Straciłam przyjaciółkę

02.03.10, 13:51
Na początek uprzedzam, że nie jestem trollem :). Jestem użytkowniczką forum,
ale pisze pod innym nickiem, ponieważ historia jest dość specyficzna i chcę
zapewnić sobie i tym osobom anonimowość.

Straciłam przyjaciółkę. Przyjaciółka, nazwijmy ją Ala, była dla mnie jak
siostra, znałyśmy się od dziecka, trzymałyśmy się razem mimo wyjazdu na studia
do różnych miast, niezależnie od wszystkiego miałyśmy bardzo silną więź. Byłam
z niej dumna, szczerze.
Ok. dwa lata temu zaczęło się dziać z nią coś dziwnego. Nie będę wnikać w
szczegóły, ale mocno zagmatwała sobie i swojemu chłopakowi życie. Chłopak
wieloletni, nazwijmy go Piotrek, jeszcze z początków szkoły średniej, wiele
rzeczy przeżyliśmy wspólnie, w trójkę. On stał się moim przyjacielem całkiem
naturalnie.
No więc zagmatwała sobie życie. Od kilku lat miała co do niego wątpliwości,
radziłam jej więc, żeby coś z tym zrobiła, wspierałam w każdej decyzji. Ona
jednak mimo wątpliwości zażyczyła sobie dziecka i owszem poczęło się, zresztą
bez uwzględnianiach ojca w tych planach, przy czym już mi się zaświeciła
czerwona lampka.
Mniej więcej w okresie ciąży dowiedziałam się od innego przyjaciela czegoś o
czym nie miałam pojęcia, że na jednej imprezie moja przyjaciółka się do niego
przystawiała, nie skończyło się w łóżku, ale zaszło dość daleko. Nevermind.
Faktem jest, że nigdy mi o tym nie powiedziała, zawsze przede mną starała się
postawić w dobrym świetle. Gdy po raz kolejny próbowała mi wytłumaczyć, że się
czepiam, że wymagam od niej decyzji, że to Piotrek się nie stara, że ona nie
ma sobie nic do zarzucenia- powiedziałam wprost, że wiem o sytuacji z moim
przyjacielem. Przemilczała to, ale wyraźnie jej się nie spodobało, że o tym
się dowiedziałam.
W efekcie mimo chęci założenia przez Piotrka rodziny zerwała z nim, traktowała
naprawdę niefajnie, doszły naprawdę chamskie zagrywki, grożenie odebraniem praw.
Piotrek od koleżanek ze studiów dowiedział się o kilku zdradach Ali,
powiedział mi o tym w rozmowie, ja w efekcie przyznałam, ze wiem o jednym
przypadku i żeby darował sobie, bo ona najwyraźniej naprawdę nie chce z nim
być. Najważniejsze jest teraz dziecko i na nim powinien się skupić.
Ala dowiedziała się od rodziny, która widziała mnie i Piotrka podczas rozmowy
i skojarzyła fakt informacji o zdradzie z mną- wyrzucił te zdrady podczas
kłótni. W efekcie zupełnie się odcięła. Z Piotrkiem do dziś mam kontakt.
Szczerze, to nie wiem czy dobrze zrobiłam. Z jednej strony Ala zrobiła mu tyle
świństw, a on miał klapki na oczach, które musiał ktoś zdjąć- ja tylko
potwierdziłam to co słyszał od innych osób. Z drugiej, mimo, że nie była ze
mną szczera i w ostatnim czasie przed dała mi odczuć, że w poważaniu ma moje
rady i chęć pomocy, bo ona ma Piotrka w d..., to był moją przyjaciółką. Co
jest ważniejsze? Solidarność z najlepszą przyjaciółką (mimo, że przecież tego
chciała, żeby dał jej spokój, to było po rozstaniu!) czy bycie fair w stosunku
do przyjaciela w połączeniu z czymś zgodnym z moją moralnością? Szczerze,
tęsknię za nią mimo tych strasznych głupot, które narobiła w życiu, ale chyba
rzeczywiście nie mam prawa wymagać od niej, żeby utrzymywała ze mną kontakt
(przy okazji dowiedziałam się o co chodzi na Boże Narodzenie- na pytanie czemu
się nie odzywa cały czaas i czy jest w mieście napisała łagodnie mówiąc, że ze
zdrajcami nie chce utrzymywać kontaktu...)
    • croyance Re: Straciłam przyjaciółkę 02.03.10, 13:57
      'Solidarność z najlepszą przyjaciółką (mimo, że przecież tego
      chciała, żeby dał jej spokój, to było po rozstaniu!) czy bycie fair w
      stosunku
      do przyjaciela w połączeniu z czymś zgodnym z moją moralnością?'

