a-gu-sia
15.03.10, 00:58
Wypiłam pół litra martini i mam w związku z tym odwagę pisać...
Mieszkam z facetem, którego kocham. Ma on swoje wady, nie zawsze jestem w tym
ziązku szczśliwa...
Od jakiegoś czasu mój były dyrektor dawał mi do zrozumienia, że mu się
podobam, oostatnio to zakomunikował wprost, ja nie powiedziałam nie, raz
sotkaliśmy się na kolacji (ale tylko na kolacji, potem grzecznie wróciłam do
domu), teraz znów się umówiliśmy na wtorek... nie wiem, co robić, czy powinnam
to kontynuować czy przestać.... Ten facet jest ode mnie starszy o około 20 lat...
Dodam, że mój konkubent ma dziecko z poprzedniego związku i problem z
alkoholem- zauważyłam to, nie wiem jeszcze na ile poważny jest to
problem,kiedyś gdy zaczęłam coś podejrzewać, to zajrzałam do jego kieszeni i
znalazłam sporo paragonów za zakup "ćwiarteczek", których w domu nie widziałam
- czyli wypijał potajemnie...
nie wiem co robić, co wybrać, nie chcę go zdradzać, potępiam zdradę, jestem za
zdecydowanymi krokami - najpierw kończę jeden zwiazek, dopiero wchodzić w
kolejny...
nie wiem, czy warto tracić to co mam, nawet jeśli nie jest różowo, na rzecz
czegoś niepewnego...
mam już trochę ponad 30 lat, tak więc nie mam zbyt dużo czasu na próbowanie
iluś tam związków, zwłaszcz że nie robię się coraz młodsza, a chciałbym mieć
za jakiś czas dziecko... i być z kimś już na zawsze...
Wiem, że nikt mi nie pomoże w podjęciu właśiwej decyzji... najgorzej, że sama
nie wiem, czego chcę od życia...