andrea_75
13.02.02, 20:02
Witam.
Znajoma para się rozstaje - po ponad 10 latach. Nie wyszło im, decyzja jest
nieodwołalna, nie wzięli nigdy ślubu, więc formalności odpadają, ale za to mają
dwoje dzieci - 10-letniego syna i 9-letnią córkę. Mężczyzna ma nową parterkę z
którą chce bardzo poważnie ułożyć życie (tym razem facet planuje ślub). Mają do
poukładania jeszcze kilka rzeczy, porozwiązywać muszą jeszcze trochę
_wspólnych_ spraw, ale generalnie (na szczęście) udaje im się póki co rozstawać
po ludzku i kulturalnie. W tej chwili omawiają kwestię tego, co będzie z
dziećmi. I właściwie sami chyba nie wiedzą, co zrobić. Bo facet jest jak
najbardziej odpowiedzialny i wcale nie wyklucza możliwości, żeby to on zajął
się dziećmi (wbrew temu, co pewnie niektórzy pomyśleli - no bo układa sobie
życie, więc pewnie chce wolności, ble ble ble...). Możliwości są trzy: oboje
zostają z matką, oboje z ojcem, albo chłopiec idzie do ojca, a dziewczynka do
matki. No i teraz pytanie - co zrobić? Między dziećmi jest dokładnie rok
różnicy (co do trzech tygodni), całe życie małolaty spędziły razem, w jednym
pokoju i obok siebie. Jak na mój chłopski rozum nierozsądne byłoby rozdzielanie
dzieciaków, bo już rozstanie rodziców będzie dla nich ciężkim przeżyciem. No i
z tego, co wiem, dzieci w tym wieku są chyba jeszcze znacznie silniej związane
z mamą niż z ojcem (nawet chłopcy - mylę się?). Z drugiej strony - chłopiec
bardzo potrzebuje męskiego wzorca w procesie wychowania. Z trzeciej - czy ów
męski wzorzec i miłość ojca wystarczy jako "przeciwwaga" dla rozstania z mamą i
siostrą? Oczywiście wszyscy w dalszym ciągu będą mieszkali w jednym mieście,
oczywiście jasnym jest, że będą miały miejsce spotkania... Ale jak to zrobić,
żeby w tej nienajlepszej jakby nie było sytuacji było najlepiej...?
Rodzice się zastanawiają, jak to poukładać. Dzieci jeszcze o niczym nie wiedzą.
Jakieś rady lub sugestie?
Pzdr.
A.