wacikowa
01.02.10, 20:06
"Feministki zakwestionowały tradycyjny podział ról między płciami. W
konsekwencji doprowadziło to do feminizacji mężczyzn i maskulinizacji kobiet.
Feminizując mężczyzn, kobiety ponoszą współodpowiedzialność za narodziny
metroseksualisty – samca zniewieściałego.
Popsucie relacji między płciami i atak na instytucję rodziny zarzuca
feministkom Kościół katolicki.
W Unii Europejskiej rośnie liczba rozwodów. Średnio czternaście procent dzieci
wychowuje się w rozbitych rodzinach. Zdaniem badaczy z firmy Mintel, która
wykonała te ogólnoeuropejskie badania, niezależność zawodowa kobiet to jedna z
przyczyn upadku instytucji rodziny.
Seksualne wyzwolenie kobiet i żądanie zapewniania wielokrotnych orgazmów
wpędzają mężczyznę w kompleksy, powodują stres, mogą też być przyczyną niskiej
samooceny oraz depresji. Według WHO mężczyźni w Europie popełniają samobójstwo
dużo częściej niż kobiety (we Francji, Niemczech czy Polsce 3–4 razy częściej).
Kobiety wywalczyły równouprawnienie zawodowe, ale wg rocznika „CIA Factbook”
mężczyźni w Europie średnio żyją o blisko siedem lat krócej od kobiet. Według
statystyk z USA ponad 90 procent przypadków śmierci w miejscu pracy dotyczy
mężczyzn.
Według tygodnika „BusinessWeek” wydatki na badania nad rakiem piersi w USA
niemal dwukrotnie przekraczają środki na badania nad rakiem prostaty, choć
obie choroby każdego roku dotykają podobne ilości osób.
Jeszcze jakieś grzechy?:)
A co z tą dobrą stroną feminizmu?Są w ogóle jakieś pozytywy?