Problem z podejściem mamy do moich gości-co zrobić

18.03.10, 11:51
Właściwie chodzi o podejście do odwiedzin u mnie mojego chłopaka, bo innych
gości nie zapraszam (m.in. ze względu na różnego rodzaju aspekty zachowania
mojej mamy, które nie sprzyja niestety prowadzeniu życia towarzyskiego w domu).
Studiuje, mieszkam jeszcze z rodzicami, nie dokładam się do rachunków czy
wydatków spożywczych - to tak gwoli naświetlenia sytuacji z punktu widzenia
ekonomicznego.
Chłopak odwiedza mnie średnio 2 razy w tygodniu, zazwyczaj w porze wieczornej,
jemy razem kolację korzystając z produktów z domowej lodówki, nie raz też
dokupuje potrzebne nam rzeczy za własne pieniądze zarobione w dorywczej pracy.
Nie są to żadne wystawne kolację - po prostu zwykłe kanapki i herbata. Raz na
jakieś 2 tygodnie je u mnie obiad, który również ja organizuje własnym sumptem
nie angażując w to rodziców ani finansowo ani organizacyjnie.
Tymczasem dziś mama przeprowadziła ze mną nieprzyjemną rozmowę, że uważa, że
chłopak nas "obżera", że wykorzystuje mnie finansowo, że jej się to nie podoba
i ogólnie jakie to obciążenie finansowe to, że u mnie jada...
Osobiście uważam to za absurd i oburza mnie podejście m. do sprawy. Wyjaśniłam
jej, że mi nie przeszkadza to, że go czymś poczęstuje za własne pieniądze, bo
innym razem to ja będę jego gościem, ale to jej nie przekonało.
Co powinnam zrobić, żeby uniknąć na przyszłość takich nieprzyjemnych rozmów i
uwag, które po prostu robią mi przykrość? Teraz za każdym razem, kiedy będę
coś jadła z chłopakiem to mi to jedzenie będzie stawało w gardle, bo będę się
zastanawiać czy po jego wyjściu nie czekają mnie jakieś komentarze odnośnie
"obżerania" i inne tego typu...
Co zrobić? Jeść poza domem? Ale jak wyjaśnić chłopakowi,że nie możemy zjeść
bułki z szynką, bo mam potem tego typu nieprzyjemności? Przecież to wstyd nie
z tej ziemi...
Kupowanie jedzenia za własne pieniądze też nie działa, bo komentarze nie ustają.
Ktoś ma jakiś pomysł na tą patologię?

    • rosa_de_vratislavia Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 11:58
      aniag1989 napisała:


      > Kupowanie jedzenia za własne pieniądze też nie działa, bo
      komentarze nie ustają.

      Częściej rób zakupyz własnej kieszeni (nie tylko z okazji wizyt
      chłpaka), bo pewnie jakieś pieniadze zarabiasz. Będziesz wtedy mia
      ła poczucie,że partycypujesz w domowym budżecie. Mamie powiedz,że te
      kanapki i coś do picia to pewnie koszt około 2zł, więc Was stać na
      tę hojność.
      Chłopakm jest gościem i naprawdę nie można wymagać, by dokładał się
      do kanapek i szklanki herbaty. Co innego, gdyby wpadał codziennie na
      obiad i kolację.
      • aniag1989 Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 12:05
        No właśnie moja matka twierdzi, że powinien się dokładać... a skoro tego nie
        robi to znaczy, że mnie wykorzystuje, a skoro jestem w tak dobrej sytuacji, że
        mnie stać na sponsorowanie jego żywienia to powinnam przeznaczyć te pieniądze na
        inne cele.
        Jak dla mnie to totalna pazerność i to wobec mnie i najbliższej dla mnie osoby i
        naprawdę boli.
        No, ale dzięki za poradę:) Partycypowanie w kosztach zakupów przynajmniej
        spowoduje to, że nie będzie insynuacji, że obciążamy bezpośrednio ICH- rodziców
        domowy budżet.
        • rosa_de_vratislavia Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 12:24
          aniag1989 napisała:

          > No właśnie moja matka twierdzi, że powinien się dokładać...

          To wylicz, ile zjadł na oststanią klację - chleba za 50 gr, 3
          plasterki sera (5dkg X 15zł/za kg sera), ogórek kiszony - 40groszy,
          masł, 30groszy (jeśli zjadł 1/10 kostki), torebka herbty - 10gr,
          plasterek cytryny - 5gr etc.
          Pokaż jej to na kartce, jak nie dociera.
          I zaproponuj,żeby sama powiedziała chłopakowi,że ma np. zapłacić
          1,93 zł za kanapkę i herbatę.

          > a skoro tego nie
          > robi to znaczy, że mnie wykorzystuje,

          A mże Ty jesz u chłpaka, lub on Cię zaprsza do kina?

          Sytuacja paskudna. Partycypuj w kosztach utrzymania domu (duża
          jesteś w koncu!) i powiedz wyraźnie mamie,że to żenujące, wypominać
          komuś herbatę i kanapkę.
          • baba67 Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 14:18
            Dziewczyno. wspolczuje takiej sytuacji-Twoja mama ma problem. Az dziw ze
            wyroslas normalna i masz nieskrzywione podejscie do pieniedzy.
            Mam inna rade-szczerze powiedz chlopakowi co jest-traktujesz go powaznie,
            jestes dorosla, jest prawdopodobne ze planujecie wspolna przyszlosc-on powinien
            wiedziec o Twoich problemach domowych.
            Jesli chlopak bedie wiedzial, mozesz dawac mu troche kasy na zakupy niech on
            kupuje i przynosi jedzenie niby calkowicie za jego.
            To co piszesz nie nazwalabym obciachem-Twoja mama potrzebuje pomocy
            psychologicznej-jest to sprawa powazna, ktora sie z wiekiem bedzie nasilac.
            Obciach to jest wtedy gdy sie w domu np kibla nie myje.
    • marguyu Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 12:04
      Przykre to i rozumiem to jak nieszczegolnie czujesz sie w tej
      sytuacji. Dziwna ta twoja mama. Pamietam jak moja ex-tesciowa z
      wielka radoscia karmila "przyczepki" swoich dzieci, a miala ich
      czworo. Byly zupy, gory kanapek, nalesniki i czasy w ktorych na
      polkach sklepowych nie bylo nic ale i z tego niczego potrafila
      wyczarowac cuda. To bylo w Polsce.
      U mojej aktualnej tesciowe, we Francji, wykarmily sie tabuny, nie
      tylko "przyczepek" ale takze kolezanek i kolegow.
      zadna z nich nie zbiedniala, wszyscy je bardzo lubia.
      Nie pisalas nic o sytuacji finansowej rodzicow, moze w tym problem?
      A moze to zwykle skapstwo?
      Na zmiane nie licz.
      • aniag1989 Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 12:06
        Sytuacja finansowa jest bardzo dobra, nie chce wdawać się w szczegóły, ale
        naprawdę jest bardzo dostatnio.
    • vandikia Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 12:06
      w tej sytuacji uważam, że dopóki się uczysz masz prawo do
      korzystania na takich samych warunkach z domu jak rodzice
      (oczywiscie w ramach szeroko rozumianej poprawnosci)
      i zjedzenie kanapek na wartość 5 zł to nie problem w normalnym domu

      problem jest albo z Twoją matką tak ogólnie albo nie lubi Twojego
      chłopaka

      dokładanie się do budżetu domowego z dorywczej pracy uważam za
      absurd w Twojej sytuacji, wykorzystaj je na kino albo buty
      a gdy przychodzi Twój chłopak róbcie razem zakupy przed jego
      odwiedzinami i nie bedziesz narażona na nieprzyjemne komentarze
    • ho_credo Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 12:11
      A chłopak musi jadać u ciebie ten obiad i kolację,i wcale sie nie dziwię mami że
      nie jest zadowolona że z własnej ( aby napewno to nie wiem) kieszeni karmisz
      chłopca a do spiżarni domowej sie nie dokładasz.Wolisz robić korytko lubemu,a
      nie dokładasz do kosztów utrzymania mieszkania.Zwłaszcza że mieszkanie nie jest
      twoje tylko rodziców.Może w tej sytuacji dobrym rozwiązaniem byłoby by tenże
      chłopiec raz na jakiś czas zamówił pizze dla was wszystkich,albo tak bez okazji
      kupił twojej mamie kwiaty,ojcu jakieś wino.
      nie wiem...
      Ale odrobina odrobina dobrego i być może oczekiwanego zachowania potrafi zrobić cuda
      • figgin1 Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 12:22
        ho_credo napisała:

        > A chłopak musi jadać u ciebie ten obiad i kolację,

        Czy my odpowiadamy na ten sam post?
        • ho_credo Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 12:28
          Raz na
          jakieś 2 tygodnie je u mnie obiad,

          i


          Chłopak odwiedza mnie średnio 2 razy w tygodniu, zazwyczaj w porze wieczornej,
          jemy razem kolację korzystając z produktów z domowej lodówki

          Czystać postu głównego pani/e <figgin1> nie umiemy ?
          • figgin1 Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 13:08
            Ok. Nie sądziłam, ze poczęstowanie kogoś raz na dwa tygodnie obiadem i
            dwa razy na tydzień kanapkami to taki wielki szysz... Uff, chwała bogu, nie
            bywam w gościach u takich skąpiradeł :/
      • marguyu Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 12:26
        credo,
        bez przesady!
        Tym bardziej, ze nie chodzi o ludzi bedacych w trudnej sytuacji
        finansowej.
        Swego czasu moja babcia gotowala gary zup i domowego zarcia dla
        nieborakow mieszkajacych w akademikach i skaznych na stolowkowe
        jedzenie.
        Nikt z tego powodu nie zbiednial, a babcia stala sie babcia
        ogolnoakademicka na ktorej kolanach wyplakaly sie dziesiatki
        nieszczesliwych milosci, oblanych egzaminow itp. Ludzie przychodzili
        odwiedzic babcie nawet wtedy gdy juz dawno wynioslam sie z domu.
        Widzisz obrazek? Dwudziestolatki wpadajace przed impreza pogadac z
        ponad 90 letnia staruszka? I zawsze mieli o czym.
    • figgin1 Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 12:21
      Postawa twojej mamy jest dla mnie kompletnie niezrozumiała... Obawiam się, że
      jedynym wyjściem jest unikanie siedzenia w domu. Na szczęście zbliża się wiosna
      i możecie łazic na spacery zamiast siedzieć na tyłku...
    • gazetowy.mail Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 12:27

      Jeśli kogoś się zaprasza to trzeba liczyć się z kosztami kawy,
      ciastek czy kanapek. Póki co mieszkanie jest rodziców i oni mają
      prawo rządzić i ustalać zasady.
      A jeśli mama jest skąpa to ma prawo. Jak się nie podoba to na swoje
      idź.
      • sundry Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 12:32
        Przecież ona pisze,że koszty pokrywa z własnej kieszeni!
      • aniag1989 Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 12:33
        No ok, w porządku - rozumiem, że może nie mieć ochoty karmić mojego gościa.
        Dlatego naprawdę dość często robię na tą okazję zakupy z zarobionych przez
        siebie pieniędzy (jeżeli chodzi o obiad - jest to regułą), ale mimo to mama nie
        może się powstrzymać od komentarzy o jakości naszego związku - w stylu
        wykorzystywania, obżerania mnie i sugestii, że powinnam od niego oczekiwać
        zwrotu za kanapki... Co samo w sobie jest dla mnie przykre.
        Naprawdę mniej by mnie to poruszyło gdyby powiedziała np. dokładaj się 20 zł co
        tydzień na poczet zakupów na wspólne kolacje. Byłby to przejaw zwykłego
        skąpstwa, a tutaj to jest jakiś totalnie niezrozumiały dla mnie i przykry miks...
        • ho_credo Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 12:37
          > Naprawdę mniej by mnie to poruszyło gdyby powiedziała np. dokładaj się 20 zł co
          > tydzień na poczet zakupów na wspólne kolacje. Byłby to przejaw zwykłego
          > skąpstwa, a tutaj to jest jakiś totalnie niezrozumiały dla mnie i przykry miks.
          > ..
          te 20 zł.... to chyba ci chodziło do codziennych zakupów,a nie cotygodniowych
          • gazetowy.mail Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 12:44
            Właśnie 20zł ... na tydzień na kolację dla 2 osób ??? Widać że
            miłością żyjesz...
            • aniag1989 Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 12:52
              2 kolacje w tygodniu - nie codzienne kolacje przez tydzień. Zakładam, że
              dodatkową "gębą", która zawadza mojej mamie jest chłopak. Nie przedstawia
              żadnych zastrzeżeń co do karmienia mojej osoby w ramach utrzymania (albo
              chociażby obowiązku alimentacyjnego, który ciąży na niej do końca mojej edukacji
              / 26 roku życia). Więc zakładam, że mogłaby chcieć abym jej zwróciła za te 2
              kolacje mojego chłopaka w tygodniu, które nie kosztują więcej niż 20 zł. Jestem
              osobą fizycznie robiącą zakupy w naszej rodzinie (chodzę do sklepu), więc
              orientuję się jakie są ceny produktów, które jadamy.
              2 kolację w postaci kanapek przygotowanych z tych produktów i herbaty nie
              kosztują więcej niż 20 zł.
              • ho_credo Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 13:00
                Ale to nie twoje mieszkanie,nie twoja kuchnia - twoi goście nie muszą być mile
                widziani,zwłaszcza że na systemetyczne wyżerki przychodzą z pustymi rekoma,a ty
                naiwna go karmisz ( niby przez żoładek do serca,ale nie dzieki jedzeniu rodziców)
                • figgin1 Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 13:11
                  Dżizas... Nie mogę uwierzyć, że na serio to wszystko piszesz... Nie wierzę, ze
                  są takie skąpiradła :( Jak mieszkałam z rodzicami i przychodzili do mnie znajomi
                  czy faceci nikt nikomu nie skąpił kanapki ani obiadu, nie spotkałam też się z
                  tym podczas odwiedzin u nich.
                  • chomsterek Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 23:50
                    Z dwóch kolacji tygodniowo zrobiło się systematyczne obżeranie :-)
                • angazetka Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 19.03.10, 01:23
                  > Ale to nie twoje mieszkanie,nie twoja kuchnia

                  ??? O własnym domu rodzinnym też tak myslisz? Jeśli tak, to szczerze
                  współczuję.
        • hermina26 Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 13:03
          Dla mnie to dosyć zrozumiałe - nie lubi go wiec każdy pretekst jest
          dobry, żeby się czepić.
          Jeżeli macie dobrą sytuacje finansową to tym bardziej potworne
          buractwo wychodzi z Twojej mamy.
          Sugestie, ze on cie obzera i naciaga to poprostu próba ukazania go w
          złym swietle i zniechecenia Cię do niego.
      • ho_credo Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 12:35
        Zgadzam sie w zupełności z wypowiedzią <gazetowy.mail>.
        Jakoś nie wyobrażam sobie by mieć na żądanie córki dodatkową gębę do
        wykarmienia,ani to mój obowiązek ani powinność.Co innego gdybym to ja jako
        właścicielka tegoż mieszkania zaprosiła chłopca na kolację czy obiad,to inna
        sprawa.A nie jest moim obowiązkiem podkarmianie systematyczne gości córki.
        Nie pasuje - to zawsze sie można wyprowadzić - chociażby to tegoż chłopca
        • princess_yo_yo Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 12:58
          wow, twoje zycie towarzyskie musi byc kwitnace, haha
          • ho_credo Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 13:04
            princess_yo_yo napisała:

            > wow, twoje zycie towarzyskie musi byc kwitnace, haha

            jeżeli to do mnie pijesz,to zważ na to że nie wyobrażasz sobie sprowadzać gości
            i karmić ich w nieswoim mieszkaniu,żeby pasożytować na portfelu rodziców.

            Ale ja jestem w tej dobrej sytucji,że mam mieszkanie i PROSZENI GOŚCIE zawsze
            znajdą u mnie miły poczestunek
            • aniag1989 Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 13:10
              To jest kwestia podejścia do problematyki domu rodzinnego. Czy należy to
              rozpatrywać z punktu widzenia ekonomii - kto płaci rachunki oraz ksiąg
              wieczystych i tego, kto w nich figuruje czy bardziej pod kątem zasad współżycia
              społecznego i dobrych obyczajów - dom rodziców jest domem dziecka do momentu
              usamodzielnienia. Jeżeli uznamy drugi pogląd - co jest chyba bardziej
              powszechne, nie można stwierdzić, że zapraszając gości dziecko zaprasza ich nie
              do siebie. Dziwna w moim odczuciu byłaby również sytuacja, gdyby z chłopakiem /
              dziewczyną dziecka umawiali się rodzice.
              • martishia7 Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 13:21
                o, prawo studiuje :-)

                Współczuję Ci, bo to zwyczajnie przykre. Dla moich i mojego rodzeństwa znajomych
                nigdy nie zabrakło herbaty ani talerza zupy u mnie w domu. Ani dla mnie u nich.
                Wydaje mi się, że mama go nie lubi i "każdy powód dobry". Albo ma wyobrażenie,
                że wyda Cię za księcia z bajki, i to on ma na Ciebie łożyć, a nie tam takie...
            • princess_yo_yo Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 13:21
              > jeżeli to do mnie pijesz,to zważ na to że nie wyobrażasz sobie
              sprowadzać gości
              > i karmić ich w nieswoim mieszkaniu,żeby pasożytować na portfelu
              rodziców.
              >

              nie bardzo rozumiem ale to pewnie dlatego ze ja sie wychowalam we w
              miare normalnej rodzinie gdzie nikt nie wyliczal kromki chleba albo
              torebki herbaty gosciom, rowniez nie zapowiedzianym, takze i tym
              zaproszonym przez osoby nie legitymujace sie tytulem wlasnosci. co
              wiecej dopoki mieszkalam z rodzicami czulam sie jak u siebie, co
              wydaje sie normale skoro byl to moj dom rodzinny, wlasnych dzieci
              rowniez nie bede traktowala jak lokatorow jak sie ich kiedys
              dorobie. ale zdaje sobie sprawe ze ludzie sa rozni, vide matka
              autorki watku i ty.
              • ho_credo Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 13:32
                Czy innym jest zrobienie gościowi kawy,herbaty,tudzież położenie ciastek na
                ławie,a czym innym przyzwyczajanie kogoś do darmowej stołówki kosztem obarczając
                rodziców ( to 20 zł. tyg. współudziału to śmiech na sali)

                Nie ma ani jednego słowa o tym że chłopiec ją gdzieś zaprasza,że próbuje sie
                zrewanżować za gościnnośc nic,po prostu nic
                • princess_yo_yo Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 13:46
                  serio, jak mieszkalas z rodzicami to nie mialas znajomych ktorzy
                  zostawali na obiad? nie jadalas nigdy w domu kolegow? twoi
                  przyjaciele/koledzy dokladali sie do jedzenia u ciebie w domu?

                  dodatkowa osoba przy stole dwa razy w tygodniu to taki problem? nie
                  wierze.
                  • ho_credo Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 13:56
                    Przepraszam bardzo... dlaczego mam gotować w parniku,podczas jest nas tylko 4
                    osoby. Jeżeli ktoś kogos zaprosi i ja to zaproszenie aprobuję,to oczywiście nie
                    ma problemu.
                    Ale nie będę z mojego domu robiła darmowej jadłodalni,dla kogoś kto u mnie nie
                    jest miłym gościem. Nie mówimy tu o małych dzieciach tylko o przypadku o jakim
                    pisze autorka wątku,dla mnie jest niewyobrażalne gdyby sie ktoś u mnie stołował
                    i z zamian nic ( w dalszym ciągu piszę o dorosłych ludziach),nawej jednej
                    kremówki w ramach "dziękuję" nie przyniósł.
                    To jest dla mnie duży brak kultury
                    • kadfael Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 14:03
                      Ja podobnie jak ktoś wyżej mam wrażenie, że Ty czytasz jakiś
                      zupełnie inny wątek. Po pierwsze rodzice są zamozni, po drugie
                      chłopak jada obiad ze dwa razy w miesiącu i kanapki 2 razy w
                      tygodniu. Po trzecie i najważniejsze Ania dokłada z własnej kieszeni
                      do zakupu produktów, które je jej chłopak, po czwarte chłopak
                      przynosi ze sobą jakieś słodycze itp (sama o to zapytałaś i dostałaś
                      odpowiedź). Więc o co Ci chodzi ?! Może po prostu musisz mieć inne
                      zdanie niż wszyscy? ;)
                      Do Ani - myślę, że nejbardziej prawdopodobne są dwa tropy - mama
                      chłopaka po prostu nie lubi. Lub on faktycznie "rozsiada się" i daje
                      obsługiwać, co mamę drażni. Porozmawiaj z nia na spokojnie.
                      • purchawkapuknieta Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 14:30

                        > Ja podobnie jak ktoś wyżej mam wrażenie, że Ty czytasz jakiś
                        > zupełnie inny wątek. Po pierwsze rodzice są zamozni, po drugie
                        > chłopak jada obiad ze dwa razy w miesiącu i kanapki 2 razy w
                        > tygodniu. Po trzecie i najważniejsze Ania dokłada z własnej kieszeni
                        > do zakupu produktów, które je jej chłopak, po czwarte chłopak
                        > przynosi ze sobą jakieś słodycze itp (sama o to zapytałaś i dostałaś
                        > odpowiedź). Więc o co Ci chodzi ?!
                        chodzi o to, że ania dokłada z własnej kieszeni. i nieważne, czy to 5 zł, czy
                        50. wygląda na to, ze chlopak jest pasożytem. i prawdopodobnie ani mam o tym z
                        nią rozmawiała i prawdopodobnie ania nie przyjmuje tego do wiadomości.

                        Może po prostu musisz mieć inne
                        > zdanie niż wszyscy? ;)
                        > Do Ani - myślę, że nejbardziej prawdopodobne są dwa tropy - mama
                        > chłopaka po prostu nie lubi. Lub on faktycznie "rozsiada się" i daje
                        > obsługiwać, co mamę drażni. Porozmawiaj z nia na spokojnie.
                        • kadfael Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 15:02
                          Aha. Rozumiem, że kasujesz gości jak np. przychodządo Ciebie na
                          posiłek?
                          Poczułam się dosłownie jak pasozyt ;) Mam takich przyjaciól, którzy
                          lubią karmic gości. Zawsze jak się do nich przyjdzie nakarmia
                          pysznym żarełkiem. I, kurczę, nie dokładam się do tego żarcia!!! Po
                          prostu niezły ze mnie pasożyt! :P
                          Owszem często-gęsto coś tam przyniosę dla dzieci, czy jakieś ciasto
                          do kawy, ale to nie ma nic wspólnego z ich dokamianiem gości. W
                          płaceniu za sztukę mięsa nie partycypuję :)
                          • purchawkapuknieta Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 15:27
                            :D
                            nie, nie rozumiesz i tu jest pies pogrzebany.

                            nieproszonych nie wpuszczam do domu, a proszonych nie mam powodu kasować. PRZYJACIÓŁ również uwielbiam karmić :) o, i dochodzimy do kluczowego momentu. chłopiec nie jest przyjacielem mamy- to raz. nie jest prawdopodobnie przyjacielem córki- to dwa. i mama ten punkt drugi zapewne widzi.
                            • sundry Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 15:53
                              Smutne,jeżeli chłopak nie jest jednocześnie przyjacielem. Zawsze
                              sądziłam, że połówki są wyżej w hierarchii "bliskości" niż
                              przyjaciele.
                              • kadfael Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 16:21
                                No, ja też :)
                              • purchawkapuknieta Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 16:42

                                > Smutne,jeżeli chłopak nie jest jednocześnie przyjacielem.
                                fakt, smutne. i zdaję się bohaterka nie dostrzega tego, co jej mama.
                      • policjawkrainieczarow Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 20:03
                        kadfael napisała:

                        > Ja podobnie jak ktoś wyżej mam wrażenie, że Ty czytasz jakiś
                        > zupełnie inny wątek. Po pierwsze rodzice są zamozni,
                        (...)
                        > Do Ani - myślę, że nejbardziej prawdopodobne są dwa tropy - mama
                        > chłopaka po prostu nie lubi. Lub on faktycznie "rozsiada się" i daje
                        > obsługiwać, co mamę drażni. Porozmawiaj z nia na spokojnie.

                        ona przeciez napisala juz, ze mama uwaza, ze chlopak ją (Anię) wykorzystuje. CZy
                        ma rację to trudno powiedzieć bo ich wspolne życie sie przecież nei sprowadza do
                        tych paru kolacji.

                • purchawkapuknieta Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 14:26
                  > Nie ma ani jednego słowa o tym że chłopiec ją gdzieś zaprasza,że próbuje sie
                  > zrewanżować za gościnnośc nic,po prostu nic

                  o to to! nie chodzi o pieniądze, a o postawę tego miłego chłopca. wcale się
                  mamie nie dziwię.
                  • aniag1989 Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 16:44
                    Skupiłam się na jednym aspekcie układu (na posiłkach) i nie myślałam, że
                    charakteryzowanie dokładnie co i kiedy przynosił do naszego domu w ramach
                    rewanżu i co on dokładnie dla mnie robi w ramach pomocy i wsparcia było tutaj
                    ważne, chociaż widzę, że pominięcie tych elementów doprowadziło do jakiś
                    nieporozumień na tym tle i opacznej interpretacji zasad panujących w moim związku.

                    Nie wiem też skąd taka zdecydowana opinia o tym, że mama chłopaka nie lubi. Nic
                    na jego temat złego mi do tej pory nie mówiła - wręcz przeciwnie, zawsze się
                    wyrażała w sposób pochwalny na jego temat, więc problem póki co leży tylko i
                    wyłącznie w tych finansach i jedzeniu (przynajmniej nic innego mi nie
                    wyartykułowała).
                    • purchawkapuknieta Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 18:36
                      no, skoro twoja mama chłopaka lubi, to wobec przedstawionego problemu mama jest
                      wredną kutwą... a jaka mać, taka nać, niedaleko pada jabłko od jabłoni itd.
                      o to chodziło?
            • chomsterek Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 23:53
              Jakie pasożytowanie na portfelu rodziców? Dziewczyna wyraźnie pisze, że za
              produkty, które zjada wraz z chłopakiem, płaci z własnej kieszeni.
    • aniag1989 Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 12:30
      Moja mama jest generalnie trudną osobą, nie chodzi o chłopaka - jemu nie można
      nic zarzucić, naprawdę się bardzo stara o dobre relacje z moimi rodzicami, co
      więcej oni to doceniają i go chwalą (tj. wyrażają pozytywne opinie na jego temat).

      No cóż... muszę widać unikać sytuacji jedzenia w domu, przebywania w domu, wiem,
      że na taką postawę za wiele nie poradzę. Po prostu byłam świeżo po tych
      wymówkach jak pisałam ten post i miałam potrzebę się wyżalić. Znajomym a nawet
      przyjaciołom po prostu wstyd jest mi opowiadać o takich rzeczach, tym bardziej
      chłopakowi. Nie chcę, żeby zaczął źle się czuć w moim domu... W związku z tym
      nie miałam się komu wygadać i stwierdziłam, że forum może być dobrym
      rozwiązaniem:).
      • vandikia Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 12:34
        dla mnie i mojej rodziny to kosmos takie zachowanie i dla mojej
        babci, która większość życia klepała biedę też
        pożałować kanapek czy 1 porcji zupy
        nie przejmuj się i tyle
    • sweet_pink Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 12:31
      Jeśli nie chcieć przyczepić twojej mamie etykietki jędzy i dusigrosza, to
      przychodzi do głowy myśl, że pod tym gadaniem kryje się coś innego czego mama
      nie chce powiedzieć wprost.
      Może jest tak, że nie uprzedzasz rodziców o wizycie chłopaka i jak zrobisz
      kolację dla was obojga, to któremuś z rodziców np. nie starcza jedzenia żeby
      zrobić sobie rano kanapki do pracy, bo nie uwzględnione było przy zakupach, że
      będzie jadła jeszcze jedna osoba. Może zużywasz na te kolacje produkty, które
      mama zaplanowała na coś innego.
      Może jest tak, że dotykasz się do kuchni tylko jak jest chłopak, a nigdy nie
      przyrządzasz nic dla rodziców i jest jakiś żal. Może rodzice uważają za nietakt,
      że jecie sobie tylko we dwoje, a nie zapraszacie ich do wspólnego posiłku.
      Może Twój chłopak nigdy nic nie przynosi przychodząc do Ciebie, a pogląd, że
      częstym gościom nie wypada przychodzić zawsze z pustymi rekami jest raczej
      powszechny. Ja też uważam, że przynajmniej co drugą wizytę wypada się pojawić
      czy to z ciastem, czy ciasteczkami czy czymś w tym klimacie.
      Spróbuj spojrzeć na tą sprawę bardziej z zewnątrz, a później porozmawiaj z mamą
      i postaraj się dowiedzieć prawdziwej przyczyny takich problemów.
      • aniag1989 Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 12:36
        Akurat zawsze upewniam się czy zostało odpowiednio dużo produktów dla reszty
        domowników, jak nie - dokupuje co potrzeba dla nas z własnej kieszeni.
        Rodzice jadają zazwyczaj o innych porach, ale jak akurat są w domu to nie raz
        jemy wszyscy razem.

        Ale korzystając z sugestii chyba poruszę ten temat jeszcze raz z mamą, może coś
        się więcej wyjaśni...
        • ho_credo Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 12:44
          A ten chłopiec to przyniósł chociaż raz coś w zamian za to stołowanie sie u
          twoich rodziców - cokolwiek -wino,kwiaty,zamówioną pizze,ciasto ?
          • aniag1989 Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 12:53
            Owszem.
    • anwad Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 12:42
      To jest sytuacja nienormalna. Po prostu Twoja Mama ma trudny charakter i myślę,
      że niewiele jesteś w stanie na to poradzić.
    • funny_game Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 12:57
      Ania, piszesz jasno, rzeczowo, ładnie i kulturalnie.
      Tak samo porozmawiaj z mamą. I nie z pozycji "Mamo, nie rozumiesz", tylko "Mamo,
      postaraj się zrozumieć moje racje i przedstaw swoje, a ja postaram się je
      zrozumieć".

      A chłopak mógłby czasem przynieść mamie cukier w kostkach albo inną tanią
      bombonierkę ;)))
      A na serio to zamówić pizzę czasem, raz na miesiąc zaprosić Cię do naleśnikarni,
      zaprosić na obiad czy kolacje do siebie.
      • funny_game Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 12:58
        Aha, ogórki małosolne staniały :)
        • sta-fraszka Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 13:06
          Wiesz aniag1989, ja mysle, ze tu moze chodzic o cos zupelnie innego (czyli mysle
          podobnie jak sweet_pink).

          Moze chodzi o to ze to "obzeranie" mama widzi jako poczatek zwyklego
          wykorzystywania. Ze ty go obslugujesz, robisz mu te herbate i kanapki a on
          siedzi. Albo moze, ze go przyzwyczajasz, ze mu sie ta kolacja nalezy. A moze
          widzi ze ty zabiegasz o niego a on mniej i przychodzi bo jest wygodnie i moze
          sie bezplatnie najesc. I nie wie ta Twoja mama jak problem zaadresowac, wiec
          polslowkami, wlasnie "niezrozumialym miksem" probuje zadrasnac temat.

          Jak ktos poradzil - kulturalnie i spokojnie trzeba to z mama wyjasnic.

          Nie mowie o patologiach, ale rodzice czesto widza "poza". I probuja ostrzec a ze
          nie wiedza jak to chce dobrze a wychodzi wlasnie jak widac.

          Siadz z mama i spokojnie pogadaj czy to chodzi faktycznie o te pieniadze (i jak
          np, dla swietego spokoju to zalatwic) czy o cos innego. Bo jak nie wiadomo o co
          chodzi to na ogol o pieniadze. Ale jak sie o kosztach mowi, to znaczy ze gdzie
          indziej pies pogrzebany.

          [i zeby nie bylo. z doswiadczenia mowie]

          Powodzenia.
          • baba67 Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 19.03.10, 15:15
            A on zaprasza Cie do siebie?Chodzicie gdzies ? na cos niedrogiego oczywiscie?
            Bo jesli on tylko przychodzi, a Ciebie nigdzie nie zaprasza, to moze reakcja
            mamy, choc zdecydowanie przesadna nie jest taka znow kosmiczna?
            Jesli dodac do tego wasza kase, to wrazenie golodoopca probujacego sie wzenic
            moze byc dosc natretne.
            Choc nie ma oczywiscie nic zlego w malzenstwach gdzie zona jest bogatsza z
            domu, zawsze sa to zwiazki trudniejsze niz standardowe.
    • aniag1989 Do ho.credo i gazetowy.mail czy jakoś tak;) 18.03.10, 13:06
      Prezentujecie tutaj w wątku dość diametralnie różne podejście od innych osób; ja
      jako, że nie jestem konserwą w swoich poglądach ani osobą, która obraża się za
      konstruktywną krytykę jestem bardzo ciekawa jakiś dalszych szczegółów odnośnie
      Waszego poglądu na sprawę gości dziecka w rodzinnym domu i z tym związanych
      kwestii ew. kosztów karmienia itp.

      Zakładam, ze w taki albo w inny sposób ta kwestia Was osobiście dotyczyła lub
      dotyczy - może jesteście już dorosłymi, samodzielnymi ludźmi z własnymi dziećmi,
      które zapraszają znajomych do domu albo byliście kiedyś na odwrotnej pozycji -
      odwiedzała Was Wasza sympatia albo byliście jej gościem.
      Jak zatem to było zorganizowane w Waszym rodzinnym domu? Nie przyjmowaliście
      gości w ogóle? Nie częstowaliście ich niczym? Oddawaliście rodzicom pieniądze za
      to, co Wasi goście zjedli?
      Jak macie zamiar to zorganizować w swojej własnej rodzinie? Zakaz sprowadzania /
      karmienia znajomych w domu dla dzieci? Jakiś próg wiekowy, od którego zakaz się
      wprowadza (bo w końcu młodsze dzieci nie mają możliwości zarabiania i dokładania
      się), jakieś limity?
      Nie pytam złośliwie, jestem po prostu ciekawa Waszych doświadczeń, które
      ukształtowały takie poglądy i tego czy wypowiadane tutaj stwierdzenia mają
      jakieś odbicie w rzeczywistości (w doświadczeniach z rodzinnego domu / zasadach
      wprowadzonych we własnej rodzinie). Z góry dzięki za odpowiedź;)
      • sundry Re: Do ho.credo i gazetowy.mail czy jakoś tak;) 18.03.10, 13:17
        U mnie jest dokładnie na odwrót- rodzice strasznie mnie męczą o
        karmienie chłopaka.Jak nie poczęstuję go kolacją czy czymś słodkim,
        to zaraz mam suszenie głowy, jaka jestem niegościnna.A on akurat
        jest niejadkiem, więc sobie odpuściłam latanie do sklepu po
        jedzenie, którego miałby nie tknąć.Różni rodzice widać:)
      • thank_you Re: Do ho.credo i gazetowy.mail czy jakoś tak;) 18.03.10, 13:40
        Przez mój dom rodzinny przewinęło się multum moich znajomych(a także kumpli brata i koleżanki siostry). Nikt nie miał prawa wyjśc głodny. :-)
        Gdy wracałam ze szkoły z przyjaciółką - obiad już na nas czekał i niech by tylko E. spróbowała nie zjeśc. Później szłam do niej do domu i to samo - obiad na stole i trzeba było wciągnąc drugi.
        Zanim się wyprowadziłam, to CODZIENNIE przez jakieś pół roku bywał u mnie chłopak - robiliśmy sobie sami kolacje i nigdy w życiu nie usłyszałam wyrzutu, że on nas objada.
        Gdy wpadałam z jakąś wiekszą grupą, to mama robiła sałatkę, nalewała soki do dzbanków, podawała ciastka.
        W mojej rodzinie to kwestia wychowania - moja babcia, mimo iż przez jakiś czas mieszkała sama to gotowała jak dla pułku wojska. Czemu? A otóż zawsze ktoś mógł do niej wpaśc, a ona by nie przeżyła, gdyby opuścił jej dom głodny. Podchodzę do tego podobnie - gdy wpadali do mnie znajomi to ZAWSZE przygotowywałam dla nich jakiś poczęstunek. Gdy idę do kogoś na ploty, to kupuję słodycze typu ciastka, cukierki.
        Podejrzewam, że gdy będę już matką nastolatków to ich znajomi będą mieli przekichane - mojego domu głodni nie opuszczą. :-)))
    • alexa0000 Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 13:14
      A czasem wasze progi ( finansowe ) są zbyrt wysokie dla chłopaka
      według mamy? Może tak naprawde nie bardzo widzi go jako twojego
      partnera, tylko stara sie byc "miła"?
      • baba67 Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 14:25
        Albo jest chorobliwie skapa. Ale to mozliwe co piszesz-moze sie uwazac za wielka
        pania a do corki przychodzi jakis golodoop , a nie synek biznesmana, co to
        powiniem ja ciagac po nadrozszych knajpach. Niekiedy rodzone dzieci bardzo sie
        od nas genetycznie roznia.
    • zloty.strzal Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 14:08
      No nie lubi go i tyle:/ Dorabianie filozofii do obsranych gaci że się tak
      wulgarnie wyrażę.
      • baba67 Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 14:39
        To ze go nie lubi to jest rzecz oczywista-pytanie dlaczego go nie lubi. Moze
        patrzy na niego jak na cwaniaka pragnacego sie wzenic w zamozna rodzine i tu nic
        nie pomoze , nawet fundowanie pizz dla calej rodziny. Nie ten gosciu.
        • zloty.strzal Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 22:29
          Tak, ale może postawić sprawę jasno zamiast wymyślać historie z obżeraniem z
          kanapek.
    • atojaxxl Jestem mamą doroslych dzieci 18.03.10, 14:21
      Przez nasz dom przewinęły się dziesiątki koleżanek, kolegów, przyjaciół,
      wreszcie sympatie się pojawiły (obecnie już wżenione w rodzinę).
      Nie wyobrażam sobie, żebym powiedziałam o kimś, że nas obżera. Podczas studiów
      córki często bywali u nas jej koledzy z grupy (w grupie były tylko 2 dziewczyny,
      taki męski kierunek) i do dziś wspominają stosy placków ziemniaczanych, racuchów
      z jabłkami, makaron z "czerwonym sosem" i inne sycące potrawy, które robi się
      szybko i nie obciążają kieszeni. Prosiłam tylko młodzież o pomoc w tarciu
      ziemniaków. Chłopcy robili to w try miga.
      Sympatie były traktowane jak domownicy. Do końca studiów nie brałam od dzieci
      pieniędzy na utrzymanie, natomiast podręczniki, programy i komputery tudzież
      odzież , kosmetyki itp kupowali za swoje, ponieważ pracowali w czasie wakacji.
      Nie przypuszczam,żeby spokojna rozmowa aniag1989 z mamą coś zmieniła, ten typ
      ludzi taki jest, że zawsze ma racje i jest odporny na rzeczowe argumenty. Nie
      zaliczyłabym jednak takiej postawy do patologii, tu troszkę przegięłaś :)
      • sta-fraszka Re: Jestem mamą doroslych dzieci 18.03.10, 15:33
        Jesli to do mnie (bo uzylam slowa "patologia") - chodzilo mi o to, ze w
        przypadku niezdrowych ukladow rodzinnych to nic nie da. Ale jesli mam probuje
        cos zadrasnac i nie wie jak (moja tak robi), zaczyna od rzeczy ktore jej sie
        wydaja najbardziej logiczne, mimo ze z zewnatrz nie maja wiekszego sensu.

        Po prostu inna strone chcialam pokazac - ze problem moze byc nie w kolacjach i
        pieniadzach a w tym, jak chlopak Anie traktuje (a czego ona nie widzi a mama
        moze). Czy slusznie sie martwi czy nie moze byc zupelnie inna sprawa.
        A spokojna rozmowa przeciez nie wadzi nigdy!

        Moi rodzice moich znajomych nie karmili notorycznie, bo ja z domu wyfrunelam
        dosyc szybko i mieszkalam daleko. Ale jesli - problemu nigdy nie bylo. Dla mnie
        osobiscie normalne jest, ze sie karmi glodnych
    • demodee Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 14:56
      > Chłopak odwiedza mnie średnio 2 razy w tygodniu, zazwyczaj w porze
      wieczornej, jemy razem kolację korzystając z produktów z domowej
      lodówki, nie raz też dokupuje potrzebne nam rzeczy za własne
      pieniądze zarobione w dorywczej pracy.
      Nie są to żadne wystawne kolację - po prostu zwykłe kanapki i
      herbata. Raz na jakieś 2 tygodnie je u mnie obiad, który również ja
      organizuje własnym sumptem nie angażując w to rodziców ani finansowo
      ani organizacyjnie.

      To bardzo ładnie, ale nasuwa się pytanie: jak często Ty jadasz u
      chłopaka kolacje i obiady korzystająć z jego domowej lodówki
      (dokupując czasem potrzebne produkty)?
    • lykaena Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 16:18
      Ja wypowiem się może z "troszkę drugiej strony".
      Miałam chłopaka ,który u mnie bywał i jadał , od 1x w tygodniu, poprzez dwa do
      trzech, czterech.
      Jadł kolacje,obiady desery, z dokładkami czasem wielokrotnymi- sam o nie prosił
      niejednokrotnie moją mamę.
      Gdy ja bywałam u niego dostawałam wodę + chleb z serem, bo oni oszczędzali.
      A gdy kupowaliśmy coś ,żeby ugotować razem tylko dla nas ( już wtedy
      pasjonowałam się kuchnią i trochę go tego uczyłam) - to rozliczana byłam co do
      grosza , a gdy gotowaliśmy u niego to zawsze porcje obowiązkowe dostawali mama i
      tata .
      Natomiast gdy u mnie - to postanawiał najeść się byle nic nie zostało.......
      • baba67 Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 19.03.10, 15:05
        To MIALAM chlopaka zabrzmialo uspokajajaco. Taki typ bylby moim chlopakiem do
        pierwszego chleba z serem.
        No ale moze rozstalas sie z nim z calkiem innych powodow.Czuje sie przy Tobie
        jak liczykrupa, choc problem nie lezy w kasie. Mnie w domu uczono ze najzdrowsze
        relacje sa oparte na wzajemnosci-jesli ktos chce wiecej brac niz dawac nic sie
        nie uda.
        Wlasciwa reakcja bylego ktory nie moze sie zrewanzowac jest unikanie posilku
        lub jedzienie jak ptaszek lub zawieszenie oszczedzania.
    • gazetowy.mail Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 16:48
      W każdym domu są inne "standardy" - u jednych podczas niezapowiedzianej wizyty
      zostanie ugoszczonym się po królewsku u innych na "proszonych" imieninach
      częstują herbatą i herbatnikami ze sklepu.
      Mama Ani jest jaka jest. Możemy sobie gdybać. Jeśli jest skąpa, no cóż, jej dom
      i kasa - ma prawo. Jeśli w sposób "przez jedzenie" wylewa swój sprzeciw
      przeciwko koledze to jak się dogadają w tej kwestii wymyśli sobie drugą - np
      przesiadywanie w domu podczas gdy mama nie może sobie w tym czasie spokojnie
      chodzić w negliżu :-) Żale miną gdy córka zmieni chłopaka
      • sundry Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 18:03
        Miną albo i nie.Może być tak,że żaden nie będzie godzien..
    • jusiakr Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 18:30
      Myślę, że to taki pretekst, żeby pokazać swoje niezadowolenie
      z "zięcia". Jezeli to się potwierdzi, to obawiam się, że nic nie da
      się zrobić.
      Jedyne co mi przychodzi do głowy by załagodzić sytuację to pogadać z
      chłopakiem i może od czasu do czasu coś by przyniósł do Ciebie.
      Jakieś ciastka czy cuś.
      Z drugiej strony to przerażające jak niektórzy mogą być małostkowi.
      Pamiętam, że gdy mój obecny mąż zaczął się pojawiać u mnie w domu,
      to nie było takiej możliwości by obiadu nie dostał. A jak
      przyjeżdżał wieczorem i nie dostał kolacji (np. już jadł), to ja od
      rodziców dostawałam ochrzan, że on na pewno głodny.
    • dziewczynawitryna Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 19:34
      W moim domu głodni byli zawsze nakarmieni, a i niegłodni często zjeść musieli...
      Ale szczególnie ciepło myślę o domu moich teściów. Teściowa ostatniego kotleta
      "rozmnażała", gdy pojawiali się niezapowiedziani goście. Przyjaciele dzieci
      przewijali się tłumami, zawsze ktoś był w gościach, często mniej lub bardziej
      znajomi nocowali, bo trzeba było komuś zapewnić dach nad głową. To się jednak
      nazywa "dom otwarty" i do prowadzenia go trzeba mieć pewne cechy charakteru,
      takie jak gościnność, hojność i otwartość na ludzi. Nie każdy to ma i nic się na
      to nie poradzi.
      • kasiaczek181987 Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 18.03.10, 20:02
        Nie rozumiem podejścia twojej mamy do chłopaka ale mam pomysł jak temu zaradzić:

        1. dokładaj się do wspólnego życia , nie mówię że masz oddawać wszytsko co
        zarobiłaś ale jakaś część powinnaś
        2. wychodźcie częściej ,,na miasto" do jakiejs restauracji,knajpki ( chłopak
        cię nie zaprasza ?).Nie żałuję mu tej kanapki ale.. siedzicie tylko w domu ?
        nigdzie nie wychodzicie ?
        3. porozmawiaj szczerze z mamą o co chozi bo mi się wydaje,że ten chłopak jej
        nie odpowiada nie tylko ze względu na to,że je u was

        pozdrawiam

    • tysiamama21 Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 19.03.10, 08:17
      kurde, no gość w dom, Bóg w dom, nie? Ale dziwacznie. Może jak kupujesz
      za własne to zaznacz mamie, że kupiłaś produkty właśnie na ten cel.
    • stokrotka.35 Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 19.03.10, 09:00
      aniag1989 18.03.10, 12:05 napisała
      <No właśnie moja matka twierdzi, że powinien się dokładać... a skoro <tego nie
      <robi to znaczy, że mnie wykorzystuje, a skoro jestem w tak dobrej <sytuacji, że
      <mnie stać na sponsorowanie jego żywienia to powinnam przeznaczyć te <pieniądze na
      <inne cele.
      <Jak dla mnie to totalna pazerność i to wobec mnie i najbliższej dla <mnie osoby i
      <naprawdę boli.

      A może on sobie sponsora w tobie znalazł,a twoja mama widzi w jakim kierunku to zmierza i na razie delikatnie daje ci znać że jej to nie pasuje.
      Ja na miejscu twojej mamy poważnie bym porozmawiała z chłopakiem.
      Jak sie jest zakochanym to wiele rzeczy umyka naszym oczom.
      Na pytanie zadane przez jedną forumkę czy pan zalotnik od czasu do czasu wykazuje jakąś inicjatywę i w ramach rewanżu cokolwiek dorzuci do wspólnych kolacji - odpowiedziałaś jedynie < owszem > . Mało jednoznaczne to jest.
      Moim zdaniem pan nie wart jest funta kłaków
      • ziereal Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 19.03.10, 13:50
        Boże, jak się cieszę, że nigdy nie trafiłam na takich przywiązanych do swoich
        bułek i masła ludzi, którzy mają problem z tym, że przeznaczą na gościa 4zł..

        porażka :).

        nigdy by mi do głowy nie przyszło wyliczać komuś ile zjadł paluszków,ile kostki
        czekolady i ile kaw wypił.
        wychodzi na to, że jak raz na dwa tygodnie kogos czymś poczęstuje, to jestem
        sponsorką?

        wow

        :/
      • zulka81 Re: Problem z podejściem mamy do moich gości-co z 19.03.10, 14:10
        mama -dziwna. dla mnie to choroa sytuacja.
        Ale przerażający jest dla mnie pogląd wielu uzytkownikó, dom jest domem
        rodziców, nie dzieci! To po co mamy dzieci???Są zakładnikami i jakąs karą? U
        mnie dom rodziców, pomimo swojego własnego już, takim pozostanie na zawsze.
Pełna wersja