kochanka.wiedzmina
03.02.10, 13:52
Naszła mnie dziś refleksja..Po dzisiejszej nocy spędzonej z
mężczyzną, którego poznałam u znajomych i z którym spotkałam się 2
razy, ruszyło mnie sumienie, ponieważ to mój osiemnasty facet, z
ktorym spałam w ciągu swego 29-letniego żywota. Co prawda oboje tego
chcielismy, w gruncie rzeczy po to się spotkaliśmy, jesteśmy
dorośli, wolni i bla bla bla, ale...Czy to nie przesada z mojej
strony? Z większością facetów łączyła mnie relacja oparta na tzw.
seksie bez zobowiązań, czasem trwała rok, czasem pół (ale kontakt
mamy do dziś), miałam kilka przygód one night stand z facetami,
których znałam wcześniej (i z którymi jestem cały czas w
koleżeńskich relacjach, poza jednym) i trzy, że się tak wyrażę,
normlane związki (z tymi byłymi też mam stały, normalny kontakt).
Nie szlajam się po imprezach, nie robie lodów po kątach, nie bzykam
się z nowo poznanymi mężczyznami w samochodach na parkingach. Jak by
na mnie popatrzeć, to jestem normalną, nie wyróżniającą sie z tłumu
dziewczyną.Relacje, które stwarzam nie opierają się tylko na seksie,
z każdym z byłych partnerów łączy mnie nić sympatii,a sama relacja
obfita jest w element dialogu;)Postanowilam sobie 2 miesiące temu,
że już tego więcej nie zrobię, ze zaczekam na tego jedynego
i...poznałam faceta, który podziałał na moje zmysły (z
wzajemnoscią).On chce to kontynuowac, ale mnie naprawde ruszyło
sumienie i mu z samego rana, mając kaca moralnego, napisałam, ze
ciągu dalszego nie będzie. Czuję do siebie niesmak i martwię się, że
wysyłam sygnały, ktore panowie odbierają jako zaproszenie do łóżka
(do którego zresztą ostatecznie ich zapraszam, bo mi się podobają i
może dlatego te sygnały wysyłam?) i zachodzę w głowę gdzie popełniam
błąd. Przecież ja naprawde czekam na miłość.Nie noszę
spódniczek,dekoltów, rzadko się maluję,daleko mi do seksbomby...
Przeraża mnie liczba partnerów, relacje same w sobie uważam za w
porządku. Nigdy nie spalam z obcym lub ledwo co poznanym osobnikiem.
Czy to wszystko oznacza, że jestem łatwa??