badinkaxxx
12.03.10, 18:50
mam problem...
nie potrafie bez niego zyc!!
wszystko zaczelo sie kilka lat temu, poznala nas kolezanka, pozniej
kawa, pogaduszki na gg, kolacyjki, spotkania, smsy... spodobal mi
sie, ale byl z kims. rozstali sie. po jakims czasie zaczelismy sie
spotykac... bylo cudownie!! ja po 7 latach nieudanego zwiazku
dowiedzialam sie czym jest sex, czym jest milosc, czym jest zycie..
tak mi sie chyba tylko wydawalo. po jakims czasie zostawil mnie bez
slowa. przestalismy sie spotykac, rozmawiac, dzwonic, pisac. ja
probowalam - on zerwal kontakt. codzienne siedzialam i czekalam na
nadchodzacy dzwiek smsa... na jakikolwiek znak.... odezwal sie.
znowu byl sam. historia sie powtorzyla kila razy i chyba o kilka
razy za duzo. sama nie wiem... od ponad roku, obojetnie w jakich
jestesmy relacjach rozmawiamy ze soba codzeinnie, piszemy,
dzwonimy.... spotykamy sie czasami, kochamy sie i to wszystko. zadna
deklaracja z zadnej ze stron nigdy nie padla... od pewnego czasu
jestem z kims. nie moge na nic narzekac. wszystko jest jak trzeba.
jednak czuje ciagla potrzebe utrzymywania z NIM kontaktu, nadal
rozmawiamy i widujemy sie... nie wiem ile czasu to jeszcze potrwa,
ON jest w tej chwili sam. pokazuje mi na kazdym kroku ze jest
zazdrosny o mojego nowego mezczyzne. a ja JEMU juz nie ufam... nie
potrafilabym z nim byc, zaufac mu kolejny raz, znowu zostawic dla
niego cale moje zycie... mimo tego ze czuje ze ndal w glebi serca go
kocham i nie jest mi obojetny, ostatnio co raz czesciej sie
zastanawiam czy moze powinnam zerwac z nim kontak na stale... boje
sie jak to sie skonczy. nie wiem co robic!!!!