romans z żonatym- stało się.

08.02.10, 08:44
Nie wiem jak to możliwe, jestem tym przerażona. Wydawało mi się do tej pory,
że facet z obrączką na palcu jest dla mnie nietykalny, że to wbrew moim zasadom.

Ale jego skuteczna adoracja mojej osoby od dłuższego czasu i sprzyjające
okoliczności oraz fakt, że- nie będę ukrywać- bardzo mi się podoba, sprawiły,
że wylądowaliśmy w łóżku.
Jak on mógł? Jak ja mogłam??
Nie potrafię sobie z tym poradzić,czuję do siebie wstręt.
Z drugiej strony teraz już niczego nie jestem pewna- tego, że jeśli ponownie
znaleźlibyśmy się w tym samym miejscu, nauczona doświadczeniem, potrafiłabym
odmówić również nie.

Jak tą sytuację rozwiązać?
    • rosa_de_vratislavia Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 08:54
      hollygolightly85 napisała:

      > Jak tą sytuację rozwiązać?

      Przecież wiesz - zerwać. Sama czujesz przecież silny dyskomfort
      psychiczny.
      Wygląda jednak na to,że znajomości nie chcesz zakończyć.

      Postaw sobie więc pytanie, czy chcesz być tylko kochanką, czy może
      zastąpić żonę tego pana i "walczyć" o to konsekwentnie.
      >
      >
    • wicehrabia.julian Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 08:55
      hollygolightly85 napisała:

      > Nie wiem jak to możliwe, jestem tym przerażona. Wydawało mi się do tej pory,
      > że facet z obrączką na palcu jest dla mnie nietykalny, że to wbrew moim zasadom.
      > Ale jego skuteczna adoracja mojej osoby od dłuższego czasu i sprzyjające
      > okoliczności sprawiły,
      > że wylądowaliśmy w łóżku.

      :) "nie jestem wywłoką i lafiryndą, ale..."
      • hollygolightly85 Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 08:59
        pfff, nie oceniaj.
        nie wiesz jak zachowałbyś się w mojej sytuacji.
        łatwo się krytykuje, jeśli samemu nie ma się podobnych doświadczeń- wiem coś na
        ten temat.

        zastanawia mnie jakie są jego motywy- wcześniej sporo rozmawialiśmy na różne
        tematy i wydawało mi się, że jest w szczęśliwym związku.
        więc po co mu to było?
        • mkswb zgadzam się z julianem 08.02.10, 09:02
          • haylee ja również zgadzam się z julianem 10.02.10, 20:38
            podzieliłaś się z nami-oceniliśmy
            i wiem,że ja bym się tak NIE zachowała
        • real_mayer Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 09:04
          A Tobie po co to?
          To chyba Twoje życie i ten aspekt powinien Cię bardziej interesować.
          Karty są rozdane tylko raz, nie wpierd@laj się w gó... z własnej woli :)
        • wicehrabia.julian Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 09:05
          hollygolightly85 napisała:

          > pfff, nie oceniaj.
          > nie wiesz jak zachowałbyś się w mojej sytuacji.
          > łatwo się krytykuje, jeśli samemu nie ma się podobnych doświadczeń- wiem coś na
          > ten temat.

          Wa nie miałbym oporów przed puknięciem chętnej mężatki :)

          Ważne w tym jest to, że napisałaś o "moich zasadach i tralalala" a puściłaś
          się z pierwszym żonkosiem, który przystawił się do ciebie fachowo, więc jak to
          jest? Może pora skończyć z tą hipokryzją?


          Dodatkowo analizujesz jego zachowanie (a postąpił standardowo jak na faceta, po
          prostu wykorzystał okazję) zamiast zająć się swoim.
          • hollygolightly85 Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 09:23
            napisałam, że "wydawało mi się", bo wcześniej tak się właśnie działo, i
            sądziłam, że potrafię powiedzieć nie w pewnych sytuacjach, więc tu kompletnie
            nie masz racji.
            • wicehrabia.julian Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 09:26
              hollygolightly85 napisała:

              > napisałam, że "wydawało mi się", bo wcześniej tak się właśnie działo, i
              > sądziłam, że potrafię powiedzieć nie w pewnych sytuacjach, więc tu kompletnie
              > nie masz racji.

              Jak nie mam racji? uważałaś się za osobę z zasadami, a okazało się, że jesteś
              ich pozbawiona, ja nazwałbym to iluminacją, po prostu dowiedziałaś się jeszcze
              czegoś o sobie :)

              Żeby była jasność: nie potępiam cię. Dziewczyny twojego pokroju są bardzo
              mężczyznom potrzebne ;)
              • teletoobis Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 09:54
                i tansze w utrzymaniu niz zona :)
                • mvszka Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 10:10
                  dopóki w ciążę nie zajdą
                  • teletoobis Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 11:12
                    po to im sie placi, by nie zachodzily :)
                    • mvszka Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 11:29
                      acha, czyli pan z żoną i kochanką w promocji jest ok, ale kochanka
                      sama w sobie jest zeszmaconą amebą.
                      No i powiedz, że to nie jest hipokryzja?
                      • teletoobis Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 11:34
                        a czy ja cos takiego napisalem? Ja napisalem, ze ku... jest tansza od zony. I
                        nic wiecej. Pisze to jako niezonaty
                        • mvszka Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 11:44
                          Czy uważasz że ku.wa czuje coś takiego jak przerażenie po tym jak
                          poszła z żonatym kolesiem do łóżka?
                          A mógłbyś się o nim też wypowiedzieć, jakbyś go określił? Tym
                          bardziej, że to on nosi obrączkę i nic nie jest napisane, żeby go
                          jakiekolwiek wyrzuty sumienia dręczyły...
                          • teletoobis Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 12:03
                            Nigdy nie bylem ku..., to skad mam wiedziec co ona czuje?
                            O nim wypowiedzialem sie kilka razy nizej. jednak to nie on zalozyl watek
                            • mvszka Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 12:30
                              no ile razy już to powtórzyłeś, że nie on założył wątek (4?)
                              oczywiście nie on, ale to go absolutnie nie usprawiedliwia, wręcz
                              przeciwnie, bo jak nie ta, to inna
                              • teletoobis Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 12:40
                                to tez juz powtorzylem 10 razy..... Skoro ona sobie nie zdaje z tego sprawy-
                                usprawiedliwionym jest nazywanie jej postepowanie glupim i niech nie oczekuje
                                szacunku.
                          • nutka07 Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 17:16
                            To zalezy co rozumiemy prze ku.we.
                            Sa tacy co twierdza, ze prostytutka to zawod a ku.wa to charakter.
        • menk.a Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 09:09
          hollygolightly85 napisała:
          >
          > zastanawia mnie jakie są jego motywy- wcześniej sporo rozmawialiśmy na różne
          > tematy i wydawało mi się, że jest w szczęśliwym związku. więc po co mu to było?
          >

          A co Cię obchodzi po co mu to było?? Przyjmij, ze chciał się pogzić na boku, a
          Ty mu to umożliwiłaś. Nie doszukuj się ukrytego i co najważniejsze korzystnego
          dla siebie wytłumaczenia. ;)
        • hermina26 Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 09:13
          hollygolightly85 napisała:

          > zastanawia mnie jakie są jego motywy- wcześniej sporo
          rozmawialiśmy na różne
          > tematy i wydawało mi się, że jest w szczęśliwym związku.
          > więc po co mu to było?
          >

          A co? Piszesz prace magisterską na ten temat?
          Co za różnica jakie były jego motywy. Ręce opadają. Ty sie lepiej
          zastanów nad konsekwencjami, a nie sobie dorabiaj górnolotne motywny
          do bzykania na boku żonatego kolesia!
          • teletoobis Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 09:38
            Konsekwencje dadza sie latwo przewidziec w zaleznosci od nastawienia kolesia:
            1) albo zaliczyl i przestanie sie odzywac, co ona uzna za potwarz
            2) zaliczyl i bedzie chcial jeszcze mamiac tym, ze odejdzie od zony

            jest jeszcze jeden scenariusz- ona zgodzi sia na uklad bycia ta druga co przy
            jej mentalnosci wcale nie jest wykluczone. A wtedy mamy zapewniona rozrywke w
            postaci fajnych watkow na forum :)
            • hermina26 Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 09:44
              teletoobis napisał:

              >
              > jest jeszcze jeden scenariusz- ona zgodzi sia na uklad bycia ta
              druga co przy
              > jej mentalnosci wcale nie jest wykluczone.

              Mysle ze jest to wykluczone - jej romantyczna natura nie
              pozwoli by on na spędził zbilżające się walentynki z zoną, a poztym
              jej wielka rozwaga podpowie jej, że z żonatym to nie warto.
              Pozatym to był tylko impuls.
              • teletoobis Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 09:57
                Tu wlasnie zaczyna sie sciezka nowych watkow "sama w walentynki", " on z zona a
                ja czekam" " obiecal, a sie nie rozwodzi". nie rozumiesz, ze kilka takich
                spotkan, jakies uzaleznienie i ma ja w kieszeni. By utrzymac uklad wcisnie jej
                kazde gowno, a ona by utrzymac jego- w kazde uwierzy
                • hermina26 Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 10:05
                  Teletubiusi Twoja romantyczna natura:> każe Ci myśleć jak
                  kobieta :):):) A dla niej to był tylko impuls! Zwykłe bzykanie.
                  Ona jakaś taka mało emocjonalna jest i myśle, ze się nie wkręci -
                  jakoś bardzo tu nie ropzpacza.
                  • teletoobis Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 10:07
                    impulsy tez da sie komtrolowac. Wierz mi. Ja wyszedlem ze starej szkoly, gdzie
                    uczono, ze nie nalezy bzykac mezatek, starych panien i zakonnic. Kazdych z
                    innego powodu
                    • hermina26 Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 10:15
                      Ale mówimy o autorce wątku a nie o ogólnej ogólności.
                      I nie rozumiem awersji do starch panien - lepiej być rozwódką, panna
                      z dzieckiem i wdową niż starą panną. Bardzo mnie bulwersuje taka
                      opinia, że bzykania są nie warte kobiety których nigdy żaden facet
                      nie oszukła i nie dał pretekstu do rozwodu, mało tego nie dal im
                      nawet powodu do wyjaścia za mąż!:D
                      • teletoobis Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 11:13
                        Jakis feler musza miec i o to chodzi by namacalnie nie przekonac sie o tym, co
                        to za feler :)
        • kora3 na razie to nie romas, przespaliscie się i tyle 08.02.10, 09:33
          Co robic? No tak pytasz, jakbyś 5 lat miała. :) Unikac sytuacji, w
          których mozecie sie znaleźć w łozku. To chyba dośc łatwe? No chyba,
          ze tak sobie napisalas i krygujesz się w stylu: ja nie chce, ale ...


          hollygolightly85 napisała:

          > pfff, nie oceniaj.
          > nie wiesz jak zachowałbyś się w mojej sytuacji.
          > łatwo się krytykuje, jeśli samemu nie ma się podobnych doświadczeń-
          wiem coś na
          > ten temat.

          No, ja mam podobne doswiadczenie. To znaczy mam zasady podobne do
          tych, które Ty wygłaszałas w pierwszym poście. I owszem , zakochałam
          się kiedyś w zonatym gosciu, ja jemu tez obojetna nie bylam. Było to
          czysto platoniczne uczucie, choc wcale nie bylismy b. młodzi. Kiedy
          się zorientowałam, ze gosc czuje do mnie miete, jako i ja do niego i
          gdyby była sprzyjajaca sytuacja to pewnie bym sie nie oparła
          powiedziałam sobie: dośc zabawy i skutecznie go unikałam, tak
          skutecznie, ze sobie zmieniłam prace, zeby go nie widywac. Ale na
          fajniejszą, wiec nie ma czego załowac.
          >
          > zastanawia mnie jakie są jego motywy- wcześniej sporo
          rozmawialiśmy na różne
          > tematy i wydawało mi się, że jest w szczęśliwym związku.
          > więc po co mu to było?
          >
          Dla rozrywki, z ciekawosci, jest znudzony w zwiazku, brak mu
          andrenaliny, spodobałas mu się byłas chetna i pod reką - odpowiedzi
          moze być wiele
          • wicehrabia.julian Re: na razie to nie romas, przespaliscie się i ty 08.02.10, 09:36
            kora3 napisała:

            > Unikac sytuacji, w
            > których mozecie sie znaleźć w łozku.

            ale dlaczego? autorka nikogo nie zdradza, najwyżej swoje wyobrażenie o sobie
            • kora3 no na logikę:) 08.02.10, 09:44
              wicehrabia.julian napisał:
              >
              > ale dlaczego? autorka nikogo nie zdradza, najwyżej swoje
              wyobrażenie o sobie

              skoro pisze w pierwszym poscie, ze czuje sie z tym źle i nie
              chciałaby, zeby sie powtórzyło :) to winna unikac, zby nie czuc się
              z tym źle znowu:), nie?
              • wicehrabia.julian Re: no na logikę:) 08.02.10, 09:48
                kora3 napisała:

                > skoro pisze w pierwszym poscie, ze czuje sie z tym źle i nie
                > chciałaby, zeby sie powtórzyło :)

                to nie takie proste, autorka jest singielką i zapewne łaknie męskich wdzięków,
                natura ma swoje potrzeby, a fakt, że te zdarzenia miały jednak miejsce powinien
                dać jej wiele do myślenia
                • kora3 Re: no na logikę:) 08.02.10, 09:57
                  wicehrabia.julian napisał:
                  >
                  > to nie takie proste, autorka jest singielką i zapewne łaknie
                  męskich wdzięków,
                  > natura ma swoje potrzeby, a fakt, że te zdarzenia miały jednak
                  miejsce powinien
                  > dać jej wiele do myślenia


                  eeeee słuchaj, ja tam nie znam sie na takich kombinacjach babskich.
                  POo mojemu: bywa tak, ze człowiek czasem zrobi cos, czego potem
                  załuje i nie chcialby, zeby stało się znów, tym bardziej, ze widzi,
                  iz nie jest na to odporny. No to powinien unikac sytuacji, w których
                  się to zdarzyć moze.

                  Singielki chyba nie sa obligatoryjnie pozbawiane rozumu? No wlasnie.
                  A poza tym istnieja na swiecie WOLNI faceci z wdziekami, wiec chyba
                  nie ma problemu. No chyba, ze pannie pasuje taki układ, to wtedy ok,
                  ale jakby pasował toby chyba nie pisała, ze je z tym xle, chociaz
                  kto wie:)
                  Tak czy owak - nie chce wiecej takiej sytuacji to powinna unikac
                  mozliwosci jej zaistnienia.
                  • wicehrabia.julian Re: no na logikę:) 08.02.10, 10:03
                    kora3 napisała:

                    > Singielki chyba nie sa obligatoryjnie pozbawiane rozumu? No wlasnie.
                    > A poza tym istnieja na swiecie WOLNI faceci

                    nie są pozbawione także chuci, a w pewnym wieku wszyscy fajni faceci są zajęci,
                    a więc...
                    • kora3 Re: no na logikę:) 08.02.10, 10:21
                      wicehrabia.julian napisał:

                      > kora3 napisała:
                      >
                      > > Singielki chyba nie sa obligatoryjnie pozbawiane rozumu? No
                      wlasnie.
                      > > A poza tym istnieja na swiecie WOLNI faceci
                      >
                      > nie są pozbawione także chuci, a w pewnym wieku wszyscy fajni
                      faceci są zajęci,
                      > a więc...

                      a wex mi tu nie chrzań. ja jakos zawsze trafiałam na wolnych - bo
                      inni nie mieli szans :) i się znajdowali. A z mezem rozstawałam się
                      w wieku lat 32, natomiast z partnerem (wony, jak ptak kawaler) mając
                      34 i jakos widziałam wokół wolnych, reflektowałam na jednego :) -
                      rozwiedzony od lat i nie w zadnym zwiazku. Głupoty gadacie hrabio
                      (wice poniekąd):)
                      • wicehrabia.julian Re: no na logikę:) 08.02.10, 10:32
                        kora3 napisała:

                        > Głupoty gadacie hrabio
                        > (wice poniekąd):)


                        z moich doświadczeń wynika, że naprawdę atrakcyjne osoby nigdy nie sa samotne :)
                        • kora3 Re: no na logikę:) 08.02.10, 10:40
                          wicehrabia.julian napisał:
                          >
                          >
                          > z moich doświadczeń wynika, że naprawdę atrakcyjne osoby nigdy nie
                          sa samotne :
                          > )

                          wiesz, w moim odczuciu na atrakcyjnosc sklada się wiele cech,
                          niekoniecznie aparaycja li tylko. tak czy owak - kiedy słysze gadke,
                          ze "mam romans z zonatym/ zajetym, bo nie ma fajnych wolnych gosci"
                          to wiem, ze ktos klamie. ma romans z zonatym/ zajetym, bo tak chce i
                          tyle.
                          wg mnie - jak najbardziej to sprawa tej osoby, czego sobie chce!
                          Tylko nie przepadam za ludźmi dorabiającymi ideologię do swego
                          chcciejstwa:) Robisz, jak chcesz, to nie jest karalne, ani
                          nielegalne, ale nie gadaj, ze nie masz innego wyjscia, bo obiektywne
                          czynniki i cos tam :)
                          • wicehrabia.julian Re: no na logikę:) 08.02.10, 11:04
                            kora3 napisała:

                            > Robisz, jak chcesz, to nie jest karalne, ani
                            > nielegalne, ale nie gadaj, ze nie masz innego wyjscia, bo obiektywne
                            > czynniki i cos tam :)

                            droga koro zgadzam się z tobą w 100%, dlatego sugerowałem autorce pozbycie się
                            hipokryzji
                            • hollygolightly85 Re: no na logikę:) 08.02.10, 11:13
                              ale ja nie chcę, żeby to się powtórzyło.
                              • wicehrabia.julian Re: no na logikę:) 08.02.10, 11:41
                                hollygolightly85 napisała:

                                > ale ja nie chcę, żeby to się powtórzyło.

                                nie zartuj, wystarczy że facet cie przyciśnie i poddasz się jak za pierwszym razem
                                • hollygolightly85 Re: no na logikę:) 08.02.10, 11:52
                                  nie sądzę.
                                  • wicehrabia.julian Re: no na logikę:) 08.02.10, 12:10
                                    hollygolightly85 napisała:

                                    > nie sądzę.

                                    hehehe raz już miało to miejsce, więc dlaczego nie miałoby się powtórzyć

                                    już pisałem: nie bądź taką hipokrytką
                  • ula399 Re: no na logikę:) 09.02.10, 17:42
                    Bardzo łatwo przychodzi Wam ocenianie innych. Mi osobiście jest jej szkoda.
                    Wplątała się w układ w który to ona jest na przegranej pozycji. Rozumiem ją
                    doskonale, kilka lat temu byłam w podobnej sytuacji. Byłam na skinienie palca
                    pewnego pana, i nie docierały do mnie żadne argumenty, na to że robię żle.
                    Liczył się tylko on i jego potrzeby. Dziś jestem już kilka lat po ślubie a
                    jeszcze nie pozbyłam się wyrzutów sumienia. Wydaje mi się, że to zostanie we
                    mnie już na zawsze.Jakiekolwiek niepowodzenie, które spotyka mnie w życiu,
                    tłumaczę tym, że to jest kara za " za grzechy młodości", i tak już chyba
                    zostanie. Nadmienię, że nie był to dla mnie tylko i wyłącznie seks, kochałam go
                    choć mu o tym nigdy nie powiedziałam. Byłam tak beznadziejnie głupia, że bałam
                    się , że gdy on się o tym dowie, to zerwie tę znajomość ( chore prawda?).
                    • kora3 ależ autorka przedstawia zupełnie inną sytuację 09.02.10, 18:30
                      niż Ty opisujesz swoją sprzed lat:)
                      pisze, ze na gosciu jej nie zależy jakoś szczególnie
                      • ula399 Re: ależ autorka przedstawia zupełnie inną sytuac 09.02.10, 19:34
                        Jakoś nie chce mi się do końca wierzyć, że jej nie zależy. Może sama przed sobą
                        nie chce się przyznać , że coś do niego czuje. Może jestem naiwna,ale nie wydaje
                        mi się, że poszła do łóżka z osobą która nic dla niej nie znaczy. Czasami
                        wypieramy się własnych uczuć, naiwnie myśląc że wtedy będzie nam łatwiej!
                        • kora3 Re: ależ autorka przedstawia zupełnie inną sytuac 09.02.10, 20:07
                          ula399 napisała:

                          > Jakoś nie chce mi się do końca wierzyć, że jej nie zależy. Może
                          sama przed sobą
                          > nie chce się przyznać , że coś do niego czuje.

                          Moze tak byc, ale moze być i tak, ze TT tak myslisz, poniewaz z TOBA
                          tak było. Z nia nie musi.

                          Może jestem naiwna,ale nie wydaj
                          > e
                          > mi się, że poszła do łóżka z osobą która nic dla niej nie znaczy.

                          jesteś nie tyle naiwna, co ie bierzesz pod uwage ze sa ludzie
                          myslący, czy też czujący inaczej niz ty sama.

                          Czasami
                          > wypieramy się własnych uczuć, naiwnie myśląc że wtedy będzie nam
                          łatwiej!

                          Ale zdaj sobie sprawe, ze zcasami uczuc nie ma i nie ma się czego
                          wypoerac, po prostu NIE MA. To, ze ty sama, nie poszłabyś do łozka z
                          kimś kogo nie kochasz, co rozumiem w pełni:) nie znaczy, ze inni
                          ludzie nie zrobią tego bo: ta osoba im się podoba, pociaga je itp,
                          ale nie ma w tym zaraz jakiś wielkich uczuć.
                    • erillzw Re: no na logikę:) 09.02.10, 19:58
                      ula399 napisała:

                      > Bardzo łatwo przychodzi Wam ocenianie innych. Mi osobiście jest
                      jej szkoda.
                      > Wplątała się w układ w który to ona jest na przegranej pozycji.

                      Mnie nie jest poniewaz autorka napisała sama, ze adorował ja od
                      dluzzego czasu, ze sie jej podobał i co wiecej, wiedziała, ze robi
                      zle.
                      Wiec skoro wiedziala jak na nia dziala, wiedziala, ze ja podrywa to
                      czemu nie powiedziala mu zeby spadał na drzewo?
                      Bo to fajnie buduje ego.. "ktos" sie mna zainteresował.. uau.. i
                      jeszcze do tego w moim typie.. i niby taki szczesliwy z zona ale to
                      MNIE adoruje...
                      To nie jest ocenianie jej dla pojechania tylko trzezwe spojrzenie na
                      jej dzialania z ktorych raczej zdawala sobie sprawe. Nie trzeba byc
                      szczegolnie bystrym by skojarzyc "adoracja - on mi sie podoba -
                      jestem samotna - gadamy ze soba" z tym, ze za chwile mu ulegne.
                      Nie starczylo jej sil ani determinacji by zostac przy zasadach..
                      Jeszce co gorsza nawet wykazuje brak zaangazowania. Juzbym
                      zrozumiala predzej jakby sie okazalo, ze zakochala sie po drodze..

                      >Rozumiem ją
                      > doskonale, kilka lat temu byłam w podobnej sytuacji. Byłam na
                      skinienie palca
                      > pewnego pana, i nie docierały do mnie żadne argumenty, na to że
                      robię żle.
                      > Liczył się tylko on i jego potrzeby.

                      Ale Ty bylas zakochana. A ona nie jest. On sie jej tylko podoba..
                      podjrzewam, ze glownie dlatego, ze zwrocil na nia uwage... mimo, ze
                      rzekomo byl szczesliwy w zwiazku.. jak to buduje poczucie wartosci..
                      do niebotycznych wysokosci.. serio.
                      Znam takie dziewczny.

                      Zatem Twoja sytuacja diametralnie rozni sie od sytuacji kolezanki.
                      Ktora byla w stanie bez emocji wiekszych i zaangazowania przewidziec
                      jak to sie moze skonczyc jesli nie kaze panu zachowac normalnych
                      rekacji "zonaty facet-wolna kobieta nie bedaca jego zona".
                      • hollygolightly85 Re: no na logikę:) 09.02.10, 23:25
                        Ty masz chyba kobieto najwięcej racji...Tylko z małym ale...
                        Uwierz, że wielokrotnie udawało mi się odmawiać- kiedy próbował przekraczać
                        pewne granice przywoływałam go do porządku przypomniając, że ma żonę.
                        Ale w którymś momencie faktycznie uległam, ostatecznie ja faceta nie mam...
                        Nikt nie może zarzucić mi, że go uwiodłam, tego jestem pewna jak amen w
                        pacierzu. On doskonale wiedział co robi, nie jest dzieckiem. Nie spodziewałam
                        się jednak, że tak się to skończy, bo miałam o nim jednak nieco inne zdanie.
                        Teraz już za późno, żeby to naprawić- pytanie co dalej.
                        Wbrew przypuszczeniom niektórych jesteśmy w kontakcie, i to nie ja jestem jego
                        inicjatorką. Mamy się spotkać i pogadać- o tym co się stało i o tym co dalej.

                        A czy coś do niego czuję? Staram się o tym nie myśleć. Podoba mi się nie tylko
                        dlatego, że zwrócił na mnie uwagę. To człowiek, który potrafi zawrócić w głowie,
                        ale zakochaniem bym tego nie nazwała. Może i jestem wyrachowana- co wynika
                        wyłącznie z tego nie chcę znowu dostać po dupie...
                        • kora3 a umiesz szczerze sama sobie odpowiedziec 10.02.10, 00:37
                          czego ty chcesz?
                          calkiem serio pytam teraz, bez sciemy i bez złosliwosci.
                          moralizować ci nie bede :) - zdrada sie brzyde, ale nie o ocenie
                          zdrady gadamy, tylko o twojej sytuacji.
                          Piszesz, ze źle sie z tym czujesz i nie chcesz wiecej takiej
                          sytuacji. jednoczesnie piszesz, ze gosc cie kreci. Ok jedno
                          drugiegio nie wyklucza. Wszelako najtepszy człowiek załapałby, ze
                          najprostszym rozwiazaniem w tej sytuacji zwazywszy na to, ze kreci i
                          że nie chcesz jest maksymalne unikanie goscia,a jesli to nie jest
                          mozliwe (np. wspólna praca) wszelkich sytuacji, które mogłyby
                          zakończyc się łozkowo nie?

                          fakt, ze nie korzystasz z tego jakze prostego rozwiazania, piszac to
                          co piszesz sprawa wrazenie, ze jestes wybacz odbierana, jako
                          niesczera w "zeznaniach". Chwilami to brzmi jak prowok w stylu:
                          przespałam sie z zonatym cow y na to, acha załuję i juz nie chce,
                          ale zobaczymy co z tego wyniknie. serio.
                          ja sie mało znam na kobietach, przyznaje, ale wg mnie nawt kobieta,
                          jak czegos nie chce to tego unika. Nie jestes w gosciu zakochana,
                          wiec nie tak, ze zyc bez niego nie mozesz. :) o czym chcesz z nim
                          gadac? O tym, zescie się przespali, przecie to banał nad banały - co
                          tu omawiac, jaka "sytuacje". Gdybys serio nie chciala wiecej to
                          napisałabyś gosciowi, czy powiedziala przez tel. jak sie do ciebie
                          odezwał i zagadal na temat: słuchaj, zapomnijmy o tym co się stało,
                          głupio wyszło i czesc. I przynajmniej na rzie ostudzila
                          stosunki "nie mam czasu, przy okazji, nie dzisiaj" i w tym guscie.
                          No sama powiedz, czy nie?
                          skoro tego nie robisz to masz ochote na alszy ciag. I ok , to twoje
                          zycie i twoja sprawa oraz jego zycie i sprawa. Tylko po kija to
                          krygowanie się? Serio lepiej się poczujesz, jak jemu powiesz to co
                          nam:ze ty nie ejsteś taka, ze do glowy ci nie przyszło z zonatym, ze
                          załujesz i juz bys nie chciala, przed numerkiem?

                          Jesli tak, to mów. I naprawde nie chodzi tu o to, ze to akurat
                          zonaty facet. Gdyby tu było 1000 forumowiczek i wszystkie by ci
                          napisaly jak to krzywdzisz jego zone i rodzinę i jaka to ty nie
                          jesteś taka owaka itd. to i tak bys z nim sypiała jesli tego chcesz.
                          samo życie.
                          Mnie tylko rozwala takie walkowanie tego :nie chce wiecej, xle się
                          czuje z tym. Jakys nie chciala to bys się wykolegowała szybko z
                          ukladu z gosciem i tyle. Wicehrabia miał rację. Sorry za szczerosc
                          • hollygolightly85 Re: a umiesz szczerze sama sobie odpowiedziec 11.02.10, 17:40
                            gdybym ja wiedziała czego chcę, życie byłoby dużo prostsze.
                            było mi z tym źle głównie ze względu na pozycję tej trzeciej, bo tak w ogóle to
                            było super. ale skoro on nie ma z tym problemu, to dlaczego ja mam mieć?

                            nie szukam kontaktu, ale też go nie ucinam- łączą nas relacje zawodowe
                            (uprzedzając pytania- nie jest moim przełożonym), więc musimy to rozegrać tak,
                            żeby móc ze sobą normalnie pracować. poza tym doskonale się rozumiemy, i szkoda
                            byłoby stracić tę znajomość.

                            on chce się spotkać, i skoro ciągle szuka ze mną kontaktu, to może ma mi coś do
                            powiedzenia. nie wiem.

                            wiem, że nie powinnam tego kontynuować, ale chyba człowiek w życiu nie zawsze
                            robi to co powinien...niech się dzieje co chce.
                            • kora3 no i mamy sedno :) 12.02.10, 15:41
                              chcez, bo chcesz i już. twoja sprawa
                        • ula399 Re: no na logikę:) 10.02.10, 07:20
                          No to teraz już nic nie kumam!

                          > Ale w którymś momencie faktycznie uległam, ostatecznie ja faceta
                          nie mam...
                          I co uważasz, że jesteś usprawiedliwiona bo nie masz faceta!!!!!
                          A co ma piernik do wiatraka.

                          Zrozumiałabym cię gdybyś coś do niego czuła, ale sama piszesz,

                          > ale zakochaniem bym tego nie nazwała.
                          To odpowiedz mi dlaczego szłaś z nim do łóżka. Sory za szczerość,
                          ale nie jesteśmy zwierzętami i każdy z nas chybie umie zapanować nad
                          pewnymi sprawami!!! Dziewczyno uciekaj z takiego układu w
                          podskokach bo nic dobrego on ci nie przyniesie. Dla kilku chwil
                          przyjemności nie warto mieszać sobie w życiu!
                          Piszesz, że jesteś wyrachowana bo nie chcesz znów dostać po dupie.
                          Ale właśnie takim postępowaniem sama siebie krzywdzisz, i uwierz mi
                          dostajesz po dupie na własne życzenie.
                          • hollygolightly85 Re: no na logikę:) 11.02.10, 17:33
                            dobry seks to jedno, miłość to drugie.
                            w sytuacji idealnej występują łącznie, czasem jednak występują oddzielnie. tyle.
                        • sumire Re: no na logikę:) 10.02.10, 09:41
                          jeśli nie chcesz, to po co się z nim spotykać i gadać o tym, co było i co dalej? :)
                          szczerze pisząc, nie widzę sensu w analizowaniu tego, co było. stało się i już.
                          świat, jak widać, kręci się dalej. nad gorszymi wyczynami można przejść do
                          porządku dziennego, a rozjątrzanie do niczego dobrego nie prowadzi.
        • deodyma Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 09:35

          > zastanawia mnie jakie są jego motywy- wcześniej sporo
          rozmawialiśmy na różne
          > tematy i wydawało mi się, że jest w szczęśliwym związku.
          > więc po co mu to było?
          >



          a co mu zle?
          w domku zona, ktora dba o domowe ognisko i jego, da mu dupy, kiedy
          on tego chce a poza domem Ty, ktora przeleci, jak tylko kiwnie
          palcem.
          zastanawialas sie nad tym, ile babek bylo przed Toba i ile jeszcze
          bedzie mial po Tobie?
          co Ty bedziesz z teggo miala?
          dopoki facet sie Toba nie znudzi, romans trwa.
          • zawszezabulinka Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 09:54
            > co Ty bedziesz z teggo miala?

            fajny seks?

            prawo super, kolejna idiotka* z pogladami sredniowiecznymi, ktora uwaza ze
            kobiety sa tylko do dawania d*py, dawania zarcia rodzinie i mycia garow i nie
            maja prawa do odrobiny rozrywki
            od kiety to tylko faceci maja frajde z romansu? czy kobieta nie moze
            wykorzystywac faceta dla seksu? a orgazm w trakcie seksu to nic?... taa.
            przeciez moze ktoras dawac i bez tego :D

            * przepraszam ale gotuje sie we mnie jak slysze taki sredniowieczny scenariusz
            damsko-meski
            • deodyma Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 11:49
              i jak dlugo bedzie miala ten fajny seks?
              poki mu sie dziewczynina nie znudzi i tyle.
              a jej chodzi chyba o cos wiecej, niz seks:)
              • hollygolightly85 Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 11:51
                hę? ciekawe skąd ten wniosek.
                związek z facetem który zdradza? bez sensu.
                • deodyma Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 12:39
                  czemu bez sensu?
                  Ty juz jestes zwiazana z facetem, ktory zdradza:D
            • deodyma Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 11:53

              > prawo super, kolejna idiotka* z pogladami sredniowiecznymi, ktora
              uwaza ze
              > kobiety sa tylko do dawania d*py, dawania zarcia rodzinie i mycia
              garow i nie
              > maja prawa do odrobiny rozrywki



              a co?
              piszesz to z wlasnego doswiadczenia?
              jesli tak, gratuluje:D
              jslu uwazasz, ze pieprzenie sie z zonatym chlopem to rozrywka, to
              moge tylko Ci wspolczuc...
              rozumiem, ze sama to robisz:D
        • sumire Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 10:32
          motyw ma pięć liter (lub cztery w wersji mniej uprzejmej) i mieści się w spodniach szanownego pana. po prostu. nie ma co ideologii dorabiać. skorzystał z okazji.
          a potem wrócił do kochanej żony i pożalił się, że miał ciężki dzień w pracy, więc musiał zostać po godzinach. brrr.
          • zawszezabulinka Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 14:02
            >a co?
            >piszesz to z wlasnego doswiadczenia?
            >jesli tak, gratuluje:D
            >jslu uwazasz, ze pieprzenie sie z zonatym chlopem to rozrywka, to
            >moge tylko Ci wspolczuc...
            >rozumiem, ze sama to robisz:D

            przespalam sie z zajetym facetem. obecnie sama jestem z zwiazku wiec nie
            zdradzam nikogo. a jakie mozna miec powody przespania sie z zaobraczkowanym? no
            chyba nie dlatego zeby wyjsc za takiego i urodzic mu 4 dzieci?co prawda bywaja
            takie panie ktore oczekuja tego no ale chyba gl powodem jest to zeby sie
            zabawic, albo zeby sobie ulzyc, prawda?

            mialam swietny seks, zabawilam sie. to bylo chwilowe/czy tez ciut dluzsze.
            "rozstalismy sie" - kazdy sie soba zajal

            poza tym pisalam o rozrywce jako ogolnej czesci. skoro mezczyzna idzie do baru,
            na dyskoteke, do kina , a przede wszystkim uprawia seks i ma orgazm to tym samym
            kobieta tez ma prawo do tego wszystkiego, bo wkoncu jest rownouprawnienie. a
            pisanie ze meczyzna wykorzystuje kochanke to chyba za daleko wysuniety wniosek,
            bo rownie dobrze to kobieta moze specjalnie uwiesc faceta, np tez dla prezentow!
            • nutka07 Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 17:28

              > pisanie ze meczyzna wykorzystuje kochanke to chyba za daleko wysuniety wniosek,
              > bo rownie dobrze to kobieta moze specjalnie uwiesc faceta, np tez dla prezentow
              > !

              Odbywanie stosunkow plciowych za pieniadze badz inne korzysci materialne ma
              swoja nazwe.
            • deodyma Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 23:46

              > przespalam sie z zajetym facetem. obecnie sama jestem z zwiazku
              wiec nie
              > zdradzam nikogo. a jakie mozna miec powody przespania sie z
              zaobraczkowanym? no
              > chyba nie dlatego zeby wyjsc za takiego i urodzic mu 4 dzieci?co
              prawda bywaja
              > takie panie ktore oczekuja tego no ale chyba gl powodem jest to
              zeby sie
              > zabawic, albo zeby sobie ulzyc, prawda?
              >
              > mialam swietny seks, zabawilam sie. to bylo chwilowe/czy tez ciut
              dluzsze.
              > "rozstalismy sie" - kazdy sie soba zajal





              no to wszystko jasne:)
              teraz tylko czekac, az jakas panna zabawi sie z Twoim misiem, ale Ty
              ja zrozumiesz:D
        • skarpetka_szara Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 20:22
          Ale po co Ciebie on interesuje?

          zastanow sie lepiej gdzie Twoj honor sie podzial i gdzie jest Twoje
          poczucie wlasnej godnosci.

          > zastanawia mnie jakie są jego motywy- wcześniej sporo
          rozmawialiśmy na różne
          > tematy i wydawało mi się, że jest w szczęśliwym związku.
        • erillzw Re: romans z żonatym- stało się. 09.02.10, 02:28
          hollygolightly85 napisała:

          > pfff, nie oceniaj.
          > nie wiesz jak zachowałbyś się w mojej sytuacji.

          hahahah :D
          ładne.. gorzej jak ktos wie i postapil fair wobec swojego partnera i
          wobec swoich przekonan a nie sie sku...l w ich imieniu i proznych
          motywow tpu adoracja i podobal mi sie,

          > łatwo się krytykuje, jeśli samemu nie ma się podobnych
          doświadczeń- wiem coś na
          > ten temat.

          Jak widac.


          > zastanawia mnie jakie są jego motywy- wcześniej sporo
          rozmawialiśmy na różne
          > tematy i wydawało mi się, że jest w szczęśliwym związku.
          > więc po co mu to było?

          Bo jestes inna od zony. Po prostu. Nie jestes nia, jestes inna.
          Wielu facetow ma wysoko roziniety procesor "inna".
          Co wiecej potrafi taki po zdradzie przyjsc wyznawac milosc i kochac
          sie z zona..
    • teletoobis Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 09:04
      rece i nogi sie uginaja. Czekam na nastepne watki: " on obiecywal ze odejdzie od
      zony", " samotne swieta - pomozcie", " wykorzystal mnie i nie odzywa sie do
      mnie" " faceci to swinie" itd itp.

      Nie zrobilas niczego jemu ani sobie. Ale zrobilas cos dzieciom. Jego dzieciom
      • hollygolightly85 Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 09:11
        Nie liczę na to, że odejdzie od żony, w ogóle nie rozpatruję tego w tych
        kategoriach.
        Nie ma mowy o żadnym zauroczeniu, miłości ani tego typu duperelach.
        • teletoobis Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 09:15
          No- a ktos mi wczoraj na forum tlumaczyl., ze swiat nie kreci sie wokol dupy, a
          historia ludzkosci nie jest pisana sperma. Ponoc nie ierujemy sie niskimi
          popedami. ...
          Z drugiej strony facet jest takim samym sku...synem jak ty durna ci.... I tyle w
          temacie
        • hermina26 Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 09:17
          hollygolightly85 napisała:


          > Nie ma mowy o żadnym zauroczeniu, miłości ani tego typu duperelach.

          hihihi No tak. Nie jestes romantyczką - to wszystko wyjaśnia.
          Skro tak to po hój Ci to było?
          • teletoobis Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 09:21
            typowy okaz baby- najpierw zrobi, pozniej usiluje myslec.
            Wiesz co jest dobre? Ze zra ja wyrzuty sumienia. I niech zezra. Nie zal mi glupcow
          • hollygolightly85 Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 09:25
            w tej sytuacji nie ma o tym mowy.

            nie wiem po co mi to było. to był impuls chyba.
            • hermina26 Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 09:35
              hollygolightly85 napisała:

              > w tej sytuacji nie ma o tym mowy.

              Romantyczna>
              > nie wiem po co mi to było. to był impuls chyba.

              Rozważna
              • hollygolightly85 Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 09:45
                rzeczywistość okazała się inna.
                • hermina26 Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 09:51
                  Przepraszm, Troche sie nad Tobą znęcam. Jeżeli 85 w twoim nicku to
                  data urodzenia to znaczy, ze jestes młoda i masz prawo do wzglednej
                  głupoty. Jeszcze masz prawo.
                  Poprostu brzmi śmiesznie Twoje rozważanie motywów dla których
                  znudzony może albo i nawet nie, małżeństwem facet zaliczył młodą
                  dupe na boku.
                  Jak Cie najdzie następnym razem taki impuls, to poszukaj sobie kogoś
                  wolnego - nie będziesz miała takiej głupiej myslówy i moze coś
                  fajnego z tego wyjść.
                  • hollygolightly85 Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 10:03
                    No zastanawiam się o tyle, że jestem wolna, mam ochotę na seks, jest facet który
                    mnie kręci no i stało się.
                    On ma żonę, są podobno szczęśliwi, teoretycznie ma seks.
                    Nie chcę się w żaden sposób usprawiedliwić, nie szukam wymówek.
                    Ot, czysta ciekawość.
                    • hermina26 Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 10:11
                      Nie jestem wyznawczynią teorii, ze faceci to swinie, ale raczej
                      pobudki dla których facet idzie do łożka z babką są dosyć oczywiste.
                      Sa tacy którzy są wierni i kochający i nie korzystają z okazji, a są
                      dziwkarze, patologiczni klamcy i lafiryndziarze. I Tobie trafiła sie
                      ta druga wersja. Proste.
                  • erillzw Re: romans z żonatym- stało się. 09.02.10, 02:40
                    hermina26 napisała:

                    > Przepraszm, Troche sie nad Tobą znęcam. Jeżeli 85 w twoim nicku to
                    > data urodzenia to znaczy, ze jestes młoda i masz prawo do
                    wzglednej
                    > głupoty. Jeszcze masz prawo.

                    dajzesz spokoj. Ona nie ma 18 lat tylko 25. Swoje juz powinna
                    wiedziec.. Nie rozgrzeszajmy jej tylko dlatego, ze byc moze dla
                    niektorych z nas rocznik 85 to dziecko. to 25 letnia kobieta. To
                    wiek w ktorym wielu ludzi ma skonczone studia, ma juz pierwsza prace
                    i awans i calkiem spora czesc planuje zakladanie rodziny...
                    Nie jest moze dojrzala kobieta po 30 ale mloda i naiwna to juz miala
                    czas byc.
                    Od ktorego moemntu nalezy wymagac a nie rozgrzeszac bo tp tylko 25
                    lat..
        • deodyma Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 09:37
          wejdz na forum kochanki i sobie poczytaj o ich romansach z zonatymi
          chlopami.
          milej lektury:D



          forum.gazeta.pl/forum/f,30835,Kochanki_.html
          • teletoobis Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 09:42
            A po co? Nie mam misji zbawiania swiata, tudziez checi zrozumienia kurestwa :)
            • deodyma Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 11:48
              ale to nie do Ciebie bylo, tylko do autorki watku.
              zle sie podpielam:D
              • teletoobis Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 12:04
                to dobrze, bo balem sie, ze kazdsz mi czytac te wypociny mitomanek :)
        • sheep2 Re: romans z żonatym- stało się. 12.02.10, 14:42
          oj, lepiej się nie zarzekaj..życie płata figle
    • menk.a Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 09:06
      No kochana, rybki albo akwarium. Znamy się na tyle na ile nas sprawdzono. Teraz
      już wiesz, że złamałaś swoją zasadę. A może wcale jej nie miałaś, ot wcześniej
      zabrakło silnej pokusy. Pokusa się pojawiła, pan podrążył temat, Ty specjalnie
      się nie broniłaś i proszę. Stało się.
      Wiesz już jak to smakuje.
      I Ty wiesz co zrobić. wielkiego wyboru tu nie ma. Ale chciałabyś zjeść ciastko i
      mieć ciastko. Tak się nie da. Bo będziesz albo musiała być zimnokrwistą babą,
      która zabije w sobie jakieś wyrzuty sumienia, albo potraktujesz to jako
      nauczkę/doświadczenie i zamkniesz ten epizod na 4 spusty w pamięci, a klucz
      wyrzucisz.
      Mądrego wyboru życzę. Tak czy owak Ty, nikt inny, poniesiesz konsekwencje.;)
    • super.zgred Zgadzam się z opinią teletoobisia, 08.02.10, 09:06
      którą [chyba] napisze:/
      • super.zgred Re: Zgadzam się z opinią teletoobisia, 08.02.10, 09:08
        O, już napisał:)
        • teletoobis Re: Zgadzam się z opinią teletoobisia, 08.02.10, 09:12
          Juz chcialem zaczac wyzywac dziewcze, ale spojrzalem na rocznik. Miala prawo do
          jednego bledu w zyciu. nastepnym razem nie ujdzie jej to u mnie na sucho :)
          • wacikowa Re: Zgadzam się z opinią teletoobisia, 08.02.10, 09:39
            Dobrze,że to napisałeś bo miałam Ci dopieprzyć,żeś świętojebliwy był zawsze:))
            • teletoobis Re: Zgadzam się z opinią teletoobisia, 08.02.10, 09:43
              Tyle ze ja nie mam zony :)( juz) :)
              • wacikowa Re: Zgadzam się z opinią teletoobisia, 08.02.10, 09:55
                Ja męża też nie:P
                Ale mając 20 parę byłeś "święty"? :)
                • teletoobis Re: Zgadzam się z opinią teletoobisia, 08.02.10, 10:00
                  Bylem bardzo szczesliwie zakochany. Wiesz jak sie skonczylo, wiec nie bede sie
                  dalej rozwodzil
                  • wacikowa Re: Zgadzam się z opinią teletoobisia, 08.02.10, 10:08
                    Czyli wiesz,że wina zawsze leży po obu stronach:)
                    Ja rozumiem gdyby autorka robiła to nagminnie czyli wyrywała tylko żonatych. Ale
                    jeden błąd życiowy nie przekreśla jej życia i wartości.
                    • teletoobis Re: Zgadzam się z opinią teletoobisia, 08.02.10, 11:15
                      oczywiscie ze to wiem. tak samo jak podczas rozwodu nigdy nie jest winna tylko
                      jedna strona.
                      Co do autorki.... poczekajmy jak sie sytuacja rozwinie. jej glupota jest wielec
                      obiecujaca dla potencjalnych czytaczy jej bloga :)
                      • wacikowa Re: Zgadzam się z opinią teletoobisia, 08.02.10, 12:46
                        Już mówiłam,ze przy rozwodzie wina zawsze leży po stronie żony i teściowej:D
                        • teletoobis Re: Zgadzam się z opinią teletoobisia, 08.02.10, 13:01
                          cos w tym jest.... szczegolnie jesli chodzi o tesciowa
                          • wacikowa Re: Zgadzam się z opinią teletoobisia, 08.02.10, 13:27
                            Nie mam uprzedzeń do teściowych :) Moja była teściowa za mną jest a ja nadal
                            tytułuje ją "mama":)
                            • teletoobis Re: Zgadzam się z opinią teletoobisia, 08.02.10, 13:44
                              moja nawet grzybow nie je. dalej tytuluje ja per " jedza"
    • anwad Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 09:08
      Jest tylko jedno dobre rozwiązanie - całkowicie zerwać kontakt i tym samym PRZESTAĆ KRZYWDZIĆ JEGO RODZINĘ, jego i siebie samą.
    • oposka Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 09:09
      no tak zdarza sie kwestia tylko tego czy masz w sobie tyle
      siły aby nie rozpamietywać tego co sie stało i żyć dalej . To
      bardzo ważne bo moja bliska przyjaciólka po takim cudnym ,
      płomiennym romansie ( oboje w małżeństwie ) leczy się w obecnej
      chwili na depresję i szpikuje lekami koszmar . Wegetuje i nic
      poza tym przykra sprawa jak fascynacja i zauroczenie , euforia i
      radośc potrafią doprowadzić do takiego stopnia .
      • teletoobis Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 09:13
        Poza tym.... co ja moglaby za przyszlosc czekac...? facet ktory zdradza zone z
        byle jakim lumpem na pewno nie jst wiele wart. Z nia postapi tak samo. Trafil
        swoj na swego
    • teletoobis najfajniejsze z tego wszystkiego 08.02.10, 09:25
      jest to:

      O mnie: zmieszczę sie w 2 słowach:
      rozważna i romantyczna.


      Zgadnijcie w czyjej wizytowce znalazlem owe slowa. Gwiazdeczko.... jestes
      pie....a hipokrytka. oklamujesz nie tylko innych ale i siebie.
      • hollygolightly85 Re: najfajniejsze z tego wszystkiego 08.02.10, 09:26
        to poczytaj jeszcze bloga, może więcej zrozumiesz?
        • teletoobis Re: najfajniejsze z tego wszystkiego 08.02.10, 09:28
          Wybacz, ale nie jestem masochista czytakajcym grafomanskie popisy
          niezrownowazonych bździągw majacych rozum w majtkach
        • pompeja Re: najfajniejsze z tego wszystkiego 08.02.10, 11:45
          Nie ma to jak autoreklama. Uważaj, łatwo można się przereklamować.
          • teletoobis Re: najfajniejsze z tego wszystkiego 08.02.10, 12:40
            ja mam uwazac? hmmmm
            • pompeja Re: najfajniejsze z tego wszystkiego 08.02.10, 13:14
              Autorka zdychającego bloga, mój drogi :)
              • teletoobis Re: najfajniejsze z tego wszystkiego 08.02.10, 13:23
                nie bylem na jej blogu. Chyba nie podejrzewasz mnie o sklonnosci do
                samobiczowania? :)
                • pompeja Re: najfajniejsze z tego wszystkiego 08.02.10, 15:16
                  Ależ skąd! Biczować owszem, ale nie siebie ;)
                  Ja się przyznaję, wpadłam, spadłam i tyle.
                  Blog zdychający.
                  • teletoobis Re: najfajniejsze z tego wszystkiego 08.02.10, 15:22
                    Dziekuje ze mnie uprzedzilas. Moze dziewcze rzeczywiscie lepsze jest w lozku niz
                    w pisaniu :)
                    • pompeja Re: najfajniejsze z tego wszystkiego 08.02.10, 15:33
                      Dużego "ruchu" w łóżku nie ma, to wynika z tekstów. Ale młoda, nabędzie
                      doświadczenie.

                      Nie-za-szto.
                      • teletoobis Re: najfajniejsze z tego wszystkiego 08.02.10, 15:39
                        w pisaniu? watpie. Do tego trzeba sie urodzic z talentem :)
                        • pompeja Miałam na myśli czteronożne jebadełko. 08.02.10, 15:51
                          E tam, jak byłam mała pisałam jak słyszałam.
                          Choć do dziś mi zostało.
                          Masz prawdę.
                          • teletoobis Re: Miałam na myśli czteronożne jebadełko. 08.02.10, 15:55
                            z tym drugim tez moze mam racje- talent jest rowniez niezbedny :)
                            • pompeja Re: Miałam na myśli czteronożne jebadełko. 08.02.10, 16:00
                              Można się wyuczyć ;)
                              • teletoobis Re: Miałam na myśli czteronożne jebadełko. 08.02.10, 16:30
                                watpie.... sa tekie, co zostaja drewniane do konca zycia
                                • pompeja Re: Miałam na myśli czteronożne jebadełko. 08.02.10, 17:05
                                  Lepsiejsza kłoda niż galopująca :>
                                  Tak mówią..
        • nutka07 Faktycznie 08.02.10, 17:38
          wzruszajacy wpis:

          ''Nudzą mnie już te opowieści, że w końcu wszystko się poukłada, że każda zmora
          znajdzie swego amatora, i że na pewno kiedyś będę szczęśliwa.

          Nie wiem w którym momencie popełniam błędy, nie wiem co jest ze mną nie tak, ale
          wiem, że mam już tego serdecznie dość.

          Bo ile można czekać? Ile można mieć nadzieję?
          Ta podobno umiera ostatnia, ale we mnie chyba się coś ostatecznie wypaliło.
          Z zazdrością patrzę na wszystkie szczęśliwe pary, i tak bardzo chciałabym być
          jedną z nich, kochać i być kochaną.

          A może to jakaś kara?Tylko za co?

          Nieparzystość zabija.''


          Kochasz i jests kochana?
          Z braku laku dobry kit...
          • hollygolightly85 Re: Faktycznie 08.02.10, 17:59
            żartujesz?
            Gdzie ja napisałam pół słowa o miłości?
            • nutka07 Re: Faktycznie 08.02.10, 18:13
              Jezeli nie zauwazylas to bylo pytanie.

              Poza tym piszesz tak jakbys byla uzalezniona i nie potrafila sobie odmowic
              nastepnego seksu.
          • a1ma Re: Faktycznie 08.02.10, 20:51
            nutka, sprawdź jeszcze datę wpisu.
            • nutka07 Re: Faktycznie 08.02.10, 22:21
              Widzialam date wpisu nim napisalam poprzedni post.
              • nutka07 Re: Faktycznie 08.02.10, 22:24

                Mysle, ze dlatego miedzy innymi to zrobila. Powtorze sie z braku laku dobry kit.
      • hermina26 Re: najfajniejsze z tego wszystkiego 08.02.10, 09:32
        teletoobis napisał:

        > jest to:
        >
        > O mnie: zmieszczę sie w 2 słowach:
        > rozważna i romantyczna.

        >

        O Bosze!!!
        Umarłam ze śmiechu.
        Wiesz, bzykania bez cienia uczucia to nie jest romantyczne, a
        bzykanie z żonatym facetem nie jest rozważne. :>
        • teletoobis Re: najfajniejsze z tego wszystkiego 08.02.10, 09:35
          Dlatego od razu w panience rozpoznalem hipokrytke :)
          • hermina26 Re: najfajniejsze z tego wszystkiego 08.02.10, 09:38
            Brawo Tubisiu za te przenikiliwą demaskcje!:>
            W nagrodę spędzisz walntynki na kolacji przy świech z milemi:D
            • teletoobis Re: najfajniejsze z tego wszystkiego 08.02.10, 09:44
              a co to jest ten walen tynki? To cos z wolnomularstwa? :)
              • hermina26 Re: najfajniejsze z tego wszystkiego 08.02.10, 09:46
                teletoobis napisał:

                > a co to jest ten walen tynki?
                Wale tynki - tynków nigdy nie waliłeś? Co z Ciebie za
                facet?! :)
                • teletoobis Re: najfajniejsze z tego wszystkiego 08.02.10, 09:52
                  wole kobiety, ewentualnie owce :)
                  • hermina26 Re: najfajniejsze z tego wszystkiego 08.02.10, 09:58
                    O owcach nie chce wiedzieć!!!
                    • teletoobis Re: najfajniejsze z tego wszystkiego 08.02.10, 10:02
                      A szkoda. Poznasz je- sa fajne :)
                      • hermina26 Re: najfajniejsze z tego wszystkiego 08.02.10, 10:08
                        Zle się wyraziłam. O waleniu owiec nie chce wiedzieć.
                        Owce wiem, ze są fajne, chociaż zadne nie wykazał jakiejś większej
                        ochoty do nawiązywania znajomości ze mną - przypatrywały mi się z
                        lekką nutą pogardy i zdegustowana jak latałam za nimi piszcąc i
                        wymac...c rekami, a także strzelając fotki :)
                        Krowy i świnki tez lubie.
                        Drobiu nie lubie, bo mu zle z oczu i pyska patrzy.
                        • teletoobis Re: najfajniejsze z tego wszystkiego 08.02.10, 11:17
                          Nie martw sie. Owce nie bzykaja panienek :) Dla Ciebie mam niezlego tryka. No
                          chyba ze zagustujesz w autochtonach :)
                          • hermina26 Re: najfajniejsze z tego wszystkiego 08.02.10, 11:30
                            Związek z trykiem raczej nie uchroni mnie przed staro panieństwem.
                            Pozatym nie marzę o związku z kozą ani innym zwierzeciem. :>
                            • teletoobis Re: najfajniejsze z tego wszystkiego 08.02.10, 11:35
                              Do staropanienstwa troche Ci jeszcze brakuje. Nie polecam zwiazkow z
                              czworonogami. Chociaz niektore dwunozne istoty tez nie nadaja sie do zwiazkow
                              • hermina26 Re: najfajniejsze z tego wszystkiego 08.02.10, 11:40
                                U mnie platoniczny związke z kotami jest pomysłem na przyszłosc :)
                                • teletoobis Re: najfajniejsze z tego wszystkiego 08.02.10, 12:04
                                  lepiej zwiaz sie z mrowkojadem :)
                                  • hermina26 Re: najfajniejsze z tego wszystkiego 08.02.10, 12:11
                                    Obawiam sie, ze nie będzie podzilał moich zainteresowań kulinarnych -
                                    nici zatem z romantycznych kolacjach przy świecach i ze wspólnego
                                    pichcenia:>
                                    • teletoobis Re: najfajniejsze z tego wszystkiego 08.02.10, 12:30
                                      widzialas kiedys jak mrowkojad wyjada termity? Pomysl jak dobry bylby w oralu :)
                                      • hermina26 Re: najfajniejsze z tego wszystkiego 08.02.10, 13:02
                                        Swatajac mnie z kozłem tudzież mrówkojadem zkaładsz, iż zalezy mi
                                        jedynie na czysto fizycznej stronie związku. Jesteś w wielkim
                                        błędzie!:>
                                        • teletoobis Re: najfajniejsze z tego wszystkiego 08.02.10, 13:24
                                          a potrafisz byc wierna? Nie tylko sobie i swoim przekonaniom... jesli tak, to na
                                          jak dlugo?
                                          • hermina26 Re: najfajniejsze z tego wszystkiego 08.02.10, 13:35
                                            Nie wiem czy mam jakis zdzirowaty wyraz twarzy, ze smiesz watpić:)
                                            Potrafie być wierna facetowi, nawet jak on zachowuje sie jak
                                            skończony dupek.
                                            A jak długo - czasem za długo i wychodze przez to na frajerke! O
                                            • teletoobis Re: najfajniejsze z tego wszystkiego 08.02.10, 13:45
                                              ale ja pytalem o to, czy potrafisz na zawsze i na dobre i na zle...
                                              W pyszczek masz milutki, nie nakrecaj sie
                                              • hermina26 Re: najfajniejsze z tego wszystkiego 08.02.10, 13:53
                                                teletoobis napisał:

                                                > ale ja pytalem o to, czy potrafisz na zawsze i na dobre i na zle...

                                                Biorąc pod uwage, ze mnie zazwyczaj złe spotyka i daje rade to i w
                                                dobrym bym dała:> A słowa na zawsze to mnie nie przerażają - mam
                                                potworny zwyczaj przywiązywania sie do ludzi, których lubie, o
                                                kochaniu już nie wspominając!:>

                                                > W pyszczek masz milutki, nie nakrecaj sie

                                                :):D:. tirum rirum :>:):D
                                                • teletoobis Re: najfajniejsze z tego wszystkiego 08.02.10, 14:22
                                                  nie bylo o tym, ze bedziemy gadac w obcych jezykach!
                                                  • hermina26 Re: najfajniejsze z tego wszystkiego 08.02.10, 14:24
                                                    No widzisz - ja tak mam jak mi sie na Tobie cos miłego uda wymusic,
                                                    mimo deklaracji, ze na Tobie sie niczego wymusic nie udaje!:>
                                                  • teletoobis Re: najfajniejsze z tego wszystkiego 08.02.10, 14:29
                                                    I znow sie mylisz. Niczego nie wymuszasz :)
                                                  • hermina26 Re: najfajniejsze z tego wszystkiego 08.02.10, 14:33
                                                    teletoobis napisał:

                                                    > I znow sie mylisz.

                                                    Znóf? Nie załamuj mnie!:(

                                                    Niczego nie wymuszasz :)

                                                    :>:):D tirum rirum:):>:D
                                                  • teletoobis Re: najfajniejsze z tego wszystkiego 08.02.10, 14:51
                                                    ja, natuerlich Volkswagen alles gut,
    • oposka Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 09:29
      a było chociaż warto ?
      • zawszezabulinka Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 09:35
        jak bym fajny seks i oboje mieli pozytek to bylo warto :)

        ja potepiam jedynie ludzi ktorzy wyzywaja i obrazaja nieznanych ludzi na forum :D

        >Nie zrobilas niczego jemu ani sobie. Ale zrobilas cos dzieciom. Jego dzieciom

        przepraszam, ale to ja zdradzilam rodzine? czy moze ten facet?

        jak kobieta bedzie przechodzic rozebrana kolo meskiego czlonka to powinnien
        lezec grzechnie w majtach a nie gonic ja przez caly hol!!!
        • teletoobis Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 09:41
          wlasnie po to jest potrzebna trzecia synapsa, by nie pakowac sie w takie
          bezsensowne historie. Widac tobie tez jej brak.
          A jesli uwazasz, ze to nie robienie krzywdy innym, to brac ci tez tej drugiej.
          Vulgo: tez rozwielitka z ciebie
          • zawszezabulinka Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 09:46
            > Vulgo: tez rozwielitka z ciebie

            obecnie nie, jestem zwiazana od 2 lat i nie w glowie mi takie bajery
            • teletoobis Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 09:53
              to akurat jest pozytywne :)
            • deodyma Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 11:56

              > obecnie nie, jestem zwiazana od 2 lat i nie w glowie mi takie
              bajery
              >




              a chlop z ktorym jestes zwiazana, to zonkos zapewne:)
              jesli nie, on byc moze tez kiedys pokusi sie na skok w bok z inna
              panienka.
              ale co tam.
              grunt, ze beda mieli oboje fajny seks:D
              Ty to zrozumiesz:)
          • kora3 Teletoobisie 08.02.10, 09:53
            teletoobis napisał:

            > wlasnie po to jest potrzebna trzecia synapsa, by nie pakowac sie w
            takie
            > bezsensowne historie. Widac tobie tez jej brak.
            > A jesli uwazasz, ze to nie robienie krzywdy innym, to brac ci tez
            tej drugiej.

            mysle, ze za szybko oceniasz... i zbyt powierzchownie. Ja też
            uwazam, ze lolajny/a w związku wobec swego partnera/rki i
            ewentualnych dzieci powinienin/nna przede wszystkim być ta osoba w
            zwiazku. I to ona wobec partnera (i ewentualbnych dzieci) odpowiada
            za zdradę, czy też za rozpad zwiazku. i uwazałam tak nie bedąc nigy
            na pozycji kichanki, a bedac raz na pozycji osoby zdradzonej. Od
            obcej babki (naet znajomej, jak było w moi przypadku) nie wymamam
            lojalnosc, a od goscia z którym jestem tak!
            skoro polecial na inna to tak chciał i tyle. nie ma znaczenia, czy
            się umizgowała doń, czy tez sam zdobywał z trudem :) - chciał i
            tyle. gdyby nie chciał baba mogłaby na sutkach stanąc i nic by z
            tego nie wynikla.
            • wacikowa Re: Teletoobisie 08.02.10, 09:58
              Tubis jest zdania ,że "jak suka nie da to pies nie weźmie":)
              • kora3 Re: Teletoobisie 08.02.10, 10:00
                wacikowa napisała:

                > Tubis jest zdania ,że "jak suka nie da to pies nie weźmie":)

                aaaaaa nie wiedziałam, ze hołdujacy temu, jakże madremu przysłowiu.
                moze to przeczyta to też mu zapodam dobre o psie: gdy się chce psa
                uderzyc, kij sie zawsze znajdzie.

                w wolnym tłumaczeniu na omawianą sytuacje: jak facet chce zdradzic,
                to bedzie szukał chętnej, az zdanjdzie, a pewnikiem znajdzie.
                i tu jest pies pogrzebany:)
                • teletoobis Re: Teletoobisie 08.02.10, 10:05
                  alez ja wcale drania nie bronilem, recz przeciwnie. Tyle ze to nie on napisal na
                  forum, a ona.
                  • wacikowa Re: Teletoobisie 08.02.10, 10:09
                    On nie ma czasu bo poluje na inne a poza tym nie sądzę żeby miał wyrzuty:)
                    • teletoobis Re: Teletoobisie 08.02.10, 11:17
                      oczywiscie ze nie ma wyrzutow. Poza tym dam leb, ze ona nie byla jego pierwsza,
                      co tylko poteguje prawde o jej glupocie
                      • wacikowa Re: Teletoobisie 08.02.10, 12:49
                        A dlaczemu o jej głupocie?
                        Tyle wiecie o kobietach i ich intencjach czy potrzebach co NIC:)
                        • teletoobis Re: Teletoobisie 08.02.10, 13:26
                          no szczegolnie o potrzebie bycia bzykana przez zonatego faceta. Jak tak ma, to
                          niech wyjdzie za maz. Dziennie bedzie ja bzykal zonaty facet
                          • wacikowa Re: Teletoobisie 08.02.10, 15:58
                            Czy to,że zapije ryja w poniedziałek do urwania filmu oznacza,że jestem
                            alkoholiczką?
                            • teletoobis Re: Teletoobisie 08.02.10, 16:30
                              To oznacza, ze jestes egoistka, bo mnie nie zaprosilas :)
                  • kora3 Re: Teletoobisie 08.02.10, 10:25
                    teletoobis napisał:

                    > alez ja wcale drania nie bronilem, recz przeciwnie. Tyle ze to nie
                    on napisal n
                    > a
                    > forum, a ona.

                    a ja sie odniosłam do tego, cos napisał Żabulince - sugerowałes, ze
                    skoro uwaza, ze winna zdrady jest osoba, która zdradza, a nie ta
                    przede wszystkim z którą się zdradza, to widać leci na zajetych
                    facetów.
                    Nie sadze w przypadku Zabulinki, a co do siebie jestem pewna, ze nie
                    lece, a też mam takie zdanie.

                    to nie ona komus cos robi: jego żonie, dzieciom, tylko on. Ona
                    robiłaby cos swojemu mezowi, partnerowi swoim dzieciom, gdyby te
                    osoby istniały. Wyjątek jak dla mnie stanowi sytuacja, gdy romansuje
                    sie z zoną/mezem, oartnerka/ partnerem swojego przyjaciela/łki,
                    siosry, brata, dziecka (też sie zdarza). W innym przypadku pretensje
                    mozna mieć tylko i wyłacznie do swojej połowki, a nie do obcej
                    osoby, co w moich oczach wcale nie oznacza, ze ta osoba dobrze robi,
                    zeby była jasnosc.
                    • teletoobis Re: Teletoobisie 08.02.10, 11:19
                      nie musisz sie gimnstykowac. Ona jest swiadoma, ze facet jest zonaty. Wiec z
                      pelna swiadomoscia uczynila zlo jego rodzinie
                      • kora3 Re: Teletoobisie 08.02.10, 12:16
                        a co powiesz o szanownym panu?:)
                        • teletoobis Re: Teletoobisie 08.02.10, 12:33
                          Juz powiedzialem. szkoda slow na skurczybyka :)
        • liza_s Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 11:01
          Moge się tylko podpisać pod opinią zawszezabulinki.
          Opisana sytuacja tylko dowodzi temu, że w gębie każdy jest mocny, dopóki teoria
          nie spotka się z praktyką. Ciekawe, ile forumowych hipokrytek poddałoby się
          emocjom, gdyby tylko nadarzyła się okazja.
          • erillzw Re: romans z żonatym- stało się. 09.02.10, 02:52
            liza_s napisała:

            > Moge się tylko podpisać pod opinią zawszezabulinki.
            > Opisana sytuacja tylko dowodzi temu, że w gębie każdy jest mocny,
            dopóki teoria
            > nie spotka się z praktyką. Ciekawe, ile forumowych hipokrytek
            poddałoby się
            > emocjom, gdyby tylko nadarzyła się okazja.

            Ale nie sądz po sobie :)
            kora napisała, ze była w takiej sytuacji i wyszła z niej nie ku...ąć
            zasad jakie ma. Wiec da sie jesli sie wierzy w to co sie wyznaje a
            nie mowi sie tak bo to ladnie i tak pro brzmi.
    • kombinerki_pinocheta Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 09:58
      Wystarczy napisac cos o seksie lub zdradzie i juz ma sie 50 postow w ciagu godziny, a ja ze swoimi grafomanskimi wynurzeniami dobijam maksymalnie do 30 i watek znika w tlumie, ja pyerdole.

      Spoko koles, napilbym sie z nim wodki, przybil piatke i pogratulowal. Podziwiam takich, co potrafia wyrywac panienki jak maja tylko ochote.

      Widze, ze towarzystwo sie unioslo, po co te bluzgi?
      Trafnie wszystko podsumowal Wicehrabia, nic dodac nic ujac.

      Wydaje mi sie, ze autorka ma ochote na wiecej. :)
      • hermina26 Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 10:40
        Ale z Ciebie zawistnik!!!
        Jak napiszesz coś o sexie, grubych ludziach badź kotach obiecuje się
        wpisać:)
    • six_a Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 10:00
      chłe, chłe - a w ostatnich obcasach akurat stoi jak wół apel o to, by dla
      własnego dobra (późniejszego, bo późniejszego, ale zawsze) nie tykać żonatych.

      rzucanie grochem o ścianę jest w kontekście tego, niezbyt w sumie szczerego
      postu, o wiele bardziej produktywnym sportem.
      • kasiaczek181987 Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 10:32
        a co on myśli o całej sytuacji ? czy jesteś dla niego tylko przelotną
        znajomością czy chce odejśc od żony ? To drugie jest raczej mniej prawdopodobne
        ale się zdarza
        • six_a Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 13:10
          a skąd ja do ch wiem, co on o tym myśli. naucz się wpisywać pod właściwym postem.
    • alpepe Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 10:33
      pierwsze zdanie mnie tak rozśmieszyło, że byłabym w stanie zabić cię śmiechem,
      gdybyś tylko stała na przeciwko mnie.
      • hollygolightly85 Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 11:16
        to do mnie było?
        nie widzę w tym nic śmiesznego- nie wiem jak to się stało, bo wcześniej jakoś
        sobie radziłam w takich sytuacjach.
        jestem przerażona, bo nie znałam się od tej strony.
        nadal uważasz, że to zabawne?
        • teletoobis Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 11:20
          to nie jest zabawne, ale glupie i nieodpowiedzialne.
          • hollygolightly85 Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 11:26
            i tu się zgadzam.
            • teletoobis Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 11:36
              zgodz sie tez z innymi moimi wywodami, bo zle Ci nie zycze
        • hermina26 Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 11:23
          hollygolightly85 napisała:

          > jestem przerażona, bo nie znałam się od tej strony.
          > nadal uważasz, że to zabawne?

          Jak cholera! hihihi Teraz musisz uważać, zeby nie zawładneła Tobą ta
          dopiero co poznana ciemna strona mocy!:>
        • alpepe [...] 08.02.10, 11:24
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • grassant Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 12:07
      sprawiły,że wylądowaliśmy w łóżku.
      .
      Jak tą sytuację rozwiązać?

      TĘ!! z łóżka nie możecie się ruszyć?
    • pompeja Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 12:12
      Zacznę od d*py strony. Mówienie o szczęściu w związku było celowe. Więcej kobiet
      się na to łapie, gdyż szczęśliwy mężczyzna jest godny uwagi, nikt nie chce
      dzielić łóżka z nieudacznikiem. Trzeba jednak zaznaczyć, że skrzywdzone misie
      również cieszą się zainteresowaniem, ale w innym kierunku (czyt. przyjaźń,
      rzadko seks). Szczęśliwy to niezły kąsek. Dziwne, że wziął sobie ciebie - wolną,
      która może zakablować małżonce o spotkaniach intymnych. Powód dla którego doszło
      do seksu jest prosty - mężczyzna, jak i kobieta oczywiście, ma popęd seksualny.
      W jego przypadku możliwe, że ma chwilowe problemy ze swoją kobietą (finansowe,
      emocjonalne, łóżkowe) i poddał się kosmatym myślom o bzykanku młódki (wybacz).
      Nie ma sensu dorabiać tu jakiś uczuć z jego strony, chyba że na potrzeby twojego
      nocnego moczenia się, czyli wycia do poduchy. Odnoszę wrażenie, że chcesz
      uchodzić za rozważną kobietę, szanującą siebie i innych, jednak nie umiejętnie
      walczysz o uznanie w otoczeniu. Oczywiście - błędy człowiek popełnia. Ty miałaś
      sporo czasu, by przewidzieć wszelkie możliwe scenariusze tych spotkań i
      późniejszych komplikacji. Pytasz nas o rozwiązanie. Jest proste - przestań
      zgrywać innego człowieka niż jesteś. Przemyśl to, poważnie. Życie to
      nie-je-bajka, to bitwa. Mogę otwarcie powiedzieć, że emocjonalnie nie jesteś
      rozwinięta w pełni (to nie jest żadna wrzuta), mały bagaż doświadczeń lub
      przykładów dodaje swoje.

      btw. jest w tobie wiele sprzeczności, tak wiem - to jest trendi i kul,
      przystopuj z tym, rozumne osoby się na to nie łapią, zalatuje niskim poczuciem
      wartości i lansem.

      Moja rada:
      1. brnij do rozwodu, wyjdź za mąż, wykreśl z listy białą suknię,
      2. odczep się i każ się odczepić,
      3. zajmij szczytne miejsce 3. w związku i pozwól się nazwać ciocią,
      4. most. skocz lub spal.

      Napisz za jakiś czas co tam u dobrego bajeranta ;)
      • real_mayer Re: zdrada- czyja to wina? 08.02.10, 12:58
        Mówienie o szczęściu w związku było celowe. Więcej kobiet
        się na to łapie, gdyż szczęśliwy mężczyzna jest godny uwagi, nikt nie chce
        dzielić łóżka z nieudacznikiem.

        hm nigdy nie pomyślałam o tym w ten sposób.
        • teletoobis Re: zdrada- czyja to wina? 08.02.10, 13:03
          Ale to dziala....
          • real_mayer Re: zdrada- czyja to wina? 08.02.10, 13:10
            NO właśnie, teraz już pewne sprawy mi się wyjaśniły. :)
            Chyba tej "teorii" mi brakowało do rozwiązania kilku łamigłówek życiowych :D
            • pompeja Re: zdrada- czyja to wina? 08.02.10, 13:15
              Niezaszto :)
              (czy jakoś tak)

              Stówka się należy.
              • real_mayer Re: zdrada- czyja to wina? 08.02.10, 13:25
                pompeja napisała:

                > Niezaszto :)
                > (czy jakoś tak)
                >
                > Stówka się należy.

                proszę :
                https://www.fjoda.pl/100zl1986unc2.jpg

                i nie zapomnij o podatku :P
                • pompeja Re: zdrada- czyja to wina? 08.02.10, 15:18
                  Rozmyśliłam się ;) Wolę inną stówkę. Dokładniej setkę, potocznie zwaną setą :>
                  Pamiętam o podatkach, wszystko odpisuję, do-słownie :)
                  • real_mayer Re: zdrada- czyja to wina? 08.02.10, 15:48
                    nalałam Ci już
                    https://bi.gazeta.pl/im/7/4760/z4760197X.jpg
                    • pompeja Krzyknę jak teletoobisie 08.02.10, 15:52
                      Jesce jesce! :P
        • erillzw Re: zdrada- czyja to wina? 09.02.10, 03:00
          real_mayer napisała:

          > Mówienie o szczęściu w związku było celowe. Więcej kobiet
          > się na to łapie, gdyż szczęśliwy mężczyzna jest godny uwagi, nikt
          nie chce
          > dzielić łóżka z nieudacznikiem.

          > hm nigdy nie pomyślałam o tym w ten sposób.

          Szczerze mowiac ja tez..
          co wynika glowne z tego, ze skoro facet nawija mi o szczesciu ale i
          adoruje to znaczy, ze jest pip*** hipokrytą i kłamca i trzeba go
          spuscic na drzewo.
          Jak jest szczesliwy - nie adoruje mnie.
          Flirt w gronie znajomych mniej lub bardziej rozumiem, ale adorowanie
          juz nie.
      • hermina26 Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 13:06
        Pięknie Pompa. Ty i Twoje koty macie u mnie miejsce w chałupie - a
        Gandlafa biore do wyrka:>
        • pompeja Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 13:17
          Gandalf to sprawa przeterminowana ;( Monsz pan i władca kupi mi z hodowli ;)
          Zostaję więc w domu, co nie wyklucza jednak odwiedzenia ciebie (rozumiem to jako
          zaproszenie, bo się nie wpraszam :P) z moim koniem - tak mówi Monsz pan i władca
          "mój kuń".
          • hermina26 Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 13:21
            Oczywiście, traktuj to jako zaproszenie:) Ty, kuń i koty.:>
            • pompeja Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 15:57
              To dokąd mam pekapowski bilet zakupić? ;)
              Kunie uczone spacerować, może zostanie kotem jeżdżącym koleją.
              Salem i Oskuś zostaną, dzicz na dworze nigdy nie była ;)
              • hermina26 Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 20:29
                Nad piękne morze bałtyckie - Gdańsk:)
                • pompeja Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 21:19
                  Wydębię kiedyś wolne od Monsza, zapakuję kunia do przedziału i zjawię się.
                  Niebawem, niech no tylko pekapowskie wucety odtają, bo kuń mi zmarznie podczas
                  siuśkania :P
    • haalszka Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 13:02
      Holly
      ktos ci juz wczesniej napisal cos podobnego. Po co o tym myslisz?
      Po co chcesz na sile dorobic ideologie?
      Ja nie mam doswiadczenia w sypianiu z zonatymi, choc o malo w jedna taka relacje
      sie nie wkrecilam... O malo a jednak.
      Jest to nieuczciwe postepowanie, choc ja uwazam iz to jest jego problem nie
      twoj. Jesli nie masz ochoty na zwiazek i wiesz ze nie bedziesz oczekiwala nic
      wiecej to....... hulaj dusza:))
      I niech cnotki/matki/zony mnie zlinczuja, mam to gdzies....:)
      Powodzenia!
      • teletoobis Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 13:10
        szkoda ze nigdy nie bedziesz miala meza.... :) Z rogami bylo by ci do twarzy :)
        • haalszka Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 15:31
          :)))
    • jack20 Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 13:12
      no i co swiat ie zawalil?
      banda hipokrytow i moralizatorow zerwala sie z lancucha i chce cie
      rozszarpac.
      zapomnij, nie afiszuj sie. zdarzylo sie. i nie musi sie potorzyc.
      musialo to byc cos powaznego. PUNKT.
      • teletoobis Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 13:25
        bardzo powaznego.... hihi
    • zloty.strzal Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 13:49
      hollygolightly85 napisała:

      To w sygnaturce to jest twój blog?
    • izabellaz1 Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 14:09
      hollygolightly85 napisała:

      > Jak tą sytuację rozwiązać?

      W sposób jaki uznasz za stosowny.
    • sid.leniwiec Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 16:24
      Najgłupsze co możesz zrobić, to pytać na forum, bo tu pełno świętojebliwych o
      podwójnej moralności, dla których kobieta w seksie jest narzędziem, nie
      podmiotem działań jak mężczyzna. Z resztą widać po wpisach.
    • mahadeva Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 18:21
      no jesli tylko zonaty Ci sie podoba - to ok. ale rozejrzyj sie, czy nie ma
      jakiegos wolnego, ktory tez by Ci sie spodobal - jesli nie to ok, ale
      podejrzewam, ze jakis wolny sie znajdzie...
    • facettt no i dobrze, ze udalo się. 08.02.10, 20:27
      hollygolightly85 napisała:

      > Jak tą sytuację rozwiązać?
      >

      a co tu jest do rozwiazania?
      po prostu kontynuowac.
    • skarpetka_szara Re: romans z żonatym- stało się. 08.02.10, 20:30
      hmmm.... czy ty tutaj reklamujesz swoj blog???

      Moze po prostu chcialas sie dowartosciowac? nagadal ci jaki ma
      swietny zwiazek, a ty pozazdroscilas i chcialas sobie udowodnic ze
      jestes lepsza niz jego zona? bardziej atrakcyjniejsza?

      Bo w relacjiach tak jest ze zawsze jest moment - ten jeden moment -
      w ktorym jestes swiadoma ze przekraczasz pewna granice - ktorej nie
      da sie naprawic. Ze zrobisz cos, czego nie bedzie mozna odwrocic. I
      wlasnie w tym momencie da sie jeszcze zawrocic - zrobic decyzjie -
      czy wchodzisz w ten brudny zwiazek, czy zachowujesz honor i sie
      wycofujesz.

      Napewno mialas ten moment - spojrzenie, jakies niedyskretny flirt,
      cos, co przekroczylo granice - a ty postanowilas to kontynuowac.

      Wiec co ja ci teraz moge poradzic? przeciez poszlas do lozka z nim
      z premedytacjia. Widac krytykowalas wczesniej innych za te
      zachowanie - tylko dlatego ze w srodku czulas ze jestes taka sama.
      cos w rodzaju gdy facet jest homofobem bo boi sie swojego uczucia
      do innych mezczyzn.
    • you_can_write blog 08.02.10, 20:43
      Holly, zerknelam na bloga i musze powiedziec, ze Ty strasznie smetna
      jestes. Wciaż wynurzenia o facetach, zwiazkach,
      parzystosci/nieparzystosci, spojrzeniach/o tym, jak ktos Cie
      przeocza i jak Ci z tym zle... mozna by to zrozumiec u nastolatki, a
      tak... brak charakteru jakis, rozmemlanie... ktore prowadzi w
      efekcie do podobnych akcji, jaka opisalas w poscie...
      • skarpetka_szara Re: blog 08.02.10, 20:53
        wlasnie tez dopiero przeczytalam, i wow, jak celne byly moje
        spostrzezenia ze dziewczyna nie ma poczucia wlasnej wartosci. No i
        zazdrosci innym parom.

        do autorki:
        dziwczyno, nie masz faceta bo jestes zdesperowana - a desperacjie
        faceci czuja na kilometr!
        • hollygolightly85 Re: blog 08.02.10, 21:17
          dużo w tym prawdy niestety. nie mam poczucia własnej wartości, choć podobno
          sprawiam dokładnie przeciwne wrażenie (osoby bardzo pewnej siebie).

          zdesperowana nie jestem, zwróć uwagę kiedy powstał ostatni wpis.
          od tamtego czasu trochę się pozmieniało.

          nie opowiadał mi godzinami o swoim szczęściu, ot wywnioskowałam z naszych rozmów.
          facet mnie ewidentnie wyrywał- i tak dość długo się opierałam, bo znamy się już
          prawie 6 miesięcy. jakoś do tej pory potrafiłam odmówić, przywoływałam go do
          porządku przypominając, że ma żonę.
          a ostatnio po prostu dałam się w to wszystko wciągnąć. i strasznie żałuję.
    • vandikia samo się stało się samo 08.02.10, 20:53
      hie hie :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja