Gość: piotrusia
IP: 193.111.166.*
11.02.04, 14:27
Co gorsza jest pracusiem domowym, bo zawodowo - owszem stara się, ale nie
popada w pracoholizm. Za to w domu ciągle wynajduje jakieś prace - generalne
porządki, przemeblowanie, odnawianie mebli, malowanie, pranie dywanów itd. W
lecie jest jeszcze gorzej, bo dochodzą prace w ogrodzie, a tu już możliwości
wymyślania zajęć są niemal nieograniczone.
Najgorsze jest to, że - mimo że mnie nie zmusza - to jednak spodziewa się
mojej pomocy. Owszem, pomagam mu, sama przecież też sprzątam, piorę, gotuję,
ale ja lubię zrobić szybko, co mam do zrobienia, a potem mieć wolne. Ponadto
nieraz nie widzę sensu w jego pracach, albo potrzeby wykonania ich teraz,
natychmiast (niedawno- pomysł porządkowania starych dokumentów o 12-tej w
nocy) On krząta się niemal bez przerwy i patrzy z dezaprobatą, kiedy ja sobie
leżę/czytam/oglądam tv/opalam się itd. Coraz częściej robi przykre uwagi o
moim lenistwie, zarzuca mi, że "cały dom na jego głowie".
Czasem myślę, że to jakieś chorobliwie, coś w rodzaju obsesji natręctw, czy
to możliwe?