Paranoja żywieniowa dzieci

    • julkazulka Re: Paranoja żywieniowa dzieci 31.01.10, 18:32
      powiem krótko, tylko niektórym tak "odbija" Jestem matką, oczywiście wyparzałam
      butelki i smoczki, ale tylko do 10 miesiąca, o łyżeczkach nie było mowy:)daje
      córce normalne soki (ma 3 latka),jogurty, mleko krowie,parówki, je wszystko to
      co my.
    • martelinka Re: Paranoja żywieniowa dzieci 31.01.10, 19:23
      to wszystko nic ..... mnie rozwaliło kiedys zachowanie matki w kosciele na chrzcie dziecka ( dziecko max 1 miesiąc) Miała je u siebie na kolanach, dziecko spokojne jak anioł a ta nim trzęsie na wszystkie strony i na pół koscioła "ciiiiiiii " i jednocześnie pokazuje mu książeczkę z obrazkami. NO debilka do potęgi.
      • miriam08 Re: Paranoja żywieniowa dzieci 31.01.10, 20:47
        Uff! Cieszę się, że jednak większośc w stosunku do swoich dzieci jest normalna,
        bo już zwątpiłam, czytając różne wypowiedzi na forach poświęconych dzieciom.
        Moje są juz stare dwudziestki z kawałkiem, ale pamiętam, że przy pierwszej córce
        tośmy reżim wyparzeniowy miesiąc trzymali, pieluszki prasowaliśmy przez trzy
        miesiące, ciuszki przez 6 miesięcy. Przy drugiej nam przeszło. Butelki
        wyparzyliśmy raz, po zakupieniu, smoczki okazjonalnie. Jadły wszystko,
        oczywiście zgodnie z wiekiem, parówki jadły na kolację na przemian z jajecznicą.
        Zupki sama gotowałam (a czasy były kartkowe, więc o ekologicznej żywności i
        zawartości mięsa w mięsie nikt nie słyszał). Chorowały tradycyjnie w
        przedszkolu. Odkąd poszły do szkoły, zapomniałam co to choroby. Aż się zaczęłam
        martwic, że nie chorują. Śmieciowe żarcie odrzuciły na przełomie podstawówki i
        gimnazjum i jeszcze mnie pilnowały, żebym nie jadła takiego jedzenia.
        Dziś są zdrowe, dorodne, jedna jest honorowym dawcą krwi i potencjalnym dawcą
        szpiku.
        Dlatego najlepszy jest zdrowy rozsądek, umiar w stosowaniu reżimu higienicznego
        i będzie dobrze.
    • tylko_chwilka Re: Paranoja żywieniowa dzieci 31.01.10, 21:29
      Dzięki za wypowiedzi, jednak nie będe jakąś mega wyrodna matka
      chyba:) A przynajmniej znajde kilka co myślą w podobny sposób.
      Mnie nie chodzi o to żeby 2 letniemu dziecku dawać chipsy i
      hamburgera i cole do popicia, tylko o pewnien umiar bo prędzej czy
      później skosztuje i colę i lizaka i parówki i dopiero będzie problem
      jak mu strasznie posmakują, a w szkole nie upilnujesz co właśnie
      wpycha w siebie na przerwach.
      • maminka-2 Re: Paranoja żywieniowa dzieci 31.01.10, 22:59
        nie wiem, ile masz lat, ale parówki 20-30 lat temu były parówkami i nic
        dziwnego, że je jako dzieci jedliśmy. teraz jest to niesmaczne gó... z tekturą,
        mielonymi oczami i jakimiś syfami, sama nie biorę do ust, tym bardziej dziecka
        bym nie truła.
        nie słyszałam, żeby ktoś wyparzał wszystko - byc może niepotrzebnie się
        nakręcasz głupimi forami, ja takowych nie czytam.
        parówek i coli dzeciom nie daję, ale jedzą frytki, słodycze i słodkie deserki
        jogurtowe.
        poza tym jest róznica między dzieckiem w wieku szkolnym a niemowlakiem.

        mam wrażenie, ze jesteś trollem, który wsadza kij w nieco już oklepane mrowisko
        i czeka na reakcje.
        zieeew.
        i narka:)
        • miriam08 Re: Paranoja żywieniowa dzieci 31.01.10, 23:59
          Sądzę, że pijesz do mnie. Nie jestem trollem i nie zamierzałam wsadzać kija w
          mrowisko. Napisałam to, żeby pocieszyć współczesne matki, że jak zachowuje się
          rozsądek, to dzieci wyrastają na zdrowych ludzi. To dobrze, że nie czytasz
          forów, bo ja je czytając mam wrażenie, że dzisiaj zamiast Boga mamy dzieci, a
          zamiast demokracji mamy pajdokrację. Z ciąży, porodu i niemowląt powstał rodzaj
          religii. Trochę mniej to widac w przypadku dzieci starszych. Generalnie problem
          dzieci znika w momencie pójścia dziecka do szkoły. Wychowanie dotyczy tylko
          niemowląt i dzieci do lat 7. Potem praktycznie już nie istnieje. Nie tylko na
          forach, ale i w prasie. To są moje odczucia. Wydaje mi się, że obecnie nadmiar
          informacji spowodował pogubienie się kobiet, które nie bardzo wiedzą, czego się
          trzymac: rad starszych, czy porad forowo-gazetowych.
          • miriam08 Re: Paranoja żywieniowa dzieci 01.02.10, 00:11
            A tak swoją drogą - 20-30 lat temu o parówkach mówiło się, że to przemielony
            papier toaletowy, do tego używany, ale dawało się dzieciom, bo był to rarytas. A
            karmienie dzieci frytkami i słodkimi jogurtami to hodowanie potencjalnych
            klientów fast foodów. Warto oglądac programy o odchudzaniu na kuchnia.tv i tvn
            style. Pozdrawiam.
        • morekac Re: Paranoja żywieniowa dzieci 01.02.10, 00:59
          teraz jest to niesmaczne gó... z tekturą,
          > mielonymi oczami i jakimiś syfami, sama nie biorę

          takie same opinie o parówkach były i 30 lat temu ;-)
    • deela Re: Paranoja żywieniowa dzieci 01.02.10, 01:47
      nie szaleje
      mam na stanie 2 sztuki
      jedza normalnie
      ba starszy to straszliwy niejadek i jak ma ochote jesc cini minis do pozygu to
      niech je
      skoro je
      i tak wyglada jak ofiara oswiecimia :|
    • a1ma Re: Paranoja żywieniowa dzieci 01.02.10, 10:19
      Czym innym jest paranoja higieniczna i wyparzanie każdego naczynia przed
      podaniem dziecku, a czym innym unikanie śmieci, fast-foodów, sztucznych
      barwników, konserwantów, itp.
      Sama staram się jeść zdrowo, więc dlaczego miałabym podawać dziecku śmieci?

      I osobny problem - wszechobecny w produktach przeznaczonych dla dzieci cukier,
      zupełnie zbędny. Soczki, deserki, jogurty, itp. - wszystko dosładzane. Tego na
      pewno będę starała się unikać.
    • justyna_wrobel nigdy nie wyparzałam butelek 01.02.10, 10:31
      Ja nigdy nie wyparzyłam jednej pojedynczej butelki na mleko dla
      dzieci: starsze ma obecnie 2,5, młodze - 0,6 lat, obie karmione
      butelką od urodzenia, chodzą do żłobka i żyją, i nie chorują. hehe
    • nazuz Re: Paranoja żywieniowa dzieci 01.02.10, 10:45
      generalnie paranoja nieco mija po powrocie do pracy albo przy drugim
      dziecku - czasu mało to i człowiek porzuca część zbędnych czynności,
      np. sterylizowanie butelek;)

      Mam 5 latkę i 10-miesięczniaka, oboje ze skazą białkową, córka już
      wyrosła ale niechęć do mleka pozostała. Sama mleka nie lubię to nie
      naciskam. Mała je wszystko, w weekend paróweczkę, a czemu nie,
      zakupy robię w normalnych sklepach, paczkowane wędliny też czasem
      kupuję. Raz na jakiś czas idziemy do Mc Donalda, jak idziemy do kina
      oczywiście jest zestaw dla malucha pop corn i Cola, dlaczego nie?
      Piją oboje akurat wode, bo lubią, soków tez nie kupujemy bo nie
      lubimy. Młoda uwielbia pasztet i je pasztet, kiedyś miała faze na
      szynke to jadła szynkę. A i tak wygląda jak ofiara klęski głodowej.
      CHoruje owszem, jak to w przedszkolu.

      Nie dajmy się zwariować, czas jaki bym poświeciła robiąc zakupy w
      wybranych starannie sklepach, ekologicznych hodowlach itp. a potem
      przyrządzając super zdrowe jedzenie wolę spedzić z dziećmi. Młodego
      karmię słoikami i czasami tym co akurat na stole, butelek nie
      sterylizuję, bo po co skoro i tak zaraz poluje na mrówki na podłodze.

    • trypel Re: Paranoja żywieniowa dzieci 01.02.10, 11:14
      nie miałem paranoi przy I i pewnie przy II tez nie bedzie.

      wyparzanie nie istniało.
      Jak smoczek wypadł na spacerze to wycierałem o spodnie.
      Jedzenie z miski psa na dworze było na porządku dziennym.
      Był etap parówek, etap kiełbasy, etap mielonych, etap danio, etap rosołu (3x
      dziennie) etap ogórków w occie, etap mcdonalda itd
      I wyrosło jedyne dziecko wśród znajomych bez żadnej alergii i chude jak z Auschwitz.
      Nieraz pije colę (rzadko) lubi pizze i przestało lubić mcdonalda.
      I mysle że z nastepnym bedzie tak samo.
      • la-bast Re: Paranoja żywieniowa dzieci 01.02.10, 11:19
        pytanie, dzieci twoich znajomych maja alergie wrodzona czy nabyta?bo
        jesli wrodzona to do upojenia mogliby je faszerowac tym co ty, i tak
        by byly alergikami,a moze by nie zyly, bo wstrzasu by dostaly.
        • trypel Re: Paranoja żywieniowa dzieci 01.02.10, 11:26
          nie wiem jaką mają
          wiem jak były chowane i mają. Moja nie ma.

          Przepraszam - jedna taka 4 latka znajomych tez nic nie ma a jest chowana w tak
          totalnym syfie że ja sie brzydze tam chodzić :)
    • chrissis bez histerii 01.02.10, 11:27
      Bardzo wpływowe młode mamy, otoczone poradnikami dla rodziców, internetowymi
      forami o dzieciach i reklamami najdziwniejszych rzeczy rzekomo absolutnie
      niezbędnych dla dzieci po prostu ... głupieją zapominając że przed wynalezieniem
      całego tego dziecinnego oprzyrządowania też pielęgnowano i wychowywano dzieci i
      były one zdrowe. Oczywiście, że dziś mamy gorsze jedzenie, skażone środowisko i
      masę różnych zagrożeń wcześniej nieznanych, ale trzeba też pamietać, że wiele z
      tych zagrożeń i niebezpieczeństw eskalują media, że słyszymy dziś o 200 % więcej
      nieszczęść i złych wiadomości niż 20 lat temu i powinniśmy wyrobić sobie filtr
      wyłapujący to co ważne i puszczający w niepamięć to co wyolbrzymione. I mam
      wrażenie, że takie mamuśki tego filtru właśnie nie mają i są jak radar wyczulony
      na wszelkie zagrożenia i przekonane, że każda bakteria w promieniu kilometra
      tylko czyha aby zaatakować właśnie ich dziecko!
      Zazwyczaj taka paranoja dość szybko mija i mamom wraca rozsądek, ale są też
      egzemplarze tak bardzo zindoktrynowane że nawet sześciolatkom wyparzają naczynia
      i dają wyłącznie ekologiczne jedzenie - patologie i wynaturzenia są jednak wszędzie.
      Myślę, że wynika to w dużej mierze z chęci udowodnienia sobie i otoczeniu, iż
      nie jest się taką pierwszą lepszą matką, ale supermatką nowoczesną, wyedukowaną
      i świadomą - czytaj mamuśka z reklam, która zawsze wie jaki proszek wypierze
      koszule, jaki środek na grypę zaaplikować rodzinie i jak pozbyć się wszystkich
      bakterii z kibla! Podobnie jak w szkole były prymuskami, w pracy zawsze miały
      świetne wyniki, tak też w macierzyństwie też muszą być naj, naj ... A to że mogą
      wyrządzić tym trwałą krzywdę swoim dzieciom to już do nich nie dociera przez
      medialny szum i chaos informacyjny.
      • tangerka rozsądku, kobiety! 01.02.10, 11:51
        jak się dziecko objada stale parówkami, fast foodem, pożera słodycze, chipsy,
        frytki, kiepskie wędliny, nadmiar tłuszczu, soli, cukru to oczywiście może być
        otyłe, mieć różne problemy zdrowotne teraz i w przyszłości - ale zwracam uwagę
        na dwa słówka - STALE I NADMIAR! a więc wynika z tego, że jak CZASEM zje parówkę
        czy wypiję colę, zje batonik czy tłustą kiełbasę to raczej nie jest to żadna
        apokalipsa żywieniowa, byle tylko nie przeszło to w programowe codzienne
        żywienie! normalny, zdrowy człowiek powinien jeść w miarę możliwości wszystko, a
        więc dziecko też, dbając naturalnie o możliwie wysoką jakość tego co zjada! są
        parówki za kilka zł kilogram i są parówki za kilkadziesiąt zł za kilogram, są
        cukierki złożone wyłacznie z cukru i chemicznych dodatków i są słodycze z
        wysokogatunkową czekoladą, bez cukru, odżywcze. trzeba nauczyć się wybierać
        lepszą żywność, dozować produkty niezdrowe zarówno sobie jak i dziecku, wiedzieć
        co jest zgodne z wiedzą medyczną a co jest tylko chwytem marketingowym! i nie
        jest to jakaś niedostępna wiedza, którą trzeba potwierdzać uniwersyteckim
        dyplomem, tylko właśnie zdrowy rozsądek, z którego kiedyś ponoć polskie kobiety
        były znane! nie łykajcie jak gęś gałki wszystkiego co mówią w tv albo piszą w
        parentowych gazetach, a jeszcze gorzej - co wypiszą na e-mamie jakieś
        niedouczone samozwańcze "ekspertki" od wszystkiego co dziecinne, które nudzą się
        w domu i polepszają sobie samopoczucie gnojąc inne, mniej rozhisteryzowane matki.
        • podwarszawianka Co racja to racja, ale co do mięska i ekologii... 02.02.10, 14:58
          Dobrze, że istnieją jeszcze osoby nie dające się zwariować - natłok informacji w
          internecie, powoduje, że ludzie zaczynają popadać w wielką przesadę, czy to
          karmienie, czy wychowywanie własnych dzieci z zgodnie ze wskazówkami obcych
          ludzi (kto może wiedzieć lepiej czego potrzeba dziecku niż matka?). Przesada
          pojawia się wszędzie, czy to przy szukaniu lekarza czy dobieraniu stanika, takie
          czasy :(

          Nie przeczytałam całego wątku wnikliwie, ale głosy o kupowaniu mięska u
          znajomych rolników czy warzywek na targach mocno mnie śmieszą. A rolnicy mają
          certyfikaty i tak chętnie je pokazują? Produkcji ekologicznej lub chociaż
          integrowanej? Ilu takich jest? Ktoś wie jak wygląda oznakowanie takich
          produktów? A może wystarczy sklep z nazwą ekologiczny? Wątpię też żeby taki
          rolnik spowiadał się jakie pasze i dodatki stosuje i w jaki sposób używa środków
          ochrony roślin. A któraś z pań biorąc mięsko od rolnika poprosiła o wynik
          analizy czy w mięsku nie ma tasiemców tudzież innych wsadów? A owoce
          ekologiczne? Znajomy sprzedawał jabłka - ekologiczne - realne zero pryskania i
          nawozów sztucznych, z lekkimi plamkami od parcha na skórce ( co można wyciąć lub
          zjeść - nie szkodzi) i myślicie, że ktoś kupił? Kupujecie takie jabłuszka?
          Na szczęście w Polsce chemii w płodach rolnych jest mało, w porównaniu do
          Europy, bardziej bym się martwiła o chemię w powietrzu zwłaszcza w miastach i
          polecałabym jednak wrócić na wieś, no ale pieniądze albo zdrowie - wybór należy
          do Ciebie.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Paranoja żywieniowa dzieci 01.02.10, 11:41
      Bo kiedyś dzieci się miało - jedno, dwoje, troje. Ot po prostu, mężczyzna z
      kobietą spotykali się, mieli dziecko, brali ślub(ostatnie dwa elementy w
      dowolnej kolejności). Takie było życie.
      Teraz jest inaczej. Teraz na dziecko się decydujemy, jest to element
      planu życiowe, a że często ma to być jedyne dziecko, to musi być idealne. Stąd
      ta paranoja.
    • m_o_o_n_l_i_g_h_t Re: Paranoja żywieniowa dzieci 01.02.10, 11:58
      UMIAR;-D
      w domu mam malego alrgika wiec chcac nie chcac wyedukowalam sie w prawidlowym
      zywieniu-nie tylko dzieci;-D
      Maz ma problemy z trojglicerydami i wlasnie dieta obnizylismy mu poziomn tychze
      do prawidlowego.
      Maz byl chowany wlasnie bez "paranoi" - jadl wszytsko co dorosli, duzo miesa,
      wszystko na smalcu, parowki, kluchy (bo tak bardzo lubil).
      i owszem jako jedno z niewielu dzieci nie chorowal w przedszkolu. Za to w wieku
      dwudziestuparu lat ma klopoty ze zdrowiem i lekarze mowia jedno - dieta, dieta i
      jeszcze raz dieta;-D
      Wiem z doswiadczenia, zdrowe nawyki i odpowiednia dieta moze tylko pomoc -na
      pewno nie zaszkodzi.
      Nie widze nic zlego w unikaniu smieciowego jedzenia (oczywisice bez paranoi) i
      dbaniu o tym by dziecko nauczylo sie juz w dziecinstwie dobrych nawykow
      zywieniowych-.
      pozdrawiam serdecznie
    • uknown ostrożność żywieniowa nie zawadzi 01.02.10, 12:07
      Wiesz, kiedyś jedzenie było zdrowsze, środowisko czystsze, wokół nas mniej
      chemii, nawet wodę z kranu dało się kiedyś pić! Dziś żywność jest pełna
      konserwantów, odpadów udających pełnowartościowe jedzenie, polepszaczy,
      barwników i cholera wie czego jeszcze i właśnie ta nieszczęsna parówka jest
      tutaj symbolem tego śmieciowego jedzenia, którego wszyscy, nie tylko dzieci,
      powinniśmy unikać. Naturalnie - wszystko w granicach rozsądku - podanie 3 -
      latkowi parówki raz na jakiś czas krzywdy mu nie zrobi, ale co dzień - to już
      byłabym ostrożna! Podobnie jest z higieną - przesada może poczynić szkody gorsze
      niż jej niedobór (brak wyrobionej odporności), ale nie oznacza to, że dbanie o
      czystość w otoczeniu dziecka jest czymś złym i osobiście sympatyzuję raczej z
      tymi, które przesadzają niż z tymi, które chowają dzieci w totalnym syfie, a
      napatrzyłam się na takowy - np. w Irlandii standardy żywienia i higieny dla
      dzieci w klasie średniej w porównaniu z Polską są katastrofalne, np. dzieci
      jedzą z brudnej podłogi chrupki dla psów a mamy w tym czasie piją drinki z
      koleżankami! Dlatego uważam, że warto zwracać uwagę na to, co się je i jak się
      je ale też nie popadać w paranoję, o jakiej napisałaś.
      • udevd Re: ostrożność żywieniowa nie zawadzi 02.02.10, 17:32
        Dziwne, ja jakoś piję kranówę (nieprzegotowaną) i nic mi nie jest. A powinno ;)?
    • chubbba Re: Paranoja żywieniowa dzieci 01.02.10, 12:19
      Osobiście uważam, że jeżeli chodzi o żywność, to człowiek powinien dążyć do
      jedzenia najwyższej możliwej jakości, na jakie go stać i zdecydowanie unikać
      parówek w żywieniu zarówno siebie jak i dzieci. Jesteśmy tym co jemy a rodzice
      są od tego, aby nauczyć dzieci właściwych zwyczajów żywieniowych najlepiej już
      od wczesnych lat życia, aby nie miały problemów zdrowotnych w przyszłości.
      Dzisiaj niestety nie sprawdza się już tradycyjny model żywienia typu: jeść
      wszystko i dużo a będzie się zdrowym, bo ci, którzy 20, 30 lat temu tak właśnie
      byli żywieni teraz leczą się z zawałów, nadciśnienia, otyłości i cukrzycy.
      Dlatego uważam, że zwalczanie jedzenia parówek, tłustych kiełbas, fałszowanych
      przemysłowych wędlin, dosładzanych produktów dla dzieci typu jogurty, serki,
      soczki o potężnej zawartości cukru, frytek, hamburgerów, słodkich napojów
      gazowanych jest jak najbardziej uzasadnione i żadnej paranoi w tym nie widzę.
      • la-bast Re: Paranoja żywieniowa dzieci 01.02.10, 13:06
        Osobiscie uwazam, ze przesada tez nie jest zdrowa.Sytuacja z mojego
        zycia, wycieczka szkolna plus McDonalds.Wszystkie dzieci jedza,
        dwoje patrzy, jedno, bo mu mama zabonila ogolnie, drugie bo jest
        alegikiem.Obie mamy byly na miejscu, do tej, ktora zabronila, bo tak
        uwaza nic nie powiedzialam, szkoda bylo mi tylko dziecka, natomiast
        tej, ktora ma dziecko alergika polecilam swietna ksiazke, sa tam
        wyszczegolnione wszystkie wieksze "resteuracje" typu KFC,McDonalds
        oraz spis co moze jesc tam dziecko posiadajace alergie na okreslone
        produkty.Dziecko mega szczesliwe, ze moze tez zjesc jak inni, matka
        rowniez, ze nie musi patrzec jak mloda sie meczy.Oczywiscie nie mam
        na mysli, ze ma teraz zywic dziecko tylko w fast foodach, ale od
        okazji takich jak wycieczka moga.Alergik jest takim samym dzieckiem
        jak inne i calkowita izolacja niczemu nie sluzy.Poglebia tylko
        frustracje dziecka i rodzicow.Tej dziewczynki juz nikt nie nazywa
        dziwolagiem, bo je jak inni, nie wszystko, ale wystarczajaco, by sie
        nie wyroznoiac.
        • sokolasty Re: Paranoja żywieniowa dzieci 02.02.10, 20:21
          "Jesteśmy tym co jemy"

          Czyli po konsumpcji schabowego nabieramy świńskiego charakteru.
          Po zjedzeniu befsztyku: no nic innego jak głupia krowa.
          Po drobiu natomiast, cóż, ptasi móżdżek.
    • megi1973 Re: Paranoja żywieniowa dzieci 01.02.10, 14:52
      odpowiedni dobór wędlin-jak najbardziej jestem za(najlepiej mieć
      własną przydomową maleńką wędzarnię albo znajomego z
      wędzarnią),warzywa i owoce-najlepiej z własnego ogródka a jeżeli nie
      to ze sklepu ekologicznego,chleb-najlepszy razowy żytni na
      zakwasie,do słodkiego-nie przyzwyczajać.Absolutnie zakazane są
      czipsy,napoje gazowane lub ze słodzikami,lizaki i zwykłe cukierki.A
      wyparzanie-owszem stosuje się gdy dziecko jest małe a potem nie
      trzeba przesadzać.
    • takajatysia Re: Paranoja żywieniowa dzieci 02.02.10, 09:46
      e no właśnie, bez przesadyzmów. Moja jedna koleżanka jeździła raz w
      tygodniu 40 km za miasto, zeby synkowi przywieźć niepryskane
      pomidory itp. Trzęsła się nad nim niesamowicie. Powiedziała, ze nie
      moze mnie zaprosić do siebie ponieważ moje dziecko chodzi do żłobka
      i jej synek mógłby podłapać od mojej córki jakieś bakcyle (córka
      zdrowa całkowicie) - chodziło tylko o ten żłobek. Dużo jeszcze jakiś
      skrzywień miała. Im bardziej się poświęcała i czuła umęczona
      spełnianiem swych matczynych ambicji tym paradoksalnie była
      szczęśliwsza i bardziej pewna, ze jest matką doskonałą.
    • reniatoja Re: Paranoja żywieniowa dzieci 02.02.10, 10:03
      jak był noworodek, czy tam dwumiesieczne niemowlę, to oczywiście wszystko się
      wyparzało, przy córce w garnku, przy synu miałam już specjalny taki elektryczny
      wyparzacz, nawet lubiłam go uzywac, bo byly takie fajne plastikowe szczypce do
      podnoszenia butelek i lubiłam tę "profesjonalnosc" :)

      Z czasem dziecko nie wymaga już takiej sterylnosci, a ja tez nie jestem jakąś
      pedantką, więc na pewno moje dzieci sie nieźle naprzyjmowały różnych bakterii
      dostępnych na talerzach i blatach stołu. syn raz wyżarł karmę psu z miski. Za co
      został chapniety niewyparzonymi psimi kłami. I żyja, sa zdrowe inteligentne,
      ładne i sympatyczne, czego wiecej chcieć od życia.

      Nie miałam nigdy i nie mam fioła na punkcie sterylnosci. Już prędzej mój mąż.
    • przeciwcialo Re: Paranoja żywieniowa dzieci 02.02.10, 16:08
      Czytając niektóre fora mozna się nieźle usmiac.
      • woman-in-love Re: Paranoja żywieniowa dzieci 02.02.10, 16:38
        soda dodawana w przedszkolach ministerialnym nakazemczy to moze być
        prawda? Córeczka znajomych zaczęła wymiotować i chorować na żołądek po pójściu
        do przedszkola. Zdesperowani rodzice wydusili z dyrektorki taka informację. W
        przedszkolu jest taki obowiązek.Czy to mozliwe???
        • justysialek Re: Paranoja żywieniowa dzieci 02.02.10, 17:03
          dodawana do czego?
        • morekac Re: Paranoja żywieniowa dzieci 03.02.10, 15:39
          Nie sądzę, abu ten obowiązek był oficjalnie zapisany. Po prostu
          warzywa (ziemniki!) szybciej miękną - oszczędza się czas i gaz... A
          że niektórym nie służy?
    • Gość: rudakazia Re: Paranoja żywieniowa dzieci IP: *.218.151.59.static.telsat.wroc.pl 02.02.10, 18:31
      O, fajnie że poruszyłaś taki wątek,bo i mnie mierzi, gdy słucham o
      tych paranojach. Osobiście nie wyparzałam dzieciom butelek - czasem
      przelewałam wrzątkiem, czasem po rpostu myłam w gorącej wodzie. Mój
      dwulatek wcina parówki,oczywiście niezbyt często,bo to mało
      wartościowe mięso,ale je bo lubi. Ja też lubię. Nie mam stresu,
      jeśli upadnie mu lizak, a on go podniesie i wsadzi do budzi. Mało
      tego, ma już w swoim repertuarze jedzenie psiego jedzenia, napicie
      sie wody z kociej miski i wkladanie do buzi kamieni na podwórku.
      Mógłby nie wkładać,ale żył sobie z tego powodu nie podetnę. W ogóle
      moje dziecko zyje z psem i kotem, a już samo to pewnie przyprawiłoby
      niektóre matki o palpitację serca (sierść, odbiccie łapek na
      podłodze,etc.). Jestem za tak naprawde,bo to raczej dzieci trzymane
      pod kloszem częściej choruja, nabawiają się alergii,etc...gdzieś tam
      nawet doczytałam,że to dowiedzione badaniami zostało,ale nie
      przytoczę bo nie pamiętam. Myślę, że higiena osobista w normie jest
      konieczna,ale popadanie w paranoję raczej na zdrowie też nie wyjdzie.
    • iberka Re: Paranoja żywieniowa dzieci 03.02.10, 10:56
      mam 9 msc córeczkę i 8 letniego syna. uwazam co jedzą, kiedy jedzą.
      Córeczka ma wodę butelkową gotowaną i będzie miec jeszcze kilka
      mcy.Nie słodzę/ solę etc.
      Starszak wodę filtrowaną, słodyczy nie je, jedzenie na mieście
      sporadycznie ale jesli chce to ma, bo najgorzej jest dziecku
      zabraniać.
      Bobofruty tylko namłodsze do 4 mca, bo reszta słodzona. Parówki,
      pasztety to jak już bardzo chce.

      iza
    • internetowy.pielgrzym wszyscy jemy zbyt mało owoców 03.02.10, 14:44
      Jednak wszyscy jemy zbyt mało owoców :)
    • ruda.ja Re: Paranoja żywieniowa dzieci 04.02.10, 08:55
      mam dwoje i nigdy niczego nie wyparzałam, syn ma teraz sześć lat i
      nigdy w życiu nie miał pleśniawek ani żadnych liszajców, które to
      niby "z brudu" hahhaaa koń by się uśmiał - w domu jest pies i kot -
      to wg tych mam powinnam chyba dzieci w bańce szklanej trzymać! taka
      sterylizacja sprzyja obniżaniu odporności a potem jak to mówi moja
      mama, byle gów... zaszkodzi ;)
      parówki zbyt odżywcze nie są ale na Boga przecież nie szkodzą. nie
      dają soków, bo sztuczne witaminy to przepraszam co dają tylko wodę?
      wiadomo, że myślący człowiek spojrzy na etykietę co zawiera produkt
      zanim poda go dziecku ale niestety żyjemy w takich czasach, że nawet
      nie jest najzdrowsze.
      odbija niestety wielu rodzicom - jednym w stronę zbytniej dbałości o
      dzieci a innym zaniedbania..
      • robin2510 Re: Paranoja żywieniowa dzieci 04.02.10, 09:22
        No niestety większość mam na forum to chodzące ideały które w najchętniej
        trzymałby swoje dzieci w namiocie tlenowym i podawały warzywka i mięska własnej
        roboty, hodowli czy uprawy czy zwał jak zwał, wyparzały smoczki butelki, myły 15
        razy dziennie ręce zanim wezmą dziecko na ręce itp itd. Na ogół są to mamuśki,
        które siedzą w domu z dzieckiem rezygnując z pracy zawodowej bo trzeba
        doszczętnie poświęcić sie dziecku . Wertując poradniki żywieniowe dla niemowląt,
        sprawdzając że np. na stronie 37 dziecko 5 miesięczne musi dostać 5,6 grama
        kaszy mannej ;-) albo w 7 m-cu dokładnie połowę żółtka i ani grama więcej,po
        prostu wychowując dziecko wg schematów podręcznikowych.Na ogół z takiego
        podejścia rosną małe mimozy które wszystko alergizuje. Znam takie egzemplarze
        mam i ich dzieci , które do któregoś tam roku życia nie znały smaku danonka czy
        parówki nie wspominając o słodyczach. Ech.....
        • la-bast Re: Paranoja żywieniowa dzieci 04.02.10, 19:28
          moj syn tez nie zna smaku danonka ani slodyczy i raczej nie bedzie
          znal, ale jakos nadgorliwosci u mnie malo:-D nie oceniaj mam po tym,
          ze ich dziecko czegos nie je
        • katha71 dla niemowląt tylko cyc!! 05.02.10, 15:06
          Przez pierwsze 6 miesiecy-wylącznie wlasne mleko, i datkowo do stalego pokarmu
          przez dwa lata.

          I to juz gwarantuje zdrowie.

          K.
          • robin2510 Re: dla niemowląt tylko cyc!! 05.02.10, 17:37
            he he he he he he ..... jasne.....;-)
            • la-bast Re: dla niemowląt tylko cyc!! 06.02.10, 20:30
              powodzenia, moj syn byl uczulony na moje mleko,na kazde jest do tej
              pory, ma diete bezmleczna.Zdrowia mu moje mleko nie zagwarantowalo,
              wrecz przeciwnie
    • baas1 Re: Paranoja żywieniowa dzieci 04.02.10, 15:12
      Lekka paranoja chyba potrafi dopaść każdego. Matką zostałam póxno,
      bo w 37 roku życia, po kilku nieudanych próbach i może dlatego jak
      już mała się urodziła, chociaż była zdrowa i silna, trochę mi
      zaczęło odbijać,by teraz po 4 latach zupełnie wyluzować. To było jak
      sinusoida, chyba szczyt paranoi miałam ok. 1,5 roku życia
      dziecka,potem mniej i mniej. Może dlatego, że przestałam kupowac
      tzw. czasopisma dla mam, które w niezły kołowrót człowieka potrafią
      wpędzic. gdybym miała nastepne dziecko (to raczej nierealne)to
      byłabym chyba już zupełnie normalną matką. A tak mam dziecko, które
      jada tylko wybrane produkty,a czego nie zna- nie spróbuje.Np. lizaki
      jada (liże) dopiero od paru miesięcy, a cukierka nie zje,nie mówiąc
      już o wielu rzeczach bardziej przydatnych w żywieniu niż słodycze.
      • mycha79 Re: Paranoja żywieniowa dzieci 05.02.10, 15:09
        Bardzo mnie śmieszą komentarze typu "ja jem i nic mi nie jest"
        "ja dzieciom daję i żyją"... Was nie?? Mój wujek wypalał 2 paczki
        papierosów dziennie i żył. Do czasu, jak umarł na raka płuc. Dziwne
        nie?? A tak długo palił i jakoś żył.

        Zdrowy rozsądek to podstawa. Moje dzieci cyckowe przez półtora roku,
        prasowałam do 3 miesiąca, chowane na podłodze z psem, do 2rż nie
        znały sklepowych słodyczy. Po co, skoro w domu było domowe ciasto
        drożdżowe. Jedzą to co ja. I czasem śmieciową parówkę zjadamy wszyscy
        :)
    • reteczu Re: Paranoja w ogóle 06.02.10, 12:59
      Kiedyś na forum "Niemowlę" kobieta zapytała, kiedy można przestać
      kąpać dziecko w wodzie "Żywiec".Z jej wypowiedzi wynikało, że kupuje
      5-litrowe baniaki niegazowanej wody mineralnej "Żywiec", podgrzewa w
      garnku, wlewa do wanienki i w tym kąpie niemowlę. Gdy zadała to
      pytanie, jej dziecko nie było - o ile pamiętam-kilkutygodniowe, ale
      o wiele starsze.I nie miało żadnych skórnych problemów, to była
      zapobiegliwość matczyna.



      Gdy byłam w IMiDz z córką, poznałam małżeństwo z 6-letnim chłopcem.
      Dziecko dostawało papki, żadnego stałego pokarmu, żadnego paluszka,
      chrupka, ciastka, kromki chleba, kiełbasy, plastra sera, owocu lub
      warzywa. Lekarka przekonywała ich, że 6-latek to duże dziecko, umie
      gryźć, że stałe pokarmy wprowadza się przed 1 rokiem życia, że
      podając mu zmiksowane zupy, owoce, warzywa wyrządza mu krzywdę. A
      matka swoje:'ale on się udusi, on jest taki mały". Gdybym nie była
      świadkiem tej rozmowy, nie uwierzyłabym, że są tacy ludzie.




      Z forum też wiem o istnieniu osób odkażających domy, podłogi, blaty
      przecierają spirytusem.






      No cóż, są tacy ludzie i dzięki nim życie jest barwne.

      Pozdrawiam
    • nglka Re: Paranoja żywieniowa dzieci 06.02.10, 13:25
      Wygotowałam ze dwa razy w swoim życiu. Smoczki wyparzałam jak spadły na podłogę w pierwszych 2-3 miesiącach. Potem tylko płukałam (a wyparzałam jeśli spadło na ziemię poza domem).
      Do picia daję wodę bo najwygodniej a soki czasem pije, rozcieńczone wodą. Jogurtów nie dostaje bo ma uuczulenie na białko mleka krowiego. Po parówce były mocne bóle brzucha, więc.. niestety, musiałam również odstawić.
      Nie, nie mam fobii na punkcie żywienia. Omal mnie matka nie zabiła jak dałam 16to miesięcznej córze 2 frytki gdy sami jedliśmy.
      Jak znajdzie czekoladę i uda Jej się wpakować w ręce to nie zabieram (chyba, że z alkoholem).

      > I teraz pytanie czy ja mam takie podejście bo nie mam dzieci i to
      > się zmieni jak będe już miała, czy tylko niektórym tak "odbija"?

      Nie wszystkim ciąża pada na mózg.
    • piano_barti Re: Paranoja żywieniowa dzieci 06.02.10, 18:53
      znajoma dziewczyna pojechała na wycieczke do włoch ze swoją półroczną corcią, latała po miescie podczas kiedy dzieckiem zajmowały sie siostry zakonne u ktorych nocowali. I dziecko było karmione tak jak dzieci włoskie tzn. wszystkim - rybki, ciabatki, soki, normalne żarcie jak dla dorosłego. No moze bez wina stołowego.
      o takich mecyjach jak w Polsce to nikt nie słyszał tam.
      • sonic84 Re: Paranoja żywieniowa dzieci 07.02.10, 13:36
        Akurat Włochy ,a zwłaszcza południowe nie są najlepszym wzorcem jeśli chodzi o
        standardy żywienia dzieci.Większe tam bywa zacofanie w medycynie niż w naszej
        zaściankowej,przaśnej Polsce.Jako lekarz nie wyobrażam sobie,aby półroczne
        dziecko karmione było w sposób jaki opisałaś powyżej.Pediatrą wprawdzie nie
        jestem i nie będę ale ogólne i nowoczesne normy dotyczące żywienia dzieci znam
        tak więc nóż mi się w kieszeni otwiera kiedy czytam,jak zacofane włoskie
        zakonnice wpychają w malutkie dzieci pokarmy,które powinny być u nich
        wprowadzane znacznie pózniej.I na dodatek na końcu tych wypocin pochwała polki
        zapatrzonej w cudowny,postępowy zachód (tak na marginesie dodam,że Włochom
        niekiedy bliżej do krajów afrykańskich niż europejskich).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja