przyjaźń czy kochanie...?

17.03.10, 16:36
Pomóżcie mi obiektywnie spojrzeć na taką sytuację.
Ona i On.Pracują w jednej firmie dwa lata,totalnie nie zwracając na
siebie uwagi.ona robi imprezę urodzinową,on przychodzi,przegadują
całą noc.pomagaja sobie wzajemnie leczyc rany po poprzednich
zwiazkach.w pewien sposob ich to zbliza.On zaprasza ja na wesele
jako osobe towarzyszczaca.zaczynaja sie przyjaznic.Po trzech
miesiaca ona mowi,ze chyba czuje cos wiecej niz przyjazn,on nie moze
jej odpowiedziec wtedy tego samego.mowi,ze potrzebuje czasu.ze boi
sie zwiazku.pozniej o uczuciach wiecej nie rozmawiaja.spedzaja ze
soba wiele czasu.pozniej kolejne wesele.jakis inny wyjazd.czasem ona
nocuje u niego,ale do niczego nie dochodzi.codzienne smsy.potem ona
zamieszkuje blisko niego,wiec nadal spedzaja razem wieczory,wspolne
gotowanie,ogladanie filmow itp,pozatym razem pracuja.Zdarzaja sie
dwie sytuacje,gdy dochodzi do namietnego pocałunku.Pozatym na
codzien czułe powitania,czesto ją przytula,chwyta za rękę.On
zraniony potrzebuje duzo czasu na otwarcie sie,mowi ze boi sie
nowego zwiazku,nie chce znow byc skrzywdzony.a jednoczesnie mowi,ze
mu tego brak,ze zastanawia sie czy miedzy nami moze cos byc
wiecej,jest zazdrosny o innych facetów,o jej byłego itp.wie,ze ona
pociaga go fizycznie,ze jest bardzo bliska mu osoba.i teraz
pytanie...dać sobie spokoj czy łudzić się,że z tej przyjaźni coś
moze byc...?
P.S. Facet nie jest typem ruchacza,wiec za głupie komentarze
dziekuje.
    • deczko Re: przyjaźń czy kochanie...? 17.03.10, 16:39
      > P.S. Facet nie jest typem ruchacza,wiec za głupie komentarze
      > dziekuje.


      To wcale dobrze o nim nie swiadczy. Jestescie w koncu dorosli,
      palicie do siebie cholewki od miesiecy, czemu nie mozecie ze soba
      isc do lozka?

      Wyluzuj, ochlodz stosunki, nie badz na jego kazde zawolanie i uzywaj
      spacji.
    • skarpetka_szara Re: przyjaźń czy kochanie...? 17.03.10, 16:48
      sorry, ale nie widze tu wielkiej milosci. Co najwyzej
      zostaniesz "poczekalnia" , czyli bedzie z toba w zwiazku do momentu
      az sie "wyleczy z ran" i spotka pewnego dnia milosc swojego zycia.

      Daj sobie spokoj. zaslugujesz na goscia ktory bedzie za toba
      szalal. przez te jego rany w waszym zwiazku jest teraz dziwna
      chemia, i nigdy nie bedzie motylkow w brzuchu.
    • figgin1 Re: przyjaźń czy kochanie...? 17.03.10, 16:53
      Objawy sympatii często sa mylone z objawami czegoś więcej. Bywanie na tych
      samych imprezach, wspólne wieczory i rozmowy mogą być oznaką zakochania, ale nie
      muszą. A w sytuacji, kiedy facet wie, że dziewczyna czuje do niego miętę, ale
      nie robi z tym absolutnie nic raczej nie ma co liczyć na uczucie z jego strony.
      Traktuj go jak kumpla i poszukaj sobie klina.
    • alienka20 Re: przyjaźń czy kochanie...? 17.03.10, 22:26
      Przeczytaj sobie książkę pt.:"Nie zależy mu na Tobie", może coś ci się rozjaśni
      :P. Mojej siostrze pomogło wyleźć z podobnego g.... :). Można sobie ściągnąć z
      neta. Jak się cierpi z powodu odrzuconej miłości, to się sobie głowy nie zawraca
      innymi. Jak odcierpisz swoje, to możesz rozglądać się za kimś nowym. Takie
      bajeczki o strachu przed skrzywdzeniem, to niech babci swojej wciska (z całym
      szacunkiem dla niej), a nie Tobie. Koleś robi sobie z niej "kryzysową
      narzeczoną", a ona mu na to pozwala. Taki pies ogrodnika - sam nie zje a
      drugiemu nie da (w kontekście zazdrość o byłego czy kogo tam).
      Ogółem - przerabiane, nie polecane.
    • mysia-mysia Re: przyjaźń czy kochanie...? 17.03.10, 22:57
      zmień podejście
      powiedz mu, że zastanowiłaś się i rzeczywiście nie ma sensu na coś więcej
      liczyć, jesli miałoby być to już by było ale za to on strasznie pociąga cię
      fizycznie więc możecie się ze sobą od czasu do czasu przespać

      z niewiadomych dla mnie przyczyn takie podejście działa na facetów, co to nie
      wiedzą, czego chcą
Pełna wersja