Jak łagodzić kryzysy małżeńskie?

09.03.10, 07:30
Oczywiście nie chodzi to o moja skromną osobę,
bo mi się wszystko świetnie układa ;-).
Ostatnio po prostu widzę na forum wiele postaw
w rodzaju "problemy małżeńskie? - mnie to nigdy
nie spotka". Chciałbym powiedzieć, że kryzysy
to taka prawidłowość.

Słyszałem dawno dawno temu, że kryzysy przychodzą
po dwóch, siedmiu i jedenastu latach małżeństwa
(dotyczyło to normalnych małżeństw, nie poprzedzonych
wieloletnim konkubinatem), i jedyne co można zrobić,
to przeczekać.
Pani Mazur pisze, że każdy kryzys to jakieś zaburzenie
stabilności i codzienności, a pierwszym kryzysem małżeńskim
jest ... ślub!
Z kolei Andzia z www.sciaga.pl wymienia sześć kryzysów,
które przychodzą nieuchronnie jak przypływ morza.

Takie jest zazwyczaj doradzanie wśród katolików:
kryzys pokonać wiarą i cierpliwością.
A co wy myślicie?
    • ritsuko Re: Jak łagodzić kryzysy małżeńskie? 09.03.10, 08:43
      Oczywiście, że kryzysy są. Ślub jest jak najbardziej takim momentem,
      ale też (co mnie osobiście zdziwiło) moment pójścia dzieci do szkoły
      :).
      Ale to nie kwestia wiary i przeczekania. Moim zdaniem to przede
      wszystkim świadomość tych sytuacji, rozmowa, wsparcie, zrozumienie i
      wzajemny szacunek, wspólne cele. To wszystko co tworzy dobry związek.
      Celowo nie mówię o miłości, bo ona ewoluuje i co etap jest czymś
      zupełnie innym :)
      • misiu.stefan Re: Jak łagodzić kryzysy małżeńskie? 09.03.10, 09:40
        Trzeba też czasem spojrzeć krytycznie na samą siebie.

        I starać się być lepszą dla męża :)
        • ritsuko Re: Jak łagodzić kryzysy małżeńskie? 09.03.10, 12:18
          Dokładnie- dostrzegać też swoje błędy i wady, a nie tylko drugiej
          strony i starać się z nimi walczyć :)
      • gobi05 Re: Jak łagodzić kryzysy małżeńskie? 10.03.10, 08:25
        > Ale to nie kwestia wiary i przeczekania. Moim zdaniem to przede
        > wszystkim świadomość tych sytuacji (...)

        Gdybym wiedział, że właśnie dopada mnie (nas) kryzys
        małżeński, to bym szukał środków zaradczych, ale jak
        jestem po prostu wkurzony na żonę, bo ona lekceważy
        moje zdanie, to nie myślę o jakimś tam "kryzysie".
        Myślę o tym, że ona NIE MA RACJI, i mnie to wkurza.
        A ona zamiast przyznać mi rację, to się zapiera
        i NIE CHCE O TYM ROZMAWIAĆ. Co tu mówić o szacunku,
        kiedy z nią się w ogóle nie da rozmawiać.

        Może wcale nie należy tego łagodzić, ale wręcz
        przeciwnie - rozpalić jak słomiane brykiety przed
        pasterką? Wywalczyć, wykłócić, wymusić - w końcu
        to przecież ja mam rację.
        • anwad Re: Jak łagodzić kryzysy małżeńskie? 10.03.10, 11:13
          Wypróbuj to:) - www.se.pl/mezczyzna/wszystko-o-kobietach/pamietaj-ona-zawsze-ma-racje_113920.html
    • dziewczynawitryna Re: Jak łagodzić kryzysy małżeńskie? 09.03.10, 12:01
      Ale to "Takie jest zazwyczaj doradzanie wśród katolików: kryzys pokonać wiarą i
      cierpliwością" to sobie sama wymyśliłaś, co? Bo ja, katoliczka, w życiu o tym
      nie słyszałam. Widziałaś kiedyś jakiegoś katolika z bliska? Tzn, katolika, a nie
      takiego, co mówi, że jest katolikiem, a w kościele bywa tylko w Wielką Sobotę z
      koszyczkiem.
      • gobi05 Re: Jak łagodzić kryzysy małżeńskie? 09.03.10, 20:19
        > nie słyszałam. Widziałaś kiedyś jakiegoś katolika z bliska?
        No chyba tak...
        A czy ty spotkałaś się z jakimiś konkretnymi poradami
        dla małżeństw? Innymi, niż to co napisałem?
    • wicehrabia.julian Re: Jak łagodzić kryzysy małżeńskie? 09.03.10, 20:20
      gobi05 napisał:

      > Oczywiście nie chodzi to o moja skromną osobę,
      > bo mi się wszystko świetnie układa ;-)

      najlepsza metoda, to nie mieszanie się w nieswoje sprawy
    • figgin1 Re: Jak łagodzić kryzysy małżeńskie? 10.03.10, 08:36
      Czy niemałżeńcy też sie mogą wypowiedzieć? Dla mnie kryzys przyszedł po czterech
      latach związku. Miałam dość mojego faceta, nie mogłam na niego patrzeć, nie
      miałam ochoty uprawiać z nim seksu, chyba się zauroczyłam kimś innym. Pewnie bym
      odeszła, gdyby to był ktoś inny. Jakkolwiek bowiem nie wierzę w przeznaczenie
      uważam, ze mój mężczyzna jest mi przeznaczony. Potem wpadłam po uszy w wielkie
      Gie a on, mimo, że byłam dla niego okropna był przy mnie i dał mi takie
      wsparcie, że jak sobie wszystko przypominam szklą mi się oczy. Przemyślałam
      sobie wtedy kilka rzeczy, dałam nam czas i wszystko wróciło do normy.
      • jeza_bell Re: Jak łagodzić kryzysy małżeńskie? 10.03.10, 08:46
        Bez kryzysów życie byłoby smutne i monotonne. One muszą przychodzić- oczyszczają atmosferę i pozwalają po czasie nabrać dystansu do problemów i siebie nawzajem. Trzeba posiadać w sobie wiele dobrej woli i miłości, żeby przez wszystko przejść obronną ręką. Myślę, że w związku nie tylko trzeba się kochać, ale przede wszystkim LUBIĆ. Bo to nie to samo.
      • gobi05 Re: Jak łagodzić kryzysy małżeńskie? 10.03.10, 08:48
        > Czy niemałżeńcy też sie mogą wypowiedzieć?
        Nie mam takiej władzy, by komukolwiek odbierać prawo wypowiedzi.

        > sobie wtedy kilka rzeczy, dałam nam czas i wszystko wróciło
        Czyli jednak wiarą i cierpliwością?
      • idaiola Re: Jak łagodzić kryzysy małżeńskie? i nie małżeńs 10.03.10, 13:44
        figgin1 napisała:

        > Czy niemałżeńcy też sie mogą wypowiedzieć? Dla mnie kryzys
        przyszedł po czterec
        > h
        > latach związku. Miałam dość mojego faceta, nie mogłam na niego
        patrzeć, nie
        > miałam ochoty uprawiać z nim seksu, chyba się zauroczyłam kimś
        innym. Pewnie by
        > m
        > odeszła, gdyby to był ktoś inny. Jakkolwiek bowiem nie wierzę w
        przeznaczenie
        > uważam, ze mój mężczyzna jest mi przeznaczony. Potem wpadłam po
        uszy w wielkie
        > Gie a on, mimo, że byłam dla niego okropna był przy mnie i dał mi
        takie
        > wsparcie, że jak sobie wszystko przypominam szklą mi się oczy.
        Przemyślałam
        > sobie wtedy kilka rzeczy, dałam nam czas i wszystko wróciło do
        normy.

        W niemałżeńskich też są kryzysy. W każdym związku po prostu po
        pewnym czasie coś sie kończy, a w tym miejscu zaczyna się coś
        nowego - po zauroczeniu jest przywiązanie, miłośc albo przyjaźń lub
        przyzwyczajenie, wygoda życia z kimś kogo sie dobrze zna, kto
        potrafi Cię rozśmieszyć, kto potrafi przytulić.Po 15 latach bycia
        razem czasem wydaje mi się, ze powinnismy zamieszkać oddzielnie by
        ocalic to co między nami jest/było.
    • zonka77 Re: Jak łagodzić kryzysy małżeńskie? 10.03.10, 09:19
      wiara i ciepliwość - całkiem ok jak dla mnie :) (nie jestem katoliczką ale
      chrześcijanką)

      Ale ostatnio pastor udzielił nam pewnej porady która jest wg mnie bardzo
      skuteczna. Powiedział nam że jego małżeństwo wyszło na zupełnie inny poziom od
      momentu kiedy zrozumieli że każde z nich powinno najpierw się starać potem ew.
      wymagać. Kiedy on postawił dobro swojej żony ponad własnym (a z rozmowy z nią
      wiem że i ona tak zrobiła) ich wspólne życie zaczęło się układać inaczej (o
      wiele lepiej)
      Powiedział że takie nastawienie (ale szczere i prawdziwe) jest realne wg niego
      po ok 10 latach małżeństwa i zgadzam się z nim.

      Ogólnie kiedy udaje nam się z mężem tak postępować jest wspaniale.
      Po prostu - nie myśleć tylko o sobie. Z tym że musi to być z wzajemnością bo
      inaczej nie działa za dobrze dla jednej ze stron :)
    • mahadeva Re: Jak łagodzić kryzysy małżeńskie? 10.03.10, 11:54
      nie wszystkie pary to malzenstwa, mysle, ze kwestia kryzysów moze
      dotyczyc wszystkich par, nie jest tez tak, ze malzenstwo nie moze
      sie rozstac
      oczywiscie jesli dwie osoby sie wybraly, to powinny probowac radzic
      sobie z problemami, a nie sie rozstawac, bo tak mozna w
      nieskonczonosc
      tutaj przydaje sie ogolny zdrowy rozsadek i umiejetnosc komunikacji
      nie kazdy jednak mysli racjonalnie niestety, niektorzy ludzie to
      zwierzeta, mogliby sie tylko bez sensu kłocic
      jak ja widze np. ze Mis gada glupoty, to wiem, ze to sa glupoty i
      sie nie przejmuje, albo smieje sie z niego, gdy sie wkurza o byle
      co...
      ze zdrowym rozsadkiem czlowiek sie rodzi, ale zawsze warto rozwijac
      swoj intelekt; co do umiejetnosci rozwiazywania problemow, polecam
      ksiezke, ktora czytalam 10 lat temu: dochodzac do tak, odchodzac od
      nie, byla dla mnie przelomowa
Inne wątki na temat:
Pełna wersja