      Jest juz dzisiaj podobny watek ...

      IMHO badz wierna sobie i swoim zasadom. Nie masz obowiazku wspierac
      nikogo w klamstwach i decyzjach, ktore uwazasz za bledne.
      • truskawkowa.milosc Re: Straciłam przyjaciółkę 02.03.10, 14:02
        Właśnie wątek o tej przyjaźni mnie trochę zainspirował. Chyba wciąż nie do końca
        mogę sobie poradzić z tą decyzją i przede wszystkim ze stratą
        • figgin1 Re: Straciłam przyjaciółkę 02.03.10, 14:07
          Nie przyjaciółkę, kumpelę. Gdyby łączyła was przyjaźń mogłabyś jej wyperswadować
          to, co wyprawiała, zrobić jej awanturę, nawet w łeb walnąć, ale byś nie
          zdradziła jej sekretu. Ludzie trochę lekko traktują słowo "przyjaźń"
          • croyance Re: Straciłam przyjaciółkę 02.03.10, 14:16
            A ja mialabym opory w nazywaniu 'przyjaciolka' osoby, ktora wciaga mnie
            w swoje nieodpowiedzialne zachowanie i - wiedzac, ze przyjaznie sie z
            jej facetem - stawia mnie w wyjatkowo niezrecznej sytuacji. Wyjatkowo
            egoistyczne i wstretne zachowanie IMHO, zostawianie kogos z taka
            informacja i dylematem moralnym.
            • truskawkowa.milosc Re: Straciłam przyjaciółkę 02.03.10, 14:29
              Milczałam naprawdę długo, wybijałam jej z głowy różne głupoty. Dwa razy się z
              nim rozstawała dla innego, on czekał.
              Przez długi czas po rozstaniu naprowadzałam go czego ona oczekuje, że nie
              powinien się zniechęcać, że to kwestia nowej sytuacji.
              Nie wytrzymałam gdy powiedział mi o pozostałych sytuacjach tego typu. Nie mogłam
              mu powiedzieć prosto w oczy, że to nieprawda, a ona jest święta.
              • kseniainc Re: Straciłam przyjaciółkę 02.03.10, 14:35
                I po co było się wtryniać? Nie pochwalam postępowania koleżanki, ale Ty postapiłaś delikatnie mówiąc błędnie;-)
                • truskawkowa.milosc Re: Straciłam przyjaciółkę 02.03.10, 14:42
                  Naprawdę najchętniej bym wtrącanie ograniczyła do minimum, ale to moi
                  przyjaciele, nie dało się po prostu- to co dotyczyło ich automatycznie dotyczyło
                  mnie.
                  Piotrek dla niej dużo poświęcił, także znajomości, przeniósł się dla niej do
                  innego miasta. Po prostu w pewnym momencie okazało się, że jestem chyba jedyną
                  osobą, z którą może pogadać, zresztą dalej tak jest.
                  • kseniainc Re: Straciłam przyjaciółkę 02.03.10, 14:44
                    Ty serio nie dostrzegasz, że tak naprawdę to wtrącając się rowaliłaś ich związek-poniekąd. Sami może by się dogadali, ale zawsze się znajdzie życzliwa przyjaciólka-eh
                    • truskawkowa.milosc Re: Straciłam przyjaciółkę 02.03.10, 14:47
                      O nie, tego nikt mi na pewno nie wmówi. Ich związek już był rozwalony i to
                      bynajmniej nie z mojej winy
              • plastelinka.czerwona Re: Straciłam przyjaciółkę 02.03.10, 14:38
                > Przez długi czas po rozstaniu naprowadzałam go czego ona oczekuje, że nie
                > powinien się zniechęcać, że to kwestia nowej sytuacji.

                Uważasz, że dobrze robiłaś? Kobieta go rzucała, uważała, że się nie dogadają, a
                ty pomagałaś mu stwarzać iluzję, że ją rozumie, potrafi sam się zorientować
                czego ona oczekuje.
                Co do jej "zdrady", to po prostu powtórzyłaś plotkę.
                • truskawkowa.milosc Re: Straciłam przyjaciółkę 02.03.10, 14:46
                  Owszem, z perspektywy czasu widzę, że źle robiłam tworząc tę iluzję, że może coś
                  z tego być. Ale w końcu mają dziecko, ona go chciała, więc chyba wiedziała na co
                  się decyduje?
                  Poza tym ona jest DDA, doradzałam jej terapię, żeby do jasnej nie powtarzała
                  schematu rodziny, w którym, zresztą niesłusznie w tym przypadku, będzie się z
                  ojca robić tego złego. A tego typu sugestie już były.
                  Co do zdrady, to nie była plotka, bez wnikania w szczegóły.
                  • kseniainc Re: Straciłam przyjaciółkę 02.03.10, 14:49
                    Teraz już po sprawie...........Ale w przyszłosci może lepiej zajmuj się swoimi sprawami bardziej, aniżeli innych. Wlazłas z buciorami w czyjeś życie w imię niby przyjaźni. Przykro mi ,ale ja to tak widzę.
                    Stanęłam miedzy młotem, a kowadłem, największy bład jaki można popełnić, więc teraz miej pretensje jedynie do siebie;-)
                  • plastelinka.czerwona Re: Straciłam przyjaciółkę 02.03.10, 14:56
                    Mało powiedziane źle. Twoja przyjaciółka próbowała się kilka razy wydostać ze
                    związku, który jej nie pasował, ale ty wiedziałaś lepiej czego jej potrzeba.
                    Knułaś z jej byłym, wciągając ją na nowo w niechciany związek, pomagałaś
                    okłamywać. Jak ten facet tak ci się podoba, to mogłaś sama się za niego zabrać,
                    a nie na siłę "uszczęśliwiać" nim przyjaciółkę.
                    • truskawkowa.milosc Re: Straciłam przyjaciółkę 02.03.10, 15:02
                      Widzę, że niektórzy mają problemy z czytaniem ze zrozumieniem :). Jak rozumiem
                      Ty nie rozmawiasz z przyjaciółkami o problemach w związku? Bo ja owszem i były
                      to całkiem naturalne rozmowy, wtedy, kiedy mnie o to proszono.
                      • kseniainc Re: Straciłam przyjaciółkę 02.03.10, 15:04
                        A proszono Cię tez o działanie?Wysłuchać można zawsze, nawet próbować doradzić, ale decydować za kogoś?Ty masz problemy z definiowaniem przyjaźni-nadużyłaś jej
                        • truskawkowa.milosc Re: Straciłam przyjaciółkę 02.03.10, 15:06
                          A gdzie niby była decyzja za nich w związku?
                          • kseniainc Re: Straciłam przyjaciółkę 02.03.10, 15:19
                            Gdzie? Juz tutaj parę osób wskazało gdzie;-) Masz problem z czytaniem i rozumieniem przyjaźni i jeszcze jedno z przyjmowaniem krytyki tez masz problem;-) Uważam , że [postąpiłas niewłaściwie
                      • plastelinka.czerwona Re: Straciłam przyjaciółkę 02.03.10, 15:09
                        Podpowiadanie byłemu przyjaciółki czego ona oczekuje od faceta nazywasz
                        rozmowami o problemach w związku? Dla mnie to pomoc w oszustwie i zdradzanie
                        zaufania przyjaciółki.
                        • truskawkowa.milosc Re: Straciłam przyjaciółkę 02.03.10, 15:19
                          Tylko, że chyba pominęłaś informację, że to był też mój przyjaciel. To nie był
                          sobie po prostu były, tylko osoba, która przez te lata zasłużyła na status
                          przyjaciela. Nie mówiłam niczego, co by było knuciem, dzieliłam się
                          spostrzeżeniami, czego ja bym oczekiwała, co widziałam, że robi źle. Dla mnie
                          oboje byli ważni
                          • kseniainc Re: Straciłam przyjaciółkę 02.03.10, 15:21
                            truskawkowa.milosc napisała:

                            > Tylko, że chyba pominęłaś informację, że to był też mój przyjaciel. To nie był
                            > sobie po prostu były, tylko osoba, która przez te lata zasłużyła na status
                            > przyjaciela. Nie mówiłam niczego, co by było knuciem, dzieliłam się
                            > spostrzeżeniami, czego ja bym oczekiwała, co widziałam, że robi źle. Dla mnie
                            > oboje byli ważni

                            są jakieś granice kobieto. Nie widzisz?Tyle osób mówi Ci, wskazuje na pewne rzeczy a Ty dalej swoje;-);-)
                          • plastelinka.czerwona Re: Straciłam przyjaciółkę 02.03.10, 15:27
                            Ale to jego wspierałaś w nieuczciwym "odzyskiwaniu" kobiety, nie ją w
                            zakończeniu związku, który najwyraźniej bardzo jej nie odpowiadał skoro jak
                            piszesz dwa razy się z nim rozstawała. Sama wybrałaś.
                      • anek6 Re: Straciłam przyjaciółkę 02.03.10, 15:18
                        Moim zdaniem to nie bylas prawdziwa przyjaciolka i wcale sie nie dziwie, ze Ala
                        nie chce juz kontaktu. Z Twojego opisu sytuacji wynika, ze caly czas ja
                        ocenialas (oczywiscie negatywnie), bylas nielojalna i pomimo, ze z nia przyjazn
                        zaczela sie wczesniej przekladalas przyjazn z jej facetem. To taka betonowa
                        postawa - ja wiem co dla innych najlepsze, wtracam sie, oceniam i upajam w mojej
                        wyzszosci moralnej. Wlasciwie, czego oczekujesz teraz, ze gdyby dziwczyna
                        chciala odnowic z Toba kontakt to nagle przyzna Ci racje i bedzie w spokoju
                        wyslychiwac nagan?
            • figgin1 Re: Straciłam przyjaciółkę 02.03.10, 15:05
              croyance napisała:

              > A ja mialabym opory w nazywaniu 'przyjaciolka' osoby, ktora wciaga mnie
              > w swoje nieodpowiedzialne zachowanie

              No tak prawdziwa przyjaźń to ploty przy kawci, nie wolno oczekiwać, by ktoś cię
              w jakiś sposób wspierał...
          • truskawkowa.milosc Re: Straciłam przyjaciółkę 02.03.10, 14:16
            Nie, to nie była kumpela, napisałam, była dla mnie jak siostra. Nie traktuję
            pojęcia przyjaźń lekko.
            • kseniainc Re: Straciłam przyjaciółkę 02.03.10, 14:33
              Jeśli znasz ją od dziecka, jesli czułąś się jej zobowiązana przyjaźnią, to dlaczego wtryniłas nos w tę sprawę jeszcze wdając się w układ z jej partnerem? To nie Ty straciłaś przyjaciólkę, ale ona
            • figgin1 Re: Straciłam przyjaciółkę 02.03.10, 15:08
              truskawkowa.milosc napisała:

              > Nie, to nie była kumpela, napisałam, była dla mnie jak siostra. Nie traktuję
              > pojęcia przyjaźń lekko.

              I okazujesz to zdradzając jej sekrety wbrew jej woli... Tfu.
              • croyance Re: Straciłam przyjaciółkę 02.03.10, 15:24
                A zatajanie prawdy przed przyjacielem (Piotrkiem) nie byloby wg Ciebie
                tfu?
                A liczenie na wspoludzial w oszukiwaniu faceta?
                • kseniainc Re: Straciłam przyjaciółkę 02.03.10, 15:37
                  croyance napisała:

                  > A zatajanie prawdy przed przyjacielem (Piotrkiem) nie byloby wg Ciebie
                  > tfu?
                  > A liczenie na wspoludzial w oszukiwaniu faceta?

                  Powiem tak;-) Każdy swoje sumienie ma;-) Ale dziewczyna powinna zweryfikować swoją drabinkę spraw/rzeczy/osób ważnych i mniej ważnych;-0 W sprawy tak intymne jak związki, a jeszcze jak w grę wchodza zdrady-cóż........nie zajmowałabym stanowiska. Bywa iż para się godzi a koleżnka pozostaje bez przyjaznej wczesniej pary;-)
    • d.o.s.i.a Re: Straciłam przyjaciółkę 02.03.10, 14:02
      Tak to jest jak sie wtyka nos w nieswoje sprawy :) Mysle, ze nawet
      jesli mialas pewne informacje na temat przyjaciolki, to powinnas je
      zachowac dla siebie. Skoro ona Cie o nich nie poinformowala, to byla
      jej decyzja. Nawet najlepszy przyjaciel nie ma obowiazku spowiadac
      sie nam z niczego. I trzeba to uszanowac i nie przyznawac sie, ze
      sie cos tam wie. Wiem, ze trudne.

      Tym bardziej, nie powinnas byla dzielic sie ta wiedza z jej
      partnerem.

      Nie pomoglas im szczeroscia, a moze nawet zaszkodzilas. Po co?
      • croyance Re: Straciłam przyjaciółkę 02.03.10, 14:05
        Ale zauwaz, ze ona przyjaznila sie z obojgiem.
        Cokolwiek by nie zrobila, ktos by jej zarzucil brak solidarnosci i
        nieuczciwosc (rzeczony Piotrek mogl miec pretensje np., ze - jako
        przyjaciolka - trzymala przed nim w tajemnicy taka istotna sprawe, jak
        zdrada).
        • d.o.s.i.a Re: Straciłam przyjaciółkę 02.03.10, 14:09
          Przyjazn nie polega na tym, ze wszyscy wszystko musza o sobie
          wiedziec. Ale wlasnie na tym, ze kiedy trzeba stoimy z boku, nie
          odzywamy sie i nie stawiamy sie w pozycji sedziego jesli wiemy, ze
          nasza ingerencja tylko sprawe pogorszy.

          Co dala ingerencja autorki?
    • ind-ja Re: Straciłam przyjaciółkę 02.03.10, 14:09
      spojrz na to z innej strony.To ona stracila przyjaciolke i faceta z ktorym ma
      dziecko.I to wlasnie ono zaplaci najwyzsza cene za glupote matki.
      • truskawkowa.milosc Re: Straciłam przyjaciółkę 02.03.10, 14:14
        Nie straciła- sama się z nim rozstała zyskując na tym. Owszem dziecko traci, ale
        tylko z winy matki. Piotrek nie jest typem kogoś, kto sprawę oleje- aktualnie
        opłaca mieszkanie i zajmuje się dzieckiem, kiedy ona jest na zajęciach, a jest
        dość długo i często- tak dostosował sobie pracę i zajęcia na uczelni- być może
        to drugie straci, a robi dr. Żyją obok siebie, bo on i tak boi się, że jak Ala
        skończy studia to straci kontakt z małym. Straciła relację i zobowiązania- na
        własne życzenie.
    • nonoa Re: Straciłam przyjaciółkę 02.03.10, 14:40
      Nie rozpaczaj, bo nie ma po czym! Jeśli tak to się kończy to nie jest warta
      tego. Z czasem zrozumiesz, że lepiej mieć mniej osób obok a szczerych i
      prawdziwych, a nie pełno tych dwulicowych...
    • truskawkowa.milosc Podsumowanie 02.03.10, 15:59
      Dziękuję za wszystkie odpowiedzi, trochę sobie poukładałam to wszystko. Nie
      uważam, że zrobiłam źle. Gdybym zrobiła inaczej nie straciłabym przyjaciółki,
      ale czuła się źle ze sobą- skłamałabym, przyjaciel dalej by cierpiał i nie był
      gotowy do rozpoczęcia życia bez niej (widzę realny efekt, dla niego to był kop,
      którego potrzebował), a ja dalej nie pochwalałabym tego co robi. To chyba
      kolejne wybory, które nie były zgodne z moim systemem wartości bardziej zaważyły
      i brak szczerości ze mną (nie tylko w tej jednej sprawie- chciałabym to
      podkreślić). Kto wie czy nie rozpadło by się to tą drogą- widać mimo wielu lat i
      wielu problemów, przez które razem przebrnęłyśmy różniłyśmy się bardziej niż
      myślałam.
      I przyznaję zachowałam się nielojalnie i ma prawo się odciąć.
      • kseniainc Re: Podsumowanie 02.03.10, 16:16
        Przyjaźń rządzi się swoimi prawami, można się przyjaźnić z kimś kto jest innej wiary, narowowości, może być przepaść wiekowa....i wiele innych różnic, ale najważniejsze jest zachowanie umiaru, Zycie własnym życiem mając przyjaciół, dzięki temu zdrowemu rozsądkowi przyjaźnie trwają przez lata.Gdy przekroczymy granice tak to zrobiłaś Ty, nie ma mowy o tym by przyjaźnić się z kimś szczerze i na dłużej.....Pozdrawiam
    • lonely.stoner Re: Straciłam przyjaciółkę 02.03.10, 16:16
      otrzasnij sie z tego:) z moich wlasnych obserwacji wiem ze ludzie
      ktorzy zdradzaja w zwiazkach nie potrafia takze dotrzymac lojalnosci
      w przyjazni - a teraz mowa nie o jakism tam jednym kochanku co sie w
      nim przyjaciolka zkaochala, tylko jakis regularnych skokach w bok,i
      po prostu zdradzie swojego stalego mimo wszystko partnera dla
      widzimiesie kolezanki. Gdyby to ten facet tak robil Twojej kolezance
      bylabys na pewno 2 razy szybsza w podejmowaniu decyzji i nie
      czailabys sie tak bardzo z ujawnieniem prawdy.
      Zadna z niej koelzanka, tylko zwyly burak. I lepiej daj sobie zn ia
      psokoj.
      • truskawkowa.milosc Re: Straciłam przyjaciółkę 02.03.10, 16:23
        Fakt, jeszcze w czasach licealnych miałam taki dylemat- byłam z najlepszym
        kumplem chłopaka przyjaciółki (fajnie brzmi :)). On ją zdradzał, przedstawił
        mnie wręcz tej drugiej dziewczynie. Nie miałam oporów by zaryzykować wtedy. I
        przede wszystkim chciałabym, żeby nikt nie miał oporów by powiedzieć mi, gdybym
        była zdradzaną.
        • kseniainc Re: Straciłam przyjaciółkę 02.03.10, 16:52
          I tak uważam, że nie powinno się być "zbyt życzliwym". Każdy żyje jak uważa, jeśli nie podoba mi się zachowanie koleżnki mówię jej o tym, ale nie wtrącam się w przebieg zdarzeń.Sama decyduje , co dla niej dobre, a co złe. Można kogoś naprowadzić, ale załatwiac za niego sprawy?Mało to dorosłe. Prędzej bym się usunęła , by nie uczestniczyć w dwuznacznych sytuacjach niż brnęła w czyjeś.....błotko
Inne wątki na temat:
Pełna wersja