Dlaczego lubię być kobietą

08.03.10, 22:52
W ostatnich dniach miałam takie przemyślenia, ze kobiety mają lepiej.
To nie bajka, feminizm we współczesnym wydaniu dla mnie jest
naginaniem rzeczywistości.
To faceci mają gorzej. Kobieta jak chce być monterem to będzie i w
dobie równouprawnienia tylko samobójca cokolwiek jej powie. A facet,
który od dziecka chce tańczyć w balecie czy być drugim Gwendalem
Peizeratem? Ten dopiero ma przerąbane. To my możemy wszystko, a
mężczyźni gnieżdżą się w ramach kulturowych. Wciąż dobry ojciec
będzie miał problemy z opieką nad dziećmi, to ojciec będzie widział
pogardliwe spojrzenia gdy będzie chciał zostawać z dziećmi w domu i
gotować obiadki. Facet bez pracy to pasożyt- rzadko to słyszycie?
Fizycznie mają ten biedny pusty chromosom Y i przez to gorzej jeżeli
chodzi o choroby genetyczne. To mężczyzna nie będzie pytany o zdanie
gdy kobieta zechce ukryć fakt usunięcia ciąży-bo to jej ciało.
Doceniajmy to, ze my już możemy wszystko- wszysko zależy od tego jak
o to zawalczymy
    • menk.a Re: Dlaczego lubię być kobietą 08.03.10, 23:01
      Płci też bym nie zmieniła. Jak zapewne żaden facet.;)
    • rzeka.chaosu Re: Dlaczego lubię być kobietą 08.03.10, 23:02
      Bu... mogłabym wymienić sporo ograniczeń kulturowych lub wymogów, które kultura
      stawia współczesnym kobietom, przez co nie mogą być w pełni "wolne". Reżim
      urody, idealnego wyglądu, sukcesu, bycia idealną matką i żoną, bla bla bla - to
      te najbardziej nośne ;)
      • ritsuko Re: Dlaczego lubię być kobietą 08.03.10, 23:07
        Kobiety stawiają takie wymagania innym. Cholercia moim błędem było to,
        że młodość spędziłam wśród facetów, którzy widzieli we mnie kogoś
        równego sobie, a z daleka trzymałam się od "panienek" :).
        A idealna matka, żona- to bym chciała, hmm choć może po prostu dobra, a
        nie idealna, dla siebie :P
        • dystansownik Re: Dlaczego lubię być kobietą 08.03.10, 23:44
          Według mnie nie masz co narzekać. Sam znam parę taki dziewczyn, które raczej
          lubiły spędzać czas w męskim towarzystwie (przez co pewnie skończyły na
          polibudzie) i przyznam szczerze, że mi w jakimś stopniu imponują.
    • aardwolf Re: Dlaczego lubię być kobietą 09.03.10, 06:15
      Akurat to wszystko co opisałaś to problemy tak marginalne że niedostrzegalne. Dodatkowo coś takiego jak "pogardliwe spojrzenia" to nie jest żaden, nawet marginalny problem dla mężczyzny.
      • ritsuko Re: Dlaczego lubię być kobietą 09.03.10, 07:55
        Marginalne? Dlatego, że nie są ważne, czy że prawie nie istnieją w
        statystykach? Bo ja takie lub podobne z znam z życia.
        • aardwolf Re: Dlaczego lubię być kobietą 09.03.10, 08:27
          Dlatego że w porównaniu z innymi problemami się nie liczą.
    • lolcia-olcia Re: Dlaczego lubię być kobietą 09.03.10, 07:34
      Ja z innych względów lubię być kobietą;)
    • e-muffinka dla równowagi... 09.03.10, 08:19
      Kobiety mają porąbana konstrukcję psychofizyczną. I muszą codziennie uczyć się
      żyć w świecie stworzonym przez mężczyzn i dla mężczyzn. Zawsze są na 2-gim
      miejscu w realiach społeczno-gospodarczo-politycznych.

      Meęczyźni mają prostą, nieskomplikowaną (w porównaniu z kobietami) psychikę a
      ich podejście do świata jest wręcz genialne. Dlatego mamy problem samotnych
      matek a samotni ojcowie to nadal odsetek w problemie pojedynczego rodzicielstwa.
      Dlatego przemoc domowa dotyczy wyłącznie głupich kobiet, które nie dość, że dają
      się lać i poniżać to jeszcze w swej posranej psyche tworzą sobie idealistyczny
      obraz oprawcy. Facet jak dostanie w pysk to odda, kopnie w d... i za 5 minut
      znajdzie sobie inną. Kobieta dostanie w pysk i zacznie się zastanawiać co
      takiego złego zrobiła, że należała jej się kara i jak może go przeprosić :)

      Jesteśmy niewolnicami poziomu hormonów, który może zrobić z nas skończone
      kretynki. Zależymy od cyklów miesięcznych i życiowych. Jak nie PMS to okres, to
      ciąża, potem menopauza. Istne wariatkowo. Przez połowę życia część kobiet
      zachowuje się jak szurnięte emocjonalnie dziewczę a pozostała część dzielnie
      zaciska zęby aby swoje wewnętrzne szaleństwo jakoś ukryć i wstydu sobie nie
      narobić. Ciągle się faszerujemy prochami - przeciwbólowe, antykoncepcyjne a na
      koniec kuracje hormonalne.

      Mężczyźni kochają siebie miłością bezgraniczną, nie muszą sobie usuwać futra aby
      czuć się ze sobą dobrze. Te godziny, które samice spędza na zabiegach
      upiększających (oczywiście w większości po to aby podobać się JEMU), samce
      poświęcają swoim przyjemnością.

      Rozbuchanie emocjonalne i uwięzienie w instynktach to też domena kobiet.
      Przewrażliwione na punkcie własnej osoby. W badaniach przeprowadzonych w USA
      sprawdzano m.in poziom odporności na krytykę. Mężczyzni bardzo dobrze radzą
      sobie z konstruktywną zjebą przełożonego. Oczywiście taką, która dotyczy sfery
      pracy i jej efektów a nie ego faceta (czyli "Twoje raporty są zbyt krótkie, mają
      za mało informacji, musisz nad nimi popracować" a nie "Jesteś kretynem, który
      nie umie sklecić prostego raportu"). W badanej grupie duża część kobiet
      reagowała nawet na krytykę 1 rodzaju agresją, zrzucaniem win na innych,
      obrażaniem się a sporo wariatek się poryczało.

      Ufff... a ja lubię być kobietą bo pewnie przyzwyczaiłam się do swojego
      poszurania, lubię buty na obcasach, kiecki, cycki, babranie się w emocjach i
      psychikach i manipulowanie męskimi niskimi instynktami ;)
      • aardwolf Re: dla równowagi... 09.03.10, 08:34
        W 99% prawda, z jednym wyjątkiem.
        Te godziny które samice spędzają na upiększaniu się samce spedzają nie na swoich
        przyjemnościach ale na siłowniach/fitnesie.
        • e-muffinka Re: dla równowagi... 09.03.10, 08:58
          rozumiem, że mężczyzna idzie na siłownię za karę? A wydawało mi się, że oni tam
          zadowoleni są...Przynajmniej tak wyglądają ;)
          • aardwolf Re: dla równowagi... 09.03.10, 09:02
            Kobiety u kosmetyczki czy fryzjera też na zadowolone wygladają.

            Prada jest że podczas ćwiczeń wyzwalają się endorfiny i jest się zadowolonym ale
            czasu to zajmuje bardzo dużo.
            • e-muffinka Re: dla równowagi... 09.03.10, 09:13
              Ech... Już nie mogę się zatem doczekać lata. Wtedy Ci muskularni panowie, którzy
              to męczą się na siłowniach zrzucą kurty, grube majty i będzie można popatrzeć na
              ich apetycznie wyrzeźbione ciałka ;)
      • ritsuko Re: dla równowagi... 09.03.10, 08:36
        A wiesz, że to się zmienia? Współczesny świat zaciera te granice i
        robią się one bardziej płynne. Stąd na przykład kobiety przewodzące
        grupom przestępczym (na pewno znane Wam są przykłady gdzie kobieta
        kierowała mężczyznami dokonującymi zabójstwa- parę lat temu były
        dwie głośne tego typu sprawy), kobiety stosujące przemoc domową
        (głównie znęcanie psychiczne, ale też niekoniecznie, mężczyźni w tym
        wbrew pozorom też trwają).
        Mężczyźni z kolei coraz mniej ukrywają swoją emocjonalność, już nikt
        jak głupi nie powtarza "chłopcom nie wypada płakać".
        Ja już od dawna staram się mniej cechować płcie fizyczne, a odnosić
        do psychiki i osobowości, bo to co pierwotnie uznawane za męskie i
        kobiece może się obecnie odnosić do obu płci w różnym stopniu.
        Nie chcę idealizować mężczyzn, robić z nich ofiar, bo nie wszyscy są
        święci. Ale za ileśset lat te granice mogą pozostać jedynie fizyczne
        • e-muffinka Re: dla równowagi... 09.03.10, 08:56
          Zmienia się świat. Życie jest coraz szybsze i prowokuje do agresywnych i
          skrajnych zachowań. Stąd przypadki wzrostu przestępczości u kobiet i ichniej
          przemocy. Powywracały się wtłaczane przez całe stulecia role społeczne, niektóre
          jednostki nie dają sobie z tym rady. Być mężczyzna dziś to zupełnie co innego
          niż 10lat temu, podobnie zmienił się model kobiety. To rodzi te anomalie w
          statystykach.

          Kobiety często powtarzają, że ich wyższośc nad mężczyznami polega na większej
          odporności psychicznej. Owszem. Ale jak się swoją psychikę na własne życzenie
          nastawia na kolejne kopy to i mrówka by się uodporniła. Mnie fascynuje czasami
          prostota męska. Jest źle - idę stąd. Kobieta nie idzie. Same matki Terski. Tkwią
          i się męczą w imię...? Same nie wiedzą czego.

          Może świat zmierza ku temu aby granice psychiczne się pozacierały między płciami
          ale primo: potrwa to jeszcze wiele stuleci, secudno: pozostaną różnice fizyczne,
          a te jeszcze w większym stopniu są korzystniejsze dla mężczyzn ;) Z kobiety za
          przeproszeniem ciągle coś wypada: albo płyny menstruacyjne albo dzieci. Jak
          sobie pomyślę jaki sex jest fajny dla facetów to zazdrość mnie zżera. Oni mają z
          tego wyłacznie przyjemność, bez tych wszytskich dodatków jak np.ciąża. Nie tyją
          przez własne potomstwo, skóra im sie nie rozciąga, nie mają cellulitu,
          rozstępów. Później się starzeją i niejednokrotnie lepiej niż kobiety. Nie mają
          ograniczeń typu "cyka mi zegar biologiczny". Są silniejsi, mają większą masę
          mięśniową, mogą więcej i mają łatwiej ;)
          • aardwolf Re: dla równowagi... 09.03.10, 09:08
            Co do seksu to zawsze mam wrażenie że 95% przyjemności jest po stronie kobiety.
            Mężczyzna musi być cały czas skupiony by nie np. skończyć za wcześnie albo żeby
            nie zrobiło sie nudno a kobieta może się cała zatracić.

            Dodatkowa sprawa to antykoncepcja która jest w 100% po stronie kobiety czyli
            kobieta ją całkowicie kontroluje a mężczyzna moę tylko zaufać.
            • ritsuko Re: dla równowagi... 09.03.10, 09:09
              I dodaj wielokrotny orgazm :P
              • aardwolf Re: dla równowagi... 09.03.10, 09:11
                Co do orgazmu to ciężko mi uwierzyć że mężczyzna może wogóle mieć orgazm,
                podobno może ale ja nigdy nie miałem (choć udawałem)
                • e-muffinka Re: dla równowagi... 09.03.10, 09:25
                  Teraz już jestem pewna - jesteś kobietą ;)
            • e-muffinka Re: dla równowagi... 09.03.10, 09:22
              > Co do seksu to zawsze mam wrażenie że 95% przyjemności jest po stronie kobiety.
              > Mężczyzna musi być cały czas skupiony by nie np. skończyć za wcześnie albo żeby
              > nie zrobiło sie nudno a kobieta może się cała zatracić.



              Ostatnio słyszałam w eterze wyniki badań, że kobiety podczas seksu zadręczają
              się swoim wyglądem oraz zapachem... Nie wiem czy chodzi o zapach z ust czy tez
              może skądeś innąd ;D
              Przejawiasz, że tak powiem żeńskie podejście do życia. Nie jesteś 100% samcem.
              Taki bzyka dla siebie i ma w nosie przedwczesne zakończenia ;)


              > Dodatkowa sprawa to antykoncepcja która jest w 100% po stronie kobiety czyli
              > kobieta ją całkowicie kontroluje a mężczyzna moę tylko zaufać.

              I co w tym fajnego? Że trzeba łykac chemiczne gówno, po którym źle się czujesz,
              tyjesz albo chudniesz, musisz o tym pamiętać aby łykać systematycznie...?
              Chcesz kontrolę? Idź sobie podwiązać nasieniowody.
              • aardwolf Re: dla równowagi... 09.03.10, 09:31
                > Taki bzyka dla siebie i ma w nosie przedwczesne zakończenia ;)

                nie mam doświadczeń w tej kwestii ale wydaje mi się że to stereotyp

                > Chcesz kontrolę? Idź sobie podwiązać nasieniowody.

                nieodwracalne a podobno część mężczyzn ma niezłe problemy z bólem po takiej
                operacji, ale nie wnikałem w to.

                >> musisz o tym pamiętać aby łykać systematycznie...?

                to akurat jest rozłożone - codziennie musiałem pamiętać by skontrolować
                dziewczynę czy nie zapomniała
              • ritsuko Re: dla równowagi... 09.03.10, 09:34
                > Przejawiasz, że tak powiem żeńskie podejście do życia. Nie jesteś
                100% samcem.
                > Taki bzyka dla siebie i ma w nosie przedwczesne zakończenia ;)
                Bzdura. 100% samiec dla własnej satysfakcji zrobi dobrze kobiecie. Są
                też tacy, którzy po prostu kochają partnerki i chcą żeby im było
                dobrze. A kmiotki, które myślą tylko żeby się, za przeproszeniem,
                spuścić to żadni faceci :)
                • e-muffinka Re: dla równowagi... 09.03.10, 09:43
                  100% samiec dla własnej satysfakcji zrobi dobrze kobiecie

                  No tak ale biorąc pod uwagę,że zatrważająco dużo kobiet udaje orgazmy to jakiż
                  to problem... Kobiety mają tendencje do zaspokajania potrzeb wszystkich wokół a
                  na końcu swoich.

                  Wątek zaczyna się robić taką przepychanką kto ma lepiej, kto ma gorzej. Nie o to
                  mi chodziło.
                  Nie jest lepiej ani gorzej być w jakiejś płci, pod warunkiem, że się jest
                  świadomym swoich ograniczeń i mocnych stron ;)
    • tarantinka Re: Dlaczego lubię być kobietą 09.03.10, 10:22
      płeć ma drugorzędne znaczenie, na 100% gdybym urodziła się jako mężczyzna - w
      tym samym domu, warunkach społecznych - to bym była szczęśliwym mężczyzną. I tu
      wielkie podziękowania dla mamy i taty.
      Swoje poczucie wartości, świadomość kim jestem, ograniczeń i możliwości
      zawdzięczam i rodzicom i sobie i te czynniki razem dają mi poczucie zadowolenia
      z życia a nie fakt czy mam biust. Choć obiektywnie ciało kobiety jest ładniejsze
      ale kurcze trudne w pielęgnacji te balsamy do lewej łydki i prawego łokcia to
      już przegięcie.
      W byciu kobietą denerwuje mnie ewidentny wpływ hormonów na moje zadowolenie -
      czyli cykl menstruacyjny - z nieznośną dokładnością wiem, w które dni zaleje
      mnie fontanna łez w zasadzie bez powodu;).
      Oraz - ale z tym walczę - wyuczona bierność - czyli że kobiecie nie wypada, że
      kobieca to taka cicha, skromna, delikatna istota, która najpierw dziecko
      przytuli do piersi, męża pocieszy, obiad ugotuje a na koniec przypomni sobie, ze
      miała ochotę na coś zupełnie innego; ).
      Wnerwia mnie też syzyfowość pracy pod hasłem - jestem zadbana.
      Jest jeden plus w tym wszystkim - im jestem starsza, tym mam więcej dystansu do
      tego całego kulturowego anturażu, facetów wraz wprost ubóstwiam i co śmieszne
      nie do seksu a do towarzystwa typu rozmowa :).
Pełna wersja