hotally
22.02.10, 21:58
Rzadko kiedy mam w sobie takie pokłady złości, że musze się wyżyć!
Jechałam dziś metrem. Zwykle czas przejazdu na odcinku – z centrum do miejsca
zamieszkania zajmuje Mi 19 min, dlatego kupuję bilet 20minutowy. Dziś
wysiadłam z metra o 16:35, miałam do przejścia cały peron, po drodze trafił
się kanar. Zatrzymał jeszcze 3 osoby, które skontrolował przede Mną, ktoś tam
czegoś nie miał, generalnie zostałam przetrzymana, bilet miałam do 16:36...
okazało się, że jak Mi sprawdził bilet, zegar przeskoczył na 37 i... bilet
nieważny. Wiec na początku spokojnie mówię, że to sie nie liczy, bo mógl Mnie
wcześniej skontrolować. On na to, że to go nie obchodzi, bilet nieważny.
Kłótnia na całe metro, nie miałam przy sobie dowodu, zadzwonił po policję,
policja długo nie przyjeżdżała, w końcu spisał Mnie z ubezpieczenia EURO 26:D
Po złości podałam mu zły adres i imiona rodziców. Ale jestem wściekła, pół
życia siedzą pod ziemią jak krety i polują na uczciwych, dobrych ludzi, jutro
idę złożyć donos na frajera.