Ja zachowac cierpliowosc...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.04, 10:04
To dziwne, ze w ogole o tym pisze, ale cala sytuacja od jakiegos czasu mnie
martwi. Moj facet jest osobnikiem, ktory w sytuacjach kryzysowych tak
cholernie zamyka sie w sobie, ze nie wiem jak ma postepowac. Wtedy lepiej go
nawet nie dotykac i czekac, az mu przejdzie. Wykazuje sie naprawde ogromna
cierpliwoscia i staram sie nie ingerowac w ten jego swiat. Mieszkamy jeszcze
osobno. W takich sytuacjach on jest calymi dniami u siebie i nikt nie ma
wstepu do jego twierdzy, dopoki mu nie przejdzie... Z jednej strony to
rozumiem, a z drugiej jest mi cholernie przykro...
    • if13 Re: Ja zachowac cierpliowosc... 15.02.04, 13:42
      Małgosiu! Pamiętaj - nic na siłę. Każdy z nas ma prawo zamknąć się w swojej
      twierdzy. My kobiety zupełnie inaczej przechodzimy kryzys - częściej rozmawiamy
      z innymi, analizujemy całą sytuację i rozkładamy ją na czynniki pierwsze.
      Mężczyźni robią to właśnie tak, że zamykają się przed całym światem. I to, że
      Twoje Kochanie nie chce z Tobą rozmawiać, nie znaczy wcale, że przestał Cię
      kochać. Postaraj się nie włazić mu z butami w duszę tylko bądź przy nim ale w
      takiej "odległości" , w jakiej on sobie życzy. Myślę, że jeśli go kochasz to
      zrozumiesz bo prawdziwa miłość cierpliwa jest, nie ocenia, wszystkiemu wierzy i
      wszystko przetrwa. Pozdrawiam i życzę cierpliwości .....if13
      • Gość: AniaWarszawa Re: Ja zachowac cierpliowosc... IP: *.acn.pl 15.02.04, 13:48
        Ja w takich sytuacjach po prostu schodzę facetowi z drogi.Nie dlatego,że go nie
        wspieram i nie interesują mnie jego problemy ale właśnie po to,by nie
        przysparzać nowych i nie prowokować kłótni.Mówię mu "Jeśli będziesz chciał
        porozmawiać wiesz,gdzie mnie szukać.Możesz na mnie liczyć".Mężczyźni najpierw
        sami w sobie muszą przeanalizować problem,ochłonąć gdy mieli trudny dzień.A
        dopiero gdy w swoich głowach mają wszystko poukładane mówią o tym.Dlatego ja
        również życzę cierpliwości i zrozumienia.Na pewno zaprocentuje w przyszłości :-)
    • dobra-kobieta Re: Ja zachowac cierpliowosc... 15.02.04, 14:43
      Też mam takiego faceta. Cały czas zamknięty w sobie , o zadnym problemie nigdy
      nie chciał rozmawiać, bo "po co martwić się na zapas." Doprowadziło to do tego,
      że zrujnował swoje i moje życie, bo wpędził się w depresję, a ja też , nigdy
      nie mając z kim porozmawiać , czułam i czuję się bardzo samotna , z moimi
      problemami sama muszę się uporać, na niego liczyć nie mogę, bo sam sobie nie
      radzi. Nie mam z kim porozmawiać, właściwie to usycham przy nim. Z takim
      człowiekiem, który nie chce rozmawiać berdzo trudno jest żyć, a z upływem czasu
      jest coraz gorzej, nie lepiej.
      • Gość: baba Re: Ja zachowac cierpliowosc... IP: *.acn.waw.pl 15.02.04, 15:19

        To zalezy od Ciebie. Czy te sytuacje kryzysowe dotycza Waszych wzajemnych
        stosunkow, czy po prostu jego klopotow ?
        Jak czesto sie to powtarza ?
        Bylam kiedys z facetem, ktory tak sie na mnie obrazal. Ja szalalam, a on
        obserwowal. Chyba sprawialo mu przyjemnosc manipulowanie mna.Nasz zwiazek dlugo
        nie trwal.
        Jesli on w ogole tak reaguje na stres i czestotliwosc tego jest rozsadna, mozna
        przyzwyczaic sie do tego. Pomysl, ze sa ludzie,ktorzy sytuack-je stresowe
        MUSZA na kims wyladowac- dra sie na rodzine, czepiaja byle czego, atmosfera
        jest nie do wytrzymania.
        Jesli podejdziesz do jego milczenia spokojnie, jesli ODPOWIADA Ci, ze Twoj
        partner sam woli rozwiazywac swoje problemy i nie wplywa to na Ciebie negatywnie
        (tj ufasz, ze sobie poradzi), to nie jest jeszcze taka najgorsza wada.
        Pzdr
        • Gość: malgosia Re: Ja zachowac cierpliowosc... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.04, 15:25
          w przypadku naszych problemow spokojnie sobie o tym gadamy... to jego milczenie
          i zamykanie sie w sobie dotyczy jego klopotow... ja wiem o nich, bo gadalismy o
          tym niejednokrotnie, tylko czasem dopada go smutne zakrecenie i zapada sie w
          sobie... dzieki za wsparcie:) chyba rzeczywiscie trzeba zachowac spokoj i
          zrozumienie i po prostu czekac.
    • Gość: Jesus [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.04, 14:54
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: malgosia Ja zachowac cierpliwosc... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.04, 15:11
        no tak, wiem ze faceci sa inni...;) wiem ze musze byc cierpliwa i delikatna,
        heh... tylko mnie szlag trafia kiedy on tak sie zmienia w tych zlych
        sytuacjach.., no coz, milosc rzeczywiscie musi byc cierpliwa. staram sie nie
        myslec, ze on wtedy przestaje mnie kochac, bo to glupie i dziecinne... to
        prawda, ze wazne to byc obok, a nie z buciorami w srodku... chociaz tesknie za
        nim cholernie.
    • jaga39 Re: Ja zachowac cierpliowosc... 15.02.04, 16:09
      Kazdy na swój sposób przeżywa problemy, ale chyba jednak lepiej porozmawiać,
      może nie od razu ale porozmawiać. Ciężko się chyba żyje osobie, która gromadzi
      wszystko w sobie. Ciężar jest coraz większy, w końcu może wybuchnąć. Tylko żeby
      się nie okazało, że za 10-15 lat zacznie coś wyciągać, chociaż można było to od
      razu wyjaśnić...Mój mąż też tak kiedyś zamykał się w sobie, a ja chciałam
      właśnie wtedy rozmawiać. Do szału mnie doprowadzało, kiedy on sobie czytał,
      albo leżał. Rzucałam wtedy w niego poduszkami, papierowymi kulkami itd. Po 12
      latach bycia razem chyba nauczyliśmy się komunikować. Wypracowaliśmy jakis
      kompromis, on zrozumiał, że ja nie umiem przemilczeć, a ja zrozumiałam, że on
      potrzebuje troche czasu. W każdym razie rozmawiamy,rozmowa jest b. ważna, musi
      być komunikacja.
      Powodzenia!
Pełna wersja