Wychowywanie dzieci

24.02.10, 17:54
Przychodzę otóż ja sobie do punktu poprawkarsko-krawieckiego. Punkt
poprawkarsko-krawiecki prowadzony jest przez pewnego pana (nie napiszę, jak go
na co dzień określam) i jego dość
sympatyczną małżonkę.

Tego dnia jest, niestety, tylko wspomniany pan.

Poza nim jest jakiś jego kumpel oraz klientka-wielbicielka
Rozmawiają o wychowaniu dzieci, że z dziećmi trzeba rozmawiać, że
najstarsze dziecię kumpla ma 6 lat i takie tam.

Klientka wdzięczy się do
właściciela, dorzucając swoje trzy grosze do dyskusji.

Chodzi mi o skrócenie spodni, zatem muszę te spodnie wdziać.

W przymierzalni wisi sobie kalendarz "Sportsmenki" z paniami może nie gołymi,
ale seksownie wijącymi się wokół różnych przedmiotów związanych ze sportem.
Modelki za dychę, erotyka dla ubogich. Rzecz w tym, że punkt świadczenia usług
jest miejscem PUBLICZNYM, a w przymierzalni bywają przeważnie KOBIETY.

Wdziane spodnie zostają ułożone i spięte szpilkami, co jest zwykłą w takich
przypadkach procedurą. Zostaję też klepnięta po łydce celem "ułożenia" spodni,
co procedurą nie jest zwykłą, albowiem małżonka pana jej nie stosuje,
dopasowując ciuch na klientce.

Podczas spisywania kwitu kumpel wychodzi, bo szef go woła. Klientka wyszła już
wcześniej. Niestety pan się erystycznie rozpędził i dalej gada o wychowywaniu
dzieci, co polega na powtarzaniu w kółko (odkąd weszłam do zakładu), że dzieci
powinny być "dobrze prowadzone". Szczególny nacisk kładzie na "chodzenie
do kościoła" i "komunię". Pójście do komunii ma zagwarantować właściwy rozwój
potomka.

Piszę tu o panu, który ma 60 lat, brzuch większy od siebie samego, latem stoi
w drzwiach gapiąc się na ładne kobiety, a kiedy przyszłam po raz pierwszy, na
dzień dobry rozebrał mnie wzrokiem. Zmroziłam go więc spojrzeniem na
co pan odpowiedział mi spojrzeniem, że w takim razie nie jest mną
zainteresowany. Zupełnie jakbym ubiegała się o jego względy!

W związku z powyższymi szlag mnie trafia i stawiam niewinne pytanie "A co,
jeśli się konwertują?" Pan pomija je milczeniem i opowiada mi, na jakie to
zajęcia sportowe chodzili jego synowie.


Gryzę się w język, żeby nie zapytać, czy w domu mieli ćwiczenia praktyczne z
rozbierania obcych kobiet wzrokiem (pod kierunkiem tatusia); zamiast tego
powtarzam pytanie. Pan odpowiada "Nie rozumię", zatem pytanie upraszczam. Pan
informuje mnie, że "dobrze prowadzone" dzieci pozostają w "wierze katolickiej".
    • alpepe Re: Wychowywanie dzieci 24.02.10, 17:57
      Już kiedyś pisałam o znajomym, który podkreśla, jakim to jest katolikiem, a
      gdyby opisać jego życie, to wyjdzie, że on jest karykaturą katolika. Obłuda to
      straszna rzecz.
      • maitresse.d.un.francais Re: Wychowywanie dzieci 24.02.10, 17:59
        Wolałam się nie kłócić (u komunii byłam, jestem bierzmowana, do kościoła nie
        chodzę, mam Przyjaciółkę ewangeliczkę reformowaną i chodziłam na próby chóru
        ewangelicko-reformowanego), bo wyczuwam, że pan mnie uważa (jako kobietę) za
        niższą formę życia.
      • marguyu Re: Wychowywanie dzieci 24.02.10, 18:00
        Tacy obludnicy spaprali mi pobyt w kraju do tego stopnia, ze
        zwinelam manatki i juz mnie tam nie ma.
        Oprocz tego Malopolska to piekny region ;)
        • maitresse.d.un.francais Re: Wychowywanie dzieci 24.02.10, 18:04

          > Oprocz tego Malopolska to piekny region ;)
          >
          Polska w ogóle jest piękna, utrapieniem jest tylko część mieszkańców. ;-)
    • six_a Re: Wychowywanie dzieci 24.02.10, 18:21
      masz zdrowie, tyle punktów w mieście, a Ty musisz akurat do tego;)

      kiedyś w punkcie w galerii mokotów zamiast rękawów skrócili mi dół bluzki, która
      od dołu była akurat wręcz przykusa, a teraz nadaje się dla dziecka;). od tamtej
      pory albo coś pasuje, albo nie kupuję.
      • martishia7 Re: Wychowywanie dzieci 24.02.10, 18:23
        Że cooo? :D
        A oddali przynajmniej piniędze?
        • six_a Re: Wychowywanie dzieci 24.02.10, 18:28
          tak jest nic nie wzięli za schrzanienie bluzki, tacy mili;)
          ale co mi po pieniądzach, ładna była, a tera to poczekam, aż dziecko dorośnie do
          niej.
          • maitresse.d.un.francais Re: Wychowywanie dzieci 24.02.10, 19:05
            six_a napisała:

            > tak jest nic nie wzięli za schrzanienie bluzki, tacy mili;)

            a było się poużerać i kazać sobie za bluzkę zwrócić
      • maitresse.d.un.francais Re: Wychowywanie dzieci 24.02.10, 19:05
        six_a napisała:

        > masz zdrowie, tyle punktów w mieście, a Ty musisz akurat do tego;)

        nie chce mi się szukać innych, a poza tym oni mają pewną maszynę, której inne
        nie mają

        to, że ja zmienię punkt, nie wpłynie na zmianę pana, który nadal będzie
        zachwycony sobą
        • trypel Re: Wychowywanie dzieci 25.02.10, 08:48
          maitresse.d.un.francais napisała:

          > który nadal będzie
          > zachwycony sobą

          Bardzo zdrowe podejscie. Zdrowe dla psychiki. Zazdroszczę temu panu.
          Ale chyba nie zwrócę uwagi Paniom które zajmuja sie moimi poprawkami krawieckimi
          (Warszawa Kabaty naprzeciwko tesco)żeby wiecej nie jezdziły mi ręką po łydkach
          prostując spodnie bo uznaję to za normalne zachowanie.
    • kombinerki_pinocheta Re: Wychowywanie dzieci 24.02.10, 18:42
      O czym tak naprawde jest ten watek?
      Co ma wiara do podziwiania kobiet?
      Zapomnialas opisac co wydarzylo sie pomiedzy spieciem spodni szpilkami, a klepnieciem po lydce. :)
      • maitresse.d.un.francais Re: Wychowywanie dzieci 24.02.10, 19:07


        > O czym tak naprawde jest ten watek?

        O wk...ym facecie i jemu podobnych.

        > Co ma wiara do podziwiania kobiet?

        a pomyśl... pomyśl...


        > Zapomnialas opisac co wydarzylo sie pomiedzy spieciem spodni szpilkami, a klepn
        > ieciem po lydce. :)

        Proszę bardzo: nic. Te dwa wydarzenia nastąpiły bezpośrednio po sobie.

        Widać, że nie dopasowujesz sobie ciuchów - spięcie szpilką kończy proces
        dopasowywania.
        • rozczochrany_jelonek Re: Wychowywanie dzieci 24.02.10, 19:32
          a istnieją w ogóle mężczyźni którzy Ciebie nie wku...ają ? :-)
          • maitresse.d.un.francais Re: Wychowywanie dzieci 24.02.10, 19:47
            rozczochrany_jelonek napisał:

            > a istnieją w ogóle mężczyźni którzy Ciebie nie wku...ają ? :-)
            >
            Całe mnóstwo.
          • haldeman79 Re: Wychowywanie dzieci 24.02.10, 20:09
            rozczochrany_jelonek napisał:

            > a istnieją w ogóle mężczyźni którzy Ciebie nie wku...ają ? :-)
            >

            Owszem istnieją ale nie w naszym pięknym kraju, tu o ile mnie pamięć nie myli
            wg. kochanicy mieszkają same gburowate grubasy.
            • maitresse.d.un.francais Re: Wychowywanie dzieci 24.02.10, 20:12
              pamięć nie myli
              > wg. kochanicy mieszkają same gburowate grubasy.

              Ehe. I ubrane w wory. U mnie na roku są normalni, no ale to studenci historii
              sztuki, więc w pojęciu niektórych tutejszych forumowiczów - z definicji
              patentowane i gwarantowane pedały.
              • haldeman79 Re: Wychowywanie dzieci 24.02.10, 20:42
                maitresse.d.un.francais napisała:

                > Ehe. I ubrane w wory. U mnie na roku są normalni, no ale to studenci historii
                > sztuki, więc w pojęciu niektórych tutejszych forumowiczów - z definicji
                > patentowane i gwarantowane pedały.

                No w końcu jaki normalny facet studiuje historię sztuki?
                • maitresse.d.un.francais Re: Wychowywanie dzieci 24.02.10, 20:46

                  > No w końcu jaki normalny facet studiuje historię sztuki?

                  Nie wiem jaki, ale normalnych tam jest więcej niż wśród innych.
                  • haldeman79 Re: Wychowywanie dzieci 24.02.10, 20:56
                    maitresse.d.un.francais napisała:

                    >
                    > > No w końcu jaki normalny facet studiuje historię sztuki?
                    >
                    > Nie wiem jaki, ale normalnych tam jest więcej niż wśród innych.

                    Czyli poziom normalności wyznacza zbiór: kochanica i ludzie z nią studiujący.
                    • maitresse.d.un.francais Re: Wychowywanie dzieci 24.02.10, 21:04

                      >
                      > Czyli poziom normalności wyznacza zbiór: kochanica i ludzie z nią studiujący.

                      Jak by ci tu powiedzieć.

                      Ty masz swoją wizję normalności.

                      Niemniej wizja ta nie znajduje odzwierciedlenia w Konstytucji - zatem ja mam
                      swoją. I DLA MNIE moi koledzy są normalniejsi niż 80% społeczeństwa.
                      • haldeman79 Re: Wychowywanie dzieci 24.02.10, 21:22
                        maitresse.d.un.francais napisała:

                        > Niemniej wizja ta nie znajduje odzwierciedlenia w Konstytucji - zatem ja mam
                        > swoją.

                        Dlaczegoż to nie znajduję?

                        >I DLA MNIE moi koledzy są normalniejsi niż 80% społeczeństwa.

                        Dla każdego jego koledzy, rodzina czy inny zbiór ludzi jest normalniejsza niż
                        reszta społeczeństwa, Ameryki tu nie odkrywasz.
    • haldeman79 Re: Wychowywanie dzieci 24.02.10, 20:11
      maitresse.d.un.francais napisała:


      > Piszę tu o panu, który ma 60 lat, brzuch większy od siebie samego, latem stoi
      > w drzwiach gapiąc się na ładne kobiety, a kiedy przyszłam po raz pierwszy, na
      > dzień dobry rozebrał mnie wzrokiem.


      No czyli jednak taka brzydka nie jesteś. :)
      • maitresse.d.un.francais Re: Wychowywanie dzieci 24.02.10, 20:13

        >
        > No czyli jednak taka brzydka nie jesteś. :)

        Jak publicznie złapię cię za rozporek albo klepnę w tyłek, też będziesz się cieszył?
        • haldeman79 Re: Wychowywanie dzieci 24.02.10, 20:45
          maitresse.d.un.francais napisała:

          >
          > >
          > > No czyli jednak taka brzydka nie jesteś. :)
          >
          > Jak publicznie złapię cię za rozporek albo klepnę w tyłek, też będziesz się cie
          > szył?

          No ale chociaż buziaka dostanę wcześniej?
          • maitresse.d.un.francais Re: Wychowywanie dzieci 24.02.10, 20:47

            >
            > No ale chociaż buziaka dostanę wcześniej?

            Żadnych buziaków, wyłącznie traktowanie per obiekt seksualny.
            • haldeman79 Re: Wychowywanie dzieci 24.02.10, 21:32
              maitresse.d.un.francais napisała:

              >
              > >
              > > No ale chociaż buziaka dostanę wcześniej?
              >
              > Żadnych buziaków, wyłącznie traktowanie per obiekt seksualny.

              Co wy kobiety macie z tym całowaniem tylko wybranych królewiczów.
              • maitresse.d.un.francais Re: Wychowywanie dzieci 24.02.10, 21:44

                >
                > Co wy kobiety macie z tym całowaniem tylko wybranych królewiczów.

                Królewiczów nie, ale wybranych, to owszem.
      • maitresse.d.un.francais Re: Wychowywanie dzieci 24.02.10, 20:14

        > No czyli jednak taka brzydka nie jesteś. :)

        Nie potrzebuję do tego potwierdzenia ze strony pana, co "mężczyzną być już
        przestał, a nigdy nie był człowiekiem", że strawestuję Boya.
        • haldeman79 Re: Wychowywanie dzieci 24.02.10, 20:49
          maitresse.d.un.francais napisała:

          > Nie potrzebuję do tego potwierdzenia ze strony pana, co "mężczyzną być już
          > przestał, a nigdy nie był człowiekiem", że strawestuję Boya.

          Boy to akurat nie jedną pannę rozebrał...no ale był inteligentny to trza go
          łagodniej traktować.
          • maitresse.d.un.francais Re: Wychowywanie dzieci 24.02.10, 21:05

            >
            > Boy to akurat nie jedną pannę rozebrał...

            Wzrokiem? Tak na chama, na dzień dobry? Szczerze wątpię.


            no ale był inteligentny to trza go
            > łagodniej traktować.

            Owszem.
            • haldeman79 Re: Wychowywanie dzieci 24.02.10, 21:26
              maitresse.d.un.francais napisała:

              >
              > >
              > > Boy to akurat nie jedną pannę rozebrał...
              >
              > Wzrokiem? Tak na chama, na dzień dobry? Szczerze wątpię.
              >
              Rozbierał na tysiąc różnych sposobów i z towarzyszeniem wzroku i bez jego
              udziału, chlał i rwał jak reszta chłopaków, a że miał niezłe gadanie...
              Subtelności kochanico, w meritum sprawy jednak bez różnicy.
              • maitresse.d.un.francais Re: Wychowywanie dzieci 24.02.10, 21:46

                > >
                > > Wzrokiem? Tak na chama, na dzień dobry? Szczerze wątpię.
                > >
                > Rozbierał na tysiąc różnych sposobów i z towarzyszeniem wzroku i bez jego
                > udziału

                a ty przy tym byłeś, że wiesz?



                > Subtelności kochanico, w meritum sprawy jednak bez różnicy.

                No właśnie, i tu twoja prosta(...), siermiężna, dosłowna natura zderza się z
                moim umiłowaniem formy.

                Właśnie te subtelności, do ciężkiej i niespodziewanej cholery, są solą życia!!!!!!,
                • maitresse.d.un.francais Re: Wychowywanie dzieci 24.02.10, 21:47

                  >
                  > No właśnie, i tu twoja prosta(...), siermiężna, dosłowna

                  oczywiście zapomniałam dopisać "polska"
                • haldeman79 Re: Wychowywanie dzieci 24.02.10, 22:46
                  maitresse.d.un.francais napisała:

                  >
                  > > >
                  > > > Wzrokiem? Tak na chama, na dzień dobry? Szczerze wątpię.
                  > > >
                  > > Rozbierał na tysiąc różnych sposobów i z towarzyszeniem wzroku i bez jego
                  > > udziału
                  >
                  > a ty przy tym byłeś, że wiesz?

                  Życiorys Pana Boya to żadna tajemnica.

                  > > Subtelności kochanico, w meritum sprawy jednak bez różnicy.
                  >
                  > No właśnie, i tu twoja prosta(...), siermiężna, dosłowna natura zderza się z
                  > moim umiłowaniem formy.

                  Jak Ty doskonale analizujesz ludzi, minęłaś się z powołaniem, trzeba było na
                  psychologie startować albo specjalizacje z psychiatrii walnąć.

                  > Właśnie te subtelności, do ciężkiej i niespodziewanej cholery, są solą życia!!
                  > !!!!,

                  No tak, facet może Cie złapać za dupę byle by to jakoś uroczo spuentował.
                  • maitresse.d.un.francais Re: Wychowywanie dzieci 24.02.10, 23:44

                    >
                    >
                    > Życiorys Pana Boya to żadna tajemnica.

                    a w tym życiorysie jest napisane, jak i kiedy się na kogo gapił?
                    >
                    >
                    >


                    >
                    > No tak, facet może Cie złapać za dupę byle by to jakoś uroczo spuentował.

                    Odwrotnie. Jeśli na co dzień facet jest uroczym, bystrym, wrażliwym osobnikiem,
                    to może mnie łapać za dupę. Ba! Sama mu złożę propozycję..

                    Na dzień dobry nikt nie ma prawa mnie za nic łapać.
                • haldeman79 Nowoczesna Sztuka Chędożenia 24.02.10, 23:44
                  Autor przyszłej magister historii sztuki pewnie znany?Nieprawdaż?
                  Przy tym wierszyku, teks Twojego krawca chama jednego to jak nowenna w kościółku.

                  No ale krawiec to głupek a ten drugi to przecież taki inteligentny, lekarz i w
                  ogóle. Czy o takiej subtelności mowa?
                  • maitresse.d.un.francais Re: Nowoczesna Sztuka Chędożenia 25.02.10, 00:00
                    haldeman79 napisał:

                    > Autor przyszłej magister historii sztuki pewnie znany?Nieprawdaż?

                    Nieprawdaż. Nie mamy tego w programie. :-PPP


                    >
                    > ogóle. Czy o takiej subtelności mowa?

                    Nadal nie załapał. Napisałam: bystrych, inteligentnych i WRAŻLIWYCH.

                    Jeśli ktoś napisał coś, przy czym tekst owego krawca, chama jednego, to nowenna
                    w kościółku, wrażliwy nie jest. Odpada.

                    Nie wmawiaj mi, że automatycznie robi mi się mokro na widok inteligenta, bo to
                    wierutna bzdura. :-PPPPPP
                    • haldeman79 Re: Nowoczesna Sztuka Chędożenia 25.02.10, 09:38
                      maitresse.d.un.francais napisała:

                      > Nie wmawiaj mi, że automatycznie robi mi się mokro na widok inteligenta, bo to
                      > wierutna bzdura. :-PPPPPP

                      Sama zaczerpnęłaś z jego twórczości, proszę mi się teraz nie odcinać od innych
                      utworów.
    • demonii.larua Re: Wychowywanie dzieci 24.02.10, 21:32
      >Pan informuje mnie, że "dobrze prowadzone" dzieci pozostają w "wierze
      >katolickiej"
      I co, przyjęłaś to jako prawdę objawioną?
      • maitresse.d.un.francais Re: Wychowywanie dzieci 24.02.10, 21:48

        > I co, przyjęłaś to jako prawdę objawioną?

        Bym powiedziała, że wręcz przeciwnie.
        • demonii.larua Re: Wychowywanie dzieci 25.02.10, 08:23
          > Bym powiedziała, że wręcz przeciwnie.
          No i prawidłowo :F
    • dziewczynawitryna Re: Wychowywanie dzieci 24.02.10, 21:51
      A mogłabyś mi te historie przesyłać na gazetowy? Piszę książki a takie opowieści
      bywają inspirujące. Mogę Cię potem wymienić w podziękowaniach ("...i dziękuję
      Kochanicy Francuza, cudownie mnie inspirującej, gdy moja wena właśnie ulatywała
      przewodem wentylacyjnym").
      • maitresse.d.un.francais Re: Wychowywanie dzieci 24.02.10, 22:15
        dziewczynawitryna napisała:

        > A mogłabyś mi te historie przesyłać na gazetowy?

        Nie, niestety.

        Wykorzystam ją do autopromocji na blogasku.

        Biję się z myślami, bo powyższa wersja jest ocenzurowana, jak zamieszczę
        prawdziwą, to muszę szukać nowego punktu. ;-)
        • maskonuras1 Re: Wychowywanie dzieci 24.02.10, 22:54
          > Biję się z myślami, bo powyższa wersja jest ocenzurowana, jak zamieszczę
          > prawdziwą, to muszę szukać nowego punktu. ;-)


          Eee, jeżeli na Twoim blogasku będą treści, które tutaj musisz cenzurować, to trzy lata czytania po 6 godzin, rysowania i studiowania greki nie będą Ci potrzebne. Sam też tam zajrzę od czasu do czasu. Najlepiej, jakby jeszcze były zdjęcia.
          • maitresse.d.un.francais Re: Wychowywanie dzieci 24.02.10, 23:41
            maskonuras1 napisał:

            > > Biję się z myślami, bo powyższa wersja jest ocenzurowana, jak studiowania
            greki nie będą Ci potrzeb
            > ne. Sam też tam zajrzę od czasu do czasu. Najlepiej, jakby jeszcze były zdjęcia
            > .
            Nie będzie zdjęć.
            • haldeman79 Re: Wychowywanie dzieci 25.02.10, 09:45
              maitresse.d.un.francais napisała:

              > Nie będzie zdjęć.

              Odwrotnie. Jeśli na co dzień facet jest uroczym, bystrym, wrażliwym osobnikiem,
              to może mnie łapać za dupę. Ba! Sama mu złożę propozycję..

              Na dzień dobry nikt nie ma prawa mnie za nic łapać.


              No ale jak tu być uroczym i w ogóle skoro nie ma zdjęć?
              • maitresse.d.un.francais Re: Wychowywanie dzieci 25.02.10, 15:47

                >
                > No ale jak tu być uroczym i w ogóle skoro nie ma zdjęć?

                Mam na myśli kogoś znanego w realu.
    • puma_z_gminy_biala Re: Wychowywanie dzieci 25.02.10, 01:40
      W rzeczywistości mogło być tak:
      pan: o kurde, jeszcze jedna klientka!
      kochanica: a to świntuch, rozbiera mnie wzrokiem.
      pan: w dodatku patrzy spode łba jakby mnie o coś podejrzewała.
      kochanica: udaje że nie jest mną zainteresowany.
      pan: będę jej musiał przy okazji walnąć jakieś kazanie o
      katolicyzmie i rodzinie.
      kochanica: a ja cie zmroże spojrzeniem!
      • maitresse.d.un.francais Re: Wychowywanie dzieci 25.02.10, 15:48
        puma_z_gminy_biala napisała:

        > W rzeczywistości mogło być tak:
        > pan: o kurde, jeszcze jedna klientka!
        > kochanica: a to świntuch, rozbiera mnie wzrokiem.
        > pan: w dodatku patrzy spode łba jakby mnie o coś podejrzewała.
        > kochanica: udaje że nie jest mną zainteresowany.
        > pan: będę jej musiał przy okazji walnąć jakieś kazanie o
        > katolicyzmie i rodzinie.
        > kochanica: a ja cie zmroże spojrzeniem!

        Baaaaardzo śmieszne.
    • s.p.7 Re: Wychowywanie dzieci 25.02.10, 05:32
      Skąd zamysł że rozbierał wzrokiem
      a nie krawieckim okiem mierzył ubrania?

      Może plakatu wradzano nienawiść do katolicyzmu podsunęła ci pewna interpretację
      prostych zdarzeń?

    • kora3 spodziewałam się czegos 25.02.10, 08:55
      o wychowaniu dzieci, a tu o krawcu jest :)

      nie dostrzegam problemu, bo:
      - ludzie bywają róznisci i w wielu przypadkach, w tym na pewno, od
      nas zalezy, czy musimy z nimi obcować
      - wszelakie niemonopolistyczne punty uslugowe maja to do siebie, że
      jak nam cokolwiek tam nie odpowiada: jakośc usług, ceny, wystrój
      wnetrza, zachowanie personelu - to mozemy wybrac inny
      - sa ludzie, którzy lubia rozmawiac z klenatmi, albo do nich gadać,
      na dowolnie wybrany temat, a takze tacy co nie lubia. Klienci dzielą
      się dokładnie tak samo.
      Jesli się nie ma ochoty na rozwijanie tematu, to sie odpowiada
      półsłówkami, a gdy nie pomaga mówi wprost:" wie pan, spieszę się" i
      już.
    • tarantinka Re: Wychowywanie dzieci 25.02.10, 09:52
      wiem kochanico o co Ci chodzi, ale są zawody, w których to rozbieranie wzrokiem
      jest niezbędne. Mój ojciec prowadził kiedyś sklep z damską konwekcją i od
      wejścia klientki wiedział jaki rozmiar jej pasuje. Pewnie jak się tak na nie
      gapił to czuły że je mierzy. Krawiec pewnie ma jeszcze bardziej wyrobione oko.
      • maitresse.d.un.francais to NIE jest krawiec, on niczego nie szyje 25.02.10, 16:07
        a tylko skraca, a gapił mi się na biust.

        Co do Kory - problemem jest sam ten pan i jego poglądy, niezależnie od tego, czy
        ja tam będę chodzić, czy nie.
        • kora3 Re: to NIE jest krawiec, on niczego nie szyje 25.02.10, 16:38
          maitresse.d.un.francais napisała:
          >
          > Co do Kory - problemem jest sam ten pan i jego poglądy,
          niezależnie od tego, cz
          > y
          > ja tam będę chodzić, czy nie.

          No nie wiem, chcesz pogadać o tym, ze sa ludzie majacy takie
          poglady? No są - w chyba kazdym zawodzie. Co mozna zrobic? NIC ...w
          przypadku usługodawców mozna powiedzieć: wiecej tego zakładu nie
          odwiedzę, bo irytuja mnie panskie zachowania i poglady. Wątpie,zeby
          się przejał. Polemika z nim ie ma snesu. Dla własnego samopoczucia
          zmieniłabym zaklad przeróbkowo-krawiecki, wszak skrócic dobrze
          spodnie umieją w kazdym chyba. Co innego jakies wymyslne szycie na
          miare.
          A propos Twojego watku przypomniała mi sie pewna fryzjerka w moim
          rodzinnym mieście. Otóż była to pani perfekcyjna, ale trudno było
          nazwac ja sympatyczną. Niemal kazda klienke krytykowala, w obrebie
          swych zainteresowań zawodowych oczywiscie: a to, ze nie dba o włosy,
          a to, ze wczesniej były koszmarnie ostrzyzone, a to, ze ma brzydki
          kolor wlasny, albo farbowany, a to ze ma rzeadkie, cienkie,
          niepoatne włosy itp. Babka miała wlasny załad, niewielki,
          zatrudniała pracownice ale zadna nie dorównywala jej kunsztem co do
          strzyenia i doboru fryzury oraz koloru. Po wyjsciu od niej miałas
          jak w banku, że znajome bedą pytac cie kto cie strzugł i gdzie,
          serio. ale o ile chciałas tego efektu na głowie, musiałas wysłuchac
          tej gadki.
          Ja byłam na to dośc odporna i latało mi co babka mówi o moich
          włosach (ze twarde, że grubasne, ze się dziwnie ukladaja, ze niszcze
          końcówki). Zalezało mi na końcowym efekcie i go miałam. Mam jednak
          mniej odporna psychicznie sisotre. Uprzedziłam ja, ze baba taka
          jest , ale dobierze jej fryz i koor perfekcyjnie. Poszla na to.
          Potem mi opowiadala, ze 2 godziny spedzine w salonie to było
          koszmar. Dowiedziała się,ze ma beznadziejny kolor, wczesniej
          najwyraźniej strzygł ja owczarz, ma liche i cenkie włosy (prawda
          akurat, tyle, ze co na to pordzi) i tak w koło. Trudno te izyte u
          fyzjara nazwac miłą dla niej (dla kogokolwiek w ogóle), ale szybko
          jej przeszło, jak zobaczyła efekt. Mimo ewidentnie odstreczającego
          zachowania pani szefowej chodziła tam jeszcze kilka lat. Teraz pani
          juz w salonie nie siedzi podobno strzyze gdzieś w domu, ale to
          daleko i siostra znalazła innego feyzjera.
          Pewnie idealnie jest, kiedy usługodawca poza tym, ze fachowy jest
          miły, fajny, dyskretny itp. tak jest najlepiej. Ale bywa też
          inaczej. Jesli jego usługa jest jakas unikatowa, jak u tej pani, to
          czasem warto pocierpie raz na miesiac, czy dwa, ale jesli nie - nie
          ma co walczyc z wiatrakami, takie moje zdanie.
        • haldeman79 Re: to NIE jest krawiec, on niczego nie szyje 25.02.10, 17:10
          maitresse.d.un.francais napisała:

          > a tylko skraca, a gapił mi się na biust.
          >
          Pewnie jest świetny(biust oczywiście), ale daleko nieosiągalny dla gościa więc
          jedyne co może to się pogapić.Nie bądź egoistką:)
          • maitresse.d.un.francais Re: to NIE jest krawiec, on niczego nie szyje 25.02.10, 17:13

            > jedyne co może to się pogapić.Nie bądź egoistką:)

            Rozumiem, że jakby kobiety pod 60. chciały cię łapać za fiutka, też nie byłbyś
            egoistką?

            Rozumiem, że "altruizm" polega na udostępnianiu swego ciała obcym ludziom - w
            tym przypadku ich wzrokowi? A może by sobie pomacać chciał? Też mam nie być
            egoistką?
            • maitresse.d.un.francais Re: to NIE jest krawiec, on niczego nie szyje 25.02.10, 17:13
              maitresse.d.un.francais napisała:

              >
              > > jedyne co może to się pogapić.Nie bądź egoistką:)
              >
              > Rozumiem, że jakby kobiety pod 60. chciały cię łapać za fiutka, też nie byłbyś
              > egoistką?
              > EGOISTĄ - oczywiście
            • kora3 Kochanoco, ale z takim podejsciem 25.02.10, 17:33
              to trudno wyjsc spokojnie na ulicę, wybacz. Pomiedzy przylaaniem sie
              komuus, czego notabene w wersji natarcywej też nie lubię, a
              obmacywaniem kogos jest jednak róznica.

              No tak to bywa, że róznym ludziom, z najrozniejszych przyczyn, mniej
              lub bardziej dysktetnie przyglają sie inni. Bo sie kotoś podoba,
              albo nie podoba, bo fajnie, albo niefalnie ubrany, bo
              niekonwencjonalny, bo duzy biust, bo fajne nogi, bo zgrabny tyeczek,
              bo kogoś przypomina. Póki to nie jest natarczywe - jest ok,a jesli
              jest też niewiele mozna zrobic, poza :
              - zniknieciem z zasiegu wzroku kogos takiego
              - wyrobieniem sobie zdania na temat jego ogady
              - zwrcenie mu w skrajnym przypadku uwagi.
              Przecież mogłaś powiedziec przeraboaczowi spodni "Byłabym panu
              głeboko wdzięczna, gdyby zajął się pan obserwacją tej czesci mojej
              GARDEROBY, którą ma pan przeraniac", nie?
              • maitresse.d.un.francais Re: Kochanoco, ale z takim podejsciem 25.02.10, 20:34
                a
                > obmacywaniem kogos jest jednak róznica.

                Jest, ale usiłowałam forumowiczowi uświadomić, że "chętne wystawianie się na
                spojrzenie" to też przyjęcie postawy poddańczej typu "jestem towar dla ciebie".

                >
                >
                > bo kogoś przypomina. Póki to nie jest natarczywe - jest ok


                BYŁO natarczywe.

                I wyraźnie seksualne.
                • haldeman79 Re: Kochanoco, ale z takim podejsciem 25.02.10, 22:22
                  maitresse.d.un.francais napisała:


                  > Jest, ale usiłowałam forumowiczowi uświadomić, że "chętne wystawianie się na
                  > spojrzenie" to też przyjęcie postawy poddańczej typu "jestem towar dla ciebie".

                  Nikt Ci nie każe chętnie wystawiać się na spojrzenia wszystkich dookoła.

                  Reagujesz jednak bardzo emocjonalnie, pozostaje więc zapytać ponownie co masz do
                  facetów w ogólności?
                • kora3 dwie sprawy Kochanico 26.02.10, 08:34
                  maitresse.d.un.francais napisała:
                  >
                  > Jest, ale usiłowałam forumowiczowi uświadomić, że "chętne
                  wystawianie się na
                  > spojrzenie" to też przyjęcie postawy poddańczej typu "jestem towar
                  dla ciebie".
                  >
                  Oierwsza to taka, ze ktoś pzyjmując posawe o jakiej wspominasz ma do
                  tego prawo.

                  Druga i moim zdaniem powszechniejsza rzecz to taka, ze wiekszosc
                  ludzi w tym kobiet:) dobrze sie czuje, gdy wyglada dobrze.
                  Gdy podkreslamy swoje atuty wygladu, a ukrywamy wady, na ogól jest
                  tak, ze podobamy sie nie tylko sobie, ale i innym. W zwiazku z tym,
                  moze sie zdarzyć, ze takze komuś, kogo zainteresowania wcale nie
                  pragniemy i jest ono dla nas niemiłe. istnieje też ryzyko, ze ktoś
                  nasz wygląd weźmie za ww. postawe. tylko, ze wg mojej oceny, jest to
                  JEGO problem, a nie mój:)
                  Nie bede ubierac się tak, jak nie chce i w czym xle wygladam,zeby
                  nie daj Bóg ktos nie pomyślał,ze mam sie za towar i podańczo czekam
                  na spojrzejnia taksujace:) Jesli ktos swoim zachowaniem sprawi,ze
                  bede sie xle czuła z tym, ze tak mysli, to sprowadze go na ziemie i
                  finał, ale włosiennicy, ani habitu nie mam zamiaru nosic, zeby tylko
                  ktos na mnie pożadliwie nie spojrzał:)
                  >
                  >
                  > BYŁO natarczywe.
                  >
                  > I wyraźnie seksualne.

                  Wierzę, sa faceci tak sie zachowujący i zawsze są dwa wyjscia:
                  zareagowac, albo zignorowac. Wychowywać sensu nie ma :)

                  A propos biustu, to przjaciółka mojej mamy ma nie tyle duzy, co
                  ogromny. Nawet go nigdy jakos szczególnie nie ekspoowała, ale i bez
                  tego jest dominującym elementem w jej sylwetce. Takze teraz, gdy ta
                  pani ma około 60 budzi on zainteresowanie panów, czasem bywa,
                  niewybrednie wyrazane, albo po prostu zdziwienie, które niektóre
                  osoby kiepsko ukrywają. Nauczyła się z tym żyć. Kiedy ktoś skupiał
                  sie na jej biuscie w sytuacji zawodowej, albo towarzyskiej
                  zwyczajnie mówiła:"Panie X, wołałabym, zeby spojrzał mi pan w oczy,
                  a te znajduja się u mnie wyzej, niz miejsce, gdzie pan patrzy, tam
                  oczu nie mam" i tym podobne teksty. działało:)
                  • maitresse.d.un.francais Re: dwie sprawy Kochanico 26.02.10, 15:20
                    kora3 napisała:

                    > maitresse.d.un.francais napisała:
                    > >
                    > > Jest, ale usiłowałam forumowiczowi uświadomić, że "chętne
                    > wystawianie się na
                    > > spojrzenie" to też przyjęcie postawy poddańczej typu "jestem towar
                    > dla ciebie".
                    > >
                    > Oierwsza to taka, ze ktoś pzyjmując posawe o jakiej wspominasz ma do
                    > tego prawo.

                    Ale nie obowiązek.
    • wisia78 Re: Wychowywanie dzieci 25.02.10, 22:17
      Że tez Ci sie chcialo tyle pisac o pierdach, pewnie masz mnostwo
      czasu :)
      • maitresse.d.un.francais Wisiu 25.02.10, 23:54
        wisia78 napisała:

        > Że tez Ci sie chcialo tyle pisac o pierdach, pewnie masz mnostwo
        > czasu :)

        Uwielbiam takie komcie.

        A co, Wisiu, z twojego punktu widzenia NIE jest pierdem?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja