Dodaj do ulubionych

rozstania i powroty...

19.02.04, 14:41
kobiety, poradzcie!!
kolejny raz rozstałam się ze swoim facetem :((( bylismy ze soba 4 lata, ale w
miedzyczasie tez nie raz rozstawalismy sie i wracalismy zawsze do siebie...
ale ja juz mam dosc takiego zycia. mam 24 lata i chcialabym to jakos
ustatkowac. teraz rozstalismy sie kolejny raz, wyprowadzilam sie od niego...
ale tesknie i coraz czesciej mysle, ze chcialabym z nim byc, ze to ten moj
jedyny... wiem, ze on tez podobnie mysli, ze teskni...
juz nie wiem , co robic. bedąc ze soba czulismy sie cudownie, robilismy
wspolnie wiele rzeczy, mamy mnostwo wspolnych zainteresowan, a w łóżku jest
po prostu CUDOWNIE, rozumiemy sie bez slow.. ale z drugiej strony jestesmy
silnymi osobowosciami i czesto dochodzilo miedzy nami do spiec, ktore
rozwalały cala cudowność naszego zwiazku. stąd rozstawalismy sie juz nie raz,
potem wracalismy nie mogac bez siebie być.
2 tygodnie temu znow nie dalismy rady, wyprowadzialm sie od niego.
rozmawialismy o tym wiele, wiele razy i doszlismy do wniosku, ze jak damy
sobie na wstrzymanie na pare miesiecy to moze w koncu przekonamy sie, czy
chcemy ze soba byc juz "na zawsze" albo ze juz nigdy nie. sprawdzimy, czy
tesknimy, czy chcemy byc razem, czy ten stan bedzie trwal...
no i tak wlasnie jest, rozstalismy sie, mieszkamy osobno i tesknimy. ale tez
nie jestesmy jeszcze pewni co do tego czy wracac do siebie. wydaje nam sie ze
to a wczesnie. a ja sama nie wiem co robic.
poradzcie, czy jest sens walczyc o cos co tak wygladalo w przeszlosci? czy
myslicie, ze jest szansa ze nam sie jeszcze ulozy, tak naprawde, bez
rozstan?? juz sama nie wiem, co robic, czy zerwać z nim kontakt, pożyć z tym
wszystkim samej, przekonac sie czy co robic? moj byly nalega na spotkania,
nie częste, ale twierdzi, ze jak sie od siebie odgrodzimy to zapomnimy o
sobie, ze on chce mnie widywac. z jednej strony ja tez chce go widywac, ale z
drugiej wydaje mi sie, ze jesli to prawdziwa milosc to nawet nie widujac sie
bedziemy tesknic za soba, mysleć o sobie i chcieć siebie.
pomocy!! moze mi cos poradzicie.. moze ktos z was byl w podobnej sytuacji i
da mi nadzieje, ze szczęście z nim jest jeszcze mozliwe, ze może sie jeszcze
wszystko ułożyc, ze wrócimy do siebie i juz nie bedziemy sie chcieli
rozstawac?? czy jest na to jakaś szansa na szczesliwe zycie razem jesli juz
kilka razy sie rozstawalismy?
mam cicha nadzieje, ze to rozstanie (jest ono zdecydowanie powazniejze niz te
poprzednie) pokaże nam, ze chcemy byc razem i że także nauczy nas, że należy
dbac o związek i partnera, ze nie bedziemy wzajemnie zatruwac sobie swojego
wspólnego życia, zwiazku, ze nie doprowadzimy do kolejnego rozstania.
czy to wogóle możliwe? czy ja walcze z wiatrakami? czy moja nadzieja ma
jakikolwiek sens??
pomocy..
pozdrawiam a.
Obserwuj wątek
    • Gość: Begietka.. Re: rozstania i powroty... IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 19.02.04, 14:51
      Sory,ale dla mnie jest to trochę chory układ. Albo się kocha i chce być razem,
      albo co jakiś czas uprawia cyrk pt. przeprowadzki. Nic Ci nie poradzę, bo tego
      nie rozmumiem. Ja poznałam faceta, zaręczyliśmy się , pobraliśmy i jesteśmy 20
      lat po ślubie. Przez ten czas też nieraz pokłóciliśmy się, ale żadnemu nie
      przyszło do głowy, aby sie wyprowadzać po to, by za jakiś czas
      powrócić...Przepraszam,ale gdy się kocha to chce się być razem cały czas, a
      poza tym cóż...recepta na udany związek? Trochę wiecej zrozumienia i dużo
      kompromisu....Przemyśl i powodzenia:)Podobno nie ma spraw beznadziejnych, tylko
      ludzie tacy są;)
      • sunsilk Re: rozstania i powroty... 19.02.04, 15:02
        nie wiem czy mnie dobrze zrozumialas.. ja nie robie teatrzyku pt"zostawie ale i
        tak powroce". za kazdym razem kiedy sie rozstawalismy mial to byc koniec, a nie
        jakies zabawy. ale tez za kazdym razem po jakims czasie znow chcielismy byc
        razem. i to mnie martwi, nie wiem co robic. czy tym razem oprzec sie checi
        powrotu i zerwac kontakt, uciec od tego zwiazku?
        zazdroszcze ci, ze tobie sie dobrze ulozylo w zwiazku, ale nie u wszystkich
        zycie jest proste jak bulka z maslem.
        w kazdym razie dzieki za odpowiedz
        pozdrawiam
    • harriet_makepeace Re: rozstania i powroty... 19.02.04, 14:58
      nie ma odpowiedzi na twoje pytania, nikt tego nie wie czy do siebie wrocicie,
      czy bedziecie raem, czy bedzie wam dobrze. to jest tylko kwestia czasu a sama
      sie przekonasz. poki co proponuje zastanowic sie dlaczego, jak i o co sie
      klocicie.
      jezeli to sa jakies pierdy bez znaczenia w rodzaju czy ogladacie mecz czy m-jak
      milosc to byc moze jeszcze jestescie niedojrzali emocjonalnie - i zachowujecie
      sie jak dzieci z piaskownicy
      jezeli natomiast klotnie sa o powazne sprawy - w rodzaju podzial obowiazkow
      domowych, rozliczenia finansowe, dziecko, slub - no to sytuacja jest
      powazniejsza.
      zastanow sie jeszcze dlaczego nie umiecie nie chcecie dyskutowac na tematy
      sporne zamiast sie klocic. bo dyskusja z reguly doprowadza do kompromisu,
      konsensusu - klotnia natomiast rzadko.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka