Trzydziestolatek na zakręcie

10.03.10, 16:54
Jestem w wieloletnim związku z kobietą, którą poznałem jeszcze w liceum.
Mieszkamy razem od wielu lat. Posypie się za to na mnie pewnie grad zarzutów,
ale nie kocham tej kobiety. Dlaczego jesteśmy razem tyle lat? Chyba już sam
nie potrafię na to odpowiedzieć. Były rozstania i powroty. Wiele razy. Chyba
po prostu przyzwyczailiśmy się do siebie przez te lata, może było tak po
prostu wygodnie. Ona nalega na ślub. I dopiero teraz szczerze odpowiedziałem
sobie na pytanie, czy łączy nas miłość. Nie z mojej strony. Nie chcę ślubu,
nie chcę z nią spędzić reszty swojego życia. Tak, pojawiła się inna kobieta i
dopiero jej pojawienie się otworzyło mi oczy. Powiecie -świeża krew, sodówka
uderzyła do głowy. Nie. Ale zadałem sobie pierwszy raz szczerze pytanie o sens
swojego wieloletniego związku. I chciałem odejść. Układać swoje życie na nowo.
I wtedy dowiedziałem się że moja wieloletnia partnerka jest w ciąży. Świat się
posypał. Ona czuje, że nie daję jej czułości, miłości, że ciągle się kłócimy,
że myślami jestem gdzie indziej. O drugiej kobiecie nie wie, zresztą teraz się
nie spotykamy. Nie potrafię jej dać tego, czego chce. Przynajmniej nie
szczerze. Myślę, że ona ciągle liczy na to, ze wróci stan sprzed wielu lat,
kiedy zaczęliśmy się spotykać. Byłem wtedy gówniarzem. Tego człowieka teraz
już nie ma. Kilka dni temu moja partnerka spakowała się i wyprowadziła z domu
- nie oświadczyłem się na wieść o dziecku, chyba dałem po sobie poznać, że to
nie tak miało być. Grozi mi, że nie zobaczę dziecka ani jej. Wiem, ze w ten
sposób chce wywrzeć na mnie presję. Rozumiem też że cierpi i że ją krzywdzę.
Czuję ze nie potrafię odejść, zostawić kobiety w ciąży. Pierwszą moją myślą
było, że będę przy niej na czas ciąży, żeby czuła się bezpiecznie. Że odejdę
potem. Teraz wiem, że ona może mi zabrać moje dziecko. Kocham moje dziecko.
Nie kocham jego matki. Liczę na damski punkt widzenia. Zostać? Odejść? Kiedy?
A może udawać? Dla dobra swojego i swojego dziecka? Skrzywdzić ją tak bardzo
po tylu latach? Ciągnąć to dalej? Co powinienem zrobić?
    • rosa_de_vratislavia Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 17:02
      takija30 napisał:

      > Zostać? Odejść? Kiedy?
      > A może udawać? Dla dobra swojego i swojego dziecka?

      Sam musisz podjąć decyzję, naprawdę.

      > Skrzywdzić ją tak bardzo > po tylu latach?

      Już ją skrzywidziłeś. Żyłeś z nią dla wygody, dopóki nie
      znalezłeś "lepszej". A i wtedy nie zostawiłeś "starej", tylko ją
      zapłodniłeś.
      Tak więc świństwa już popełniłeś.
      Teraz pora na konkretne decyzje. Chyba nie zamierasz dalej trwać w
      takim zawieszeniu i czekać aż te 2 kobiety rozwiązą problemza ciebie?
      Pewnie kamien spadłby ci z serca, gdyby ta ciężarna cię rzuciła,
      biorąc odpowiedzialność za rozstanie na siebie?
      • menk.a Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 17:35
        rosa_de_vratislavia napisała:

        > Już ją skrzywidziłeś. Żyłeś z nią dla wygody, dopóki nie
        > znalezłeś "lepszej". A i wtedy nie zostawiłeś "starej", tylko ją
        > zapłodniłeś.
        > Tak więc świństwa już popełniłeś.
        > Teraz pora na konkretne decyzje.
        > Pewnie kamien spadłby ci z serca, gdyby ta ciężarna cię rzuciła,
        > biorąc odpowiedzialność za rozstanie na siebie?
        >

        Dobrze mówisz.

        Od siebie dodam: jak najszybciej zostaw tę kobietę, natomiast w żadnym momencie
        nie zapominaj, że niedługo zostaniesz ojcem.
      • wartosc.energetyczna Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 17:38
        > Pewnie kamien spadłby ci z serca, gdyby ta ciężarna cię rzuciła,
        > biorąc odpowiedzialność za rozstanie na siebie?

        no przecież już to zrobił. ona się wyprowadziła, ale on przecież "nie wyobraża
        sobie zostawić kobiety w ciąży", no ale skoro się wyprowadziła to przecież
        będzie dżentelmenem i uszanuje decyzję kobiety.. ale on przecież przenigdy nie
        zostawiłby kobiety w ciąży
      • intrygantka1 Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 23:46
        > Już ją skrzywidziłeś. Żyłeś z nią dla wygody, dopóki nie
        > znalezłeś "lepszej". A i wtedy nie zostawiłeś "starej", tylko ją
        > zapłodniłeś.

        równie dobrze można to odwrócić i powiedzieć, że ona zrobiła mu świństwo, bo
        "dała się zapłodnić". To po pierwsze. Po drugie, wcale nie wiadomo, czy ona też
        nie była z nim tylko dla wygody. Nie znamy ani jej, ani jego. Przy tym
        wszystkim, nie oceniałabym chłopaka zbyt surowo. Zaczął myśleć o rozstaniu, a tu
        przytrafiła się ciąża. Zbieg okoliczności? Nie chce mi się wierzyć, że jego
        kobieta nie widziała, że się pieprzy w związku. Może sobie pomyślała, że ciąża
        wszystko rozwiąże. Po jej myśli. Na miejscu faceta - odeszłabym. Mimo wszystko.
      • wiecznie_zakochana Re: Trzydziestolatek na zakręcie 12.03.10, 19:52
        rosa_de_vratislavia napisała:

        > takija30 napisał:
        >
        > > Zostać? Odejść? Kiedy?
        > > A może udawać? Dla dobra swojego i swojego dziecka?
        >
        > Sam musisz podjąć decyzję, naprawdę.
        >
        > > Skrzywdzić ją tak bardzo > po tylu latach?
        >
        > Już ją skrzywidziłeś. Żyłeś z nią dla wygody, dopóki nie
        > znalezłeś "lepszej". A i wtedy nie zostawiłeś "starej", tylko ją
        > zapłodniłeś.
        > Tak więc świństwa już popełniłeś.
        > Teraz pora na konkretne decyzje. Chyba nie zamierasz dalej trwać w
        > takim zawieszeniu i czekać aż te 2 kobiety rozwiązą problemza ciebie?
        > Pewnie kamien spadłby ci z serca, gdyby ta ciężarna cię rzuciła,
        > biorąc odpowiedzialność za rozstanie na siebie?
        >

        Mocne słowa ale zgadzam się z rosa de la vratislavia
    • biedrona999 Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 17:34
      Rece mi opadaja jak czytam takie historie. Chlopie, wez sie w garsc!
    • wartosc.energetyczna Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 17:35
      takija30 napisał:

      > Jestem w wieloletnim związku z kobietą, którą poznałem jeszcze w liceum.
      > Mieszkamy razem od wielu lat. Posypie się za to na mnie pewnie grad zarzutów,
      > ale nie kocham tej kobiety. Dlaczego jesteśmy razem tyle lat? Chyba już sam
      > nie potrafię na to odpowiedzieć. Były rozstania i powroty. Wiele razy. Chyba
      > po prostu przyzwyczailiśmy się do siebie przez te lata, może było tak po
      > prostu wygodnie. Ona nalega na ślub. I dopiero teraz szczerze odpowiedziałem
      > sobie na pytanie, czy łączy nas miłość. Nie z mojej strony. Nie chcę ślubu,
      > nie chcę z nią spędzić reszty swojego życia. Tak, pojawiła się inna kobieta i
      > dopiero jej pojawienie się otworzyło mi oczy. Powiecie -świeża krew, sodówka
      > uderzyła do głowy. Nie. Ale zadałem sobie pierwszy raz szczerze pytanie o sens
      > swojego wieloletniego związku. I chciałem odejść. Układać swoje życie na nowo.
      > I wtedy dowiedziałem się że moja wieloletnia partnerka jest w ciąży.

      jedno tylko mi się nasunęło: a jak sobie tak myślałeś i rozmyślałeś poznając
      przy okazji nową lalę to musiałeś zapładniać tę której już nie kochasz?
      • menk.a Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 17:37
        wartosc.energetyczna napisała:
        >
        > jedno tylko mi się nasunęło: a jak sobie tak myślałeś i rozmyślałeś poznając
        przy okazji nową lalę to musiałeś zapładniać tę której już nie kochasz?

        Ta nowa jest dobra okulistką, bo otworzyła panu oczy po wielu latach nieudanego
        związku. A pan przez te lata miał niepełnosprawne oczy.
        jp
        • wartosc.energetyczna Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 17:43
          menk.a napisała:

          > wartosc.energetyczna napisała:
          > >
          > > jedno tylko mi się nasunęło: a jak sobie tak myślałeś i rozmyślałeś pozna
          > jąc
          > przy okazji nową lalę to musiałeś zapładniać tę której już nie kochasz?
          >
          > Ta nowa jest dobra okulistką, bo otworzyła panu oczy po wielu latach nieudanego
          > związku. A pan przez te lata miał niepełnosprawne oczy.
          > jp

          ciekawe czy okulistka wie, że w czasie leczenia on jeszcze zmajstrował dzieciaka
          w tym nieudanym związku
      • ivonne77 Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 23:33
        Jeszcze niedawno sama mialam podobny dylemat - zostac z ojcem dziecka czy ulozyc
        sobie zycie z innym. Zostalam i ani troche nie zaluje. Mam fantastycznego bobasa
        i faceta, ktory kocha to dziecko ponad wszystko. Stalo sie, los zdecydowal za
        Ciebie. Nie uciekaj od odpowiedzialnosci. Jezeli odejdziesz do innej bedziesz
        zalowal. Na pewno dziewczyna z ktora tak dlugo byles ma wiele zalet. Daj jej
        szanse i daj szanse temu dziecku wychowywac sie w pelnej rodzinie. Zostan z
        nimi, a zobaczysz - czeka cie mnostwo radosci i pieknych wrazen plynacych z
        ojcostwa.
        • alegrias Re: Trzydziestolatek na zakręcie 12.03.10, 10:16
          Albo zmarnujesz sobie i jej nastepne pare lat zabierajac kobiecie
          której nie kochasz szanse na szczęśliwe życie z facetem któremu na
          niej zalezy.
          Nie rezygnuj z ojcostwa ale rozstań sie z matka. Powiedz jej że juz
          jej nie kochasz i ze nie chesz byc z nią, ale ciagle chcesz być z
          waszym dzieckiem. Na poczatku raczej nie przyjmie tego z entuzjazmem
          ale to lepsze niz unieszczęśliwienie jej na całe życie. ;)
    • s.p.7 Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 17:42
      dlaczego zdecydowaliscie sie na dziecko?
      A jesli nei jaki rodzaj antykoncepcji stosowaliscie?
      (tak tylk ochce sie upewnic czy nei zostales "zlapany na dziecko" :)
      • menk.a Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 17:48
        s.p.7 napisał:

        > (tak tylk ochce sie upewnic czy nei zostales "zlapany na dziecko" :)

        Pewnie ze złapany. Ciężarna nim została ciężarną podpięła dojarkę albo inna
        ssawkę do odpowiedniego otworu pana i ten nieświadomy sytuacji został podstępem
        pozbawiony swoich żołnierzy, którzy potem zostali skutecznie wykorzystani
        przeciwko niemu.
        • s.p.7 Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 17:50
          hehe to jest do ustalenia ;)
          nie zdziwil bym sie zeby i takie metody byly stosowane...
          • menk.a Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 17:54
            Zatem pamiętaj, by być pierwszym do odessania swoich żołnierzy nim jakaś
            podstępna będzie chciała się z Tobą rozmnożyć.
            • s.p.7 Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 17:59
              Po pierwsze zaufanie :)
              Ale jak ufac jak tak bezcenny "towar" przelatuje jej kolo nosa...? ;)
              • menk.a Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 18:06
                Dlatego pomna doświadczeń innych kobiet, pierwsze co zrobię, kiedy okaże się, że
                zaliczyłAM wpadkę, to pognać pana na drzewo, coby uniknąć posądzenia o
                robienie łapanki na szczęśliwego tatusia. Pełna separacja.

                Pani panu ufała i zobacz, jak na tym wyszła. Okulistkę sobie znalazł.;)
                • s.p.7 Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 18:24
                  No ja mysle ze nikt Cie nie bedzie oskarzac o takie metody, bo po co ci one?
                  fajna dziewczyna przeciez jestes,
                  tatuś napewno sie ucieszy bo dziecko wzielo sie z milosci ;)

                  NIe wiem co ta pani sobie wyobrazala?
                  I na czym miala polegac jej ufnosc skoro ich zwiazek byl luzny i bez uczuc...
                  wiec jak mozna czegos oczekiawc? i an czym mial by polegac deklaracja?
                  Przeciez tam nic nie bylo.

                  A okulistę mozna spotkac zawsze, dlaczego jego byla panna chce mu zakladac
                  przyciemniane okulary? Zeby w ciemnosci wypasc lepiej?
                  Chce wiac ptaszek niech wieje, jak znalazl lepsze gniazdko.
                  • menk.a Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 20:41
                    Wystarczy zaliczyć wpadkę, by być posądzoną o takie metody. Bo tylko dlatego, że to kobieta jest w ciąży, z automatu stawia ją to w pozycji oskarżonej o nieuczciwość. To jedno.
                    A drugie: skoro tam nic nie było, znaczy tych uczuć, po po jakiego grzyba pan się z panią prowadzał? Po jakiego grzyba razem z nią mieszkał przez lata? Luźny związek? A może ona go kochała, może nadal kocha.
                    Lepiej dla niej i dla niego, kiedy on zniknie z jej życia. I znika się pik pik nie wtedy, gdy pojawia się jakiś pik pik okulista, tylko wówczas kiedy jest źle, niesatysfakcjonująco. A nie pod wpływem jakiegoś pik pik okulisty, coby ukryć swoją pik pik.
                    ;)
                    • s.p.7 Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 21:07
                      jej, jak widze w ciazy kobietę to mysle sobie szczesliwa dziewczyan w
                      szczesliwym zwiazku znalazla miejsce w swoim zyciu dla kogos jeszcze.

                      Tutaj akurat sytuacja jest bardzo symptomatyczna. Kobiecina byla z jakims
                      gówniarzem jakos tak ze sobą byli z przyzwyczajenia, chłpaczek zmęrzniał, zaczał
                      poznawac zycie, odkrywac jego uroki i chce ruszac w swiat... a biedna żabcia bez
                      perspektyw, najpierw chaciala go przytrzymac awantrurami a i siła a potem nagle
                      kiedy on odchodził okazalo sie ze po 10 latach w koncu zaszla z nim w ciąze...
                      ohoho prezent od sw.mikolaja ;)
                      teraz z nia zostajesz albo placisz alimenty z ktorych bedzie zyla ona i jakis
                      flejtuch który bedzie chial z nia zyc...

                      A nasz wspanialy potomek mial by sie rozwijac w patologi? no to nie tyle dylemat
                      co jakas forma szantazu...

                      a po co byli razem? a dlaczego lduzie sa razem? bo sie dobrze czuja ze sobą, bo
                      łatwiej, bo on miał kogo w łuzku "pik pik" hehe
                      no nie wiem, trzeba bylo by sie ich spytac.

                      Okulista - to chyba jednak malo naduzycie... bo on z nia nia byl w zwiazku
                      jakims szczegolnym, po prostu spotkal kobiete w ktorej sie zakochal, poczul co
                      to milosc,
                      Tak jak ludzie ktorzy zyli w komunie poczucli co to dobrobyty kapitalizmu.
                      A komunistyczny darczynca uwaza ze to tutaj powinnismy byc szczesliwi, i sru nie
                      da paszportu ani nawet skierowani do okulisty ;)

                      ja mysle ze on jej dał sporo przez ten czas, i chyba lepiej ze z nia został, no
                      chyba ze byli ze sobąszczerzy: Sluchaj jak bedziemy razem dłzuej jak 8 lat to
                      musisz wziąsc ze mna slub bo mi sie nie chce szukac nowego supermena i w ogole
                      to nie mam szans na takiego fajnego jak ty
                      no ale jak on moze wiedziec ze mu ejst zle skoro nie wie jak to jest kiedy jest
                      lepiej? niby mogl by telenowele poogladac ale tam sie tego tak nei czuje...
                      dlatego okulista wskazany :)

                      no ale teraz to juz niech zalozy jakies rozowe okulary bo ja nie widze tego
                      kolorowo... ;)
                      • menk.a Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 21:19
                        8 lat się prowadzać? 10? Nie ma mowy. Ja bym na to nie poszła. Maksymalnie 2
                        lata i dosyć zastanawiania. :D
                        A tutaj nie ma się nad czym zastanawiać: pakować manele i do widzenia. Nie wiem
                        nad czym pan się zastanawia. Kobiety nie kocha. Ojcostwem się nie zachwyca,
                        zatem jakoś chyba specjalnej przykrości niewidzenie swojego potomstwa by mu nie
                        zrobiło. Oby baba tylko nie była złośliwa i z dziecka karty przetargowej nie
                        uczyniła.

                        I wiesz co? Nóż mi się w kieszeni otwiera jak słyszę, że z Waszych zafajdanych
                        alimentów utrzymujecie swoje eks i ich gachów. Zabiłabym za takie słowa. Albo
                        oddała dziecko szanownemu eksowi i płaciła te przysłowiowe 300 (a nawet 600zł,
                        nie bedę się szczypać), by poutrzymywali siebie, dziecko i swoje nowe flamy i
                        nowe dzieci.
                        • s.p.7 Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 22:40
                          Wg mnei po 2-3 latach zycia dziecko moze trafic do ojca, (a on moze najac np
                          nianię czy miec juz jakas kkobietę do tego)
                          oczywiscie przyjemnoscia bylo by dal niego wspieranie matki w jego wychowaniu
                          tazke od strony finasowej rzecz jasna, po co ktos alimenty wymyslil? nie wiem...
                          tym przeciez powinno sie panstwo zajmowac...
                          to moze o polityke rodzinna by zadbali w wiekszym stopniu.


                          haha dziecko bys oddala, jakąś przekorną masz nature ;)
                          • menk.a Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 22:57
                            Jak to państwo? Dziecko ma matkę i ojca, który na równi są odpowiedzialni za
                            swoje potomstwo. Również finansowo. I po to ktoś wymyślił alimenty, coby
                            niektórzy o tym pamiętali, że są matką lub ojcem i że dziecko trzeba nakarmić,
                            ubrać, wykształcić, a to kosztuje, i kochać (szkoda tylko, że organy państwa są
                            tak nieskore by twardo to egzekwować). A państwo tylko w wyjątkowych sytuacjach
                            mogłoby brać na swój karb utrzymywanie lub pomoc w utrzymaniu dziecka.

                            Mam.
                            A Ty po rozstaniu z matką swojego dziecka jak postąpiłbyś wobec tego dziecka?
                            Zabrał (_._)ę i zniknął?;)
                            • s.p.7 Re: Trzydziestolatek na zakręcie 11.03.10, 00:11
                              Wg mnie wychowanie dobr dziecka jest tak odpowiedzialnym zajęciem, ze nie mozna
                              zostawiac tego na pastwe lduzi bez rozronizania ich poniewaz za duzo w
                              spoleczenstwie jest osobnikow niedorzalych emcojonalnie, nieprzystosowanych i
                              niepredysponowanych do roli rodzica. Nei mowie jzu o rzeczach najwazniejszych
                              jak cieplo, milosc, troska, któe dzieciom powinny byc zagwarantowane i w tym
                              panstwo dbajac o przyszlych obywateli powinno wspomagac rodzicow.

                              MOze wychodze to z byt ambicjonalnei znajac "niskojakosciowsc' panstwowych
                              instytucji, ale tak powinno to wygladac.

                              Dziecko uzywane jako karta przetargowa? Do szantazy? Za takie cos powinno sie
                              isc do wiezienia. Gdzie tu jest cos tak elementarnego jak milosc?
                              jest tylko strach i egoizm.

                              alimenty... Jesli jeden z rodzicow nie ma w sobie motywacje i idpowiedzilanosci
                              na tyle duzo by nie wspomagac finasowo w rozwoju dziecka, to dlaczego mielibysmy
                              zakładac ze osoba je wychowujaca w jakikolwiek sposob bedzie sie angazowac w
                              jego wychowanie? A kasy np nie zamieniac na uzywki?

                              Nei chce juz piac jak skandalicznie zadko dzieci przynawane są do opieki
                              mężczyznom,

                              W tej sytuacji to po 1.
                              Nie marnował bym 10 lat swoego zycia na byciu z tą kobietą.
                              ale ok załuzmy ze zdecywoał bym sie
                              Jestem pewny ze jakas okulistka spotkala by mnie co najmniej max po roku znajomosci
                              ale ok zaluzmy ze nie szukalem i wspomagalem wspieralem i bylem z ta dziewczyna
                              pwidzial bym jej jasno i szczerze ze nie planueje z nia przyszlosci
                              ok gdybym nie powiedzial...
                              to przynajmniej nie roil bym z nia dzieci
                              a nawet jesli... to an pewno jesli chodzi o bezpiezcenstwo i anytkoncepcje w
                              takich sytuacjach trzeb kontrolwoac... bo no niestety nie ufal bym ze ona nie
                              chciala by tego dziecka bardzo w jakis celach swoich...
                              no dobra lezaluzmy ze bylem totalnym idiotą i przeszedłem przez te kilka punktow
                              i dochodze do sytuacji wktorej znajduje sie autor wątku.
                              rozmawiamy o dziecku i o prszyszlosci i decydujemy sie wspolnei ze biore dziecko
                              i bede je wychwoaywal z nową dziewczyną.
                              Nie wieze ze ta kobieta kocha to dziecko... inaczej nie traktowala by go jako
                              karty przetargowej czy sposoby na stabilizacje, kase, czy wymuszanie slubow.
                              Wiec w ime dobra dziecka trzeba bylo by zrobi to co dla niego najlepsze
                              • menk.a Re: Trzydziestolatek na zakręcie 11.03.10, 08:03
                                Nowej pani sprezentowałbyś własne dziecko???? Łał, co za hojność.;))

                                Załóżmy, że jednak Twoje, Wasze dziecko zostałoby pod opieką matki. I co, bo nie
                                odpowiedziałeś mi konkretnie. Pomagałbyś w wychowaniu dziecka?
                                Współfinansowałbyś dziecko (czyt. płacił odpowiednie alimenty... ciekawa w ogóle
                                jestem czy orientujesz się w kosztach, chyba jednak nie, skoro wg Ciebie z
                                alimentów utrzymywane są eksie i ich gachowie albo wydawane są na używki, 300,
                                500, 600, 1200 zł alimentów wystarcza na utrzymanie dziecka czy nie, jaka kwota
                                alimentów wg Ciebie jest wystarczająca?).
                                Sprawa przyznawania opieki ojcom przez sądy była tu tak wiele razy wałkowana, że
                                nie chce mi się powtarzać, dlaczego proporcje są takie a nie inne.

                                I zgodzę się, że państwo nasze jest niewydolne.

                                Odeszliśmy od tematu. Podsumowując: rozstanie? Tak? Odpowiedzialność ojca za
                                dziecko? Tak? Żadnych szantaży? Tak?;)
                                • s.p.7 Re: Trzydziestolatek na zakręcie 11.03.10, 09:20
                                  Wiesz... bo tutaj analizujemy... Co byś zrobił jak byś:
                                  Dzis rano otworzył oczy i zaiast obudził sie w swoim łuzku spostrzegł ze ejstes
                                  w dzungli, nie dosc tego wlasnie jestes po pas w bagnie i zpadasz sie powoli, od
                                  lewej strony spokojnie widac garb jadowitego weza który sunie w moją stronę, od
                                  prawej zwawao przyspieszyl krokodyl... nie masz mozliwosci sie wydostac...

                                  :) Pytanie Cooo byss zroobil?
                                  Jej, nie wiem co bym zrobil i nie chce mi sie nawet myslec bo nie mam pojecia
                                  jak niby mial bym sie znalesc w takej sytuacji,
                                  to jest ten komfort który mam i w teori i w praktyce :)

                                  Słyszalem historie jak młodzi energiczni panowie z perspektywami ktorzy dla
                                  relaksu byli z jakimis kobiecinami które nie do konca kochali tak jak czuli ze
                                  mogli by kochac kobiete i zakładali niepostrzezenei z nimi rodziny bo np ta
                                  kobitka "pomyliła" płyn plemnikobojczy z antygrzybicznym...

                                  Wiekszosc komentarzy jednak zgodnie jedzie po autorze watku jaki to on zly i w
                                  ogole oszust nieodpowiedzialny, zbałamucił i zbrzuchacil biedna dziewczynę a
                                  teraz kombinuje ;)
                                  a cierpiala chyba ona na brak perspektyw bo czesciej slyszee o sytuacjach
                                  odwrotnych... kobieta ma jakiegos łepka tak na "przeczekanie" i nawet moze
                                  planowac z nim slub... a jak na choryzoncie pojawia sie ksiaze z bajki to nagle
                                  wszystko sie konczy i to w kobiecym stylu czyli przez ataki tak zeby to on od
                                  niej uciekl najelpoeiej zostawiajac majątek.

                                  dlatego wydaje mi sie ze tej kobieciee bardziej zalerzy na tym by on z nia był...
                                  to sa jego dylemety , nie znam jego sytuacji dobrze ani tego co czuje, a to ejst
                                  tu najwazniejsze w podejmowaniu decyzji.
                                  • menk.a Re: Trzydziestolatek na zakręcie 11.03.10, 09:29
                                    No dobrze. To chyba kończy dyskusję na ten temat.;)
                                    • s.p.7 Re: Trzydziestolatek na zakręcie 11.03.10, 10:22
                                      no nie wiem...zawsze cos tam mozna rozwinąc a w ogole cos taka konkretna?
                                      prawie jak w banku
                                      otworzyc, zamknac, ile i po co oraz prosze złozyc tu podpis
                                      dziekuje ;)
                                      • menk.a Re: Trzydziestolatek na zakręcie 11.03.10, 10:31
                                        Hahah konkretna... Kiedyś byłam facetem, stąd brak u mnie babskiej rozlazłości.;)
                                        • s.p.7 Re: Trzydziestolatek na zakręcie 11.03.10, 10:49
                                          no tak troszeczke,
                                          rozumiem ze to przed operacją zmiany płci bylo ;)
                                          NAwet ładnie cie przerobili, prawie nei widac :P
                                          z czasem i w charakter wejdzie
                                          jeszcze troche wątków na FK i bedziesz jak ta lala ;)
                                          • menk.a Re: Trzydziestolatek na zakręcie 11.03.10, 10:57
                                            Mnie już niczego nie brakuje. A na fk i nie tylko produkuję posty od metra i
                                            ciut ciut.;)
                                            • s.p.7 Re: Trzydziestolatek na zakręcie 11.03.10, 11:02
                                              e tam zawsze moze byc lepiej niz jest a potem jeszcze lepiej
                                              tylko uwazaj bo tu na fk roi sie od feministek ;)
                                              • menk.a Re: Trzydziestolatek na zakręcie 11.03.10, 11:08
                                                Owszem. Rozmawiasz z jedną z nich.;)
                                                • s.p.7 Re: Trzydziestolatek na zakręcie 11.03.10, 11:20
                                                  tylko kazda jest w swoim rodzaju inna
                                                  a w ogole trzeba bylo Ci płec zmieniac by stac sie feministką? bez sensu,
                                                  Tracisz najwspanialsze uroki bycia kobietą ;)
                                                  • menk.a Re: Trzydziestolatek na zakręcie 11.03.10, 11:31
                                                    Co Ty bredzisz.:D Nic nie tracę ze swojej kobiecości.;)
                                    • kseniainc Re: Trzydziestolatek na zakręcie 11.03.10, 10:41
                                      Temat zakończyć powinien chyba założyciel wątku, ale był tchurzem i jest nadal.Taki już nieodpowiedzialny dzieciuch ,wygodniś i kłamczych.Nie było pochlebnych wypowiedzi, czy też nikt nie poklepał pana po pleckach i się nie odezwał.A taki miał problem;-)
                                      • kseniainc Re: Trzydziestolatek na zakręcie 11.03.10, 10:42
                                        tchórzem-ups
                                        • menk.a Re: Trzydziestolatek na zakręcie 11.03.10, 10:51
                                          Wątek niechby sie jeszcze ciągnął. Jednak ja już chyba napisałam wszystko, co
                                          miałam do powiedzenia w sprawie. A nawet jeszcze więcej.;)
                                      • s.p.7 Re: Trzydziestolatek na zakręcie 11.03.10, 10:54
                                        Temat zakończyć powinien chyba założyciel wątku, ale był tchurzem i jest
                                        nadal.Taki już nieodpowiedzialny dzieciuch ,wygodniś i kłamczych.Nie było
                                        pochlebnych wypowiedzi


                                        Zabrzmiało jak bys byla samą zainteresowaną
                                        Najlepiej naslij na niego duzego brata, albo tate (koniecznie z wąsem)
                            • andreas3233 Re: Trzydziestolatek na zakręcie 11.03.10, 00:27
                              menk.a napisała:

                              I po to ktoś wymyślił alimenty, coby
                              > niektórzy o tym pamiętali, że są matką lub ojcem i że dziecko
                              trzeba nakarmić,
                              > ubrać, wykształcić, a to kosztuje, i kochać (szkoda tylko, że
                              organy państwa są
                              > tak nieskore by twardo to egzekwować).

                              Nieprawda!!!! Historycznie sprawa to wygladala tak: opieka nad matka
                              i dzieckiem spoczywala na parafii/ gminie i wymienione traktowaly ta
                              opieke powaznie. Opieka taka wiazala sie z kosztami, ktorym czesto
                              parafia/ gmina - nie byly w stanie podolac / np w przypadku wielu
                              matek z dziecmi. I w ten sposob zaczeto szukac ojcow, aby chcieli
                              oni lozyc na dzieci; wiele historycznych systemow poszukiwania ojcow
                              bylo skuteczniejszymi niz obecne.
                              Czyli, to nie niechec parafii/ gminy zaczely owocowac poszukiwaniem
                              ojcow, a ich niemoznosc finanasowa. Jesli gmina/parafia byla
                              zamozna, to nie trudzia sie szukaniem ojca, bo bylo wcale kosztowne.
                              Panstwo - to pozniejszy pomysl.
                              • menk.a Re: Trzydziestolatek na zakręcie 11.03.10, 08:09
                                Andreas i rys historyczny alimentów.;)
                                • andreas3233 Re: Trzydziestolatek na zakręcie 11.03.10, 23:43
                                  menk.a napisała:

                                  > Andreas i rys historyczny alimentów.;)

                                  Az taka zdziwiona jestes..??;))
                                  • menk.a Re: Trzydziestolatek na zakręcie 12.03.10, 09:17
                                    Zważywszy na Twoją dotychczasową działalność forumową ani trochę.;)
                                    • andreas3233 Re: Trzydziestolatek na zakręcie 12.03.10, 23:20
                                      menk.a napisała:

                                      > Zważywszy na Twoją dotychczasową działalność forumową ani trochę.;)

                                      Ale czym, az tak zgrzeszylem..??:)
                • maly.jasio bez przekretu 10.03.10, 19:37
                  menk.a napisała:
                  pierwsze co zrobię, kiedy okaże się, że
                  > zaliczyłAM wpadkę, to pognać pana na drzewo, coby uniknąć posądzenia o robienie łapanki na szczęśliwego tatusia.

                  Cenie odwazne, zdecydowanie i samodzielne kobiety.
                  dawaj adres i telefon.
        • intrygantka1 Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 23:41
          > Pewnie ze złapany. Ciężarna nim została ciężarną podpięła dojarkę albo inna
          > ssawkę do odpowiedniego otworu pana i ten nieświadomy sytuacji został podstępem
          > pozbawiony swoich żołnierzy, którzy potem zostali skutecznie wykorzystani
          > przeciwko niemu.

          nie zdziwiłabym się, gdyby faktycznie został "złapany". Bo kobiecie się dłużyło.
          Wpadkę, moim zdaniem, można zaliczyć, jak się ma 17 lat. Jak ma się lat 30 to
          chyba jakieś pojęcie o antykoncepcji się ma.
        • alegrias Re: Trzydziestolatek na zakręcie 12.03.10, 10:18
          Wystarczy, zeby przestała brać tabletki nic mu o tym nie mówiac. Nie
          udawajamy świetych wierzacych w to ze jak ludziom sie rozpada
          zwiazek a dalej mieszkają ze soba to przestają ze sobą sypiać. ;)
          Facet pisze ze rozstawiali sie czesto, ze sie wachał, a seks jest
          jedym ze sposobów na potrzymanie więzi, ergo ratowanie związku.
          • menk.a Re: Trzydziestolatek na zakręcie 12.03.10, 10:28
            Ludzie się rozwodzą, a i tak czasem wskoczą sobie do łóżek. 'Godzą się' w ten
            sposób.
            Jakby nie było: przespali ten czas. Rozstanie to jedyne coś dobrego, co mogą
            teraz dla siebie zrobić.;)
            • alegrias Re: Trzydziestolatek na zakręcie 12.03.10, 11:04
              dokładnie tak ;)
    • varia1 Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 17:42
      jedyna nadzieja że wypadając z tego zakrętu mocno walniesz się w głowę

      porozmawiać z wieloletnią kobietą, jeśli nie potrafisz, to pokaż jej to co tu napisałeś, miejmy nadzieję że tak od serca...a potem walnąć się w piersi, łeb popiołem posypać i zapewnić że będziesz dobrym i odpowiedzialnym ojcem
    • sylwia.20 Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 17:50
      a moim zdaniem powinieneś odejść... porozmawiać szczerze z długoletnią
      partnerką, oczywiście szczerość nie do końca (nie mówić jej o nowej, jest w
      ciąży i nie powinna się dodatkowo jeszcze tym strasować), tylko wyjaśnić , że
      długo wam się już nie układa ,zapytaj czy ona też to zauważyła, zadawaj pytania,
      sama dojdzie pewnie do takiego samego wniosku, zaproponuj "separację", a może
      sama ją zaproponuje. Jak jest mądra to nie będzie cię na siłę trzymać, tylko dla
      dziecka , bo to najgorszy z możliwych układów. Oczywiście powinieneś jej we
      wszystkim pomagać( także finansowo) i koniecznie jeśli masz trochę godności to
      nie wprowadzaj się od razu do nowej, daj temu czas, czas leczy rany a w tym
      przypadku pozwoli dostrzec plusy takiej sytuacji. Jaka będzie między wami
      atmosfera to tylko od ciebie zależy jak rozegrasz tą sytuację. A może po tym
      czasie dla siebie uznacie , że jednak chcecie być razem. Kto wie...powodzenia...
    • izabellaz1 Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 18:03
      takija30 napisał:

      > Tak, pojawiła się inna kobieta i dopiero jej pojawienie się
      > otworzyło mi oczy.

      Jak zawsze:P

      > I wtedy dowiedziałem się że moja wieloletnia partnerka jest w
      > ciąży. Świat się posypał.

      Nie mów hop...poczekaj czy ta druga nie jest już w ciąży...
      • izabellaz1 I... 10.03.10, 18:07
        ...nie było Ci zbyt ciemno i niekomfortowo z zamkniętymi oczami przez 30 lat???
        • zawszezabulinka Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 18:37
          nie bierz slubu z ta kobieta. daj jej wsparcie i okaz pomoc finansowa. powiedz
          wszystko szczerze. prosze cie nie zachowuj sie jak sredniowieczny ciemnogrod
          ktory musi wszystko, bo brzuch :)
          • takija30 Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 18:48
            Nie wyraziłem się jasno - nie zdradzam swojej partnerki fizycznie. Z kobietą
            którą spotkałem nie doszło do zbliżenia. Nie traktuję jej również jako
            alternatywy. Jak pisałem ze chciałem zacząć od początku, to nie chodziło mi o
            to, aby odejść do niej. Nie będziemy razem, z powodów które leżą po jej stronie
            - a o których nie chcę pisać. Chociaż wiem, ze jestem w niej zakochany. To, co
            wiem, to że mojej partnerki nie kocham. Ale będziemy mieć dziecko.
            • pendzacy_krolik Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 19:33
              takija30 napisał:

              > Nie wyraziłem się jasno - nie zdradzam swojej partnerki fizycznie.
              Z kobietą którą spotkałem nie doszło do zbliżenia. Nie traktuję jej
              również jako> alternatywy.

              to nie ma znaczenia. wolalalbym,aby moj maz raz sie przespal z jakas
              baba niz zwierzal sie jej i pomagal. zdrada emocjonalna jest dla
              kobieta gorsza niz fizyczna. u mezczyzny jest na odwrot.

              Jak pisałem ze chciałem zacząć od początku, to nie chodziło mi o
              > to, aby odejść do niej. Nie będziemy razem, z powodów które leżą
              po jej stronie> - a o których nie chcę pisać.


              nieszczesliwa mezatka.zgadlam?
              • intrygantka1 Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 23:38
                >to nie ma znaczenia. wolalalbym,aby moj maz raz sie przespal z jakas
                > baba niz zwierzal sie jej i pomagal. zdrada emocjonalna jest dla
                > kobieta gorsza niz fizyczna. u mezczyzny jest na odwrot.


                mów za siebie. Ja tam bym nie wolała, żeby mój mąż się przespał. Choćby raz.
                Może jestem nietolerancyjna, po prostu.
                • menk.a Re: Trzydziestolatek na zakręcie 11.03.10, 07:50
                  Przecież mówi za siebie.
          • vica7 Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 18:52
            Moim zdaniem powinieneś odejść,ale decyzja należy do ciebie.
            Trwanie w związku tylko dla dobra dziecka jest złe.Dzieci są lepszymi
            obserwatorami niż nam się wydaje.Widzą i słyszą więcej niż my sami.
            Oczywiście powinieneś łożyć na utrzymanie dziecka,dać nazwisko (jeśli ona się
            zgodzi),ale być z kimś kogo nie kochasz to marnowanie sobie i jej życia.
            To,że znalazłeś sobie nową kobietę nie jest złe.Każdemu może się
            przydarzyć.Dobrze,że przejrzałeś na oczy i zobaczyłeś to co wydaje mi się dawno
            powinieneś zobaczyć.
            Pogadaj z długoletnią partnerką tak szczerze i bez owijania w bawełnę powiedz
            jaką decyzję podjąłeś.Jeśli jesteś facet z jajami to dasz radę.A jeśli jesteś
            mięczak to przegrałeś życie.
            • pendzacy_krolik Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 19:41
              no nie ma przeciez jaj.nie widzisz? gdyby mial to odszedlby
              wczesniej, a nie traktowal partnerke ,jak zbiornik na sperme,podczas
              gdy ona pewnie myslala,ze ja kocha.he he.skad ja to znam...
              • intrygantka1 Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 23:50
                pendzacy_krolik napisała:

                > no nie ma przeciez jaj.nie widzisz? gdyby mial to odszedlby
                > wczesniej, a nie traktowal partnerke ,jak zbiornik na sperme,podczas
                > gdy ona pewnie myslala,ze ja kocha.he he.skad ja to znam...

                Skąd wiesz, co ona myślała? Myślisz, że skończenie nawet nieudanego związku to
                taka prosta sprawa? To chyba dosyć poważna decyzja, rozstać się z kimś, z kim
                przeżyło się kawał czasu, nawet jeśli nie było kolorowo.
          • anekka28 Re: Trzydziestolatek na zakręcie 12.03.10, 19:02
            zawszezabulinka sęk w tym że właśnie ciemnogród i jesień średniowiecza, skoro
            Pani w ciąży już dzidzią pogrywa i już ojcu grozi, że potomka nie zobaczy.
            dziecko w brzuch - kajdanki na ręce na amen i koniec. no a jak nie, to się
            dokręci śrubę. Jaka władza! Żałosne!
    • benitta36 Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 19:12
      Wydaje mi sie, ze kazdy musi odpowiadac za swoje czyny. I jest to jeszcze jeden
      przyklad na to, ze lepiej byc samemu niz z kims nie wiadomo po co. Ja bym na
      Twoim miejscu szczerze z nia porozmawiala. Jak najszybciej. Niech wie na czym
      stoi. A o tej drugiej kobiecie na razie nie wspominaj. Powodzenia
    • pendzacy_krolik odejdz 10.03.10, 19:27
      jesli nie zrobiles tego,kiedy nie bylo tej drugiej,to miej troche
      honoru i litosci dla tej biednej partnerki i zrob to teraz.
      oczywiscie powinienes jej placic na dziecko co najmniej 1500zl, bo
      nie miales skrupolow,kiedy z nia wspolzyles jednoczesnie spotykajac
      sie z ta druga.wiec matce Twojego dziecka naleza sie godne alimenty.
      nie tlumaczy Cie nic. nie ma znaczenia,od kiedy jestescie razem,ze
      byliscie wtedy mlodzi. to nie ma nic do rzeczy. uwazam,ze trzeba
      odejsc w momencie,kiedy sie uswiadomi,ze jest tobie zle z ta druga
      osoba. kobiety czesto tak robia,mezczyzni sa zbyt leniwi i prozni i
      dopiero ,kiedy pojawia sie inna odchodza do tej innej.
      szkoda mi Twojej partnerki.jesli zdecydowala sie miec z Toba dziecko
      to z rozpaczy,zeby Cie zatrzymac,bo czula co sie swięci.choc z
      drugiej strony nie pochwalam takich metod.
      najgorszy z zwiazku jest brak szczerosci.a potem ludzie pytaja,co
      maja robic. trzeba bylo byc mezczyzna, a nie gumka od gaci. wcale mi
      Cie nie zal.
      • pendzacy_krolik jeszcze pytanie 10.03.10, 19:30
        nie wyobrazasz sobie,zeby zostawic ciezarna ,bo boisz sie opinii
        innych czy dlatego,ze zal Ci jej?
        • gordunia Re: jeszcze pytanie 10.03.10, 19:55
          WIDZE ZE TUTAJ WSZYSCY NASKOCZYLI - JEDYNYM WYJSCIEM JEST ODEJSC - I
          TAK JAK TO NAPISANE ZOSTALO - PLAC ALIMENTY !!! TO TWOJE DZIECKO !!!
          A CO Z TA KOBIETA CO Z TOBA TAK DLUGO ZYLA - NIE CZULA TEGO ZE SIE
          ODDALILISCIE ???? KOBIETY TAKIE COS CZUJA - NO CHYBA ZE UDAWALES
          PRZED NIA , A TO ZASLUGUJE NA NAJGORSZA POGARDE - ODEJDZ
      • chomsterek Re: odejdz 10.03.10, 21:39
        pendzacy_krolik napisała:

        > nie tlumaczy Cie nic. nie ma znaczenia,od kiedy jestescie razem,ze
        > byliscie wtedy mlodzi. to nie ma nic do rzeczy. uwazam,ze trzeba
        > odejsc w momencie,kiedy sie uswiadomi,ze jest tobie zle z ta druga
        > osoba. kobiety czesto tak robia,mezczyzni sa zbyt leniwi i prozni i
        > dopiero ,kiedy pojawia sie inna odchodza do tej innej.

        Moim zdaniem są to pobożne życzenia. Ileż kobiet tkwi przy mężu/partnerze: "bo
        dzieci", "bo sobie nie poradzą", "bo co powiedzą znajomi i rodzina"?
        Jestem jak najbardziej za tym, żeby kończyć związki w momencie, gdy ludzie są ze
        sobą bardziej dla wygody, niż z wewnętrznej potrzeby. Zycie pisze jednak różne
        scenariusze, przy czym historia z "okulistką" wydaje się dość typowa.
        • pendzacy_krolik sory,ale argument "dzieci" akurat jest.... 12.03.10, 19:14
          ...istotnym argumentem.jesli nie ma patoogii ani przemocy,a wygaslo
          jedynie uczucie miedzy ludzmi to egoizmem i nieodpowiedzialnoscia
          jest rozstawanie sie. trzeba byc z dziecmi, przynajmniej do
          osiagniecia ich pelnoletnosci. podstawowa sprawa jest tutaj kwestia
          finansowa i oparcie w obojgu rodzicach. wyznaczone przez sad
          alimenty dni odwiedzin,niestety, nie spelnia swego zadania.
          • chomsterek Re: sory,ale argument "dzieci" akurat jest.... 13.03.10, 16:47
            Ale dlaczego ktoś miałby czekać z układaniem sobie życia ponownie aż do czasu
            osiągnięcia pełnoletności przez dzieci? Jeśli rodzice nie żyją z sobą, ale obok
            siebie, prędzej czy później pojawią się konflikty, jedna strona kogoś pozna - i
            dramat gotów.
    • croyance Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 19:43
      Trudno udawac milosc tam, gdzie jej nie ma; chciales dobrze,
      probowales, nie udalo sie. Odejdz. Co do dziecka, matka nie ma prawa
      Ci go zabrac, i walcz o kontakty z nim, gdy juz sie urodzi. Twoja
      partnerka moze byc na Ciebie wkurzona etc., ale jako ojciec dziecka
      masz prawo do uczestniczenia w jego zyciu, i jej humory nie maja tu
      nic do rzeczy. Postaraj sie zalatwic to z nia ugodowo. Mysle, ze ona
      tez przeczuwala, ze zwiazek sie sypie - sam piszesz, ze byly
      rozstania i powroty, moze miala nadzieje, ze dziecko go scali, ale
      nie wyszlo. Oboje mieliscie dobra wole, ale czasem to nie wystarcza,
      gdy wszystko sie juz wypalilo. Nie ma sensu tego IMHO ciagnac dalej.
      • croyance Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 19:48
        A swoja droga: jesli kobieta tkwi przy mezczyznie, ktorego juz nie
        kocha, wszyscy mowia, ze jest wierna, lojalna, stara sie utrzymac
        zwiazek, poswieca sie niemal. Gdy mezczyzna robi to samo, jest
        tchorzem, ktory nie wie czego chce, rani swoja
        partnerke/zone/dziewczyne, jest wygodnicki i - oczywiscie, jak kazdy
        facet :-P - jest draniem.

        Ot, taka forumowa logika.
    • postponed Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 19:49
      za 9 miesięcy pojawi się wątek 'dlaczego sąd znowu niesprawiedliwie przyznał
      dziecko matce a nie tatusiowi?'
      jesteś emocjonalnie niedorozwinięty, przez Twoją bezmyślność kolejne dziecko
      wychowa się bez ojca.
      ręce opadają!
    • skarpetka_szara Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 19:56
      wiesz, bardzo bym chciala aby takich ludzi jak ty nie bylo na
      swiecie.

      podobno 50 do 60 procent malzenstw ktore sie rozwodza - robia to
      choc naprawde mogliby wszystko naprawic i byc szczesliwi ze soba, z
      pomoca doradcow malzenskich, terapi, pewnych zmian. Tzn nie daja
      sobie szansy na szczescie bo im sie po prostu znudzilo ze soba byc.

      Moim zdaniem wkoncu powinienes pozyczyc od kogos jaja (bo sam ich
      niestety nie masz) i wkoncu spojrzec na cala sytuacjie z
      perspektywy Twojej partnerki (bo do tej pory liczyles sie tylko
      ty).

      1) czy wiesz ze ZMARNOWALES jej kupe lat -czas na poznanie kogos
      wartosciowego kto by chcial z NIA byc i tworzyc rodzine? Czy wiesz
      ze gdybys nie KRADL jej mlodosci to byc moze bylaby juz mezatka i
      szczesliwie oddawala sie byciem mama, zamiast stresowac sie w zlym
      zwiazku z facetem ktory jej nie kocha ale ktory jest zbyt wielkim
      wygodnisiem aby odejsc wiec daje jej nadzieje na lepsze jutro?

      2) Jezeli powiesz jej szczerze ze nie chcesz z nia byc, to
      dziewczyna ma szanse na aborcjie. Po aborcji moze bedzie miala
      szanse tez na pelna rodzine, chociaz juz numer na niej niezly
      zrobiles. ale to jej decyzjia.

      I na koniec, chcialabym ci powiedziec ze kobiety czesto sie ludza
      ze cos sie zmieni, ze bedzie lepiej. Bez WIEDZY o Twoim nastawieniu
      jest praktycznie niemozliwe dla niej podjac dobre decyzjie (kopnac
      Twoja dupe).

      Nie znam Cie, ale Ciebie nie szanuje, nie lubie.... bo nie
      potrafisz zobaczyc jakie swinstwo robisz drugiej osobie.
      • dziewczynawitryna Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 20:06
        A nie lepiej ukręcić łepek dziecku jak się już urodzi? Poród jest dla kobiety
        zdrowszy niż aborcja. A wyjdzie na jedno.
        • skarpetka_szara Re: Trzydziestolatek na zakręcie 11.03.10, 17:29
          Jestes beznadziejna!

          rowniez skad ty bierzesz takie argumenty ktore sa totalnym
          klamstwem. Aborcjia to pol-godzinny zabieg po ktorym kobieta
          normalnie moze chodzic, funkcjionowac (nie mowie tu o psychicznym
          aspekcie bo wiadomo ze kazdy jest inny).

          Porod: trwa zazwyczaj godzinami, jezeli nie dniami. wiekszosc
          kobiet ma rozdarta skore, lub jest przecinana przez lekarza, potem
          zszywana. seksu zazwyczaj nie ma przez 6 miesiecy, nie mowiac o
          mozliwych roznych chorobach psychicznych i fizycznych (np: zle
          gojace sie rany po cesarskim cieciu).

          Wiec droga ekspertko, nie osmieszaj sie.
      • intrygantka1 Re: Trzydziestolatek na zakręcie 11.03.10, 00:28
        > 1) czy wiesz ze ZMARNOWALES jej kupe lat -czas na poznanie kogos
        > wartosciowego kto by chcial z NIA byc i tworzyc rodzine? Czy wiesz
        > ze gdybys nie KRADL jej mlodosci to byc moze bylaby juz mezatka i
        > szczesliwie oddawala sie byciem mama, zamiast stresowac sie w zlym
        > zwiazku z facetem ktory jej nie kocha ale ktory jest zbyt wielkim
        > wygodnisiem aby odejsc wiec daje jej nadzieje na lepsze jutro?

        Proszę Cię... ochłoń. Skąd wiesz, że te lata miała zmarnowane? Może przez jakiś
        czas jednak była szczęśliwa? A jeśli nie, to przecież mogła odejść. Może też
        było jej wygodnie i tylko wygodnie?


        > Nie znam Cie, ale Ciebie nie szanuje, nie lubie.... bo nie
        > potrafisz zobaczyc jakie swinstwo robisz drugiej osobie.


        Och, przestań. Więc Twoim zdaniem powinien zacisnąć zęby i udawać, że jest
        wspaniale przez kolejnych 10 lat? A w końcu, gdy stwierdzi, że to jednak ponad
        jego siły i postanowi odejść przeczyta, że:

        > 1) czy wiesz ze ZMARNOWALES jej kupe lat -czas na poznanie kogos
        > wartosciowego kto by chcial z NIA byc i tworzyc rodzine? Czy wiesz
        > ze gdybys nie KRADL jej mlodosci to byc moze bylaby juz mezatka i
        > szczesliwie oddawala sie byciem mama, zamiast stresowac sie w zlym
        > zwiazku z facetem ktory jej nie kocha ale ktory jest zbyt wielkim
        > wygodnisiem aby odejsc wiec daje jej nadzieje na lepsze jutro?

        W końcu wyraził się jasno: jest mu źle, chce to zmienić. Ale teraz mu trudno,
        gdy dowiedział się, że będzie ojcem. Musi się zastanowić. Ma wątpliwości. I nic
        dziwnego. Bo to niełatwa sytuacja. Na jego miejscu bym odeszła.
        • mrs.g Re: Trzydziestolatek na zakręcie 11.03.10, 00:33
          intrygantka1 napisała:

          > > 1) czy wiesz ze ZMARNOWALES jej kupe lat -czas na poznanie kogos
          > > wartosciowego kto by chcial z NIA byc i tworzyc rodzine? Czy
          wiesz
          > > ze gdybys nie KRADL jej mlodosci to byc moze bylaby juz mezatka i
          > > szczesliwie oddawala sie byciem mama, zamiast stresowac sie w
          zlym
          > > zwiazku z facetem ktory jej nie kocha ale ktory jest zbyt wielkim
          > > wygodnisiem aby odejsc wiec daje jej nadzieje na lepsze jutro?
          A co to to prawda, 10 lat to kupa czasu , szczegolnie dla kobiety.
          >
          > Proszę Cię... ochłoń. Skąd wiesz, że te lata miała zmarnowane?
          Może przez jakiś
          > czas jednak była szczęśliwa? A jeśli nie, to przecież mogła
          odejść. Może też
          > było jej wygodnie i tylko wygodnie?
          >
          >
          > > Nie znam Cie, ale Ciebie nie szanuje, nie lubie.... bo nie
          > > potrafisz zobaczyc jakie swinstwo robisz drugiej osobie.
          No ale co w zwiazku z tym ma sie meczyc i przy okzaji udawac ze ja
          kocha. Nie ma idealnego wyjscia ze zwiazku, zawsze ktos bedzie
          cierpial.
          >
          >
          > Och, przestań. Więc Twoim zdaniem powinien zacisnąć zęby i udawać,
          że jest
          > wspaniale przez kolejnych 10 lat? A w końcu, gdy stwierdzi, że to
          jednak ponad
          > jego siły i postanowi odejść przeczyta, że:
          >
          > > 1) czy wiesz ze ZMARNOWALES jej kupe lat -czas na poznanie kogos
          > > wartosciowego kto by chcial z NIA byc i tworzyc rodzine? Czy
          wiesz
          > > ze gdybys nie KRADL jej mlodosci to byc moze bylaby juz mezatka i
          > > szczesliwie oddawala sie byciem mama, zamiast stresowac sie w
          zlym
          > > zwiazku z facetem ktory jej nie kocha ale ktory jest zbyt wielkim
          > > wygodnisiem aby odejsc wiec daje jej nadzieje na lepsze jutro?
          >
          > W końcu wyraził się jasno: jest mu źle, chce to zmienić. Ale teraz
          mu trudno,
          > gdy dowiedział się, że będzie ojcem. Musi się zastanowić. Ma
          wątpliwości. I nic
          > dziwnego. Bo to niełatwa sytuacja. Na jego miejscu bym odeszła.
        • skarpetka_szara Re: Trzydziestolatek na zakręcie 11.03.10, 17:32
          ale ja go nie namawiam aby zostal z ta dziewczyna. Przeciez
          napisalam aby pozyczyl od kogos jaja i zrobil meskie decyzjie. Zeby
          zobaczyl sytuacjie z punku widzenia jego partnerki : ze w tej
          sytuacji zmarnowal i nadal marnuje jej czas. Wiec niech albo czym
          predzej sie zmyje, albo niech pracuje bardzo ciezko z pomoca
          specjialistow nad zmiana tego zwiazku. Ale zeby cos zrobil i zeby
          przestal byc takim cholernym samolubem-wygodnisiem.
          • htoft Re: Trzydziestolatek na zakręcie 12.03.10, 09:16
            A co ona dzieckiem jest? Co to znaczy ,,zmarnował jej czas", a ona jemu to nie zmarnowała? Jest co najmniej tak samo odpowiedzialna za te 10 lat jak on. A że dodatkowo zrobiła coś głupiego (czyli ta ,,wpadka"), tego nawet nie chce mi się komentować. Strasznie wkurza mnie takie gadanie. Dorośnij! (i to samo radzę też partnerce autora tego wątku)
            • skarpetka_szara Re: Trzydziestolatek na zakręcie 12.03.10, 20:18
              chociaz skreca mnie ten fakt, ale fakt faktem kobieta ma mniej
              czasu na zalozenie rodziny, i jak facet moze sobie byc kawalerem i
              wybierac/probowac partnerki do 40stki, tak kobieta ktora chce miec
              dziecko musi sie decydowac na partnera dosyc szybko.

              To, ze facet ZWODZIL ja przez wiele lat - utrudnialo JEJ aby
              swierzo i realnie pomyslec nad sensem tego zwiazku.

              Czyli sumujac: kobiety maja wieksze konsekwencjie gdy sa w
              wieloletnim zwiazku zmierzajacym do nikad.
              • htoft Re: Trzydziestolatek na zakręcie 13.03.10, 10:48
                Tamta kobieta od co najmniej 10 lat jest pełnoletnia i powinna być w pełni odpowiedzialna za swoje czyny. Jej biologia, jej sprawa (czy Ciebie ktoś pyta, czy czasem nie chce Ci się siku i czy nie zaprowadzić Cię do toalety?). I chyba też jest w pełni władz umysłowych (przynajmniej autor wątku nic o tym nie napisał). Jeśli coś przespała, powinna mieć pretensje do samej siebie. Poza tym skąd wiesz, że facet ją zwodził? A może sam nie miał czasu pomyśleć nad sensem związku? Jak zwykle, jak coś się dzieje, facet jest zawsze winny. Poza tym ona ma wybór
                • anwad Re: Trzydziestolatek na zakręcie 13.03.10, 12:13
                  XXI w., a Ty nie wiesz, że każdy sposób antykoncepcji jest w jakimś procencie zawodny? A skoro tak, to osoba współżyjąca z kimś, nie biorąca tego pod uwagę, jest po prostu głupia i nieodpowiedzialna. Obie strony uważam za winne sytuacji, w której się znalazły.
    • anwad Ale z Ciebie dupek! 10.03.10, 20:46
      Jak można mieszkać z kimś, kogo się nie kocha? Bo tak wygodnie, można przeczekać aż się spotka miłość swojego życia? A wtedy tą, której się zmarnowało najlepsze lata rzucić jak gdyby nigdy nic?

      Uważam, że powinniście się rozstać, bo nie ma nic gorszego dla kobiety niż bycie z kimś, kto jej nie kocha. Szkoda życia. To Cię oczywiście nie zwalnia z obowiązków wobec dziecka.

      Dziewczyna niestety sama sobie też winna, że zdecydowała się na mieszkanie z kimś - i to z byle kim - bez ślubu. Powinna sobie zdawać sprawę z ryzyka.
      • avital84 Re: Ale z Ciebie dupek! 14.03.10, 13:34
        Zamieszkanie ze sobą przed ślubem chroni wiele par przed popełnieniem życiowego
        błędu jakim byłby właśnie ślub z osobą, z którą nie potrafisz się dogadać żyjąc
        pod jednym dachem.
        • anwad Re: Ale z Ciebie dupek! 14.03.10, 14:59
          Mam inne zdanie na ten temat. Zamieszkiwanie przed ślubem jest błędem, czego dowodzi choćby przykład z tego wątku.
          • anekka28 Re: Ale z Ciebie dupek! 14.03.10, 15:25
            anwad chyba jednak niekoniecznie - sama jestem na to przykładem - z moim mężem
            mieszkaliśmy ze sobą przed ślubem no i mieszkamy po ślubie:) wszystko chyba
            zależy od ludzi i od tego, czy są ze sobą w stanie szczerze rozmawiać. a w
            przypadku tej pary to chyba nie potrafią. on się nagle budzi że swojej
            dziewczyny nie kocha, pisze ze było powroty i rozstania. że może i ona nie do
            końca szczęśliwa. pogubili się gdzieś i moim zdaniem juz się nie odnajdą.
            • anwad Re: Ale z Ciebie dupek! 14.03.10, 18:50
              Ale zauważ jak wiele jest takich sytuacji, że osoby mieszkające ze sobą (i nie
              tylko) w końcu żenią się z przymusu - bo ktoś zaszedł w ciążę, bo nie wypada po
              tylu latach kogoś zostawić. I potem całe życie czują żal i złość do drugiej
              osoby, "przez którą" musiały to zrobić. Albo się nie żenią (co przy braku
              miłości jest decyzją słuszniejszą) i zostawiają za sobą osoby, które ze sobą
              związali, w poczuciu krzywdy i zmarnowania iluś tam lat.
              To świetnie, że akurat w Twoim przypadku tak nie było:)
    • enith Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 21:38
      Jak czytam o wieloletnim związku, w którym kobieta suszy facetowi łeb o ślub, następnie NAGLE wpada, a jeszcze następnie wyprowadza się z domu, bo pan nie oświadczył się radośnie na wieść o ciąży, pierwsza nasuwa mi się myśl "wpadka kontrolowana, by wymusić ślub". Za długo już żyję na tym świecie, żeby nie wiedzieć, do jakich metod potrafią się posunąć panie, by zmusić partnera do oświadczyn, włącznie z "udawaną" ciążą i "udawanym" poronieniem po szybkim ślubie. No, ale załóżmy optymistycznie, że to nie ta bajka.
      Nie kochasz wieloletniej partnerki, nie masz zamiaru zakładać z nią rodziny, ani spędzać reszty życia. Wypada więc pani o tym powiedzieć w rozmowie szczerej do bólu. W tej samej rozmowie masz OBOWIĄZEK zapewnić panią o wsparciu, jakiego będziesz udzielał jej w czasie ciąży, porodu, połogu i wychowywania dziecka. Wsparcie psychiczne i finansowe, ma się rozumieć. Czy pozostaniesz w tym samym mieszkaniu z ciężarną partnerką, zależy wyłącznie od niej. Jeśli nie będzie chciała cię widzieć, będziesz musiał to uszanować. Musisz też liczyć z próbami szantażu czy pogrywania dzieckiem w celu ukarania cię. Cóż, takie są lub mogą być konsekwencje twojej decyzji o okłamywaniu lub też ukrywaniu przed partnerką twoich prawdziwych uczuć. W ten czy inny sposób chyba będziesz musiał swoje postępowanie odpokutować.
      Co do zostania z partnerką dla dziecka, to mam jedną rzecz do powiedzenia. Przedstawienie pod tytułem "kochająca się rodzinka" w wykonaniu partnerów, których nic poza dzieckiem nie łączy, dokumentnie zryje temu dziecku psychikę i na lata, a może na całe życie upośledzi jego umiejętność zawierania udanych i dojrzałych związków. W końcu przykład płynie z góry. A jaki przykład dadzą mu mieszkający razem, ale niekochający się, a czasem wręcz nienawidzący rodzice?
      • intrygantka1 Re: Trzydziestolatek na zakręcie 11.03.10, 00:04
        enith napisała:

        > Jak czytam o wieloletnim związku, w którym kobieta suszy facetowi łeb o ślub, n
        > astępnie NAGLE wpada, a jeszcze następnie wyprowadza się z domu, bo pan nie ośw
        > iadczył się radośnie na wieść o ciąży, pierwsza nasuwa mi się myśl "wpadka kont
        > rolowana, by wymusić ślub". Za długo już żyję na tym świecie, żeby nie wiedzieć
        > , do jakich metod potrafią się posunąć panie, by zmusić partnera do oświadczyn,
        > włącznie z "udawaną" ciążą i "udawanym" poronieniem po szybkim ślubie.

        Właśnie. Nie wykluczyłabym tego, że panna może jest zwykłą manipulantką (a może
        nie jest). Niezależnie, skoro jej nie kocha, szkoda życia na letni związek. Moim
        zdaniem. I nie rozumiem, dlaczego niektóre panie tak naskoczyły na chłopaka. Bo
        sypia z kobietą, której nie kocha? Seks nie zawsze idzie w parze z miłością. A
        często wręcz nie idzie.
    • jane-bond007 Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 22:48
      czas wypić piwo ktore sobie naważyłeś, szczegół ile lat je ważyłeś
    • rzeka.chaosu Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 23:05
      Gdybym była w sytuacji twojej kobiety to wolałabym, żebyś więcej się do mnie nie
      zbliżał, przynajmniej do czasu aż dziecko będzie miało rok, dwa. Potem
      pozwoliłabym na sporadyczne spotkania, a jakbyś był grzeczny to częściej, kasy
      bym nie chciała.
      • enith Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 23:21
        > pozwoliłabym na sporadyczne spotkania, a jakbyś był grzeczny to częściej...

        I tym samym zostałabyś jedną z tych suk, które pogrywają dzieckiem, żeby odegrać się na eks mężu, nie widząc, że tym, kto najwięcej na takim podłym zachowaniu ucierpi, jest właśnie dziecko.
        • rzeka.chaosu Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 23:26
          Nie zrozumiałaś mnie. Jakby okazał się dobrym ojcem to nie miałabym nic
          przeciwko częstszym spotkaniom.
          Fakt zabrzmiało to inaczej niż miałam w
          głowie. ;)
          • enith Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 23:31
            A, to zwracam honor. Pierwsza wypowiedź zabrzmiała, jakbyś miała z góry zamiar karać ojca dziecka ograniczaniem wizyt. Ot, małe nieporozumienie ;)
            • rzeka.chaosu Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 23:35
              :) Jak przeczytałam drugi raz to przyznaję, że tak zabrzmiało ;) Ale aż taka
              wredną manipulatorką nie jestem ;D
    • mrs.g Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 23:41
      - nie zenic sie , to napewno
      - nie odchodzic i nieudawac, badz jej pomocny, przede wszystkim
      przedstaw swoj punkt widzenia
      - dziecko i tak polaczy was na zawsze, nie oznacza to natomiast, ze
      musisz sie zenic, nie ma nic gorszego jak facet, ktory zeni sie z
      poczucia obowiazku. Mam kilku takich kolegow, sa juz po rozwodzie,
      najgorsze, ze wtedy najbardziej ucierpialo dziecko
    • ivonne77 Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 23:49
      Dodam jeszcze, ze z ojcem dziecka na razie zyjemy bez slubu. Zycie pokaze. Kto
      wie, jak bedzie sie nam wspolne zycie ukladalo, to moze kiedys ten slub wezmiemy
      - z wlasnej woli a nie z przymusu.
      • mrs.g Re: Trzydziestolatek na zakręcie 10.03.10, 23:51
        ivonne77 napisała:

        > Dodam jeszcze, ze z ojcem dziecka na razie zyjemy bez slubu. Zycie
        pokaze. Kto
        > wie, jak bedzie sie nam wspolne zycie ukladalo, to moze kiedys ten
        slub wezmiem
        > y
        > - z wlasnej woli a nie z przymusu.
        i tak sie zachowuje dwoje doroslych ludzi
        A rzeczywiscie wpadki w wieku 30 lat to raczje nie jest normalka.
    • nuvvo Re: Trzydziestolatek na zakręcie 11.03.10, 00:30
      nie czytalam wypowiedzi innych forumowiczek, tylko od razu wklejam
      swoja. choc przypuszczam ze zgodze sie z wiekszoscia.
      nie zamierzam cie tez moralizowac, sama zaniedbalam szkole przez
      swoje wlasne nierobstwo a teraz narzekam na brak perspektyw.

      chyba wczesniej brakowalo ci odwagi aby postwic konkretnie sprawe.
      wiesz, co wg. mnie to zazwyczaj faceci okazauja sie
      nieodpowiedzialni i czasem wrecz po prostu chamscy i prostaccy
      (zrobi dzieciaka - zostawi - wroci z kasa i zabierze dzieciak)
      (zostawi dla mlodszej i ladniejszej itp)
      jednak szczerosc w twoim opisie tego co sie wydarzylo oraz fakt, ze
      sie nie wybielasz i przedstawiles zdarzenie w miare obiektywnie
      sprawia, ze nie moge w ciebie rzucic kamieniem. a naprawde pogladom
      i opiniom sklaniam sie ku feministkom (kolejny dowod ze feminizm nie
      oznacza bycia przeciwko facetom)

      poprostu, popelniles pare bledow, ktoz z nas ich nie popelnia.
      jedyna rada - nie daj sie wrobic w gowniane malzenstwo, zwlaszcza
      jesli nie laczy was zadno uczucie.
      jako przyszly ojciec jestes jednak odpowiedzialny za swoje dziecko,
      tak wiec niezaniedbuj go, pomoz swojej eks dziewczynie w nowej roli,
      mlodej mamy. jesli nie chce cie widziec to wspomoz ja finansowo, do
      tego nie trzeba zadnych wizyt.
      twoja eks obawia sie o swoje bezpieczenstwo - czuje ze zostawiasz ja
      sama z dzieckiem. dlatego nalega nna slub (boze to takie oczywiste
      ale jednoczesnie takie chore! - wspolczuje ogromnie twojej eks)

      pamietaj, lepiej pozno niz za pozno.
    • ind-ja Re: Trzydziestolatek na zakręcie 11.03.10, 00:49
      za trudne pytanie.Najprawdopodobniej dales sie wrobic w ciaze.W to wchodza
      pewnie jakis kwestie prawne.Na twoim miejcu skonsultowalabym sie z radca
      prawnym.Dowiedziala sie jaki masz prawa do nienarodzonego dziecka.Odeszlabym od
      pani X i droga prawna staralabym sie o prawa nad tym dzieckiem.Nie moglabym byc
      z kims kogo nie kocham,tylko dlatego,ze pojawilo sie dziecko.Przeciez ono bedzie
      kiedys doroslym,dojrzalym czlowiekiem,swiadomym tego co przytrafilo sie rodzicom.
    • yoko0202 przeanalizujmy to na chłodno 11.03.10, 08:49
      bo widzę, że grad krytyki posypał się na Twoją głowę, czego mogłeś się
      spodziewać...
      no więc ja ci nie zamierzam dopieprzać; a już twierdzenia, że byłeś z tą obecnie
      ciężarną bo nikogo innego naokoło nie było, są dla mnie wstrząsająco irytujące -
      gdyby jakaś baba napisała 'jestem w ciąży z facetem którego nie kocham, chyba
      kocham innego' - i zaczęła się wyżalać, domyślam się wysypu super rad typu: olej
      ojca dziecka bo pewnie cham i świnia, zadbaj o własne szczęście, ten nowy na
      pewno będzie świetnym ojcem dla dzieciątka itp itd...

      dobra, teraz tak, wyjścia masz trzy:
      - wziąć ślub z obecną
      - zostać w związku z obecną bez ślubu
      - odejść z tego związku, wciąż wspierając przyszłą mamę
      wyjścia nr 4, czyli spieprzam do ameryki południowej, nie biorę pod uwagę.

      jeżeli nie zostaniesz z nią jako mąż lub co najmniej życiowy partner, ona będzie
      czuła się skrzywdzona tak czy inaczej, może za parę lat jej przejdzie. jak już
      sam napisałeś, zostawiając ją sam nie będziesz czuł się fajnie
      jeżeli zostaniesz z nią, ona i tak będzie czuła się skrzywdzona, bo chyba mało
      inteligentna nie jest i zda sobie sprawę, że robisz to po to, żeby nie czuć się
      jak świnia. jeżeli zostaniesz, to ty z kolei będziesz czuł się skrzywdzony,
      mając w perspektywie całe życie u boku kobiety, której nie kochasz.

      generalnie więc, macie przechlapane.

      nikt nie jest w stanie dać ci stuprocentową dobrą radę, co masz zrobić. Ja
      osobiście, będąc w ciąży z facetem który mnie nie kocha, wolałabym chyba po
      prostu mieć jego wsparcie na codzień jako ojca dziecka a nie mojego 'faceta' i z
      czasem spróbować ułożyć sobie życie z kimś innym.




      • menk.a Re: przeanalizujmy to na chłodno 11.03.10, 08:55
        Nie wiem o jakich gromach czy gradach mówisz. O ile sie orientuję większość
        sugestii brzmiała: rozstań sie z nią. Nikt nie radził, by się 'poświecił' dla
        dobra dziecka albo tej ciężarnej. A że pan ma nieciekawą sytuację, to i
        rozwiązanie problemu przyjemne nie jest.;)
        • yoko0202 Re: przeanalizujmy to na chłodno 11.03.10, 09:03
          całego wątku nie przeczytałam niestety:) wybiórczo jedynie, no i widocznie
          trafiłam na te kilka wypowiedzi sugerujące że pan jest dupkiem
          • menk.a Re: przeanalizujmy to na chłodno 11.03.10, 09:15
            Trwając w czymś, co nie jest satysfakcjonujące i pozwalanie mieć drugiej stronie
            nadzieje na stabilność życiową raczej nie świadczy o szlachetności.;)
            • puszysta_gimnazjalistka Re: przeanalizujmy to na chłodno 11.03.10, 10:40
              Daj spokój, przecież facet napisał: "rozstania i powroty, wiele razy".
              Jak w takich warunkach miał pozwalać jej mieć nadzieję na stabilność ?

              Oboje nie opanowali sytuacji i są gdzie są.
              • menk.a Re: przeanalizujmy to na chłodno 11.03.10, 10:56
                Te rozstania i powroty to takie bujanie się, ciągnięcie czegoś, co samo nie chce
                jechać. Właśnie to jest dawanie nadziei, że 'a może będzie lepiej, bo skoro trwa
                to znaczy że nie jest tak źle'.
                A że pyta pan, to pan dostał odpowiedź taką a nie inną. Pytałaby pani, byłoby
                tak samo. Mówię we własnym i tylko własnym imieniu.;)
                • puszysta_gimnazjalistka Re: przeanalizujmy to na chłodno 11.03.10, 12:01
                  Dawanie nadziei może na jakiś pokręcony związek, ale z pewnością nie na
                  stabilność, decydowanie się na dziecko w takiej sytuacji to nie jest pomysł na
                  Nobla :)
                  • menk.a Re: przeanalizujmy to na chłodno 11.03.10, 12:11
                    Aborcja to jakieś 2-3 tys. zł.;)
                    • menk.a Re: przeanalizujmy to na chłodno 11.03.10, 12:42
                      menk.a napisała:

                      > Aborcja to jakieś 2-3 tys. zł.;)

                      A na Wyspach ponoć jeszcze mniej

                      ;)
    • puszysta_gimnazjalistka Re: Trzydziestolatek na zakręcie 11.03.10, 10:33
      Po pierwsze nie słuchaj nawiedzonych kobiet, bo to sytuacja w której trzeba
      pomyśleć a nie poddawać się emocjom.

      Spójrz na sytuację dalekowzrocznie, nie zastanawiaj się co w tej chwili dla
      Ciebie będzie dobre, tylko jakie konsekwencje za 5, 10, 15 lat da Ci każde z
      alternatywnych rozwiązań.

      Nie daj robić z siebie kozła ofiarnego, bo jesteście ze swoją dziewczyną
      odpowiedzialni po 50% za to gdzie jesteście. Coś spieprzyliście i musicie to
      rozwiązać tak aby narobić jak najmniej krzywdy sobie i dziecku.
    • tarantinka Re: Trzydziestolatek na zakręcie 11.03.10, 11:20
      mi związek zaczął się sypać jak byłam w ciąży, mój mąż stwierdził, że życie
      rodzinne to koniec wolności i jakieś takie zamknięcie na świat, koniec
      realizacji marzeń, pasji itp. Zachowywał się wtedy okropnie, niby nic takiego
      nie robił ale dla mnie - która go znała, kochała i mieszkała 10 lat pod jednym
      dachem to było a la maltretowanie psychiczne. Poprosiłam go żeby się
      wyprowadził, co z ulgą uczynił. To był bardzo trudny okres w moim życiu, nie
      byliśmy byle jaką parą, z perspektywy czasu wiem, ze byliśmy udanym małżeństwem,
      miałam okropny żal że zgodził się na dziecko i potem tak się wycofał. Mniej
      więcej po roku się odezwał i chciał wszystko naprawiać. Wolę sobie nie
      przypominać tego uczucia kompletnego osamotnienia w momencie tak ważnym jak
      ciąża czy poród. Nie wchodzę w szczegóły ale tak na prawdę do tej pory ma
      problemy ze sobą - ma ogromne poczucie winy, żeby odzyskać moje zaufanie robił
      takie rzeczy, że pewnie wiele kobiet by wybaczyło, ja nie potrafiłam. Po mniej
      więcej dwóch latach takiego zabiegania o mnie wyjechał hen daleko i nawet nie
      wiem gdzie mieszka. Nie wiem czy można uczyć się na cudzych błędach, ja bym ci
      radziła nie palić za sobą mostów, nie przez przypadek byliście razem tyle lat. Z
      poczuciem że zachowałeś się jak drań będziesz żył zawsze, a to nie jest łatwe. W
      związkach są różne kryzysy, ja bym nie uciekała, nie teraz, teraz to się skup na
      ratowaniu tego co można jeszcze uratować.
      • menk.a Re: Trzydziestolatek na zakręcie 11.03.10, 11:32
        Smutne.
    • takajatysia Re: Trzydziestolatek na zakręcie 11.03.10, 13:39
      o jakże pieknie spieprzyłeś jej życie - gratulacje - pokazowo..
      To teraz może idź i powiedz jej prawdę (z podkulonym ogonem
      doradzam) a potem niech ona zadecyduje. Ja osobiście nie chciałabym
      Cię znać.
Pełna wersja