on jedzie zobaczyć się z koleżanką

07.02.10, 11:23
do ku... jędzy, czeka żebym mu kilka euro zwróciła za bilet za autobus a teraz deklaruje się pojechać kilkaset kilometrów na drugi koniec kraju, żeby się z koleżanką zobaczyć, która odwiedza europę. żeby jasne było bo zaraz odezwą się z obsesją, że kobieta faceta wykorzystuje, ja go nigdy nie prosiłam o zwrot żadnych pieniędzy, wprost przeciwnie bez pytania kupowałam drobiazgi dla człowieka którego kocham. w tym miesiącu przez to zbankrutuję, bo jego poziom życia jest wystawny, mój zwykle nie, a ten jedzie to jakiejś "koleżanki", widocznie może sobie na to pozwolić. chyba muszę siebie też zacząć uważać za koleżankę i patrzeć na swój interes, nie nasz, bo nas nie ma.
    • lolcia-olcia Re: on jedzie zobaczyć się z koleżanką 07.02.10, 11:26
      Jak chce z inną się spotkać to olej go, szkoda czasu na takiego błazna.
    • wicehrabia.julian Re: on jedzie zobaczyć się z koleżanką 07.02.10, 11:27
      7ona77 napisała:

      > bez pytania kupowałam drobiazgi dla człowieka k
      > tórego kocham. w tym miesiącu przez to zbankrutuję, bo jego poziom życia jest w
      > ystawny, mój zwykle nie

      sama sobie jesteś winna, utrzymujesz pasożyta i jeszcze masz do niego pretensje,
      że jest taki aktywnie wspierając ten stan rzeczy

      wcale mi cię nie żal
    • sinsi Re: on jedzie zobaczyć się z koleżanką 07.02.10, 11:30
      Może jak już dojedzie do koleżanki to też jej każe zwrócić sobie bilet ;)
      • la-bast Re: on jedzie zobaczyć się z koleżanką 07.02.10, 11:34
        jessu w zyciu nie utrzymywalabym zadnego faceta, na odwrot czemu
        nie:-D
        spakuj go, niech jego kolezanka teraz soe nim zaopiekuje
      • 7ona77 Re: on jedzie zobaczyć się z koleżanką 07.02.10, 11:36
        miałam na mysli bilet komunikacji miejskiej czyli dosłownie kilka euro, ale
        chodzi o gest, nie o sumę, o to, że czeka, aż mu 3 euro oddam, a podróż do niej
        będzie go kosztowała jakieś 200. pomijając, że mnie wypytuje o znajomych jakbym
        sypiała ze wszystkimi przyjaciółmi, a on jedzie do kogoś setki kilometrów.
    • kora3 Re: on jedzie zobaczyć się z koleżanką 07.02.10, 11:34
      w spotkaniu z kolezanką - nic złego. cóż to kolezaneknie wolno miec?
      ale jeśli chodzi o kase: sama na się bat ukrecilaś i pomagasz smagac
      się tu i tam. ja osobiscie takiemu gosciowi zasadzilabym kopa.
      • 7ona77 Re: on jedzie zobaczyć się z koleżanką 07.02.10, 11:38
        nie chodzi o duże sumy, chodzi o gest. dla mnie to naturalne, że czasami coś
        komuś stawiam, on się czepia drobiazgów a przy tym oczekuje, żę będę z nim
        prowadziła tryb życia na jaki mnie nie stać.
        • kora3 Re: on jedzie zobaczyć się z koleżanką 07.02.10, 11:47
          7ona77 napisała:

          > nie chodzi o duże sumy, chodzi o gest. dla mnie to naturalne, że
          czasami coś
          > komuś stawiam, on się czepia drobiazgów a przy tym oczekuje, żę
          będę z nim
          > prowadziła tryb życia na jaki mnie nie stać.

          wiesz, jak zauwazam to jest dośc typowa postawa u niektórych
          nowobogackich facecików tak około 30. Mozna takich poczytac tu na
          forum, ale w realu tez widuje takich.
          jedna moja znajoma niała takeigi narzeczonego - zarabiał pare razy
          wiecej od niej, a wyliczali się do złotówki w knajpie np. Gdy gdzies
          jechali kazdy płacił za siebie, a jej na to było zwyczajie nie stac.
          starała się jednak dotrzymac mu kroku, licząc, ze po
          wieloletnim "chodzeniu" on sie z nią ożeni. Zdarzało sie jej czasem
          zwierzac z tego w niewoelkim gronie i kiefy słyszała, zeby dała
          osbie z nim spokój, bo jest skrajnie bezczelnym skąpcem (on sobie
          zdawał sprawe z tego, ze ona sie musi niejednokrotnie
          zapozyczyc,zeby jechac z nim na wczasy np., ale nie chciał jej
          zafundowac, ani jechac gdzieś, gdzie wyjazd tańszy) pwtarzała jego
          hasła w stylu: on nowoczesnie patrzy, kobieta musi być
          samowystarczalna, docenia to , ze ja taka jestem itp. Podobnie, jak
          tłumaczyłsmy jej, ze ona samowystarczalna NIE JEST skoro musi brac
          kredycik na wyjazd, albo pożyczyc od kogoś. a nie ejst nie dlaego,
          ze leń, tylko dlatego, ze takie sa realia, gosc współprowadził
          rodzinna frme w niszowej branzy, stąd spore dochody.

          To trwało lata. Dziewczyna atrakcyjna gosc taki "kartofel", ale była
          w nim zakochana na serio. Potem jego idee diabli wzieli, jak poznał
          dziewczyne bez zadnego zawodu, niezbyt lotna, ani też ladna, ale za
          to b. gogatą - jedyna sukcesorke sporej firmy, nieruchomosci itp.
          Ożenił sie w pół roku.

          wiem, zes przywiazana, przyzwyczajona, moze i kochasz, ale wiej
          dziewczyno od tego goscia. Kolezanka to dobry pretekst :) - powiedz
          gosciowi, ze to koniec i już.
    • cafem Re: on jedzie zobaczyć się z koleżanką 07.02.10, 11:38
      7ona77 napisała:

      > do ku... jędzy, czeka żebym mu kilka euro zwróciła za bilet za
      autobus a teraz
      > deklaruje się pojechać kilkaset kilometrów na drugi koniec kraju,
      żeby się z ko
      > leżanką zobaczyć, która odwiedza europę. żeby jasne było bo zaraz
      odezwą się z
      > obsesją, że kobieta faceta wykorzystuje, ja go nigdy nie prosiłam
      o zwrot żadny
      > ch pieniędzy, wprost przeciwnie bez pytania kupowałam drobiazgi
      dla człowieka k
      > tórego kocham. w tym miesiącu przez to zbankrutuję, bo jego poziom
      życia jest w
      > ystawny, mój zwykle nie, a ten jedzie to jakiejś "koleżanki",
      widocznie może so
      > bie na to pozwolić. chyba muszę siebie też zacząć uważać za
      koleżankę i patrzeć
      > na swój interes, nie nasz, bo nas nie ma.

      No to zostaw go natychmiast, do k...y nedzy.
    • jack20 Re: on jedzie zobaczyć się z koleżanką 07.02.10, 14:17
      "do ku... jędzy..", kretynka ze mnie, kiedy ja sie rozumu naucze - powinnas dodac.
    • li_lah Re: on jedzie zobaczyć się z koleżanką 07.02.10, 17:56
      miałam na mysli bilet komunikacji miejskiej czyli dosłownie kilka euro, ale
      chodzi o gest, nie o sumę, o to, że czeka, aż mu 3 euro oddam, a podróż do niej
      będzie go kosztowała jakieś 200.


      aleś durna, że się dałaś tak cykać z kasy jakiemuś lamusowi. .. od kiedy to
      trzeba placić facetowi za bilet, zeby zechcial do baby przyjechac? LOL
Pełna wersja