no i bylam niemila

05.02.10, 12:41
dla znajomej. trochę mi wstyd, ale nie bardzo.
tym razem doprowadziła mnie do utraty nerwów przy niej, a jej
zachowanie, niby nie tak uciązliwe, ale trwające już lata mimo
mniej, a takze bardziej wyraxnych rozmów z mojej strony, niezmienne.

Otóż znajoma wpada czesto do mojej pracy. Zwykle ma w tym pewien
drobny i zupełnie nieuciązliwy dla mnie interes. Bez najmniejszych
problemów robie to dla mniej (zostawiam jej pewne rzeczy), bo
dlaczegóżby nie?

Problem polega na tym, ze mie czesto w stacjonarnym miejscu pracy
nie ma. taka praca i kolezanka o tym wie. Zostawione dla niej rzeczy
leża na moim biurku, a moi współpracownicy wiedzą kto zaczi ze moze
sobie je wziąc. Czasem jednak, rzadko, ale zdarza sie w momencie
kiedy znajoma przychodzi nie ma nikogo i "caluje klamke". Zwykle
mnie o tym informuje telefonicznie wypytujac kiedy ja, albo ktoś
inny bedzie (co do innych nie mam pojecia, skoro mnie samej nie ma,
to nie wiem gdzie sa i kiey powróca) dodatkowo zbolałym tonem, jakby
z USA po to przyleciała o nikogo nie ma, a nie dwie ulice przeszła.
Telefonując nie zwaza na to, ze ja jestem zajęta, nie moge gadać -
na nic. po prostu chce wiedziec: dlaczego nikogo nie ma, kiedy ktos
bedzie, dlaczego mnie nie ma i kiedy wrócę.
rozmawiałam z nia n razy tłumacząc cierpliwie, ze ja mam taki rodzaj
pracy, ze mogę z grubsza wiedzieć na bank, ze bede u siebie z
powiedzmy godzinnym wyprzedzeniem, a nie z jednodniowym. Przytakuje
mi i nadal dzwoni, gdy nikogo nie zastanie, albo tylko mnie zbołałym
głosem mówiac, ze jest i mnie, albo nikogo nie ma.
Dodam, ze to po co do mnie przychodzi nie ejst jakąs sprawa zycia
lub smierci (typu lekarstwa np.:)) i spokojnie moze sie bez tego
obejsc jeden dzień.
Przed chwilka przyszła i glosem człowieka na łozu smierci
poinformowała mnie, ze wczoraj była u nas i "nikogo nie było, a ty
nie odbierałas, nachodziłam sie (na pierwsze pietro!!! przyp. Kora)
i w ogóle"
Nie wytrzymałam i w ostryh słowach powiedziałam jej , ze ja
naprawdę nie jestem od tego, zeby siedzieć tu i czekac, aż ona sobie
za swoim onmteresem przyjdzie. Mam swoja pracę i muszę sie
wywiązywac z obowiazków, nawet jesli kolidują one z jej sprawami.
Teraz jest obraza
    • sadosia75 Re: no i bylam niemila 05.02.10, 12:46
      E tam jeszcze kulturalnie zalatwilas sprawe :) ja swoja szwagierke
      poslalam na pewna czesc meskiego ciala dzisiaj i spodziewam sie
      ataku tesciowej w dniu dzisiejszym.
      • kseniainc Re: no i bylam niemila 05.02.10, 12:51
        I to jeszcze nie kuniec;-) Będzie się działo, czuję-teściowe ,
        niektóre teściowe , to straszne bździągwy.BĄDŹ DZIELNA;-)
        • sadosia75 Re: no i bylam niemila 05.02.10, 12:54
          Oczywiscie, ze bedzie sie dzialo! przeciez to nawet nie poczatek
          tego co mnie czeka. ale ja dzielnie wasa podkrece i dam rade
          jedzy :)
          • kseniainc Re: no i bylam niemila 05.02.10, 12:56
            Oj nie wątpię, nie wątpię......poczytując foruma zdążyłam zauważyć,
            że jesteś twarda kobitka i w kaszę nie dasz sobie dmuchać;-)
            Do boju, do boju, do boju.................
    • wacikowa Re: no i bylam niemila 05.02.10, 12:46
      No i?
    • deczko Re: no i bylam niemila 05.02.10, 12:50
      Super, ze jej wygarnelas, moze sie opamieta, chociaz pewnie na krotko. Ludzie
      pozbawieni szacunku do drugiej osoby, nie sa zbyt sklonni do zmian.
    • nglka Re: no i bylam niemila 05.02.10, 12:52
      kora3 napisała:

      > Teraz jest obraza

      Może "oby" jak najdłużej? Przynajmniej święty spokój bedziesz przez ten czas mieć.
    • alpepe Re: no i bylam niemila 05.02.10, 13:09
      wredna jesteś, trzeba było jej to osobiście w zębach przynosić, biedulce.
    • kora3 Dzięki laski :) 05.02.10, 13:54
      za wsparcie...
      dziewczyny mi szkoda, bo jest b. samotna, ale w sumie sie nie
      dziwię. jest to osoba b. roszczeniowa.
    • soulshunter a znasz to: 05.02.10, 15:26

      • kora3 ja tego zdania nie podzielam 05.02.10, 19:03
        uwazam, ze robienie komus czegos dobrego daje przyjemnosc sama w
        sobie. Zachowanie kolezanki nie wynika z tego, ze ja jej robiłam
        przysługę, nic mnie zresztą nie kosztującą, tylko z jej wychowania i
        charakteru.
    • gobi05 Re: no i bylam niemila 05.02.10, 19:50
      > Otóż znajoma wpada czesto do mojej pracy. Zwykle ma w tym pewien
      > drobny i zupełnie nieuciązliwy dla mnie interes. Bez najmniejszych
      > problemów robie to dla mniej (zostawiam jej pewne rzeczy)

      Sprzedajesz kosmetyki z Avonu?
      Umówcie się, żeby dzwoniła zanim przyjdzie - wtedy
      nie będzie problemu.
      • kora3 Re: no i bylam niemila 06.02.10, 10:11
        gobi05 napisał:

        > Sprzedajesz kosmetyki z Avonu?

        Nie, niczego nie sprzedaje.

        > Umówcie się, żeby dzwoniła zanim przyjdzie - wtedy
        > nie będzie problemu.

        Oj nie czytałas : jak dla mnie to ona moze przyjsc i raz na tydzień,
        ale te rzeczy na których jej zależy sa codziennego, ze tak powiem
        użytku.
    • wrr2 Re: no i bylam niemila 05.02.10, 20:16
      A dlaczego nie możecie się umówić na konkretną godzinę?
      • kora3 Re: no i bylam niemila 06.02.10, 10:13
        wrr2 napisała:

        > A dlaczego nie możecie się umówić na konkretną godzinę?

        a dlatego, ze ja nie jestem w stanie przewaznie określić, czy o
        danej godzinie bede na miejscu. Dlatego zostawialam jej te rzeczy i
        mogła sobie wziąc pod moją nieobecnosc, byleby tylko ktos był w
        naszych pomieszczeniach, zeby mogła wejsc.
    • lacido Re: no i bylam niemila 05.02.10, 21:44
      no nie mogę, niby taka dobra jesteś a taka zła ;/
      • kora3 Re: no i bylam niemila 06.02.10, 10:15
        lacido napisała:

        > no nie mogę, niby taka dobra jesteś a taka zła ;/

        dlaczego dobra? Nie Lacido. Mnie ta "przyszługa" nic nie kosztuje, a
        dziewzcyna byla zadowolona, ze moze to dostać za darmo. Niewiele to
        kosztuje, ale zawsze oszczednosc, choc kolezanka nie jest jakaś
        uboga.
        Za przesadnie złą też sie nie uwazam:) - trudno, zeby mi osoba
        która ma prywatny intetes do mnie zarządzała moim czasem, a jeszcze
        czasem moich współpracocowników.
        • lacido Re: no i bylam niemila 06.02.10, 15:58
          no bo z jednej strony robisz przysługę a z drugiej narzekasz ;)
          co do zarządzania czasem uświadom koleżankę że jeśli nie zadzwoni z pytaniem:czy
          w ciągu 15min mogę paść i będzie ktoś - to działa na własne ryzyko :)
          • kora3 Re: no i bylam niemila 06.02.10, 16:11
            lacido napisała:

            > no bo z jednej strony robisz przysługę a z drugiej narzekasz ;)

            Lacido, wiem, ze za mna nie przepadasz i jak zawsze :) szukasz
            dziury w całym.

            PRZYSŁUGA nie jest powodem do narzekań! Co w tym niezrozumiałego?
            Zostawiam kobirce - kiedy przyjdzie to sobie weźmie. Powodem do
            narzekań jest to, ze kobieta zachowuje sie, jakby wymagała, zeby w
            oczeliwaniu na nią być na miejscu a to juz przegiecie wg mnie.

            > co do zarządzania czasem uświadom koleżankę że jeśli nie zadzwoni
            z pytaniem:cz
            > y
            > w ciągu 15min mogę paść i będzie ktoś - to działa na własne
            ryzyko :)

            ależ uswiadamiałam. Rzecz cała w dwóch rzeczach. Koleanka bywa, ze
            dzwoni do mnie na kom. i pyta, czy jestem. Jeśli tak - ok. ale jesli
            nie nie jestem w stanie udzielic jej informacji, czy ktos inny jest.
            Mówiłam jej, zeby zadzwoniła sobie na stacjonarny telefon do firmy i
            zapytala.
            Ponado wqrza mnie to, ze jesli nikogo nie ma informuje mnie o tym
            tonem pretensji, wrecz zbolałym. jakby byał 80-letnia staruszka,
            która wdrapała sie na 3 pietro po jedzenie, a tu nikogo nie ma.
            Do tego dzwoniac czy jestem, uslyszawszy, ze nie żada placzliwym
            tonem, zeby jej powiedzic kiedy bede np. "ale wpół do drugiej juz
            bedziesz?" podczas gdy ja do licha czasem NIE WIEM czy bede.
            Naprawde samo odłozenie tego dla niej nie jest dla mie zadnym
            problemem. Robie to machinalnie wrecz rano, a jesli rano mnie nie ma
            tak czy owak laduje to z "urzedu" na moim biurku połozone przez
            kogos ze współpracowników.
            chodzi ylko o jej rosczeniowe zachowanie, a ostatnio miara się
            przebrała, po prostu.
            • lacido Re: no i bylam niemila 06.02.10, 16:16
              Nie pochlebiaj sobie
              Lubisz sobie stwarzać problemy (inaczej nie miałabyś o czym na forum chyba
              pisać) sytuację łatwo rozwiązać poprzez normalną komunikację.

              NARZEKASZ NA FORUM najpierw robisz z siebie dobrodziejkę opisując jakie to Ty
              przysługi robisz i jaka z Ciebie altruistka a z koleżanki kora przecież korzysta
              z Twojej dobrej woli robisz wredną zołzę ktora pewnie na złośc lubi przychodzić
              wtedy kiedy nikogo nie ma. Przecież na logikę lepiej się umówić i przyjść jak
              ktoś jest i na logikę jak ktoś nie może się dostosować to jego problem nie Twój.
              Nie wiem czego oczekiwałaś pisząc ten wątek ale widać nie pomocy.
              • kora3 Re: no i bylam niemila 06.02.10, 17:14
                lacido napisała:

                > Nie pochlebiaj sobie
                > Lubisz sobie stwarzać problemy (inaczej nie miałabyś o czym na
                forum chyba
                > pisać) sytuację łatwo rozwiązać poprzez normalną komunikację.

                problem chyba w tym, ze kolezanka nie pojmuje, jak sie do niej
                normalnie mówi ...
                a z pisaniem na forum - cyba rzadko jakieś swoje osobiste tematy
                poruszam :) - fakt wielkich problemów nie mam i sie z tego raczej
                ciese:)

                >
                > NARZEKASZ NA FORUM najpierw robisz z siebie dobrodziejkę opisując
                jakie to Ty
                > przysługi robisz

                nie ścciemniaj - w pierwzych słowach postu padło, ze to drobna
                rzecz, która ani mnie wysiłku zadnego nie kosztuje, ani uciazliwa
                nie ejst - jakież to "dobrodziejstwo".

                i jaka z Ciebie altruistka a z koleżanki kora przecież korzyst
                > a
                > z Twojej dobrej woli robisz wredną zołzę ktora pewnie na złośc
                lubi przychodzić
                > wtedy kiedy nikogo nie ma.

                ale ona moze przyjsc kiedy jej sie podoba, tylko chodzi o to, zeby
                ie robiła z siebie cierpietnicy obrazonej na cały swiat, jak
                pocaluje klamke :)

                Przecież na logikę lepiej się umówić i przyjść jak
                > ktoś jest i na logikę jak ktoś nie może się dostosować to jego
                problem nie Twój

                No dokładnie jego problem, wiec :
                1. po co dzwonic w tym moemncie dopytując kiedy ktoś bedzie, skoro
                wie, ze ja tego nie wiem
                2. o co wyzalac sie,ze dzwoniła a ja nie odebralam tel. - nadmienie
                ze rzadko, tyko wówczas, kiedy naprawde nie mogę
                3. po co póxniej wyzalac się, ze nikogo nie było i "nachodziła sie
                na prózno".
                Pryjmij do wiadomosci, ze nie ejstem w stanie powiedzieć w
                poniedzialek, czy we wtorek o 11.30 np. bede u siebie. Moge
                powiedzieć kiedy mnie nie bedzie, o ile ma to już zaplanowane, a
                czesto nie mam. Nie moge sie zatem umówić na bank, chyba, ze ktos
                dzwoni, czy do pół godziny jestem jeszcze na miejscu. I co bardzo
                ciekawe, wszyscy znajomi są w stanie to pojac i nie stroja fochów,
                gdy mnie w miejscu pracy nie zastaną, takze wówczas gdy zadzwonią w
                stylu "jestem koło twej pracy, jestes?". ylko ta panna pojąc nie
                mogła wiec dostała ochrzan - prosye.
                A pomocy nijakiej nie oczekiwałam :) cóż to nie wolno napisac innego
                watku niż "pomocowy"? :) WqrZyłam się na nią i już.
                Niby jak ktos mialby mnie pomagać?:) Przeciez ja dla tej panny nie
                zmeinie sobie zajecia, zeby mnie mogla zastać :)
    • pyton31 Re: no i bylam niemila 05.02.10, 21:45
      tak dużo napisałaś, że nie chce misie czytać ,możesz krócej?
      • lacido Re: no i bylam niemila 05.02.10, 22:12
        no streściłam wyżej ;)
      • kora3 Re: no i bylam niemila 06.02.10, 10:16
        Pewnie:)
        np. Panna znajoma ma do mnie interes i przychodzi po cos, jak mnie
        nie ma, albo nikogo to sie złosci i dzwoni. Pasuje?
    • milemi27 Re: no i bylam niemila 05.02.10, 22:08
      hop
      • baba67 Re: no i bylam niemila 06.02.10, 16:29
        Ja to sie dziwie ze Ty tyle wytrzymalas,Ja juz po trzecim razie dobitnie dalabym
        do zrozumienia co o tym mysle.
        • kora3 Re: no i bylam niemila 06.02.10, 17:25
          wiesz, ja jej powiedziałam w miare szybko, tylko nie tonem
          pretensji, a normalnie, w stylu: musisz zrozumieć, że my tak
          pracujemy, sporo poza i moze sie zdarzyć, ze mnie, czy w ogóle
          nikogo nie zastaniesz. Jesli mnie nie ma, to na ogól nie wiem gdzie
          sa pozostale osoby i kiedy wrócą.
          Zwykle po tym następowała gadka: ależ ja doskonale rozumiem, tylko
          tak sobie mówię, bo spieszyłam sie wtedy i nie wiedziałam, czy
          czelac, czy nie. W ogóle bardzo wdzieczna jestem otd.
          zawsze jej odpowiadalam, ze wdzieczna nie musi być, bo to jest
          naprawde drobiazg. I naprawde jest Babo:) jakies wdziecznosci nie
          oczekuje, bo serio nawet nie ma za co.
          Potem na ogół był okres spokoju, czyli zastawala zawsze kogos, bo o
          jednak rzadkosc by nikogo nie było calkiem i znów to samo.

          Dodam, ze panna jeszcze ma taką maniere, ze jak nikogo nie ma i ja
          nie odbieram ( a wie, ze nie zawsze mogę) to dzwon do upadlego
          z reguły ja wkrótce kapitulowalam, bo wiedzialam, ze nawet jesli nie
          odbiore bedzie dzwoniła i informowałam ja, ze ie mogę gadać. Efekt
          zawsze był taki, ze po moim "oswiadczeniu" nastepowała seria ptań: a
          gdzie ejsteś, a kiedy ktos bedzie itd. Odechciało mi sie juz i nawet
          dobrezm z e sie teraz obraziła, bede miec spokój.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja