Serduszka w portfelu

IP: *.ds.univ.gda.pl 07.02.04, 08:41
Dlaczego jest tak wielu TAKICH facetów???? Mnie to na szczęście
nie spotkało, mam cudownego mężczyznę i mam nadzieję, że on nie
okaże się "Maksiem", ale coraz więcej słyszę takich historii.
Na pewno jest też wiele takich kobiet. Powiedzcie dlaczego tak
jest? Czy nie zdają sobie sprawy jak bardzo ranią innych? Czy
należy im współczuc czy ich nienawidzić? Swoją drogą, Magdalena
mi zaimponowała. Silna babka...
    • Gość: cm Wyrazy uznania IP: W3CACHE3.VERIZONE.COM.PL:* / 10.1.20.* 07.02.04, 10:01
      Wyrazy uznania dla bohaterki za cięty dowcip, na jaki potrafiła
      się zdobyć w odpowiedzi na list z żądaniami.

      I jeszcze jedno- dlaczego tyle fajnych dziewczyn (kobiet) trafia
      na takich...?
      Niestaty nie każda potrafi potem spojrzeć na to z dystansem i
      tracą wiarę w siebie,mężczyzn, związki.
      To jest najbardziej przykre.

      Pozdrowienia dla bohaterki!
      • Gość: jj Re: Wyrazy uznania IP: 195.245.213.* 07.02.04, 10:36
        No dobra.Kobietą sobie dała radę-zresztą zwykle kobiety jakoś z
        takich sytuacji wychodzą, choć by dużo je to kosztowało. Facet
        kompletny palant owszem. Ale czegoś mi w tym wszystkim brakuje-
        dopiero na końcu pada parę zdań na ten temat- DDA, koszmarne
        dzieciństwo-ale w jakiś taki prześmiewczy ironiczny sposób. A
        skąś sie tacy faceci przecież biorą. I żyją sobie na tym
        świecie, mają relacje z ludźmi. Jakikolwiek byłby taki facet-też
        człowiek. Czy jemu też nie należałoby pomóc- czy któraś z tych
        licznych pań choć starała się to zrobić?- nie robić z siebie
        ofiarę, pozwalać mu na wszystko i cierpieć w milczeniu-
        oczywiście, że nie. Ale choćby powiedzieć mu-człowieku musisz
        się leczyć, zmobilizować jego znajomych itp. Chyba nikogo nie
        powinno sie przekreślać.- I tego właśnie- co zrobić można dla
        kogoś takiego- jakiegoś powiedzmy komentarza psychologa-
        terapeuty zabrakło mi w tym artykule. Bo nie łudźmy się- takich
        ludzi (kobiet też) masa chodzi po świecie. Trzeba im się nie
        dać, ale też- próbować pomóc.
    • Gość: xxx Re: Serduszka w portfelu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.04, 10:28
      Cóż zrobiłam cos podczas rozstania, co w drobnej części
      przypomina mi powyższego bohatera, teraz gdy juz jest po
      wszystkim załuję, ale czasu nie cofnę.
      Pozostały mi wnioski na przyszłość. Nie mam pojecia co mnie
      wtedy opętało, chyba naprawdę był dla mnie wielka miłością.
      teraz jestem mądrzejsza i pewno silniejsza.
      życie.
    • Gość: mm DDA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.04, 12:25
      Też jestem DDA. I muszę Wam powiedzieć, że bywało mi ciężko, bo
      sama się musiałam wszystkiego o związkach dowiedzieć, bez
      wspominania o tym, jak to było w domu. Musiałam nauczyć się
      miłości, dawać miłość i ją otrzymywać. Nie jestem podobna do
      Maksa. Jestem ponad dwa lata w związku, mam wspaniałego faceta
      i wierzę, że zawsze będziemy ze sobą szczęśliwi. Trzymam kciuki
      za wszystkich DDA - bądźcie dzielni.
      • Gość: tola Re: DDA IP: *.kolobrzeg.sdi.tpnet.pl 09.02.04, 16:16
        Ja też jestem DDA. To właśnie takie dzieci są krzywdzone przez
        takich "Maksiów". Byłam taka ostrożna i nieufna, a jednak dałam
        się skrzywdzić. Jednak w porę przejrzałam na oczy. Od czterech
        lat jestem szczęśliwą mężatką, mimo iż przez pierwsze lata
        obawiałam się, że znów ....
    • Gość: kiki Re: Serduszka w portfelu IP: *.matrixnet.pl 07.02.04, 12:48
      O rany co za facet,nie chcialabym spotkac takiego na swej drodze
    • Gość: aga Re: Serduszka w portfelu IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 07.02.04, 13:53
      podziwiam i gratuluje dojrzalosci emocjonalnej autorce listu.
      ja za taka liste rzeczy ktore mam zwrocic TAKIEJ OSOBIE cyba bym
      nie powstrzymala sie od mooooooocnych słow
      gratuluje i trzymam kciuki za autorke listu!!!!!!
      najbardziej przykre jest to ze takich kolesi nie da sie
      rozszyfrowac na poczatku znajomosci, najgorsze jest to ze tacy
      manipulanci w ogole nie ponosza za to kary....
      • Gość: baba Re: Serduszka w portfelu IP: *.acn.waw.pl 07.02.04, 14:14
        Gosc jest koszmarnie niedowazony, ale nie rozumiem do konca dlaczego nazywane
        to jest manipulacja ?
    • Gość: mrrrr Re: Serduszka w portfelu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.02.04, 16:32
      Hej, a może ten koleś tak sie wbogaca? Tu zabierze słoik, tam łyżkę...za pare
      lat sie urządzi...;)))

    • Gość: rb Re: Serduszka w portfelu IP: *.wlan.pl 07.02.04, 17:37
      Jestem przekonana , ze to chory człowiek. Miesiąc temu rzstałam
      sie z kimś takim, również kontaktuję się z "jego kobietami".
      Rozmawiamy o nim i nie potrafimy sobie wytłumaczyć , że nic po
      tym nie zrozumiał, nieczego sie nie nauczył.
      Nie potrafiłyśmy mu pomóc i żadnej z nas nie udało się nakłonić
      go do psychoterapii. Teraz wiem , ze to jedyna szansa dla
      niego. Cały czas wokół nas krąży i czuję się jakby czatował na
      mnie psychopata, bo to coś takiego. Czy uda się mi od tego
      uwolnić, a może to jest we mnie!!! To straszne!!!
    • Gość: banalna Re: Serduszka w portfelu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.04, 18:05
      Smutne. Chciałoby się, żeby to była tylko moja wyjątkowa historia, a nawet to nie jest!
      Ani tamto wszystko piękne, dopóki nie wiedziałam, że fałszywe, ani tylko dla mnie (o tym dowiedziałam się już po wszystkim - te same obietnice, zapewnienia,
      wyznania dwóm kobietom - przynajmniej o tylu wiem). Chciałoby się mieć jakieś wspomnienia na emeryturę, ale jak mieć - taki banał o którym nawet w gazecie! Nawet
      te cholerne serduszka takie same! Na karteczkach w kratkę, tyle że nie w portfelu tylko w drzwiach samochodu, gdy przejeżdżał nadkładając drogi obok mojego
      domu do pracy i przy łóżku, gdy nocował i wychodził tak rano, że jeszcze spałam. Ten facet też nieświadomy, ani kim jest ani co zrobił/robi, ta druga zresztą też nie,
      chroni się przed prawdę jak może. Nie dziwię się - w taką bajkę chciałoby się wierzyć jak najdłużej.

      • Gość: MAciek Re: Serduszka w portfelu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.02.04, 00:07
        nie wiem czemu tak bardzo "nieznosicie " facetów przeiesz jest
        mnustwo panów,młodych mężczyzn którzy robia to samo co on ,ale
        dlatego ,że kochaja swoja kobietę wybranke swego serca .Jest
        duzo związków w których zycie toczy sie jak w bajce .A wiem,że
        tacy męższczyżni którzy naprawde kochaja są wierni i szanują
        swoja partneke zregóły sa oszukiwani ,ranieni i zostawiani.I co
        oni maja robić w takim wypadku chcąc zał,ożyc kochającą rodzinę?
        • Gość: ja Re: Serduszka w portfelu IP: 213.17.145.* 08.02.04, 01:01
          Macku, nikt nie kwestionuje istnienia udanych bajkowych zwiazkow. Ten watek
          jest poswiecony DDA. I tyle. I nie ma regul, nieprawda, ze uczciwi mezczyzni
          sa oszukiwanie, niebezpieczne uogolnienie, nawet, jesli zaczniesz podawac
          przyklady.
    • umyslowo_twardy Re: Serduszka w portfelu 07.02.04, 18:18
      Nie ma się co oburzać. Oboje byli niedojrzali emocjonalnie. W artykule zostało
      napisane, że oboje prowadzili grę. Maks okazał się wytrawniejszym graczem
      (pewnie nieuleczalnym), ale Magdzie wyszło to tylko na dobre bo dzięki niemu
      coś zrozumiała (jej słowa).
      Dlaczego żadna z Was nie zwróciła uwagi na postępowanie Magdy? Zakwaterowała w
      swoim domu obcego faceta, założyła z nim wspólne konto i zaproponowała mu
      małżeństwo. Dlaczego? Bo miał ładne oczy i szerokie ramiona! No i te serduszka
      w portfelu. Jak kobieta o dobrym guście dała się złapać na tak tandetne
      sztuczki?
      Podsumowując: gra się tak jak przeciwnik na to pozwala.
      • Gość: banalna Re: Serduszka w portfelu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.04, 20:32

        > No i te serduszka w portfelu. Jak kobieta o dobrym guście dała się złapać
        na tak tandetne sztuczki?

        a wiesz jak to fajnie dostawać takie srduszka?! Szkoda że tylko wariaci i histerycy robią
        takie rzeczy,a normalni faceci niestety nie. Dlaczego?!

        > Podsumowując: gra się tak jak przeciwnik na to pozwala.

        ja jestem banalna, ale Ty faktycznie umysłowo... przeciwnik? gra? nawet najgłupsze
        zakochanie to jednak zakochanie, odjazd i emocje, zaślepienie, trzeba być emocjonalnie_twardym, by
        wtedy manipulować i widzieć mnanipulację.

        zakochany, nawet jeśli głupio?
      • Gość: ja Re: Serduszka w portfelu IP: 213.17.145.* 08.02.04, 01:05
        masz racje, prawie ja masz. bo gracze DDA graja tez na bardzo wysokim
        poziomie, mozesz mi wierzyc. rozpoznaja potrzeby i je zaspokajaja,
        przynajmniej na poczatku. to moga byc potrzeby powszechnie akceptowane i
        wysoko cenione. szkoda, ze to zjawisko nie jest nigdzie dokladnie opisane, a
        moze jest?
        ale z ta tandetnoscia, wspolnym kontem, pochopnym decydowaniem zgadzam sie.
        • nad_ja Re: Serduszka w portfelu 08.02.04, 15:55
          Gość portalu: ja napisał(a):

          > masz racje, prawie ja masz. bo gracze DDA graja tez na bardzo
          wysokim
          > poziomie, mozesz mi wierzyc. rozpoznaja potrzeby i je
          zaspokajaja,
          > przynajmniej na poczatku. to moga byc potrzeby powszechnie
          akceptowane i
          > wysoko cenione. szkoda, ze to zjawisko nie jest nigdzie
          dokladnie opisane, a
          > moze jest?
          > ale z ta tandetnoscia, wspolnym kontem, pochopnym decydowaniem
          zgadzam sie.
          masz racje, prawie ja masz. przyczepie sie tutaj do twojego
          etykietyzowania swiata. nie definiowalabym tak pochopnie
          tandetnosci. sama doswiadczam podobnej 'tandetnosci' w moim
          dlugoletnim i udanym zwiazku i wiesz co? uwielbiam to. te
          przyslowiowe 'male czerwone serduszka' sa cudownym dopelnieniem
          uczuc miedzy dwojgiem partnerow. to naprawde przyjemne, uwierz
          jesli nie doswiadczyles...
          • Gość: ja Re: Serduszka w portfelu IP: 213.17.145.* 08.02.04, 16:04
            To, czego Ty doswiadczasz, nie jest tandetnoscia. To cos wyjatkowego, co z
            zewnatrz moze wygladac kiepsko, ale to nie ma nic do rzeczy. Jesli zgodzilam
            sie z poprzednia wypowiedzia, to dlatego, ze uwazam, ze bohaterka reportazu
            odwrocila kolejnosc. Bo takie drobiazgi jak serduszka w portfelu maja
            dopelniac a nie zastepowac. Nie chcialabym tez, zebys pomyslala, ze oceniam te
            kobiete. Ja jej wspolczuje i podziwiam ja. Wiem, jak trudno wyjsc z czegos
            takiego, jak dlugo sie potem dziwimy, dlaczego ja? dlaczego to spotkalo mnie?
            No coz, dlatego, ze bardzo tego potrzebowalas, bo chcialas takiej bajki w
            zyciu, dlatego tak latwo bylo cie oszukac, bo sama siebie oszukiwalas. Ona
            napisala, ze ciezko pracowala z psychoterapeuta i to tez rozumiem. Akurat taka
            niespelniona bajka to koszmar, ktory moze przydarzyc sie kazdemu czlowiekowi,
            kazdemu, w ktorym tkwi potrzeba kochania i bycia kochanym.
          • Gość: zdradzona Re: Serduszka w portfelu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.04, 21:02
            Też byłam w takim długoletnim, udanym związku, koleżanki mi zazdrościły
            tego nadskakiwania, "czy ci nie zimno kochanie", "może ci podać wino
            kochanie" i czerwonych serduszek. I wiesz co? Okazało się, że inna
            dostawała takie same serduszka, jadła z nim takie same romantyczne
            kolacje, urządzali wspólne gniazdko, a przecież mieliśmy cudowny dom...
            Wierzyłabym w moją bajkę pewnie do tej pory, gdyby tamta nie postanowiła
            skonfrontować swojej bajki z rzeczywistością. Wrócił i nadskakuje mi dale
            j (tak, jestem taka głupia i przyjęłam go z powrotem), nawet bardziej, ale
            zazdroszczę moim koleżankom ich zwykłych mężów, przynajmniej można
            im ufać.
            • Gość: Magda Re: Serduszka w portfelu IP: *.w80-13.abo.wanadoo.fr 09.02.04, 00:37
              > Też byłam w takim długoletnim, udanym związku, koleżanki mi zazdrościły
              > tego nadskakiwania, "czy ci nie zimno kochanie", "może ci podać wino
              > kochanie" i czerwonych serduszek. I wiesz co? Okazało się, że inna
              > dostawała takie same serduszka, jadła z nim takie same romantyczne
              > kolacje, urządzali wspólne gniazdko, a przecież mieliśmy cudowny dom...
              > Wierzyłabym w moją bajkę pewnie do tej pory, gdyby tamta nie postanowiła
              > skonfrontować swojej bajki z rzeczywistością. Wrócił i nadskakuje mi dale
              > j (tak, jestem taka głupia i przyjęłam go z powrotem), nawet bardziej, ale
              > zazdroszczę moim koleżankom ich zwykłych mężów, przynajmniej można
              > im ufać.

              A czemu go nie wyrzucisz z domu na zbity pysk?
              Kochasz go ?
              • Gość: zdradzona Re: Serduszka w portfelu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.04, 01:52
                to nie takie proste, może wolę oszustwo niż nic?
                • Gość: ignas Re: Serduszka w portfelu IP: *.rasserver.net 09.02.04, 03:01
                  wolisz oszustwo???? ty chyba glupia jestes...
                  • Gość: Stary dziwkarz Re: Serduszka w portfelu IP: *.acns.fsu.edu 09.02.04, 06:28
                    Gość portalu: ignas napisał(a):

                    > wolisz oszustwo???? ty chyba glupia jestes...

                    Ona wcale glupia nie jest. Jest po prostu realistka. Jak sie ma
                    swoje lata, wielkie d..ko i c..ki obwisle to lepiej miec
                    nadskakujacego oszusta niz uczciwego mowiacego "pfuj co za stara
                    torba".
                • Gość: ja Re: Serduszka w portfelu IP: 213.17.145.* 09.02.04, 07:44
                  zauwazylas, jak duzo osob wie, jak nalezy zyc? co jest dobre a co zle? nie
                  daja Ci zadnych praw do slabosci. ale gdybys sobie swietnie poradzila,
                  wywalila faceta ze swojego zycia, poza glosami tak trzymac, bardzo dobrze,
                  nalezalo mu sie, uslyszalabys rowniez, ze jestes twarda baba, ktora najpierw
                  faceta doprowadza do takiego stanu a potem egzekwuje swoje prawa bez cienia
                  wyrozumialosci. no coz, ja nie mam az tak wyrobionego zdania. bylam w takiej
                  sytuacji i zakonczylam swoje malzenstwo, nie umialam zyc bez zaufania obok
                  drugiego czlowieka. ale to zadna recepta. raczej kwestia mozliwosci,
                  odpornosci i wytrzymalosci. pozdrawiam.
            • Gość: Mądrzejsza?! Re:Do zdradzonej IP: *.radom.pl 20.02.04, 19:00
              Ja na szcęście kontakt z takim GŁUPKIEM ,przystojnym, a jakże, zaliczyłam jako
              16 - latka.Na zwyklym zimowisku,on był atletycznie
              zbudowanym,przystojnym,blondnem ,grającym na gitarze - duszą towarzystwa.Ja
              mądra,trochę starsza,drobna,miła dziewczynka - OCZAROWANA.
              i CO ? Po powrocie do domu dowiedziałam się,że ma dziewczyneę - sam mi
              powiedział - taki uczciwy, więc ,ze względu na tę uczciwość nie może sie ze mną
              spotykać. Trochę opowiedział mi o swoim bracie ,Rozwodnik? i,że ON tak jak brat
              będzie miał SWOJE ( wyłącznie ) rzecy przed śąlubem,więc w razie rozstania
              zabiera co swoje.
              mYŚLAŁAM,ŻE TAKICH GŁUPKÓW WIECEJ NIE MA .aTU PO LATACH DOWIADUJE SIĘ ,ŻŹE SĄ I
              TO LICZNI.
              tERAZ JESTEM (BARDZO) STARA - MAM 40-KĘ I NA SZCEŚCIE WIECEJ TAKICH TYPKÓW W
              ŻYCIU NIE SPOTKAŁAM.aLE MI SIE UDAŁO. pOZDRAWIAM. sZCZĘŚLIWA.
      • kochanica.francuza Re: Serduszka w portfelu 08.02.04, 17:11
        umyslowo_twardy napisał:

        > Nie ma się co oburzać. Oboje byli niedojrzali emocjonalnie. W artykule
        zostało
        > napisane, że oboje prowadzili grę. Maks okazał się wytrawniejszym graczem
        > (pewnie nieuleczalnym), ale Magdzie wyszło to tylko na dobre bo dzięki niemu
        > coś zrozumiała (jej słowa).
        > Dlaczego żadna z Was nie zwróciła uwagi na postępowanie Magdy? Zakwaterowała
        w
        > swoim domu obcego faceta, założyła z nim wspólne konto

        Fakt, zwłaszcza to konto... I zostało jej 10 zł...
        No rozumiem, ze każdy ma swój kącik "romantycznego kiczu"(jedni serduszka, inny
        to , a ja tamto), ale żeby z tego powodu kontem ryzykować?
        Zwłasdzcza że nie była to jej pierwsza milość...

        i zaproponowała mu
        > małżeństwo. Dlaczego? Bo miał ładne oczy i szerokie ramiona! No i te
        serduszka
        > w portfelu. Jak kobieta o dobrym guście dała się złapać na tak tandetne
        > sztuczki?
        > Podsumowując: gra się tak jak przeciwnik na to pozwala.
    • Gość: Rezun Ha ha ha IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.02.04, 18:56
      Smiać mi się chce. Kobieta teraz robi z siebie taką skrzywdzoną. A w końcu
      sama nie sprawdziła jak to napradę z nim jest. Róznie dobrze mogła (i w sensie
      prawnym była) tą "trzecią" I oczekiwała że facet potraktuje ją lepiej niż
      poprzednie. Zastanawiam się czy baba była bardziej naiwna czy pazerna.
      I cały ten syndrom DDA nie ma tu nic do rzeczy. Gość jest wyrachowany, pewnie
      do tego atrakcyjny że tak łatwo mu przychodzi manipulowanie tymi kobietami. To
      że jest amoralny to nie usprawiedliwa naiwności i pazerności (na atrakcyjne
      męskie mięsko) tej kobiety.
      Z dobrych rad gdzies wyczytanych: "Wiele tragedi udało by się uniknąć gdyby
      kobiety nie myliły chamstwa z męskością"
      Żaden normalny facet nie będzie zbyt piękny, zbyt miły. Jak ktoś Ci zostawia
      takie gówniane serduszka jak w tym artykule, które każdego faceta po prostu
      śmieszą, to oznacza że gość będzie kobietą manipulował. To samo dotyczy
      drobnych prezencików bez końca, kwiatów co drugi dzień itp.
      A tak sobie gość małym kosztem zafundował kilka miesięcy życia na koszt tej
      pani, bez płacenia za mieszkanie. Ha ha ha.
      A że takich facetów najlepiej odśłania to jak kończą: zazwyczaj okazują się
      ostatnimi śmieciami: albo kobietę obrobią albo na coś naciągną, albo jej
      bejbika zrobią ;-)
      • Gość: rusałka Re: Ha ha ha IP: *.pl / *.one.pl 09.02.04, 20:32
        Gość portalu: Rezun napisał(a):
        "Wiele tragedii udało by się uniknąć gdyby
        > kobiety nie myliły chamstwa z męskością"

        i tandetnej ściemy z prawdziwym uczuciem.


        ale czasem każdy daje się nabrać....
    • Gość: Maryla Re: Serduszka w portfelu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.04, 20:12
      Zwróćcie uwagę na to, że ten czlowiek - Maks - pracuje (pracował) wporadni
      psychologicznej. Jest psychologiem dzicięcym z wyksztalcenia. Każda zwas,
      jesli jest matką, może trafić na niego, gdy przyjdzie po poradę ze swoim
      dzieckiem.
      On doradza innym ludziom!!! Co robić, jak żyć, jaką wybrać szkołe...
      To jest dla mnie najbardziej przerażające...
      • Gość: baba Re: Serduszka w portfelu IP: *.acn.waw.pl 07.02.04, 20:51

        Podobala mi sie historia, bo wiele rzeczy jest jednak niedopowiedzianych.
        1. Jak dalece facet tez byl zakochany- czy od samego poczatku gral, bo sie
        chcial zalapac na dobre zycie najmniejszym kosztem ?
        2. Czy byl zakochany, ale potem mu przeszlo i chcial miec wszystko-
        zakochana kasiasta babe + nowe wrazenia erotyczne?
        3. W jakim celu pisal czule maile do bylej zony kiedy mial wygodnie z
        kasiasta ?
        4. W jakim celu podrywa byla i kasiasta ?
        5. Co ma do tego ten zespol DDA ?

        Pzdr
      • kochanica.francuza Re: Serduszka w portfelu 08.02.04, 17:08

        Gość portalu: Maryla napisał(a):

        > Zwróćcie uwagę na to, że ten czlowiek - Maks - pracuje (pracował) wporadni
        > psychologicznej. Jest psychologiem dzicięcym z wyksztalcenia. Każda zwas,
        > jesli jest matką, może trafić na niego, gdy przyjdzie po poradę ze swoim
        > dzieckiem.
        > On doradza innym ludziom!!! Co robić, jak żyć, jaką wybrać szkołe...
        > To jest dla mnie najbardziej przerażające...
        A co wy z tymi dziecmi??? Jakby doradzał dorosłym, to by Cie mniej niepokoiło?
        • Gość: ko Re: Serduszka w portfelu IP: *.acn.waw.pl 13.02.04, 18:24

          Pewnie ze mniej, bo jak sie doradza doroslym to zwykle i tak jest juz za pozno,
          wiec i strata mniejsza...
    • Gość: Sylwia Re: Serduszka w portfelu IP: *.eimg.pl / 10.0.0.* 07.02.04, 21:46
      • Gość: miii Re: Serduszka w portfelu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.04, 23:11
        1. jesli facet zostawia takie serduszka w portfelu to wlasnie
        znaczy ze:
        a) wie ze wiekszosc kobiet sie na to zlapie i chce to
        wykorzystac
        b) nie jest prawdziwym facetem, tylko idiota
        2. to potwierdza tez teze, ze wiekszosc psychologow sama ma
        problemy z psychika
        • Gość: kicia Re: Serduszka w portfelu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.04, 00:14
          Ad.1a) chorego człowieka nie podejrzewałabym o świadomą premedytację
          Ad.1b) idiota to ułomnosć intelektu, a mamy doczynienia z zaburzeniem
          emocjonalnym
          Ad.2) znajdź mi kogoś, kto nie ma, choć fakt- nie wszyscy tego kalibru. taka sama
          historia spotkała mnie z ... (zawód odmienny) - czy też mam wysunąć taką tezę?
          zresztą to na pewno nie psycholog, zawód jak imiona też na pewno zmieniony,
          tylko najlepiej wieszać psy na psychologach, to taki wygodny obiekt do
          umieszczania w nim swoich niechcianych kawałków, bo budzi lęk, że widzi w nas
          to, czego nie chcemy widzieć nawet sami
          (patrz wywiad z Hanną Segal w tych samych Obcasach)
          • Gość: mii Re: Serduszka w portfelu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.04, 23:37
            co do psychologow to troche ich spotkalam na swojej drodze i
            wiem ze wiekszosc z nich to ludzie ktorzy nie potrafia
            rozladowac wlasnych problemow. oczywiscie sa wyjatki, jak
            wszedzie i wszytsko zalezy od szczescia
    • Gość: jbo Re: Serduszka w portfelu IP: *.cm.vtr.net 08.02.04, 04:20
      Tak tylko na cienkim marginesie, pomijajac tresc historii i gwoli
      dziennikarskiej starannosci i /lub wiarygodnosci: na pierwszym spotkaniu
      wyladowali "u niego", a przeciez "u niego" w danym momencie nie istnialo.
      Uwzgledniajac realia: ktos wierzy w mozliwosc pomieszkiwania sobie w poradni
      psychologicznej (gdzie trzymal owa porcelane?).
      :).
      • umyslowo_twardy Re: Serduszka w portfelu 08.02.04, 16:09
        Historia jest zmyślona, ale w niczym to nie przeszkadza żeby o niej
        podyskutować bo podobne rzeczy dzieją się w rzeczywistości.
    • e.w.u.n.i.a Re: Serduszka w portfelu 08.02.04, 11:50
      Czytalam... O zgrozo...
    • Gość: j76 Re: Serduszka w portfelu IP: *.acn.waw.pl 08.02.04, 15:22
      W sumie nic nowego - próżność czyni ludzi najbardziej podatnymi na manipulację.
    • wh2 Re: Serduszka w portfelu 08.02.04, 15:54
      wszyscy psychopaci czytaja buszujacego w zbozu :D
    • Gość: Lena Re: Serduszka w portfelu IP: 80.48.96.* 09.02.04, 09:48
      Tacy ludzie jak ten "kochaś" żyją obok nas. Zwykle są w jakiś sposób
      niedowartościowani /to DDA/ więc naokoło szukają akceptacji. Są bardzo mili
      wręcz czarujący, starają się nie mieć wrogów, ze wszystkimi żyć dobrze. Całe
      życie dostosowywali się do swojego pijącego rodzica, do srodowiska w związku z
      pijącym rodzicem, że gra "dostosować się do kogoś" jest dla nich czymś
      normalnym i nie związanym z uczuciami. Grę "wyczuć i zadowolić" mogą opanować
      do perfekcji. Robią to wielu osobom i to równocześnie bo potrzeba jakiejś
      stabilizacji, pewności determinuje ich uczucia a im więcej "oczarowanych" osób
      tym większa szansa, że w którymś związku to się osiągnie. Oczywiście, nie
      kochają żadnej z tych osób i w żadnym ze związków stabilizacji nie znajdą bo w
      nich samych jest problem. Taka uczuciowa kwadratura koła. Może nawet facet
      skończył tą psychologię by sam sobie poradzić a nie poradził.
      Ja mam takiego kolegę w pracy /też DDA/. Czarujący facet ...jedna z moich
      koleżanek przeżyła z nim taki traumatyczny związek i choć czarno na białym
      widziała jego grę nie umiała zerwać przez kilka lat.
      • Gość: tola Re: Serduszka w portfelu IP: *.kolobrzeg.sdi.tpnet.pl 09.02.04, 16:39
        ludzie !!! przestańcie DDA wrzucać do jednego worka. Cieszcie
        się, że wy nie mieliście "takiego" dzieciństwa i przestańcie
        czepiać się DDA. To, że miało się rodzica alkoholika nie może
        przekreślać ich na całe życie. W większości takie osoby właście
        szukają prawdziwej czułości i miłości, jakiej nie zostali w
        dzieciństwie. Mają już dość fałszywych ludzi, jakimi są
        alkoholicy.
        • Gość: Lena Re: Serduszka w portfelu IP: 80.48.96.* 09.02.04, 17:12
          Myślę, że mnie nie rozumiesz. Bo między tym co ludzie chcą i tym co potrafią
          dać /a niestety często potrafią to, co wynieśli z własnego domu/ jest czasem
          spory rozrzut. Dorośli ludzie bardzo toksycznych rodziców /nie tylko DDA/
          nauczeni w dzieciństwie psychicznej asekuracji, uników, szantażowania
          uczuciowego lub rozgrywania, w dorosłym życiu powielają takie zachowania. Choć
          sami "wpadają" na tym, ich życie się nie układa to i tak brną w to co umieją i
          za niepowodzenia oskarżają partnerów. To nie jest tak, że człowiek wyprowadza
          sie z toksycznego domu i od razu ma inną psychikę i żyje inaczej. Niektórzy
          ciężko pracują na to by się zmienić, by zmienić własne nastawienie, podejście
          do ludzi a niektórzy tylko by chcieli lub po prostu nie potrafią inaczej.
          Bardzo współczuję ludziom z "pokręconym" dzieciństwem, toksycznym domem bo
          przeżyli niezawinioną krzywdę z której muszą się otrząsnąć. Czasem przy pomocy
          psychologa, psychiatry.
    • amidala Re: Serduszka w portfelu 09.02.04, 10:01
      Najgorsze w tym wszystkim jest to, że historia jest banalna i jedna z wielu.
      Mnóstwo takich facetów błąka się po ziemi, nie wiem czy to syndrom wielkich
      miast, ale mam wrażenie, że nie tylko. Mam dziesiątki koleżanek, które
      przeżywały zachwyt taką miłością- trudną, ale wspaniałą, jedyną w swoim
      rodzaju. Były oczywiście jednymi z trzech, czasem czterech. Ba, sama się kiedyś
      wplątałam w taki układ, więc mogę z pierwszej ręki powiedzieć, że ciężko się
      wyzwolić spod wpływu słodkiej trucizny, sączonej do ucha dzień i noc. Jako, że
      mam uczulenie na kicz, szybko mi przeszło, ale jak wytłumaczyć to koleżance,
      która traci nerwy i zdrowie na takiego gnoja - wszystko potrafi jej wmówić,
      zmanipulować, wykręcić kota ogonem. Wyciągnęłyśmy ją na imprezę babską, jest
      fajnie, a ona nagle dostaje SMS i niemal wybucha płaczem. Spędza pół godziny w
      kibelku przepraszając faceta właściwie nie wie za co, bo on jej nie powie -
      skoro ona nie wie co zrobiła, to on naprawdę jest urażony i musi przemyśleć
      sens dalszego związku z osobą, która tak totalnie go nie rozumie... Dziecinada?
      Nie dla niej, nie w tamtym momencie. Zal było patrzeć.
      Nic to, każdy sobie sam tworzy swoje piekło albo niebo.
    • Gość: kicia Re: Serduszka w portfelu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.04, 11:17
      Nie tłumaczyłabym wszystkiego DDA. Mój kochaś nie miał żadnych alkoholików
      w pobliżu, choć fakt, też miał przej... dzieciństwo. Takich, co nieustannie muszą się
      przeglądać w cudzych oczach, jest na pęczki. A jak im kręgosłupek ktoś
      przetrącił dawno temu, wciąż muszą się podpierać czyimś podziwem i uwielbieniem.
      I zrobią to za wszelką cenę. A jak baba głodna ( jaka nie jest?), będzie mu jeść z ręki
      te ociekające lukrem serduszka. Każda mądra z daleka, ale mogę się założyć, że każda
      byłaby zachwycona, gdyby to dla niej... i wlazłaby w to jak w masło.
    • Gość: efcia Re: Serduszka w portfelu IP: *.chello.pl 09.02.04, 13:36
      Od kilku miesięcy doświadczam tego samego. Wprawdzie nie było
      serduszek/bo nie ze mną takie numery../ale prawie codzienne
      kocham Was/dziecko/.Dzisiaj smsy, chamskie telefony "po
      pijaku', obelgi ,lżenie mnie, moich znajomych, przyjacioł,
      rodzinę. wypominanie wszystkiego co dał .zrobił, pomógł, ile co
      kosztowało/posiada rachunki za np. wypożyczenie przyczepy,
      zakup przedmiotów stołu, krzeseł itp.Przepraszam ale "rzygać mi
      się chce " na samo wspomnienie.Mieszkał w moim mieszkaniu 8
      lat, zarabiał więcej, ale ja nie poniże się do jego poziomu i
      nie wyliczę mu moich "zasług". To inteligentny facet z dyplomem
      inzyniera ale po alkoholu menel z rynsztoka.Gnębi mnie
      nadal.....
    • Gość: JILA Re: Serduszka w portfelu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.04, 15:29
      Koszmar!!!!!!! - Zdjęcia takich facetów powinny być - ku
      przestrodze - rozplakatowane na przystankach autobudowych! Tylko
      co w nas takiego jest, że nie wystarczy nam pierwszy sygnał że
      coś jest nie tak, nie wystarczy i drugi...... Serce bywa mało
      kompatybile z mózgiem.
      • Gość: kicia Jestem za IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.04, 16:53
        a nawet mam jego djęcie, które mogę udostępnić.
        • Gość: RO Serduszka w portfelu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.04, 17:02
          Myslalam, ze to odosobnione przypadki i ze tylko ja dalam (moze
          nawet jeszcze nadal daje) sie nabrac. Jestem zona i matka i on
          zupelnie nie byl mi potrzebny, a kiedy go spotkalam nie moglam
          uwierzyc, ze zycie istnialo bez niego. Trwalo to ponad rok -
          kiedy dowiedzialam sie, ze on oprocz zony ma jeszcze kolezanke,
          z ktora uklada sobie plany i obsypuje ja cieplym slowem. Udalo
          mu sie wymigac wytlumaczc, ale juz mu nie wierze i to juz nie
          ten sam zwiazek, chociaz nadal od czasu do czasu spedzamy kilka
          chwil. Trudno wyrwac sie z takiego zwiazku
    • Gość: KR$ Dlaczego jest tak wielu TAKICH facetow??? IP: *.riz.pl / 195.94.202.* 09.02.04, 17:37
      Odpowiedz jest bardzo prosta - bo jest tak wiele TAKICH kobiet... Wiele kobiet
      po prostu nie rozumie facetow i nawet nie probuje tego robic - to odwieczny
      konflikt interesow. Wiekszosci facetow nie zalezy na dlugoterminowym zwiazku
      tylko na seksie - niestety poniewaz wiekszosc kobiet z seksem wiaze zwiazek to
      faceci pragnac osiagnac to czego chca musza klamac. A im wiecej klamia tym
      bardziej sa zaskoczeni widzac ze najlepiej sprzedaja sie klamstwa kiczowate i
      nie majace niczego wspolnego z rzeczywistoscia (serduszka wkladane do portfela,
      kanapek czy samochodu, kwiaty co drugi dzien, etc.). To jakas paranoja -
      normalny pewien swojej wartosci facet daje kobiecie siebie, w zwiazku z czym
      nie musi obsypywac jej prezentami (co wcale nie wyklucza wreczania prezentow od
      czasu do czasu - kilka razy w roku). Jak widze na centralnym w Wawie tych
      mydlkow stojacych tam z kwiatkami i czekajacych na pociag to smieje sie z nich
      w zywe oczy - cos tym ludziom sie pokielbasilo. Jak wracam sam z podrozy
      zagranicznej (to u mnie norma) i widze na Okeciu te tlumy witajace z pompa
      rodzinki wracajace z 2tygodniowego urlopu to tez mi sie chce smiac.

      Najgorsze jest to ze wiekszosc kobiet uwaza te ceregiele za cos normalnego i
      naturalnego podczas gdy tak naprawde jest to sztuczne i wysilone. Normalnym
      jest calus i objecie, dotyk i spojrzenie - slodkie slowka i teatralne
      niespontaniczne gesty zdradzaja wyrachowanie. No ale czegoz tu oczekiwac od
      czytelniczek Glamour, Vivy czy innego talatajstwa... Dodatkowo - gdy sam to
      robie takim czytelniczkom to wcale mi ich nie zal - po prostu jesli daja sie
      karmic takim gownem to widac smakuje im ono a ja traktuje te panie tak jak na
      to zasluguja - jak produkt jednorazowego uzytku. Co rowniez udaje sie Maksikowi
      (jednak to jedyne co nas laczy - ja nigdy bym nie chcial mieszkac z kobieta, na
      pewno nie zalozylbym wspolnego konta, nie probowalbym poprawic swojej sytuacji
      materialnej no i oczywiscie - jak koniec to koniec - nigdy nie wyslalem nawet
      najkrotszego SMSa do kobitki z ktora ustalilismy ze sie rozstajemy - jekliwosc
      dyskwalifikuje).

      Paniom zycze - mniej teatru w zyciu - wiecej realizmu.
      • Gość: kicia Chrzanisz kiciuś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.04, 19:11
        nie czytam tego kobiecego gówna, a i tak się dałam nabrać, bo... np. jedna bajka
        na całe życie nie wystarczy, chciałoby się jeszcze z raz.
        I z mojej bajki wynika, że kochaś nie był wyrachowany, naprawdę "kochał",
        tak czuł, inna kwestia, ile to warte, on tak szczerze te wszystkie kobiety, tak bardzo,
        a że histerycznie, nie znaczy że teatr był zagrany tylko już taka osobowość. A że
        do tego mitoman, żadnej historii nie zostawił bez ubarwienia, to i serduszka były
        słodsze i czerwieńsze. To jest choroba. Są też wytrawni gracze, ale wiekszość
        z nich to ludzie chorzy.
        • Gość: baba Re: Chrzanisz kiciuś IP: *.acn.waw.pl 09.02.04, 19:30

          Wydaje mi sie, ze kobitki, ktore kupuja takie teatrzyki ( a nie pisze o
          drobnych prezentach od czasu do czasu w zdrowym zwiazku), sa albo bardzo mlode
          (wsrod nastolatkow taka emfaza jest najzupelniej na miejscu), albo niedojrzale
          czyli posiadajace uczuciowosc nastolatki ( w innych dziedzinach moga sobie
          radzic super).
          Charakteryzuje sie taka uczuciowosc wlasnie brakiem pewnosci siebie- jest to
          paradoksalne, ze dziewczyna widzi siebie taka, jak odbiera ja ukochany - wydaje
          sie, ze ktos,kto wierzy, ze jest wyjatkowy jest osoba zarozumiala, tymczasem
          dziewczyny w to wierza, bo w glebi duszy maja co do siebie wielkie watpliwosci.
          Na ogol cecha ta zanika ok 24 roku zycia (obserwacje na kolezankach-
          studentkach), zdarza sie, ze wczesniej, a niekiedy kolo 40tki i to jest problem
          infantylnych 30-tek z kasa i mieszkaniem, ktore jeszcze wierza w bajki i
          zakochuja sie jak nastolatki.
          Na takie wlasnie poluja Maksie.
          Wyobrazacie sobie np nasza Triss, ktora, bedac hipotetycznie wolna, trafia na
          takiego ?
          Bo ja jakos nie moge.
          Pzdr
          • Gość: kicia Re: Chrzanisz kiciuś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.04, 20:10
            Chętnie bym się z Tobą założyła i o Ciebie i o Triss i nasłała na Ciebie takiego.
            Już Cię widzę! Też by się okazało, żeś nastolatka. "Niebezpieczne
            Związki" - nie pamiętasz? Każdą normalną babę, nie zatwardziałą emocjonalnie,
            można na jakąś bajkę złowić. I nie w tym rzecz, żeby nikomu nie ufać i nie dać się
            ponieść, tylko potem jakoś to przeżyć, gdy facet okazał się Maksiem.
            • Gość: baba Re: Chrzanisz kiciuś IP: *.acn.waw.pl 09.02.04, 20:41

              Ja nie wiem, jakbym zareagowala, jakbym nie miala nigdy meza i dzieci.
              Podejrzewam, ze moglabym sie na czarusia zlapac. Gdybym jednak miala ten
              stopien trzezwosci zyciowej jaki mam obecnie (dzieki zyciu rodzinnemu w duzej
              czesci)
              i byla wolna, jestem na 99,9%, ze facet by zrezygnowal zanim by cokolwiek sie
              zaczelo, zakladajac oczywiscie, ze wydalabym mu sie atrakcyjna.
              Mam na przyklad takie niedzisiejsze dziwactwo, ze lubie z facetem mieszkac
              wylacznie po slubie.
              Co do Triss, to ona podobnego typa przerobila i nosem jej wyszedl, ale niech
              sama sie wypowiada za siebie.
              Pzdr
              • Gość: baba Re: Chrzanisz kiciuś IP: *.acn.waw.pl 09.02.04, 20:51

                Acha, co do literatury, to ciekawy przyklad podalas, nie przecze. Niemniej,
                gdybys powrocila na chwile do tej ksiazki, co zawsze warto, zauwazylabys na
                pewno, ze tamtych czasach nie wychodzilo sie za maz z milosci, szczegolnie w
                tej sferze. Oczywiscie pani de Tourvelle byla szczesliwa w malzenstwie, ale na
                zasadzie, ze jej sie przyzwoity czlowiek trafil, dbal o nia itp. Nie znaczy to,
                ze kobieta przezyla w swoim zyciu prawdziwa milosc. Podobna sytuacja z Anna
                Karenina.
                Ja natomiast doskonale wiem, co o sobie myslec i wmawianie mi, ze jestem
                niezwyklym czlowiekiem obudziloby moja nieufnosc, jesli nie czystoscia
                intencji, to dojrzaloscia, a wlasciwie jej brakiem.
                Pzdr
                • Gość: kicia Re: Chrzanisz kiciuś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.04, 21:20
                  > Ja natomiast doskonale wiem, co o sobie myslec i wmawianie mi, ze jestem
                  > niezwyklym czlowiekiem obudziloby moja nieufnosc

                  A gdzieś Ty to wyczytała? Chyba czytasz w swojej głowie nie w moich postach.
                  Moją nieufność budzi, że doskonale wiesz, co o sobie myśleć. Tego nikt nie wie,
                  nawet po 10 latach psychoanalizy, a ci co tak myślą to najlepszy kąsek dla Maksia
                  • Gość: baba Re: Chrzanisz kiciuś IP: *.acn.waw.pl 09.02.04, 21:29

                    W artykule, bo o nim mowimy, czyz nie ? Dyskutujemy na temat sytuacji, w
                    ktorej znalazla sie jego bohaterka, myslalam, ze wiesz ?
                    Ja nie musze budzic Twojej ufnosci, czy nieufnosci, bo nie mam zamiaru Cie
                    poderwac.Moze niektorzy nie wiedza, co o sobie myslec, ale ja wiem.
                    Nie mam zamiaru dyskutowac z osoba odnoszaca sie sposob niesympatyczny do mnie
                    osobiscie, za to niemerytoryczny w stosunku do tego, co mam do powiedzenia.
                    Zegnam
                    • Gość: kicia Re: Chrzanisz kiciuś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.04, 00:10
                      > Nie mam zamiaru dyskutowac z osoba odnoszaca sie sposob niesympatyczny do mnie
                      >
                      > osobiscie, za to niemerytoryczny w stosunku do tego, co mam do powiedzenia.
                      > Zegnam

                      Baba? Wątpię. To faceci bardziej dbają o formę niż treść i korzystają z byle okazji, by
                      skończyć niewygodną dyskusję. Ciekawe, że Tobie było wolno rozważać moją
                      niedojrzałość (na to wyszło), a mnie nie wolno nie ufać, gdy autorytatywnie stwierdzasz,
                      jak byś sobie poradziła w sytuacji, której jeszcze nie ma. Nie ufałabym sobie tak bardzo
                      na Twoim miejscu - tylko tyle Ci chciałam powiedzieć, z dobrego serca i ku przestrodze.
                      No to żegnam.
                      • Gość: Lena Re: Chrzanisz kiciuś IP: 80.48.96.* 10.02.04, 10:12
                        Każdy marzy o wielkiej szaleńczej miłości, takiej od piewszego wejrzenia. No i
                        czasem takie przeżywmy. Patrzymy sobie w oczy i wiemy, że to jest TO.
                        Oczywiście później w związku wychodzą jego i nasze cechy charakteru ale jakoś
                        to dopasowujemy, niwelujemy i chcemy by trwało bo generalnie jest fajnie.
                        Czasem nie potrafimy sie dopasować i po jakimś czasie rozsypuje sie związek a
                        my się zbieramy do nowego życia. Tak jest gdy z obu stron jest w związku
                        uczciwość. Taka elementarna przyzwoitość. Co innego gdy z jednej strony od
                        początku wszystko było grą, manipulacją, nieuczciwością. Gdy ktoś miał od
                        początku inne związki i z nami sobie pogrywał, ustawiał się. Oczywiście musiał
                        robic to "prawdziwie" bo wierzyliśmy.
                        Nie jest prawdą, że taka Triss na pewno by się "nie dała". Moja koleżanka jest
                        twardo stąpającą realistką, feministką a on idealnie wkomponował się w jej
                        życie z taką "wielką miłością od pierwszego wejrzenia" faceta który kobietę
                        wspiera we wszystkim. Może dlatego, że jest taka udało jej się przerwać to po
                        dwóch latach, może inna ciągnęłaby taki związek do wyniszczenia się. Jej może
                        łatwiej z tego się otrząsnąć i być, ufać w nowym związku.
                        Jednocześnie znam związki "od piewszego wejrzenia" a udane i normalne. Kolega
                        oświadczył sie swojej dziewczynie po trzech tygodniach zanjomości /przed 22-gą
                        wracała do domu i nawet za próg go nie wpuściła a mieszkała sama w swoim
                        własnym mieszkaniu/, po nastepnym miesiącu wzięli ślub i są szczęśliwym
                        małżeństwem 17 lat.
                        • Gość: Triss Merigold O i ja się pojawiłam :) IP: *.acn.waw.pl 10.02.04, 10:56
                          Lena w zasadzie masz rację. Parę lat i doświadczeń temu mniej łyknęłabym pana
                          jak gęś kulki i jeszcze ładnie podziękowała.
                          Teraz nie bo w pewnym momencie zaczęłam widzieć pewien schemat/wzór
                          zachowania "uroczych i romantycznych" mężczyzn. Są przewidywali jak już raz
                          rozpoznasz to jeden powód.
                          Raz się nacięłam: facet był żonaty, od pierwszego spojrzenia miałam miękkie
                          nogi, na trzecim spotkaniu postawiłam warunek, że ma się rozwieść bo nie bawi
                          mnie rola tej trzeciej. Dzwonił. Powtarzałam to samo. Pan się ulotnił jak sen
                          złoty. Nie poszłam z nim do łóżka i jestem z tego dumna.

                          Drugi powód - już nie wierzę w przeznaczenie, miłość od pierwszego wejrzenia
                          Trzeci - egzaltacja mnie odrzuca (serduszka wszędzie i wyznania po 2
                          spotkaniach SĄ egzaltowane)
                          Czwarty - nie wierzę w nagłe oczarowanie na śmierć i życie moją osobą. Należę
                          do tych kobiet, które zyskują przy bliższym poznaniu.
                          • Gość: KR$ No prosze... IP: *.riz.pl / 195.94.202.* 10.02.04, 11:10
                            Wlasnie o tym pisalem.

                            Pzdr
                            • Gość: Triss Merigold Re: No prosze... IP: *.acn.waw.pl 10.02.04, 11:23
                              Trzeba chcieć łyknąć teksty "Maksia". To nie przypadek, że łatwym łupem są
                              kobiety po długich związkach, samotne od dawna, młodziutkie. Maksio spełnia ich
                              oczekiwania na romantyczne porywy i w odróżnieniu od przyziemnych mężczyzn
                              (zajętych pracą, samochodem, pomocą rodzicom, hobby typu ryby, motor, piwo)
                              wydaje się taki INNY. Doskonały, uczuciowy, otwarty.
                              Naprawdę uniknięcie Maksia to kwestia doświdczenia.
                              Jeśli ktoś teraz po 20 minutach od poznania zaczyna mi bredzić, że potrzebuje
                              miłości, chce dawać miłość a ja jestem fantastyczna to uważam, że jest graczem
                              albo niespełna rozumu. Zdarzyła mi się taka sytuacja miesiąc temu.
                              • Gość: Lena Re: No prosze... IP: 80.48.96.* 10.02.04, 13:19
                                Nie u każdego ten "romantyzm" przejawia się infantylnie w postaci serduszek.
                                Jest wstawanie wcześniej /choć mógłby dużo później bo nie musi/ by zrobić jej
                                kawę i dać buziaka, kartka z miłymi słowami przypięta na lodówce, wpadnie do
                                pracy w przerwie na lunch by wypić z nią kawę itp.
                                Ja sama raczej nie dałabym się nabrać ani 10 lat temu ani teraz /choć może
                                gdybym spotkała melomana który wstałby wcześniej by obudzić mnie muzyką
                                skrzypcoą to kto wie ...:-)/ bo jestem realistką a do tego zawsze wolałam
                                dojrzałych i dość poważnych facetów z angielskim poczuciem humoru, zachowania
                                infantylne /serduszka, słodkie SMS-sy, kupienie sobie takiej samej
                                kurtki,swetra by było widać, że razem/ mogę tolerować jeśli są sporadczyczne,
                                wyjątkowe i żartobliwe.
                                Jak pisałam wyżej - mam takiego "słodkiego" kolegę w pracy. Jest fajnym kumplem
                                choć może irytować lekko jego chęć podobania się wszystkim, czarowania /na
                                każdą kobietę patrzy jak na zjawisko które jakimś cudem chyba z niebios
                                zstapiło do niego, gra oczami i całym ciałem/. Mnie takie zachowanie zawsze
                                śmieszyło. Znam go od 12 lat i tyle lat słyszę, że jest w trakcie rozwodu /ale
                                z żoną mieszka/. Nie interesowałoby mnie jego życie gdyby nie to, że maja
                                koleżanka poddała się temu urokowi. Bo taki "urok" może albo drażnić albo można
                                mu się poddać. Dlatego wszyscy wokół widzą, że coś jest nie tak tylko
                                nie "ofiara".
                          • Gość: baba Re: O i ja się pojawiłam :) IP: *.acn.waw.pl 10.02.04, 16:32

                            Bylam tego pewna, Triss, absolutnie.
                            Ja mam dokladnie to samo.
                            Pzdr
                      • Gość: baba Re: Chrzanisz kiciuś IP: *.acn.waw.pl 10.02.04, 16:53

                        Przykro mi, ze moje wywody wzielas tak osobiscie, wypowiadalam sie tylko
                        o kobiecie z artykulu.
                        Oczywiscie wolno Ci nie wierzyc w moja dojrzalosc, wcale nie to mi sie nie
                        podobalo w Twojej wypowiedzi. Po prostu nie doszlo do mnie, ze bierzesz moje
                        uwagi do sienie i zdziwil mnie Twoj niemily ton...
                        • Gość: Triss Merigold No co TY? IP: *.noname.net.icm.edu.pl 10.02.04, 17:25
                          Nie wzięłam osobiście, wypowiedziałam się. Kiedyś bym na "Maksia" poleciała w
                          podskokach, teraz nie. Wierzę w Twoją dojrzałość, podobnie jak w - obecnie -
                          swoją. Nie chciałam być niemiła. Chodziło mi o to, że Maksiowie tak ich
                          nazwijmy mają łatwiej z określonymi typami kobiet: samotnymi długo,
                          niedoświadczonymi, po kiepskich związkach, takimi które mają nierealistyczne
                          marzenia. Ciebie sobie niewyobrażam żebyś poleciała na takiego typa, bo kiedyś
                          o tym pisałysmy. Raz wystarczy. Odpowiadałam na post Leny i w kontekście jej
                          wypowiedzi. Nie gniewaj się, nie chciałam Cię dotknąć. Pozdrawiam. :)
                          • Gość: baba Re: No co TY? IP: *.acn.waw.pl 10.02.04, 20:23
                            Alez Triss, to bylo do kici !
                            Ciebie doskonale rozumiem, bo sama mam podobny stosunek do Maksiow :-)
                • glonik Re: Chrzanisz kiciuś 12.02.04, 18:55
                  Gość portalu: baba napisał(a):
                  > Ja natomiast doskonale wiem, co o sobie myslec i wmawianie mi, ze jestem
                  > niezwyklym czlowiekiem obudziloby moja nieufnosc, jesli nie czystoscia
                  > intencji, to dojrzaloscia, a wlasciwie jej brakiem.
                  > Pzdr

                  O ,to to właśnie. Mam sporą samowiedzę o sobie i aczkolwiek
                  lubię "komplimenta", to zapala mi się czerwona lampka na słowwa o mej
                  nadzwyczajnej nadzwyczajności. Staję sie wtedy bardzo uczulona, nawet
                  przeczulona, ale przynajmniej wiem, że muszę uważać.
                  Pomijam wczesny okres oczadzenia. Ale jeśli to trwa, a dochodzą do tego inne
                  sygnały, zaczynam intensywnie zastanawiać się, co się dzieje.
                  Właśnie włączyło mi się coś takiego wczoraj i nie chce wyłączyć.
                  Nie jest to typ Maksia, ale też coś mi zaczyna zgrzytać.
                  Zaraz sobie zrobię sesję myslenia ;-).


        • Gość: KR$ sama chrzanisz cipciu... IP: *.riz.pl / 195.94.202.* 10.02.04, 11:06
          Zeby miec mentalnosc kopciuszka i wierzyc w bajki wcale nie potrzeba czytac
          Vivy czy innego shitu... Wystarczy posiadac okreslone oczekiwania - czyli
          potrzebe teatralnych gestow, udawanych wzniesien i zachowan odbiegajacych od
          normy. Zgadzam sie z toba - to jest choroba i jesli sie jej nie leczy to rozne
          pasozyty dostrzegajac jej symptomy zaczynaja zerowac na oslabionym osobniku...
          I nie ma znaczenia czy pasozyt robi to z wyrachowania czy 'taka ma osobowosc' -
          karmi cie shitem a ty ten shit lykasz i wydaje ci sie ze spijasz miod z jego
          dziobka.

          Get real.
          • Gość: baba Do KR$ IP: *.acn.waw.pl 10.02.04, 16:36

            Gowno udajace czekoladke.
            • Gość: KR$ Do babiszona IP: *.riz.pl / 195.94.202.* 12.02.04, 18:19
              Zalezy dla kogo - popyt tworzy podaz a jak wiekszosc woli jesc gowno zamiast
              czekoladek to bedziemy gownem dla wiekszosci, czekoladka dla wybranych.
          • Gość: cipcia Żal mi Ciebie Kiciuś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.04, 21:52
            Zajrzałam co tu u Was słychać i cipci nie mogę puścić płazem. Coś mi się kiciuś
            zdaje, że bliżej Ci do jeża i żal mi Cię. Stałeś się miedzią brzęczącą albo cymbałem
            brzmiącym? Bo tak brzmisz i brzęczysz. Czy to z zawiści, że inni się kochają,
            wyśmiewasz wszelkie przejawy zakochania - a fakt, przejawy pierwszej fazy
            miłości szmirą ociekają. A może jest z Ciebie taki Król Bidas, co wszystko w gówno
            przemieni? Kopnęła Cię jakaś kicia za mocno, zraniła, czy też nigdy żadnej nie
            dopuściłeś tak blisko ze strachu nawet przed zadraśnięciem? Sprawa niby nie moja, ale taki los, gdy nie lubiący kobiet facet pcha się na forum Kobieta i czyta
            Wysokie Obcasy - sam się prosi. Wiem, wiem, lubisz takie silne baby, racjonalne,
            zero emocji, pełna kontrola uczuć, żadnych słabości i idiotycznych, babskich potrzeb.
            To dobrze trafiłeś, na tym forum co druga taka, przynajmniej taką się przedstawia.
            Ja tam wolę być cipcią.
            • Gość: Triss Merigold To nie dziw się, że dajesz się nabrać n/tx. IP: *.acn.waw.pl 10.02.04, 22:01
              • Gość: cipcia Re: To nie dziw się, że dajesz się nabrać n/tx IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.04, 22:53
                Czy ja kiedyś powiedziałam, że się dziwię? Czy pisałam, że żałuję?
                Raz się nabiorę, trzy razy mam. Lepsze to niż jeżyć się na jeża.
            • Gość: KR$ Alez nie musi ci byc zal... IP: *.riz.pl / 195.94.202.* 12.02.04, 18:15
              Zaluj lepiej siebie tak poza tym to taki sam ja dla ciebie kicius jak ty dla
              mnie cipcia - hehehe.

              Z jezem trafilas kula w plot - niejedna kicia mnie kopnela i niejedna ja
              kopnalem - tylko dla mnie to rzecz naturalna w zwiazkach miedzyludzkich... Jest
              mi w takiej sytuacji moze przykro ale wiem ze nic nie trwa wiecznie - zarowno
              milosc jak i samotnosc.

              Uwazam, ze przejawy pierwszej fazy milosci wcale nie musza ociekac szmira - nie
              cierpie kiczu i zawsze go wysmiewam (no chyba, ze jako odmiane sztuki - czy to
              bedzie moda czy malarstwo czy wystroj wnetrz - ale tylko jako zart i nigdy w
              uczuciach). Dla mnie milosc to powazne uczucie a nie jakies kiczowate akcesoria
              w postaci serduszek w portfelu czy dziesiatkow SMSow...

              A na to forum od czasu do czasu zagladam bo cala 'rewolucja plciowa' mnie
              smieszy - wszedzie pieprzy sie na temat silnych niezaleznych i pozbawionych
              slabosci bab, wstawia sie takie glodne kawalki jak 'za kazdym mezczyzna stoi
              kobieta' a to wszystko brednie - w zyciu jest wlasnie odwrotnie, to faceci
              buduja a kobiety pasozytuja... To nie ja probuje wyjeczec troche kasy od jednej
              z moich dziewczyn, za to ja zazwyczaj place za kina, kolacje, to ja zazwyczaj
              daje prezenty to ode mnie wychodzi inicjatywa. Przy czym sam piore swoje
              skarpetki i sam sprzatam swoje mieszkanie bo nie chce z zadna z was mieszkac...

              Na tym forum mozna was podraznic... To forma odreagowania gdyz jestem
              zbyt 'inteligentny spolecznie' by robic to w realu - w realu wlasnie zaliczylem
              ostatnio 6sta dziewice (niedziewic nie licze) i nie mam problemow z poznawaniem
              kolejnych kobiet - jakos niestety nie moge sie tylko natknac na zadna
              wyzwolona, samodzielna (emocjonalnie lub chociazby finansowo), zaradna i
              zarazem piekna kobiete. A obracam sie w miejscu w ktorym takowe rzekomo buduja
              swoja samodzielnosc. Widze za to sekretareczki lizace fiuta swoim ohydnym
              50letnim szefom albo zgorzkniale harpie z big5... Shit ciekawe, nie?
              • Gość: kicia cipcia dalej mi żal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.04, 21:54
                • Gość: KR$ Juz sie tak nie uzalaj nad soba... IP: *.riz.pl / 195.94.202.* 13.02.04, 10:12
                  cipciu... To ze jestes zalosna to nie znaczy, ze musisz sie nad soba uzalac...
              • Gość: kicia Oj jak bardzo mi Ciebie żal! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.04, 22:28
                Nawet jeśli robisz z siebie takiego żałosnego dupka, tylko
                po to, żeby NAS podrażnić, to i tak mi Ciebie żal.
      • Gość: bedlam dlaczego nie wszyscy sa tacy jak KR$? IP: *.acn.waw.pl 13.02.04, 18:32
        A co, nie lubisz jak sie ludzie wylewnie witaja? Wolalbys wyjrzec rano przez
        okno i zobaczyc ze wszyscy sa dokladnie tacy jak ty? Rzeczywiscie - bylby
        niesamowity odjazd...
    • Gość: Wojtek Jest to kawałek prawdy - ale tylko część IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.02.04, 22:05
      Dobrze byłoby poznać wersję drugiej strony. Autorka natomiast
      założyła, ze wszystko, co ta pani opowiada, jest prawdą. A może
      być formą wyrafinowanej zemsty - tak dla osłodzenia emigracji.
      To, że facet nie miał mieszkania, podanie zawodu, że mieszkał w
      przychodni, gdzie pracował - to już dośc dużo; rysopis też -
      wysoki, barczysty, itp. Poza tym tak jakoś się zdarza, że
      podatność na manipulacje, oszukiwanie, u pań występuje
      najczęściej u boku dorodnych fizycznie samców, których wybierają
      spośród palety dostępnych facetów. Potem zawód, narzekanie ,
      żale - a przecież taki gość na ogół jest rozpuszczany przez
      panienki już będąc w wieku 14-15 lat. Gdy obok był inny facet,
      ale niższy, np. 173 wzrostu, pewnie jakoś ta pani przechodziła
      obojętnie. Jeśli ktoś przy wyborze partnera kieruje się bardziej
      fizjologią, a nie uczuciami duszy, no to potem tak jest.
    • Gość: kicia Podsumowanie kici IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.04, 01:18
      Podsumowując: Nie miałabym nic przeciwko takim Maksiom, byleby tylko
      takiego gówna po sobie nie zostawiali. Taka bajka fajna rzecz. I nie
      chodzi o to, by z premedytacją dać się poderwać księciu Maksiowi,
      bo wtedy nie ma radochy. Jest, gdy się w to naprawdę uwierzy,
      podda temu, nawzajem w te oczka patrzy, z dzióbków jada i serduszka
      podtyka. Raz na jakiś czas, czemu nie? Tylko żeby potem taki Maksio
      umiał się zachować. Powiedział: sorki, bajka się skończyła, trochę
      koloryzowałem, bo taką mam naturę, uwielbiam dogadzać kobietom
      i uprzedzać ich marzenia, bo tak już mam, bo wreszcie mamusi
      chciałbym dogodzić, i niech "szczerze nakłamie" także na koniec - "byłaś
      najcudowniejszą bajką mego życia, będę Cię zawsze pamiętał", i niech
      może jeszcze bardziej zadba, by się te baby dookoła nie zwiedziały i się
      nie skumały, bo sobie potem głowy urywają, zamiast jemu urwać albo
      bajki sobie psują nawzajem. A po co! To właśnie dowód na to, że Maksie
      to nie szczwani gracze tylko chore gnojki, bo się im na koniec miłość
      z nienawiścią miesza, idealizacja zamienia w dewaluację a paranoja
      pogłębia. A jak im się baby wymykają spod kontroli, to już w ogóle biada
      wszystkim. To tyle, co miałam do powiedzenia w tym wątku. Pa
Inne wątki na temat:
Pełna wersja