czy uczycie (uczono was) asertywności?

03.02.10, 18:56
no właśnie, drogie mamy (zakładam, że jest was tu trochę) czy uczycie swoje
dzieci asertywności? mnie nikt nie uczył, nawet nie znano wówczas tego słowa
(połowa lat 80-tych), wymagano, by dzieci były grzeczne. w efekcie 'wyuczyłam'
sobie tą umiejętność dopiero w pracy. nie powtórzę tego błędu jak już będę
miała swoje dzieci. a jak było z wami?
    • skarpetka_szara Re: czy uczycie (uczono was) asertywności? 03.02.10, 18:59
      Nie to ze nie uczono dzieci - tylko nie uczono DZIEWCZYNEK
      asertywnosci. Dziewczynka powinna zawsze byc grzeczna, sluchac sie
      i wykonywac rozkazy. Chlopak mogl nabroic "bo to przeciez
      chlopak". a "dziewczynce nie wypada".

      Echhh....
      • zeberdee24 Re: czy uczycie (uczono was) asertywności? 03.02.10, 19:07
        Bzdura, jak ja byłem dzieckiem to wszystkie dzieci w szkole trzymano za mordę,
        wszyscy mieli być podobnie ubrani, siedzieć cicho i myśleć tak jak pani kazała.
      • alpepe Re: czy uczycie (uczono was) asertywności? 03.02.10, 19:48
        ta, mnie pisano w dzienniczku, że jestem niegrzeczna i na zwróconą uwagę
        zachowuję się agresywnie, więc to nie tak do końca :-). Ale przymykano na to
        oko, bo i tak byłam najlepsza w klasie.
    • zeffirynka Re: czy uczycie (uczono was) asertywności? 03.02.10, 19:10
      Dokładnie tak jak z Tobą, nauczono mnie być grzeczną i tak na prawdę niewiele
      więcej. Życia uczę się z poradników i obserwacji obcych mi ludzi - teoretycznie
      wiem sporo, z praktyką dużo gorzej. Na dziecko zdecyduję się dopiero w momencie,
      kiedy będę pewna, że będę w stanie wychować je na silnego człowieka, który
      przede wszystkim będzie dobrze czuł się sam ze sobą.
    • panirogalik Re: czy uczycie (uczono was) asertywności? 03.02.10, 19:21
      nie jestem mamą ale odpowiem: nie uczono mnie asertywności. Miałam siedzieć
      cicho, nie mówić o swoich potrzebach, nie wyrażać swojego zdania bo dzieci i
      ryby głosu nie mają. Gdy mi dokuczał lub bił mnie brat cioteczny nie wolno mi
      było mu oddać bo jestem dziewczynką. Naprawdę, takiego argumentu używała matka.
      Ja do tej pory pamiętam tą niesprawiedliwość i mój gniew. Gdyby dziś mnie
      uderzył mój kochany kuzynek to bym go chyba rozszarpała.
      • alpepe Re: czy uczycie (uczono was) asertywności? 03.02.10, 19:50
        bosz, co za matka, współczuję. Ja tam moją ułożoną grzeczniutką i nieagresywną
        córkę uczę, że ma oddawać, ale ona jakoś nie chce. Młodsza ją łupie równo.
        • gr.een Re: czy uczycie (uczono was) asertywności? 03.02.10, 20:14
          bo to nie na biciu innych polega
          • alpepe Re: czy uczycie (uczono was) asertywności? 03.02.10, 20:18
            nie, to polega na oddawaniu, o ile cię zaatakują.
            • gr.een Re: czy uczycie (uczono was) asertywności? 03.02.10, 20:21
              alpepe napisała:

              > nie, to polega na oddawaniu, o ile cię zaatakują.
              nie to już jest bójka
              • trypel Re: czy uczycie (uczono was) asertywności? 03.02.10, 20:33
                jesli sie odda raz a porządnie to żadnej bójki nie ma.
                • gr.een Re: czy uczycie (uczono was) asertywności? 03.02.10, 20:37
                  :), no tak
                  • skarpetka_szara Re: czy uczycie (uczono was) asertywności? 03.02.10, 23:01
                    Nie ma to jak uczyc dzieci agresywnosci.

                    Moze pouczylibyscie je jak konflikty zalatwiac ustnie?
      • gr.een Re: czy uczycie (uczono was) asertywności? 03.02.10, 20:13
        asertywność to zdolność do pełnego zaspokojenia własnych potrzeb, wyrażania
        mysli i ochrona własnych interesów w sposób łatwy do przyjęcia dla innych.Jest
        to umiejętność odmawiania i upominania sięo własne prawa. Asertywni są na ogół
        ludzie o dużym poczuciu własnej wartości.Oczywiście cytuję z całkiem fajnej książki.
        Jak ma być asertywny człowiek po okresie PRL-u, kiedy na lekcji wychowania
        uczono nas samokrytyki?
        czyli ..."Wstań no... i powiedz klasie co w tym tygodniu źle zrobiłaś?..
        Nie miałam najlepszej oceny z zachowania, ta samokrytyka coś mi nie wychodziła.
        • zeberdee24 Re: czy uczycie (uczono was) asertywności? 03.02.10, 20:24
          Niestety, nauczyciele wychowani w PRL zastosowali te komunistyczne metody
          urabiania wobec uczniów i między innymi dlatego nasze społeczeństwo jest
          zakompleksione, zahukane i niepewne.
        • alpepe Re: czy uczycie (uczono was) asertywności? 03.02.10, 20:25
          chyba nie tak do końca. Mieszkam w Niemczech i widzę, jak tu wszyscy są
          asertywni. Inne wychowanie, szczególnie widać to po dzieciach.
          Wychowawczyni mojej córki organizuje co poniedziałek i piątek "kółko
          krzesełkowe". Dzieci opowiadają sobie, co im się przydarzyło i co im się nie
          podobało. Można wtedy również poruszyć kwestię niewłaściowego zachowania kolegi,
          koleżanki z klasy w odniesieniu do samego siebie. Dziecko się nie tyle skarży,
          co konfrontuje się z własnymi u/odczuciami i formułuje życzenia odnośnie relacji
          z rówieśnikami. Moja córka jest w zasadzie typem liderki, zawsze naj, ale
          zdarzało się, że jakiś chłopiec ją zaatakował fizycznie lub przezywał i ona to
          nosiła w sobie, nie potrafiła się bronić. Dzięki temu "kręgowi krzesełkowemu"
          potrafi, owszem, z pewnym opóźnieniem, o tym opowiedzieć, potrafi się postawić.
          Jest w drugiej klasie.
          • zeberdee24 Re: czy uczycie (uczono was) asertywności? 03.02.10, 20:32
            Twój post uświadomił mi jaka przepaść dalej dzieli Polskę od cywilizacji... u
            nas metodą wychowawczą jest publiczne upokarzanie tego co zawinił(albo i nie
            zawinił tylko podpadł ulubionemu kablarzowi wychowawczyni).
            • alpepe Re: czy uczycie (uczono was) asertywności? 03.02.10, 20:39
              Nie wiem, czy się przypadkiem teraz nie nabijasz :-)? Tu jest nawet program
              Faustlos, czyli bez użycia pięści, by dzieci umiały rozwiązywać konflikty bez
              przemocy. Nie pamiętam, czy trwa rok, czy przez wszystkie klasy, ale naprawdę
              widzę, że w szkole córki to działa. To jest szkoła całodniowa bez Turków, za to
              z dziećmi rosyjskich Niemców, Wietnamczyków, Serbów, Chorwatów i Kosowarów.
              Dzielnica raczej biedna, dużo Hartz IV, i psychiatra, który badał moją córkę
              przed pierwszą klasą, stwierdził, że to trudna dzielnica, ale jakoś tego nie
              zauważyłam, a mam porównanie z polską podstawówką.
              • zeberdee24 Re: czy uczycie (uczono was) asertywności? 03.02.10, 21:20
                Nie no nie nabijam się bo pamiętam jak to było w podstawówce i w liceum, nie ma
                moim zdaniem bardziej demoralizującej instytucji niż polska szkoła. Od małego
                uczy się kopania dołków pod drugimi, wzajemnej nieufności, lizusostwa,
                nauczyciele podciągają oceny dzieciom bogatszych rodziców(bo zawsze mogą liczyć
                na jakiś prezencik), więc dzieci uczą się że są równi i równiejsi i tak by można
                te patologie wymieniać w nieskończoność. A ciekawi mnie dlaczego podkreśliłaś
                fakt że nie ma tam Turków w szkole twojej córki ? Z Turkami jest coś nie tak ?
                • gr.een Re: czy uczycie (uczono was) asertywności? 03.02.10, 21:36
                  owszem, i braku jakich kolwiek zasad.
                  W szkole uczy się ściągać w pracy brać łapówki.
                  I jakoś się kręci.
                • alpepe Re: czy uczycie (uczono was) asertywności? 03.02.10, 22:32
                  Generalnie darzę co najmniej nieufnością muzułmanów, szczególnie tych, co noszą
                  się tradycyjnie, a Turcy i Arabowie to właśnie dla mnie uosabiają. Ale w tym
                  przypadku chciałam podkreślić, że szkoła nie jest z tych tradycyjnie
                  problemowych, gdzie uczniowie po niemiecku mówią tylko do nauczyciela.
          • gr.een Re: czy uczycie (uczono was) asertywności? 03.02.10, 20:34
            u nas w kraju to się nazywa skarżeniem.
            No właśnie.
            • alpepe Re: czy uczycie (uczono was) asertywności? 03.02.10, 20:40
              Ale ja mówię o czym innym. Czym innym jest bowiem podejście do pani i
              poskarżenie, a czym innym sformułowanie publiczne, że się ma pretensje do tego a
              tego, że cię wyzywa od auli.
              • gr.een Re: czy uczycie (uczono was) asertywności? 03.02.10, 20:58
                Czyli uczą dzieciaka, ze wcześniej czy później może liczyć na sprawiedliwość .
                U nas , jak widać w innych wypowiedziach raczej walki samego o siebie.
    • a1ma Re: czy uczycie (uczono was) asertywności? 03.02.10, 20:19
      Mnie nauczył dopiero mąż, którego owszem, nauczyli rodzice.
      Co ciekawsze - nauczyli również jego młodszą siostrę, bez dzielenia dzieci na
      małych łobuziaków i grzeczne księżniczki.
    • izabellaz1 Re: czy uczycie (uczono was) asertywności? 03.02.10, 20:55
      U mnie to w genach (studia tylko pogorszyły sprawę bo było sporo warsztatów:D).
      Moja mama, ja, teraz i moja córka...tylko Ona to ma chyba po nas obu.
    • sid.leniwiec Re: czy uczycie (uczono was) asertywności? 03.02.10, 21:10
      Mnie uczono być grzeczną, ale też nie dać się tłamsić. Aczkolwiek rzeczywiście,
      trochę musiałam samodzielnie wzmocnić w sobie asertywność.
    • menk.a Re: czy uczycie (uczono was) asertywności? 03.02.10, 22:39
      Bycie grzecznym to jeszcze nie brak asertywności. Z kolei asertywność nie może
      być zwykłym nieposłuszeństwem a z czasem też chuligaństwem.
      • menk.a Re: czy uczycie (uczono was) asertywności? 03.02.10, 22:41
        I za wcześnie wysłałam.;)

        Jak będziesz uczyła swoje dzieci asertywności? To znaczy jakie wyniki chcesz
        osiągnąć?;)
    • wartosc.energetyczna Re: czy uczycie (uczono was) asertywności? 03.02.10, 22:46
      czy uczycie swoje
      > dzieci asertywności? mnie nikt nie uczył, nawet nie znano wówczas tego słowa
      > (połowa lat 80-tych), wymagano, by dzieci były grzeczne.

      boże uchowaj przed asertywnymi dziećmi.
    • kora3 Re: czy uczycie (uczono was) asertywności? 03.02.10, 22:47
      mama nie jestem :) ale byłam dzieckiem :)
      Owszem, moi rodzice uczyli mnie asertywnosci i owszem o słowo bylo
      znane za czsów mego dzieciństwa - lata 70. i 80. powiedzmy:)
      Raczej tak naturalnie i prosto.
    • layale Re: czy uczycie (uczono was) asertywności? 03.02.10, 22:49
      Mnie nie uczono asertywności, a wręcz przeciwnie - tłamszono każdą
      próbę wyrażenia sprzeciwu i zaakcentowania swojego własnego ja.
      I świadomość, że nie byłam sama w takiej sytuacji, bo wygląda na to,
      że w latach 80.tych to była powszechna praktyka, pociesza mnie tylko
      odrobinę.
      A jak uczyć dziecko? Pozwalać mu mieć własne zdanie i nauczyć bronić
      swoich przekonań, nawet jeżeli będzie to oznaczało, że nam będzie
      trudniej;)
      • wartosc.energetyczna Re: czy uczycie (uczono was) asertywności? 03.02.10, 22:53
        layale napisała:

        > Mnie nie uczono asertywności, a wręcz przeciwnie - tłamszono każdą
        > próbę wyrażenia sprzeciwu i zaakcentowania swojego własnego ja.
        > I świadomość, że nie byłam sama w takiej sytuacji, bo wygląda na to,
        > że w latach 80.tych to była powszechna praktyka, pociesza mnie tylko
        > odrobinę.
        > A jak uczyć dziecko? Pozwalać mu mieć własne zdanie i nauczyć bronić
        > swoich przekonań, nawet jeżeli będzie to oznaczało, że nam będzie
        > trudniej;)

        to bardzo niebezpieczna recepta, a gdzie w tym miejsce na wpojenie zasad i
        ukształtowanie twardego charakteru który poradzi sobie później z tym że nie
        zawsze dostajemy to co chcemy?
        • layale Re: czy uczycie (uczono was) asertywności? 03.02.10, 23:02
          imho dużo gorzej jest wychować dziecko na zahukaną sierotkę, którą
          każdy będzie mógł skrzywdzić, bo dziecko będzie bało się sprzeciwić.
          Za dobrze bowiem pamięta, że w domu za każdą próbę wyrażenia
          sprzeciwu dostawało wpier.dol.
          I co, myślisz, że jak trafi Ci się wrażliwe dziecko, to zakazami i
          rygorem utwardzisz mu charakter? Bzdura.
          Jeżeli w dzieciństwie nie wykształci się poczucie własnej wartości,
          to nigdy później dorosły człowiek już go nie uzyska. Pogadaj z moim
          menem, który od siedmiu lat próbuje, a i tak czasem ręce mu opadają;)
          • skarpetka_szara Re: czy uczycie (uczono was) asertywności? 03.02.10, 23:20
            Popieram!
            Tez swoje dziecko inaczej bym wychowywala niz wychowywano mnie.
    • reniatoja Re: czy uczycie (uczono was) asertywności? 03.02.10, 23:00
      ja z podstawówki pamiętam mnóstwo takich sytuacji:
      -pozycz kredkę
      -nie, bo mie mama nie pozwoli

      -pozycz gumkę
      -nie bo mi wykończysz

      -daj gryza
      -nie bo mam mało

      -poczestuj kakaem (dawali nam mleko, ale tylko ci, comieli ojca na saksach mieli
      swoje kakao, takie rozpuszczalne, ja miałam czasami, ale to gorzkie czarne i ono
      się nie rozpuszczało, tylko pływały grudy)
      -nie bo mi mama nie pozwala


      To może nie znano slowa asertywnosc, ale chyba jej właśnie uczono, prawda? U
      was tak nei było?
      • a1ma to się wtedy samolubstwo nazywało 03.02.10, 23:05

        • gr.een Re: to się wtedy samolubstwo nazywało 03.02.10, 23:11
          niby masz rację, ale czy teraz bez problemu wszystkim pożyczasz wszystko?
          Oczywiście, teraz jest nadzieja, że dorosły człowiek odda to co pożyczył, ale
          kiedyś - jeżeli komuś pożyczyłeś to sam nie miałeś.
          Niestety ja byłam z tych co nie mieli ale nie pożyczałam od nikogo.
          Zostało mi tak na starość.
      • reniatoja Re: czy uczycie (uczono was) asertywności? 03.02.10, 23:06
        Zapomniałam o najważniejszym:

        -pożycz zeszyt/-daj odpisac
        -nie, bo na pewno mam źle.

        (szczególnie wredny rodzaj asertywnosci, taki niby, ze dla twojego dobra, zebyś
        sam sobie nie zaszkodził, nie pomogę ci kolego.)


        ;)
      • kora3 :) 03.02.10, 23:15
        Czym poczestuj? KAKAEM?:)Dobrze, ze nie kakałem...

        nie, u mnie tak nie było, a wymawianie sie zakazem czyimś to wbrew
        temu co sugerujesz nie jest postawa asertywna. Podobie, jak
        tekst "nie, bo mi wykończysz" - asertwny jest tu jedynie tekst "nie,
        bo mam mało" - postawa ta polega bowiem na przedstwoeniu SWOICH acji
        i potrzeb, a nie antagonizowaniu z kims innym, ani wymawianiu sie
        zakazem czyimś.

        Prawdę mówic to ja jako dziecko nie miałam oporów, by sie z kims
        podzielić czyms do jedzenia np. - poza "gryzem", bo mnie to zawsze
        brzydziło, podobnie, jak upijanie z mojego kubka, czy butelki.
        Natomiast zdecydowanie nie lubiłam pożyczac obcym osobom ubrań, a
        wykluczałam pozyczenie butów. Normalnie mówilam: nie, nie lubie
        pozyczac ubrań, nie, nie pozyczam nikomu butów i tyle.
        • reniatoja Re: :) 03.02.10, 23:21
          specjalnie napisałam kakaem, ale chyba nawet sie mówiło kakałem. taka prawda.
          Zresztą do dziś dla mnie nieodmienianie rzeczownika "kakao" brzmi
          pretensjonalnie, zaś odmienianie - wieśniacko (ale nie gwarowo, gwarę lubię)
          trudne słowo to kakao :)
          • kora3 Re: :) 03.02.10, 23:29
            reniatoja napisała:

            > specjalnie napisałam kakaem, ale chyba nawet sie mówiło kakałem.
            taka prawda.

            wiesz, ja widziałam ów deficytowy wówczas towar w pewnym takim
            nieduzym sklepiku podpisany "Kakało"
            :)

            > Zresztą do dziś dla mnie nieodmienianie rzeczownika "kakao" brzmi
            > pretensjonalnie, zaś odmienianie - wieśniacko (ale nie gwarowo,
            gwarę lubię)
            > trudne słowo to kakao :)

            Hmmm bo ja wiem:) przyznam się, ze mnie czasem też wybrzmiewa
            pretensjinalnie, głownie w sytuacjach, gdy ktoś specjalnie tak
            dobiera towarzyszące mus słowa:), by podkreslic (moze nie robi tego
            swiadomie, ale tak to brzmi), ze wie, iz to słowo się nie
            odmienia:). Dla mnie tak brzmi np. :"Napijesz się kakao?" - tak
            sztucznawo. uwazam, ze duzo bardziej naturalnie brzmi
            propozycja: "Czego sie napijesz? Mam kawę, herbate, kakao",
            albo "Mam dobre kakako, zrobic ci?" cos w tym guście.
    • justysialek Re: czy uczycie (uczono was) asertywności? 03.02.10, 23:35
      Niestety mnie uczono uległości. Asertywności uczę sie cały czas.

      Niestety dziecko i tak najlepiej uczy się przez obserwację i
      naśladowanie i zwykle wyłapuje to, co miało być ukryte po
      powierzchnią maski, którą chcielibyśmy przekazać...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja