Dzisiaj mam siebie dosyć...

08.03.10, 12:23
Witajcie,
Tak sobie dzisiaj pomyślałam, że mam dosyć siebie i swojego
niezdecydowania. Część z Was czytała moje wątki odnośnie zmiany
pracy czy przeniesienia się do Stanów i generalnie teraz widzę to
jako dużo myślenia i gadania z mojej strony, ale bez żadnych
efektów.
Przypomnę może, że mam 30+ lat i od ok 10 pracuję w wielkeij
korporacji, gdzie sporo osiągnęłam, ale też większość tego czasu
spędziłam poza domem (inne miasta w Polsce czy za granicą), na czym
trochę ucierpiało moje małżeństwo, hobby, zdrowie itp. Jestem
zmęczona taką pracą i od dawna szukam zmiany, ale w większości
ofert, które dostaję, zawsze znajdę jakieś ‘ale’, głównie dotyczące
wynagrodzenia (tak wiem, jestem rozpieszczona : ). Gdy pojawiła się
opcja przeniesienia się do oddziału firmy w Stanach, zapaliłam się
do tego, ale ostatecznie nie podejmiemy z mężem ryzyka (dlaczego
zapadła taka decyzja to inna historia : )
Znowu więc byłam zniechęcona, nie czuję motywacji do pracy u siebie,
odmówiłam potencjalnemu pracodawcy. Ale parę dni temu ponownie
odezwał się ktoś, kto proponował mi pracę wcześniej, a ja odmówiłam
(gdyż miałam od razu wyjechać poza Wawę), mimo że profil firmy
bardzo mi się podoba. Firma walczy dalej, obiecują, że zostanę na
miejscu itp itd. I co? Znowu myślę, analizuję i mam powoli dosyc
swoich wątpliwości. O co mi chodzi? Firma mi się podoba, chciałabym
dla nich pracować, ale zarabiałabym 40-60% mniej niż obecnie (mają
zmienną część wynagrodzenia). Z jednej strony intuicja mi
podpowiada, żeby tam pojść, a z drugiej nie dość że czekałyby mnie z
marszu dodatkowe wydatki (teraz mam samochód służbowy, tam nie, a
pod miastem nie damy bez auta rady), to jeszcze dobrowolnie zarabiam
mniej (mając kredyt hipoteczny jeszcze na 7 lat).
Mąż uznał, że się nie wtrąca do mojej decyzji, ale co chwilę niby w
żartach sugeruje, że na to czy owo nie będzie nas stać... Nie wiem,
co robić. Wiem, że muszę coś zmienić, ale nie chcę popełnić błędu.
Czy to, co się ze mną dzieje w ogóle ma sens? : ) Poradźcie proszę
obiektywnie. Wszelkie stawianie do pionu mile widziane, mimo Dnia
Kobiet : )
    • cloclo80 Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 08.03.10, 12:35
      Utraty dochodów z reguły nie da się skompensować, szczególnie tak dużej o jakiej
      piszesz. Każdy miesiąc z ciachniętymi dochodami jest nienaprawialną stratą.
      • soulshunter Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 08.03.10, 12:44
        > Każdy miesiąc z ciachniętymi dochodami jest nienaprawialną stratą.

        tylko dla tych dla ktorych liczy sie tylko kasa, kasa i jeszcze raz kasa i kasa jest ich sensem zycia.
      • zuza123 Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 08.03.10, 13:11
        Wyczuwam w tym poście pewną ironię :) I dobrze, bo ja chyba nie
        potrafię już trzeźwo na to patrzeć... Nowe zarobki też zapewnią nam
        dość dobry poziom życia, choć wiadomo, że zarobki "dwucyfrowe"
        pozwalają na nieco więcej :)
        • soulshunter Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 08.03.10, 13:14
          a trzycyfrowe na jeszcze wiecej, nie wspominajac o czterocyfrowych.
          • zuza123 Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 08.03.10, 13:24
            Dokładnie :)
            • annie_laurie_starr Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 08.03.10, 13:33
              A czemu nie Stany? (Chociaz przy ich stanie gospodarki to tez nie ma lekko.)
              • zuza123 Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 08.03.10, 13:41
                Przy obecnych cenach domów w naszej okolicy, braku wsparcia ze
                strony firmy w przeprowadzce, wizach itp., ryzyka, że mąż nie
                dostanie wizy pracowniczej i braku umowy o unikaniu podwójnego
                opodatkowania, zdecydowaliśmy, że nas na to po prostu nie stać. To
                tak w skrócie :)
                • ka.rro Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 08.03.10, 13:58
                  zuza123 napisała:
                  braku umowy o unikaniu podwójnego
                  > opodatkowania,

                  Ze Stanami???
                  Zuza, z kim Ty się konsultowałaś w tej sprawie?

                  A jak się wypaliłaś w robocie to ją zmień. Myślę, że na Twoje miejsce przyjdzie
                  sporo chętnych - ale to chyba normalne przy korporacyjnej robocie. I tak sporo
                  wytrzymałaś. No chyba że masz widoki na sam szczyt, to wtedy może warto zostać ;)
                  • zuza123 Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 08.03.10, 14:03
                    ze znajomym prawnikiem... Miałam na myśli, że jeśli kiedyś
                    zdecydujemy się wrócić, to będziemy musieli co nieco oddać US.
                    Czyżby było inaczej?

                    A wypaliłam się i to nieźle, tu masz całkowitą rację
                    • ka.rro Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 08.03.10, 14:30
                      Twój prawnik miał rację o tyle, że tam teraz wprowadzono dodatkowy exit tax dla
                      expatów, którzy chcą wrócić do swoich krajów, bo wielu z nich faktycznie zwiewa.
                      Ale umowę o unikaniu podw. opodatkowania z USA mamy podpisaną.
                      • zuza123 Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 08.03.10, 14:42
                        Dzięki za info :) Choć naszej decyzji odnośnie wyjazdu do Stanów to
                        nie zmienia...
    • paco_lopez Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 08.03.10, 14:02
      poczekaj jeszcze. za jakiś czas bedzie brakowało ludzi do pracy i
      tez bedziesz miala sporo ofert. im mniej lat do splacenia kredytu
      tym wszystko bedzie wygladalo klarowniej. rok szybko mija.
    • pomarancha88 Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 08.03.10, 14:50
      A nie możesz u tych drugich wynegocjować większej kasy?
      • zuza123 Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 08.03.10, 14:59
        Próbowałam :) I więcej kasy mi dawali tylko za konkretny projekt
        poza Warszawą... A to jeden z powodów, dla których chcę odejść z
        mojej obecnej pracy, za dużo podróży.
        Poza tym u nich jest część stała, która jest naprawdę cienka i
        dostajesz ją zawsze, gdy nie masz projektu,albo jesteś chora lub na
        urlopie. Część zmienna uzależniona jest od ilości przepracowanych
        godzin, więc opłaca się pracować :)
    • zuza123 Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 08.03.10, 15:46
      I dodam jeszcze, ze czasami myślę, że ja jakoś podświadomie wcale
      nie chcę z tej pracy odchodzić. No bo jak wytłumaczyć szukanie
      pracy, znajdowanie jej a potem wynajdowanie tysiąca powodów, żeby
      nie odejść? I od nowa denerwowanie się na siebie, że znowu nie
      odeszłam... To jakaś paranoja jest :)
      • soulshunter Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 08.03.10, 15:54
        Masz racje, nie odchodz. Za pare lat sami cie wykopia bo bedziesz juz za stara-za duzo w/g nich zarabiac. To jest normalna praktyka korporacji.
        • zuza123 Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 08.03.10, 15:58
          Wtedy przynajmniej nie miałabym wyjścia i przestałabym wybrzydzać.
          A w mojej firmie pracują osoby dużo starsze i w kryzysie to jednak
          nie od nich zaczęto cięcia, a od tych najmłodszych z najmniejszym
          doswiadczeniem...
          • ka.rro Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 08.03.10, 17:01
            Czyli mimo wszystko pracujesz w fajnej firmie :)

            Jakbyś miała sporo oszczędności i dobrze ulokowane pieniądze, które by na Ciebie
            zarabiały, to bym Ci doradziła odejście bez wahania. A z tego co piszesz, to
            jesteś zadłużona i chcesz zmniejszyć swoją zdolność zarobkowania...Więc Ci nic
            nie napiszę ;)
    • madame.live Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 09.03.10, 00:33
      zuza123 napisała:

      > Wiem, że muszę coś zmienić,

      Zrób sobie dziecko, bo ci odpier...la...
    • stinefraexeter Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 09.03.10, 07:33
      Twoje niezdecydowanie wynika z tego, że masz nierealne oczekiwania.
      Chciałabyś zarabiać równie dobrze co w obecnej pracy,a jednocześnie mieć mniej
      obowiązków. Tak się nie da, obawiam się.

      Zanim podejmiesz jakiekolwiek decyzje, odpowiedz sobie z ręką na sercu, co jest
      dla ciebie ważniejsze: obecny dochód (bo kredyt, bo to bo tamto) czy też
      bardziej inspirująca praca (bo stać was będzie na taki sam poziom życia). Coś
      musisz wybrać i im szybciej się zdecydujesz, tym szybciej się uspokoisz.
    • lolcia-olcia Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 09.03.10, 07:35
      Kobiecie nie dogodzisz, nie lubię niezdecydowanych i chwiejnych ludzi.
    • postponed Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 09.03.10, 07:37
      z tego co piszesz dla mnie trochę wynika, że straciłaś radość życia i winę
      zrzucasz na pracę. zanim zamienisz stałą dobrze płatną pracę na nową, zanim
      zmienisz tak wiele rzeczy zastanów się: czy to na pewno praca ponosi całą
      winę za Twoje gorsze samopoczucie?

      nie oceniam, może faktycznie zmiana pracy będzie dla Ciebie zbawienna, ale
      sądzę, że powinnaś to przemyśleć, bo taka zmiana będzie nie do odwrócenia.
      niewiele wiem o Twoim życiu, ale może zanim się zdecydujesz, spróbuj poprawić
      swoje życie inaczej? może kilka weekendów z rodziną poza miastem? wakacje kilka
      razy do roku? może zapisz się z mężem na jakieś zajęcia?
      • zuza123 Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 09.03.10, 16:30
        To może podsumuję sytuację na dzisiaj i odpowiem na parę zarzutów :)
        Dowiedziałam się, że od poniedziałku czeka mnie wielomiesięczny (lub
        nawet dwuletni) projekt poza miejscem zamieszkania. Czyli znowu 5
        dni w tygodniu poza domem. I to jest jeden z głownych powodów, dla
        których chcę zmienic pracę, nawet kosztem niższych zarobków. Bo
        ważny jest dla mnie pobyt w domu, ale czuję też na sobie
        ciężar "utrzymania" rodziny. I dlatego tak trucno jest podjąć
        decyzję. Z zewnątrz może to się wydawać fanaberią, bo praca
        rozwojowa, bo jeździsz po świecie i dobrze zarabiasz, a tu foch :)
        Ano foch, ale lekko nie jest...

        I ktoś napisał, żebym sobie dziecko zrobiła,bo mi od...la. Hm, nie
        mogę mieć dzieci. Może in vitro/adopcja? Ale nie jest łatwo, więc
        bardzo proszę o nieocenianie w tej dziedzinie.
        • postponed Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 09.03.10, 21:06
          stawiasz sprawę w taki sposób, że chyba faktycznie najlepiej będzie zmienić
          pracę, bo ewidentnie źle się czujesz z perspektywą spędzania takiego czasu poza
          domem. zrozumienie tego przychodzi mi z trudem, bo ja nigdy bym nie zostawiła
          kariery dla rodziny
          a mąż? tak źle zarabia, że nie dacie rady jak zmienisz pracę?
          • zuza123 Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 10.03.10, 06:47
            Dziękuję za ten post. Masz rację, źle się czuję będąc ciągle poza
            domem...
            A mąż to budżetówka bez szans na podwyżkę. W tej chwili jego pensja
            pokrywa ratę kredytu
            • postponed Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 10.03.10, 10:12
              to trudna sytuacja...
              przede wszystkim usiądź z mężem i porozmawiajcie, policzcie ile wydajecie teraz,
              ile musielibyście ograniczyć po zmianie pracy. zmieniasz pracę dla rodziny i
              powinnaś to z nimi przedyskutować (tzn z mężem, bo dziecko chyba jeszcze za małe?)
              a może warto poszukać jeszcze trzeciej propozycji pracy, może uda się znaleźć
              coś co będzie nie tak uciążliwe jak obecna praca a jednocześnie lepiej płatna
              niż ta którą rozważasz obecnie?
              doradzam taką ostrożność ponieważ znałam małżeństwo, które się straszliwie
              kłóciło po tym jak 'zbiednieli'. nie mogli dojść kompletnie do ładu z nową
              rzeczywistością aż w końcu się rozstali...
              nie odbierz tego źle, nie chcę Cie straszyć, tylko dobrze uświadomić sobie
              wszystkie zagrożenia.
        • ka.rro Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 10.03.10, 10:02
          Dla mnie taka robota byłaby bez sensu. Po co zarabiać na dom, skoro Cię w nim
          nigdy nie ma... I jak tu być razem z mężem - przez telefon?
          Nie no, jesteś bardzo dzielna, że dajesz radę funkcjonować w ten sposób, ale to
          chyba jest dobre na pewien etap i dla specyficznych ludzi.
          Jak kiedyś miałam dosyć swojej pracy, to też zmieniłam na mniej płatną - i
          odżyłam :) Nie było to pewnie nic tak prestiżowego, jak Twoja praca, ale byłam
          bardzo rzadko w domu i miałam zarwane weekendy. To nie było dla mnie.
          • zuza123 Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 10.03.10, 15:41
            Nareszcie ktoś rozumie, pzrez co przechodzę :) Tylko mi jest
            szalenie trudno podjąć decyzję, mając na uwadze dobro i swoje i
            rodziny. Jeszcze nie zmieniłam pracy, a mój mąż już nie może
            zrozumieć, że chcę to zrobić (a gdy spędzałam ostatnie pół roku w
            Stanach i w domu byłam tylko co 2 miesiące, to sugerował rzucenie
            papierami po powrocie, żebyśmy mogli być razem. Teraz zaś to kredyt,
            to mało kasy na to i tamto i jakoś nie ma już takiego twardego
            podejścia). Zakręciłam się w tym totalnie i chyba rzeczywiscie
            będzie najlepiej, jesli poszukam trzeciego wyjścia :)
            • pani_lusia Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 10.03.10, 17:42
              A moim zdaniem problemem jest Twój mąż. Albo chce żebyś zrezygnowała
              z pracy, albo mu znowu szkoda kasy...pewnie chętnie z Twoich
              zarobków czerpie korzyści/realizuje swoje zainteresowania, itd...
              Niech może sam zmieni pracę/dorobi i nie miesza Ci w głowie, a tym
              samym pozwoli zrobić to, co czujesz.
            • ka.rro Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 10.03.10, 20:35
              ???
              Dziwne to trochę. Chyba jesteś "facetem" w tym związku.
              • zuza123 Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 11.03.10, 06:41
                pani_lusiu i ka.rro, obie macie rację. Mąż od jakiegoś czasu używa
                argumentu, że to ja zawsze o wszystkim decyduję, a ponieważ jest to
                nasz budżet itp.,to on tylko wyraża swoje zdanie, "ale oczywiście
                rób jak uważasz"... Także czasami mam ochotę zmienić nie tylko
                pracę, ale i męża :)
                • pani_lusia Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 11.03.10, 12:54
                  no to nie jest troche tak, że chcesz zmienić pracę, żeby nie
                  wyjeżdżać tyle w delegacje, gdzie zapewne poznajesz interesujących
                  mężczyzn? Podświadomie chcesz ograniczyć ryzyko, że zdradzisz męża(a
                  może już się to zdarzyło) a nie chcesz rozstawać się z obecną pracą,
                  którą lubisz. Dlatego znajdujesz sobie wymówki, żeby jej nie zmienić.
                  • zuza123 Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 11.03.10, 14:02
                    Ależ ja żartowałam z tą zmianą męża, i zdrady też nie było :)
                    Wszędzie można poznać interesujące osoby, a ja po prostu pracuję tak
                    samo jak w Warszawie, tylko w innym mieście. I zupełnie serio mówię,
                    że kończąc standardowo pracę najwcześniej ok 20/21, nie byłoby czasu
                    ani ochoty na żadne "wyskoki". I ja naprawdę nie lubię mojej pracy,
                    już nie
                    • niebieski_lisek Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 11.03.10, 15:00
                      Wybór jest prosty. Albo decydujesz się zostać za większą kasę w nielubianej
                      pracy albo za mniejszą będziesz pracowała na miejscu. Teraz zarabiasz więcej, bo
                      rozłąkę z rodziną się wynagradza, dochodzą też diety. Zastanów się jak chcesz
                      żeby twoje życie wyglądało za 10 lat i podejmij decyzję.
                      • zuza123 Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 11.03.10, 15:08
                        W mojej firmie nie wynagradza się rozłąki, podróżowanie jest niejako
                        w umowie o pracę. Diety ustawowo rzeczywiście tak.

                        I dla mnie wybór nadal nie jest prosty...
                    • bambzgrozja Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 11.03.10, 17:00
                      Bedąc na Twoim miejscu zakomunikowałabym meżowi, że jestem już
                      zmeczona 10 letnia tyrą poza domem i utrzymywaniem rodziny. I że
                      teraz jego kolej. Niech się facet trochę postara. Najłatwiej jest
                      siedzieć przez lata na bezpiecznej ciepłej posadce.
    • agngrz Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 11.03.10, 16:33
      To zależy ile zarabiasz... Jeśli 10 tys. (i przy założeniu 40-60% mniej), to
      dostaniesz np. 5 tys. To już nie jest zbyt dużo (chociaż ja zarabiam 1/3 drugiej
      kwoty i żyję, ale to akurat nie o mnie) ;) A jeśli 15,18 (czyli 7,5-9) albo i
      więcej? No to nadal zostaje Ci dużo kasy... I wtedy bym rzeczywiście rezygnowała.
    • mahadeva Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 11.03.10, 17:27
      poszukaj fajnej pracy z podobna kasa - jesli nic wiecej nie bedzie
      rekompensowalo spadku kasy. czasem juz nie mozna wytrzymac kolejnego roku w
      starej pracy.
      • zuza123 Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 14.03.10, 20:41
        Jest tak: wyjechalam juz do pracy poza domem. Powiedzielismy sobie z mezem, ze jeszcze sie
        pomeczymy, bo moze udaloby sie szybciej splacic wieksza czesc kredytu. Ale juz przed moim wyjazdem
        sie poklocilismy, bo zadnemu z nas taka sytuacja nie pasuje. I jest to po prostu oszukiwanie siebie, ze
        jeszcze miesiac, dwa czy szesc... A zycie ucieka. Wiec moze decyzja nie jest taka trudna? :)

        • zuza123 a dzisiaj siebie lubię :) 25.03.10, 08:01
          Trochę to trwało, ale decyzja podjęta, w poniedziałek składam
          papiery. Wszystko przekalkulowane i jakoś damy radę z mniejszą kasą
          (zawsze można wydłużyć okres kredytowania o parę lat, żeby odciążyć
          budżet)
          Dziękuję za wszystkie opinie
          Trzymajcie kciuki!
          • pani_lusia Re: a dzisiaj siebie lubię :) 25.03.10, 12:15
            a dużo mniejsza ta kasa procentowo? Może wcale nie będzie tak źle...
            no i przede wszystkim: GRATULACJE!! mam nadzieję, że poczujesz ulgę.
            • zuza123 Re: a dzisiaj siebie lubię :) 26.03.10, 07:54
              Ok 40% (piszę około, bo w sytuacji, kiedy nie będę miała projektu,
              może to być nawet 60%)
    • grassant Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 25.03.10, 08:40
      kolejna ściema po stanach...już cie tam nie chcą? idziesz na dno.
      Też mam cie dosyć!!!
      • zuza123 Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 26.03.10, 07:55
        Ze Stanów sami zrezygnowaliśmy. A na dno iść nie zamierzam :)
        • kochanic.a.francuza Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 27.03.10, 17:04
          Ciekawy watek.
          Maz sie zgodzil? Nie marudzil, ze zabraknie kasy na to, czy natamto?
          Mialam kiedys podobnie: mloda i pelna werwy, swietnie sobie w pracy
          radzilam i zarabialam. Tak dobrze, ze Pan Maz puczul sie burzujem i
          polezakowal pare lat. Jego wlasna, starsza siostra poradzila mi, ze
          jak kobieta za duzo pracuje, to sie maz rozleniwia. To mi dalo do
          myslena, zmienilam prace na lekuchna(nie tak od razu oczywiscie),
          maz sie przestraszyl "biedy" i znalzl sobie wlasny biznes w dwa
          miesiace.
          Lepiej nie byc twrdzielka, tylko czasem sie na slaba kobietke
          stylowac, to bardziej panow motywuje.
          Z tym dzieckiem to moze tak, ze nie mozeszn miec, bo zbyt duzo
          stresu. Mam znajoma, ktorej lekarz doradzil rok wolnego od pracy.
          Zaszl w ciaze natychmiast, naturalnie, dzis ma dwoje dzieci a
          calymi latami sie leczyla.
          Czasem lepiej liczyc na mezczyzne, dac do zrozumienia, ze sie na
          niego liczy.
          • zuza123 Re: Dzisiaj mam siebie dosyć... 28.03.10, 09:11
            Wiesz, ja trochę się bałam odejść z obecnej firmy, gdzie w końcu mam
            jakąś tam opinię i w miarę spokojną głowę (jeśli oczywiście nie
            biorę pod uwagę wyjazdów :) I bujalam się z decyzją tam i z
            powrotem, aż w końcu mąż uznał, że nieważne, co wybiorę, ważne żebym
            się w końcu zdecydowała, bo się wykończę. To się zdecydowałam!

            Moja nowa praca wcale nie będzie taka lekka, ale zrobiłam spore
            rozeznanie i wiem, że mają zdrowsze podejście do wielu spraw. Firma
            przede wszystkim jest sporo mniejsza i po prostu spokojniejsza...

            Ale straszna ze mnie streserka i jeszcze nie zaczęłam wypowiedzenia
            (zaczynam od kwietnia), a już się martwię, czy przedłużą ze mną
            umowę po okresie próbnym :) Jakoś w obecnej firmie tak się zastałam,
            że zupełnie straciłam wiarę w swoje możliwości. Ale wierzę, że ją
            odzyskam :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja