Co to się porobiło...

08.02.10, 12:47
Po lekturze dzisiejszego wątku - hiciora doszłam zrozumiałam wreszcie, że nie można sypiać z żonatymi, bo trzeba za nich myśleć o ich rodzinie!!! O nienarodzonych (lub narodzonych) dzieciach!!! A jak facet mówi, że:
1. Zona go nie rozumie
2. Zona z nim nie sypia
3. W ogóle nie ma żony ;)
To mu nie wierzyć na wszelki wypadek. A poza tym profilaktycznie zmienić pracę, towarzystwo, miasto, bo jeszcze gdzieś nas ten lubieżnik przydybie i nie będziemy mogły mu się oprzeć. Czym skrzywdzimy dzieci, oczywiście.
    • wacikowa Re: Co to się porobiło... 08.02.10, 12:52
      A to tylko świętojebliwość jest nic więcej:)
      Wszak nie możemy popełniać błędów:)
      A co do myślenie za facetów no cóż...:) Ktoś musi mieć jaja:)
    • wicehrabia.julian Re: Co to się porobiło... 08.02.10, 12:54
      fredzia_ltd napisała:

      > To mu nie wierzyć na wszelki wypadek. A poza tym profilaktycznie zmienić pracę,
      > towarzystwo, miasto, bo jeszcze gdzieś nas ten lubieżnik przydybie i nie będzi
      > emy mogły mu się oprzeć. Czym skrzywdzimy dzieci, oczywiście.

      ple-ple autorka wątku myślała zupełnie jak ty, a jak cię pojawił atrakcyjny
      Kazimierz to skapitulowała szybciej niż Włosi w Afryce

      teoria i praktyka to dwie zupełnie inne rzeczy, więc się nie nadymaj, bo i
      ciebie ktoś przetestuje
      • fredzia_ltd Re: Co to się porobiło... 08.02.10, 13:08
        Się nie nadymam Julianie.wicehrabio. Mam swoje zdanie na ten temat (to nie ładnie tak robić), ale też nie ma złudzeń co do siebie. Lepiej chuchać na zimne, póki nie jest za gorące ;)

        Testuję to raczej ja, jak się żonaty za bardzo rozochoci, to go pytam, czy zostawi dla mnie żonę i się rozwiedzie. Robię to PRZED bliższym poznaniem. Na dalszy rozwój wypadków nie ma już miejsca ;)bo pan się zmywa, zniesmaczony moim brakiem życiowego podejścia.

        A teoria i praktyka to wcale nie są dwie różne rzeczy, no chyba, że u Ciebie, wicehrabio.
    • swinia_i_cham bullshit alert, bullshit alert ;) 08.02.10, 12:57
      Bzdura. Za zdradę winę ponosi wyłącznie zdradzający. Czasami również partner zdradzającego, jeżeli własnym brakiem zaangażowania przyczynił(a) się do ostudzenia związku.

      To nie kochanka/kochanek obiecywali komukolwiek wierność czy lojalność. Nie wyrwali podstępem cudzej własnośći - bo nie można o człowieku mówić jak o własności. Takie tylko moje zdanie...

      • fredzia_ltd Świnio i chamie 08.02.10, 13:10
        Po części się z Tobą zgodzę. No chyba, że ktoś z premedytacją rozwala związek innych ludzi, tak dla sportu, to takich ludzi zdecydowanie nie akceptuję i uważam, że są bardzo nie w porządku.
      • alpepe Re: bullshit alert, bullshit alert ;) 08.02.10, 13:22
        no fuckt! Przecież ten facet to zdradza żonę sam jeden jedyny, biedaczek.
        • martishia7 Re: bullshit alert, bullshit alert ;) 08.02.10, 13:27
          Chcesz powiedzieć, że jeżeli Pan Złodziej okrada Pana Stefana, który na skutek
          ubytku gotówki nie jest w stanie spłacić pożyczki wobec Pana Sąsiada, to Pan
          Złodziej czyni występek przeciw Panu Sąsiadowi?
          • alpepe Re: bullshit alert, bullshit alert ;) 08.02.10, 13:37
            chcę powiedzieć, że wiarołomny mąż jest winien, ale jakby nie miał z kim
            zdradzić, do czynu by dochodziło tylko w snach.
            • a1ma Re: bullshit alert, bullshit alert ;) 08.02.10, 16:34
              Była tu taka jedna, co uważała, że do zdrady partnerka nie jest niezbędna, więc
              niekoniecznie.
            • 2szarozielone Re: bullshit alert, bullshit alert ;) 08.02.10, 18:19
              A co jest warta taka wierność, miłość i lojalność, która wynika wyłącznie z
              braku okazji?

              Jak dla mnie - o kant dupy potłuc.
              • fredzia_ltd Re: bullshit alert, bullshit alert ;) 08.02.10, 20:30
                2szarozielone napisała:

                > A co jest warta taka wierność, miłość i lojalność, która wynika wyłącznie z
                > braku okazji?
                >
                > Jak dla mnie - o kant dupy potłuc.


                O właśnie! Wreszcie :)
              • alpepe Re: bullshit alert, bullshit alert ;) 09.02.10, 10:31
                a dla mnie nie. Człowiek jest istotą zmysłową, więc lepiej unikać okazji, niż
                zabawiać się w rycerza.
          • vandikia Re: bullshit alert, bullshit alert ;) 08.02.10, 13:42
            pośrednio tak.
      • fuks0 Re: bullshit alert, bullshit alert ;) 08.02.10, 23:57
        Jeżeli dajesz broń palną komuś o kim wiesz, iż planuje zabójstwo, to mimo, iż
        nie zabijasz bezpośrednio jesteś za nie w pewnej części odpowiedzialny,
        oczywiście mniej od tego co zabił, ale nadal jesteś.
    • sid.leniwiec Re: Co to się porobiło... 08.02.10, 16:30
      Dobre :)
    • anwad Re: Co to się porobiło... 08.02.10, 16:33
      Głupia jesteś Ferdziu.
    • a1ma Re: Co to się porobiło... 08.02.10, 16:35
      > Po lekturze dzisiejszego wątku - hiciora doszłam zrozumiałam wreszcie, że
      nie można sypiać z żonatymi

      Brawo.
      Lepiej późno, niż wcale.
      • fredzia_ltd do almy 08.02.10, 16:47
        E tam. To wszyscy wiedzą.
        Ale ja już teraz po lekturze wątku wiem DLACZEGO ( z troski o biedne misie, które to mimo że są zajęte, to laskom ściemniają nieprzytomnie i bajerują). Bo to takie humanitarne.
        Jak nie czujesz absurdu, to trudno.
        • a1ma Re: do almy 08.02.10, 16:55
          Absurd absurdem, a zasady zasadami.
          W związkach bywa różnie, raz lepiej, raz gorzej - wykorzystać słabość dla
          własnej przyjemności jednonocnej to zwykłe świństwo.
          A że miś świnia - to akurat nie podlega dyskusji. Z tym, że fakt ten kochanki
          nie wybiela ani trochę.
          • fredzia_ltd Re: do almy 08.02.10, 16:59
            Ja tam kochanki nie wybielam - wiedziały gały co brały.
            Ale argumentacja CZEMU tego nie robić mnie powaliła.
            • a1ma Re: do almy 08.02.10, 17:04
              No a czemu Twoim zdaniem?
              Nie dlatego, żeby nie rozwalać rodziny?
              • fredzia_ltd Re: do almy 08.02.10, 17:12
                Dlatego, że jak ktoś jest tak perfidny, żeby komplikować życie innej kobiecie dla własnej przyjemności (sam jest żonaty, więc kilka osób będzie cierpieć) - zakładam, ze to on do niej startuje - to ona ma jeszcze się o niego troszczyć i go chronić?
                Zmieniać pracę, uniakć go, bo a nóż a widelec dojdzie do czegoś więcej?
                Chronić jego dzieci?
                No litości.
                Jak facet ma zasady, to innej kobiety nie ruszy. A jak ich nie ma, to jego problem i to on powinien uważać, jeśli wie, że ma słabość i sporo do stracenia.
                Tak ja to widzę.
                • a1ma Re: do almy 08.02.10, 17:17
                  > Jak facet ma zasady, to innej kobiety nie ruszy. A jak ich nie ma, to jego prob
                  > lem i to on powinien uważać, jeśli wie, że ma słabość i sporo do stracenia.

                  Oczywiście.
                  Ale czy Twoim zdaniem kochanka jest bez skazy moralnej, nie łamie żadnych zasad?

                  O zasadach męża nie ma co dyskutować, zgadzamy się w 100%.
                  Z tym, że bycie kochanką to też moralnie nieczysta sytuacja. Osobiście miałabym
                  w d.pie, co myśli i czuje miś, a i tak nie chciałabym być tą trzecią - właśnie
                  przez wzgląd na jego rodzinę. Bo może jemu tylko tak chwilowo odbiło, to czemu
                  nie mam zrobić dobrego uczynku dla świata i nie kopnąć go mocno w dupę w
                  kierunku żony? ;)
                  • fredzia_ltd Re: do almy 08.02.10, 17:26
                    Żeby nie było wątpliwości - obydwoje są niemoralni.
                    Ale rozróżnijmy niemoralność chwilową po której następuje kac od niemoralności notorycznej. Wszystko jest stopniowalne.

                    Jak dla mnie bardziej winien jest żonaty kolo, który wyrywa wszystko z nadzieją, że zaliczy następną od dziewczyny, która nie ma za dużego doświadczenia, nie ma faceta, a tu ktoś nagle się nią interesuje...

                    Teraz kwestia motywacji - jak kopiesz w dupę, żeby zrobić dobry uczynek dla świata jest to w pełni zrozumiałe.
                    Ale jeśli zrobisz to z troski o misia i jego włości, to czas się leczyć na głowę.

                    • a1ma Re: do almy 09.02.10, 10:42
                      Jedna prosta zasada: "nie rób drugiemu, co Tobie niemiłe".
    • maitresse.d.un.francais Re: Co to się porobiło... 09.02.10, 00:00
      czy żona z nim sypia, nie sypia, czy sypiają z nim trzy inne kochanki, czy ma
      dzieci czy nie, to nie moja sprawa

      żonaty jest zakontraktowany i po takiego łapy nie wyciągam - po prostu inna
      kategoria
      • erillzw Re: Co to się porobiło... 09.02.10, 02:24
        Ja troche nie rozumiem. To pani kochanka mozgu nie ma, ze jak
        podrywa ja zonaty wciskajac kity i nie chcac sie rozwiesc to ona
        jednak na niego leci?
        Dodatkowo mozgu jej zabraklo czy przyslonila ja macica i huc, że nie
        pomysli o tym, ze to kiedys ona znajdzie sie w sytuacji zdradzonej?
        No halo..
        Czym innym jest platanie sie z człowiekiem ktory finalizuje rozwod
        czy tez rozstanie bo zwiazek dogorywa a czym innym z kim kto na
        dzien dobry soba nie daja zadnej perpektywy na wsplnosc a jedynie na
        bycie kims w kolejce..
        Ja wiem, ze masochizm jest popularny ale jak lubi cierpiec to
        zapraszam do opus dei.. dadza takiej cierpietnicy ktora bedzie potem
        jeczec jak to on zony nie chce dla niej zostawic, i ze ta zona go
        nie rozumie (bueh), oraz z nia nie sypie ( BUEHEHE!) i ona wciaz
        jest ta trzecia..
        A juz z totalnie moralnego punktu widzenia to jakos nie wyobrazam
        sobie rozbijac malzenstwa, nawet jesli facet jest fjutem do ptoegi
        bo wykazuje chec zdrady (wtedy to TYM BARDZIEJ) tylko dlatego, ze
        powie mi kilka milych slow.
        Sorry nie chcialabym byc na miejscu jego zony.
        Moze i bede.. moze nie.. ale nie zrobie komus tego co mi niemile.
        Wiele pan kochanek ktore sie zala jak to im zle nie posiada
        procesora "pomyslec o kims poza soba".
    • haalszka Re: Co to się porobiło... 09.02.10, 11:22
      A moze inaczej... Niech kazdy wezmie odpowiedzialnosc za swoje czyny na wlasnym
      podworku?

      Kochanka niech kmini w glowie czy kochac zostawi zone, maz niech kmini jak ukryc
      przed zona zdrade plus co zrobic z malzenstwem zeby juz takich akcji nie bylo a
      zona niech sie zajmie mezem bo widac ze cos im tam sie nie uklada?

      Moralizowac moze kazdy, lecz najcenniejsze jest zdanie osob ktore troche w zyciu
      doswiadczyly... I pamietajcie nie rzucajcie tak chetnie kamieniami, bo moze sie
      okazac ze niedlugo im wam ktos kamieniem dowali...

      Pozdrawiam

      • erillzw Re: Co to się porobiło... 09.02.10, 16:59
        Kamieniem mozna oberwac za sam fakt bycia..
        Mozesz NIC nie zrobic a ktos Ci przyjdze i Ci skatuje.. niestety..
        taki jest swiat w jakim zyjemy.. Ze rozgrzesza sie ludzi
        niemoralnych a obrzuca sie kamieniami ludzi ktorzy takie zachowania
        oceniaja.. bo przeciez jakim prawem...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja