Gość: malgosia
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
15.02.04, 10:04
To dziwne, ze w ogole o tym pisze, ale cala sytuacja od jakiegos czasu mnie
martwi. Moj facet jest osobnikiem, ktory w sytuacjach kryzysowych tak
cholernie zamyka sie w sobie, ze nie wiem jak ma postepowac. Wtedy lepiej go
nawet nie dotykac i czekac, az mu przejdzie. Wykazuje sie naprawde ogromna
cierpliwoscia i staram sie nie ingerowac w ten jego swiat. Mieszkamy jeszcze
osobno. W takich sytuacjach on jest calymi dniami u siebie i nikt nie ma
wstepu do jego twierdzy, dopoki mu nie przejdzie... Z jednej strony to
rozumiem, a z drugiej jest mi cholernie przykro...