Nie pracująca zawodowo kobieta

07.02.10, 12:18
Po przejrzeniu jednego z wątków nt kobiet pozostającyh w domu, podczas gdy mąż zarabia pieniądze(nie wnikawszy w jakieś prywatne intrygi autorki), przejrzałam również podobne wątki na innych forach i bardzo się zdzwiłam pokutującej opini o tym, że kobieta nie pracująca zawodowo jest gorszym gatunkiem kobiety (czasami wręcz nazywaną utrzymanką, co już w ogóle jest wręcz groteskowe). Oczywiście, nie mówię o przypadkach skrajnych, gdy pan sobie flaki wypruwa, a pani leży i pachnie. Raczej o związkach, gdzie wszystko jest dogadane i ustalone,a żadna ze stron nie powinna teoretycznie być poszkodowana w takim układzie. Po owej lekturze wyszło mi, że znaczna większość kobiet byłaby nieszczęśliwa, czułaby się gorsza itd. Ciekawam bardzo, z czego to wynika? Z naszej historii i przyzwyczajenia do tego,że nasze babki i matki pracowały, więc my też musimy? Co ciekawe, na jednym z forów wypowiedziała się pani z Irlandii i wyraziła swoje zdziwienie podejściem Polskich kobiet, które nie-pracowanie postrzegają w kategoriach zła ostatecznego. Przywołała przykłady ze swojej rodziny, w której kobiety są piękne, zadbane, rozwijają swoje zainteresowania, a przy tym nie mają ani cienia kompleksu z powodu tego,że są w domu. Sama autorka wypowiedzi obecnie pracująca, po urodzeniu dziecka również planuje rzucić pracę i nie widzi w tym nic złego. Podobne przykłady przywołały kobiety, które wżeniły się np. w niemieckie rodziny, a ich teściowe, ciotki mężów,szwagierki itd. również w pewnym momencie rzucały pracę i nie czują się przez to absolutnie gorsze.
Naprawde, ciekawa jestem skąd w Polkach taki hmmm kult pracy? Skąd brak zrozumienia dla kobiet, które decydują się na pozostanie w domu (a patrząc na powyższe taka decyje na pewno nie jest łatwa)?
    • jan_hus_na_stosie Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 12:24
      "nie" z przymiotnikami piszemy razem ;)

      a co do wątku:

      > i bardzo się zdzwiłam pokutującej opini
      > o tym, że kobieta nie pracująca zawodowo jest gorszym gatunkiem kobiety (czasa
      > mi wręcz nazywaną utrzymanką, co już w ogóle jest wręcz groteskowe).


      zwykła kobieca zazdrość, kobiet które muszę za marne grosze zapieprzać
      codziennie po 8 godzin lub więcej i nie mogą zdzierżyć, że istnieją kobiety
      które dobrze się ustawiły, wyszły za bogatych mężów i choć same nie pracują żyją
      na wyższym poziomie niż one :]
      • catthe Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 12:53
        jan_hus_na_stosie napisał:

        > "nie" z przymiotnikami piszemy razem ;)

        To nie jest przymiotnik tylko imiesłów przymiotnikowy;)
        • jan_hus_na_stosie Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 13:01
          catthe napisała:

          > To nie jest przymiotnik tylko imiesłów przymiotnikowy;)

          niech ci będzie ;)
      • kunegunda123 Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 14:15
        dżizys, Jan, coś Ty taki złośliwy od jakiegoś czasu?
    • asche_zu_asche Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 12:25
      Dla dobra niepracujących zawodowo kobiet ich decyzje powinny być potępiane,
      wyśmiewane i traktowane z politowaniem.

      Nie powinno się być zależnym od innych. Taka kobieta, gdy facet zechce ją kopnąć
      w dupę, nie ma żadnej karty przetargowej.
      • rosa_de_vratislavia Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 12:27
        asche_zu_asche napisała:

        > Dla dobra niepracujących zawodowo kobiet ich decyzje powinny być
        potępiane,
        > wyśmiewane i traktowane z politowaniem.

        Coś w tym jest. W Polsce taka kobieta zostaje na starość bez dochodu.
        W Niemczech - ma pół emerytury wypracowanej przez męża (bo przecież
        podzielili się pracą: on poza domem, ona w domu).
        >
        • sid.leniwiec Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 13:16
          > W Niemczech - ma pół emerytury wypracowanej przez męża (bo przecież
          > podzielili się pracą: on poza domem, ona w domu).

          I tu jest jakiś sens, a nie stawianie się w sytuacji całkowitej zależności od
          partnera. Dla mnie nieco upokarzające, ale mędrzec Jasio uważa, że godne
          pozazdroszczenia.:P
        • marguyu Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 17.02.10, 00:38
          rosa_de_vratislavia napisała:

          Coś w tym jest. W Polsce taka kobieta zostaje na starość bez
          dochodu. W Niemczech - ma pół emerytury wypracowanej przez męża (bo
          przecież podzielili się pracą: on poza domem, ona w domu).


          A we Francji ex-mezulek placi jej alimenty na nia i na dzieci.
          Co kraj to obyczaj ;)
      • lolcia-olcia Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 12:28
        Powinna pozostawić sobie jakąś furtkę na wypadek rozstania, a tak jak rozwodzą
        się to długo nie potrafią się ogarnąć i wziąć do roboty. Zero przyszłościowego
        myślenia...
      • purchawkapuknieta Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 17:44
        pracująca też może nie mieć. bo niby jaką? mąż bez jej 1000 zł sobie nie poradzi? :D
    • rosa_de_vratislavia Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 12:25
      granatowoszara napisała:

      > kobieta nie pracująca zawodowo jest gorszym gatunkiem kobiety
      (czasa
      > mi wręcz nazywaną utrzymanką, co już w ogóle jest wręcz
      groteskowe). Ciekawam bardzo, z czego to wynika?

      Odpowiem krótko:
      Zajęć "koobiecych" (opieka nad dzieckiem, zarządzanie domem,
      wydatkami, pielęgnowania dzieci i starych rodziców, sprzątania,
      gotowania, prania, prasowania etc) nie uważa się za "pracę".

      W Polsce "praca"= skok w garnitur, wyjście z domu,spędzenie gdzieś 8
      godzin, powrót, wyskok z gajerka i klapnięcie na kanapę z
      oczekiwaniem obsłużenie po cięzkim dniu pracy.
    • menk.a Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 12:31
      Jeśli ja napiszę, że trudno mi wyobrazić się w roli niepracującej zawodowo
      kobiety (poza sytuacjami typu chwilowe bezrobocie czy podchowanie dziecka), że
      nie chciałabym nie pracować, bo to odebrałoby mi pewność siebie, poczucie
      niezależności itp. to oznacza, że deprecjonuję albo wręcz nazywam kogoś gorszym
      gatunkiem kobiety?? Poza tym wolę dmuchać na zimne, bo mam kilka przykładów w
      najbliższym otoczeniu, gdzie osobiści panowie mieli w szczerym poważaniu pracę
      ich kobiet w domu. Kiedy jest dobrze, to jest dobrze. A potem pani domu słyszy:
      na to wszystko JA zapracowałem, z MOICH pieniędzy to kupiłem, tobie więc nic się
      nie należy. Ja sobie na to nie chcę pozwolić.
      • asche_zu_asche Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 12:35
        menk.a napisała:

        Kiedy jest dobrze, to jest dobrze. A potem pani domu słyszy:
        > na to wszystko JA zapracowałem, z MOICH pieniędzy to kupiłem, tobie więc nic si
        > ę
        > nie należy. Ja sobie na to nie chcę pozwolić.


        Właśnie. Poza tym mówi się, że żona to najdroższa qrwa, pasożyt, że baby lecą na
        kasę, by nic nie robić i się dobrze ustawić.
        W fazie zalotów żaden facet tego wprost nie powie, ale potem wychodzi gdy się
        zaczyna w związku psuć, że większość tak właśnie myśli
        • rosa_de_vratislavia Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 12:42
          asche_zu_asche napisała:

          >Poza tym mówi się, że żona to najdroższa qrwa, pasożyt, że baby
          lecą na
          > kasę, by nic nie robić i się dobrze ustawić.

          Najsmutniejsze jest to,że nic nie robimy,żeby zmienić to myślenie.
          Co dziwne - kobiety o innych kobietach potrafią powiedzieć np. że
          nic nie robią, bo "siedzą w domu na wychowawczym"(too nic,że np.z
          półroczniakiem przy piersi, stertą prania i uiornym dwulatkiem).
          SIEDZĄ.
          A może w ogóle leżą?
          • granatowoszara Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 12:46
            > Najsmutniejsze jest to,że nic nie robimy,żeby zmienić to myślenie.
            > Co dziwne - kobiety o innych kobietach potrafią powiedzieć np. że
            > nic nie robią
            , bo "siedzą w domu na wychowawczym"(too nic,że np.z
            > półroczniakiem przy piersi, stertą prania i uiornym dwulatkiem).
            > SIEDZĄ.
            > A może w ogóle leżą?

            O to to, o to właśnie mi chodzi.

            Że kobiety kobietom wilkiem...
          • alanis11 Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 13:13
            No dobra ja osobiście nie mówię że nic nie robią ale pomyśl że kobiety pracujące
            zawodowo muszą k**** przecież też prowadzic ten dom, wychowywać dzieci ,
            sprzątac , prasować - więc maja dwa etaty , dodatkowo gonitwę walkę z czasem i
            często stres w pracy który je wykańcza. Nie lubie słuchac narzekan kobiet
            domowych własnie dlatego ze bedąc w tym domu mogą sie spokojnie skupić na
            prowadzeniu go mogą sobie rozplanowac te obowiązki domowe tak że starczy spoko
            czasu na cos wiecej a jak pracujesz zawodowo + etat w domu to sorry ale to jest
            nieporównywalna harówa!
            • rosa_de_vratislavia Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 13:22
              alanis11 napisała:

              > No dobra ja osobiście nie mówię że nic nie robią ale pomyśl że
              kobiety pracując
              > e
              > zawodowo muszą k**** przecież też prowadzic ten dom, wychowywać
              dzieci ,
              > sprzątac , prasować - więc maja dwa etaty ,

              Mogą się podzielić z mężem.
              Sorry, ale nie myśl na zasadzie "ktoś ma źle, to niech inni
              przypadkiem nie mają lepiej".
              Nikt nie każe pracującej zawodowo kobiecie tyrać w domu na cały
              etat...

              • alanis11 Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 13:32
                A jak ma nie tyrać skoro żreć coś trzeba i chyba trzeba też mieć na czym ,
                dzieci wychowywać trzeba , szmaty czyste mieć trzeba , do sedesu też się
                przeciez nie będziesz przyklejał tylko dlatego że pracujesz zawodowo. Po prostu
                robisz to samo co baby nie pracujące bo takie jest życie a pomoc jaką byś miała
                lub nie zawsze masz cos na głowie przy małych dzieciach itd

                a apropos pomocy rodziny mężów itd zadziwiające ze najbardziej tego oczekują i
                wymagają te bedące w domu kobiety, wciąz nad tym ubolewają jęczą t głowny powód
                i frustracji z tego co słysze.
                • rosa_de_vratislavia Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 13:37
                  alanis11 napisała:

                  > A jak ma nie tyrać skoro żreć coś trzeba i chyba trzeba też mieć
                  na czym ,
                  > dzieci wychowywać trzeba , szmaty czyste mieć trzeba , do sedesu
                  też się
                  > przeciez nie będziesz przyklejał

                  No....ale można to rozdzielić z mężem. Kobiety nie mają
                  predyspozycji genetycznych do mycia kibli. Myją je tak samo dobrze
                  jak faceci.
                  Jedyne, czego mąż rzeczywiscie nie zrobi, to nie nakarmi piersią.
                  • alanis11 Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 13:43
                    Ale czego by nie robił to pracy w domu jest w ch! jak panie nie pracujące
                    zresztą wiedzą ;-) a trzeba dodać że czasu dwa razy mniej, nieistotne komu
                    zlecimy mycie kibla a komu wywalenie śmieci jak sie podzielimy zawsze trzeba cos
                    zrobić bo inaczej syf malaris ...
                    • granatowoszara Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 14:19
                      Ale Alanis, ja nie kwestionuję ciężkiej pracy kobiet, które pracują i zawodowo, i w domu. Wręcz przeciwnie, w pełni ją doceniam i własnie dlatego chciałabym, żeby kobiety które NIE CHCĄ (a jednocześnie nie muszą)/ NIE MOGĄ pracować zawodowo,nie musiały być osobnicami drugiej kategorii, bo robią tylko na jednym etacie.
                    • kirkunia Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 10.02.10, 16:06
                      Jakie 2 razy mniej? Jak wychodzę z domu o 7.00 to z powrotem jestem
                      najwcześniej o 19.00. A sorki zjeść, umyć się, przespać itd też
                      muszę.

                      A syndrom kobiety domowej ma proste przełozenie na naszą sytuację -
                      za analogiczną pracę facet dostaje na ogół ponad 20% wiecej.
                      Uzasadneinie? Bo on przecież utrzymuje rodzinę. A ja to qwa nie???
            • justysialek Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 08.02.10, 00:37
              Różnie to bywa. IMO takich kobiet, które pracują na cały etat a
              potem wszystko same robią w domu jest mało, bo to bardzo trudne do
              pogodzenia - prawie niewykonalne!
              Zwykle po prostu nie ma kto robić w domu, więc cześć rzeczy nie jest
              zrobiona, jest robiona rzadziej, obowiązki są dzielone pomiędzy
              małżonków lub pomaga ktoś z zewnątrz.
              Np mojej mamie ojciec nie pomagał, gdy byłam mała, a ona pracowała
              na pół etatu, więc bardzo często pomagali dziadkowie.
              Ja pracuję i nie mam czasu na bajery w domu, mąż ciągle musi mi
              pomagać, bo jak nie pomoże to nie będzie jadł, a i tak często
              zamawiamy żarcie.
              Gdy nie pracowałam to robiłam wszystko sama, on wracał z pracy na
              gotowe! Miałam też czas na wymyślanie: a to wykwintny obiad, a to
              ciasto, a to wycieczka-niespodzianka w weekend. W domu było
              czyściutko, wszystko poprane, poprasowane.
              Teraz zdarza sie, że ponad tydzień nie sprzątamy, bo nie ma kto,
              naczynia myje się o 24, bo nie ma kiedy. Nie ma deserków, obiady są
              na szybko, niekoniecznie smacznie czy zdrowo. Ja nie mam czasu ani
              siły na bajery tak często jak wtedy ;(
              Także różnica jest spora! Mój mąż wspomina tamte czasy z
              rozrzewnieniem! Nie raz mówił, że wolałby mniej kasy ale żeby w domu
              było zrobione i żeby te obowiązki spadły z jego głowy całkowicie -
              to byłoby dla niego większą ulgą niż dodatkowa pensja.
              Jednak decyzja należy do mnie, choć nie powiem, żeby mi w domu było
              źle. Są plusy i minusy. Dla mnie minusem bycia kura domową jest
              przede wszystkim odcięcie od świata. Tego sie nie przeskoczy.

              No i jest dokładnie tak jak napisałaś: kobieta pracująca na 2 etaty
              jest zmęczona, wkurzona, sfrustowana. Nie każdy mąż chce takiej żony
              a rozwiązania tego problemu są różne: facet pomaga, zatrudniają
              gosposię, pomaga babcia albo ona zostaje w domu.
          • zawszefrutella Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 17.02.10, 12:44
            dla mnie chodzenie za dzieckiem cały dzień nie jest praca, a
            sprzątanie i pranie robią tez kobiety pracujące i mające dzieci. To
            zalezy od kobiety, jak leniwa to zawsze znajdzie powód zeby siedziec
            w domu, a mężuś łoś myśli że taka zapracowana. Ja jak musiałam
            siedzieć w domu raz 3 tygodnie to myslałam że się wścieknę z nudów.
            mam koleżanki które maja dzieciaczki malutkie i zawsze po
            macierzynskim wracają do pracy i też mają pranie, prasowanie i czas
            na zabawę z dziećmi. Niestety ale lenistwo jest tylko wytłumaczeniem
            niepracujących kobiet
      • rosa_de_vratislavia Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 12:39
        menk.a napisała:

        >osobiści panowie mieli w szczerym poważaniu pracę
        > ich kobiet w domu.

        Nasze państwo też ją ma w d...
        A)kobieta na wychowawczym jest karana ZEROWĄ pensją i składką
        emerytalną mającą się nijak do jej zarobków. Czyli wychowując
        dziecko do 3. r.ż - tracę na emeryturze.
        2)kobieta pozostająca bez pracy zawodowej (a odciążająca państwo np.
        w opiece nad niepełnosprawnymi członkami rodziny, starą babcią,
        chorym ojcem, zajmująca się dodatkowo domem) też jest karana brakiem
        dochdu na starość.
        Przykre ale prawdziwe. W innych krajach tak nie jest.

        • menk.a Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 12:46
          A potem jeden cymbał z drugim powiedzą: mniej pracowałaś, to masz niższą emeryturę.
          Nie pamiętam kto, ale zrobiono wyliczenia ile jest warta praca w domu. Przyjęto
          ca 2000zł/mies. I się okazało, że państwa nie stać na to, by płacić składki za
          kobiety (rzadziej mężczyzn) pracujące w domu. I co w związku z tym? Nic. Zero. Null.
          Dlatego ja nie popełnię tego błędu. Tak, uważam, że praca w domu (jakkolwiek
          ciężka i dużo bardziej odpowiedzialna niż ta zawodowa), niewynagradzana
          pieniądzem ani społecznym szacunkiem jest dla kobiety często błędem. Błędem
          finansowym i społecznym.

          A wychowawczy to do 4 roku życia chyba, co?
          • rosa_de_vratislavia Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 12:49
            menk.a napisała:

            > A wychowawczy to do 4 roku życia chyba, co?

            Chyba 3 lata,a 4 przy dziecku niepełnosprawnym.
            Ja byłam na wychowawczym 4 lata (dwoje dzieci i zero dziadków do
            pomocy) i dostanę po tyłku za opieprzanie się po kanapach. Moja
            emertura( i tak niewysoka)jeszcze zmaleje.
            Było oddać dzieci do dotowanego przez wszystkich podatników żłobka...
      • granatowoszara Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 12:44
        Właśnie nad tym się zastanawiam. Bo teoretycznie nie deprecjonujesz,a już na pewno nie wprost nazywasz gorszym gatunkiem kobiety. Ale założywszy,że np. stoję teraz przed trudnym wyborem pozostania w domu i rzucenia pracy zawodowej z jakichś tam powodów, po przeczytaniu wypowiedzi innych kobiet, że taka decyzja odbiera poczucie niezależności - mina by mi zrzedła, no i na pewno, chcąc nie chcąc poczułabym się gorsza.

        Oczywiście masz prawo tak się czuć, ale trochę tak się zastanwaiam - dlaczego tak się czuejmy (niepwnie, niespełnienie) i jak to wpływa na te kobiety, które podejmują decyzję o zostaniu w domu,a nawet idąc dalej na polskie prawo.

        Cały czas też rozważam to w kategoriach w miarę normalnego związku, gdzie pan nie jest chamem, a kobieta prócz kaszek i pieluszek patrzy również w inne kierunki swojego jestestwa ;)
        • menk.a Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 12:52
          Wiele kobiet stoi przed takim dylematem. Z jednej strony poczucie niezależności,
          własne pieniądze we własnym portfelu (przynajmniej pozornie, wszak pracuje się
          do jednego garnuszka), a z drugiej strony odbiór społeczny jest taki jaki jest.
          Popytaj panów, których zony pracują w domu (z całą stanowczością piszę pracują).
          Co w większości odpowiedzi usłyszysz? Nic, siedzą w domu. Siedzą w domu.
          Może to w dużej mierze kwestia zaufania do partnera i jego stosunku do prac
          domowych i roli kobiety w związku.
          A może to moje skrzywienie w patrzeniu na tę sprawę.
          Rozważasz to rozwiązanie jako stałe? Na zawsze? Czy tylko chwilowe? Tak jak
          wspomniałam np. z powodu małych dzieci?
          • granatowoszara Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 13:03
            W audycji, którą już przywołałam pytano właśnie panów różniastych jak wyceniają pracę swojej żony w domu i panowie zgodnym chórem oceniali w granicach 2000 zł., więc może mentalność panów też się w tej kwestii zmienia (chyba że mówili tak do mikrofonu,a po cichu i tak sądzą co innego). Potwierdzałyby to opisy niektórych z forumek, które zdają się mieć partnerów doceniających pracę w domu, którzy sami rączek ubrudzić się nie boją.


            Póki co moje rozważania są hipotetyczne i w kategoriach wielu kobiet i ich rozlicznych sytuacji.
            • menk.a Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 13:07
              A na moje oko te 2000zł to mało. Sama niańka kosztuje ponad połowę tego. A gdzie
              reszta?;)
              • granatowoszara Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 13:12
                Nie mniej w kategoriach NIC a 2000 zł, to zawsze COŚ ;)
                • menk.a Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 13:16
                  granatowoszara napisała:

                  > Nie mniej w kategoriach NIC a 2000 zł, to zawsze COŚ ;)

                  Myśląc w takich kategoriach to nic a 500zł to też jest coś, prawda?;)
                  • granatowoszara Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 13:25
                    Prawda, prawda. Innej prawdy,prawda, nie ma. (że sparafrazuję poetę ;))

                    A tak na serio, to uważam,że i te 500 zł byłyby dobrym początkiem.
                    • menk.a Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 13:31
                      Chciałabym mieć niańkę, praczkę, sprzątaczkę, kucharkę, która jeszcze zakupy
                      zrobi i psa wyprowadzi za jedyne 500zł.;)
    • granatowoszara Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 12:36
      No właśnie tez mnie zastanawia sprawa, czy takie kobiety w razie rozwodu, śmierci współmałżonka zostają z ręką w nocniku? Przypominam,że nie chodzi mi o jednostki skrajnie leniwe i wygodnickie, ale panie, które obrały taką drogę świadomie? Czy pozostanie w domu, nie pozwala im na rozwinięcie jakiejś pasji w takim stopniu,że w razie czego, może uczynić ją użyteczną i przynoszącą zyski? Choć może trochę idealizuję?

      Osobną kwestią też jest własnie polskie prawo, ale czy nie wynika ono własnie z takiej mentalności, że praca w domu, to nie praca? Ostatnio w radio słyszałam, ale bardzo przelotnie i bez szczegółów, że panie z jakiegoś związku chcą wlaczyć o uznanie pracy w domu bodajże do emerytury. Ciekawa jestem, co z tego wyjdzie, skoro reszta pań bardzo często jest nastawiona tak negatywnie.
      • rosa_de_vratislavia Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 12:44
        granatowoszara napisała:
        > Osobną kwestią też jest własnie polskie prawo, ale czy nie wynika
        ono własnie z
        > takiej mentalności, że praca w domu, to nie praca?

        Wynika. I w poselskich ławach wybucha pomruk oburzenia i
        posykiwanie, gdy się mówi o uznaniu pracy w domu jako pracy dającej
        prawo do (najniższe) emerytury.
      • annbell Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 10.02.10, 13:59
        > Osobną kwestią też jest własnie polskie prawo, ale czy nie wynika
        ono własnie z
        > takiej mentalności, że praca w domu, to nie praca? Ostatnio w
        radio słyszałam,
        > ale bardzo przelotnie i bez szczegółów, że panie z jakiegoś
        związku chcą wlacz
        > yć o uznanie pracy w domu bodajże do emerytury. Ciekawa jestem, co
        z tego wyjdz
        > ie, skoro reszta pań bardzo często jest nastawiona tak negatywnie.


        TE PANIE TO NIECH SIĘ WEZMĄ ZA UZNANIE PRACY OSÓB, KTÓRE MAJĄ W DOMU
        CHOREGO..STRASZEGO..CZŁOWIEKA...OBOJĘTNIE CZY TO MATKA, OJCIEC,SYN,
        MĄZ/ŻONA. TO JEST PRACA
        I NA DODATEK NIEDOCENIANATAKIEGO TRZEBA UMYC, UPRAC, PODAC
        LEKI, PRZEWINAC..I 2000-5000 TYS ZARABIAJA ZA TO ZAGRANICA. I
        FAKTYCZNIE TA PRACA ODCIAZA PANSTWO ZA OPIEKE NAD NIM. TJ
        HOSPICJA,PIELEGNIARKI,SZPITALE.



        praca w domu: sprzątanie, gotowanie itp..to nie jest praca aby ją
        wypłaca. Chyba, że zrobią jak w Niemczech, że jak mąz umrze żona ma
        połowe jego emerytury.

        Bo kobiety zajmujące się chorym, czy tez pracujące zawodowo za marne
        800 zł..i tak wieczorem czy sobotę..piorą, gotują, sprzątają...
    • wicehrabia.julian jest godna jedynie pożałowania 07.02.10, 12:37
      granatowoszara napisała:

      > Podobne przykłady przywołały kobiety, które wżeniły się np. w niemieckie rodzin

      warzywo nie pracujące zawodowo godne jest najwyższej pogardy i tu nie chodzi o
      pieniadze nawet, ale o to kim się staje po kilku latach
      • purchawkapuknieta Re: jest godna jedynie pożałowania 07.02.10, 18:35
        jezus maria! kim???
    • jan_hus_na_stosie ale chrzanicie teraz 07.02.10, 12:45
      chodzi mi o teksty w stylu, że w razie rozwodu kobieta będąca na utrzymaniu
      zamożnego męża nie będzie miała za co żyć. Jeśli nie było spisanej intercyzy to
      dostanie połowę majątku jej męża więc w biedzie żyć nie będzie :)
      • asche_zu_asche Re: ale chrzanicie teraz 07.02.10, 12:54
        W cywilizowanym związku - tak.
        Ale jeśli są dzieci, ona jest ofiarą swojego pana i władcy, sama próbuje odejść,
        a w dodatku pan i władca wcale taki zamożny nie jest a trzyma wartę na każdych
        zarobionych groszach - sytuacja się komplikuje.

        Gdyby było, jak piszesz, nie byłoby kobiet z ręką w nocniku (a takie są)
      • granatowoszara Re: ale chrzanicie teraz 07.02.10, 12:56
        Teoretycznie tak, ale to chyba bardziej chodzi,że nie pracując,w końcu te płowę majątku przejesz. Bo nie zawsze w trakcie przejadania uda się wrócić do pracy, a alimenty mogą nie wystarczyć.
      • kora3 nieco się mylisz Janie 07.02.10, 13:06
        jan_hus_na_stosie napisał:

        > chodzi mi o teksty w stylu, że w razie rozwodu kobieta będąca na
        utrzymaniu
        > zamożnego męża nie będzie miała za co żyć. Jeśli nie było spisanej
        intercyzy to
        > dostanie połowę majątku jej męża więc w biedzie żyć nie będzie :)

        Sprawa wyglada tak: jesli nie było od pczątku, albo w rakcie
        rozdzielnosci majatkowej to istotnie majatek zgromadzony w trakcie
        trwania małzeństwa jest wspólny i podlega podziałowi w razie
        rozwodu. Zwie sie on majątkiem dorobkowym. Natomiast wszystko, co
        maz, albo żona posiadali PRZED ślubem, stanowi ich majatek odrebny,
        a jesli zbyli go, by zakupic coś w trakcie trwania małzeństwa i
        otrafią udowodnic,ze kase z nich wsadzili w cos nowego już w
        malzenstwie jest to odliczane. tak wiec, jesli maz np. posiadal dom
        przed slubem i nie przepisal go w czesci na żone, a jedynie ją
        zameldował to jest to jego majatek odrebny. Podobnie, jesli zona
        miala.
        Alimenty na współmałzonke po rozwodzie nie sa wcale oczywistoscią
        Janie. Zakładam, ze od lat mogło sie coś zmienić, bo ja się wówczas
        rozwodzilam :L), ale o zabezpieczenie finansowe w RAZIE niemoznosci
        podjecia zarobkowego zajecia mozna wystąpic uzasadniajac to
        sensiwnie np. choroba w sytuacji, gdy rozwód jest bez orzekania o
        winie. Działa to do 5 lat po rozwodzie o ile wnioskujacy małzonek
        nie zawrze w tym czasie nowego zw. małzeńskiego. O alimenty ubiegac
        się moze takze osoba, która zgodnie z orzeczeniem sadu jest
        calkowicie niewinna rozpadowi małzoeństwa. działa to w sytuacji
        kiedy wine orzekano i któraś ze stron okazała się jedynie winna. W
        sytuacji, gdy sąd rozwiązuje małzeństwo z winy obojga małzonków
        otrzymanie alimentów nie ejst tak oczywiste Janie. Mowa oczywoscie o
        alimetach na siebie, a nie na dzieci.
        otóż musi istniec sytuacja, ze jedno ze współmalzonków nie ma
        mzoliwosci podjecia pracy, a wiec np: choroba, opieka nad małym,
        albo niepelnosprawnym dzieckiem itp. Jesli chodzi o np. 35 letnia
        kobiete, zdrowa, nieuposledzoną intelektualnie sąd uznaje na ogól,
        ze jest ona zdolna do podjecia pracy. No i jest Janie. Sądu i
        eksmalzonka to nie interesuje, ze ona nie ma doswiadczenia i moze
        miec problemy ze znalezieniem pracy. Ma szukać.
    • kora3 mamy nietendencyjny rzut oka 07.02.10, 12:55
      na sprawe :)

      Moge ci powiedzieć, jak ja to widze. Moja babka byla pielegniarką, a
      mój dziadek górnikiem. Babcia była jedną z niewielu kobiet w okolicy
      (zamieszkałej głownie przez rodziny górnicze), która pracowala. W
      ówczesnych zcasach na śląsku było tak, że dla chopa było wielka
      ganbą, jak jego baba musiala robic:) Górnik dobrze zarabiał, brał
      nocki i niedziele, żeby rodzina utrzymac - tak to wygladało. Mój
      dziadek był osobą pracowita i mimo tego, ze mieli trójke dzieci,
      babcia nie musiała pracowac. Zreszta jako pielegniarka, potem
      oddziałowa, zarabiała grosze w porównaniu z dziakiem. Kochała jednak
      swój zawód i gdy odchowala dzieci wymogla na dziadku pojscie do
      pracy, choc wówczas nijakiego kompleksu niepracujace kobiety nie
      miały, ba - w tym srodowisku pracujaca kobieta budziła zdziwienie.
      Moja babcia mniejsze, bo pielegniarka to jednak specyficzny zawód.
      wszystkie dzieci moich dziadków, 3 córki uczyły się, by zdobyc
      wyksztalcenie pozwalające im na utrzymanie w przyszłosci. Życie ejst
      nieprzewidywalne. Jedna z moich ciotek w życiu przepracowała 5 lat.
      Po prostu wujek dobrze zarabiał i uzgodnili, ze ona zajmie się
      domem, a on pracą. Nigdy z tego powodu komleksów nie miała, normalna
      zadbana kobitka była i jest, teraZ niańczy wnuki:) Moja mama i druga
      jej siostra przepracowały ponad 30 lat. Obie wybrały sowje zawody z
      pasji i obie chciały je wykonywac, choc obiektywnie, ich rodzinne
      budżey spokojie wyrobiłyby bez ich poborów.
      Ja sobie zycia bez pracy nie wyobrazam, choć znów obiektywnie,
      gdybym nie pracowała nie umarlibyśmy na pewno z glodu:) moja siostra
      teraz nie pracuje, bo ma małe dziecko (ale w wieku juz
      przekraczającym czas urlopu macierzyńskiego - 11 miesiecy prawie).
      Robi podyplomówkę kolejną i jak mały podrosnie zamierza wracac do
      pracy, choc też spokojnie daja sobie rade bez jej pensji.

      Mysle, ze to ie wynika z kompleksów czy strachu by nie
      zostać "kobietą niepracująca",a z pewnego pragmatyzmu raz, a
      romantyzmu - dwa. :)

      Pragmatyzm polega na tym, ze zycia sie nie przewidzi i moze być tak,
      ze mąz, partner te prace straci, albo plajtnie mu firma, albo co
      najgorsze np. umrze, zginie w wypadku (o rozstanou nie wspomne) i
      wtedy klapa. Kobiecie dobrze po 30. naet z wykształceniem, ale bez
      doswiadczenia zwodowego, nawet z szerokimi horuzontami trudno
      znaleźć prace. Pracodawca od osoby w tym wieku oczekuje już
      doswiadczenia, a w pewnych zawodach przerwa kilkuletnia to przepaśc.

      A romantyzm z kolei polega na tym. ze sa koebiety któe lubia swoja
      prace, serio, serio. Nie latego pracują, ze muszą, a dlatego, ze
      chca: robia to co lubia. Gdybym miała alternatywe: moge byc tylko
      PH, albo zostac w domu - na pewno bym wolała byc w DOMU :) ale,ze
      moge pracowac w swoim zawodzie, to chce to robić i sprawia mi to
      satysfakcję, poza tym, ze daje kase.
      Nie mam nic przeciwko babkom, które sobie tak poukladaly, ze zajmuja
      się tylko domem. Ich wybór. Ja bym tak nie chciała, ale to z kolei
      mój wybór.
    • deodyma Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 13:00

      > Naprawde, ciekawa jestem skąd w Polkach taki hmmm kult pracy?


      jaki tam kult pracy...
      zasuwaja do pracy, bo musza i tyle.
      przz takie osoby przemawia zazdrosc tylko i wylacznie.
      • asche_zu_asche Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 13:03
        deodyma napisała:

        >
        > >
        > jaki tam kult pracy...
        > zasuwaja do pracy, bo musza i tyle.
        > przz takie osoby przemawia zazdrosc tylko i wylacznie.
        >
        >
        >

        Trochę obrażasz inteligencję kobiet. Są takie, co zasuwają. Ale niektóre pracują
        z pasji i powołania (serio! - chociaż takie, jak ty, nie uwierzą, no chyba że to
        ironia była i nie załapałam......),
        • jan_hus_na_stosie Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 13:08
          asche_zu_asche napisała:

          Ale niektóre pracuj
          > ą
          > z pasji i powołania (serio! - chociaż takie, jak ty, nie uwierzą, no chyba że t
          > o
          > ironia była i nie załapałam......),

          Ile jest takich kobiet? 10-20%? Może nawet ze 30%. Reszta, czyli większość
          pracuje bo MUSI
          • asche_zu_asche Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 13:16
            jan_hus_na_stosie napisał:

            >
            > Ile jest takich kobiet? 10-20%? Może nawet ze 30%. Reszta, czyli większość
            > pracuje bo MUSI
            >


            Pewnie tyle samo ile mężczyzn
        • deodyma Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 14:32

          > Trochę obrażasz inteligencję kobiet. Są takie, co zasuwają. Ale
          niektóre pracuj
          > ą
          > z pasji i powołania (serio! - chociaż takie, jak ty, nie uwierzą,
          no chyba że t
          > o
          > ironia była i nie załapałam......),




          tak tak, wlasnie mialam w zyciu niejednokrotnie do czynienia a
          takimi, co to niby zasuwaly do pracy , bo ja "lubily":D
          niektore twierdzily nawet, ze uwielbiaja swoja prace, ze pracuja dla
          wlasnej przyjemnosci i takie tam blb bla bla...
          a po katach ryczaly, syczaly, jak to one tej roboty nienawidza i
          klely kierownictwo, ktore im z jakichs powodow po premii pojechalo:D
      • jan_hus_na_stosie Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 13:06
        deodyma napisała:

        > zasuwaja do pracy, bo musza i tyle.
        > przz takie osoby przemawia zazdrosc tylko i wylacznie.

        oczywiście, że tak, ale przecież lepiej dorobić sobie ideologię, że kocham swoją
        kiepsko opłacaną pracę na podrzędnym stanowisku niż przyznać, że gdyby się miało
        wystarczająca ilość pieniędzy to by się ją rzuciło w cholerę :)
    • catthe Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 13:03
      Ja takie kobiety rozumiem. Jedne realizują się w pracy zawodowej a
      inne opiekując się domem, dziećmi i robiąc tysiąc innych rzeczy. Nie
      każdemu praca jest do szczęścia potrzebna. I uważam, że ktoś kto nie
      pracuje wcale nie musi być kretynem oglądającym tylko telewizję
      śniadaniową. Znam laski, które robią milion twórczych rzeczy zamiast
      pracować zarobkowo.
      • wicehrabia.julian Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 13:06
        catthe napisała:

        > Znam laski, które robią milion twórczych rzeczy zamiast
        > pracować zarobkowo.

        bardzo się cieszę i popieram, ale tylko do momentu jak nie płacą za to podatnicy
        • catthe Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 13:12
          wicehrabia.julian napisał:

          >
          > bardzo się cieszę i popieram, ale tylko do momentu jak nie płacą
          za to podatnicy

          A kiedy płacą? W Polsce chyba nie płacą jeszcze. Na razie ich faceci
          płacą.
          Poza tym pomysł płacenia matkom za to, że wychowują dzieci nie jest
          taki zły. Komfort takiej matki sprawi, że będzie chciała mieć więcej
          dzieci. I jeśli naprawde zajmie się wychowywaniem a nie piłowaniem
          paznokci(w sensie zamiast) to jest większe prawdopodobieństwo, że
          takie dziecko jako dorosły raczej będzie zwiększało nam pkb a nie
          brało kasę z opieki społecznej.
      • sid.leniwiec Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 13:20
        Ja też rozumiem - gdybym wygrała 10 milionów euro, to rzuciłabym pracę w
        cholerę, zainwestowała i podróżowała po świecie. Imo problemem jest bycie na
        czyimś utrzymaniu, dla mnie upokarzające. No ale dla kogoś innego to może być
        szczyt marzeń, kwestia podejścia i stopnia niezależności.
        • catthe Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 13:27
          To kwestia podejścia do pieniędzy. Ludzie je przeceniają. Jak ma się
          w domu buca(albo bucke), który ci będzie wypominał, że żyjesz za
          jego to faktycznie lepiej się rozstać i iść do pracy. Ale sa ludzie
          dla których pieniądze nie znaczą tak wiele. Zarabiają dużo, swoją
          pracę lubią(więc się nie poświęcają) i mogą swoją ukochaną
          utrzymywać. Łącznie z jej rodzicami jeśli ci mają gorzej. To tylko
          kasa. Z kim się nią dzielić jak nie z najbliższymi?
          • sid.leniwiec Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 13:29
            Ale ja piszę przyjmując punkt widzenia osoby utrzymywanej, nie utrzymującej.
        • rosa_de_vratislavia Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 13:35
          sid.leniwiec napisała:

          >Imo problemem jest bycie na
          > czyimś utrzymaniu, dla mnie upokarzające.

          N jak to...jak para wspólnie decyduje się na dzieci i wspólnie
          podejmuje decyzję,że np. kobieta zostanie z nimiw domu,zamiast
          oderwać od piersi i dać do żłobka to jest "na jeg utrzymaniu"?
          Taż ona "utrzymuje" dom,żeby funkcjonwał!
          Bez niej wszystko się zawalia pan nie może iść do pracy.
          Tak więc nie widzę tu żadnego "utrzymywania" ani "upokarzania".
          Praca np. mojego męża nie jest lepsza od mojej.

          Zobacz,że sąd, zasądzając alimenty, bierze pod uwagę wkład matki w
          prace domowe, opiekę na rwnie z wkładem "pienięznym" ojca (który
          rzadko występuje o opiekę nad dzieckiem).
          • sid.leniwiec Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 13:46
            Piszę po raz dziesiąty - nie zamierzam się sprzeczać i nikogo przekonywać, bo
            wisi mi czy pracujesz, czy zajmujesz się domem.
            • rosa_de_vratislavia Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 13:56
              sid.leniwiec napisała:

              > Piszę po raz dziesiąty - nie zamierzam się sprzeczać i nikogo
              przekonywać, bo
              > wisi mi czy pracujesz, czy zajmujesz się domem.

              Ale to jest forum DYSKUSYJNE. DYSKUTUJEMY sobie. Więc po co to
              agresywne "wisi mi co robisz"? Jak wisi, to nie dyskutuj po prostu.
              Szkoda wycierać klawiaturę.
              • sid.leniwiec Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 14:09
                Nie jestem agresywna, a skoro tak odbierasz mój wpis, to nic Ci nie poradzę.
                Dyskutuję na ile mam ochotę, nie będę ciągnąć bezsensownej dyskusji
                (bezsensownej, bo jeden lubi narty, a drugi golfa) tylko dlatego, że jesteśmy na
                forum dyskusyjnym.
                • sid.leniwiec Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 14:12
                  Ale niech Ci będzie, żebyś się nie denerwowała i zaspokoiła poniekąd swoją
                  ciekawość. Dla mnie człowiek, który tworzy rodzinę nadal jest jednostką, nie
                  tylko członkiem rodziny. Sama mam w sobie dużą dozę indywidualizmu, ale
                  rozumiem, że ktoś ma mniejszą, albo nie ma jej wcale. Tyle.
                  • wen_yinlu Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 15:53
                    > tylko członkiem rodziny. Sama mam w sobie dużą dozę indywidualizmu, ale
                    > rozumiem, że ktoś ma mniejszą, albo nie ma jej wcale. Tyle.

                    Sid, ale ten ktoś utrzymuje męża pod innym względem. Pieniądze to nie wszystko.
                    • sid.leniwiec Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 17:42
                      Ale ja nie piszę że pieniądze to wszystko, aczkolwiek tak ujmując sprawę, to ja
                      wolałabym płacić komuś za prowadzenie mi domu, niż mieć płacone za to. Ja
                      osobiście. Poza tym - jeśli jedna strona powie drugiej adios, to kto łatwiej
                      poradzi sobie bez pomoc drugiej strony - pani bez środków do życia i
                      doświadczenia zawodowego, czy pan, który nie wie jak obsługiwać pralkę?
    • sid.leniwiec Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 13:11
      Ja uważam, że niech każdy żyje jak lubi. Ale tak, uważam, że niepracująca
      zawodowo kobieta jest "gorsza", jak każda dorosła osoba pozostająca na czyimś
      utrzymaniu, w sytuacji gdy mogłaby utrzymać się sama (nie ogranicza jej np.
      choroba). Co nie znaczy, że będę kogoś przekonywać do swoich racji, bo wisi mi
      czy pani Krysia pracuje, czy jest na utrzymaniu męża. Aczkolwiek jeśli np.
      koleżanka zapyta mnie o rade, zdanie w tej sprawie, to powiem jakie jest. Co nie
      znaczy, że będę je narzucać.
      • granatowoszara Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 13:20
        osoba pozostająca na czyimś
        > utrzymaniu

        O! o te kwestie też mi chodzi. Bo technicznie rzecz ujmując i owszem, taka osoba pozostaje na utrzymaniu partnera, bo to z jego pracy wpływają pieniądze na konto. ALE czy te pieniądze wpływałyby na konto, gdyby ów osobnik nie wracał do uśmiechniętej i zadowolonej partnerki, czystych dzieci, zadbanego domu i ogólnie fajnej atmosfery, która daje mu siłę do pracy i motywację do awansów?

        Nie chcę tworzyć tu wizji żony idealnej i sielanki w polskich domach, ale może wrato się zastanowić jak praca kobiety w domu (ale też możliwość rozwijania swoich pasji i może przede wszystkim poczucie własnej wartości) wpływa na efekty pracy tego "prawdziwie" pracującego?
        • sid.leniwiec Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 13:27
          > ALE czy te pieniądze wpływałyby na konto, gdyby ów osobnik nie wracał do u
          > śmiechniętej i zadowolonej partnerki, czystych dzieci, zadbanego domu i ogólnie
          > fajnej atmosfery,

          Po pierwsze - chyba nie rozumiesz. Dla niektórych samo bycie na utrzymaniu jest
          nie halo.
          Po drugie - tworzysz taką wizję zony idealnej, a raczej żony ze Stepford.
          Robocik, uśmiechnięty, dający pozytywną energie, taka jej rola.
          • granatowoszara Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 13:38
            sid.leniwiec napisała:


            > Po pierwsze - chyba nie rozumiesz. Dla niektórych samo bycie na utrzymaniu jest
            > nie halo.

            Zgadzam się - nie rozumiem i próbuję sie dowiedzieć dalczego jest nie halo. (pomijam kwestię Pań, dla których praca jest pasją)


            > Po drugie - tworzysz taką wizję zony idealnej, a raczej żony ze Stepford.
            > Robocik, uśmiechnięty, dający pozytywną energie, taka jej rola.

            Nie rola, raczej życzę tego kobietom (wszystkim jak leci, pracującym bądź nie ;)), żeby się usmiechały i dawaly pozytywną energię.
            A na serio: nie uważam,że rolą kobiety,będącej panią domu jest bycie żoną ze Stepford. Przychylam się raczej do opini, że zadowolenie kobiety (a to może wynikać między innymi z tego jak jest postrzegana przez inne kobiety) może znacząco wpłynąć na samopoczucie i rozwój kariery małżonka.
            • menk.a Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 13:41
              granatowoszara napisała:

              > że zadowolenie kobiety (a to może wynikać między innymi z tego jak jest
              postrzegana przez inne kobiety) może znacząco
              > wpłynąć na samopoczucie i rozwój kariery małżonka.

              I odwrotnie. Dobre słowo od męża oddającego się pracy zawodowej dla żony jest na
              wagę złota. Dosłownie. ;)
            • sid.leniwiec Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 13:44
              > nie uważam,że rolą kobiety,będącej panią domu jest bycie żoną ze Stepford.

              Mam nadzieję, że nie jest, ale taka wizja jest w Twojej poprzedniej wypowiedzi,
              przynajmniej tak to odebrałam.:)

              > Zgadzam się - nie rozumiem i próbuję sie dowiedzieć dalczego jest nie halo.

              Widocznie masz taki charakter i mentalność, że nie widzisz w tym nic złego, a ja
              mam inny. Ja, jak już napisałam, nie zamierzam nikogo do niczego przekonywać, bo
              co mi do tego jak żyje ktoś inny, szczególnie obcy. I, przyznaje się, nie
              wytłumaczę, bo nie umiem tłumaczyć komuś czegoś, co jest dla mnie oczywistością,
              bo to tak, jakbyśmy mówiły różnymi językami.
          • jan_hus_na_stosie Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 13:39
            sid.leniwiec napisała:

            > Robocik, uśmiechnięty, dający pozytywną energie, taka jej rola.

            A to zła rola? Czego niby facet szuka w kobiecie?
            Może nie robocika ale z pewnością kogoś kto będzie mu dawał pozytywną energię :)
      • alanis11 Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 13:22
        Ja uważam że kobieta pracująca która jest matką i zoną ( bo nie mysle tu
        oczywiscie o kobietach wolnych ,pannach bez zobowiązan )zasługuje na większy
        szacunek niż niepracująca matka i żona będąca w domu -a własnie dlatego że ta
        pierwsza musi się naharować w biegu by wszystko ogarnąć wszystko dom dzieci
        prace zawodową robi to kosztem siebie swojego zdrowia bo doba ma tylko 24 godz ,
        obserwuje te narzekające kobiety domowe które wciąż narzekają , obiad - kawa i
        klepanie na forum , nastawienie prania -gra w pasjansa na kompie ,prasowanie
        przy telenoweli itd ja wstaje po 5 z wywieszonym jęzorem przedszkole praca w
        pracy stres gdzies w biegu kawa , po robocie tez musze prasowac ogarniac
        mieszkanie myc te cholerne gary , w weekendy pucowac chatę itd
        • granatowoszara Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 13:29
          ja wstaje po 5 z wywieszonym jęzorem przedszkole praca w
          > pracy stres gdzies w biegu kawa , po robocie tez musze prasowac ogarniac
          > mieszkanie myc te cholerne gary , w weekendy pucowac chatę itd

          Good for you ;);)


          Czyli jak widzę, praca nie jest Twoją pasją i pewnei milej byłoby w domu zostać, by móc nad deską do prasowania czytać Wergiliusza, prawda? Tylko sprowadzanie wszystkich nie-pracujących do jednego worka raczej Cię do tego nie przybliży;)
          • alanis11 Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 13:39
            Pasją heh no cóż myślę że to zbyt wielkie słowo - natomiast samo zajęcie nie
            jest złe bywa stresujące ale daje satysfakcje. Tyle że nie wiem co to zmienia ...
            Fakty są takie że bedąc matką na etacie mam nieporownywalnie więszy zapiepsz
            życiowo i mniej czasu niż panie będące w domu, nie ma o czym dyskutować.
        • rosa_de_vratislavia Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 13:43
          alanis11 napisała:

          >ja wstaje po 5 z wywieszonym jęzorem przedszkole praca w
          > pracy stres gdzies w biegu kawa , po robocie tez musze prasowac
          ogarniac
          > mieszkanie myc te cholerne gary , w weekendy pucowac chatę itd.

          Sama sobie wybrałaś taki model życia "z wywieszonym ozorem".
          Jeśli jesteś samotną matką - to szacun - bo to jest heroiczny wyczyn.
          Ale jeśli nie - chyba jest ktoś,żebyś nie pucowała w kółko chaty,
          nie prasowała stert prania i nie myła sama tych "cholernych garów".
          Bo jeśli jest, to po prstu lubisz styl życia cierpiętnicy i tyle.
        • wen_yinlu Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 16:00
          > Ja uważam że kobieta pracująca która jest matką i zoną ( bo nie mysle tu
          > oczywiscie o kobietach wolnych ,pannach bez zobowiązan )zasługuje na większy
          > szacunek

          Ale dlaczego szacunek? Dla wielu kobiet to jest głupota właśnie. Życie przeleci
          Ci - pstryk - a Tobie przed oczami mignie, że całe życie byłaś chomikiem w
          kołowrotku. To życie kiedyś się skończy,a pomnika nikt nie wystawi.
          • sid.leniwiec Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 17:48
            Tyranie na dwa etaty to rzeczywiście kiepski pomysł, ale sytuacja gdy zarówno
            kobieta i facet pracują, jak i maja swoje zadania w domu, jest imo optymalna.
            Sama zawsze tak dzieliłam obowiązki ze swoimi partnerami i nie wyobrażam sobie
            inaczej. Ale od razu zaznaczam, że ja nie mam dzieci i nie chcę mieć.
    • 2szarozielone Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 13:43
      Nie umiałabym wydawać cudzych pieniędzy i to jest u mnie nie do przeskoczenia.
      Jak sobie np. wyobraże dyskusję na temat wakacji, większych zakupów, własnych
      wydatków... Nie mam nic do gadania na temat tego, na co nas stać, a na co nie
      stać, w końcu to nie ja zarabiam. Ja jestem zapraszana, a nie współdecyduję...
      Czułabym się tak, jakbym wróciła do czasów dzieciństwa na utrzymaniu rodziców.
      Wtedy też w sumie sprzątałam w domu, robiłam zakupy, opiekowałam się psem i
      młodszym bratem, czasem gotowałam, piekłam ciasta (bo lubiłam) - więc w zasadzie
      nie byłam pasożytem ;). Ale nie czułam się do końca komfortowo z wydzielanym
      kieszonkowym. O wiele lepiej się wydaje zarobione przez siebie pieniądze :)
      • rosa_de_vratislavia Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 13:51
        2szarozielone napisała:

        > Nie umiałabym wydawać cudzych pieniędzy i to jest u mnie nie do
        przeskoczenia.

        Szarozielone...jak będziesz mieć dzieci i wspólnie podejmiesz z ich
        jcem decyzję,że pracujesz w domu karmiąc, przewijając i
        wyprowadzając na spacer progeniturę, to nie będą to CUDZE pieniądze,
        tylko WASZE.
        B ten partner przecież też chciał mieć dzieci! To nie jest tak,że Ty
        i dziecko jesteście utrzymankami, czy pasożytami. Ty PRACUJESZ,
        tylko chwilowo korzyści z Twojej (cięzkiej pracy) nie wyskakują w
        okienku "stan konta" tylko widać, jak robią sobie dziury w kolanie
        na placu zabaw.
        Ja akurat pracuję dla satysfakcji i nie mgłabym "siedzieć" w domu.
        Ale 4 lata serwisowałam dzieci i przez głowe mi nie przemknęło,że
        jestem "zależna",że mąż mi robi jakąś przysługę "utrzymując" dom.

        Oboje utrzymywaliśmy - on forsą (i pomocą wieczorami), ja- pracą
        koncepcyjną i fizyczną (manager + robol w jednym).

        > Jak sobie np. wyobraże dyskusję na temat wakacji, większych
        zakupów, własnych
        > wydatków...


        >O wiele lepiej się wydaje zarobione przez siebie pieniądze :)

        Ale jak nie pracujesz, to mąż nie "wydziela kieszonkwego". Wydajesz
        forsę normalnie, bo dom i Wasze zainteresowania są wspólnym biznesem
        i dobrostan wszystkich członkw tej spółdzielni jest tak samo ważny.
        • asche_zu_asche Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 13:59
          rosa_de_vratislavia napisała:

          Ty PRACUJESZ,
          > tylko chwilowo korzyści z Twojej (cięzkiej pracy) nie wyskakują w
          > okienku "stan konta" tylko widać, jak robią sobie dziury w kolanie
          > na placu zabaw.


          Ale jest bardzo mało mężczyzn, którzy to rozumieją. Ty akurat miałaś szczęście,
          że nie dawano ci do zrozumienia, że jesteś pasożytem. Inne tak nie będą miały
          • rosa_de_vratislavia Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 14:08
            asche_zu_asche napisała:

            > rosa_de_vratislavia napisała:

            > Ty PRACUJESZ,

            >
            > Ale jest bardzo mało mężczyzn, którzy to rozumieją.

            Ale same się nie wpuszcajmy w kanał,że nasza praca w domu jest g...
            warta, co?

            Do szarozielonego:
            Ja też w domu nie lubiłam brac kieszonkowego, od chłopaka nigdy nie
            przyjęłam prezentu drższego niż kubek czy ksiązka i nie pozwalałam
            sobie fundwać wycieczek, bo czułabym się jak "dama do towarzystwa".

            Ale po wspólnym rozmnożeniu potraktowaliśmy (w naturalny sposób)dom
            jak wspólny biznes, gdzie każdy ma taki sam dostęp do zysków. A
            zyskiem są dzieci, forsa, dobrostan.

            Chyba bym padła, gdyby mąż choć aluzyjnie dał do zroumienia, że ja
            i dzieci korzystamy z jego forsy. To jest NASZA forsa, bo razem ją
            wypracowywalismy. Ja w domu, on w pracy.
            • 2szarozielone Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 14:21
              Ale sama piszesz, że przerwę w pracy miałaś 4-letnią. Wyobrażasz sobie naprawdę
              całe życie w domu? Przecież jak dzieci dorastają, to "zajmowanie się domem" to
              żadna praca (wyobrażenie sobie zajmowania się małymi dziećmi mnie przerasta, to
              już inna bajka - i jak najbardziej doceniam). Jeszcze przed epoką pralek
              automatycznych, mikrofalówek, centralnego ogrzewania, zmywarek, samochodów,
              zakupów przez internet itd. - to faktycznie było to bardziej praco- i
              czasochłonne. Ale teraz...
              No i kwestia wypadków losowych - sytuacja materialna zawsze może się pogorszyć,
              mąż umrzeć, wylecieć z pracy, zachorować... A powrót na rynek pracy bez żadnego
              doświadczenia to strasznie trudna sprawa. Sa ubezpieczenia, są renty itd. - ale
              to nie zawsze wystarcza.

              Pisze też z własnego punktu widzenia... mama w sumie pracowała "z nudów", za
              minimalną pensję, to tata zarabiał na rodzinę. Jak mu firma z hukiem padła, a on
              wylądował z ciężką depresją w psychiatryku - to naprawdę chyba tylko ta
              "śmieszna praca" mamy nas uratowała. Jakby zajmowała się tylko domem... to
              byłoby naprawdę słabo.
              • 2szarozielone Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 14:39
                No i wiadomo, że zdarzenia losowe zdarzają się, albo i nie. Ale pokazuja po
                prostu, że zależność finansowa, to nie jest kwestia ustaleń, czy samopoczucia,
                tylko po prostu twardy fakt, który się objawia w takich sytuacjach...
              • rosa_de_vratislavia Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 18:25
                2szarozielone napisała:

                > Ale sama piszesz, że przerwę w pracy miałaś 4-letnią. Wyobrażasz
                sobie naprawdę
                > całe życie w domu?

                Tak jak napisałam - nie.
                Lubię pracować a w domu bym świrowała.
                Ale znam osoby w typie perfect housewifes - w domu pięknie, żarcie
                wytworne, dzieci dopieszczone mentalnie, jedzeniwo, edukacyjnie...

                > No i kwestia wypadków losowych - sytuacja materialna zawsze może
                się pogorszyć,
                > mąż umrzeć, wylecieć z pracy, zachorować...

                No, taż pisałam,że tu nie ma co polemizować.
          • granatowoszara Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 14:10
            > Ale jest bardzo mało mężczyzn, którzy to rozumieją. Ty akurat miałaś szczęście,
            > że nie dawano ci do zrozumienia, że jesteś pasożytem. Inne tak nie będą miały

            Zgadzam się i to jest okropnie smutne. I czy nie jest właśnie tak po cześci przez samoświadomość kobiet i tego jak odnoszą się do innych kobiet i ich pracy (w domu cyz poza domem)? Czy wspomniana wcześniej różnica w mentalności nie bierze się własnie z tego?
        • 2szarozielone Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 14:00
          Tylko że jak męża szlag trafi, wpadnie pod samochód, ciężko zachoruje, albo
          odejdzie do innej kobiety - to jednak okaże się dość boleśnie, że okienko "stan
          konta" jednak jest ważne. I wpływa na stopień niezależności. Jasne, pewnie jeśli
          w ogóle będę miała dzieci, to zrobię sobie przerwę w pracy na opiekę nad nimi
          jak będą małe. Podobnie jak Ty przecież. Ale będę chciała jak najszybciej wrócić
          do pracy, bo nie wyobrażam sobie całego życia na utrzymaniu. Przecież opieka nad
          małymi dziećmi jest owszem ciężką pracą - ale potem idą do szkoły, stają się
          nastolatkami, idą na studia... Stopień zależności od męża pozostaje ten sam, a
          sens istnienia spółdzielni gdzieś się rozmywa. Masz np. 45 lat, dzieci odchowane
          i żadnych własnych pieniędzy, praktycznie zerowe szanse na znalezienie pracy. Ja
          bym zwariowała.
          • rosa_de_vratislavia Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 14:13
            2szarozielone napisała:

            > Tylko że jak męża szlag trafi, wpadnie pod samochód, ciężko
            zachoruje, albo
            > odejdzie do innej kobiety - to jednak okaże się dość boleśnie, że
            okienko "stan
            > konta" jednak jest ważne.

            Jasne. Tu nie polemizuję, bo zgadzam się w 100%.

            > Masz np. 45 lat, dzieci odchowan
            > e i żadnych własnych pieniędzy, praktycznie zerowe szanse na
            znalezienie pracy. Ja
            > bym zwariowała.

            Ja też. I pracuję. Bo lubię i bo myslę o tej nieszczęsnej emeryturze.
            Ale ludzie są różni.
    • granatowoszara Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 14:07
      Wszyscy się tu chyba zgadzają, że niech każdy żyje jak lubi i nikt nikogo na siłę zmuszać do rzucenia pracy nie będzie.

      Poruszyłam ten temat nie,żeby rozważyć - co jest lepsze praca czy nie praca, ale raczej, żeby zwrócić uwagę na to, że nie pracującym kobietom też się należy szacunek (sama pracuję i się uczę dla ścislości) i nie traktowanie ich decyzji jako gorszej i idąc dalej nie przyczyniania się do tego, by takie kobiety czuły się gorsze, co wynika z wielu postów tutaj, gdzie panie piszą, że czują się tak jakby nie miały prawa w decydowaniu o rodzinie, gdy nie będą zarabiać. Czy takie myśelnie nie wynika z wkoło powtarzanego argumentu nie posiadania własnych pieniędzy? Dlaczego jest tak mało głosów jak Rosy czy Cathhe, które dostrzegają, że w pewnym momencie nie ma już podziału moja Twoja, a licytacja kto robi więcej jest po prostu śmieszna?
    • anwad Chodzi o niezależność 07.02.10, 14:10
      Nawet jeżeli niewiele zarabiasz, nie jesteś osobą całkowicie na utrzymaniu, w
      jakimś sensie uzależnioną od drugiej osoby. Nie zawsze przecież wszystko dobrze
      się układa: nawet najlepszy mąż może sobie znaleźć inną czy choćby stracić pracę
      i wtedy co?

      Nie widzę jednak nic złego w tym, że żona decyduje się na pozostanie w domu.
      Wolny wybór.
    • kunegunda123 Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 14:23
      zauważ, że sama podajesz przykłady Z INNYCH krajów. w Polsce kobieta
      niepracująca zawodowo jest trzymana przez męża, za przeproszeniem, za pysk...
    • jedenpro.cent kobita musi pracować zawodowo 07.02.10, 14:30
      Musi się kobieta realizować, budować, ogranizować. Wlaczyć o przyszłość narodu.

      Chłop od jakiegoś czasu już nie musi.
      Zawsze mu mamusia da na piwo, na ciuchy, na koncert. Obiadek ugotuje, kanapkę
      zrobi na kolację i na sniadanko. Posprząta, zadba, pogłaszcze.
    • wacikowa Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 14:31
      Feministki tak im natłukły do łba:))
      Bo babki już takie są jak nie przejmują się tym,że muszą golić nogi bo taka moda
      tak przejmują się takimi opiniami,że siedzenie w domu to obciach . I nie
      szukałabym tu przyczyn w modzie a raczej głupocie .
    • bambzgrozja Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 14:47
      Piszecie, ze kobieta siedząca w domu powinna dostać pensje za pracę
      w domu. A co w takim razie z kobietami, które pracują zawodowo a
      oprócz tego prawie same zajmują się domem (no może stary wyrzuci
      smieci raz w tygodniu). Powinny dostać pensje za dwa etaty?
      Jakoś nie obserwuję w swoim środowisku,aby babki , które nie pracują
      jakos mialy lepiej zadbany dom, bardziej ułożone dzieci...no moze
      więcej czasu poświęcają życiu towarzyskiemu (czytaj: ploty przy
      kawce z koleżanka) oraz życiu kulturalnemu (zaliczone wszystkie
      seriale w telewizji). Ale piszę to wszystko oczywiście z
      zazdrości....
      • jedenpro.cent Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 14:52
        Kobieta bez pracy zawodowej to leń śmierdzący.
        Co innego chłop na bezrobociu. W telewizorze widziałem takiego- Ferdek, czy
        jakoś tak.
      • wen_yinlu Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 16:11
        > w domu. A co w takim razie z kobietami, które pracują zawodowo a
        > oprócz tego prawie same zajmują się domem (no może stary wyrzuci
        > smieci raz w tygodniu). Powinny dostać pensje za dwa etaty?

        Nie, powinny dostać medal za głupotę i krzyżyk na drogę.
        Jak można samemu w coś takiego się wkopać?

      • justysialek Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 08.02.10, 00:56
        Nie wiem, co ty widziałaś ale ja widziałam i widuję mnóstwo kobiet,
        które z wywieszonym jęzorem latają, żeby jakoś związać koniec z
        końcem i są po prostu nieszczęśliwe, zmęczone i styrane życiem.
        Każda z nich natychmiast zamieniałby się z taką kura domową, gdyby
        mogła. A ten koniec z końcem jakoś nigdy się związać nie chce i
        zawsze gdzieś coś się rozchodzi na szwach...
        Nie wiem czy do tego mamy dążyć? Ja w tym nie widzę nic dobrego,
        tylko patologię.

        Natomiast znam kobiety, które będąc na wychowawczym miały w domu
        więcej niż normalnie. Ja sama, gdy byłam bezrobotna też miałam w
        domu cuda-wianki, bo miałam czas i energię, a teraz praca jest na
        pierwszym miejscu a reszta leży i czeka.
    • sabriel Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 14:51
      Może czas skończyć już z przekonaniem, że kobiety pracują tylko dlatego bo
      muszą. Są też takie i nie jest ich wcale mało, które po prostu tego CHCĄ!Kariery
      wielkiej nie robię, kokosów nie zarabiam,ale lubię to co robię, rozwijam
      się.Poza tym uważam, że obowiązek utrzymania domu ciąży na obydwojgu, a nie
      tylko na facecie.W dzisiejszych czasach nie ma nic trwałego, pracę można stracić
      z dnia na dzień, związki też się częściej rozpadają. Dla własnego dobra lepiej
      gdy jesteśmy czynni zawodowo i finansowo niezależni.
      U mnie w rodzinie kobiety pracują zawodowo,wyjątek stanowi moja mama.
      Jak była młoda siostry i ciotki "wysyłały" ją do pracy. Nie chciała, twierdziła,
      że jej zazdroszczą tego, że jest w domu.Teraz sama bardzo żałuje tej decyzji,ale
      czasu odwrócić się już nie da.Swoich pieniędzy nie ma, emerytury wypracowanej
      nie ma. Jest zadbana, dobrze wygląda jak na swój wiek.Jej zainteresowania
      niestety ograniczają się tylko do spraw domowych.Widać, że brakuje jej kontaktu
      z ludźmi.Naprawdę nie mam jej czego zazdrościć(pracowitego męża tylko).Sama z
      resztą mówi,abym nigdy nie popełniła jej błędu.
      • jedenpro.cent błąd 07.02.10, 15:16
        Rób karierę, awansuj, uciekaj do przodu, bo cię chłopy zniszczą.
    • rzeka.chaosu Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 14:53
      Nie wiem jak mi się w przyszłości ułoży, ale gdybym nie musiała to nie poszłabym
      do pracy [poza domem], wolałabym wychowywać dzieci, bo jeśli kobieta jest w domu
      to wtedy jest w nim zupelnie inna atmosfera [wybaczcie rodzinne sentymenty].
      Póki co mogę wykonywać pracę zawodową w domu i pracować dokładnie tyle ile
      muszę, żeby jakoś się utrzymać.
      Ten stan wolałabym zachować! ;]
      • jan_hus_na_stosie Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 15:16
        rzeka.chaosu napisała:

        > Póki co mogę wykonywać pracę zawodową w domu i pracować dokładnie tyle ile
        > muszę, żeby jakoś się utrzymać.
        Ten stan wolałabym zachować! ;]

        no kurcze, mam tak samo ;)
      • jedenpro.cent Bo prątkujesz 07.02.10, 15:17
        To nie masz wyjścia. Musisz w domu siedzieć. Jak wyzdrowiejesz rób karierę.
        • rzeka.chaosu Re: Bo prątkujesz 07.02.10, 15:23
          Prątkuję po piątkowym wypadzie na sanki, a w domu pracuję od dłuższego czasu.
          Poza tym nie mam parcia na karierę. Źle mi się kojarzy. Szczury (takie białe,
          ładne) lubię głaskać, a nie się z nimi ścigać. ;D
          • wen_yinlu Re: Bo prątkujesz 07.02.10, 16:54
            > Poza tym nie mam parcia na karierę. Źle mi się kojarzy. Szczury (takie białe,
            > ładne) lubię głaskać, a nie się z nimi ścigać. ;D

            To mamy bardzo podobnie :) Zresztą też pracuję w domu, w dodatku wolny zawód -
            raz zlecenia są raz nie ma, żyje mi się dobrze, czasu na wszystko starcza,
            żadnego pędu nie czuję, dziecko wesołe, na hobby mam czas (kilka zresztą).

            Tak sobie myślę, że jestem bardzo szczęśliwa... w porównaniu z okresem kiedy
            pracowałam na pełny etat, w sumie łącząc dwa stanowiska koszmarnie
            odpowiedzialne, dzieciątko po żłobkach latało i kleiło się do mnie
            niemiłosiernie. A jak wspominam tamten czas to pojawia się wielka, pusta dziura
            i pęd, pęd, durny pęd nie wiadomo gdzie i po co. No i fajnie, miałam sporo
            pieniędzy na koncie, kupowałam fajnych rzeczy niezliczone ilości, mąż był wtedy
            na utrzymaniu moim i swoich rodziców... ale po powrocie do domu z pracy miałam
            ochotę wpełznąć pod dywan i zamienić się w kurz. Jednym słowem - co za strata
            czasu (chociaż tak, pracę lubiłam, adrenalinę i wyzwania... ale mimo wszystko
            miałam poczucie, że życie przelatuje mi przez palce - całe miesiące przemijały
            szybciej niż teraz tydzień).

            Tak więc doskonale rozumiem kobiety, które czują się najlepiej w okolicach domu
            i nie uważam ich bynajmniej za gorsze. Tak trzymać, bądźcie szczęśliwe. Jedyną
            smutną rzeczą jest ryzyko finansowe, które ponoszą na dłuższą metę i szczerze -
            jeśli pozostanie w domu jest świadomą decyzją kobiety - jest to jedyny minus.
            Potężny minus akurat w Polsce, gdzie nie ma poduszki bezpieczeństwa w postaci
            rozsądnego systemu zasiłków, a ludziom spędza sen z oczu myśl, że mogłoby się
            wydarzyć coś złego i świat się skończy.
            Mieszkam za granicą i czuję się o niebo spokojniejsza.

    • bambzgrozja Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 15:13
      Nie potępiam kobiet siedzących w domu, ale ich nie rozumiem.
      Ja pracuje, bo:
      -lubię, czuję satysfakcję z tego co robię
      -w pracy mam kontakt z ludźmi, mogę się dużo nauczyć, wymieniamy
      poglady itp dzięki czemu nie dziczeję
      -mam kasę, nie musze prosic starego o pieniądze na ciuch czy
      kosmetyk (co byłoby dla mnie upakarzające)
      -w sytuacji, gdy maż chwilowo straci prace ja moge utrzymywac rodzinę
      -dzieci widza mnie jako osobę, która sobie radzi, ma zainteresowania
      jest otwarta na swiat(a to im imponuje)
      -wyjście do pracy działa na mnie mobilizująca-dbam o siebie, jestem
      lepiej zorganizowana w obowiązkach domowych bo na wszystko jest
      mniej czasu
      ...i długo by jeszcze wymieniać. Także praca zawodowa naprawde dużo
      mi daje i nie zamierzam z tego rezygnować. Ale ja na szczęscie mam
      bardzo twórcza pracę i pewnie, gdybym miała stemplowac znaczki na
      poczcie wolalabym posiedziec w domu przed telewizorem..
      • granatowoszara Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 15:31
        O, o obraz kobiety siedzącej w domu też mi chodzi. I chyba do tego także odwoływała się przywołana już przeze mnie Irlandka.

        Bo czy kobieta nie pracują zawodowo nie może:
        >czuć satysfakcji z tego co robi - dzięki własnie akceptacji społeczeństwa, nie czucia się gorszą?
        > -w pracy mam kontakt z ludźmi, mogę się dużo nauczyć, wymieniamy
        > poglady itp dzięki czemu nie dziczeję - bo jak nie pracuję, to nigdzie absoltunie nie wychodzę? wszelkie kursy, działania charytatywne, wspolne zainteresowania z partnerem. Czy naprawdę ludzie znikają po rzuceniu pracy/nie pracowaniu w ogole?
        > -mam kasę, nie musze prosic starego o pieniądze na ciuch czy
        > kosmetyk (co byłoby dla mnie upakarzające) - omawialiśmy to już wcześniej. Ta kasa jest przecież wspólna, nie powinno się o nic starego prosić.
        > -w sytuacji, gdy maż chwilowo straci prace ja moge utrzymywac rodzinę - tu się zgadzam, że może być to problem, że ze względu na przerwę w pracy może być trudniej w razie czego pracę znaleźć. Ale też czy ta trudność nie byłaby mniejsza, gdyby funkcjonowało inne wyborazenie kobiety nie pracującej?
        > -dzieci widza mnie jako osobę, która sobie radzi, ma zainteresowania
        > jest otwarta na swiat(a to im imponuje) - absolutnie się nie zgadzam. To jak widzą Cię dzieci w żadnym stopniu nie powinno wynikać z tego czy praacujesz zawodowo, czy nie. Zainsteresowań możesz mieć mnóstwo, niekoniecznie dostawaćza nie pieniądze.

        -wyjście do pracy działa na mnie mobilizująca-dbam o siebie, jestem
        > lepiej zorganizowana w obowiązkach domowych bo na wszystko jest
        > mniej czasu - to już zapewne zależy od charakteru. Jednak śmiem twierdzić, że gdyby w kobietach pracujących w domu nie widzieć tylko niezadbanych tłuścioszek siedzących przed telewizorem, być może one same mobilizowałyby się do dbania o siebie?
        • heca7 Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 15:58
          Oto dziś właśnie się dowiedziałam, że jestem nie warta szacunku i gorsza od
          kobiet pracujących zawodowo.
          Chciałabym żebyście nie wtrącały się do wyborów moich i męża tak jak ja nie
          wtrącam się do waszych.
          W razie nieszczęścia po pieniądze do was czy państwa nie przyjdę. Ja i dzieci
          jesteśmy bardzo dobrze zabezpieczeni.
          Pozdrawiam wszystkie o wiele więcej warte i godne szacunku kobiety.
          • triss_merigold6 Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 16:15
            To bardzo fajnie, miło i gratulacje ale niewiele jest dzieciatych,
            niepracujących zawodowo kobiet, które w razie pozostania bez męża -
            źródła utrzymania, są dobrze zabezpieczone.
            • heca7 Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 16:19
              Niemniej jednak wrzuca się wszystkie do jednego worka. I temu jestem przeciwna
              czyli myśleniu stereotypowemu. Są takie, które zostaną bez środków, są takie jak
              ja, które nie muszą się martwić.
              • szpil1 Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 16:42
                Hmm, jak czytam tę dyskusję, to przypomina mi się moja znajoma: nigdy nie pracowała, jej mąż oprócz pełnoetatowej pracy miał jeszcze różne dorywcze, bo przecież nie do pomyślenia jest nie jechać na co najmniej dwutygodniowe wczasy co roku albo nie kupować ciuchów kiedy tylko naszła ją ochota. A potem mąż niespodziewanie zmarł, a ona została bez żadnej renty po mężu (bo jeszcze zabrakło chyba trzech lat, żeby ją mogła dostać), bez żadnego dochodu, za to z niespłaconym kredytem za samochód i nieumiejętnością załatwienia prostych spraw urzędowych (tak, to też był obowiązek męża). Miała co prawda jakieś tam oszczędności po mężu, ale też był problem - trzeba było z nią chodzić do bankomatu, bo ona nie umiała z niego korzystać. Dobrze, że syn dostał ok. 1200 zł renty po ojcu i że najstarsza córka już pracowała, więc też matce mogła trochę pomóc.
                Któraś z poprzedniczek słusznie zapytała: jeśli kobieta niepracująca ma dostawać pensję, to ta która pracuje i prowadzi dom dostanie podwójną? To chyba byłoby sprawiedliwe? Bo przecież nie każda kobieta chce zostać w domu, więc te, które chcą pracować znowu byłyby pokarane za to, że chcą godzić pracę i dom. Tylko proszę bez argumentu:"To ich wybór", bo równie dobrze ja mogę powiedzieć, że te które nie pracują też dokonały wyboru, wiedziały na co się decydują, niby czemu im płacić? Może sprawiedliwiej byłoby gdyby pieniądze na ich emerytury pochodziły z pensji ich męża?
                • granatowoszara Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 18:57
                  Oczywiście nei mam tu na myśli takiego stylu życia jaki prezentowała Twoja znajoma. Nie myślę o siedzeniu w domu, które upośledza, wręcz przeciwnie.


                  Nie mam natomiast odpowiedzi na przytoczone pytanie o to, czy kobiety podwójnie pracujące dostawałyby podówjne pieniądze. Z jednej strony bardzo bym chciała, żeby te pracujące w domu były jakoś wspomagane, z drugiej widzę jawną niesprawiedliwość. Czy ktoś wie może jak rozwiązane jest to w innych krajach?

                  W ogóle, czy ktoś mógłby napisać jak "prawnie" funkcjonuje bycie panią domu;) zagranicą?
                  • ankh_morkpork Jaka praca, taka płaca, a płaci pracodawca 10.02.10, 15:54
                    > Nie mam natomiast odpowiedzi na przytoczone pytanie o to, czy
                    > kobiety podwójnie pracujące dostawałyby podówjne pieniądze.

                    Jak to nie masz? Pracują PODWÓJNIE, to powinny zarabiać PODWÓJNIE. Jeśli jest inaczej, to są okradane.

                    >Z jednej strony bardzo bym chciała,
                    > żeby te pracujące w domu były jakoś wspomagane, z drugiej widzę jawną niesprawiedliwość.

                    Za pracę powinien płacić pracodawca. Skoro pani Kowalska z Poznania siedzi w domu, gotuje, pierze, itd. itp., to jaką ja mam z tego korzyść? Dlaczego państwo miałoby jej płacić za to z MOJEJ kieszeni (z MOICH PODATKÓW)? Czy mi prania i prasowania od tego ubyło? NIech jej za to płaci jej mąż, który uzgodnił z nią taki styl życia rodzinnego. Niech ze swojej pensji płaci jej składki emerytalne, 3ci filar, co tam sobie wymyślą. Ale dlaczego ktokolwiek inny miałby taką pania finansować?
                    • a1ma Re: Jaka praca, taka płaca, a płaci pracodawca 10.02.10, 16:08
                      > Za pracę powinien płacić pracodawca. Skoro pani Kowalska z Poznania siedzi w do
                      > mu, gotuje, pierze, itd. itp., to jaką ja mam z tego korzyść? Dlaczego państwo
                      > miałoby jej płacić za to z MOJEJ kieszeni (z MOICH PODATKÓW)? Czy mi prania i p
                      > rasowania od tego ubyło? NIech jej za to płaci jej mąż, który uzgodnił z nią ta
                      > ki styl życia rodzinnego. Niech ze swojej pensji płaci jej składki emerytalne,
                      > 3ci filar, co tam sobie wymyślą. Ale dlaczego ktokolwiek inny miałby taką pania
                      > finansować?

                      No - to chyba oczywiste.
                      Jest przecież nawet odpowiednie PKD na wykonywanie usług na rzecz własnego
                      gospodarstwa domowego.
          • kora3 ej heca no przetań 07.02.10, 17:11
            ja zrozumiałam , ze watkodawczyni chce mówic o problemie STEREOTYPU,
            jaki funkcjonuje w społeczeństwoe, a nie uwaza kobiet niepracujacych
            zawodowo za gorsze.
            • granatowoszara Re: ej heca no przetań 07.02.10, 18:46
              Otóż to Heco, jestem, że tak to ujmę po tej samej stronie barykady.

              A jeśli możesz zdradzić, jak poradziłaś sobie z sytuacją zabezpieczenia finansowego w razie rozstania/śmierci współmałżonka? Poza dużym majątkiem albo ubezpieczeniem nie przychodzi mi nic na myśl,a jestem ciekawa jak można z takiej sytuacji wybranąć.
              • heca7 Re: ej heca no przetań 07.02.10, 21:02
                Po pierwsze nie zaczynaliśmy od zera- mieliśmy własny dom nieobciążony
                kredytem(tylko mój). I w odpowiednim czasie porobiliśmy inwestycje w
                nieruchomości, mieszkania i działki( kiedy nie było jeszcze drogo). Jeśli kredyt
                to tylko na coś co samo się spłaca. Z racji zawodu mieliśmy wiedzę i możliwości
                kupna czegoś co innym wydawało się ryzykowne a okazywało się dochodowe baaardzo-
                niektórzy się bali, inni nie rozumieli,jeszcze inni w ogóle nie wiedzieli. Tym
                sposobem w razie śmierci męża nadal mam z czego żyć. I gdzie mieszkać;) Mogę też
                pójść do pracy w firmie męża ( i mojej, jesteśmy wspólnikami+ ktoś jeszcze). W
                sytuacji kryzysowej mogę zacząć wyprzedawać majątek;)
                Jesteśmy też ubezpieczeni.
                • 2szarozielone Re: ej heca no przetań 07.02.10, 23:31
                  No to nie jesteś na utrzymaniu - tylko jesteś częściowo rentierką, wspólniczką w
                  firmie, dorobiłaś się czegoś z mężem, dorobiłaś się też własnego domu. Inna
                  sytuacja. W zasadzie - zarobiłaś na siebie i z tego żyjesz.
                  • heca7 Re: ej heca no przetań 07.02.10, 23:48
                    Ale nie ma tego wypisanego na czole;) i przez to jestem postrzegana przez obce
                    mi osoby jako laska uwieszona na ramieniu biednego męża. I przecież nie ja jedna.
                    • 2szarozielone Re: ej heca no przetań 07.02.10, 23:57
                      Hmmm... ale generalnie tak jest zawsze i trzeba nauczyć się z tym żyć - ludzie
                      są oceniani po pozorach, często krzywdząco. Ważniejsze są fakty i własne
                      samopoczucie. Ja w tym wątku np. pisze o minusach bycia na utrzymaniu męża, z
                      własnej (potencjalnej) perspektywy; gdybym miała nie pracować, korzystając z
                      owoców pracy męża i własnej (!) to bym była happy i miała w dupie, co inni
                      myślą. Pragmatyczna jestem.
        • kora3 Pozwolisz granatowoszara, e sie do tego odniosę 07.02.10, 17:09
          granatowoszara napisała:
          -
          > tu się zgadzam, że może być to problem, że ze względu na
          przerwę w pracy moż
          > e być trudniej w razie czego pracę znaleźć. Ale też czy ta
          trudność nie byłaby
          > mniejsza, gdyby funkcjonowało inne wyborazenie kobiety nie
          pracującej?


          konkretnie do tej czesci powyzej. Wg mojej oceny to nie jest kwestia
          wyobrazenia o kobiecie niepracujacej, tylko oczekliwań pracodawcy.
          A ten, zwykle od pracownika około 30 oczekuje doswiadczenia
          zawodowego. i tu nie działa stereotyp żaden, ze oto mamy babe jakąs
          tepa, której się do 30. nie chciało pracowac to jej nie chcemuy. Po
          prostu pracodawca przyjmujac zielonego, jak taka pani absolwenta
          moze liczyć na dotacje z PUP, a korzysc ma z takiej osoby taką samą,
          albo mniejsza niż z niego. Bo pani, która po skończeniu studiów nie
          pracowała 5 lat ma mniejszą wiedze siłą rzeczy zawodowa niż
          absolwent. oczywiscie statystycznie, bo zapene sa wyjątki od tej
          reguły.Pamietaj tez, ze sa zawody, w których kilkuletnia przerwa w
          pracy, albo wcale jej nie podejmowanie w zawodzie po stuiach
          praktycznie czyni z kogos takiego dtyletanta z dyplomem. No chyba,
          ze na biezącą się okształcał w zawodzie nie pracując w nim, albo w
          ogóe wcale. Jaskrawo widać to na przykladzie lekarza, gdy traci on
          prawo do wykonywania zawodu, gdy nie praktykuje w nim okreslony
          czas.
          • granatowoszara Re: Pozwolisz granatowoszara, e sie do tego odnio 07.02.10, 18:51
            Tak, tak zgadzam się, że tych iluś lat bez doświadczenia w danym zawodzie,a w niektórych szczególnie sie nie przeskoczy. W takim wypadku kombinuję raczej w stronę zawodów wolnych albo np. rozpoczęcia własnej działalności na podstawie wcześniej zdobytych doświadczeń. (np. fotografii ślubnej, bo jako zafiksowana nie pracująca matka non stop fotografowałam własne dzieci i okazało się,że jestem w tym całkiem niezła - byłam kiedyś na blogu takiej właśnie pani).

            Zastanawiam się też, czy np. taki czas bycia w domu (ale tego aktywnego,a nie stereotypowego) nie zweryfikuje poglądów na temat tego,co chcę robić, jeśli zdecyduję się wrócić do pracy.
            • kora3 Re: Pozwolisz granatowoszara, e sie do tego odnio 07.02.10, 19:03
              granatowoszara napisała:

              > Tak, tak zgadzam się, że tych iluś lat bez doświadczenia w danym
              zawodzie,a w n
              > iektórych szczególnie sie nie przeskoczy.

              No wiec sama wodzisz, ze to akurat nie wynika z jakiegos
              stereotypowego traktowania kobiet niepracujacych, a z czystej
              kalkulacji pracodawcy.


              W takim wypadku kombinuję raczej w st
              > ronę zawodów wolnych albo np. rozpoczęcia własnej działalności na
              podstawie wcz
              > eśniej zdobytych doświadczeń. (np. fotografii ślubnej, bo jako
              zafiksowana nie
              > pracująca matka non stop fotografowałam własne dzieci i okazało
              się,że jestem w
              > tym całkiem niezła - byłam kiedyś na blogu takiej właśnie pani).

              no, ale chyba nikt nie zabraia nikomu załozyc takiej dzialalnosci?
              przeciez człowiek zaklada na własny rachuek, wiec tu ie ma miejsca
              na jakieś stereotypowe podejscie do takiej pani fotografujacej, bo z
              czyjej strony? myslisz, e jej klietów obchodzi, czy i gdzie
              wczesniej pracowała? Chyba nie, jesli fajne foty robi :)

              Inna sparwa, ze takich firm nawet w nienajwiekszych miastach bez
              liku jest i czesto prowadzone, nawet jedno, czy dwuosobowo przez
              zawodowych fotografow, albo ludzi bedacych np. fotoreporterami i
              dorabiajacych e te sposób. Trudno sie zatem przypuszczam wstrzelic
              osobie, która ma doswiadczenie tylko w pstrykaniu swoich dzieci.
              Pisze to bez złoslwosci. Dwa razy "robilam" za fotografa slubno-
              weselnego, nie za kase, ale jako przysługa dla znajomych. Zdjecia
              robię od 6 lat (mam na mysli takie do publikacji) mam niezły aparat,
              a mimo to, o ile foty w kosciele i na weselu to był pruszcz, te w
              plenerze z młodą parą nie były takie latwe:) trzeba uwazac na
              swiatło, dobrze ustawić, robic czasem klika dobrych ujec tej samej
              sceny. Ale to tak na marginesie:)
              >
              > Zastanawiam się też, czy np. taki czas bycia w domu (ale tego
              aktywnego,a nie s
              > tereotypowego) nie zweryfikuje poglądów na temat tego,co chcę
              robić, jeśli zdec
              > yduję się wrócić do pracy.

              byc moze. Zapewne moze to dotyczyc osób, które w swej ostatniej
              pracy niekoniecznie czuły sie dobrze, ze wzgledów najrózniejszych i
              mają teraz czas na przemyslenie co innego, albo inaczej chcialyby
              robic.
        • wen_yinlu Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 17:33
          Nie wiem skąd u tak wielu kobiet pojawia się obraz kobiety niepracującej
          zawodowo jako:

          - lenia
          - osoby ograniczonej umysłowo
          - osoby nie mającej kontaktu z ludźmi
          - osoby bez zainteresowań i pasji
          - osoby zaniedbanej, otyłej, źle ubranej
          - osoby "proszącej się" o grosze na zmywacz do paznokci
          - osoby nienowoczesnej, staroświeckiej, zacofanej
          - pasożyta (ulubione i niesłychanie popularne stwierdzenie, a przecież spójrzmy
          z innej strony - mąż to już w ogóle w takim razie "pasożytuje" na zasuwającej w
          domu żonie).

          A przede wszystkim - niepracująca zawodowo matka może tak sobie wszystko
          elegancko zorganizować (wielkiego wysiłku nie trzeba), że wygospodaruje sobie
          WOLNY CZAS na: zainteresowania, dbanie o siebie, spotkania z ludźmi,
          wolontariat, świetną lekturę, kino czasem (np ranne seanse, polecam). A tego
          czasu wiele pracujących zawodowo na pełen etat matek nie ma wcale, więc? A życie
          ucieka.

          Śmiem wątpić, że akurat praca zawodowa bardziej człowieka rozwija (pracowałam i
          pracuję dalej, żeby nie było, że nie wiem o czym piszę), szczególnie ta, której
          się nie lubi i idzie do niej tylko po to, żeby och ach mieć na swoim koncie
          własne pieniądze.
          Możliwość niepracowania zawodowo w pełnym wymiarze godzin jest więc dla mnie w
          pewnym sensie luksusem. I poza tym mile wspominam dzieciństwo, w którym mama
          była w domu i nie musiałam przesiadywać po świetlicach ani latać z kluczami na
          szyi w wieku lat 6-ciu. Nie wierzę, że absolutnie wszystkie dzieciaki (na
          przykład te wrażliwsze i introwertyczne) znakomicie
          znajdują się w takiej rzeczywistości - ja bym się czuła trochę sierotą.
          • triss_merigold6 Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 17:40
            Jeśli chodzi o spotkania z ludźmi w ciągu dnia powszedniego to chyba
            też z tymi niepracującymi?
      • rosa_de_vratislavia Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 18:36
        bambzgrozja napisała:

        > -mam kasę, nie musze prosic starego o pieniądze na ciuch czy
        > kosmetyk (co byłoby dla mnie upakarzające)

        Tylko do tego się odniosę.
        W małżeństwie, gdzie jest wspólnota majątkowa a żona zajmuje się
        domem, nie musi o nic prosić.
        Jej wkłąd to praca domowa, męzowski - pozadomowa.
        Forsa i wypracowane przez oboje dobra (stan konta, zadbany dom,
        ciasto domowej roboty, wyprasowane pranko, zadbany ogródek) -
        wspólne.
        Niby czemu ona ma o coś PROSIĆ?!

        Ja akurat swoją pracę lubię, ale kiedy byłam na wychowawczym i nie
        powiększałam stanu konta - nigdy o nic nie prsiłam. Było
        oczywiste,że jak zwykle kupuję rzeczy niezbędne oraz trochę
        zbędnych;-)
    • angi-e27 Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 17:45
      Kult pracy ? hmmmm... raczej przezorność co do ewentualnej
      przyszłości, która może przestać być różowa, gdy zabraknie męża...
    • yoko0202 Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 20:49
      granatowoszara napisała:

      > Po przejrzeniu jednego z wątków nt kobiet pozostającyh w domu, podczas gdy mąż
      zarabia pieniądze(nie wnikawszy w jakieś prywatne intrygi autorki), przejrzałam
      również podobne wątki na innych forach i bardzo się zdzwiłam pokutującej opini o
      tym, że kobieta nie pracująca zawodowo jest gorszym gatunkiem kobiety (czasami
      wręcz nazywaną utrzymanką, co już w ogóle jest wręcz groteskowe).

      formalnie to wcale nie jest takie groteskowe - utrzymanka to kobieta, której
      życie opłaca mężczyzna... jeżeli kobieta siedzi w domu, nie zarabia, nie wnosi w
      żaden inny sposób do domu/budżetu materialnie namacalnej wartości dodanej - to
      de facto jej życie opłaca mąż.


      > Oczywiście, nie mówię o przypadkach skrajnych, gdy pan sobie flaki wypruwa, a
      pani leży i pachnie.

      ja mam wrażenie, że to wcale nie są przypadki skrajne

      > Raczej o związkach, gdzie wszystko jest dogadane i ustalone,a żadna z e stron
      nie powinna teoretycznie być poszkodowana w takim układzie.

      to są raczej przypadki skrajne - czyli sytuacja rodem z opery mydlanej, gdzie on
      ciężko i uczciwie pracuje, a ona układa kwiaty w wazonie, maluje obrazy, pomaga
      chorym dzieciom w hospicjum, codziennie po południu wita męża piękna i zadbana w
      ślicznym domku pachnącym ciastem truskawkowym.
      sorry, ale dbać o dom, rozwijać pasje i działać charytatywnie to spokojnie można
      również pracując.

      > Po owej lekturze wyszło mi, że znaczna większość kobiet byłaby nieszczęśliwa,
      czułaby się gorsza itd. Ciekawam bardzo, z czego to wynika? Z naszej historii i
      przyzwyczajenia do tego,że nasze babki i matki pracowały, więc my też musimy?

      jestem dorosłym człowiekiem, zdrowym pod względem fizycznym i psychicznym (tu
      niektórzy mogą polemizować :) - nie widzę żadnego powodu, by ktokolwiek inny
      miał zarabiać na moje potrzeby.
      pomijam tutaj oczywiście pozostawanie w domu z powodu choroby, urlopu
      macierzyńskiego, niemożności pracy z innych powodów niezależnych od nas.
      i nie mówię tu koniecznie o etacie czy własnej działalności - ja po prostu
      czułabym się fatalnie, gdybym nie wniosła do wspólnego domu jakiejkolwiek
      wartości dodanej.
      to, że ugotuję mężowi obiad i upiorę gacie wartością dodaną nie jest, bo i tak w
      każdym normalnym domu gotuje się obiady i pierze gacie [i dziwnym trafem ci,
      którzy pracują zawodowo nie chełpią się wcale z tytułu 'prac w domu', które
      oczywiście również wykonują na bieżąco, w przeciwieństwie do tych zawodowo nie
      pracujących]

      szanse na to, że kiedyś usłyszałabym: co ty właściwie robisz z zarobionymi
      przeze mnie pieniędzmi? co ty robisz w domu całymi dniami itp itd - są ogromne;
      a ich autor miałby w sumie rację.

      > Co ciekawe, na jednym z forów wypowiedziała się pani z Irlandii i wyraziła
      swoje zdziwienie podejściem Polskich kobiet, które nie-pracowanie postrzegają w
      kategoriach zła ostatecznego. Przywołała przykłady ze swojej rodziny, w której
      kobiety są piękne, zadbane, rozwijają swoje zainteresowania, a przy tym nie mają
      ani cienia kompleksu z powodu tego,że są w domu. Sama autorka wypowiedzi obecnie
      pracująca, po urodzeniu dziecka również planuje rzucić pracę i nie widzi w tym
      nic złego.
      Podobne przykłady przywołały kobiety, które wżeniły się np. w niemieckie
      rodziny, a ich teściowe, ciotki mężów,szwagierki itd. również w pewnym momencie
      rzucały pracę i nie czują się przez to absolutnie gorsze.
      > Naprawde, ciekawa jestem skąd w Polkach taki hmmm kult pracy? Skąd brak
      zrozumienia dla kobiet, które decydują się na pozostanie w domu (a patrząc na
      powyższe taka decyje na pewno nie jest łatwa)?

      jeżeli o mnie chodzi, to każdy niech sobie żyje jak chce.
      ja po prostu nie pozwoliłabym, żeby mnie facet utrzymywał, tak samo jak ani mi
      się śni utrzymywać jakiegoś faceta.
      kult pracy? no nie wiem. gdybym dajmy na to wygrała w totka albo odziedziczyła
      parę melonów, to może zaczęłabym się zastanawiać.
      ale póki co lubię to co robię, jestem cenionym fachowcem, jestem dumna z tego co
      do tej pory osiągnęłam i dalej się rozwijam [pracuję głownie w domu, więc ta
      moja 'kariera' nie odbywa się kosztem życia domowego]
    • vandikia Re: Nie pracująca zawodowo kobieta 07.02.10, 23:49
      osobiście myślę, że to niezdrowy układ i krzywdzący kobietę - wbrew
      pozorom
      para się dogaduje, kobieta zostaje w domu i nim zarządza - cięzka
      praca, monotonna i bez rzeczywistego wynagrodzenia
      mężczyzna idzie do pracy, ma drugie życie, znajomych, pogaduchy,
      adrenalinę, gotówkę i poczucie władzy

      nawet jeśli to nie jest okazywane na codzien, to jednak wydaje mi
      się, że zależność finansowa momentami daje o sobie znać
      nieważne
      najważniejsze jest to, że kobieta latami równiez ciężko pracuje, a
      bardzo często jest zostawiana na lodzie.. związek się rozpada -
      wystarczy przejrzec statystyki jak częste jest to zjawisko i ona
      zostaje z niczym, ewentualnie z jakimiś śmiesznymi alimentami

      nie pracując i nie zdobywając doświadczenia jest w wieku 40 czy
      40kilku lat bezużyteczna z punktu widzenia potencjalnego pracodawcy
      i ratuje ją pewnie tylko wrodzona przedsiębiorczość.. ale to mrzonka
      raczej.
Pełna wersja