Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem

31.01.10, 11:21
Sytuacja: odwiedza Was przyjaciółka z 1,5 rocznym dzieckiem. Dziecko
łazi, otwiera Wasze szuflady, wciska wszystkie możliwe przyciski (na
wieży, pilocie, poluje na Wasz telefon :] ), rozwala na dywanie
cukierki i depta po nich. Jeśli przez chwilę (czyt. 15 sekund) nie
zwracacie na szanowne dziecię uwagi - zaczyna się drzeć, marudzić,
płakać i stroić fochy. Mamusia nic sobie nie robi z bałaganu, uważa,
że dziecko może robić WSZYSTKO jeśli tylko nie zrobi sobie przy tym
krzywdy (tutaj: SZOK). Przy każdym jęknięciu dziecka - wynajduje mu
coraz to nowe rzeczy do zabawy (tzn. ściąga je z Waszych półek, choć
nie są to zabawki). Jak reagujecie? Dodam, że jest to Wasza bardzo
dobra przyjaciółka, która wiele Wam w życiu pomogła i zawsze Was
wspiera gdy dzieje się coś złego. Ale czy mimo to nie wypada zwrócić
uwagi?
P.S. Ja zacisnęłam zęby i wytrzymałam godzinę. Potem trochę
żałowałam, że jak zwykle nie jestem asertywna :/
    • qw994 Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 11:25
      Ja chyba bym jednak zwróciła uwagę. Chociaż kto wie. Może też bym zacisnęła
      zęby, jak ty, żeby być uprzejmą dla gościa. Ale jedno jest pewne - nie
      zaprosiłabym tej osoby do siebie nigdy więcej.
      • ultraviolet6 Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 11:26
        Ja zapraszam ale bez dziecka ;) Na szczęście ma taką możliwość.
        • lacido Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 22:17
          co Cię podkusiło żeby zapraszać ją z dzieckiem? ;)
    • alpepe Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 11:26
      Wypieprzyłabym mamuśkę na zbity pysk. Zawsze, kiedy byłam u kogoś/gdzieś w
      odwiedzinach/sprawach urzędowych, ludzie chwalili moje córki, że grzeczne. A dla
      mnie było normalne, że młode nie przeszkadzają, nie ściągają nic i nie próbują
      zwrócić mojej uwagi.
      Gdybym była z wizytą u przyjaciółki i moje dziecko by się zachowywało tak, jak
      to twojej przyjaciółki, to po maks. 15 minutach umówiłabym się z przyjaciółką u
      mnie, na placu zabaw, lub bez dziecka i zakończyła wizytę.
      Moim zdaniem powinnaś to własnie zaproponować na przyszły raz.
      • rosa_de_vratislavia Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 12:37
        alpepe napisała:

        > Wypieprzyłabym mamuśkę na zbity pysk.

        Strasznieś radykalna.

        Zawsze, kiedy byłam u kogoś/gdzieś w
        > odwiedzinach/sprawach urzędowych, ludzie chwalili moje córki, że
        grzeczne.

        Moje też chwalili. Ale jak miały 1,5 roku to jednak nie znały zasad
        s-v. Twoje znały? Ich "grzeczność" była efektem wychowania?
        Są dzieci spokojne (moja córka, Twoje córki), są też inne - fajne,
        rozbrykane, bardzo żywe. Do matki należy ich okiełznanie i
        niedopuszczenie do demolki.

        Dobrym pomysłem jest zaproponowanie spotkania na sankach, w
        restaurcji z zagrodą dla dzieci lub po prostu w domu koleżanki.
        • ultraviolet6 Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 12:41
          Co innego fajne, żywiołowe dziecko, a co innego rozkapryszone i
          wiecznie niezadowolone, rozpuszczone do granic możliwości i z miną
          a'la laleczka Chucky ;)
          • berta-live Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 12:45
            Rozkapryszenie i wieczne niezadowolenie to objaw nerwicy a nie rozpuszczenia.
            Niektóre dzieci po prostu są nadwrażliwe i potrzebują więcej uwagi a innym
            wszystko zwisa.
          • rosa_de_vratislavia Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 12:51
            ultraviolet6 napisała:

            > Co innego fajne, żywiołowe dziecko, a co innego rozkapryszone i
            > wiecznie niezadowolone, rozpuszczone do granic możliwości i z miną
            > a'la laleczka Chucky ;)

            Taka mina u półtorarocznego dziecka + "rozkapryszenie"
            + "niezadowolenie" to albo objaw zmęczenia (dziecko np. za krótko
            spałow dzień) albo np. nerwicy.
            >
            • alpepe Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 13:01
              albo przeżarcia słodyczami i kandydozy.
          • lacido Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 22:18
            i to na podstawie tej jednej wizyty taka wnikliwa analiza?? :)
        • alpepe Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 12:57
          rosa_de_vratislavia napisała:

          > alpepe napisała:
          >
          > > Wypieprzyłabym mamuśkę na zbity pysk.
          >
          > Strasznieś radykalna.
          Możliwe, ale jak można nie myśleć o komforcie drugie człowieka?
          >

          > Moje też chwalili. Ale jak miały 1,5 roku to jednak nie znały zasad
          > s-v. Twoje znały? Ich "grzeczność" była efektem wychowania?
          > Są dzieci spokojne (moja córka, Twoje córki), są też inne - fajne,
          > rozbrykane, bardzo żywe. Do matki należy ich okiełznanie i
          > niedopuszczenie do demolki.
          Mam córki jak jing ung yang. Jedna spokój, druga żywe srebro. Obie pacyfikowałam
          odpowiednio do sytuacji i zawsze usiłowałam zminimalizować ew. niepożądane
          reakcje dzieci. Zauważ, że nigdzie nie skrytykowałam młodego, bo to nie jego
          wina, że jest rozpuszczonym bachorem, tylko jego rozkosznej mamuśki.
          >
          > Dobrym pomysłem jest zaproponowanie spotkania na sankach, w
          > restaurcji z zagrodą dla dzieci lub po prostu w domu koleżanki.
          >
          Na sankach? Never! Ja napisałam: we własnym domu, w neutralnym miejscu, gdzie
          demolka nikomu nie będzie przeszkadzać, albo zwyczajnie bez dziecka.
          Oczywiście, że moje córki są najcudowniejsze na świecie, ale nie widzę powodu,
          dla którego miałabym się tylko nimi chwalić przed przyjaciółką, z którą chcę
          pogadać. Wizyta z dzieckiem u kogoś nie sprzyja otwarciu na przyjaciółkę. Tak ja
          to widzę.
          • alpepe Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 12:59
            errata: mam córki jak jing i yang. to und, zapisane omyłkowo jako ung, wzięło mi
            się z niemieckiego, przepraszam.
      • purchawkapuknieta [...] 31.01.10, 12:50
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • hermina26 Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 11:27
      Szczerze mówiąc staram się unikać takich sytuacji. Mam niską
      tolerancję na małe dzieci.
      Tez nie jestem asertywna, zaciskam zęby i się przemęczam.
      Pozatym mam wrażenie, że rodzicą którzy bezstresowo wychowują dzieci
      nie warto zwracać uwagi, bo oni raczej nie zmieną zdania, że ich
      dziecko jest fantastyczne a ich metody wychowawacze świetne.
      • elske Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 11:41
        Mam dwoje dzieci i na wizyty zawsze chodzę z dziećmi (nie mam innej możliwości
        ).I nigdy nie pozwoliłam na takie zachowanie moich dzieci.To co moje dzieci mogą
        w moim domu, nie koniecznie mogą u innych.Jeśli gospodarz wyrazi na coś zgode
        ,prosze bardzo.Ale wyznaczam im granice, ktorych sie nie przekracza.
    • izabella9.0 Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 11:41
      No co ty ? co ty chcesz zrobić ? chcesz swiętośc zbeszcześcić ?
      przynies siekierkę i potachaj meble na oczach dziecka zeby miało
      ubaw.

      Pamiętaj matka z dzieckiem to świętośc oni do wszystkiego aja
      parwo , wszystko mogą ty nie możesz nic..idz i nie bluźnij :D
      • ultraviolet6 Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 11:46
        Mój mąż to skometował następująco: Kiedyś ten bezstresowo wychowany
        bachor wbije komuś nóż w plecy, bo przecież SOBIE nie robi tym
        krzywdy, czyli wszystko będzie OK. Brutalne ale prawdziwe.
        • izabella9.0 Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 11:49
          tez tak uważam, szkoda ze twoja przyjaciółka nie ma tak rozsądnego
          meża bo moze by z tego dziecka cos dobrego wyrosło bo jak takie
          matki wychowują dzieci to ja az się boję przyszłosci .:)
        • rosa_de_vratislavia Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 12:04
          ultraviolet6 napisała:

          > Mój mąż to skometował następująco: Kiedyś ten bezstresowo
          wychowany
          > bachor wbije komuś nóż w plecy,

          Widzę,że już biednego dziecka nie lubicie, a ono
          niewinne...tymczasem spokojnie trzeba wyjasnić jego mamie,że nie
          wszystko jest dozwolone i tyle.
          • izabella9.0 Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 12:12
            Jak na moje oko zwrócenie uwagi zaskutkuje obraza majestatu. do
            atkich kobiet nic nie dociera , nie oszukujmy się.
            • rosa_de_vratislavia Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 12:14
              izabella9.0 napisała:

              >do atkich kobiet nic nie dociera , nie oszukujmy się.

              Ja się nie oszukuję. Ani Ciebie.
              Myślę,że jak ta uwaga będzie miła, luźna i bez zaciskania zębów, to
              się wszystko da.
              • izabella9.0 Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 12:22
                moze. ja tam miła nie jestem to nie wiem :)spróbowac zawsze mozna w
                koncu o dobro dziecka chodzi.
              • ultraviolet6 Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 12:31
                Powiedziałam bardzo ogólnie co sądzę na ten temat bo przez chwilę
                zaczęłyśmy rozmawiać o wychowywaniu dzieci. Niestety rozmowa urwała
                się po chwili, gdy dowiedziałam się, że ja nic nie wiem bo sama nie
                mam dziecka, a jak będę miała to pewnie i tak mu będę ustępować na
                każdym kroku. G***o prawda, ja swojego dziecka nie mam zamiaru
                krzywdzić (rozpuszczony bachor to nieszczęśliwy człowiek, bo w
                zderzeniu ze światem nagle okazuje się, że nie zawsze można robić to
                co się chce i nie wszystkim podoba się dany rodzaj zachowania).
              • maitresse.d.un.francais A jak można zrobić miłą, luźną uwagę 31.01.10, 16:36
                komuś, czyje dziecko demoluje ci chałupę?
                • rosa_de_vratislavia Re: A jak można zrobić miłą, luźną uwagę 31.01.10, 18:18
                  maitresse.d.un.francais napisała:

                  > komuś, czyje dziecko demoluje ci chałupę?

                  E tam demoluje...nic nie stłukło i nie zalało dywanu sosem od śledzi
                  (zapach forever).
                  Było irytujące, bo wciskało guziki sprzetu RTV i otwierało szuflady.
                  Rozsypało cukierki.
                  Jak się chce, to można wszystko przekazać bez agresji. Trochę
                  życzliwości i luzu,a życie jest prostsze.
                  My, Polacy lubimy się spinać i być agresywni - trąbimy na siebie na
                  drogach, nie ustepujemy w tramwaju miejsca i awanturujemy z byle
                  powodu na pocztach i w urzędach:(
                  • sid.leniwiec Re: A jak można zrobić miłą, luźną uwagę 31.01.10, 18:30
                    > My, Polacy lubimy się spinać i być agresywni - trąbimy na siebie na
                    > drogach, nie ustepujemy w tramwaju miejsca i awanturujemy z byle
                    > powodu na pocztach i w urzędach:(

                    Poza tym nie szanujemy innych ludzi i uważamy swoje dzieci za pępki świata.
                    Kiedyś pracowałam przy obsłudze klienta i zdarzali mi się rodzice, którzy nie
                    widzieli nic niestosownego w tym, że dziecko "bawi się" dokumentami czy
                    spinaczami leżącymi na moim biurku. Tak - zwracałam uwagę. Ciekawe czy taki
                    dzieciak będzie nauczony, że osobie starszej należy ustąpić miejsca w autobusie.

                    A autorka wątku przecież nie zachowała się agresywnie.
                    • rosa_de_vratislavia Re: A jak można zrobić miłą, luźną uwagę 31.01.10, 18:45
                      sid.leniwiec napisała:

                      > Kiedyś pracowałam przy obsłudze klienta i zdarzali mi się rodzice,
                      którzy nie
                      > widzieli nic niestosownego w tym, że dziecko "bawi się"
                      dokumentami czy
                      > spinaczami leżącymi na moim biurku. Tak - zwracałam uwagę.

                      Nie żartuj? Co Ci przeszkadzało dziecko bawiące się spinaczami na
                      biurku?
                      Dziecku drącemu się w biurze - stanowcze NIE!. Dziecku drącemu
                      dokumenty - jw.
                      ale zabawa spinaczami, podczas gdy rodzic załatwia sprawę?
                      Zdziecinśtwa pamiętam,że w urzędach panie (przy długich sprawach,
                      kolejkach) panie dawały kartkę i pozwalały przybijać dzieciom milion
                      pieczątek Ważnego Urzędu (coz a frajda!) a pielegniarkom zdarzało
                      się dać wielorazową szklaną strzykawkę z pięknym niklowanym
                      tłoczekiem w nagrodę za "grzeczność" przy pobieraniu krwi. I to był
                      bezduszny PRL...
                      Kiedy miała już 6 lat i mieszkałam za granicą, to było NORMĄ,że w
                      banku dziecko dostaje kartkę i kredki,żeby nie przeszkadzało. W
                      przychodni były kolorowanki do pacyfikowania upiorów:) Teraz chodze
                      ze swoimi (nieupiornymi) dziećmi do przychodni na NFZ i pediatra też
                      ma kolorowanki, notesiki i naklejki dla maluchów.
                      Nie traktujmy dzieci WROGO. I siebie też.

                      > A autorka wątku przecież nie zachowała się agresywnie.

                      Ale ja nie odpowiadam autorce wątku, której doradziłam niezaciskanie
                      zębów, tylko pogadanie z matką:)
                      A Ty wydajesz mi się (podkreślam: WYDAJESZ) osobą, którą łatwo
                      zirytować właśnie nawet zabawą długopisem czy spinaczem (bo jest
                      TWÓJ). Jesteś dowodem na moją tezę,że my, Polacy nie mamy życiowej
                      pogody i luzu.
                      • maitresse.d.un.francais Re: A jak można zrobić miłą, luźną uwagę 31.01.10, 18:54

                        > dokumentami czy
                        > > spinaczami leżącymi na moim biurku. Tak - zwracałam uwagę.
                        >
                        > Nie żartuj? Co Ci przeszkadzało dziecko bawiące się spinaczami na
                        > biurku?

                        Ale dokumentami też się bawiło! Może sidowi chodziło o to, że dziecko uważa
                        biurko za zbiór zabawek. Spinacz - rzecz niewinna, ale dziecko jest szybkie i
                        może lada chwila sięgnąć po dokumenty, pieczątki i inne rzeczy ciekawe.

                        Poza tym to jest cudza przestrzeń. Należy dziecko nauczyć, że coś jest czyjeś i
                        spinacza można dostać, tylko należy zapytać.

                        Słusznie, nie demolowało. Za to matka traktowała dom autorki jak zbiór zabawek
                        dla dziecka, a potencjalne szkody ignorowała - autorka obawiała się, że lada
                        chwila dziecko coś (ro)zwali i matka z uśmiechem wytłumaczy, że "to tylko dziecko".

                        Nie chodzi o spinacz czy szkody, ale o nieliczenie się z bliźnim.
                        • rosa_de_vratislavia Re: A jak można zrobić miłą, luźną uwagę 31.01.10, 19:03
                          maitresse.d.un.francais napisała:

                          > Słusznie, nie demolowało. Za to matka traktowała dom autorki jak
                          zbiór zabawek
                          > dla dziecka, a potencjalne szkody ignorowała

                          Toteż poradziłam od serca,żeby nie cierpiała w milczeniu, tylko
                          normalnie pogadała z matką.
                          Ja tam nie lubię "bezstresowych" dzieci, przylepiających mi (jak w
                          znanym dowcipie) gumę do żucia na czole przy aplauzie mamci.
                          Ale nie jestem wredna i nie rzucam się w obronie wszyskiego
                          (spinacze np.) na zasadzie "ja cię nauczę moresu rozpuszczony
                          bachorze".
                          • maitresse.d.un.francais Re: A jak można zrobić miłą, luźną uwagę 31.01.10, 19:11

                            >
                            > Ale nie jestem wredna i nie rzucam się w obronie wszyskiego
                            > (spinacze np.) na zasadzie "ja cię nauczę moresu rozpuszczony
                            > bachorze".
                            >
                            Czyli kto się rzuca w obronie, ten jest wredny?
                            • rosa_de_vratislavia Re: A jak można zrobić miłą, luźną uwagę 31.01.10, 19:15
                              maitresse.d.un.francais napisała:

                              >
                              > >
                              > > Ale nie jestem wredna i nie rzucam się w obronie wszyskiego
                              > > (spinacze np.) na zasadzie "ja cię nauczę moresu rozpuszczony
                              > > bachorze".
                              > >
                              > Czyli kto się rzuca w obronie, ten jest wredny?

                              No.
                              Kto się rzuca w sprawie niewartej rzucania się, ten jest wredny.
                              Kto się rzuca,żeby dać ujście swoim frustracjom, jest wredny.
                              Kierowca, który trąbi,bo ktoś wolno rusza ze skrzyżowania.
                              Ekspedientka, która się obraża, bo za wolno wymieniasz rzeczy,
                              których potrzebujesz.
                              Nie warto pieklić się o drobiazgi.
                              • maitresse.d.un.francais Re: A jak można zrobić miłą, luźną uwagę 31.01.10, 19:18

                                > >
                                > No.
                                > Kto się rzuca w sprawie niewartej rzucania się, ten jest wredny.

                                A że ona jest niewarta rzucania się - decyduje rzucający się czy oczywiście ty?
                              • maitresse.d.un.francais Re: A jak można zrobić miłą, luźną uwagę 31.01.10, 19:19

                                >
                                > >
                                >
                                > No.
                                > Kto się rzuca w sprawie niewartej rzucania się, ten jest wredny.

                                Ciekawe, że wobec dorosłych nie wykazujesz takiego zrozumienia i empatii jak
                                wobec dzieci.

                                Oni nie mają prawa do działania nieracjonalnego i przeszłości, która uczyniła
                                ich takimi, jakimi są.

                                • rosa_de_vratislavia Re: A jak można zrobić miłą, luźną uwagę 01.02.10, 08:42
                                  maitresse.d.un.francais napisała:

                                  > Ciekawe, że wobec dorosłych nie wykazujesz takiego zrozumienia i
                                  empatii jak
                                  > wobec dzieci.

                                  Wydaje mi się,że dorosły i dziecko się różnią.
                                  Pewnie,że inaczej będę traktować marudnego osiemnastomiesięczniaka,
                                  który się nie wyspał i rozwala mi sinacze niż marudnego kolegę
                                  niewyspanego np.z powodu wczorajszej imprezy.

                                  www.KrainaKsiazek.pl
                                  • maitresse.d.un.francais Re: A jak można zrobić miłą, luźną uwagę 01.02.10, 23:20

                                    >
                                    > Wydaje mi się,że dorosły i dziecko się różnią.

                                    Czy ja ci coś zrobiłam, że ze mnie drwisz?

                                    Na tyle się różnią, żeby okazywać empatię tylko wobec dzieci?
                                    • maitresse.d.un.francais Re: A jak można zrobić miłą, luźną uwagę 01.02.10, 23:21
                                      maitresse.d.un.francais napisała:

                                      >
                                      > >
                                      > > Wydaje mi się,że dorosły i dziecko się różnią.

                                      Dorosły, zdziwię cię, to nie jest W PEŁNI kontrolowana rozumem istota. Też miewa
                                      uczucia i emocje i czasem nad nimi nie panuje. Jest to NORMALNE.
                                      • maitresse.d.un.francais Re: A jak można zrobić miłą, luźną uwagę 01.02.10, 23:22

                                        >
                                        > >
                                        > > >
                                        > > > Wydaje mi się,że dorosły i dziecko się różnią.

                                        Miałam cię za fajną dyskutantkę, ale to było kilka twoich postów temu. Ten był
                                        decydujący - ta drwina bez powodu.
                      • sid.leniwiec Re: A jak można zrobić miłą, luźną uwagę 31.01.10, 18:55
                        Dzieciaki zaczęły upychać sobie spinacze po kieszeniach i robić mi bajzel na
                        biurku. Rodzice nie reagowali. Wyobraź sobie, że przeszkadzało mi to, o ja niedobra!
                        Tak, dosyć łatwo mnie zirytować, ale to raczej kwestia cholerycznego
                        temperamentu, bo staram się być wyluzowana. I nie lubię dzieci, przyznaję. Tzn.
                        są takie, które lubię, z rodziny czy takie, które znam, ale ogólnie nie przepadam.
                        Za to Ty wydajesz mi się osobą, która ma dzieci właśnie za pępki świata i nie
                        rozumie, że ktoś może tego zachwytu nie podzielać. A ja uważam - żyj i daj żyć
                        innym. Tym bardziej, że najczęściej to nie wina dzieciaków, tylko rodziców,
                        którzy nawet nie zwrócą dziecku uwagi na niewłaściwe zachowanie.
                        I co innego dać dziecku kartkę i kredki żeby miał zajęcie, a co innego dzieciak
                        grzebiący w Twoich rzeczach.
                        I jeszcze jedno - ze swojego dzieciństwa pamiętam nauczycieli z zerowym
                        przygotowaniem pedagogicznym, historie o wychowywanie dzieci "byle nie
                        przeszkadzały". Teraz chyba uderzamy w drugą skrajność ustawiając dzieci w
                        centrum wszechświata. Mam znajomych, pracujących z dziećmi i opowieści o
                        zakochanych, zapatrzonych rodzicach bywają przerażające.
                        • rosa_de_vratislavia Re: A jak można zrobić miłą, luźną uwagę 31.01.10, 19:07
                          sid.leniwiec napisała:

                          > Dzieciaki zaczęły upychać sobie spinacze po kieszeniach i robić mi
                          bajzel na
                          > biurku. Rodzice nie reagowali.

                          No dobra...to nie była "zabawa spinaczami (kolorowymi, fajnymi i
                          pociągającymi każdego) tylko robienie bajzlu i kradzież.

                          > Mam znajomych, pracujących z dziećmi i opowieści o
                          > zakochanych, zapatrzonych rodzicach bywają przerażające.

                          Ale dziecko z opowieści autorki wątku nie jest przerażające. To
                          normalne, półtoraroczne dziecko.
                          Za to mama wymaga naprostowania. Bo dziecko wymaga stanowczego,
                          spokojnego stawiania granic. Nie tresury,ale konsekwencji w
                          działaniu opiekunów. A tego zabrakło.
                        • rosa_de_vratislavia Re: A jak można zrobić miłą, luźną uwagę 31.01.10, 19:12
                          sid.leniwiec napisała:


                          > Tak, dosyć łatwo mnie zirytować, ale to raczej kwestia
                          cholerycznego
                          > temperamentu, bo staram się być wyluzowana. I nie lubię dzieci,
                          przyznaję.

                          Podejrzewam zatem,że bardziej Cię wkurza dzieciak, który rozsypie
                          Twoje spinacze, niż np. facet lejący na trawnik po paru piwach.
                          Mnie akurt irytują i dzieci i dorośli:)
                          Ale najbardziej dorośli, którzy nie wychowują dzieci. Np. moja
                          kolezanka, która się oburzyła,ze każę jej dzieciom ( i swoim) jesć w
                          kuchni,a nie latać z jabłkiem po mieszkaniu i rozsmarowywać je po
                          ścianach i meblach.
                          • sid.leniwiec Re: A jak można zrobić miłą, luźną uwagę 31.01.10, 20:00
                            > Podejrzewam zatem,że bardziej Cię wkurza dzieciak, który rozsypie
                            > Twoje spinacze, niż np. facet lejący na trawnik po paru piwach.

                            Facet nie wchodzi ze mną w bezpośrednią interakcję - chyba, że leje na mój
                            trawnik.:) Poza tym jego zachowanie jest mniej akceptowane społeczne niż
                            wszystkomogące dzieci. Ale z dwojga złego prędzej przeżyję rozwydrzone
                            dzieciaki, niż chama i prostaka.
        • lacido Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 22:20
          ale masz męża na poziomie, ciekawe jakim on był bachorem :DDD
    • lesialesia Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 11:42
      wniosek nasuwa się jeden: przyjaciółka może i jest pomocna, ale także
      niewychowana. nie dość, że zwróciłabym uwagę to nie zaprosiłabym nigdy więcej
      • rosa_de_vratislavia Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 12:16
        lesialesia napisała:

        > nie dość, że zwróciłabym uwagę to nie zaprosiłabym nigdy więcej

        No to zasadnicza jesteś...przekreśliłabyś wieloletnią przyjaźń z
        powodu cukierków na dywanie?

        Nie lepiej zacząć od łagodniejszych środków zaradczych?
    • izabellaz1 Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 11:45
      Dla mnie to niedopuszczalne.
      I zwróciłabym uwagę.

      Raz ze zgrozą patrzyłam jak koleżanka przyszła do mnie ze swoją córką -
      rówieśniczką mojej i zmieniała pampersa stojącemu z gołym tyłkiem na moim
      dywanie jej dziecku...i z rozbrajającym uśmieszkiem gruchała "hihihi, żeby tylko
      teraz nic nie poszło"...ma szczęście, że "nic nie poszło", bo dostałabym
      szczotę, miskę z wodą i by to szorowała.

      Dziecko to człowiek i jakieś zasady w odpowiedniej do wieku formie go obowiązują.
    • rosa_de_vratislavia Wyluzuj trochę... 31.01.10, 12:02
      ...bo będziesz spięta i przestaniesz zapraszać przyjaciółkę, którą
      przecież lubisz! Mów (bez zaciskania zębów), o co ci chodzi.

      Sama jestem matką dwojga dzieci, ale nie uważam,że dziecko=demolka.
      Przed wizytą koleżankiz przychówkiem zdjęłabym 2-3 najcenniejsze
      rzeczy.
      Telefon przestwiłabym wyżej, podobnie jak kryształową paterę po
      prababci;-)

      Jak koleś coś mocno demoluje, to po prostu podchodzisz i z
      uśmiechem, delikatnie acz stanowczo ODSUWASZ i mówisz, miło i
      konkretnie, "Oj, Józiu ulubioną majolikową wazę cioci zostaw - jak
      będziesz grzeczny, to może ją odziedziczysz. Tak więc na razie nie
      opłaca się jej rowalać". I puszczasz oko do mamy:)
      Luuuuzzzz i mów, o co chodzi,żeby wizyty psiapsiółki nie były
      katorgą i żebyś jej nie znielubiła. Sama możesz dostarcyć rozrywki w
      postaci szeleszczących worków z supermarketu, pokrywek i kartoników
      po makaronie do darcia (oczywiscie w zleżności od wieku malca).
      Zminimalizujesz straty w cenniejszych rzeczach:)
      Nie częstuj dziecka czekoladowymi cukierkami, chrupkami i rzeczami,
      którymi da się zapaskudzić dom. W ogóle nie musisz mu nic specjanego
      szykować - może wypić herbatkę, ew. dostać jabłko, herbatnik czy
      marchewkę ale PRZY STOLE.
      A wiosną umawiajcie się w parkach i ogródkach przy cukierniach. Tez
      można pogadać. No i daj się zaprosić koleżance do jej domu.

      Wiesz, nie uważm się za kata, ale moje dzieci nie rysowały po
      ścianach i nie rozsmarowywały po nich Nutelli. Wbrew pozorom łatwo
      diecko wytresować:)
      Udanych wizyt życzę!
      • ultraviolet6 Re: Wyluzuj trochę... 31.01.10, 12:35

        > Telefon przestwiłabym wyżej, podobnie jak kryształową paterę po
        > prababci;-)
        A szuflady mam pozaklejać czy pozabijać gwoździami, żeby nagle moje
        majtki nie zaczęły fruwać po całym domu? ;)

        Cukierków nie dawałam dziecku, stały na stole, to mamusia wymyśliła
        zabawę w rozsypywanie cukierków po podłodze.

        >Wbrew pozorom łatwo
        > diecko wytresować:)
        Wiem o tym, gdyż znam przypadki bardzo grzecznych i ułożonych
        dzieci. Szkoda tylko, że niektóre matki myślą, iż wychowywanie
        dziecka polegające również na ZAKAZACH to robienie mu krzywdy
    • berta-live Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 12:13
      Nie zapraszaj więcej koleżanki z dzieckiem jak chcesz z koleżanką pogadać a nie
      bawić się w babysitterkę. Trudno oczekiwać od 1,5 rocznego dziecka, żeby cicho
      siedziało na fotelu obok i przysłuchiwało się dyskusji. Normalne, że zaczyna się
      nudzić i szukać zajęcia. Możesz co najwyżej zaproponować koleżance, żeby
      następnym razem przyniosła ze sobą jakieś zabawki, bo Twój dom nie jest
      przystosowany do obecności małego dziecka i może mu się stać krzywda. Może
      ściągnąć sobie coś ciężkiego na głowę, może na niego przewrócić się
      nieprzymocowany do ściany regał, może sobie palce szufladą przytrzasnąć, może
      się o coś potknąć i głowę rozbić, może coś połknąć, itp.

      No i nie musisz jej pozwalać ściągać rzeczy z półek. Poza tym jak dziecko
      nabrudziło, to powinna to po nim posprzątać. Generalnie jest zasada, że z psami
      i dziećmi nie chodzi się w odwiedziny.
    • fanny.ekdahl Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 12:26
      niestety jest taka chora tendencja, że mamusie przychodzą w odwiedziny z
      rozwydrzonymi bachorami i jeszcze uważają, że wszyscy naokoło będą tym zachwyceni.
      Pracuję w miejscu gdzie przewija się sporo ludzi i często widzę, że kiedy
      wchodzi kobieta z dzieckiem to ma taki wyraz twarzy jakby mówiła "ależ mam
      cudownego dzieciaczka, na pewno wszyscy padną na kolana". dowcip w tym, że im
      bardziej niegrzeczne i niesympatyczne dziecko, tym bardziej zachwyceni są jego
      rodzice.
      nie wiem skąd się to bierze.
      najgorsze jest to, że nawet kiedy dzieciak zachowuje się okropnie, przeszkadza i
      niszczy wszystko naokoło to jeśli zwrócisz uwage jego matce - wszyscy patrzą na
      Ciebie jak na wrednego potwora
      • rosa_de_vratislavia Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 12:32
        fanny.ekdahl napisała:

        > niestety jest taka chora tendencja, że mamusie przychodzą w
        odwiedziny z
        > rozwydrzonymi bachorami

        Ty chyba nie lubisz ludzi. Z każdego słowa ocieka jad: "mamusia"u
        Ciebie jest określeniem obraźliwym ,o "bachorze" nie wspomnę...

        Nie wiem, czy to jest nowa tendencja i czemu "chora",że ludzie
        widują się nie tylko w klubach na drinkach ale odwiedzają całymi
        rodzinami?
        Poza tym nie każda matka ma mamę lub nianię do dyspozycji...ma
        zniknąć z powierzchni ziemi i zawiesić życie towarzyskie, bo
        ośmieliła się urodzić dziecko?
        Te dzieci będą pracować na nasze emerytury. Ciesz się,że są;]
        • qw994 Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 12:48
          > Nie wiem, czy to jest nowa tendencja i czemu "chora",że ludzie
          > widują się nie tylko w klubach na drinkach ale odwiedzają całymi
          > rodzinami?

          W tym wątku została opisana jednak nieco inna sytuacja - a mianowicie matka z
          dzieckiem odwiedza bezdzietną kobietę.



          > Poza tym nie każda matka ma mamę lub nianię do dyspozycji...ma
          > zniknąć z powierzchni ziemi i zawiesić życie towarzyskie, bo
          > ośmieliła się urodzić dziecko?

          A ojciec dziecka nie może się nim zająć?
        • lake.ontario Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 12:50
          "Te dzieci będą pracować na nasze emerytury"

          Ludzie sami pracują na swoje emerytury. A, że system jest chory, to już inna sprawa. Co do reszty-się zgadzam.

          Do autorki: a nie próbowałaś z tą koleżanką po prostu POROZMAWIAĆ na temat całej sytuacji?
      • sid.leniwiec Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 13:25
        Sto procent racji, Fanny.ekdahl. Czasami podobne postawy przejawiają również
        ludzie bezgranicznie zakochani w swoich zwierzętach.

        Dobrzy znajomi moich rodziców mają sporo wnuków w różnym wieku. Są to jedne z
        nielicznych dzieci, które uwielbiam, między innymi dzięki temu, że są nie tylko
        sympatyczne i bystre, ale i bardzo dobrze wychowane, co nie jest częste.
    • purchawkapuknieta Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 12:54
      nie zapraszam do siebie rodziców z dziećmi tak małymi, bo wiem jak zachowuje sie
      przecietny dwulatek. dziecko twojej koleżanki jest zupełnie normalne. następnym
      razem poproś, by przyszła bez dziecka albo przed wizyta potrzymała je nad gazem.
      • ultraviolet6 Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 13:03
        Nie uważam za normalne zachowania dziecka ani mamy. Rozumiem, że
        dziecko jest jeszcze małe i poznaje swiat, ale wszystko musi się
        odbywać w granicach rozsądku. Moim zdaniem to właśnie dziecko
        powinno się podporządkować nam i naszym zasadom, a nie my jemu.
        • purchawkapuknieta Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 13:07
          rozumiem, ze masz szerokie doświadczenie z podporządkowywaniem 1,5rocznych
          dzieci swoim zasadom. zdradź, wiele matek bedzie ci wdzięcznych.
          • ultraviolet6 Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 13:14
            Jakoś niektóre znane mi matki całkiem dobrze sobie z tym radzą!
            Wystarczy dziecko czymś konkretnym zainteresować, a nie nawrzucać mu
            miliony zabawek i innych rzeczy, aż dziecko głupieje i samo nie wie
            czego chce. Za dużo w tyłku.
            Jak już pisałam - nie mam dziecka więc praktyki nie znam, ale już
            wiem czego na pewno nie będę robić (zreszta mój mąż ma również
            ściśle określone podejście do sprawy).
        • lacido Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 22:26
          nie rozumiem, byłaś u siebie chyba masz jakieś swoje zasady? Co stało na drodze,
          żeby powiedzieć dziecku: w swoim pokoju możesz brać co chcesz tutaj musisz
          zapytać czy możesz to nie są zabawki dla dzieci, możesz sobie zrobić krzywdę -
          może po czymś taki do matki dotarłoby że nie może dziecku pozwalać na
          przyszłość. Ja przestałam liczyć na to że matki będę zarwać dzieciom uwagę i się
          nie szczypię tylko sama mówię obcym dzieciom że czegoś robić nie wolno
          • rosa_de_vratislavia Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 01.02.10, 08:45
            lacido napisała:

            > nie rozumiem, byłaś u siebie chyba masz jakieś swoje zasady? Co
            stało na drodze
            > ,
            > żeby powiedzieć dziecku: w swoim pokoju możesz brać co chcesz
            tutaj musisz
            > zapytać czy możesz to nie są zabawki dla dzieci,

            chyba to,ze dziecko ma osiemnascie miesięcy i gadki go nie ruszają.
            Trzeba powtarzać,że nie wolno, zabrać np. od szuflady w któej
            grzebie i dać coś innego - atrakcyjniejszego, czym przyciągnie się
            uwagę. To jednak zadanie rodzica.
            • lacido Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 01.02.10, 12:24
              jasne bo półtoraroczne dziecko nie ma rozumu ;)
              nie będą jr ruszały żadne gadki jeśli się nie zacznie z dzieckiem rozmawiać i
              tłumaczyć , skoro pies jest w stanie nauczyć się czego mu wolno a czego nie to
              nie stawiajmy go wyżej niż 1,5 roczne dziecko :)
              Ciekawe dlaczego jedno dziecko jest w stanie być grzeczne przy niektórych
              osobach a przy innych jest nieznośnym bachorem :)
              Zdecydowanie wolę uświadamianie zagrożenia (delikatne przyciśniecie szufladą
              paluszka swoje robi :)
            • policjawkrainieczarow Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 01.02.10, 22:28
              > Trzeba powtarzać,że nie wolno, zabrać np. od szuflady w któej
              > grzebie i dać coś innego - atrakcyjniejszego, czym przyciągnie się
              > uwagę. To jednak zadanie rodzica.

              w domu - tak. U kogos innego - to jednak zadanie gospodarza. Ergo -
              wątkozałożczyni sama skrewila nie reagując i nei dając niedrażniącej jej samej
              alternatywy.
              • policjawkrainieczarow sprostowanie 01.02.10, 22:40
                matka powinna przypolnowac dziecka, ale na pewno nie do niej nalezy wynajdywanie
                fantow w cudzym domu, ktorymi dziecko sie moze bawic.
    • lesialesia Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 13:01
      nie uważam żeby wychowywanie cudzego dziecka spadało na właścicielkę
      wizytowanego mieszkania. to jak się zachowuje opisane w wątku dziecko świadczy
      wyłącznie o matce, która nie reaguje wcale. dziecko się samo nie wychowa-
      ciekawa jestem kiedy niektóre matki będą w stanie to pojąć.
      • lacido Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 22:27
        pewnie tak samo myślą przechodnie kiedy nie reagują jak banda gó...arzy tłucze
        jakiegoś małolata ;/
    • vandikia Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 13:02
      Po sobie wiem, że reakcja jest ściśle związana z tym jak bardzo
      lubię daną osobę.
      Gdy przyszła do mnie znajoma, która sama mnie momentami denerwuje z
      dzieckiem i to dziecko rozrabiało, to byłam pod ciśnieniem.
      Gdy przyszła znajoma, którą lubię i nigdy nie miałam z nią jakiś
      dziwnych akcji, to gdy jej córka rękami upapranymi w czekoladzie
      weszła na kanapę i zaczęła odbijać te ręce na niej, nie denerwowałam
      się, nawet mnie to bawiło.
      Jeśli to jest Twoja przyjaciółka to powinnaś jej szczerze
      powiedzieć, że takie zachowanie Cię denerwuje.
      • malwan Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 13:06
        dzieci nie lubię, ale przełknęłabym takie zachowanie, może wrzuciłabym jakiś
        złośliwy tekst. Następnym razem jeśli doszłoby do spotkania to albo na mieście
        albo u mnie bez pociechy.
        • vandikia Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 13:08
          Ale po co złośliwe teksty, to nic nie da. I po przeczytaniu
          odpowiedzi autorki wątku dodam, że niepotrzebnie zaczęła mówić o
          wychowywaniu dzieci ale mogła powiedzieć o sobie. Tzn. powinna
          powiedzieć "denerwuję się taką sytuacją" wtedy mówi o swoich
          emocjach i pewnie coś takiego dotrze do drugiej osoby niż tekst, że
          dzieci do lat trzech powinny coś tam coś tam.
      • purchawkapuknieta Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 13:08
        masz sporo racji. właśnie sobie uświadomiłam, że "bachorami" są dzieci rodziców,
        których nie trawię.
      • rosa_de_vratislavia Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 13:09
        vandikia napisała:

        > Po sobie wiem, że reakcja jest ściśle związana z tym jak bardzo
        > lubię daną osobę.

        Coś w tym jest...

        > Gdy przyszła znajoma, którą lubię i nigdy nie miałam z nią jakiś
        > dziwnych akcji, to gdy jej córka rękami upapranymi w czekoladzie
        > weszła na kanapę i zaczęła odbijać te ręce na niej, nie
        denerwowałam się, nawet mnie to bawiło.

        Santo subito!
        • vandikia Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 13:11
          :) no nie santo subito , to mi przyszło wraz ze zrozumieniem, że
          mieszkanie jest do mieszkania a nie oglądania i niedotykania :)
          za to koleżanka spięła się tą sytuacją.
    • sabriel Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 13:04
      Następnym razem zaproś ją samą lub spotkajcie się na neutralnym gruncie.
      Niestety nie wszystkie dzieci są grzeczne,spokojne i fajne.
      • ultraviolet6 Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 13:07

        > Następnym razem zaproś ją samą lub spotkajcie się na neutralnym
        gruncie.
        Tak się to zwykle odbywa, to była wyjątkowa sytuacja. Poza tym
        przyznaję, że sama chciałam to dziecko poznać gdyż wcześniej z
        różnych względów nie było okazji ku temu. Przyjaciółka nie ciśnie na
        to, aby przyprowadzać dziecko - tutaj ma plusa ;)
        • wartosc.energetyczna Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 14:09
          ultraviolet6 napisała:

          >
          > > Następnym razem zaproś ją samą lub spotkajcie się na neutralnym
          > gruncie.
          > Tak się to zwykle odbywa, to była wyjątkowa sytuacja. Poza tym
          > przyznaję, że sama chciałam to dziecko poznać gdyż wcześniej z
          > różnych względów nie było okazji ku temu. Przyjaciółka nie ciśnie na
          > to, aby przyprowadzać dziecko - tutaj ma plusa ;)
          >
          >

          przez półtora roku nie widziałaś nawet dziecka przyjaciółki?
          • ultraviolet6 Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 14:13
            Widziałam po urodzeniu, potem wylecieli do USA więc było ciężko ;)
            Chciałaś mi coś udowodnić swoim pytaniem, czy w jakim celu ono było
            zadane?
            • wartosc.energetyczna Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 14:21
              ultraviolet6 napisała:

              > Widziałam po urodzeniu, potem wylecieli do USA więc było ciężko ;)
              > Chciałaś mi coś udowodnić swoim pytaniem, czy w jakim celu ono było
              > zadane?

              szukanym przez Ciebie pięćdziesiątym dnem tego pytania była wątpliwość czy aby
              nie pochopnie nazywasz koleżanki przyjaciółkami. tylko tyle. a dla mnie ma to
              znaczenie takie, że koleżance pewnie nic bym nie powiedziała tylko więcej nie
              zapraszała, a do przyjaciółki zwróciłabym się bezpośrednio, bo to w końcu bliska
              mi osoba.
              • ultraviolet6 Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 14:27

                >czy aby
                > nie pochopnie nazywasz koleżanki przyjaciółkami.
                No właśnie zrozumiałam to zamierzenie, ale nie musisz się martwić -
                przyjaciółek (z kilkunastoletnim stażem naszej przyjaźni) mam kilka.
                Koleżanek bardzo dużo. i uwierz, potrafię rozróżniać przyjaźń od
                zwykłej znajomości. i powiem Ci, że ja mam na odwrót - zwykłej
                znajomej powiedziałabym parę "ciepłych" słów, przyjaciółce nie
                potrafiłam (i tak nie wpłynęłoby to na wychowanie dziecka, gdyż
                zarówno ona jak i jej mąż czują się ekspertami w tej dziedzinie,
                poza tym są dorosłymi ludźmi i jest to ich sprawa). Ja mogę co
                najwyżej ograniczyć spotkania w obecności dzieciaka, co juz parę
                osób tutaj napisało.
    • purchawkapuknieta Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 13:06
      byc może. ale w wieku 1,5 roku nie siedziały jak kluch na dywanie patrząc w
      jeden punkt.
      • ultraviolet6 Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 13:09
        Nie muszą siedzieć jak kluchy, to nie o to chodzi żeby w dzieciach
        zabijać radość życia. Ale pozwalanie im na wszystko nie jest niczym
        dobrym ani dla rodziców (pewnie kiedyś się przekonają), ani dla nich
        samych, nie wspominając o innych ludziach w otoczeniu.
      • alpepe Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 14:05
        a moje siedziały? Napisałam to gdziekolwiek?
        Gratuluje zdolności dedukcji.
        • purchawkapuknieta Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 17:05
          to, co opisała autorka, jest NORMALNYM zachowaniem NORMALNIE rozwijajacego się
          dziecka. Napisałaś, ze twoje córki są dobrze ułożone (jakoś nie mogę sobie
          wyobrazić 1,5rocznego dobrze ułozonego dziecka; siedzi na kanapie kolo mamy,
          popija herbatkę i pyta "mamusi, czy moge poczęstować się cukiereczkiem? oj,
          upadł, przepraszam ciociu"?), chwalone (nie mierz każdego swoją miarą, nie każdy
          jest bucem i nie każdy wypali- zgodnie z prawdą-, że ew. bachory wychowałaś), by
          podkreslić... no właśnie, co? to, że dziecko z postu jest źle wychowane? ( w tym
          wieku nie móżna mówić o wychowaniu imo; 1,5roczne dziecko może być ew.
          wytresowane! tu działaja geny, temperament) tak po prostu, niezależnie od opinii
          o dziecku z postu, napisałaś, że twoje córki chwalono, w jakimś sobie tylko
          znanym celu?
          • mvszka Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 18:56
            Dziecko z pewnością zachowywało się normalnie jak na ten wiek, ale
            jego mamusia już nie. Jak można będąc u kogoś w domu dawać dziecku
            czyjeś rzeczy (niebędące zabawkami,tylko np.porcelanowym słoniem z
            Indii) do zabawy bez uprzedniego zapytania????
            Jeżeli argumentem jest to,że dziecko jest dzieckiem i czegoś tam nie
            rozumie to ten sposób wychowania już się mści na mamusi bo traci
            możliwość goszczenia się u przyjaciółki.
            Mam dziecko żywe, żeby nie powiedzieć wściekłe, ale mowy nie ma,
            żeby sobie przełączało jakieś tam przyciski w czyjejś wieży albo
            ściągało rzeczy z półki. No chyba, że właściciel mieszkania
            uwiedziony diabelskim urokiem mojego synka sam podawał np.
            kalkulator do zabawy, a i tak się zdarzało- nie interweniowałam
            wówczas.
    • sid.leniwiec Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 13:19
      Hmm, mnie by szlag trafił, więc o zaciśnięciu zębów nie ma mowy. Zwróciłabym
      uwagę, spokojne acz dobitnie. Jakby nie dotarło lub spotkało się z oburzeniem,
      to może nawet powtórzyłabym ze dwa razy. A jakby ponownie nie dotarło, to
      szanowna rodzinka szykowałaby się do wyjścia. Mój dom jest moją twierdzą i nie
      zamierzam znosić w nim zachowań, które mi nie odpowiadają.
      • sabriel Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 14:13
        Mamuśki zwykle są mocno przewrażliwione na punkcie swoich dzieci.Raczej nie
        dociera do nich, że komuś może się zachowanie ich dziecka nie podobać.
        Takie zwrócenie uwagi może spowodować że przyjaciółka walnie focha.
        Za pierwszym razem zacisnęłabym zęby, ale na kolejne spotkanie zaprosiła już
        bez "szkodnika" lub spotkała się na mieście.
    • nutka07 Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 14:41
      Hehe ja jako matka 2 malych dzieci, nie wytrzymalabym.
      Kolezanka zachowala sie fatalnie, nie reagujac. Ja bym zwrocila uwage. Moze poki
      co nie umawiaj sie z nia u siebie. Jezeli nie masz dzieci i pokoju dla nich to
      ciezko bedzie przy takiej matce zrobic cos z maluchem.
      Ja bym sie nieco wkur.. ;)
    • real_mayer jak napisał mój ulubiony autor: 31.01.10, 15:28
      "Jednak są ludzie, którzy nie wierzą, by dzieci były do końca ludźmi. Sądzą, że
      w stosunku do nich funkcjonowanie zwykłych dobrych manier ulega zawieszeniu."
      • ultraviolet6 Re: jak napisał mój ulubiony autor: 31.01.10, 15:29
        Trafny cytat.
      • rosa_de_vratislavia Re: jak napisał mój ulubiony autor: 31.01.10, 18:22
        real_mayer napisała:

        > "Jednak są ludzie, którzy nie wierzą, by dzieci były do końca
        ludźmi.

        AAntoni Słonimski zaczął swój traktat słowami "Dzieci są zakałą
        ludzkości..." :D
        Dzieci zawsze mnie wkurzały, ale ostanio przestały mnie
        irytować...co dziwne - sprawiło mi przyjemność zajmowanie się
        półrocznym niemowlęciem, gdy koleżanka bywała u dentysty.
        Chyba z wiekiem człowiek łagodnieje:)Jeszcze trochę, a zacznę lubić
        się z nimi bawić...
        • real_mayer Re: jak napisał mój ulubiony autor: 31.01.10, 21:18
          Chyba z wiekiem człowiek łagodnieje:)Jeszcze trochę, a zacznę lubić
          > się z nimi bawić...

          mam takie samo wrażenie, poza tym myślę, że łatwiej jest wychowywać dzieci, jak
          się ich nie ma :)
          Co nie zmienia faktu. że dobrego wychowania trzeba uczyć od początku :)
    • kol.3 Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 16:12
      Jesteś niedoświadczona. Jeśli uważasz, że dziecko w tym wieku będzie
      siedziało spokojnie jak wy będziecie plotkować, to się mylisz. Skoro
      wiedziałaś że zapraszasz mamę z dzieckiem, trzeba było przygotować
      teren - zapewnić dziecku coś co by zaprzątnęło jego uwagę np. zabawkę,
      śmieszne gadżety, poczęstunek itp.
      • ultraviolet6 Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 16:25
        Moim zdaniem to mama powinna zapewniać dziecku atrakcje i gażdety.
        Dałam małej kilka maskotek, ale nawet nie zwróciła uwagi, wolała
        wciskać przyciski na wieży i patrzeć na nasza reakcję.
        • kol.3 Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 16:32
          Matka z pewnością nie jest bez winy, być może należy do rodziców,
          których nie rusza to, że dziecko niszczy coś co nie należy do niej.
          Masz doświadczenie, aby ich więcej nie zapraszać.
        • rosa_de_vratislavia Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 18:50
          ultraviolet6 napisała:

          > Dałam małej kilka maskotek, ale nawet nie zwróciła uwagi, wolała
          > wciskać przyciski na wieży i patrzeć na nasza reakcję.

          Mądre póltoraroczne dziecko, patrzy (jak wszyskie naczelne) na ile
          sobie może pozwolić i kiedy stado będzie interweniować. Patrzy,
          gdzie są granice i kiedy maka/ciotka/inna samica pociągnie
          ostrzegawczo za ogon i da po nosie:)
          Przy okazji sprawdza te fajne klawisze (co się stanie jak
          przyciśnie).
          To nie jest rozwydrzony bachor tylko normalny osiemnastomiesięczniak.
          Gadżety mamy (znane) nudzą go w pięc seksund.
          Wskazane wizytu u koleżanki lub spotkania w parku, skoro coś przy
          okazji demoluje, a matka nie ciągnie za ów ogon.
          >
      • ja-27 Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 18:25
        No wiesz nie wydaje mi się by autorka wątku wymagała siedzenia przy stole z
        rączkami na kolanach. Ale matka chyba powinna zareagować. I nie każdy na w domu
        coś dla dziecka do zabawy, więc matka powinna coś zabrać. Ja nie mam zabawek i
        raczej nie wykupię pół zabawkowego bo mnie ktoś odwiedza. A jednym misiem to
        raczej taki maluch szybko się znudzi.
        • purchawkapuknieta Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 18:40
          A jednym misiem to
          > raczej taki maluch szybko się znudzi.

          o to chodzi! jeżeli nawet matka weźmie zabawki z domu (które dziecko zna) i
          będzie miało do wyboru pluszaczka, własne zabawki, a pilota cioci w zasiegu
          ręki, to... no wiadomo, że pilot, nie?
          jest jedno tylko wyjście: nie zabierać dzieci, w ostateczności zapraszać do
          siebie i po problemie.
          moj młodszy jest w stylu "paskudnego bachora", właściwie bywa wciąż (coraz
          rzadziej) paskudnym bachorem (starsza też taka była), ale znam gorsze :) w domu
          jest totalna rozpierducha, bo NIE MAM GDZIE CHOWAĆ JUŻ RZECZY PRZED NIM. rzadko
          zabieram go ze sobą gdziekolwiek, mimo, że poza domem zachowuje się nieźle. Pod
          warunkiem oczywiście, że nie jest zmęczony i nie ma zbyt wielu ludzi. ale
          unikam, bo dzieci bywają nieobliczalne. jest w stosunku do dzieci piękna zasada
          spodziewać się niespodziewanego :D
          rodziców do końca też nie można winić. dzieci nie rodzą się z instrukcją
          obsługi. co działa na jedno, na drugie o kant dupy potłuc. czasem upłynie dużo
          wody, nim w wystarczającym do współegzystencji stopniu "rozkmini się" dzieciaka.
          • pochodnia_nerona Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 22:14
            Wiesz, zawsze znajdzie się zakamarek, do którego trudno dostać się 1,5 rocznemu
            brzdącowi. Jeżeli masz totalny chaos to znak, że dzieciak Wami rządzi, a to
            rodzic jest od wychowywania, nie na odwrót. No i lepiej nic Wam nie pożyczać, bo
            znam z autopsji ludzi, których zresztą już nie odwiedzamy, a którzy porysowane
            płyty tłumaczyli ze stoickim spokojem tym, że dziecko przecież jest i nie da się
            upilnować, żeby nie ruszało. Otóż, da się. Cudze rzeczy chowa się wysoko i w
            niedostępnym zakamarku. Nie powiesz mi, że 1-2-latek przystawi sobie wysoki
            taboret i po wejściu nań otworzy sobie zamykaną porządnie szafkę, by wyciągnąć
            stamtąd płytę wujka.
            Mam kumpelę, odwiedziła nas niedawno z mężem i ponadrocznym synkiem, dziecko
            żywe i ciekawe świata, ale rodzice czujnie reagujący, z arsenałem "zabawiaczy"
            typu misie i książeczki - my nie mieliśmy nic przeciwko temu, że chodziło i
            czasem coś dotknęło, ale mama z tatą wiedzieli, kiedy powiedziec nie i odwrócić
            uwagę chłopczyka. Siedzieli tyle, ile trzeba i ich wizyta nie była dla nas
            traumą ;-)
            • purchawkapuknieta Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 01.02.10, 07:04
              wychowuję dzieci sama. i nie wydaje mi sie, bym robiła to źle :D córka w
              przedszkolu jest lubiana, a z synem nie mam problemów przekraczających normy.
              dwulatek bierze taboret i sięga, gdzie może. przynajmniej moje dzieci. chowanie
              rzeczy w pawlaczu mija sie z celem. mam 158 cm wzrostu i nie moge trzymać tam
              pilotów i telefonów (bo to ulubione sprzęty, ale pewnie znasz to z autopsji).
              Gwarantuje, że od ciebie nic bym nie pożyczyła. zapewne sprawdzasz, czy ktoś ci
              aby nie "wyczytał" książki :D
              • pochodnia_nerona Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 01.02.10, 22:52
                > Gwarantuje, że od ciebie nic bym nie pożyczyła. zapewne sprawdzasz, czy ktoś ci
                > aby nie "wyczytał" książki :D

                Wyczytać - nie wyczyta, ale jak zostawi tłuste plamy, to niechybnie odkupuje,
                albo znajomość się kończy ;-)
                I nie wierzę w przystawiającego sobie duży taboret dwulatka, sorry.
                Piloty tez można w kieszeń chować, jak się na moment znika.
                Nie ma wytłumaczenia na złe wychowanie dziecka :-)
                • purchawkapuknieta Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 02.02.10, 08:15
                  > Wyczytać - nie wyczyta, ale jak zostawi tłuste plamy, to niechybnie odkupuje,
                  > albo znajomość się kończy ;-)
                  :D i trzymaj mnie, panie, od takich znajomych jak najdalej.
                  > I nie wierzę w przystawiającego sobie duży taboret dwulatka, sorry.
                  nie mierz wszystkich swoją miarą, proszę :) bywają bystre dzieci :D
                  > Piloty tez można w kieszeń chować, jak się na moment znika.
                  tak, wiesz to z doświadczenia?
                  > Nie ma wytłumaczenia na złe wychowanie dziecka :-)
                  ojca też uczysz, jak dzieci robić?
        • rosa_de_vratislavia Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 18:54
          ja-27 napisała:

          > Ale matka chyba powinna zareagować.

          Powinna.

          > I nie każdy na w domu
          > coś dla dziecka do zabawy, więc matka powinna coś zabrać. Ja nie
          mam zabawek

          Ja też nie i dlatego wyciągam szeleszczący, koloroy worek, pudełko
          po makaronie i gazety do darcia.
          Skoro mogę ugościć Dużego Gościa kawą i ciastem, to ten drobny
          wysiłek na rzecz Małego Gościa nie strąci mi z głowy korony.

          > raczej nie wykupię pół zabawkowego bo mnie ktoś odwiedza. A jednym
          misiem to
          > raczej taki maluch szybko się znudzi.

          Maluch się w ogóle szybko nudzi, więc nie warto szaleć z zakupem
          zabawek. Nawet dla swojego.
    • 10iwonka10 Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 20:16
      A mnie sie wydaje ze z takim malym dzieckiem to mozna na przyklad
      pojsc do parku na spacer i spotkac sie z kolezanka. Natomiast jesli
      sie przychodzi do przyjaciolki na plotki i to przyjacilki ktora nie
      ma dzieci a wiec z zalozenia moze byc mniej 'toleracyjna'jest raczej
      bez sensu. Jak mozna sobie spokojnie porozmawiac maja rownoczesnie
      oczy dookola glowy patrzac co dziecko robi.
      • kol.3 Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 21:01
        Chodzi o to, że bezdzietne mamusie nie mają treningu z małymi dziećmi a
        co za tym idzie mają na nie obniżoną tolerancję. Dziecko widzi im się
        jako robocik, który powinien wykonywać polecenia.
        Z kolei mamusiom dzieciatym, zachwyconym własnym bobasem trudno
        zrozumieć, że reszta świata niekoniecznie musi podzielać ich zachwyt.
        Kompromisu trzeba.
        • ja-27 Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 22:20
          No sorry ja dzieci nie mam, ale na tyle inteligentna jestem, aby wiedzieć, że
          dziecko to nie robocik. Nie wiem kto myśli, ze dziecko powinno wykonywać
          polecenia. To, że czegoś nie mam nie oznacza, że nie wiem jak to "działa".
        • policjawkrainieczarow Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 01.02.10, 00:45
          kol.3 napisała:

          > Chodzi o to, że bezdzietne mamusie

          co to są bezdzietne mamusie?????
    • lacido Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 22:16
      nie mogłyście się jakoś zająć tym dzieckiem we dwie??
      • ultraviolet6 Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 23:20
        Sytuacja została opisana w skrócie.
        • lacido Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 23:33
          właśnie widzę że skupiłaś się bardziej na sobie a nie na przyjaciółce i dziecku ;)
          • ultraviolet6 Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 23:38
            Po czym wnosisz?
            • lacido Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 23:59
              no to co napisałaś w pierwszym poście dotyczyło głównie Twoich odczuć na temat
              zachowania dziecka, tak mi się przynajmniej wydaje
      • 10iwonka10 Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 01.02.10, 17:37
        We dwie? A co to jest zlobek zeby dziecko zabawiac czy wizyta
        kolezanki
        • lacido Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 02.02.10, 00:16
          żłobek by był jakby proporcje były odwrócone :)

          po kiego czorta zapraszała z dzieckiem??
    • kirkunia Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 22:38
      Zasadniczo nie lubię dzieci poniżej lat 25, ale...

      Dziecko ma swoje potrzeby. Opisane przez autorkę zachowanie jest dla
      1,5latka raczej normalne.

      Żeby je opanować, trzeba dać mu zajęcie. Ja jeśli już przychodziłam
      z córką (starałam się żeby nie) przychodziłam z torbą zabawek,
      soczkiem itp, kocykiem. Urzadzałam dziecku kacik do zabawy. Jak już
      dziecko się znudzilo... to był koniec wizyty.

      Mama zgrzeszyła brakiem wyobraźni, autorka - dupościskiem.
      Najlepszym wyjściem byłoby samej wstać i dawać dziecku - co jakiś
      czas - rzeczy niepotzrebne, a ciekawe i kolorowe :)

      Działa.
      • lonely.stoner Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 31.01.10, 23:06
        ja mam takiego przyjaciela, ktory tez odkad ma dziecko zeswirowal
        (to jest facet). No i raz przyzedl do mnei do domu z synem i to
        dziecko tez wszystko rozpieprzalo - sol na podloge, zabawki,
        cukierki, aly czas trzeba mu zyms zajac uage bo jak nie to sie drze.
        Ja powiedzialam co mysle, a moj kumpel na to: noale w domu my tez
        tak mu pozwalamy, na co mu powiedzialam, ok ale to nie jesttoj dom.

        Ogolnie uwazamze niewazne czy to jest dziecko czy pies, w domu
        robcie sobie co chcecie, demolka, gryzienie dywanu., rozalanie
        wszystkiego...no i wiecej ich nie zaprosilam.


        acha, pare dni pozniej bylismy u naszh wspolnych znajomyh i ta sama
        akcja - najpierw pytanie czy maja jakies zabawki (bezdzietni ludzie)
        a potem tata siada i zero reakcji, a dziecko rekami usmarowanymi
        czekolada oblapia bila skorzana kanape, biala sciane...znajomi
        tezzareagowali, ale podejrzewam ze do niego nie dotarlo.
    • policjawkrainieczarow Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 01.02.10, 03:03
      ultraviolet6 napisała:

      > Sytuacja: odwiedza Was przyjaciółka z 1,5 rocznym dzieckiem. (...)Jeśli przez
      chwilę (czyt. 15 sekund) nie
      > zwracacie na szanowne dziecię uwagi - zaczyna się drzeć, marudzić,
      > płakać i stroić fochy.

      Przy poltorarocznym dziecku trzeba miec oczy dookola glowy non stop.
      Opcje sa nastepujace (nie, poltoraroczne dzieci nie maja jeszcze dobrych manier,
      niezaleznie od tego, co w tym watku niektore osoby pisaly o wlasnych dzieciach):

      - ktos sie dzieckiem interesuje caly czas
      - ty jako gospodarz zapewniasz dziecku jakas rozrywke (zapomnij o tym, ze matka
      przyniesie mu jaies zabawki - to znaczy przyniesc moze, ale dzieciak w tym wieku
      wlasnie sie uczy odkrywac swiat i nie ma bola, ze bedzie grzecznie siedzial przy
      czyms, co dobrze zna - skoro malenstwo widzialas pierwszy raz na oczy to w sumie
      moglas mu kupic jakis niedrogi prezent, byloby cos do zabawy co bloby dla niego
      nowoscia)
      - zajmujesz sie rozmowa z przyjaciolka i oczekujesz, ze dziecko sie samo soba
      zajmie, biorac na klate wszelkie konsekwencje togoż.

      Powyższe to nie sa żadne "powinna', "ja bym" i tak dalej, tylko po prostu realne
      opcje. Jedyne realne opcje, przy założeniu, że dziecko sie zachowuje jak typowy
      maluch w tym wieku. Jesli dziecko zaczynalo grzebac w twoich fantach, trzeba
      bylo powiedziec - nie, tam nie, ale tu mam cos, czym dzieciak moze sie zajac.
      Przeciez nie do twojej przyjaciolki nalezy wyznaczanie, czym w twoim domu wolno
      sie bawic.
      • efi-efi Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 01.02.10, 11:17
        Powinnaś być bardziej wyrozumiała w stosunku do przyjaciółki i jej dziecka.
        Rozumiem, że nie masz w tej materii doświadczenia i ciężko Ci przełknąć takie
        zachowanie (naprawdę normalne u 1,5 rocznego dzieciaka).
        Dobre i ciepłe rady dała Ci rosa_de_vratislavia jak postępować w takiej sytuacji.
        To dziecko urośnie, szkoda by było z powodu niego poróżnić się z przyjaciółką. Z
        tegoż dzieciaka może wyrosnąć całkiem fajny człowiek, nie jest powiedziane, że
        go (jej) nie polubisz.
        Piszesz, że też planujecie z mężem potomstwo i wiecie już jak będziecie wychowywać.
        No i tego akurat nie jesteś w stanie sobie z detalami zaplanować. Może Twoje
        dziecko mieć najpierw kolkę, potem jakąś alergię, potem ADHD lub po prostu
        często chorować. A co za tym idzie będzie rozkapryszone. Może Cię przerosnąsnąć
        macierzyństwo, albo wręcz przeciwnie możecie zgłupieć wraz z mężem na punkcie
        dziecka. Szczególnie gdyby się okazało, że masz prblemy z zajściem w ciążę, albo
        inne jakieś powikłania co się zdarza.


        Ja mam koleżankę, któa ma dwoje dzieci w wieku 1,3 oraz 2,3 więc naprawdę
        malutkie. I też jak przychodzą to mam potem odbite łapki z czekolady na ścianie,
        bałagan na dywanie, kanapie, czasami wyrwane kwiatki na tarasie :). I głównie ja
        za tymi dziećmi biegam, ale mam ochotę wyręczyć koleżankę bo widzę jaka jest
        umęczona tymi dzieciakami na codzień.
        No ale ja mam starsze dzieci więc dla mnie to normalka.
        Po prostu więcej luzu co Ci już poradzono.
        • 10iwonka10 Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 02.02.10, 09:45
          >>>I też jak przychodzą to mam potem odbite łapki z czekolady na
          ścianie bałagan na dywanie, kanapie, czasami wyrwane kwiatki na
          tarasie >>>

          Obawiam sie ze wiekszosc ludzi( bezdzietnych czy dzietnych) nie
          bedzie tego tolerowac.
    • asidoo Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 01.02.10, 11:35
      Poczekaj na swoje dziecko i wtedy się mądrz. Co prawda moje tak nie miało - mam
      spokojne, grzeczne dziecko, ale teraz tyle kobiet pije w ciąży i rodzi dzieci z
      ADHD, że to norma prawie. Będzie się działo jak te nadaktywne maluchy zaczną
      dojrzewać :)
      • ultraviolet6 Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 01.02.10, 16:04
        Picie w ciąży to jedno,a nieumiejętne wychowywanie to drugie. Jak
        widzę matki pozwalające sobie "wejść na głowę" to mi się niedobrze
        robi. Właśnie chodzi mi o to tłumaczenie, pokazywanie dziecku co
        może a co nie. Wydaje mi się, że trzeba na to poświęcić trochę czasu
        (wcalę się nie mam zamiaru mądrzyć, że to łatwe i, że znam sztuczki
        dotyczące wychowywania dzieci). Ale jeśli matka daje dziecku do
        zabawy rzeczy nieprzeznaczone do zabawy lub wartościowe (dziecko
        może je popsuć i nie widzę powodu dlaczego trzeba je poświęcać dla
        zasady) i nie potrafi wytłumaczyć, że to nie jest dla niego tylko
        jeszcze głupio się śmieje- to moim zdaniem nie potrafi tego dziecka
        wychowywać (do tego dochodzą inne aspekty, o których za dużo by
        pisać, bo jak wiemy wychowanie to złożony problem).
        • ja-27 Re: Gdy odwiedza Was przyjaciółka z dzieckiem 01.02.10, 16:17
          Ja się z Tobą zgadzam. Dziecko nie może robić wszystkiego co mu się podoba, bo
          potem na pewno nie wyrośnie na fajnego człowieka. A 1,5 roczne dziecię już chyba
          powinno reagować na zdanie : nie rusz, nie wolno. Nie mówię, że zawsze posłucha,
          bo to tylko dzieciak, ale matka chyba już powinna uczyć takich rzeczy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja