Związek a język komunikacji.

24.02.10, 11:44
Witam,

Czy wg was można stworzyć udany związek gdy dwie strony używają
trzeciego języka, żeby się porozumieć ?

Taka sytuacja. Koleżanka (Polka) poznała Holendra, ale ani ona nie
zna holenderskiego ani on Polskiego. Rozmawiają ze sobą po
angielsku. Ona zna tak na poziomie FCE, on nieco lepiej. Na razie
każdy mieszka w swoim kraju, ale widać, że są ku sobie.

Mi osobicie wydaje się, że ciężko stworzyć związek mówiąć językiem,
który nie jest pierwszym dla żadnego z nich. Nie wyobrażam sobie
tego na dłuższa mete. Jednak w obcym języku nie można w pełni
wyrazić się co się czuje, jakiś drobnych niuansów, smaczków. Nie
mówiąc juz o jakimś kontekscie kulturowym. A gdy minie okres
fascynacji to jednak rozmowa staje się najważniejszym spoiwem
związku.

Pewnie, że są związki pomiędzy obokrajowcami, ale najczęsciej to
jednak jedna osoba mówi swoim ojczystym językiem a druga się go
uczy, żeby osiągnąć biegłość.

Jak wam się wydaje? Czy da się w takim wypadku zbudować udany
związek, może znacie takie przypadki.

Pozdrawiam


    • hermina26 Re: Związek a język komunikacji. 24.02.10, 11:48
      kopx napisał:

      > Witam,
      >
      > Czy wg was można stworzyć udany związek gdy dwie strony używają
      > trzeciego języka, żeby się porozumieć ?
      >


      Jak pokazuje życie nawet pierwszy język to za mało żeby stworzyć
      dobry związek.
      Nie wiem czy problemy w tworzeniu związku sa winą niuansów
      językowych - prędzej mentalność, kultura, sposób życia, oczekiwania.
      • aaaaasssssddddd Re: Związek a język komunikacji. 25.02.10, 12:56
        Dokładnie tak.
        Moi znajomi mieszkają w Anglii, ona - Polka, on - Francuz, na co dzień i w pracy
        posługują się jezykiem angielskim.
        Wspaniale się dogadują, nawet bez słów... już kilka ładnych lat :)

        a jaki ubaw był jak uczyliśmy moją córę dzwięków zwierząt w trzech językach. Dla
        przykładu: KACZKA:

        PL: kwa kwa kwa
        ANG: kłak kłak kłak
        FR: kłą kłą kłą
        • magdagl Re: Związek a język komunikacji. 04.03.10, 21:49
          Mój dalszy co prawda znajomy szczęśliwie się ożenił jakieś 8-9 lat temu z
          Norweżką z którą porozumiewał sie w jez.angeielskim. Mieszkają we Francji i na
          codzień posługują sie głównie tym językiem,oboje mowią bardzo dobrze po
          francusku i biegle po angielsku. Dziecko chodzi do miejscowego przedszkola i
          mówi po francusku,angielsku,norwesku i nieco gorzej,ale zrozumiale po polsku....
    • anaisanais Re: Związek a język komunikacji. 24.02.10, 11:49
      ja rozmawiam z moim chlopakiem po angieslku dla obojga jest to jezyk obcy. znamy
      oboje na advanced.
      i gra nie ma problemu choc oczywiscie lepiej byloby w jezyku ojczystym ale coz.
    • e-muffinka Re: Związek a język komunikacji. 24.02.10, 11:52
      Jakby się historia nie skończyła to koleżanka wyniesie z tego wielką korzyść w
      postaci doszlifowania angielskiego i zapewne podstaw holenderskiego. A facet jak
      nie ten to inny ;)
      • yisilanjiaoshishi Re: Związek a język komunikacji. 24.02.10, 12:18
        Haha! Ja z mojego zwiazku z ukrainka wynioslem plynny rosyjski. Teraz szukam jakies Chinki by polepszyc moj mandarynski. :-)
        • tosia.ru Re: Związek a język komunikacji. 26.02.10, 08:58
          "Ja z mojego zwiazku z ukrainka wynioslem plynny rosyjski."
          gwarantuje ze Twoj rosyjski jest nie tylko malo plynny ale i z ukrainskimi
          nalecialosciami
          • juzmasz Re: Związek a język komunikacji. 07.03.10, 16:17
            Skąd ty taka pewna jesteś tego, że piszesz "gwarantuję"? A poza tym, czy
            istnieje jakikolwiek język bez naleciałości? Wyjdź na moskiewską ulicę i
            posłuchaj sobie współczesnego rosyjskiego. Rosyjski bez naleciałości w Moskwie
            to chyba tylko język komunikatów w metrze.
    • marguyu Re: Związek a język komunikacji. 24.02.10, 14:13
      W naszym zwiazku bylo o tyle dobrze, ze maz znal polski, moze nie
      najlepiej, ale zna. W kazdym razie lepiej odmienia rzeczowniki niz
      aktualny prezydent RP. Potem ja nauczylam sie francuskiego. W domu
      mowimy po francusku i w jezyku kraju w ktorym zyjemy. Teraz to jest
      czeski; w Urugwaju byl hiszpanski, w Polsce polski. Gdy nie chcemy
      aby ktokolwiek inny nas zrozumial starannie mieszamy znane nam
      jezyki.
      ps. Nie klocimy sie, my wymieniamy poglady ;)
      • yisilanjiaoshishi Re: Związek a język komunikacji. 24.02.10, 14:35
        Niezla stanowicie pare poliglotow. Kiedy Chinski?
        • marguyu Re: Związek a język komunikacji. 24.02.10, 17:56
          yisilanjiaoshishi napisał:

          > Niezla stanowicie pare poliglotow. Kiedy Chinski?

          Azja nam nic nie mowi, czaimy sie na powrot do Urugwaju.
    • princess_yo_yo Re: Związek a język komunikacji. 24.02.10, 14:33
      nie wiem czy mozna ale wiem ze fakt iz dwoje ludzi mowi w tym samym
      jezyku od urodzenia nie gwarantuje udanej komunikacji.

      A gdy minie okres
      > fascynacji to jednak rozmowa staje się najważniejszym spoiwem
      > związku.
      >
      to juz troche zyczeniowe myslenie, zazwyczaj sa to dzieci, wpolny
      majatek, nieciekawa sytuacja finansowa/zawodowa, przyzwyczajenie i
      przekonanie ze nic ciekawego w zyciu juz nie czeka za rogiem, ale ja
      znam nie wiele szczesliwych malzenstw wiec jestem troche
      uprzedzona :-)

      co do opisanej sytuacji natomiast wydaje mi sie ze przy tak marnym
      poziomie znajomosci 'wspolnego' jezyka rzeczywiscie moze byc
      problem.
      • titta Re: Związek a język komunikacji. 25.02.10, 13:38
        Naprawde nie znasz ludzi myslacych pozytywnie? Takich ktorzy
        sytuacje zawodowa/finasowa maja dobra i oczekuja, ze jeszcze wiele
        rzeczy ich spodka w zyciu?

        Przy takim podejsciu jaki zaprezentowalas, to sie malzenstwa
        rozpadaja, a nie cementuja. A to tylko kwestja podejcia...
    • cafem Re: Związek a język komunikacji. 24.02.10, 15:21
      Znam. Niemiec i Francuzka, mieszkaja w UK i rozmawiaja po angielsku.
      Razem od 12 lat, dzieci mowia w trzech jezykach.

      I takich przykladow moglabym podac kilka;)
    • nothing.at.all Re: Związek a język komunikacji. 24.02.10, 17:07
      Na pewno jest trudniej z komunikacją, ale są też plusy - można podszkolić język
      zupełnie naturalnie:).
      Znam takie pary i małżeństwa i uważam, że świetnie się komunikują. Ba! Znam
      nawet parę gdzie ona jest Francuzką, On Holendrem, a rozmawiają po włosku, razem
      się go uczą:).
    • kopx Re: Związek a język komunikacji. 24.02.10, 17:10
      Dzeiki za odpowiedzi :)

      Wiadomo, że można mówić jednym językiem i nie zbudować związku, ale
      mówiąc do siebie tzecim językiem jeszcze chyba trudniej.

      Mi osobiscie byłoby pewnie ciężko, ale może dlatego że lubię dużo
      rozmawiać. Trduniejsze byłoby chyba jeszcze odnalezienie się w innym
      kontekscie kulturowym, ale podobno dla miłości można zrobic
      wszystko :)

      Pozdrawiam
      • titta Re: Związek a język komunikacji. 25.02.10, 13:47
        > Mi osobiscie byłoby pewnie ciężko, ale może dlatego że lubię dużo
        > rozmawiać.

        Na poczatku jest trudno. Szcegolnie jesli uparcie myslisz po polsku.
        Potem juz normalie funkcjonujesz na codzien w innym jezyku, nawet
        jesli jest to "twoja odmiana" tego jezyka, daleka od podrecznikowego.
    • ja-27 Re: Związek a język komunikacji. 24.02.10, 17:11
      Nie widzę problemu.
      Ja chociaz znałam język obecnego męża (on mojego nie) to rozmawialiśmy na
      początku wyłącznie po angielsku. Teraz juz różnie, zależy od sytuacji.

      Dlatego ja nie widzę tutaj przeszkody w stworzeniu związku, raczej kwestie
      kulturowe to może być bariera.
      • shamsa Re: Związek a język komunikacji. 25.02.10, 21:50
        tez masz Fina? :)
        • ja-27 Re: Związek a język komunikacji. 26.02.10, 14:09
          Tak :)

          O proszę jeszcze tutaj nie spotkałam innej takiej głupiej :)
          • shamsa Re: Związek a język komunikacji. 27.02.10, 19:25
            co nie? :)
            • pompeli Re: Związek a język komunikacji. 05.03.10, 21:03
              To ja się jeszcze wypowiem, bo najwyraźniej kolejną głupią jestem... ;)
    • niepolak_w_polsce Moj odpowiedz bedzie Wam zaskoczyc... 25.02.10, 11:21
      Nie jestem polakiem i mieszkam w Polsce. Uczylem sie polskiego jeszcze w mojm
      kraju, rozmawiajac z emigrantami z Polski.

      Sprawa wyglad tak:

      Kazdy, jak szuka drugiej polowki i poznaje ciekawa (wizualnie) osoba odmiennego
      plci, zaczyna miec nadzieje ze on/ona bedzie jak sie marze. Jezyk, komunikacja,
      pozwala (niestety? stety?) szybko sie pozbic tych "rozowych okularow".

      Przyklad dla kobiet: fantastycznie ciacho wyglada bardzo apetycznie. Kobieta
      kreci kolo niego. Marze zeby on zaczepial ja. On ja zaczepia. A okazuje ze jest
      polglowek ktory dzis wyjatkowo nie ubral dres "bo jest jeszcze w pralce".
      Kobieta sie oddala zdegustowana.

      Natomiast czesto bariera jezykowa moze "ULATWIC" powstania zwiazku, dlatego ze
      trudniej jest sie pozbyc rozowych okularow!

      Na nasz przyklad, jesly ten przystojny polglowek byloby cudzoziemcem, i bylby (z
      powodu marnej znajomosci jezyka) duzo problemy w komunikacji, ta nasza
      przykladowa kobieta mogla dluzej sie trzymac przy ludzenie ze trafila na fajnego
      faceta. A mogla nawet sie obudzic reka w nocnikiem juz po etapie seksowania,
      zakochania itd...

      To samo oczywiscie dotyczy mezczyn.

      Ja, kiedy malo znalem polskiego, uznalem Polki za wiele wiele wiele bardziej
      ciekawe niz teraz. Teraz, niestety, kot wychodzi NATYCHMIASTOWO z worku :(

      A propo: jesli jakas kobieta szuka drugiej polowki, prosze pisac do mnie, z mna
      problemow jezykowych nie bedzie :)

      Wymaganie podstawowe: bycia NIEPALACA. Mozna pisac poprzez gazeta, klikajac na
      moj nick :)

      • princess_yo_yo Re: Moj odpowiedz bedzie Wam zaskoczyc... 25.02.10, 11:42
        podoba mi sie idea dresu w pralce, oh, pierwsze wrazenie moze byc
        mylace :-)
      • agent.orange Re: Moj odpowiedz bedzie Wam zaskoczyc... 25.02.10, 13:42
        > Ja, kiedy malo znalem polskiego, uznalem Polki za wiele wiele wiele bardziej
        > ciekawe niz teraz. Teraz, niestety, kot wychodzi NATYCHMIASTOWO z worku :(


        Małe uzupełnienie: kupować kota w worku, ale z worka wychodzi szydło ;-)
        Ale i tak nieźle piszesz po polsku, niejeden rodzony Polak mógłbym się od Ciebie
        sporo nauczyć ;-)
        • xolaptop Re: Moj odpowiedz bedzie Wam zaskoczyc... 25.02.10, 19:48
          "obudzić ręką w nocnikiem", widać pracę Bolka i jemu podobnych na rzecz polskiej
          kultury.
      • shamsa Re: Moj odpowiedz bedzie Wam zaskoczyc... 26.02.10, 00:52
        jest twój język polski boski :)
    • legs Re: Związek a język komunikacji. 25.02.10, 11:43
      pewnie, że się da :) Moja siostra - Polka, jej mąż Włoch - rozmawiają po
      niemiecku i są małżeństwem już chyba 15 lat :)
      • jess1611 Re: Związek a język komunikacji. 25.02.10, 23:01
        Znam wiele udanych zwiazkow gdzie ludzie posluguja sie innym
        jezykiem . Mysle ze szczescie w malzenstwie zalezy od spojrzenia na
        zycie , zaufania , szacunku i tego czy mozna na siebie liczyc . Ja
        swoj zwiazek z anglikiem opieram na zaufaniu i zrozumieniu . Nawet
        jak nie wiemy co druga strona powiedziala :)

        Life is too short to worry about small things
    • framboos Re: Związek a język komunikacji. 25.02.10, 11:43
      Niemalze kazdy Holender zna angielki bardzo dobrze. Spora ich czesc -
      znakomicie. Wiec generalnie jest duza szansa ze dla chlopaka twojej znjomej
      angielki jest preawie jak jezyk ojczysty.
      no w kazdym razie on na pewno mowi po angielsku swobodnie, ona troche doszlifuje
      (bo jednak FCE to troszke malo) i bedzie dobrze :)
      Pozatym Holendrzy lubia obcokrajowcow, sa otwarci, i nie maja problemow z
      rozmowa wylacznie po ang. z partnerka/partnerem.
      Aha, no i tak znam 5 takich par (Holender nie znajacy polskiego + Polka srednio
      lub wcale nie mowiaca po niderlandzku), 3 z nich to juz malzenstwa i wszystko
      gra :)
      • rumak.hrabiny Re: Związek a język komunikacji. 01.03.10, 12:55
        holendrzy dobrze znają język angielski, ale przesadą jest twierdzić, że to ich
        prawie język ojczysty. oni mają ładniejszy akcent niż słowianie, bo zarówno ich
        język jak i angielski, należą do grupy języków germańskich. jeszcze ładniejszy
        angielski akcent mają skandynawowie. jeżeli jednak ktoś mówi ładnym akcentem, to
        wcale nie znaczy, że ma bogate słownictwo i mówi gramatycznie poprawnie.
    • stinefraexeter Re: Związek a język komunikacji. 25.02.10, 11:51
      Wiesz, nie obcy język jest problemem, lecz poziom jego znajomości.

      Z moim facetem porozumiewam się po angielsku, chociaż nie jest to ani mój ani
      jego język ojczysty i nie mamy absolutnie żadnych problemów z porozumieniem się,
      gdyż oboje mówimy w tym języku płynnie. Naprawdę można w obcym języku mówić o
      uczuciach, filozofii, matematyce, itp. - kwestią rozstrzygającą jest jedynie
      biegłość.
    • ambivalent Re: Związek a język komunikacji. 25.02.10, 11:58
      Mozna! Ja wlasnie wychodze za maz za mojego niemieckiego
      narzeczonego! I nie mowie po niemiecku, on nie mowi po polsku, wiec
      porozumiewamy sie tylko po angielsku. Co wiecej, spodziewamy sie
      dzidzi niedlugo i dziecko bedzie wychowywane w trzech jezykach.
      Mysle, ze duzo zalezy od poziomu jezyka w tym przypadku. Zarowno dla
      mnie jak i dla mojego faceta, jezyk angielski jest jak jezyk
      macierzysty. Mieszkam na Wyspach i nie porozumiewam sie w jezyku
      polskim, poza rozmowami przez telefon z rodzina i okazjonalnymi
      rozmowami z rodakami.
      Jak najbardziej mozna!!
      • ilonka45 Re: Związek a język komunikacji. 25.02.10, 15:30
        Przepraszam ,urodzizlas sie w Angli? bo jesli nie to nie jest
        macierzysty.
        • majenkir Re: 26.02.10, 01:24
          ilonka45 napisała:
          > Przepraszam ,urodzizlas sie w Angli? bo jesli nie to nie jest
          > macierzysty.

          Czytanie ze zrozumieniem sie klania.....
          • ilonka45 Re: 26.02.10, 12:12
            To ty sie naucz czytac, dziewczyna napisala, ze angielski jest dla
            niej jak jezyk macierzysty, ja napisalam, ze skoro sie nie urodzila
            w Angli to NIE jest, moze jej sie wydawac, ze zna go swietnie, ale
            macierzystym angielski NIGDY nie bedzie.
            • wrr2 Re: 27.02.10, 22:59
              No właśnie napisała: JAK macierzysty, a nie, że to jest jej język macierzysty.
              Drobna, acz znacząca różnica, której rozgryzienie ci pozostawiam.

              I polecam następnym razem zastanowić się zanim się przyczepisz, bo na razie
              czepiasz się bez sensu.
              • ilonka45 Re: 01.03.10, 12:02
                wrr2 napisała:

                > No właśnie napisała: JAK macierzysty, a nie, że to jest jej język
                macierzysty.
                > Drobna, acz znacząca różnica, której rozgryzienie ci pozostawiam.
                >
                > I polecam następnym razem zastanowić się zanim się przyczepisz, bo
                na razie
                > czepiasz się bez sensu.
                Nie czepiam sie bez sensu, widocznie nie mieszkasz w Anglii i nie
                rozumiesz, ze NIKT kto sie nie urodzil tutaj i nie chodzil do szkoly
                nie jest w stanie poslugiwac sie angielskim JAK OJCZYSTYM. Nigdzie
                nie napisalam, ze jest to ich jezyk ojczysty, ale jak ktos napisal,
                ze dla niego/niej jezyk angielski jest JAK ojczysty, tym samym daje
                do zrozumienia, ze mowi tak swietnie jak Anglicy, co jest niestety
                niemozliwe.
                • princess_yo_yo Re: 01.03.10, 12:21
                  mylisz sie i to bardzo. mozna sie poslugiwac jezykiem obcym jak
                  jezykiem ojczystym. to ze tobie sie nie udalo nie oznacza ze inni
                  nie moga.
                  • marguyu Re: 01.03.10, 14:55
                    princess_yo_yo napisała:

                    > mylisz sie i to bardzo. mozna sie poslugiwac jezykiem obcym jak
                    > jezykiem ojczystym. to ze tobie sie nie udalo nie oznacza ze inni
                    > nie moga.


                    I z pewoscia udaje im sie to po kilku latach nauki angielskiego w
                    Plscece i kilku latach spedzonych w Wielkiej Brytaii.
                    Geniusze!
                    Jestem juz 25 lat poza krajem, skonczylam tam studia jezykowe i mam
                    za soba prawie 20 lat pracy jako tlumacz naukowo-techniczny i
                    dyplomatyczny. No coz, nie jestem geniuszem i pewnie dlatego wciaz
                    uwazam, ze wiem bardzo niewiele, ze nie znam wszystkich niuansow
                    jezyka.
                    I dlatego twoje odwazne i bezmyslne twierdzenie, ze ktos, kto
                    przyswoil 2 - 3 tysiace slow mowi tak jak autochton uwazam za
                    smieszne.
                    Zmien srodowisko, bo byc moze, autochtoni ktorych znasz sa dosc
                    ograniczeni i w zyciu codziennym posluguja sie kilkuset slowami.
                    Wyjdz z intelektualnych slumsow. Poznaj ludzi inteligentnych,
                    wyksztalconych, znajacych historie i literature wlasnego kraju i
                    poprzebywaj troche w ich towarzystwie.
                    • princess_yo_yo Re: 01.03.10, 15:23
                      dziekuje za bezcenne rady, co prawda nie studiowalam na najlepszej
                      angielskiej uczelni ale nie byly to tez intelektualne slumsy.
                      oczywiscie rozumiem ze studia prawnicze i praca w zawodzie maja sie
                      nijak do intelektualnych wyzyn jakie mozna osiagnac na studiach
                      jezykowych i w ciagu 20letniej kariery jako tlumacz, i to na dodatek
                      naukowo - techniczny, nie wspominajac juz o dyplomacji, tyle
                      trudnych slow, gratuluje.

                      ale rozumiem tez ze tlumaczom jest trudniej bo duzo czasu spedzaja
                      pracujac w 'pierwszym jezyku'. trudniej jest tez osobom bedacym w
                      zwiazku z krajanami i obracajacymi sie w swoim narodowym srodowisku.
                      stwierdzilam fakt, ani to odwazne ani bezmyslne, bezmyslnym
                      natomiast wydaje mi sie ferowanie bezpodstawnych wyrokow. nie bardzo
                      wiem na jakiej podstawie okreslilas moj zasob slownictwa i
                      srodowisko w ktorym sie rzekomo obracam ale wydaje mi sie troche cie
                      ponioslo.
                      • marguyu Re: 01.03.10, 16:33
                        Mylisz sie, nie ponioslo mnie. Po prosty tylko ktos bardzo naiwny i
                        zadufany w sobie moze w sposob tak autorytatywny twierdzic, ze wie i
                        zna. Historia uczy nas, ze ci ktorzy najwiecej wiedzieli zawsze
                        mieli watpliwosci co do zasobu swej wiedzy.
                        To nie dlatego, ze tak mi sie wydaje, twierdze, iz prawdziwa i
                        rzetelna znajomoscia dwoch jezykow moze pochwalic tylko ktos, kto od
                        poczatku wychowal sie w dwujezycznej rodzinie i, alternatywnie, w
                        obu krajach, tylko dlatego, ze ustalili to naprawde wybitni
                        jezykoznawcy. Jesli nie zrozumialas zwiazku pomiedzy jezykiem,
                        kultura i tradycja danego kraju, nie mamy o czym dyskutowac.
                        Znajomosc zargonu prawniczego nie jest podstawa do twierdzenia, ze
                        zna sie obcy jezyk na rowni z rodzimym.
                        Wiecej pokory i watpliwosci co do wlasnej wiedzy, ktora nigdy nie
                        bedzie absolutna. Zadufanie moze doprowadzic do obudzenia sie z reka
                        w nocniku. I to pelnym.
                        • princess_yo_yo Re: 02.03.10, 00:26
                          > Mylisz sie, nie ponioslo mnie. Po prosty tylko ktos bardzo naiwny
                          i
                          > zadufany w sobie moze w sposob tak autorytatywny twierdzic, ze wie
                          i
                          > zna.

                          > Wiecej pokory i watpliwosci co do wlasnej wiedzy, ktora nigdy nie
                          > bedzie absolutna. Zadufanie moze doprowadzic do obudzenia sie z
                          reka
                          > w nocniku. I to pelnym.
                          >

                          masz zupelna racje, proponuje zasade zastosowac w praktyce, i to
                          zanim sie zacznie innych wytykac palcami. intrygujace ze takie rady
                          daje osoba ktora pisze jakby sama pozjadala wszystkie rozumy, jednak
                          przekonanie ze eastern europeans maja lekki problem z kulturalna
                          wymiana pogladow nie wzial sie z nikad.
                        • wilma.flintstone Re: 02.03.10, 17:28
                          marguyu napisała:

                          > > poczatku wychowal sie w dwujezycznej rodzinie i, alternatywnie,
                          w
                          > obu krajach, tylko dlatego, ze ustalili to naprawde wybitni
                          > jezykoznawcy.


                          A mozna wiedziec ktorzy? Nazwiska, bibliografia? Bo w nowoczesnej
                          socjolingwistyce pojecia takie jak: native speaker i proficient
                          speaker wcale nie sa tak ostro zdefiniowane, a juz o to czy i kogo
                          mozna nazwac native s. i dlaczego, od lat tocza sie spory.
                          Promotorka mojej pracy doktorskiej jest Szwedka, nigdy w UK czy USA
                          nie mieszkala ani nie studiowala, a na pewno po angielsku mowi
                          lepiej niz np. przecietny rodzimy uczestnik Jerry Springer Show. To
                          nie sa takie proste podzialy, no to ze Ty masz podejscie
                          ortodoksyjne, to juz Twoja sprawa.
                    • wilma.flintstone Re: 02.03.10, 17:13
                      marguyu napisała:

                      > ze nie znam wszystkich niuansow
                      > jezyka.

                      Wszytskich niuansow jezyka nie zna sie nawet jesli dany jezyk jest
                      naszym ojczystym.



                      > Zmien srodowisko, bo byc moze, autochtoni ktorych znasz sa dosc
                      > ograniczeni i w zyciu codziennym posluguja sie kilkuset slowami.
                      > Wyjdz z intelektualnych slumsow. Poznaj ludzi inteligentnych,
                      > wyksztalconych, znajacych historie i literature wlasnego kraju i
                      > poprzebywaj troche w ich towarzystwie.


                      Ojojoj, taka wyksztalcona pani z takiego inteligentnego srodowiska,
                      a taka agresywna...!
                      • marguyu Re: 02.03.10, 17:34
                        Gdzie ty tu widzisz agresywnosc?
                        To tylko dobra rada.
    • agngrz Re: Związek a język komunikacji. 25.02.10, 12:05
      Ja byłam w takim związku :) A nawet w dwóch. Oni tylko kilka słów po PL, ja
      tylko kilka słów w ich językach. Gadaliśmy po angielsku (oni biegle, ja
      średnio). Układało się nam świetnie, pomimo bariery. Jasne, że czasem chce się
      zażartować, a niekoniecznie wie się jak to powiedzieć, ale to w zasadzie żaden
      problem. Zawsze można sięgnąć do słownika. Rozstaliśmy się z innych powodów niż
      język. No i język podszkoliłam ;)

      BTW, życzę jej powodzenia!
      • roterro Re: Związek a język komunikacji. 25.02.10, 12:14
        Mozna.
        To co komunikujemy slowami to niecale 20 procent komunikacji
    • navaira Re: Związek a język komunikacji. 25.02.10, 12:15
      Z doświadczenia, jak na razie 15-miesięcznego, ale z każdym dniem o jeden dzień
      dłuższego ;) jak najbardziej się da. :) Z moim Holendrem rozmawiamy po
      angielsku. Z tym, że mój (i jego) angielski są na poziomie nieco wyższym, niż FCE.
    • kamelia04.08.2007 Re: Związek a język komunikacji. 25.02.10, 12:44
      kopx napisał:

      > Witam,
      >
      > Czy wg was można stworzyć udany związek gdy dwie strony używają
      > trzeciego języka, żeby się porozumieć ?


      można stworzyć i można być małżeństwem z dzieckiem


      > Taka sytuacja. Koleżanka (Polka) poznała Holendra, ale ani ona nie
      > zna holenderskiego ani on Polskiego. Rozmawiają ze sobą po
      > angielsku. Ona zna tak na poziomie FCE, on nieco lepiej. Na razie
      > każdy mieszka w swoim kraju, ale widać, że są ku sobie.

      przerabiałam to samo, tylko nie z Holendrem, a innym Europejczykiem




      > Mi osobicie wydaje się, że ciężko stworzyć związek mówiąć językiem,
      > który nie jest pierwszym dla żadnego z nich. Nie wyobrażam sobie
      > tego na dłuższa mete.


      osobom, które nie znają języków obcych, albo znają je bardzo słabo taki związek wydaje się fantastyczny, niesamowity, dziwaczny.
      Można wyrazić obcymi słowami co się czuje, łącznie z niuansami. Oczywiście rozmowa jest ważna, ale ważne jest to co i jak się chce powiedzieć, a nie za pomocą jakiego języka. Poza tym jeszcze wiele innych rzeczy łączy poza rozmową .

      Ja sobie nie wyobrażałam związku z pewnym Polakiem, niby język ten sam, ten sam kontekst kulturowy i owe niuanse, ale jak jedno mówiło, to drugie to w opaczny sposób rozumiało. Na szczęście, jest to już przeszłość.




      > Pewnie, że są związki pomiędzy obokrajowcami, ale najczęsciej to
      > jednak jedna osoba mówi swoim ojczystym językiem a druga się go
      > uczy, żeby osiągnąć biegłość.


      niekoniecznie, można cały czas jechać w obcym dla obojga języku
      • sebalda Re: Związek a język komunikacji. 25.02.10, 13:15
        W bliskiej rodzinie mojego męża jest takie małżeństwo z 24-letnim stażem i z
        czwórką dzieci: ona Polka, a on Grek z Cypru, spotkali się i mieszkają w
        Londynie. Oboje porozumiewają od początku i nadal po angielsku, choć oboje znają
        trochę nawzajem języki wspólmałżonków; dzieci znają wszystkie trzy języki, tam
        spędzają dużo czasu z babcią Greczynką, ale tez chodzą do szkółki niedzielnej,
        gdzie ucza się polskiego, no i dość często przyjeżdżają do dziadków do Polski,
        gdzie starają się mówić po polsku. To niezly bonus dla dzieci z takich związków.
        Także da się i czasami nieźle to wszystko funkcjonuje.
    • fiodor44 Re: Związek a język komunikacji. 25.02.10, 13:30
      www.thefreelibrary.com/Couple+speaking+language+of+love!+ROMANCE:+Wedding+bells+chime+for+...-a0204356372
    • titta Re: Związek a język komunikacji. 25.02.10, 13:30
      Mozna. Takich par jest bardzo duzo. Z czasem budije sie cos w
      rodzaju wlasnego jezyka, o ile w miedzyczasie nie nauczy sie
      ktoregos z jezykow ojczystych.
      Zdazaja sie malzenstwa, ktore w momencie slubu w ogole nie znaja
      wspolnego jezyka. Wiadomo: wiekszasc to malzenstwa "z ogloszenia".
      Niektore z czasem zaczynaja calkiem dobrze funkcjonowac.
      Znam jednak taka pare, ktora pobrala sie z milosci. Kazdy tylko ze
      swoim jezykiem. Z czasem zaczeli sie komunikowac w jezyku trzecim:
      kraju w ktorym przebywali. Sa malzenstwem od 8 lat.

      Takze problemem nie jest jezyk, a osobowoac i nalecialosci kulturowe.
    • poprostu_basia Re: Związek a język komunikacji. 25.02.10, 14:09
      Można, ale warunkiem podstawowym jest pewien poziom jezyka trzeciego.
      Znam parę - Polka i Francuz, porozumiewają się po angielsku, dogadują
      się doskonale. Tylko oboje są powyżej CAE. Ja sama jestem na poziomie
      CAE, mój facet poniżej i czasami mamy pewne problemy z tym związane.
      Inna znajoma z mężem Włochem, bardzo szczęśliwi, początkowo rozmawiali
      po angielsku, teraz ona mówi płynnie po włosku. Także wszystko zalezy
      od poziomu znajomości a nie od tego czy to język ojczysty czy nie.
      Jedyne czego nie można w obcym języku to wyjaśnić żartów słownych:)
    • onevittoria Re: Związek a język komunikacji. 25.02.10, 14:59
      Znam dwa małżeństwa: Polka - Francuz, język angielski, mieszkają w PL oraz Polka
      - Belg - także angielski, mieszkają w Belgii
    • mary_an Re: Związek a język komunikacji. 25.02.10, 15:27
      Moj nowy facet nie zna slowa po polsku, ja nie znam ani jednego
      slowa w jego jezyku, gadamy sobie po angielsku i na razie jest
      wesolo. Tylko wlasnie na dluzsza mete tez sie zastanawiam, bo jednak
      kurde to nie jest do konca to samo - czesto go nie rozumiem, albo on
      mnie i zobaczymy, co dalej z tego bedzie.

      Jak na razie jest cudownie, troche smiesznie, bo on mowi srednio po
      angielsku, ale kurde przeciez takie cos jak komunikacja mozna z
      czasem wypracowac, najwazniejsze sa inne aspekty i na pewno swoich
      facetow nie bede wybierala pod katem jezykow, jakie znaja.
      • ilonka45 Re: Związek a język komunikacji. 25.02.10, 15:45
        Jezyk nie jest wazny, ani jego poziom, sa osoby, ktorym ciezko sie
        nauczyc obcego jezyka a sa takie, ktorym przychodzi to wyjatkowo
        latwo, wazne sa wspolne cele, wychowanie i kultura. Mam kolezanke w
        Londynie, ktora ma meza Persa (on tak sie okresla)i jej maz dla niej
        nauczyl sie polskiego, naprawde plynnie mowi, w Polsce moze byl raz,
        sa malzenstwem od 30 lat.
        • mel.la Re: Związek a język komunikacji. 25.02.10, 16:01
          Jezyk jest bardzo wazny. Bylam zona Holendra kilkanascie lat. Maz
          zmarl, ale gdybym miala drugi raz zwiazac sie z kims to zdecydowanie
          z Polakiem. Nauczylam sie jezyka ale rzeczywiscie nigdy nie da sie
          wyrazic swoich mysli, uczuc itp w obcym jezyku. Poza tym akurat
          niderlandzki nie podoba mi sie, tragiczne jest nazywanie
          pieszczotliwie swojej partnerki "scheetje" co doslownie oznacza -
          pierdzioszku. Albo "mop, mopie"- slowo ma kilka znaczen ale mnie sie
          kojarzy z mopem do mycia podlogi, mop rowniez oznacza kawal, zart. To
          pierwsze co mi sie nasunelo... pierwsze lata sa ok ale potem czegos
          brakuje a dokladnie polskiej duszy. Smiac mi sie chce jak slysze
          "niepotrzebny jezyk, jesli jest milosc" ... zwiazek/malzenstwo to nie
          tylko milosc. Ale jak komus pasuje to nie mam nic przeciwko temu, mi
          nie pasuje i tyle.
          • pierwszalitera Re: Związek a język komunikacji. 25.02.10, 16:27
            mel.la napisała:

            > Jezyk jest bardzo wazny. Bylam zona Holendra kilkanascie lat. Maz
            > zmarl, ale gdybym miala drugi raz zwiazac sie z kims to zdecydowanie
            > z Polakiem. Nauczylam sie jezyka ale rzeczywiscie nigdy nie da sie
            > wyrazic swoich mysli, uczuc itp w obcym jezyku. Poza tym akurat
            > niderlandzki nie podoba mi sie,


            Mylisz się. Jestem dwujęzyczna, języka obcego nauczyłam się właściwie dopiero jako dorosła osoba. Dzisiaj posługuję się nim jak ojczystym, a w pewnych dziedzinach jest mi w nim nawet łatwiej. Potrafię wyrazić w nim wszystkie, nawet najintymniejsze myśli. Wyszłam też za mąż za cudzoziemca i "polskiej duszy" nigdy mi nie brakowało, bo nie wychodzisz za mąż, za jakąś tam narodową duszę, tylko konkretnego, indywidualnego człowieka. Przykro mi, ale widocznie nie znalazłaś czego szukałaś w swoim małżeństwie, nie jest jednak powiedziane, że z Polakiem będziesz szczęśliwsza.
            • wy-logowana Re: Związek a język komunikacji. 26.02.10, 01:34
              ierwszalitera napisała:

              > Mylisz się. Jestem dwujęzyczna, języka obcego nauczyłam się
              właściwie dopiero jako dorosła osoba. Dzisiaj posługuję się nim jak
              ojczystym,

              Taaa, srali-pierdziali, oczywiscie.
            • mel.la Re: Związek a język komunikacji. 28.02.10, 00:02
              Wyszłam też za mąż za cudzoziemca i "polskiej duszy" nigdy mi nie
              brakowało, bo nie wychodzisz za mąż, za jakąś tam narodową duszę,
              tylko konkretnego, indywidualnego człowieka. Przykro mi, ale
              widocznie nie znalazłaś czego szukałaś w swoim małżeństwie, nie jest
              jednak powiedziane, że z Polakiem będziesz szczęśliwsza.


              A skad Ty wiesz czego ja szukalam 20 lat temu a czego teraz
              litosci...
              Wiesz, dla mnie jednak wazne sa kwestie kulturowe, nie jestem juz
              mloda i pewnych roznich kulturowych nie chce mi sie juz przeskakiwac.
          • niepolak_w_polsce Re: Związek a język komunikacji. 26.02.10, 02:04
            > Jezyk jest bardzo wazny. Bylam zona Holendra kilkanascie lat. Maz
            > zmarl, ale gdybym miala drugi raz zwiazac sie z kims to zdecydowanie
            > z Polakiem. Nauczylam sie jezyka ale rzeczywiscie nigdy nie da sie
            > wyrazic swoich mysli, uczuc itp w obcym jezyku.

            ABSOLUTNIE NIE PRAWDA ze "nigdy nie da sie wyrazic swoich mysli, uczuc itp w
            obcym jezyku".

            Ja na przyklad nie wyobrazam mowic komus "kocham cie", po MOJ JEZYK OJCZYSTY!
            Dla mnie to slowo ma pelne brzmienie tylko po polsku!

            Jesli ktos zanurze w obcej kulturze (a nie wiem ile ty to zrobilas) to zaczyna
            byc cos pomiedzy osoba z jedna kultura a druga. Ja na przyklad czesto mowie: "WY
            i ONI".

            WY = polacy
            ONI = moje rodacy

            Znam kilka jezyki. Sa jezyki w ktorzy potrafilbym sie zaprzyjaznic, ale nie
            potrafilbym rozmawiac z mechanikiem, jesli samochod mialby problem. Hamulec?
            Sprzeglo?

            Inne jezyki znam tylko slownictwo technicznie. A na przyklad tylko pisemnie.
            Jesli ktos mowi, kumam 1 slowo co 3.

            Kazdy jezyk ktory sie nauczym, "tworzymy" troche nowego "ja". A wyobrazacie ze
            po kilka lata w Polsce, mowie inaczej nawet kiedy uzywam moj jezyk ojczysty. A
            tu przezywalem milosci, wiec "kocham cie", teraz, moge powiedzic tylko po polsku.

            A moze szkoda, tyle fajne kobiet do kochania jest w swiecie, a ja utknelem tu w
            Polsce, i jestem sam.. :(
          • ilonka45 Re: Związek a język komunikacji. 26.02.10, 12:43
            Nie twierdze,ze jezyk nie jest wazny, twierdze, ze na samym poczatku
            poznania sie nie jest najwazniejszy. To, ze Ty nie potrafisz wyrazic
            swoich mysli, uczuc w obcym jezyku nie znaczy, ze inne osoby nie
            umieja. Niektorym Polakom wystarczy 10 slow do wyrazenia emocjii,
            takie moje codzienne obserwacje male.... Mialam meza Anglika,
            wychodzac za maz mowilam po angielsku, tak mi sie przynajmniej
            wydawalo, nie brakuje mi wcale "polskiej duszy, malzenstwo to nie
            tylko jezyk"
      • katiko Re: Związek a język komunikacji. 25.02.10, 15:54
        Pewnie, ze tak.
        Poza tym, predzej czy pozniej, najczesciej jedno sie nauczy jezyka drugiego.

        Jak poznalam mojego meza gadalismy po angielsku. Teraz w 80% gadamy po
        hiszpansku. Niestety, poniewaz ja sie szybko nauczylam hiszpanskiego to jego
        progres w jezyku polskim nie jest powalajacy.
        Z drugiej strony go troche rozumiem - wczoraj probowal sie nauczyc: robic i
        zrobic, pisac i napisac, itd. - I za cholere nie rozumie dlaczego mamy dwa
        rodzaje bezokolicznikow*, ktore opisuja te sama czynnosc. Ja sama tego nie
        rozumiem. I z kazda kolejna lekcja moj wybranek sie zalamuje bardziej.

        Moja Mama tez mnie pytala jak to jest, gdy gadamy w trzecim jezyku. Powiem Wam
        tyle - super! Najczesciej nie klocilismy sie wlasnie z powodu ograniczen
        jezykowych. Mam na mysli, ze sytuacje konfliktowe byly i beda, ale wczesniej -
        katorga wylozenia Twojego stanu emocjonalnego z tym zwiazanego lub punktu
        widzenia w obcym jezyku, czesto sprawiala ze sobie odpuszczalismy. Teraz mniej
        odpuszczamy bo ja juz znam lepiej hiszpanski, i oboje znamy duzo lepiej
        angielski (nie mam pojecia jaki poziom ale studiujemy i pracujemy w obu jezykach).
        Na szczescie znamy sie juz lepiej, mamy juz wlasny sposob komunikacji wiec ilosc
        potencjalnych sytuacji konfliktowych maleje :).

        Ja tam bym mojego meza (ktory wiekszosci polskich dzwiekow nie umie poprawnie
        wymowic) na innego nie zamienila. Chociaz byloby milo gdyby mial wiekszy talent
        do jezykow :)




    • tntpl Re: Związek a język komunikacji. 25.02.10, 16:02
      witaj,

      sam jestem tego przykladem. zwiazek, gdzie nie mozna swobodnie
      rozmawiac o wszystkim ( doslownie wszystkim ) nie ma racji bytu.
      Czasem sa momenty, gdzie trzeba cos odpowiadac, glebiej,... i co,
      klops.
      jesli to Twoj przypadek i chcesz cos ciecej dowiedziec to pisz na
      priv.
      powodzenia.
      Trung.
    • skarpetka_szara Re: Związek a język komunikacji. 25.02.10, 17:10
      Moze nawet lepiej, bo zanim jakas glupote powiedza to sie namysla
      jak to powiedziec, i chec im przejdzie.
Pełna wersja