wykładowca, który nie lubi kobiet...

IP: *.bialystok.sdi.tpnet.pl 14.02.02, 22:06
w sumie problem nie jest nowy, ale zastanawiam się jak z niego wybrnąć podczas
egzaminu ustnego (w sesji letniej). Facet jest niezłym wykładowcą (jest
profesorem), zajęcia są konkretne, gdyby nie te ciągłe mało pochlebne uwagi na
temat kobiet (w w szczególności kobiet - studentek) byłoby całkiem przyjemnie.
Wiem też, że w poprzednich latach na egzaminie była sieczka, co jeszcze można
przeżyć odpowiednio długo się przygotowując. Tylko co zrobić, gdy ocena a
wiedza to dwie różne kwestie? Hmmm... jestem po ciężkiej sesji zimowej i jakoś
nie uśmiechają mi się powtórki we wrześniu.

Pozdrawiam
nina

    • merq Re: wykładowca, który nie lubi kobiet... 14.02.02, 22:44
      Jakbym skądś to znała... Czy przypadkiem nie studiujesz ekonomii???
      merq
      • paw_dady Re: wykładowca, który nie lubi kobiet... 14.02.02, 22:46
        a co chujki tylko wykladaja na ekonomii? eee tam chujki
        sa wszedzie
      • n_ina Re: wykładowca, który nie lubi kobiet... 15.02.02, 08:05
        nie merq, nie ekonomię, prawo, ale chyba na jedno wychodzi...
        • merq Re: wykładowca, który nie lubi kobiet... 15.02.02, 10:17
          Jeżeli chodzi o tę samą osobę, to niestety chyba nie ma innego sposobu jak
          tylko porządnie zakuć przed egzaminem, co i tak prawdopodobnie da efekt w
          postaci oceny max. dostatecznej. Tak sobie myślę, że stosunek oceny do wiedzy
          na studiach układa się bardzo różnie, nie tylko w przypadku ww. pana. Wielu
          wykładowców miało swoich ulubionych studentów i tych mniej ulubionych, poza
          tym studenci wyjątkowo namolni mieli zawsze szansę na "wychodzenie"
          odpowiedniej oceny, oczywiście w celu uzyskania stypendium (ale może to tylko
          moja grupa miała bzika na punkcie średniej do stypendium). Była też taktyka
          zasiadania na wykładzie w I rzędzie i zadawania prowadzącemu pytań (nie zawsze
          w temacie wykładu, haha) żeby dać się zapamiętać, że się chodziło na wykłady.
          I wiele innych sposobów, dzięki którym można było uzyskać ocenę wyższą, niż
          pozwalałaby na to wiedza. Taki wstęp do dalszej kariery zawodowej, w której
          wiedza też się liczy, ale tylko.
          Mimo wszystko studia zazwyczaj wspomina się jako najsympatyczniejszy okres w
          życiu, ja również tak to oceniam, z perspektywy mojego biurka w pracy...
          merq
          • freud Re: wykładowca, który nie lubi kobiet... 15.02.02, 10:24
            merq napisał(a):

            > Jeżeli chodzi o tę samą osobę, to niestety chyba nie ma innego sposobu jak
            > tylko porządnie zakuć przed egzaminem, co i tak prawdopodobnie da efekt w
            > postaci oceny max. dostatecznej. Tak sobie myślę, że stosunek oceny do wiedzy
            > na studiach układa się bardzo różnie, nie tylko w przypadku ww. pana. Wielu
            > wykładowców miało swoich ulubionych studentów i tych mniej ulubionych, poza
            > tym studenci wyjątkowo namolni mieli zawsze szansę na "wychodzenie"
            > odpowiedniej oceny, oczywiście w celu uzyskania stypendium (ale może to tylko
            > moja grupa miała bzika na punkcie średniej do stypendium). Była też taktyka
            > zasiadania na wykładzie w I rzędzie i zadawania prowadzącemu pytań (nie zawsze
            > w temacie wykładu, haha) żeby dać się zapamiętać, że się chodziło na wykłady.
            > I wiele innych sposobów, dzięki którym można było uzyskać ocenę wyższą, niż
            > pozwalałaby na to wiedza. Taki wstęp do dalszej kariery zawodowej, w której
            > wiedza też się liczy, ale tylko.
            > Mimo wszystko studia zazwyczaj wspomina się jako najsympatyczniejszy okres w
            > życiu, ja również tak to oceniam, z perspektywy mojego biurka w pracy...
            > merq

            Czyzbys studiowala na SGH?
            Pamietam jeszcze za moich czasow prof. Zbigniew Landau... To byl numerant. Nie chodzi o to, ze nie lubil
            kobiet, on ich po prostu nie zauwazal. Pamietam kiedys jak na wykladzie powiedzial, ze w gospodarstwie
            feudalnym inwentarz byl bardzo ograniczony, zazwyczaj w jego sklad wchodila krowa, koza, pare kurek i
            kobieta ;)))

            Kiedys wchodzi na wyklad i tak sie akurat zdarzylo, ze przyszlo bardzo malo facetow a na sali siedzialo
            pelno studentek. Wlozyl okulary na nos, podrapal sie po lysince, stwierdzil - co to - nikogo dzisiaj nie ma?
            i wyszedl.

            To bylo w 95-tym, o ile wiem staruszek juz nie pracuje. Byl troche szurniety ale to zloty czlowiek.

            Pozdro,
            Sigi
            • Gość: yoyo Re: wykładowca, który nie lubi kobiet... IP: 213.25.31.* 15.02.02, 12:53
              freud napisał(a):

              Byl troche szurniety ale to zloty czlowiek.
              "Złoty" ??? Taka świnia ??
              • freud Re: wykładowca, który nie lubi kobiet... 15.02.02, 18:07
                Gość portalu: yoyo napisał(a):

                > freud napisał(a):
                >
                > Byl troche szurniety ale to zloty czlowiek.
                > "Złoty" ??? Taka świnia ??

                Dlaczego zaraz swinia? Po prostu mial inny system wartosci...
                Kiedys powiedzial dobrodusznym tonem cos w stylu, 'drogie Panie, po co wam te studia? Przeciez potem
                i tak te ladne do baletu a brzydkie do garow...'

                Ubaw z nim byl po pachy. Na szczescie na egzaminie rowno kosil kobiety jak i facetow ;)))

                Pozdro,
                Sigi

                PS. Ja mialem szczescie bo zdawalem u asystenta.
        • Gość: hesia Re: wykładowca, który nie lubi kobiet... IP: *.lubin.dialog.net.pl 15.02.02, 23:10
          n_ina napisał(a):

          > nie merq, nie ekonomię, prawo, ale chyba na jedno wychodzi...

          Oj n_ina. Zapewne studiujesz to prawo na wroclawskim uniwerku... :) Witaj w klubie!
    • Gość: Misia Re: wykładowca, który nie lubi kobiet... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 15.02.02, 17:56
      Ja mialam takiego studiujac na Akademii Rolniczej we Wroclawiu wiele lat temu.
      Pan docent Cichy byl zmora wszystkich kobiet w szczegolnosci. Egzamin z
      matematyki wyzszej byl progowy. Nieraz nam mowil w obecnosci kolegow (kilka
      dziewczyn na 80 chlopakow), ze z racji plci jestesmy glupie i na kierunku
      technicznym (studia inzynierskie) nie powinno byc dla nas miejsca. Mial dziwny
      sposob nie patrzenia ludziom prosto w oczy. A oczy mial przerazajace, oblednie
      jasno- niebieskie, zimne jak lod. Bylam przerazona perspektywa egzaminu z nim,
      ale zmobilizowalam sie maksymalnie, nauczylas sie naprawde solidnie. Egzamin
      trwal 2.5 godziny( ustny) ja, kolezanka no i on. Po godzinie powiedzial mi, ze
      moze ze mna nawiazac kontakt matematyczny. Caly czas jednak wisialo to nade
      mna, ze jedna pomylka moze mnie kosztowac wyrzuceniem z sali . Na szczescie
      tak sie nie stalo, co prawda mozg mialam rozgrzany do czerwonosci i nawet
      myslalam, ze w tym momencie to chyba moglabym wymyslec cos co uzupelniloby
      teorie wzglednosci. Postawil mi 4 , co bylo ogromna rzadkoscia nawet dla
      chlopakow. Powiedzial rowniez, ze zaluje iz chlopcy zdajacy przed nami nie
      slysza naszych odpowiedzi. Ta 4 jeszcze dlugo byla sensacja na uczelni.Tak, ze
      jest to absolutnie mozliwe, przejsc i to nawet w niezlym stylu przez takiego
      przeciwnika plci pieknej. Czego ci z calego serca zycze. Aha ubralam zielony
      sweterek, bo zielony uspokaja i jak widac chyba mialam z tym racje. To juz
      tylko zart. Pozdrawiam
      • Gość: . Re: wykładowca, który nie lubi kobiet... IP: 10.34.16.* 15.02.02, 18:59

        Tez sie spotkalam z czyms takich. W szkole sredniej.
        I jestem pewna ze kazda kobieta miala podobne doswiadczenie.

        Dziwi mnie dlaczego kobiety sie na to godza. Tacy faceci
        nie powinni w ogole uczyc. Sa to po prosty prymitywy i
        glupie chuje

        • Gość: yoyo Re: wykładowca, który nie lubi kobiet... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.02.02, 19:50
          W pelni sie zgadzam. Tylko jak? W Polsce kobieta nie ma zadnych mozliwosci, aby
          bronic sie przed obrazaniem/szykanowaniem/dyskryminowaniem jej ze wzgledu na
          plec.
          • Gość: vagin Re: wykładowca, który nie lubi kobiet... IP: *.astercity.net / 10.131.130.* 15.02.02, 23:00
            A ja miałem zajęcia z histopatologiem który uwielbiał chłopców! I to wcale nie
            było zabawne!
            • charybda Re: wykładowca, który nie lubi kobiet... 16.02.02, 01:52
              Gość portalu: vagin napisał(a):

              > A ja miałem zajęcia z histopatologiem który uwielbiał chłopców! I to wcale nie
              > było zabawne!
              Ale jak patolog to chyba żywi nie mieli problemów?
              • Gość: vagin Re: wykładowca, który nie lubi kobiet... IP: *.astercity.net / 10.131.130.* 16.02.02, 09:09
                charybda napisał(a):

                > Gość portalu: vagin napisał(a):
                >
                > > A ja miałem zajęcia z histopatologiem który uwielbiał chłopców! I to wcale
                > nie
                > > było zabawne!
                > Ale jak patolog to chyba żywi nie mieli problemów?
                Tylko , że on nie był nekrofilem!

Pełna wersja