smutna_trzydziestoletnia
23.02.10, 13:32
Historia jest głupia i wykazałam się wtedy maksymalna
nieodpowiedzialnosica i naiwnoscią. 2 lata temu wpakowałam sie w
romans z kolega w pracy. Najpierw nam sie dobrze pracowało, pózniej
jak to czasem bywa, praca w tym wszytkim przestała być istotna.
Okazało sie ze on ma (miał ) dziewczynę z która podobno zerwał jak
zaczął sie ze mna spotykać. O tej dziewczynie ( podobno juz byłej)
dowiedziałam sie dopiero kiedy juz byłam głęboko zaangazowana, w
ten, jak mi sie wydawało poważny, związek.A ja naiwna uwierzyłam .
Po krótkim ale intensywnym romanise oczywisicei wrócił do swojej
dziewczyny , ( która zapewne o niczym nie wiedziała i – teraz tak
myśle - cały czas była jakos przez niego oszukiwana), teraz jest
szczesliwym mezem i ojcem . Po rozstaniu zmieniłam prace, nigdy go
wiecej nie widziałam, nie próbowałam sie w zadne sposób z nim
skotatktowac. ;)
Prosze nie ocejniajcei tej histori – było to głupie, naiwne i moze
nie do konca uczciwe ale to co przezyłam przez ostatnie 1,5 roku
wydaje mi sie wiecej niz sprawiediwa pokuta ;) Strasznie sie w nim
zakochałam i to rozstanie było dla mnie głęboką trauma i własciwie
to nie moge sie do dzisiaj po tym pozbierac. Absolutnie nie mam
zaufania do facetów, kazdy gest zainteresoowania z ich strony
sprawia ze sie zjeżam i staje sie nieufna. Facet wysyła miłego sms-
a – wg mnie na pewno czai sie za tym oszustwo. Poddaje ich jakims
nieustatnnym próbom od których szybko sie zniechecaja - bo
ile „sprawdzoianów” mozna przejsc zanim sie dziiewczyn umówi z Toba
na randke. ;) Ułozyłam sobie jakoś zycie, mam fajna prace, joge,
taniec, ksiazki i czasem nawet mysle ze fajnie mi samej. Ale
chciałbym tez miec rodzine i po prostu sie zakochac, stworzyc jakis
normalny zwiazek nie podejrzewając kazdego faceta o bycie diabłem
wcielonym. Umówiłam sie dzisiaj z takim jednym gosciem – nawet nie
jestem w stanie powiedzec do konca czy mi sie podaoba – bo kazdy
facet któremu ja sie podobam natychmiast przestaje sie podbac
mnie. ;) Troche sie zmuszam do tego spotkania bo nie che juz dłuzej
tkwic w tym rozzaleniu do meskiego świata. Moze wiecie jak moge
sobie pomóc? Jak przestac wszedzie weszyc podstep? Myslałam o
wizycie u psychologa, ale to troche droga impreza i mozne.. najpierw
forum mi pomoze? ; ) Może macie jakies własne podobne doświadczenia?
Jak sobie z tym poradziłyście?