mahadeva
01.03.10, 21:30
Przepraszam, ze znów ten sam temat, ale traktuję to poważnie. Misiowi
wystarczy, że spotkamy się raz na jakiś czas, uważa, że jest dobrze, czasem
sie stara. Robiłam mu sceny. Stwierdził, że marudzenia słuchał nie będzie;
jeśli mi nie pasuje, to mogę szukać innego. W sumie Miś jest ok, już nie chce
mnie rzucić, jest wierny i w ogóle. Tylko, jak dla mnie - olewa mnie. Mój były
mnie naprawdę kochał, wspierał, szanował. Miś mnie traktuje z góry, cały czas
mu coś nie pasuje. Czy tak można żyć? Już się nie boję, że mnie rzuci, jak
zajmę sie czymś ciekawym, co mnie pochłonie. Mogę powiedzieć, że mam faceta.
Nawet do siebie pasujemy. Ale czy można jakoś zabić to uczucie bycia olewanym?