Czy można żyć bez milości?

01.03.10, 21:30
Przepraszam, ze znów ten sam temat, ale traktuję to poważnie. Misiowi
wystarczy, że spotkamy się raz na jakiś czas, uważa, że jest dobrze, czasem
sie stara. Robiłam mu sceny. Stwierdził, że marudzenia słuchał nie będzie;
jeśli mi nie pasuje, to mogę szukać innego. W sumie Miś jest ok, już nie chce
mnie rzucić, jest wierny i w ogóle. Tylko, jak dla mnie - olewa mnie. Mój były
mnie naprawdę kochał, wspierał, szanował. Miś mnie traktuje z góry, cały czas
mu coś nie pasuje. Czy tak można żyć? Już się nie boję, że mnie rzuci, jak
zajmę sie czymś ciekawym, co mnie pochłonie. Mogę powiedzieć, że mam faceta.
Nawet do siebie pasujemy. Ale czy można jakoś zabić to uczucie bycia olewanym?
    • ritsuko Re: Czy można żyć bez milości? 01.03.10, 21:35
      Da, ale nie jest to życie w pełni. Za Maslowem, potrzeba afiliacji
      (co oznacza też miłość, nie tylko miłość między kobietą a mężczyzną,
      ale też poczucie, że jest się kochanym przez przyjaciół, rodzinę)
      jest niezbędna do dalszego rozwoju, samospełnienia.
      Maha Ty się zamęczysz przy Misiu, najlepsze lata Ci przelecą przez
      palce. Rzuć go w diabły
      • mahadeva Re: Czy można żyć bez milości? 01.03.10, 21:47
        hmmm na razie to jest tak, ze dopominam sie o uczucie od innych... o uwage
        innych... przedostatnia niedziele spedzilam u jego sasiadów, gdy mnie olal i
        zniknal. normalnie w tygodniu wyjezdza do pracy i uwaza, ze to jest ok, jak sie
        widzimy 2 razy w tygodniu...
        • ritsuko Re: Czy można żyć bez milości? 01.03.10, 21:54
          Szczerze? Nie wyobrażam sobie żeby mój facet znikał i musiałabym jak
          głupia znajdować zajęcie. Zwłaszcza jeśli mielibyśmy tylko te dwa dni i
          ja planowałabym spędzenie ich z nim.
          Czy jemu nie jest czasem za wygodnie z Tobą?
    • skarpetka_szara Re: Czy można żyć bez milości? 01.03.10, 21:42

      mahadeva napisała:
      Ale czy można jakoś zabić to uczucie bycia olewanym?


      Tak - kazdego wieczoru gdy go nie ma - upijaj sie
    • bijatyka Re: Czy można żyć bez milości? 01.03.10, 21:46

      Ale czy można jakoś zabić to uczucie bycia olewanym?

      No nie wyobrażam sobie tego, chyba, że sama zaczynam olewać tą drugą
      osobę. Jeśli nie olewam osoby olewającej mnie :) a ją szanuję, no to
      układ ciężki i raczej rzucam to...
    • fju_fju Re: Czy można żyć bez milości? 01.03.10, 21:50
      Nie obraz sie, ale takiego Misia nalezy kopnac w tylek i to z calych sil. Albo
      Ty zwariujesz. Tak zyc sie nie da.
    • soulshunter przepowiednia 01.03.10, 21:50
      za pare lat znudzisz sie misiowi i kopnie cie w pupke. Zosytaniesz sama, za stara, zbyt zmeczona na zawieranie nowych zwiazkow, zgorzkniala, samotna jak kundel śmietnikowy. Nawet kota nie bedziesz miala. A wyszstko dlatego ze sie uczepilas tego misia jak rzep psiego ogona. Ale przeciez ty i tak wiesz lepiej.
      • e-muffinka Re: przepowiednia 03.03.10, 09:06
        Nawet kota nie bedziesz miala.

        Gorzej jak Mis zostawi jej na pamiątkę potomka.
    • skarpetka_szara Re: Czy można żyć bez milości? 01.03.10, 21:56
      Ja nie mam pojecia co milosc ma do tego co napisalas?
    • virtual_woman Re: Czy można żyć bez milości? 01.03.10, 22:05
      Maha nie uważasz, że czas zamienić MISIA na NIEDŹWIEDZIA ?
      Bądź Ty w końcu szczęśliwa, co ?
    • pendzacy_krolik Re: Czy można żyć bez milości? 01.03.10, 22:07
      mozna.mnostwo par tak zyje,kobiety z wyrachowania, a mezczyzni z
      lenistwa (wygodnictwa).
      • mahadeva Re: Czy można żyć bez milości? 01.03.10, 22:12
        powaznie mowiac, chyba to obserwuję. a Mis jest starszy, to pewnie innej opcji
        nie widzi :)
        • pendzacy_krolik Re: Czy można żyć bez milości? 01.03.10, 22:29
          o, to tym bardziej.moj mis ma 50tke i moge zrobic mu najwieksze
          swinstwo,a on i tak sie nie wyprowadzi. nie chce mu sie zwyczajnie.
          mahadeva napisała:

          > powaznie mowiac, chyba to obserwuję. a Mis jest starszy, to pewnie
          innej opcji
          > nie widzi :)
    • 0ffka Re: Czy można żyć bez milości? 01.03.10, 22:12
      Z całym szacunkiem Mahadeva, ale twój Misio kocha swoją żonę i z nią siedzi a
      nie z Tobą, a całe te ściemy dla Ciebie, jaka ona podła, etc to, aby mieć
      darmowe fiki miki z Tobą. Daj mu kopa i znajdź faceta, który będzie Twój
      naprawdę. Szkoda życia marnować.
      • mahadeva Re: Czy można żyć bez milości? 01.03.10, 22:14
        zony to nie kocha, a siedzi w delegacji... ale mnie tez nie :/
        • bijatyka Re: Czy można żyć bez milości? 01.03.10, 22:17
          one moment please...bo ja może uważałam na poprzednich lekcjach...
          To znaczy, że ten Twój książe jest żonaty z inną kobietą ?
          • mahadeva Re: Czy można żyć bez milości? 01.03.10, 22:19
            no ma jakas tam byla zone... tylko formalnie...
            • bijatyka Re: Czy można żyć bez milości? 01.03.10, 22:22
              czyli żonę, czy byłą żonę ? bo ja dalej nie mogę się rozeznać
              • mahadeva Re: Czy można żyć bez milości? 01.03.10, 22:23
                zone...
                • bijatyka Re: Czy można żyć bez milości? 01.03.10, 22:26
                  Ale panieneczka to sobie jaja robi, czy na prawdę tkwi w takim
                  układzie i ma czelność dziwić się, że MIŚ panienkę olewa ?

                  ja to dziś albo słabo łapię tak sama z siebie, albo może to ten
                  huragan... ja nie wiem już...
                  • 0ffka Re: Czy można żyć bez milości? 01.03.10, 22:31
                    z tego co pamiętam, to jego żona jest dużo starsza od niego...
                    • bijatyka Re: Czy można żyć bez milości? 01.03.10, 22:33
                      A co to ma do rzeczy, czy starsza, czy nie ? mahadeva nie ma żadnych
                      podstaw do tego, aby robić temu miśkowi jakiekolwiek wyrzuty.
                      • kseniainc Re: Czy można żyć bez milości? 01.03.10, 22:39
                        oj moha, a Ty dalej swoje;-);-);-)
              • bakejfii Re: Czy można żyć bez milości? 01.03.10, 22:23
                MOZNA.
        • 0ffka Re: Czy można żyć bez milości? 01.03.10, 22:20
          Typ egoisty :(
          Nic mu nie mów, ale zacznij szukać kogoś na innego! Kogoś z kim będziesz na
          stałe. Później postawisz Misia przed faktem dokonanym, np: dasz zaproszenie na
          swój ślub :) Poważnie... skoro masz dużo czasu dla siebie, możesz to zrobić. Miś
          nie kontroluje tego co robisz.
          • mahadeva Re: Czy można żyć bez milości? 01.03.10, 22:22
            ;)
            • 0ffka Re: Czy można żyć bez milości? 01.03.10, 22:29
              Mahdeva lubię Cię i szkoda mi, że taka dziewczyna, jak Ty marnuje się dla tak
              bezwzględnego faceta.
              • noemi123 HA! 02.03.10, 07:02

                A nie mówiłam?!
                Ktoś tu próbował ustawić mnie i moje relacje z mężem a sam ma
                problemy z misiem będąc KOCHANICĄ? Bo przecieżten ktos tu jest
                kochanicą! Nie bójmy się nazywać rzeczy po imieniu!
                Czy to jest fair?
                Brak mi słów...
                A gdzie byli w tym czasie rodzice? Ja się pytam?
                • annjen Re: HA! 02.03.10, 09:45
                  mnie też kiedyś nawtykała w kwestii moich relacji z mężem:) a o rodziców nie
                  pytaj, bo ona ma na tym tle poważny uraz...
                  • noemi123 Re: HA! 02.03.10, 11:06
                    na innym babskim forum lament sie podniósł jak wytknęłam jej misia
                    po tym gdy skrytykowała moje postępowanie. A już krzyczała że
                    skończyła z misiem, że go pogoniła! Przyjmuję krytykę ale nie od
                    kobiety, która ma romans z żonatym. Czy ona zna żonę tego misia? Zna
                    ale zapewne tylko z jego opisów. I zapewne ta żona to wredna, stara
                    sucz, tak każdy zdradzający mówi o swojej żonie.
                    Widać postępowanie jej ma korzenie w jej domu rodzinnym. Kropka.
                    • 0ffka ku przestrodze... 02.03.10, 14:10
                      Zacytuję pewnego męża, który nie chce rozwieść się z żoną dla kochanki:
                      "...Po drugie chyba zbyt dobrze odgrywałem przed tą drugą nieszczęśliwego misia
                      i ona uwierzyła że może mnie uszczęśliwić. Jak ją teraz przekonać żeby zmieniła
                      zdanie?... W nagłe uzdrowienie mojego małżeństwa raczej nie uwierzy..."
                      forum.gazeta.pl/forum/w,150,107713039,107814558,Re_wdepnalem_w_niezle_g_.html
                      Polecam cały ten wątek:
                      forum.gazeta.pl/forum/w,150,107713039,107713039,wdepnalem_w_niezle_g_.html
    • kora3 Mahadevo nie gniewaj się 02.03.10, 07:38
      ale ty jestes po prostu głupia. nie jest to krytyka dla krytyki
      bynajmniej. nie masz 18 lat, tak młodej osobie taką pustote w głowie
      mogłabym wybaczyć, ale jak doczytałam kiedys tyś około 30-letnia.
      Non stop czytam tu o ym twoim "misu", a ani on mis hehe, ani twój.
      Gosc traktuje cię, jak kogoś do łozka, a twoje za nim latanie i
      całkowity brak instynkru samozachowawczego utwierdza ho w
      pzekonaniu, zeby tak dalej robić, bo wszak po kija robić coś innego,
      skoro idziesz za nim jak w dym pry totalnej olewce. Zastanawiam się
      czy ty nie trollujesz - całkiem serio. Jak mzna byc tak głupia
      kobito? cały czas podkreslasz, ze poza misiem nikt cie nie chciał,
      brawo - jeszcze temu gosciowi to powiedz.
      Brak mi słow na twoje zachowanie
      • 0ffka Re: Mahadevo nie gniewaj się 02.03.10, 14:13
        kora3 napisała:

        > .... Zastanawiam się
        > czy ty nie trollujesz - całkiem serio....

        Też czasami mam takie wrażenie :)
        Wydaje się, że Mahadeva dając jakiś temat ma niezły ubaw później z naszych porad :D
        • sumire Re: Mahadevo nie gniewaj się 02.03.10, 14:17
          też mi się tak wydaje.
          • 0ffka Re: Mahadevo nie gniewaj się 02.03.10, 14:20
            sumire napisała:

            > też mi się tak wydaje.

            Po prostu dziewczyna czasami nudzi się i robi sobie żarty z nas na forum :)
            Stworzyła fikcyjną postać kochanki i tyle.
            Może nawet jest żoną takiego misia niewiernego...
    • wacikowa Re: Czy można żyć bez milości? 02.03.10, 08:04
      Maha już tak ma. Takie huśtawki coby było o czym pisać i biadolić.
      Kto ją czyta to wie. Wychodzi z założenia,że "Miś ch... ale mój".
      Robi ją gość tak,że inna szanująca się kobieta już dawno kopnęła by go w dupę
      ale nie Maha. Maha jak wrzód na dupie musi się go trzymać. Dla niej bez
      znaczenia co sobą gość reprezentuje liczy się,że ma faceta i nie jest starą
      panną. Poniża ją ma ją za śmiecia a ona i tak maślanymi oczami patrzy na niego i
      zadowala.
      Nawet nie zauważa ,że jest "kpiną kobiety".
      A teraz Maha do Ciebie:
      Weź Ty się lecz kobieto. Dobry psycholog uwolni Cię z tego żałosnego myślenia.
      • kora3 Re: Czy można żyć bez milości? 02.03.10, 08:10
        to chyba faktycznie jakieś zaburzenie
        • wacikowa Re: Czy można żyć bez milości? 02.03.10, 08:15
          Kora żal mi było Mahy na samym początku teraz już nie działa na mnie jej
          skomlenie. Ona wcale nie chce z tego wyjść. Jej tak dobrze jest. Zwyczajnie
          kocha być dołowana i poniżania. Jestem pewna,że nawet jakby ją miś uderzył to
          też nie widziałaby problemu.
          • kora3 Re: Czy można żyć bez milości? 02.03.10, 08:19
            odnoszę podobne wrazenie. Jak mzna dac się tak traktowac? Inna
            sprawa gdyby ona tez traktowala znajomosc z tym tuypem na luzie,
            wtedy ok . ale tak? ciekawe co on musi zrobic,zeby babie odkreciło
            sie w głowie.
    • s.p.7 Re: Czy można żyć bez milości? 02.03.10, 08:13
      tym razem troche ianczej do tego podejde.

      Spytaj sie go czy chial by mieć z Toba dziecko (nawet jesli ty nie)
      oraz co sądzi o ślubie itd

      mysle ze moze ac ci to jasny obraz o misiu.
      Misa mozesz kochac, mis moze kochac ciebie na swoj sposob,
      nie ejst to nic nadzwyczajnego

      ale wg mne powinnas miec swiadomosc jakiego rodzaju jest to znajmomosc i jaka
      wiąze sie z nią przyszlosc

      jesli ci to pasuje to super, jesli nie to trudno
      • kora3 i TO mają być kryteria? hehehe 02.03.10, 08:30
        s.p.7 napisał:

        > tym razem troche ianczej do tego podejde.
        >
        > Spytaj sie go czy chial by mieć z Toba dziecko (nawet jesli ty
        nie)
        > oraz co sądzi o ślubie itd

        Nie miej mi za złe Sp 7, ale zastanawiam się zawsze co czują ludzie
        tak prosto rozumujący, jak Ty i jakie to jest uczucie miec w głowie
        tylko takie proste, zeby nie rzec schematyczne "rozwiazania".

        To,co ktos mysli o slubach i dzieciach, a juz zwłaszcza to co mówi
        to ejst sprawa drugorzedna, poniewaz podłoze tego co mysli i mówi
        moze byc zupełnie inne niz tobie sie zdaje.

        Najwazniejsze jest, jak się człowiek zachowuje!!!
        czy szanuje druga osobę, jej uczucia, jej poglady. sluby, a juz
        zwłaszcza dzieci z tym człowiekiem to byłoby dla Mahadevy najwoeksze
        nieszczescie pod słońcem! Bez dzieci zwłaszcza jest jescze szansa,
        ze baba kiedys oprzytomnieje i kopnie w zad tego kolo, jakby miala
        dziecko z nim szanse malałyby gwałtownie. A ten gosc czy miałby z
        nia sluby i dzieci, zy nie traktowałby ja dokładnie tak samo, jak
        teraz, czyli olewająco. Powody sa dwa: on serio ja olewa, a ona
        pozwala się tak traktowac.

        A propos dzieci i slubów: gdyby mnie mój facet zaczał molstować o
        dziecko niestety musialabym sie z nim rozstac. Nie chce miec dzieci
        i basta. nie ze z nim, tylko wcale - umiesz to pojąc? Podobnie jak
        nie chce zadnych slubów i gdyby to był jego warunek, wiałabym
        biegiem, bo juz takie cudo z takim warunkiem miałam:) - ugiełam się
        i potem miałam kłopoty.
        Trudno zrozumiec? jak bedziesz duzy to wiecej bedziesz rozumiec -
        duzy moze wiecej :)
        • s.p.7 Re: i TO mają być kryteria? hehehe 02.03.10, 09:42
          > Nie miej mi za złe Sp 7, ale zastanawiam się zawsze co czują ludzie
          > tak prosto rozumujący, jak Ty i jakie to jest uczucie miec w głowie
          > tylko takie proste, zeby nie rzec schematyczne "rozwiazania

          jesli moje rozumowanie jest wg ciebie proste, i nei dosc tego jest dla ciebie
          niejako dowodem na to ze dna osoba prezentuje TYLKO schematyczne pseudo rozwiązania
          na podstawie 3 linijek luznych mysli to jak wg ciebie wyglada przy tym akt
          ktorego sie dopuszczasz. A ktory polega głownie na projekcjach myslowych
          wynikajacych z niczego.
          Jak tak krótki fragment moze byc dla kogokolwiek kto jest cosbardziej
          rozgarniety od psa, wyznacznikiem wszystkich przeszlych, terazniejszych i
          przyszlych schematow myslowych?
          To ejst tak jak bys... usłyszała ze ktos puscił bąka, i zaczeła pytac taką
          osobę: jak to jest... mylec niemal jak kupa, tylko ododbytniczymy wyziemwami,
          jak to ejst byc chodzacą fizjologiczną maszynkądo wydawania odgłosów, w twojej
          glowie jest tylko eho.

          Mysle ze to tak jak by porównywać neandertalczyka do małpy.


          > To,co ktos mysli o slubach i dzieciach, a juz zwłaszcza to co mówi
          > to ejst sprawa drugorzedna, poniewaz podłoze tego co mysli i mówi
          > moze byc zupełnie inne niz tobie sie zdaje.
          >

          dlaczego zakaładasz, ze ja zakładam iż to co ktos mowi o slubach i dzieciach
          jest tozsame z tym co mi sie wydaje?
          Nie nie zakładam tak.
          Niemniej stosunek danej osoby do tematu ślubu i dzieci w pewncyh okolicznosciach
          i sytuacjach moze byc altwym i szybkim wyznacznikiem stosunku emocjonalnego w
          kontekscie kulturowym do danej osoby.

          Jesli ona i jej "miś" planują 3 dzieci i ślub,
          cala orkiestra jest przygotowana i oplacona, daty odznaczone w notatnikach,
          goscie zaproseni
          Jednoczesnie staraja sie o dzieci.

          Sytuacja wyglada troche inazej, troche bardzoinaczej. Oczywiscie, wszystko jest
          kwestia indywidualna. Tego co ktos oczekuje od zycia, jake ma pojecie milosci,
          planow,aspiracj owobec siebie, rodziny, partnera.
          Niemniej na sam poczatek stosunek partnera, szczegolnie męzczyny do kwesti
          dzieci i ślubu jst wg mnei dosc często kluczowy.

          daje podstawe do analizy czy dane zachoawnie jakiekowiek by nie było mozna uznać
          za charakter i specyfike wyrazanai uczuc. Co jest kluczowe.
          Czesto ejst tak ze dana osoba tylko tak potrafi realziowac milosc, tak bylatego
          uczona, tak to rozumuje, tak odnosili sie rodzice, tak on odnosil siewobec
          innych kobiet i nie potrafi inaczej.



          Wtedy mzoan sie zastanawiac czy takie pojmowanie czym ejst dane uczucie
          odpowiaada danej osobe. I z czym mamy do czyenienia, z mezczyna ktory znalazł
          sobielalkędo pykania z którą mozna pokazac sie na bankiecie
          czy z kims kto powazniej podchodzi do pewncy hkwesti, emcojonalnie jest
          zaangazowany a reakcje wynikają ze specyfiki rozumienai i wyrazania czegos co
          dana osoba uznaje za milosc, a to nei ejst taki oczywiste.
          Oczywiscie ubiegaja twoje projekcje nie uwazam ze to co powie w sprawie slubu i
          dzieci jest absolutnym wyznacznikiem,
          moze byc tylko i az wyrazną przesłanką do pewnych analiz tego co jest uczuciem a
          co nim nie jest.

          > Najwazniejsze jest, jak się człowiek zachowuje!!!
          > czy szanuje druga osobę, jej uczucia, jej poglady. sluby, a juz
          > zwłaszcza dzieci z tym człowiekiem to byłoby dla Mahadevy najwoeksze
          > nieszczescie pod słońcem! Bez dzieci zwłaszcza jest jescze szansa,
          > ze baba kiedys oprzytomnieje .... nie tak samo, jak
          > teraz, czyli olewająco. Powody sa dwa: on serio ja olewa, a ona
          > pozwala się tak traktowac


          Czy najwazniejsze jest to jak czlowiek sie zachowuje?
          Mysle ze istotne jest wszystko, od mysli, emocje poprzez zachowania, sytem
          wartosci, plany, osobowosc, reakcje itd.
          Zachowanie jest tylko konsekwencją zlozonych spraw tkwiązych w głebi czlowieka
          czasem wynika z podejmwoancyh decyzji.

          Oczywiscie nei wiele wiemy o tej sytuacji, ze misiek to a misiek tamto, łątwo po
          prostu powiedziec "kopnij go w dupe" kierujac sie własnymi kryteriami opartymi
          na pozornych relacjach. Bo wg mnei trudno kateogrycznie cos powiedziec jesli nie
          widzi sie tych lduzi, nieczuej sie emocji ktore sie tam pojawiają.

          Wg mnie tak pobierznie i intuicyjnie traktuje on kobiety jako dodatek do zycia,
          a nie cos co jest osią motywacji, zaangazowania czy budowania przyszlosci, a
          podejrzewam ze to dosc istotne dla wiekszosci 30 latek wiązących się z męzczyzną
          i planujacych z nim przyszlosc.
          Nie traktuje tego powaznie, bedzie szukal kobiety która idealnie wpasuje sie w
          dany schemat kobietki która ładnie wyglada, ejst mila, zaspokaja seksualnie,
          umila wieczory,
          Ale nie az tak do konca, ejsli prawdą jest to co pisze autorka ze jest WIERNY,
          tzn bardziej wyglada to an to ze po prostu nie poswieca kobiecie sbyt duzo
          uwagi, nei przesiaduje z nia godzinami, na raz na jakis czas costam sobie
          porobimy, mozemy sie spotkac 3 razy na tydzien czy raz w weekend bo mam wyjazdy itd.
          Aktualnie to schemat dosc czesto powtarzany w zwiazkach któe bardziej
          koncentruja sie na zyciu poza soba niz na wlasnych relacjach i uczuciach.
          To relacje w ktorych inwestycjaw zwiazek wiecej niz te kilak godzin w tygodniu
          jest marnotrastwem czasu i ja takich ludzi rozumiem,

          pisala wczesniej zejst kasiasty, w taki schemat z takim mezczyna to tusiace
          kobiet chialy by sie wpisac.
          Tylko przypuszczam ze autorka ma abicje tworzenia czegos bardziej emojonalnego,
          pelniejszego.
          To mzoe byc trudne taką osobą le nie mozna wykluczyc, ze to sie zmieni.

          Pytałem o ślubi dzieci poniewaz osią "SCHIZOW" wiekszosci kobieti to co zostało
          tez zanczone w tym watku jest troska o swoją przyszlosc i stabilnosc związku.
          Takie sprawy jak slub i wspolne potomstwo sa jednak dobrym spoiwem chociaz jak
          wiadomo emcoje są ttu kluczowe bo to samo w sobie neiczego zagwarantowac nei
          moze, moze natomiast okreslic scheta myslowy tego mezczyny.

          Oczywiscie wszystk ozalezy od tego czego ona chce, ejsli chce by mis byl zni
          codziennie, byl cieplutki, emocjonalnych kochliwy, i byl non stop z nią i przy
          niej...
          to enich lepiej zmieni sobie model misia na bardziej pluszowy, z piekniejszymi
          oczkami,
          bo ten nei spelnia tych warunkow i tyle, mozna powiedziec co sie o tym sadzi i
          jak misiej nei ma ochoty na zmiany to podejmuje sie decyzje. Wiele kobietzostaje
          w pewncyh sytuacjach liczac na to ze mogą "zmienic" swojego meczyne i czesto
          konczy sie to agreesjąi zdradami w momencie kiedy zmiana nie przychodzi.

          jednakze kiedy sa uzcucia męzczyna moze troche sie nakierunkwoac, czasem zmienic
          podejsciejesli mu zalerzy,od nie wyglada na takiego kturemu bardzo zalezy ale
          nei wyglada tez na takiego kturemu az tak wcale nie zalerzy.

          czasem sporo mozna sie o tym dowiedziec jak lduzie reaguja na rozstania,
          bo moze byc tak ze na kolanach bedize do niej wracal...

          Jesli zalerzy autorce na stabilizacji - slub i dzieci moze dac sporo
          Jesli zalezy jej na prawzdiwosci emocjonalnej i trwalym spoiwie opartym na
          milosci - to mozna troche popracowac, popatrzec na reakcje, ale nie próbować
          zmeinaic cos przez awantury wg mnie,
          Jeslisie nei zmieni a to nei odpowiada - no to po co siedziec przy obiedzie
          ktorego nei ma sie occhoty zjesc?

          > A propos dzieci i slubów: gdyby mnie mój facet zaczał molstować o
          > dziecko niestety musialabym sie z nim rozstac. Nie chce miec dzieci
          > i basta. nie ze z .....
          > Trudno zrozumiec? jak bedziesz duzy to wiecej bedziesz rozumiec -
          > duzy moze wiecej :)


          Nei chesz miec dzieci? :)
          to moze mnie adoptujesz chociaz...

          Nie chce miec dzieci
          > i basta. nie ze z nim, tylko wcale - umiesz to pojąc?

          patrzac jak sie zachowujesz na podstawie twoichwpisow to ci cię w tym wspieram,
          po co miala bys kogos krzywdzic?
          czy tu umiesz to pojąc? wiesz to ejst takie: Suchaj debilu, kur.wa jestes tak
          tepy... dziecko nie mialoby wspanialego zycia i kcohajacej troskliwej matki ja
          mniemam. Wiec dal mnie to ok.

          ejsli chozdi o słub :) to podzielam tw
          • s.p.7 Re: i TO mają być kryteria? hehehe 02.03.10, 09:50
            ... jesli chodzi o slub to podzielam twoja opinie w tej kwesti, choc z pewnoscia
            ma ona rozne podstawy wg mnei jedynym i prawdziwym spoiwem moga byc tylko serca
            ldzui czyli ich emcoje, pragnienia, zaangazowanie, oczekiwania czy bardziej to
            co chca drugiej osobie dac.

            dochodza do tego poglady religijne, na pewne kwestie, i wiele innych
            praktycznych spraw.
            dla wiekszosci lduzi to jest po prostu rytuał inicjacyjny, lub cos co dajee
            jakas forme spolecznie i kulturowo regulowaną związku.

            Trudno zrozumiec? jak bedziesz duzy to wiecej bedziesz rozumiec -
            duzy moze wiecej :)


            :) nie mam problemów z rozumieniem tylko czasami po prostu moje zdanie rozni sie
            od twojego. Z tym tez czasem trzeba sie pogodzic chociaz nie musisz :)
            Nei wiem skad twoje projekcjeo mojej "małosci" jak bys mnei w realu zobaczyla to
            byc moze byla bys zaskoczona ;)
            • kora3 SP7 02.03.10, 11:51
              nadużywasz słowa projekcja :)
              a wyobrazenie o twej "małosci", czy raczej młodosci:) stąd, że
              wspominałeś, ze się uczysz w gimnazjum :) oraz z , całym szacunkiem,
              twego sposobu pojmowania świata.
              • s.p.7 Re: SP7 02.03.10, 23:09
                masz do tego prawo,
                projekcja? moze Subiektywizm wyobrzeń... cosw ten deseń.

                Mamy wizje kogos/czegos i z tą wizje w glowie np "Gimnazjalisty" toczyy rozmowe...
                cozn iej moze wynikac? wg mnie bedąwynikaly tylko sprowstwaania w stylu,:
                "nie, nie mysle tak, nie załozyl bym tego" itd

                No tak wielki w ytymszacunek i wyrzonienie dla mnie :)
                poniewaz cenisz mnie tak wysoko... gimnazjum
                a ja tylko piaelm ze przygotowojue sie do egzaminow gimnazjalnych bo przeciez
                caly czas jestem w podstawowce, aledzieki za tą nobilitacje "edukacyjną"... w
                najwspanialszych snach bym nie przypyuszczal... przeciez gimnazjum dopiero za 2
                lata...
          • kora3 Re: i TO mają być kryteria? hehehe 02.03.10, 10:28
            wczesniejszej czesci nie komentuje, jako, ze i po co:)

            s.p.7 napisał:


            > dlaczego zakaładasz, ze ja zakładam iż to co ktos mowi o slubach i
            dzieciach
            > jest tozsame z tym co mi sie wydaje?

            dlatego,ze radzisz Mahadevie o o pytac i na tej podstawie wyciągac
            wnioski jaką przyszłosc ma jej zwiazek z "Misiem">


            > Niemniej stosunek danej osoby do tematu ślubu i dzieci w pewncyh
            okolicznosciac
            > h
            > i sytuacjach moze byc altwym i szybkim wyznacznikiem stosunku
            emocjonalnego w
            > kontekscie kulturowym do danej osoby.

            Mylisz się. Dlatego własnie podkreslilam to, ze rozumujesz za
            prosto. Teoria teoria, a w praktyce bierze się pod uwagę tzw.
            warunki brzegowe. Czyli to, ze postawa człowieka wobec
            najrózniejszych zjawisk czy pogladów jest wypadkową wielu rzeczy, a
            nie tylko konsekwencją jednej. Na ogół i najczesciej tak własnie
            jest.
            >
            > Niemniej na sam poczatek stosunek partnera, szczegolnie męzczyny
            do kwesti
            > dzieci i ślubu jst wg mnei dosc często kluczowy.

            No i widzisz, dochodzimy do sedna twego błedu logicznego. polega on
            na tym, iz zakladasz, ze oświadczyny i chec posiadania dzieci są
            miara uczuc. Tymczasem ludzie zenią się i wychodzą za mąz takze z
            innych przyczyn. Np. dla kasy, np. po to, by zabezpieczyc sobie byt,
            np. dlatego, zeby im rodzina dał spokój. Klasycznym przypadkiem jest
            historia ksiecia Karola i Diany Spencer. wcale jej nie kochał, ale
            musiał sie ozenic z kims spełniającym wymogi, to i się ozenił i
            pewne jak najbardziej chciał miec z nia dzieci, by podtrzymac
            dynastie.
            >

            > Czesto ejst tak ze dana osoba tylko tak potrafi realziowac milosc,
            tak bylatego
            > uczona, tak to rozumuje, tak odnosili sie rodzice, tak on odnosil
            siewobec
            > innych kobiet i nie potrafi inaczej.

            jesli tak jest to nalezy od takiej osoby wiac, sczególnie unikając
            slubów, a zwlaszcza dzieci z kims takim.


            > moze byc tylko i az wyrazną przesłanką do pewnych analiz tego co
            jest uczuciem
            > a
            > co nim nie jest.

            To wszystko zalezy od tego czego oczekuje druga strona mój drogi. A
            takze od tego, DLACZEGO kos jest na tak, albo na nie.
            Ktos kto usilnie pragnie dziecka z osobą, której ciaza i ooród moga
            zagrazać wyraza raczej skrajny egoizm niz miłosc, nie sadzisz?
            > ]
            >
            > Czy najwazniejsze jest to jak czlowiek sie zachowuje?

            tak najwazniejsz- bo czyny nie słowa sa miarą wspólnego zycia.

            > Mysle ze istotne jest wszystko, od mysli, emocje poprzez
            zachowania, sytem
            > wartosci, plany, osobowosc, reakcje itd.

            Ale to wszystko co tu napisałeś sklada się na nic innego, jak
            ZACHOWANIE wobec danej osoby :)

            >
            Bo wg mnei trudno kateogrycznie cos powiedziec jesli ni
            > e
            > widzi sie tych lduzi, nieczuej sie emocji ktore sie tam pojawiają.

            Wiesz, gadka, ze niewiele sie wie trzyma się kupy, tyle tylko, ze w
            zwiazku z tą Twoja jakze odkrywaczą myslą trzebaby zamknąc forum :)
            ZZ reguły tak tu jest, ze jesli ktos opisuje tutaj swoją osobistą
            sytuację to czyni to ze swojego punktu widzenia, a druga strona
            chyba pojawia się rzadko.
            W zwiazku z tym w zasadzie kazdą wypowiedź osobistą mozna
            skwitować "Nic nie powiem, bo to jednostronna relacja" :)

            Natomiast co do rady, zeby kopnąc w de. zasada jest prosta: jesli
            coś ci nie odpowiada postaraj się to zmienic, jesli nie da się
            zmienic, wymiksuj sie z tej sytuacji.
            >

            > Nie traktuje tego powaznie, bedzie szukal kobiety która idealnie
            wpasuje sie w
            > dany schemat kobietki która ładnie wyglada, ejst mila, zaspokaja
            seksualnie,
            > umila wieczory,

            No i ok - rzecz w tym, zeby tej kobietve to odpowiadało, jesli nie -
            trza zwijac zagle i czesc.
            >
            > pisala wczesniej zejst kasiasty, w taki schemat z takim mezczyna
            to tusiace
            > kobiet chialy by sie wpisac.

            Chyba nieuwaznie czytasz Mahę. W jakikolwiek układ z tym gosciem,
            zadna kobita z rozumem w głowie nie chciałaby się wpisywac.
            Kasiasty? No mzoe, mzoe - ale jak pisze Maha zdaje się, ze nie
            wspomagał jej finansowo, nawet gdy na jego prośbe rzuciła prace. Co
            jej wiec z tego, ze jest kasiaty rzekomo i co ona niby ma z
            tego "schematu"?


            > To mzoe byc trudne taką osobą le nie mozna wykluczyc, ze to sie
            zmieni.

            Nie ma na co liczyc,ze to sie zmieni.
            >
            > Pytałem o ślubi dzieci poniewaz osią "SCHIZOW" wiekszosci kobieti
            to co zostało
            > tez zanczone w tym watku jest troska o swoją przyszlosc i
            stabilnosc związku.

            Rozumiem, ale tu nie ma w ogóle zadnego związku! Gosc ja traktuje
            jako pogotowie seksualne, co tu o jakims zwiazku gadać.
            >
            > Jesli zalerzy autorce na stabilizacji - slub i dzieci moze dac
            > Jeslisie nei zmieni a to nei odpowiada - no to po co siedziec przy
            obiedzie
            > ktorego nei ma sie occhoty zjesc?

            no o wlasnie! od X czasu gosc ja traktuje per noga, wiec nie a sensu
            przy nim tkwic - wreszcie rozumiesz.

            • s.p.7 Re: i TO mają być kryteria? hehehe 03.03.10, 00:10

              > dlatego,ze radzisz Mahadevie o o pytac i na tej podstawie wyciągac
              > wnioski jaką przyszłosc ma jej zwiazek z "Misiem">


              Gdzie napialemze kaze jej na podstawie moich pytan wyciagac wnioski?
              projekcja.
              napsaiem ze jego stosunek do tych kwestii mozestac sie dobrą baządo analiz jego osoby oraz relacji

              > Mylisz się. Dlatego własnie podkreslilam to, ze rozumujesz za
              > prosto. Teoria teoria, a w praktyce bierze się pod uwagę tzw.
              > warunki brzegowe. Czyli to, ze postawa człowieka wobec
              > najrózniejszych zjawisk czy pogladów jest wypadkową wielu rzeczy, a
              > nie tylko konsekwencją jednej. Na ogół i najczesciej tak własnie
              > jest.


              mysle sie... to razcej kwestia twojej opini na ten temat.
              Napisalem w kontekscie kulturowym. W kontekscie calej znajomosci jesli ma sie na mysli trwałosc takiego zwiazku mowic to zmoe sporo, jesli rozumiemy co kots ma na mysli i co to oznacza.
              Ktos kto planuje z kims slub i dzieci to zupelnie inny przypadek niz ktoskto traktuje daną osobę bardzo powierzchownie i niezobowiązujaco, w taki sposob jak mogl by ja porzucic i wymienic w ciagu tygodnia lub dwoch
              To eni ja rozumuej za prosto tylko ty wyciagaszw nioski nie rozumiejac co mialem na mysli. rzekoma prostota to albo twoja interpretacjai opinia o mnie albo opienia na podstawie twoich wniosko i przypuszczen odnosnie moich wypowiedzi. czyli budowanie iopini na projekcjach.

              Czyli to, ze postawa człowieka wobec
              > najrózniejszych zjawisk czy pogladów jest wypadkową wielu rzeczy, a
              > nie tylko konsekwencją jednej. Na ogół i najczesciej tak własnie
              > jest.

              tak wlasnie napisalem bo tak wlasnie mialem na mysli

              > No i widzisz, dochodzimy do sedna twego błedu logicznego. polega on
              > na tym, iz zakladasz, ze oświadczyny i chec posiadania dzieci są
              > miara uczuc. Tymczasem ludzie zenią się i wychodzą za mąz takze z
              > innych przyczyn. Np. dla kasy, np. po to, by zabezpieczyc sobie byt,
              > np. dlatego, zeby im rodzina dał spokój. Klasycznym przypadkiem jest
              > historia ksiecia Karola i Diany Spencer. wcale jej nie kochał, ale
              > musiał sie ozenic z kims spełniającym wymogi, to i się ozenił i
              > pewne jak najbardziej chciał miec z nia dzieci, by podtrzymac
              > dynastie.


              To eni jest moj blad logiczny tylko twoje konkluzje o tym co tobei sie wydaje ze mysle, czy barzdiej konkuzje odnosnie interpretacji moich wypowiedzi, ktore jednak nie maja nic w spolnego z tym co mialem na mysli piszac jakies zdanie czy zwrot.
              Pisze cos... ty odczytujesz to na swoj sposob i potem mowisz ze to neilogiczne- odnosi sie to jednak tylko do twoich interpretacji a nie do tego co mam an mysli.

              a wiec powatarzam; NIE ZAKLADAM ZE OSWIACZYNY SA PODSTAWĄ UCZUĆ... powaznie.. gdzie to wyczytałas? nie napialem tak, nigdy niemialem tego na mysli, jednoczenie w wielu punktach swojej wypowiedzi zaznaczylem ze jest inazcej.
              Ty jednak robisz tutaj za MEDIUM i uwazasz ze wiem co mialem na mysli... ale nie... ty idziesz dalej, twierdzisz ze cos załozylem a co jest tylko twoją interpretacja z kosomu, interpretacja osobistą któa PRZYPISUJESZ MI. nie wiem po co to robisz, ale powturze ze nie zakladam tego wiec logicznei rzecz biotrąc rzekomy bld logiczny ktury odnaazlas nie odnosi sie wzadnym stopniu do mnie.

              I twoje wyjasnienia sa wyjasnieniami do twoich wlancych zalozen, zalozen odnosnie tego co mysle. Czyli dyskutujesz ze swoimi myslami a nie ze mną.

              > jesli tak jest to nalezy od takiej osoby wiac, sczególnie unikając
              > slubów, a zwlaszcza dzieci z kims takim.


              to jzu decyzja danej osoby. autorka pisala, ze rzeczywiscie miał zimna matkę i kilka wrednych babsztyli wokol siebie ,dlatego zmoe nauczycl sie pewncyh mechaznimow reakcji, boi sie zbytnio emocjonalnego kontaktu bu kilkanascie lat ejgo zycia w zlych warunkach wychodzi mu bokiem.
              Jednak wg mnei taka osoba mzoe sie przelamac i uwierzyc ze kobieta nei jest zagrozeniem dla niego... wymagac to ejdnak bedzie troche pracy pzoniewaz on jest pelen mechanizmow obronnych. Czy pracowac nad tym czy uciekac. to juz jest jej decyzja. osobiscie to jestem za tym by przynajmniej spróbować komus pomoc i to dobrze.

              > To wszystko zalezy od tego czego oczekuje druga strona mój drogi. A
              > takze od tego, DLACZEGO kos jest na tak, albo na nie.
              > Ktos kto usilnie pragnie dziecka z osobą, której ciaza i ooród moga
              > zagrazać wyraza raczej skrajny egoizm niz miłosc, nie sadzisz?


              Analzia jest skuteczna tylko kiedy analizuje sie tylko cos w kontekscie. Ponieawz nic do konca nigdy neibedzie jednoznaczne jesli nei dojsdzi sie do prawdy.
              W tym kontekscie opinia auorki watku co do jego zapatrywania sie na dziecko zmoe byc punktem wyjscia d okolejncyh analiz, ale oczywiscie samo w sobie nei moze stanowic niczego istotnego i nigdy tak nei zakladalem, nigdy tak nei napisalem, to twoja interppretacja.
              Wiec sprostowujesz cos co nie jest mioja opinią i czego nie sądze, a wiec potwierdzam twoje zdanie w tej materii.

              > tak najwazniejsz- bo czyny nie słowa sa miarą wspólnego zycia.
              JA wychodze krok dalej i twierdze ze najwazniejsza jest prawda.
              Zachowanie tak samo moze byc udwane, i byś jakąśformą udwania, bo ktos rzeczywiscie moze działac pięknie, przynosic kwiaty, pieniądze itd...
              ale nie bylo w tym prawdziwosci, nie kryly sie za tym zadne emocje, wartosci.
              któs mugł to robic z powodow nawet przeciwnych danej osobie,
              jesli mowimy tu o prawdziwosci to takei sytuacje sie zdarzają

              > Ale to wszystko co tu napisałeś sklada się na nic innego, jak
              > ZACHOWANIE wobec danej osoby :)

              jesli jzu analizujemy wszystkie mozliwe hipotezy, to czasem ktos dziala inaczej niz czuje.
              Robi to z roznych powodow.
              Takie przypadki sie zdarzaja, ktos moze byc po prostu slaby...

              > Wiesz, gadka, ze niewiele sie wie trzyma się kupy, tyle tylko, ze w
              > zwiazku z tą Twoja jakze odkrywaczą myslą trzebaby zamknąc forum :)
              > ZZ reguły tak tu jest, ze jesli ktos opisuje tutaj swoją osobistą
              > sytuację to czyni to ze swojego punktu widzenia, a druga strona
              > chyba pojawia się rzadko.
              > W zwiazku z tym w zasadzie kazdą wypowiedź osobistą mozna
              > skwitować "Nic nie powiem, bo to jednostronna relacja" :)


              Forum jest wlasnie od tego by wymieniac mysli, dzielic si emcojami spostrzezeniami, czy jakikolwiek inny powod ma ktos kto cos wypisuje. Uwazam ze mozna dochodzic do prawdy majac jednoczesnei swiadomosc ze mamy mozlwiosc poznania tylko czesci z niej. Co eni znaczy ze nalezy zrezygnowac z wszelkich poszukwiań.
              Mysle ze nalezy zalozyc ze autorka psize prawde, poniewaz zalezy jej na tym by podejmowac wlasciwe decyzje a wiec rzetelność jest jej zawsze na reke.
              Choc wiem że są ludzie ktorzy is ami siebie potrafią okłamywac.

              > Natomiast co do rady, zeby kopnąc w de. zasada jest prosta: jesli
              > coś ci nie odpowiada postaraj się to zmienic, jesli nie da się
              > zmienic, wymiksuj sie z tej sytuacji.
              > >

              Proste rady nei zawsze są dobre.
              Wiem ze wielu ludzi lubi zachowywac pzoory dobrych wyborów.
              Spotykaja kogos, jednak nie sa pewnie siebie i zachowania danej osoby uznająza złe. Maj d otego prawo to ich decyzje.
              Ale wynikajace z wlasncyh slabosci. Utwierdzaja sie w przekonaniu ze postąpili slusznie tylko po to by czuc sie ok,
              Podczas gdy obiektywnie rzecz biorąc i patrzec na przyszle zycie takiej osoby to mogla byc fatalan decyzja.

              Np dziewczyna rzuca chlopaka poniewaz on zbyt prowokujaco sie spjrzal na inną kobietę mimo ze ogolnei byl super, no spoko jj decyzja, ale pozniej widzi ze nei ma szans spotkac nikogo lepszego, pzoatym inni tez sie patrza prowokujaco na inne, az w koncu po paru atachwiaze sie z jakims cieciem lub mezczyna ktury "pije i bije".
              NIby nie mozna kontestowac danej decyzji ale warto czasem komus uswiadomic zeby uipewnil sie w tym co o kim sadzi
            • s.p.7 Re: i TO mają być kryteria? hehehe 03.03.10, 00:22
              >
              > Chyba nieuwaznie czytasz Mahę. W jakikolwiek układ z tym gosciem,
              > zadna kobita z rozumem w głowie nie chciałaby się wpisywac.
              > Kasiasty? No mzoe, mzoe - ale jak pisze Maha zdaje się, ze nie
              > wspomagał jej finansowo, nawet gdy na jego prośbe rzuciła prace. Co
              > jej wiec z tego, ze jest kasiaty rzekomo i co ona niby ma z
              > tego "schematu"?


              Wiesz takie gadanie...
              Naprawde niektore kobiet nei maja za fajnie, a jak maja to nqarzekaja na brak
              kasy i potem zdradzają...
              Uwierz mi, wiele przecietncyh dziewczyn ze wsi/z maista, super by sie czul ow
              takim ukladzie.
              Jednak dla osoby szukajacej jakosci w zyciu emcojonalno-zwiazkowym takie
              zachowanie bedzie niedopuszcalne. Pozatym milsoc zawiera w sbie jdnak troche
              rozsadnej tolerancji w sensie ze trzeba widziec na co mozna sie godzic a na co nie.
              Dla jednej to taki typek mial by "kopa w dupe na dzien dobry"
              a dla innejjest niedoscignionym marzeniem, mysle ze grunt to wiedziec czego sie chce

              (Potem mozna sie wpisywac w wątek o samotnych kobietach z wygurowanymi ambicjami
              wzgledem partnerów hehe)

              > Nie ma na co liczyc,ze to sie zmieni.
              samo z siebei mzoe nie
              cczasem trzeba cos z tym zrobic... nie mowie o szantazu... czy agresji bo to sa
              najczestrze reakcje kobiet w takich sytuacjach, ale mimo wszystko sa jednak
              skuteczne dosc czesto ( w miarę)
              to dosc trudna sztuka rozumenai przyczynzachowan czlowieka i pracy nad tym, on
              sam musial by meic motywacje do zmian, razem mzona wypracowac kompriomisy; jesli
              zwiazek ma dobre fundamenty udaje sie to,
              CZasem męzczyne trzeba opuscic by poczul ze zachowywal sie zle i zmeinial sie
              realnie.
      • annjen Re: Czy można żyć bez milości? 02.03.10, 09:42
        Maha kategorycznie nie chce mieć dzieci i miś jest z nią też dlatego:)
        • mahadeva Re: Czy można żyć bez milości? 02.03.10, 10:47
          czasem wspomina o dzieciach, raz powazniej, raz mniej - ale wie, ze
          mu wolno, bo ja nie chce, poza tym - moze chce mnie sprawdzic,
          poprzednia bardzo chciala miec dziecko z nim i uciekł. slubu nie
          chce, bo sie zrazil, zreszta nie wiadomo, czy sie rozwiedzie - on
          tez jest niewolnikiem swojej zony - nienawidzi jej i chetnie by sie
          rozwiodl, ale go trzyma za jaja... no i - przynajmniej tu tez czuje
          sie bezpieczny, sam to powiedzial, przynajmniej, ja nie przymuaszam
          go do slubu - to jest wg. niego niewola... no takiej wizji swiata
          sie nauczyl. sp. 7 ma dobry punkt, ze facet spedzil z babami 20 lat
          i nauczyl sie traktowania ich... ja musze go na nowo wychowywac.
          poza tym jego matka wyglada tez na osobe bez uczuc...
          • jestem_73 Re: Czy można żyć bez milości? 06.03.10, 17:54
            czy ty czasem czytasz, co piszesz? dorosły facet opowiada ci, że jest
            niewolnikiem żony i ona nie godzi się na rozwód, a ty w to wierzysz? masz babo
            źle w głowie i cierpisz na własne życzenie. reszty twoich wywodów nie
            skomentuję, bo szkoda mi czasu, i tak jesteś niereformowalna.
    • wyssana.z.palca Re: Czy można żyć bez milości? 02.03.10, 09:48

      Jasne, że można! Tak jak można żyć z alkoholikiem, damskim bokserem
      czy męską dziwką. Dla chcącego nic trudnego! Trzymam kciuki :)
    • mrsnice Re: Czy można żyć bez milości? 02.03.10, 10:49
      Maha wychodzi z założenia, że jak się nie ma co się lubi, to się
      lubi co się ma.
      I niestrudzenie prosi o rady jak zmienić Misia, a wszyscy jej radzą,
      żeby go rzuciła. Ale przecież ona nie chce tego typu rad, jak widac.
      Może skupmy się razem i wymyślmy jak zmienić Misia?
      • noemi123 A ja zapytam 02.03.10, 11:10
        czy maha myślała choc trochę o żonie misia? Bo zapewne mis
        przedstawiła żonę jako wredną starą sucz, czy maha ją zna?
        Same jesteście mężate i pomyślcie teraz z perspektywy żony a nie
        osoby współczującej dla mahy...
        Zła jestem bo wytykała mi błędy będąc sam w związku z żonaty, będąc
        kochanką, prześcieradłem! A wciskała mi, że juz go przegoniła,
        ustawiła, zrobiła porządek. Wyszło prawdziwe ja!
        Ja tę sytuację oceniam z perspektywy żony a nie z perspektywy
        biednej mahy-kochanicy!
        Macie mężów więc myślcie, czy jej postępowanie jest moralne.
        Być może któraś z nas jest tą żoną MISIA!!!
    • anwad Re: Czy można żyć bez milości? 02.03.10, 11:15
      Tak, można żyć bez miłości, a tym bardziej bez "miłości".
    • ind-ja Re: Czy można żyć bez milości? 02.03.10, 13:54
      maha,przestan sie juz katowac tym misiem.Widze cien szansy na to,ze w koncu
      ktoregos dnia zmadrzejesz i wstawisz watek"wykopalam misia z domu i zycia"
      • markac28 Re: Czy można żyć bez milości? 03.03.10, 09:19
        Tak twój podstarzały miś jest tego żywym przykładem. Ma cię daleko
        w ... i pewnie kocha żonę, a ty nie masz do niego żadnego prawa i
        taki on twój jak i każdej z nas, pewnie opłaca ci się ta niby
        miłość, bo biadolisz bez sensu. Nie masz odrobiny godności? Pytanie
        czysto retoryczne.
    • opcja-0 Re: Czy można żyć bez milości? 03.03.10, 16:10
      czemu z nim jesteś, zastanów się jak będzie wyglądało Twoje życie jak dalej to
      będziesz ciągła, zamiast spojrzeć na sprawę z większej perspektywy to
      doszukujesz się nie wiadomo czego, żeby trwać w toksycznym związku, gdzie nie ma
      prawdziwego uczucia
    • ry.siek Re: Czy można żyć bez milości? 06.03.10, 17:45
      Jest wierny i pasujecie do siebie ... więc Cię nie olewa. Chyba nie
      jest to możliwe równoczesnie. Na czym polega to olewanie i dlaczego
      tak żadko się spotykacie skoro Miś nie żyje i nie mieszka z
      żoną?????? Czyżby miał jeszcze jedną kobietę?
    • kiira_korpi Re: Czy można żyć bez milości? 06.03.10, 22:38
      Tam zaraz miłością się przejmujesz. Grunt, że z misiem coraz lepiej
      Ci idzie.
    • ry.siek Niewolnik żony, kochanka niewolnika 07.03.10, 17:28
      Mahadevo, jak to możliwe? Gdyby był niewolnikiem żony, to ona by go
      nie wypuściła do Ciebie. Jaka Cię z Misiem czeka przyszłość?
      Zwłaszcza jak żona go ze wszystkiego oskubie. A własciwie to z czego
      go chce oskubać?
      Czyli, że Miś po prostu zdradza żonę, a Ty jesteś jego kochanką, czy
      tak?
      Niezły z niego lawirant - żone skutecznie oszukuje, a i Ciebie
      przynajmniej 2 razy na tydzień zadawala
Inne wątki na temat:
Pełna wersja