.

                Nie przesadzaj. Nikt mu praw nie odebral :) uczciwie powiedzial, ze
                niewiele zajmował się dzieckiem w sensie takim bytowym, bo duzo
                pracowal. Kiedy dziecko podroslo nie było problemow, zeby je zbral
                sam na spacer, do dziadków, do siebie. Dzis jego synek ma 7 lat i
                czesto spedza z tatą weekendy, czesc wakacji. ale to juz takie
                dziecko, które radzi sobie samo w wiekszosci sytuacji i nie trzeba
                go karmic, przewijac itp.
                Jakie to udupienie, zeby nie wlec maleńkiego dziecka do innego
                mieszkania, a pobawic się z nim w tym, w którym jest na codzień.

                wg mnie takie wymagania wobec tak małych dzieci to czysty egoizm.

                ZAMIAST nauczyc takiego zielonego idiote, ktory nie
                > dopominal sie wczesniej o swoje prawa, jak dzieckiem sie zajac (w
                UK
                > sa klasy dla rodzicow), zabiera sie im uprawnienia rodzicielskie i
                > zostaja na lodzie ('widzisz, tatus cie nie chcial').

                wiesz, jak najdalsza jestem od izolowania dzieci od ojców.
                Interpretujesz tendencyjnie. po prosyu w moim odczuciu stawianie
                alternatywy: albo bede zabieral dzieci, bo tak chce moja aktualna,
                albo wcale nie bede ich odwiedzał to objaw przepraszam chamskiego
                egoizmu i braku faktycznego zainteresowania potzrebami dzieci, a
                traktowanie ich jak zabawki, przedmioty jakies.

                wiesz to tak, jakbym ja miała powiedzieć mojemu facetowi: albo twoje
                dzieci mnie zaakceptują, albo masz się z nimi nie kontaktowac.
                Uwazalabyś mbie za fajna babeczkę?
                Zaakceptowały mnie, nawet moge pwoiedzieć, ze nasze stosunki sa
                fajne, kolezeńskie. Ale gdyby nie zaakceotowały, to do glowy by mi
                nie przyszlo odstreczac go od nich.
                • croyance Re: Chamstwo do potegi 22.01.10, 00:02
                  No przeciez to Ty pisalas, jak ten facet zostal potraktowany, i teraz
                  dopiero bardziej naswietlasz sytuacje.

                  Niestety czesto matki nie wpuszczajaojcow do domu: zreszta
                  IMHO naprawde nie widze powodu, dlaczego ojciec nie moglby
                  zabrac swoich dzieci poza mieszkanie bylej zony.

                  Ja nie wiem, czy ten pan z postu na samej gorze faktycznie postawil
                  takie ultimatum, czy tak widzi to rozezlona zona ('teraz chce je
                  widziec! teraz! wczesniej nawet palcem nie kiwnal, ale ONA mu pewnie
                  kazala' etc. etc. etc.) wiec nie sadze, ze sprawa wyglada tak bardzo
                  jednostronnie.
                  • kora3 Re: Chamstwo do potegi 22.01.10, 00:12
                    croyance napisała:

                    > No przeciez to Ty pisalas, jak ten facet zostal potraktowany, i
                    teraz
                    > dopiero bardziej naswietlasz sytuacje.

                    jaki facet? Mój znajomy? Nrmalnie. Nie za bardzo chcial widywac się
                    z matka dziecka, bo oboje sobie dali w kosc emocjonalnie, wiec
                    egoistycznie pomyslal, ze móglby zabierać dziecko, w końcu też jego.
                    Ale w sądzie sam przyznał, ze niespecjalnie umie się nim sprawnie
                    zając, a na kontaktach z synem zalezało mu bardziej, niz na tym zeby
                    nie widywac jego matki. Uwazam to za wlasciwe podejscie.
                    Dziś już ani jej ani jemu nie przeszkadza sie widywac, kazde ma
                    nowego mazleonka, emocje dawno opadły, ale teraz już nie muszą, bo
                    syn moze z num i jego zoną pojechac, wyjechać itp.
                    >
                    > Niestety czesto matki nie wpuszczajaojcow do domu: zreszta
                    > IMHO naprawde nie widze powodu, dlaczego ojciec nie moglby
                    > zabrac swoich dzieci poza mieszkanie bylej zony.

                    O matko - mógłby. Ale przede wszystkim u licha mógly pomyslec choc
                    raz o dzieciach, a nie tylko o swojej wygodzie i zadowoleniu swej
                    pani nowej. Dla takich maluszków to niekomfortowe po prostu.
                    >
                    > Ja nie wiem, czy ten pan z postu na samej gorze faktycznie
                    postawil
                    > takie ultimatum, czy tak widzi to rozezlona zona ('teraz chce je
                    > widziec! teraz! wczesniej nawet palcem nie kiwnal, ale ONA mu
                    pewnie
                    > kazala' etc. etc. etc.) wiec nie sadze, ze sprawa wyglada tak
                    bardzo
                    > jednostronnie.

                    wiesz, róznie bywa, nie mnie oceniać czy to prawda. Niemniej
                    normalny ojciec nie robiłby cyrku z wozeniem takich maluchów tylko
                    NA RAZIE odwiedzał je w domu, moze zabrał na spacer, a nie zaraz
                    woził do siebie.
                    • croyance Re: Chamstwo do potegi 22.01.10, 00:21
                      > O matko - mógłby. Ale przede wszystkim u licha mógly pomyslec choc
                      > raz o dzieciach, a nie tylko o swojej wygodzie i zadowoleniu swej
                      > pani nowej. Dla takich maluszków to niekomfortowe po prostu.

                      Kora, ale kto z tej calej trojki mysli o komforcie tych dzieci?
                      Matka mysli o tym, zeby dac w kosc kochance.
                      Kochanka chce zrobic na zlosc matce.
                      a te biedne dzieci w srodku ...
                      • la-bast Re: Chamstwo do potegi 22.01.10, 00:32
                        matka nie ma obowiazku wierzyc obcej bezdzietnej kobiecie, ze zajmie
                        sie jej dziecmi przyzwoicie, nie mowiac o tym, ze ma prawo tej
                        kobiety nie lubic, bo i za co.
                        Ja osobiscie dalabym tej babie dzieci jakby jej tak powrzeszczaly
                        nie przesalaby pieciu minut to by jej sie odechcialo,chociaz
                        drzalabym z niepokoju o nie i pewnie po pol godziny stalabym pod
                        drzwiami bylego popatrzec czy dzieciom nic sie nie dzieje.
                        Lepiej zeby mnie nienawidzili takim,jakim jestem, niz kochali kogos
                        kim nigdy nie bede.
                        K.C
                        • croyance Re: Chamstwo do potegi 22.01.10, 00:52
                          No lubic to ona jej nie bedzie na pewno... Ale dzieci moga, czemu nie?
                          • kora3 no nie watpię :) 22.01.10, 01:08
                            croyance napisała:

                            > No lubic to ona jej nie bedzie na pewno... Ale dzieci moga, czemu
                            nie?

                            Kazde dziecko, które juz mysli w miare rozsądnie bedzie uwelbialo
                            kogoś, kto wymaga, żeby ojciec widywal sie z nim tylko w obecnosci
                            tego kogoś.

                            Zastanawiam sie, czy mnie polubilyby dzieci mego faceta, gdybym
                            zapowiedziala, ze moze sie z nimi widzieć tylko ze mną u boku.
                            Tyle, ze mnie taki debilny pomysł nie orzyszedłby wcale do glowy :)
                            • croyance Re: no nie watpię :) 22.01.10, 01:17
                              Tobie by nie przyszedl, bo mylisz logicznie.
                      • kora3 Re: Chamstwo do potegi 22.01.10, 00:44
                        croyance napisała:

                        >
                        > Kora, ale kto z tej calej trojki mysli o komforcie tych dzieci?

                        a tego to ja snie wiem, ja tych ludzi przecie nie znam :)

                        > Matka mysli o tym, zeby dac w kosc kochance.

                        wiesz, uwazam, ze fakt, iz kochance nie bedą dowozone do domu dzieci
                        jej aktualnego wybranka nie jest dawaniem jej w kosc akurat.

                        > Kochanka chce zrobic na zlosc matce.

                        albo uniknac sytuacji, gdy znowu zechce wracac na rodziny lono ...

                        > a te biedne dzieci w srodku ...

                        zapomnialas o ojcu :) a tak podkreslalas,ze ważny. :) Mysli o
                        zrobieniu na złosc zonie i dogodzeniu kochance?

                        wiesz - nawet jesli matka na zlosc robi kochance nie pozwalając na
                        JEJ kontakty z dziećmi, bo o to de facto chodzi, ojcu nie zabrania
                        kontaktów z tego co czytam, to per saldo i ak jest to najbardziej
                        dla nich komforowa sytiacja: moga mieć kontakt z ojcem i nie sa
                        wozone jak zabawki tu i tam, zeby ktos mial satysfakcje, czy uciechę
                        • croyance Re: Chamstwo do potegi 22.01.10, 00:48
                          E, bo tak se ironizuje po nocy :-P
                          Trudno przeciez cokolwiek powiedziec: moze wszyscy troje maja dobre
                          intencje, tylko jakos nie wychodzi, a moze zadno. A moze jedno z nich.
                          • kora3 Re: Chamstwo do potegi 22.01.10, 01:02
                            wiesz jak dla mnie to jest tak:

                            - normalny ojciec chce się widywac z dziecmi i nie uzaleznia tego od
                            mozliwosci uczestniczenia w tych spotkaniach swej partmerki.
                            Normalny ojciec mysli w tej sytuacji o komfoircie swoich dzieci, a
                            nie o tym, zeby jego partnerka miala satysfakcje, ze je przywozi.

                            - normalna kobieta nie stawia swemu partnerowi ultimatum,, ze moze
                            sie z wlasnymi dziećmi widywac tylko w ich wspólnym domu. Normalna
                            kobieta nie wtraca się w relacje pomiedzy dziećmi partnera, a nim.
                            Chyba, ze zostanie o jakąs opinie na temat tych relacji POPROSZONA.
                            Normalna i dobrze wychowana kobieta w takiej sytuacji trzyma się na
                            uboczu. Nie na uboczu zwiazku, tylko relacji ojciec - dzieci, chyba,
                            ze ojciec i dzieci chcą jej uczestnictwa w tych relacjach. Wiem cos
                            o tym:)

                            - normalni ludzie, nawet jak wspólnie wywiną taki numer, jak ten
                            gostek i ta baka: romans, gdy zona w ciązy i połogu!!! drugie
                            maleńkie dziecko to mają chyba na tyle przywoitosci, zeby nie kopac
                            leżacego m.in poprzez stawianie takich upokarzających te kobietę
                            żadań, które nijak maja sie do komfortu zieci i ich relacji z ojcem
    • posh_emka Re: Chamstwo do potegi 21.01.10, 23:09
      To rozumiem,że ona też ma zamiar być sama do momentu osiągnięcia przez dzieci
      pełnoletności- bo przecież nie fair będzie w stosunku do biologicznego ojca jak
      nagle do matki jego dzieci wprowadzi się jakiś facet co się nimi będzie jednak w
      jakimś stopniu zajmował.
      Najpierw to niech oni sobie ustalą relacje między sobą- rodzice- i to czy dzieci
      dorosły do tego,żeby spędzać dłuższy czas nie pod skrzydłami matki. I nie
      rozumiem czego czepiasz się tej kobiety-kochanki jak ją zwiesz- co może powinna
      ojcu w ogóle zabronić kontaktów z dziećmi albo oznajmić,że jako kobieta w jego
      życiu z jego dziećmi nie chce mieć nic wspólnego. Jakby chłop nie chciał to by
      do niej nie odszedł-tak,że nie chrzań o bezczelnym rozbijaniu rodziny-przez nią.
      Co-kolwiek się wydarzyło to rozwalili ją matka i ojciec dzieci.
      "...by najpierw odebrac meza..."- faktycznie pewnie pałą w łeb mu dała i na siłę
      zaciągnęła do swojego mieszkania i jeszcze na dodatek go więzi- no biedny chłopina.
      • la-bast Re: Chamstwo do potegi 21.01.10, 23:17
        POwiiem czemu sie czemu czepiam sie kochanek, bo taka kobieta
        odebrala mi ojca,najpierw byla dobra ciocia, dlatego moj stosunek do
        kochanek jest taki a nie inny.Nie mam pojecia czy ona chce byc sama
        do konca zycia choc znam kobiety ktore wybraly samotnosc.Uwaam, ze
        chyba kochanka nie powinna sie wtracac w relacje ojca z dziecmi
        • posh_emka Nie 21.01.10, 23:25
          To nie taka kobieta odebrała ci ojca- to sam ojciec zdecydował o porzuceniu cię.
          Dorośnij i wbij sobie do głowy,że ludzi na siłę nie da się zmusić do romansu,
          sypiania z nimi- chyba,że więzi ich się w piwnicy wbrew ich woli. Rozumiem twój
          ból i rozgoryczenie i twoją rozpaczliwą próbę ochrony wizerunku twojego ojca w
          twoich własnych oczach- w końcu to twój ojciec i raz go już straciłaś.

          Wiesz gdyby mój facet odszedł do innej to nikogo innego jak jego bym o to nie
          winiła- nawet jak ta inna wiedziałaby o mnie i dzieciach.

          Poza tym ona się nie wtrąca- skoro chce być kimś ważnym w jego życiu to nie może
          pozostawać bierna-poza pewnymi sferami jego życia- a dzieci do takich należą.
          • la-bast Re: Nie 21.01.10, 23:35
            ja go nie ochraniam, po prostu uwazam, ze mezczyzn ktorzy sa w
            zwiazkach sie nie uwodzi i ogolnie nie rusza.Raz mialam juz taka
            piekna sytuacje, ze mfacet z ktorym sie spotykalam okazal sie
            zonaty,bylam w nim zakochana, mimo to odeszlam.Nie zamierzam
            rozbijac cudzych zwiazkow, niestety jak widac malo ludzi, kobiet i
            mezczyzn, uwaza tak jak ja.
            • croyance Re: Nie 21.01.10, 23:45
              To nie ich sie rusza, niestety - to oni sami sie ruszaja, bo szukaja
              nowosci, albo nie czuja sie ok w starym zwiazku.

              Przykro mi z powodu Twojego ojca, ale tez uwazam, ze nie zostal
              'zabrany' przez kochanke. Gdyby chcial zostac, zabrac by go do Ciebie
              mogla tylko smierc. Mysle, ze to trudne do zaakceptowania. Czesto tez
              - i nie mowic tu o Twojej sytuacji, bo jej nie znam - ojca dzieciom
              zabiera wsciekla i zadna zemsty matka, ktora nie chce zrozumiec, ze
              rozwod z nia nie oznacza automatycznie rozwodu z dziecmi.
              • la-bast Re: Nie 22.01.10, 00:00
                zeby sie gdzies ruszyc,trzeba miec pole jak w szachach, a jakos z
                roku na rok rosnie liczba otwartych ramion dla bedacych w stalych
                zwiazkach, smutna prawda.
                Jesli o mnie chodzi to zal mi tych dzieci.Uwazam, ze powinno sie byc
                odpowiedzialnym za to co sie oswoilo jak to powiedziano w "Malym
                ksieciu"ten ojciec jest palantem do potegi entej dla mnie osobiscie.
                A tych samotnych chlopow i bab tyle czeka, a ci jak w "Modzie na
                sukces" miedzy soba sie pi...rza:-/
                a moj ojciec zamknieta historia,bywa, zycie, nie popelnie tego bledu
                co on, nie zostawie nigy mojego dziecka dla nikogo
                Lepiej zeby mnie nienawidzili takim,jakim jestem, niz kochali kogos
                kim nigdy nie bede.
                K.C
                • croyance Re: Nie 22.01.10, 00:17
                  No wiesz, ale nie wystarczy mieszkac kolo burdelu albo dilera, zeby
                  zaraz zaczac z ich uslug korzystac. U mnie w pokoju np. stoi okolo 20
                  butelek wina, a ja nie rzucam sie na nie i nie staje alkoholiczka.

                  Za swoje zachowanie kazdy odpowiedzialnosc ponosi jednak sam. Mnie
                  dzieci z tego watku tez szkoda, bo oboje rodzice nie byli w
                  stanie stworzyc im spokojnego dziecinstwa. A teraz jeszcze beda sie
                  pewnie szarpac miedzy soba ...
                  • la-bast Re: Nie 22.01.10, 00:26
                    podziwiam bo ja przy butelkach wina glupieje i pije jak smok:-D
                    czerwone masz?pycha
                    zauwaz, ze jesli cos jest na wyciagniecie reki to latwiej po to
                    siegnac.Np ja sie odchudzam, a ze do sklepu mam kawalek, to
                    specjalnie nie kupuje slodyczy, potem wieczorem nie chce mi sie
                    biec,by slodkie kupic, a wiec trzymam diete.Gdybym czekolade miala w
                    domu nadal bylabym na dobrej drodze do otylosci.
                    • croyance Re: Nie 22.01.10, 00:31
                      Ale nie bylaby to wina czekolady, tylko Twoja :-D
                      • la-bast Re: Nie 22.01.10, 00:37
                        nie moja wina, ze jest taka slodka:-D w tym momencie blogoslawie,ze
                        sklep juz zamkniety, bo slinka cieknie:-D
                        • croyance Re: Nie 22.01.10, 00:45
                          :-D
            • posh_emka Re: Nie 21.01.10, 23:54
              Ale co to ma do rzeczy- każdy dba o własne potrzeby i interesy-jak jakaś panna
              chce twojego chłopa to ma to głęboko w doopie czy jest żonaty i ile ma dzieci-
              dla niej liczy się fakt jego zdobycia i tyle. I tylko od twojego chłopa zależy
              czy będzie z tobą czy z nią- bo żadna z was go nie zniewoli- nie da się ogoś
              zmusić do bycia lub nie bycia z kimś.
              Kapujesz czy nie?
              To,że ty odeszłaś świadczy tylko o tym,że masz inne zasady- i o niczym więcej.
            • kora3 A ty dalej swoje 22.01.10, 00:39
              a co sobie myslisz o tym facecie, który sie z TOBA spotykal bedac
              zonaty?

              jak to mozliwe w ogoe przecież zonatego/zajetego mozna tlko "ruszyć"
              z własnej inicjawtyw! Tys nie wiedziala ze on zonaty, ale on pewnie
              wiedzial, co? To jakim sposobem uganiał sie za Tobą?
        • kora3 No to wiele wyjasnia 22.01.10, 00:33
          w temacie twojej postawy, choc postawa taka nie ejst zradka i u
          kobiet, które nie były w takiej sytuacji, jako dzieci, a po prostu
          bronia swego "Misia".

          Ojcu pewnie wybaczylas, bo to Twoj tata i go usprawiedliwlas moze.
          ale prawda jest taka, ze jakby tati nie chciał "dobrej cioci" to nic
          by jej z podrywu nie wyszło, nawet jakby na cyckach staneła brzydko
          mówiac. Taka jest prawda.

          Powiem ci tak: twoja kolezanka bardzo głupio zroila, ze po pierwszej
          zdradzie nie zasadila kolesiowi temu kopa i jeszcze zdecdowała się z
          nim na dwoje dzieci. Z twego opisu sytuacji to nałogowy "zdradzacz",
          w kazdym razie nałogowy zdardzacz twej kolezanki.

          Nie zawsze w życiu jest tak La - basto, że to kobiety tak ganiaja za
          facetami. Nawet nie tak czesto. Nierzadko mam okazje
          widywac "kochających mezów i ojców" sliniacych się do kobiet, albo
          za nimi uganiających sie. Jak taki goni, to w końcu jakas sie chetna
          znajdzie, nie ma siły. Wtedy oczywiscie ona winna bo czepila sie
          cudzego faceta. :)

          Czasem tez bywa tak, ze ktos się po prostu na serio zakocha w kims
          innym bedąc w zwiazku, który sie wypalił. Nie pochwalam zdrady, ani
          nie usprawiedliwiam, uwazam, ze skoro sie zw.wypalil to trza się
          rozstac, a nie robic boki. Uswiadamiam ci tylko, ze nie zawsze jest
          tak, ze jakas podla baba swiadczyla usługi seksualne i rozbila
          malzeństwo. Czasem jest tak, ze ludzie w zwiazku sie oddala tak
          dalece emocjonalnie, ze jedno, albo oboje lakna uczucia, juz poza
          nim.
          Kolezanka potrzebuje teraz wsparcia, a nie rozjątrzania sprawy.
          Pomóz jej sie trochę wyciszyć, uspokoić, zając sobą i dziećmi. Stało
          się, związek sie rozpadł. Moze i lepiej ze teraz, a nie za 10 lat
          np. Niech przestanie rozpamietywac, to nic nie da. Musi patrzec do
          przodu. swiat sie nie skończył.
    • skarpetka_szara Re: Chamstwo do potegi 21.01.10, 23:17
      To sa dzieci ojca, i z ojcem te dzieci sa. Skoro ojciec ufa swojej
      obecnej partnerce ze te dzieci nie skrzywdzi to o co chodzi?
      • la-bast Re: Chamstwo do potegi 21.01.10, 23:22
        Czyli matka musi tez jej ufac?i orzeoraszam dlaczego kochanka ma
        prawo dyktowac warunki spotkan, a nie matka, ten swiat juz calkiem
        stanal na glowie.
        • jowita771 Re: Chamstwo do potegi 21.01.10, 23:52
          Też nie rozumiem. Spotkania dzieci z ojcem są po to, żeby oni ze sobą więź
          budowali, a nie dzieci z kochanką, która na razie żona nie jest i nie wiadomo,
          czy w ogóle kiedykolwiek będzie. Po co dziecko 8miesięczne ma się integrować z
          obcą babą? Bo ta baba nie radzi sobie z własnymi kompleksami i niepewnością?
          • lacido Re: Chamstwo do potegi 21.01.10, 23:53
            no bo przecież wystarczy wziąć na ręce niemowlę żeby się zintegrować po grób <lol>
          • croyance Re: Chamstwo do potegi 21.01.10, 23:58
            Jak pcha sie wszedzie, to faktycznie glupio, ale jak on przywozi dzieci
            do domu, a ona tam jest, to nie bedzie przeciez wychodzila.
            • jowita771 Re: Chamstwo do potegi 22.01.10, 00:02
              No jasne, ale jak ona mu truje, żeby kontaktował się z dziećmi tylko w jej
              obecności, to coś z nią mocno nie w porządku. Strasznie musi być niepewna tego
              faceta, w sumie, dlaczego miałaby być go pewna?
              • la-bast Re: Chamstwo do potegi 22.01.10, 00:13
                Jak mozna byc pewnym kogos kto zdradza:-D tak sobie mysle, ze gdyby
                nie dzieci to pewnie ona by tej dugiej kwiatki wyslala, ze go
                wziela, na co jej taki bubel:-D
                • croyance Re: Chamstwo do potegi 22.01.10, 00:30
                  Jedno z drugim nie ma nic wspolnego: niekompetentny maz nie znaczy
                  automatycznie niekompetentny ojciec.
              • nglka Re: Chamstwo do potegi 22.01.10, 00:14
                jowita771 napisał:

                > No jasne, ale jak ona mu truje, żeby kontaktował się z dziećmi tylko w jej
                > obecności, to coś z nią mocno nie w porządku. Strasznie musi być niepewna tego
                > faceta, w sumie, dlaczego miałaby być go pewna?

                Razej coś z nim nie w porządku, skoro uzaleznia spotkania z dziećmi od tego, co mówi kochanka.
                • la-bast Re: Chamstwo do potegi 22.01.10, 00:21
                  > Razej coś z nim nie w porządku, skoro uzaleznia spotkania z
                  dziećmi od tego, co
                  > mówi kochanka

                  moze sie boi,ze ona go zostawi zanim on ja zostawi.

                  kurcze ide spac...a w iinym watku pisalam, ze nie plotkuje...mam
                  nadzueje,ze dziewczyna nie ma czerwonych uszu:-P
              • croyance Re: Chamstwo do potegi 22.01.10, 00:25
                Co my wiemy o tym, co/czy ona mu truje ... La-bast zna sytuacje z
                perspektywy (eks)zony, ktora nie jest obecnie obiektywna, i nawet gdyby
                przez przypadek spotkala kochanke na poczcie, to by powiedziala, ze
                'specjalnie paradowala, zeby jej sie pokazac'.
                • la-bast Re: Chamstwo do potegi 22.01.10, 00:34
                  o przepraszam bylam swiadkiem jak mowil sam, ze bedzie sie spotykal
                  z dziecmi tylko przy niej, dalej nic nie wiem, bo wyszlam...stad ten
                  watek dzis.
                  • croyance Re: Chamstwo do potegi 22.01.10, 00:44
                    La-bast, nie chce sprawiac wrazenia, ze za wszelka cene bronie tego
                    faceta, bo moze faktycznie jest ostatnim lujem. Ale sama wiesz, jak
                    wygladaja takie konflikty, i jakie rzeczy ludzie wowczas sobie
                    opowiadaja i w zlosci wykrzykuja. Latwo mi sobie wyobrazic taka
                    eskalacje:

                    zona: swinio! nigdy dzieci nie zobaczysz! ani ty, ani ta twoja
                    k.! idz sobie do niej!
                    maz: wlasnie, ze zobacze! bede je ogladal, kiedy tylko bede
                    chcial! a mariolka to nie k.! sama jestes k.! pamietasz, jak 15 lat
                    temu blabla bla
                    zona: nawet sobie nie wyobrazaj, ze tej k. dam moje dzieci!
                    maz: od kiedt to ty sama decydujesz o kontaktach moich dzieci?
                    wlasnie ze mariola bedzie sie z nimi wydywala!
                    zona: albo bedziesz sam, albo nici z odwiedzin! nie wpuszcze
                    tej wywloki za prog!
                    maz: goowno masz do gadania! wlasnie ze przyjde z mariolka!
                    albo z nia, albo wcale!

                    etc.etc.etc. ad finitum, jak to bywa z takimi dyskusjami ...*wzdycha*
                    • kora3 tak gwoli ścislosci Croyance 22.01.10, 00:53
                      to zona ma prawo nie wpuszczac Mariolki :) Praw do kontaktów z
                      dzieckiem/dziećmi ma na pewno ojciec, ale nie tylko , bo takze jego
                      rodzina: dziadkowie, ciocie, wujkowie - dzieci nadal naleza wszak do
                      ICH rodziny takze, również po rozstaniu z matką ich ojca. Ale co do
                      osób niespokrewnionych? Nby jakie prawo maja widywać twoje dzieci,
                      zajmowac sie nimi, jakie jest prawo nakazujące ci podejmowanie ich w
                      domu.
                      Skoro dla ojca wazniejsza jest obecnisc Mariolki, zreszta zbedna
                      poniekąd, niz kontakt z wlasnymi dziećmi to jest po prostu gnojem, a
                      Mariolka, jesli stawia taki warunek: albo ze mną, albo wcale
                      przepraszam ostatnią szmatą.
                      Natomiast ostatnia kretynka jest matka, która zabrania ojcu w ogole
                      kontaktów z dziećmi, bo ma doń żal. mam na mysli to o czym pisalaś:
                      nie wpuszczanie do domu, szczucie, uczenie nienawisci do ojca itp.
                      • croyance Re: tak gwoli ścislosci Croyance 22.01.10, 01:23
                        Nie no, jasne, ze nia maja prawa, ale IMHO tam jest jeszcze swieza
                        sprawa i wszyscy dra na siebie mordy zamiast zaczac myslec
                        przyszlosciowo.

                        A ten ojciec, byc moze jest gnojem, nie mowie, ze nie - ale on, a nie
                        Mariolka, bo dorosly chlop nie powinien dac sie w ten sposob
                        manipulowac (no i nie dalby sie jej 'ukrasc' :-D)
                        • adela38 Re: tak gwoli ścislosci Croyance 22.01.10, 07:39
                          Ta matka to jest glupia jak but w swojej zlosci. Dla tej kochanki- przyszlej
                          macochy obecnosc 2 malych dzieci z poprzedniego zwiazku, w tym niemowlecia to
                          zadna rozkosz. Bardzo prawdopodobne jest ze w szybkim czasie poczuje ona niechec
                          do tych dzieci i nie bedzie wcale chetnie ich ogladac. Szczegolnie jesli facet
                          zechce obarczyc ja obowiazkami.Zmienianie zasranej pieluchy obcemu dzieciakowi
                          jest czyms skrajnie obrzydliwym i to cos zupelnie innego niz u swojego dziecka.
                          Dzieci sa na tyle male, ze w sumie nie ma dla nich znaczenia owa pani, ale warto
                          zauwazyc, ze jej obecnosc moze gwarantowac wieksze bezpieczenstwo dzieci u mniej
                          doswiadczonego ojca.Z punktu widzenia dzieci lepiej jesli ojciec moze je widywac
                          intymnie w swoim domu, bo daje to wieksza mozliwosc nawiazania przez niego wiezi
                          z dziecmi niz w obecnosci bylej zony, z ktora jest najwyrazniej w konflikcie.
                          • nglka Re: tak gwoli ścislosci Croyance 22.01.10, 08:30
                            adela38 napisała:

                            > Zmienianie zasranej pieluchy obcemu dzieciakowi
                            > jest czyms skrajnie obrzydliwym i to cos zupelnie innego niz u swojego dziecka.

                            Nie popadajmy ze skrajności w skrajność. Wiele rozwiedzionych par żyje w zgodzie, gdzie obie strony układają sobie życie z nowymi partnerami i ci dbają o potomstwo partnera jak o swoje własne (oby takich rodzin jak najwięcej). Zmienianie pieluch to sprawa tak samo obrzydliwa niezależnie od tego, czyje jest dziecko :-)
        • skarpetka_szara Re: Chamstwo do potegi 22.01.10, 16:58
          Sluchaj, mysle ze nie jestes obiektywna. Czy ty slyszalas ta
          kochanke ktora mowi: "dzieci bedziesz odwiedzal TYLKO w mojej
          obecnosci?" Pewnie nie.

          Czesto tak jest ze nowa partnerka chcialaby aby ukladalo sie w jego
          rodzinie i chce pokazac ze akceptuje jego przeszlosc.

          Tak czy owak, to jest faceta decyzjia czy te dzieci przyprowadzi do
          swojego domu (gdzie kochanka mieszka) czy tez wezmie je do parku
          (gdzie kochanki nie ma). On jest ojcem tych dzieci.
    • figgin1 Re: Chamstwo do potegi 22.01.10, 00:04
      Prowokujesz, czy jesteś kompletną kretynką?
    • takajatysia Re: Chamstwo do potegi 22.01.10, 08:41
      Głupi ten facet, że stawia sprawę na ostrzu noża. W sensie, ze
      bez "kochanki" nie będzie się widywał z dziećmi, bo widać, że mu na
      dzieciach nie zależy specjalnie :(
      "Kochanka" raczej nie chce poznać dzieci, żeby dopiec Twojej
      koleżance. Nie widzę w tym nic chamskiego. Może nawet szansę na
      jakie takie załagodzenie raczej obrzydliwej sytuacji jaka jest
      teraz. W sensie dzieci miałyby szansęna normalne kontakty z
      rodzicami i nową partnerką ojca. Jedno co jest pewne, to że wiążąc
      się z kimś takim "kochanka" udowodniła, że jest głupia i naiwna do n-
      tej potęgi (o uczciwości nie wspominając).
    • izabellaz1 Re: Chamstwo do potegi 22.01.10, 12:46
      Bezwolny biedaczek...tak siłą dał się zabrać.
    • velluto Re: Chamstwo do potegi 22.01.10, 12:55
      Ona nie chce być drugą mamusią - ona chce mieć oko na faceta i tyle, nikt
      normalny nie ma ochoty brać sobie na łeb zajmowania się dwójką cudzych dzieci,
      jeśli nie musi. Facet odwiedza dzieci sporadycznie - podejrzewam że dlatego, bo
      ukrywa te wizyty przed aktualną panią.

      matce się nie dziwię, ale obecność kobiety jest tu najmniej ważna.
      rzadki kontakt oznacza marną więź z dziećmi, nieznajomość ich przyzwyczajeń i
      upodobań. I to jest wystarczający argument przeciwko takiemu rozwiązaniu.

      w przypadku tak małych dzieci sądy ustalają wizyty ojca u dzieci, bez możliwości
      zabierania ich do siebie - po prostu
      ważniejsze jest poczucie bezpieczeństwa maluchów czemu nie sprzyja przerzucanie
      ich w obce środowisko.
      • kora3 dokladnie nt 22.01.10, 12:58

    • izabella9.0 Re: Chamstwo do potegi 22.01.10, 13:18
      1.Stało się facet odszedł ,to jest odsobna kwestia.

      2.Po tym jak już odszedł piszesz ,że nie odwiedzał dzieci a teraz ma
      się to zmienić i chyba dobrze .Udział w zyciu dzieci powiniem mieć
      ojciec i matka bez względu na to czy są razem czy nie .W sytuacji
      kiedy dwoje ludzi mających wspolne dzieci się rozstają mozna
      zastosowac tylko dwa wyjscia i oba nie są idealne a pierwsze jest
      wrecz patologią . Albo jedno z rodziców ignoruje fakt ,że ma dzieci
      z poprzedniego związku albo jedno wychowuje drugie czynnie
      uczestniczy w tym ,że wychowaniu .To które nie wychowuje na codzień
      nie moze inaczej uczestniczyć w zyciu dzieci jak zabierać ich do
      siebie a ze ma on kogos to siła rzeczy u niego ta partnerka bedzie .


      Matka dzieci o której piszesz unosi się duma i zawzięciem pozbawiaąc
      dzieci kontaktu z ojcem , szkodzi wiec im ,żeby zemścic się na
      partnerze , który ją zostawił .Tak wiec znowu dzieci cierpią .
      Tak wiec uważam ,że powinna pozwolić na kontakty ojca z dziecmi w
      takiej lub podobnej wersji , ona w koncu zwsze ich matką
      bedzie...niech tez zacznie układać sobie zycie.
    • megi1973 Re: Chamstwo do potegi 22.01.10, 13:28
      znając życie-to kobitka go naciągnęła na dziecko, potem zauważyła że
      coś nie tak w związku i natychmiast zaszła w ciązę z drugim
      dzieckiem mając wielkie nadzieje że jak chłop zobaczy maleństwo-to
      zostanie z nią. Nie udało się i teraz lament-jak to baba:( I nie
      piszcie głupot w stylu "odebrała męża"-odebrać to można ciuchy z
      pralni albo paczkę z poczty a nie dorosłego osobnika płci męskiej
      • la-bast Re: Chamstwo do potegi 22.01.10, 14:01
        no to nie znasz zycia, bo oni sa, byli po slubie 6lat.Ona mu nie
        ogranicza widywan, wrecz przeciwnie, chce by je odwiedzal przy
        kazdej sposobnosci, ale bez nowej partnerki.
        • kora3 no i cool 22.01.10, 14:06
          ma racje. nowa partnerka jest potrzebna w tych odwiedzinach jak
          drzwi w lesie, albo schody w jeziorze.
          A ojciec, który swoje kontakty z dziećmi uzaleznia od tego, czy jego
          nowa parnerka bedzie mogła w nich uczesniczyć to megaegoista,
          pantoflarz i palant.

          Natomiast nowa parnerka, która takie ultimatum stawia swemu
          wybrankowi (jeśli stawia) to skończona kretynka.
        • izabella9.0 Re: Chamstwo do potegi 22.01.10, 16:51
          a kiedy ona sobie kogos znajdzie to co ? tez ma dzieci pzrez swoim
          nowym partnerem chowac tak jak oczekuje teraz od swojego byłego ?
      • kora3 prawda 22.01.10, 14:11
        jeśli chodzi o "odbieranie" ale całej reszty nie wiesz, wiec trochę
        głupio snuć zaraz opowiesc o tym, jak to zplapala na dzieci, nie?
    • mason_i_cyklista Re: Chamstwo do potegi 22.01.10, 17:01
      obiektywnie - czemu nie?

      dzieci będą miały ojca i przybieraną matkę. kto wie czy nie bedzie im z nimi
      lepiej niz z samotną matką.

      dlaczego przyjmuje się ze przy rozwodzie dzieci zawsze powinny pozostać przy matce?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja