Przymus rodzenia dzieci

22.03.10, 09:17
No właśnie, ja chciałabym mieć dzieci za 2-3 lata. Teraz dałam sobie czas na podróże i umacnianie pozycji zawodowe. Jesteśmy rok po ślubie i z mężem tak właśnie ustalaliśmy. Jednak po ślubie wszystko się zmieniło: mąż pod wpływem rodziny bardzo naciska, że powinniśmy mieć dziecko natychmiast. Każda wizyta u jego rodziny to bombardowanie pytaniami i kontemplowanie mojego brzucha. Ja nie mogę nawet wzdęcia mieć, bo już szał radości, że w ciąży jestem ;-/ Najpierw odpowiadałam żartem, potem dawałam do zrozumienia, że to nieładnie się tak wtrącać w cudze życie. Mąż oczywiście mimo moich próśb i gróźb męczy mnie razem z nimi ;-/
    • hermina26 Re: Przymus rodzenia dzieci 22.03.10, 09:26
      To bardzo madre, że przed ślubiem nie poruszaliście tak błahych
      tematów jak posiadanie dzieci.
      • zloty.strzal Re: Przymus rodzenia dzieci 22.03.10, 09:31
        > Jesteśmy rok po ślubie i z mężem tak właśn
        > ie ustalaliśmy.

        Chyba jednak poruszyli.
        • hermina26 Re: Przymus rodzenia dzieci 22.03.10, 09:33
          To mogli jeszcze ustalić, ze bedą życ samodzielnie, a nie pod
          dyktando rodziców. Dorosły facet, który nie respektuje zdania zony i
          swojego pod wpływem nacisku mamusi jest zenujący.
        • jaktosik Re: Przymus rodzenia dzieci 22.03.10, 09:34
          Rodziną bym się nie przejmowała, skupiłabym się na ustaleniu
          wspólnego frontu z mężem, potem we dwójkę łatwiej przedstawić
          reszcie wspólne stanowisko i prośbę o nie wtrącanie się w prywatne
          sprawy ;-). A że czasem trudno o ten wspólny front..., no cóż... ;-).
          • dystansownik Re: Przymus rodzenia dzieci 22.03.10, 09:40
            > Rodziną bym się nie przejmowała, skupiłabym się na ustaleniu
            > wspólnego frontu z mężem,

            Od tego najlepiej właśnie zacząć. Wytłumaczyć mężowi co było ustalone przed
            ślubem i że w razie czego, to nie on będzie przez 9 miechów łaził z brzuchem ku
            uciesze rodzinki.
            W sumie tacy faceci są żałośni. Najpierw zgadzają się na coś, a potem nie
            potrafią się tego trzymać tylko zmieniają zdanie pod wpływem otoczenia.
    • sweet_pink Re: Przymus rodzenia dzieci 22.03.10, 09:53
      Ja bym najpierw zamiast olała rodzinę (najwyżej bym przestała do niej jeździć),
      a zajęła się dogadaniem z mężem. Przeprowadziła bym bardzo poważna rozmowę,
      pytając się go wprost czemu Cię OSZUKAŁ w swoich deklaracjach dotyczących
      posiadania dzieci. A jeśli zmieniło mu sie ostatnio, to czemu uznał że ze
      względu na to może nie szanować Twojego zdania i poczynionych ustaleń.
      Powiedziałabym mu wprost, że zgodził się na taki układ to musi poczekać, że jest
      dorosłym facetem co ma ponosić konsekwencje swoich decyzji, a nie małym chłopcem
      co jak tupnie nóżką to dostanie to co akurat chce. Na koniec oznajmiłabym
      jeszcze, że nie będę tolerować psychicznego naciskania na dziecko.
      Wytłumaczyłabym, że takie naciski jaknajgorzej świadczą o jego poszanowaniu dla
      Twojej osoby i zasugerowałabym, że małżeństwo nie jest kajdanami ostatecznymi.
      No ale to tylko mój pogląd, a ja ostra jestem (i po rozwodzie, i się nie cackam).
      • figgin1 Re: Przymus rodzenia dzieci 22.03.10, 10:02
        Sweet pink, dobrze powiedziane.
      • martishia7 Re: Przymus rodzenia dzieci 22.03.10, 10:13
        ...i dodała do tego, że każda akcja powoduje reakcję. Im bardziej on i wszyscy
        dookoła naciskają, tym mniejszą masz ochotę na prokreację w ogóle.
      • des4 Re: Przymus rodzenia dzieci 22.03.10, 14:27
        co wątek o rodzinie, to ty polecasz ją olewać...moczu nie trzymasz???


        sweet_pink napisała:

        > Ja bym najpierw zamiast olała rodzinę (najwyżej bym przestała do
        niej jeździć),
        > a zajęła się dogadaniem z mężem. Przeprowadziła bym bardzo poważna
        rozmowę,
        > pytając się go wprost czemu Cię OSZUKAŁ w swoich deklaracjach
        dotyczących
        > posiadania dzieci. A jeśli zmieniło mu sie ostatnio, to czemu
        uznał że ze
        > względu na to może nie szanować Twojego zdania i poczynionych
        ustaleń.
        > Powiedziałabym mu wprost, że zgodził się na taki układ to musi
        poczekać, że jes
        > t
        > dorosłym facetem co ma ponosić konsekwencje swoich decyzji, a nie
        małym chłopce
        > m
        > co jak tupnie nóżką to dostanie to co akurat chce. Na koniec
        oznajmiłabym
        > jeszcze, że nie będę tolerować psychicznego naciskania na dziecko.
        > Wytłumaczyłabym, że takie naciski jaknajgorzej świadczą o jego
        poszanowaniu dla
        > Twojej osoby i zasugerowałabym, że małżeństwo nie jest kajdanami
        ostatecznymi.
        > No ale to tylko mój pogląd, a ja ostra jestem (i po rozwodzie, i
        się nie cackam
        > ).
        • sweet_pink Re: Przymus rodzenia dzieci 22.03.10, 14:44
          Chodziło mi o olewanie wodą z wiadra, śmigus dyngus się zbliża :P

          Czemu uważasz, że skoro podobają Ci się moje poglądy (Bo tak uważam, że w
          większości przypadków sytuacji konfliktowych rodzinę należy olać (nie przejmować
          się nią), bo zmienić jej się zazwyczaj nie da) to masz prawo ze mnie kpić?
    • kombinerki_pinocheta [...] 22.03.10, 10:12
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • tully.makker Re: Przymus rodzenia dzieci 22.03.10, 10:21
        Jesli cie to martwi, to bierz sie za rodzenie dzieci.

        Aaaaaaa, nie mozesz? My to mamy robic za ciebie? a z jakiej racji?
        • kombinerki_pinocheta Re: Przymus rodzenia dzieci 22.03.10, 10:27
          Myslcie o tych co walczyli pod Cedynia, Grunwaldem, Raclawicami, w czasie I i II WS. Za ojczyzne, za kraj...
          • kora3 ta godzina a Ty już 22.03.10, 10:32
            nacpany? niedobrze
            • kombinerki_pinocheta Re: ta godzina a Ty już 22.03.10, 10:38
              O witam Kobiete Wyzwolona. Heheheh
              Mieso na obiad juz rozmrazasz czy dzisiaj kupne krokiety?
              • kora3 Re: ta godzina a Ty już 22.03.10, 10:46
                kombinerki_pinocheta napisał:

                > O witam Kobiete Wyzwolona. Heheheh

                no witaj zniewolony :)

                > Mieso na obiad juz rozmrazasz czy dzisiaj kupne krokiety?

                nie jadam miesa:) i dziś nie planuje gotowania, wychodzimy
                popołudniu ze znajomymi - a dlaczego pytasz?
                >
                • des4 Re: ta godzina a Ty już 22.03.10, 14:28
                  na wegetariańskiego kebaba?


                  kora3 napisała:

                  > kombinerki_pinocheta napisał:
                  >
                  > > O witam Kobiete Wyzwolona. Heheheh
                  >
                  > no witaj zniewolony :)
                  >
                  > > Mieso na obiad juz rozmrazasz czy dzisiaj kupne krokiety?
                  >
                  > nie jadam miesa:) i dziś nie planuje gotowania, wychodzimy
                  > popołudniu ze znajomymi - a dlaczego pytasz?
                  > >
                  >
                  >
                  • kora3 Re: ta godzina a Ty już 22.03.10, 14:41
                    des4 napisał:

                    > na wegetariańskiego kebaba?

                    Nie:) a coś taki ciekawy?:)
              • kora3 a wracajac do wych wynurzeń :) 22.03.10, 10:51
                propinuje zerknąć troszkę wstecz, na historię swiata i Europy.
                Otóz po pierwsze: na swiecie panuej wielkie przeludnienie. Z reguły,
                gdy ludziom zaczyna brakowac miejsca do zycia i zarcia oraz inych
                potrzebnych rzeczy wybucha wojna, która dziesiatkue populację. W
                hostorii swiata wojne czasem zastepowały epidemie, ale przy
                dzisiejszej medycynie raczej mało prawdopodobne, pozotaje wiec
                wojna.

                Po drugie: w historii Europy były dwa jaskrawe orzypadki rozmnazania
                ludzi na siłe: III Rzesza - kazda Niemka daje dziecko Fuhrerowi i
                komunistyczna Rumunia - beziemy nedzarzami, ale bedzie nas duzo. ba
                modele, jak widzisz sie nie sprawdziły - nalezałoby to przemysleć:)
                • kombinerki_pinocheta Re: a wracajac do wych wynurzeń :) 22.03.10, 11:08
                  Ziemi i jadla mamy pod dostatkiem. Wystarczy spojrzec na tereny niezaludnione i zywnosc genetyczna.

                  Model III Rzeszy sie nie sprawdzil przez brak surowcow. Niedobor surowcow spowodowal, ze Hitler nie podbil Europy. Niemcy jako zorganizowany narod (chodzi mi przede wszystkim o armie) byli wzorem do nasladowania.
                  • kora3 Re: a wracajac do wych wynurzeń :) 22.03.10, 11:22
                    kombinerki_pinocheta napisał:

                    > Ziemi i jadla mamy pod dostatkiem. Wystarczy spojrzec na tereny
                    niezaludnione i
                    > zywnosc genetyczna.
                    >
                    > Model III Rzeszy sie nie sprawdzil przez brak surowcow. Niedobor
                    surowcow spowo
                    > dowal, ze Hitler nie podbil Europy. Niemcy jako zorganizowany
                    narod (chodzi mi
                    > przede wszystkim o armie) byli wzorem do nasladowania.
                    >
                    • kora3 orry - pusty post :) 22.03.10, 11:28

                      > kombinerki_pinocheta napisał:
                      >
                      > > Ziemi i jadla mamy pod dostatkiem. Wystarczy spojrzec na tereny
                      > niezaludnione i
                      > > zywnosc genetyczna.

                      bzdura :) jesli jakies tereny są niezaludnione, to zwykle dlatego,
                      ze nie za bardzo nadają się do zycia na nich. Watpliwe wiec, by ktos
                      chciał się na nich osiedlac, chyba ze przymusowo. A zywosc
                      modyfikowana genetycznie to po pierwsze melodia przyszłosci tak
                      naprawde, bo to co obecnie umiemy zmodyfikowac to niskoenergetyczne
                      na ogół pokarmy, a przy tym owa zywnosc ma wielu zwolenników, ale
                      równie wielu przeciwników.

                      > >
                      > > Model III Rzeszy sie nie sprawdzil przez brak surowcow. Niedobor
                      > surowcow spowo
                      > > dowal, ze Hitler nie podbil Europy. Niemcy jako zorganizowany
                      > narod (chodzi mi
                      > > przede wszystkim o armie) byli wzorem do nasladowania.
                      > >
                      Jesli ludobójcy sa dla ciebie wzorem to o czym tu
                      gadac. "zorganizowanie" niemieckiej armii polegało głownie na
                      strachu :) a z niewolnika nie masz pracownika, ani zołnierza.

                      co do braku surowców - pewnie ym razem racja, no, ale dlaczego
                      zabrakło? Ano dlatego, ze zeby miec te surowce, musieli odbic kraje,
                      gdzie one są - nie udało się, w kazdym razie nie na tyle, by wygrac.
                      ale to potwierdza mją teorię - wojna była rozwizaniem dla braku
                      miejsca i dóbr.
                      >
                      • kombinerki_pinocheta Re: orry - pusty post :) 22.03.10, 11:53
                        Masz prawo jazdy? Jechalas kiedys pociagiem? Co widzisz w czasie jazdy?
                        Spojrz na kontynent azjatycki, polnocnoamerykanski, poludniowoamerykanski. Nie kazdy musi zyc w aglomeracji.

                        >a przy tym owa zywnosc ma wielu zwolenników, ale
                        > równie wielu przeciwników.

                        Kasa Misiu. Jestesmy w stanie modyfikowac zywnosc, a to czy jakiemus monopoliscie jest nie na reke to juz my malutcy nie mamy na to wplywu.

                        Jedynym problemem wydaje sie byc woda, ale mamy XXI wiek, skuteczny system nawadniajacy, uzyzniajacy, oczyszczajacy. Mysle, ze z tym ludzkosc by sobie poradzila.

                        > Jesli ludobójcy sa dla ciebie wzorem to o czym tu
                        > gadac. "zorganizowanie" niemieckiej armii polegało głownie na
                        > strachu :)

                        Obecnie dominuja wojny blyskawiczne.
                        Czekam jeszcze na haslo "propagowanie nazizmu".
                        Pokaz mi zolnierza, ktory sie nie boi. Zorganizowanie polegalo na posiadaniu doskonalej kadry oficerskiej, oddanych zolnierzy i doskonalej technologii.
                        Strach dotyczyl przede wsystkim zolnierzy rosyjskich, a jak wiadomo to ruskim zawdzieczamy (z pomoca USA) "wolnosc", wiec kompletne pudlo Kochana.

                        > co do braku surowców - pewnie ym razem racja, no, ale dlaczego
                        > zabrakło?

                        Bo alianci skutecznie odcinali dostawy (Morze Srodziemne, front wschodni) i niszczyli wlasne tereny, by nic nie zostalo agresorowi, czego Niemcy nie wzieli pod uwage.

                        > ale to potwierdza mją teorię - wojna była rozwizaniem dla braku
                        > miejsca i dóbr

                        Zgadza sie, ale priorytetem bylo wymordowanie Zydow i Rosjan.

                        Zreszta wciagnelas mnie w dyskusje dotyczaca wojen, a tak naprawde chodzi o to, by nie zalaly nas muzulmanskie hordy.

                        Zeby system nie upadl potrzeba dzieci, ktore beda pracowaly na staruszkow, a z tym w Europie krucho.

                        Pisze ogolnikowo, gdyz jest to tak szeroki temat, ze szkoda mi czasu na szczegoly.
                        • kora3 Re: orry - pusty post :) 22.03.10, 12:05
                          kombinerki_pinocheta napisał:

                          > Masz prawo jazdy? Jechalas kiedys pociagiem? Co widzisz w czasie
                          jazdy?
                          > Spojrz na kontynent azjatycki, polnocnoamerykanski,
                          poludniowoamerykanski. Nie
                          > kazdy musi zyc w aglomeracji.

                          owszem mam prawo jazdy i owszem widzę tereny, na których nie ma
                          dowów, nawet w Polsce :) Polecam Bieszczady np. :) Tylko, ze tam
                          gdzie nie ma domów, to nie ejst na ogól ugór, tylko POLA uprawne,
                          pastwiska, ewentualnie dzialki budowlane, albo lasy.
                          Jesli wszystko zabudujemy to nie starczy ziemi pod uprawy, lasy itp.

                          >
                          > Kasa Misiu. Jestesmy w stanie modyfikowac zywnosc, a to czy
                          jakiemus monopolisc
                          > ie jest nie na reke to juz my malutcy nie mamy na to wplywu.

                          Moze jesteśmy, ale nie akzdy chce to jesc, nie wpadles na to?

                          >
                          > Jedynym problemem wydaje sie byc woda, ale mamy XXI wiek,
                          skuteczny system nawa
                          > dniajacy, uzyzniajacy, oczyszczajacy. Mysle, ze z tym ludzkosc by
                          sobie poradzi
                          > la.

                          do czasu. Odzyskiwanie wody i pozyskiwanie z lodowca też nie kiedyś
                          skończy:) Ty jako osoba myslaca o przyszłych pokoleniach powinienes
                          to wiedziec i rozumiec najlepiej.
                          >
                          > Obecnie dominuja wojny blyskawiczne.

                          No jasne, ale błyskawiczna czy nie - zdziesiątkuje ludnosc, której
                          jest za duzo - proste.


                          > Pokaz mi zolnierza, ktory sie nie boi. Zorganizowanie polegalo na
                          posiadaniu do
                          > skonalej kadry oficerskiej, oddanych zolnierzy i doskonalej
                          technologii.

                          Wiesz, jesli zołnierz boi się poddac, b wie, ze zostanie
                          rozstrzelany, a prawdopodobnie i jego rodzina przez swoich, to onny
                          strach, niż strach przed konsekwencjami mp. niewyonania rozkazu.

                          > Strach dotyczyl przede wsystkim zolnierzy rosyjskich, a jak
                          wiadomo to ruskim z
                          > awdzieczamy (z pomoca USA) "wolnosc", wiec kompletne pudlo Kochana.

                          To,ze dotyczył zołnierzy ACZ tak samo, jak zołnierzy Wehrmachtu to
                          zadna tajemnica mój drogi :)

                          >
                          > > co do braku surowców - pewnie ym razem racja, no, ale dlaczego
                          > > zabrakło?
                          >
                          > Bo alianci skutecznie odcinali dostawy (Morze Srodziemne, front
                          wschodni)

                          aaaa wiec da się wykończyc nawet najlepszą arme swiata, za jaka
                          uwazasz niemiecka za III Rzeszy brakiem dostaw:) No i doszlismy do
                          sedna - ludzie beda walczyc akze w taki sposób: odcinając dostep do
                          NIEZBEDNYCH rzeczy.

                          i nis
                          > zczyli wlasne tereny, by nic nie zostalo agresorowi, czego Niemcy
                          nie wzieli po
                          > d uwage.

                          No to jak na najlepszą kadre oficerska musieli sie ksztacić na jakis
                          niewojennych dzielach :) bo tego typu strategia znana byla już
                          poczas "wojen" na kamienie i drewniane drągi :)

                          >
                          > Zgadza sie, ale priorytetem bylo wymordowanie Zydow i Rosjan.

                          ale w tym momencie to bez znaczenia KOGO w pierwszej kolejnosci.

                          >
                          > Zreszta wciagnelas mnie w dyskusje dotyczaca wojen, a tak naprawde
                          chodzi o to,
                          > by nie zalaly nas muzulmanskie hordy.

                          Wiesz, my się wybiemy i wytrujemy znacznie wczesniej :)

                          >
                          > Zeby system nie upadl potrzeba dzieci, ktore beda pracowaly na
                          staruszkow, a z
                          > tym w Europie krucho.

                          to rób, ja nie bede - system mi lata :)
                          • kombinerki_pinocheta Re: orry - pusty post :) 22.03.10, 12:31
                            > owszem mam prawo jazdy i owszem widzę tereny, na których nie ma
                            > dowów, nawet w Polsce :)

                            W takim razie nie jezdzisz samochodem, bo ja wsiadam jade 5 km i widze same pola i lasy przez 90% trasy.

                            > Jesli wszystko zabudujemy to nie starczy ziemi pod uprawy, lasy itp.

                            Ale masz bujna wyobraznie. Jaka czesc globu nadajaca sie do zycia jest zabudowana? Albo samej polski? Maksymalnie 10% ?

                            > Moze jesteśmy, ale nie akzdy chce to jesc, nie wpadles na to?

                            Ja bym chcial wpierdzielac co dziennie kawior i nie moge, ale co z tego? Jak chce zyc to jem to na co mnie stac.

                            > Wiesz, jesli zołnierz boi się poddac, b wie, ze zostanie
                            > rozstrzelany, a prawdopodobnie i jego rodzina przez swoich, to onny
                            > strach, niż strach przed konsekwencjami mp. niewyonania rozkazu.

                            Tacy wlasnie wygrali wojne, wiec jednak sie da. Zaprzeczasz sobie po raz kolejny.

                            > aaaa wiec da się wykończyc nawet najlepszą arme swiata, za jaka
                            > uwazasz niemiecka za III Rzeszy brakiem dostaw:) No i doszlismy do
                            > sedna - ludzie beda walczyc akze w taki sposób: odcinając dostep do
                            > NIEZBEDNYCH rzeczy.

                            NO PRZECIEZ O TYM PISALEM WCZESNIEJ, PRZEZ TO PRZEGRALI WOJNE. NAPISALAS TO SAMO CO JA WYZEJ.

                            Najpierw piszesz, ze kucie na potege zle sie skonczylo dla Niemiec. Ja pisze, ze chodzilo o dostawe surowcow. Ty, ze chodzi o odbicie krajow, by surowce zdobyc. Ja, ze chodzilo o blokowanie dostaw dla Niemiec, teraz Ty piszesz, ze ludzie beda walczyc w tym stylu (blokowanie dostaw), czyli to o czym ja pisalem w pierwszym poscie dotyczacym surowcow. W taki sposob moje zdaniem podpielas pod siebie i chcesz pokazac, ze to wyszlo od Ciebie.

                            Na tym zakoncze, bo nie widze sensu dalszej dyskusji.
                            • kora3 Re: orry - pusty post :) 22.03.10, 13:12
                              kombinerki_pinocheta napisał:
                              >
                              > W takim razie nie jezdzisz samochodem, bo ja wsiadam jade 5 km i
                              widze same pol
                              > a i lasy przez 90% trasy.

                              Czlowieku, zależy gdzie jedziesz, nie?:)
                              JAk jade przez Bieszczady to tak jest - fakt, ale kiedy przez inne
                              tereny, to nie - chyba logiczne:)


                              > Ale masz bujna wyobraznie. Jaka czesc globu nadajaca sie do zycia
                              jest zabudowa
                              > na? Albo samej polski? Maksymalnie 10% ?

                              Mylisz sie :)


                              >
                              > Ja bym chcial wpierdzielac co dziennie kawior i nie moge, ale co z
                              tego? Jak ch
                              > ce zyc to jem to na co mnie stac.

                              no dokładnie, wiec ci, których stać na swieze, naturalne jedzenie
                              bedą chcieli je jesc - proste
                              >
                              >
                              > Tacy wlasnie wygrali wojne, wiec jednak sie da. Zaprzeczasz sobie
                              po raz kolejn
                              > y.

                              Bzdury pleciesz:)

                              >
                              > Najpierw piszesz, ze kucie na potege zle sie skonczylo dla
                              Niemiec.

                              Ależ ja pisałam nie o kuciu jakimś, a o dzieciach:) o
                              polityce "KAzda Niemka powinna dać dziecko Rzeszy i Fuhrerowi" :)
                              W taki sposob moje zdaniem podpielas pod sie
                              > bie i chcesz pokazac, ze to wyszlo od Ciebie.
                              >
                              > Na tym zakoncze, bo nie widze sensu dalszej dyskusji.
                              >
                              masz racje, bo straszny belkot wstawiasz ::)
                        • mahadeva Re: orry - pusty post :) 22.03.10, 17:00
                          uwazasz, ze to dobrze, ze czlowiek wykorzystuje ziemie, niszczy naturalna
                          biosfere? ok moze potrafimy uprawiac zywnosc modyfikowana, ale uwazasz, ze to
                          ok, ze wszedzie beda nowoczesne pola zamiast tego, co tam istnialo przez miliony
                          lat? poza tym ludzie naprawde jakos ciagna do aglomeracji i zyja 'jak psy' jeden
                          na drugim, jakos ich nie ciagnie na dzikie pola, poza tym im wiecej ludzi tym
                          wiecej biednych zwierzat jest zjadanych. ja wcale nie chce, zeby bylo wiecej
                          ludzi. nie mialabym nic przeciwko nawet, gdyby na ziemi zylo tysiac osob.
                      • dzioucha_z_lasu karmisz trolla 22.03.10, 12:01
                        • kora3 Re: karmisz trolla 22.03.10, 13:12
                          wiem, ale śmieszny jest :)
              • kora3 Myslę Kombinerku, ze ty, jako osoba 22.03.10, 11:49
                niedoswiadczona po prostu nie zdajesz sobie sprawy z jednej rzeczy.
                Mianowicie z takiej, ze dla wiekszosci i to przytlaczającej
                wiekszosci ludzi świadomie podejmujących decyzje o posiadaniu (w
                ogóle a,lbo w danym momencie) albo nie posiadaniu (w ogóle albo w
                danym momencie) dziecka, rzadko ma wymiar społeczny, a zwykle
                indywidualny.

                Ludzie planując dziecko, albo jego brak mysla i bedą myslec o sobie,
                swoich najblizszych, a nie o emeryturze Kowalskiego za 30 lat, na
                która owo dziecko planowane ma pracować, ani nie o wskaźnikach
                dzietnosci:) czy przodkach spod Grunwaldu. I ak bracie było, jest i
                bedzie, jest to calkiem normalne zjawisko i myslenie. NAwet te
                Niemki rodzace dziatki dla Fuhera, też myslały o SOBIE, o spełnieniu
                się w roli dobrej Niemki. Dlatego NIGDY sie ludzi do rozmnazania nie
                przekona wskaźnikami dzietnosci i straszeniem, ze społeczeństwo sie
                starzeje. Zapewne nie znasz nikogo z olejem w głowie, kto by
                powiedział "no my sie zdecydowalismy na dziecko, bo wskaznik
                dzietnosci spada, myslimy o losach przyszłych pokoleń itd".
                Ludzie się decydują, bo: chcą - czasem iezalenie od mozliwosci
                materialnych w tym momencie, bo jedno z pary bardzo chce itp. ale
                naprawde nie ze względów spolecznych :) i nikt ci na to nie
                pójdzie:)
                • kombinerki_pinocheta Re: Myslę Kombinerku, ze ty, jako osoba 22.03.10, 12:11
                  >a zwykle
                  > indywidualny.

                  Doskonale to rozumiem. Jezeli bierzesz moj apel z pierwszego posta na powaznie to gratuluje dystansu, a raczej jego braku.
                  Jestem zdecydowanym przeciwnikiem narzucania ludziom czegokolwiek, dlatego tez nie znosze lewakow.

                  Wyobraz sobie, ze nawet jezeli ide kupic mp trojke to liczy sie tylko i wylacznie moja ocena i wymagania odnosnie sprzetu, a to co mysli o mojej mp trojce Kowalski mam w dupie. Nie wspominajac juz nawet dzieciach.

                  Fakt jest jednak taki, ze spoleczenstwo sie starzeje i spora czesc socjalu jest marnowana na nierobow z Afryki i Azji.
                  • kora3 Re: Myslę Kombinerku, ze ty, jako osoba 22.03.10, 13:07
                    kombinerki_pinocheta napisał:

                    >
                    > Doskonale to rozumiem. Jezeli bierzesz moj apel z pierwszego
                    posta na powaznie
                    > to gratuluje dystansu, a raczej jego braku.


                    Twojego akurat zupełnie na poważnie nie biorę, zreszta niczego co
                    prowokacyjnie piszesz. Rzecz w tym, ze tego rodzaju argumentami
                    posługują sie w debatach ludzie niektórzy, całkiem na powaznie:)


                    >
                    > Wyobraz sobie, ze nawet jezeli ide kupic mp trojke to liczy sie
                    tylko i wylaczn
                    > ie moja ocena i wymagania odnosnie sprzetu, a to co mysli o mojej
                    mp trojce Kow
                    > alski mam w dupie. Nie wspominajac juz nawet dzieciach.


                    Nie musze sobie wyobrazac, bo to powszechna postawa :)
      • dzioucha_z_lasu Re: Przymus rodzenia dzieci 22.03.10, 11:23
        Wiesz, może nikt ci tego nie powiedział, ale bez pierdolenia się nie
        da...
        • kombinerki_pinocheta Re: Przymus rodzenia dzieci 22.03.10, 11:26

          Pojechalas mu strasznie,
          z wrazenia on dzisiaj nie zasnie.
      • figgin1 Re: Przymus rodzenia dzieci 22.03.10, 12:07
        Kombinerki, a jak twój wkład?
        • princess_yo_yo Re: Przymus rodzenia dzieci 22.03.10, 12:56
          jaki wklad? przeciez kombinerki juz pare razy beczal na tym forum ze
          nie moze znalezc desperatki co by go w koncu rozdziewiczyla.
    • kora3 trzeba widac wprost powiedzieć 22.03.10, 10:31
      zmiast dawac do zrozumienia :)
      wprost, ze to osobiste sparwy, ale jak bedzie coś na rzeczy, to na
      pewno dacie znać i tyle.
      A maż... no cóż, łatwo ulega wpływom, z nim trzeba sprawe jasno
      postawic:umówiliscie sie na coś i nie ma powodu tego zmieniac.
      Oczekujesz od niego lojalnosci i juz.
    • reniatoja Re: Przymus rodzenia dzieci 22.03.10, 10:39
      Kurde, jakby mnie ktos tak molestował o dzieci to bym chyba zaczela
      ich wszystkich po kolei bić. Nie wiem naprawde co ludzie mają z tymi
      kapustami, żeby być takim wścibskim. Weź dziewczyno odpal cos
      tesciowej, teściowi, szwagierkom, żeby sie zajęli wąłsnymi sprawami
      i zaadoptowali sierotkę z Haiti jak tak bardzo pragną maleństwa, a
      mężowi przypomnij co ustalaliście przed slubem. I oświadcz państwu,
      że jak zajdziecie w ciaże to z radoscia ich poinformujecie, a do
      tego czasu prosisz o niewracanie do tego tematu bez zachęty z twojej
      strony i uzbrojenie się w cierpliwośc, bo to rychło nie będzie, a
      zanim bedzie dzidziuś to porozmawiajmy o mojej pracy, podrózach i
      planach zawodowych,bo to na razie bardziej aktualne. Ostro z
      dziadami. I jeszcze mozesz na początku każdej wizyty, na dzień dobry
      uprzedzać pytania i oświadczac, ze jeszcze nie, w ciaży nie jesteś,
      nawet mnie nie pytajcie, no a co tam u was.
    • paco_lopez Re: Przymus rodzenia dzieci 22.03.10, 11:11
      poczekaj do 2013 nie rób żadnych dzieci, bo w 2012 ma być koniec
      śwata.
    • dzioucha_z_lasu Re: Przymus rodzenia dzieci 22.03.10, 11:19
      Ja bym w końcu podczas którejś wizyty, po kolejnym pytaniu o
      potomstwo zaczeła ze smętną miną, że owszem, bardzo byś chciała,
      najlepiej już i przynajmniej czwórkę, niestety mąż ma pewne problemy
      ( tu mina jeszcze bardziej zgnębiona) - próbowaliśmy już różnych
      środków na potencję, ale jak dotąd nic nie działa.. To dla Ciebie
      wielka tragedia, ale cóż - będziesz niosła ten krzyż..
      Myślę, że to skutecznie uciszy i meża i jego namolną rodzinkę.
      • zawszezabulinka Re: Przymus rodzenia dzieci 22.03.10, 11:23
        hehe moja siostra mi mowila (mieszka za granica) jak jej znajomi wciaz sie
        nadziwic nie moga ze ona 3 lata po slubie a jeszcze bez dzieci :D
        • kora3 Re: Przymus rodzenia dzieci 22.03.10, 11:37
          siostra powinna głosno i wyraxnie zapytać znajomych, najlepiej przy
          ludziach, do czego potrzebują jej dzieci, skoro tak o nie pytają:)
          Najpewniej odp jej głucha cisza albo "yyyyyyy" :)
      • kora3 :) 22.03.10, 11:36
        wiesz, ja na serio zrobiłam podobny numer - do czego się kiedys
        przyznałam na forum i zostalam potepioa :) jako pozbawiona kultury.
        Nie byo to kulturalne, przyznaje rację, ale w pewnym momencie
        doszłam do wniosku, że chama tylko chamstwem mozna postawic do
        pionu.
        Tego rodzaju rzeczy, jak planowanie dzieci to sprawa miedzy
        zainteresowanymi bezposrednio:) i wypytywanie o to uwazam za sczyt
        baku kultury. Jasne, rozumiem, ze rodzice mogą byc ciekawi, czy
        zostaną dziadkami w najblizszym czasie:) - mozna zapytac raz,
        dyskretnie, czyli tylko w obecnosci zaineresowanych, czy i kied
        planują i przyjąc odpowiedź. Wszelkie namolne wypytywania, w
        szerszym gronie rodzinnym, czy towarzyskim sa niedopuszczale, nawet
        ze strony osób najbliższych parze.
        Swoją droga dziwie się takiej namolnosci. Ci ludzie chyba nie myslą.
        Przeciez poza sytuacją, kiedy para odklada posiadanie dziecka na
        póxniej, albo wcale go nie planuje, sa i takie, gdzie ludzie mają z
        tym problem, np. zdrowotny. Nie wszyscy o swoich dolegliwosciach,
        zwłaszcza dot. imtymnej dziedziny zycia lubią gadac z tabunem
        ciotek, wujków, kuzynów, szwagrów itp. Przecież takie namolne
        wypytywanie komuś taiemu przykrosc mze robić. Jak mozna tego nie
        brac pod uwagę.
    • izabellaz1 Re: Przymus rodzenia dzieci 22.03.10, 11:25
      Skąd ludzie biorą takie rodziny???
    • purchawkapuknieta Re: Przymus rodzenia dzieci 22.03.10, 11:35
      a na cholerę ci dzieci? skończą sie podróże, a pozycję zawodową zajmiesz kilka
      szczebli niżej. powiedz po prostu rodzinie męża, że ty nie planujesz dzieci i już.
      • kora3 Re: Przymus rodzenia dzieci 22.03.10, 11:54
        ale ona przecież planuje, tylko nie teraz
        • reniatoja Re: Przymus rodzenia dzieci 22.03.10, 12:43
          a w sumie niech powie, ze nie planuje w ogóle, że od tych wszystkich pytań
          całkowicie się jej odechciało bachorów, może im to zamknie dzioby ;)
      • mahadeva Re: Przymus rodzenia dzieci 22.03.10, 16:25
        ale tu problem polega na tym, ze nie tylko rodzina, ale tez maz chca dzieci -
        tak rozumiem
    • izabella9.0 Re: Przymus rodzenia dzieci 22.03.10, 12:12
      Napisze tak jest takie dziwne parcie ze strony osób tzrecich na
      bardzo młode małzenstwa odnośnie dzieci , pamiętam taka sytuację :
      para jakieś pól roku po ślubie i gdzie się nie pojawili pytania : "
      Lusia , jest już coś ? Lusia będzie coś za 9 miesięcy , Lusia co
      taka chuda jesteś powinnaś już ważyć więcej - za dwoje i hihi "- ale
      mnie to irytowało choc mnie nie dotyczyło :DDDD zastanawiam się co to
      kogo obchodzi ?A jakby lusia i jej maż mieli problem w tym temacie -
      takie pytania byłby przecież ciosem...

      niektórzy ludzie nie mają ani taktu ani nie potrafią uszanować
      cudzych decyzji :DDDDDDDDDDD
    • mahadeva Re: Przymus rodzenia dzieci 22.03.10, 12:58
      coz moge powiedziec - takie sprawy ustala sie przed slubem...
      nie ma natomiast przymusu rodzenia dzieci - ja mam faceta, ktory juz dzieci miec
      nie chce (bo juz ma) i niczego rodzic nie musze
      niektore kobiety znajduja nawet 'swiezakow', ktorzy nie chca miec dzieci, choc
      ja osobiscie nie spotkalam takich (i odpowiednich na zwiazek ze mna)
      rodzina sie nie przejmuj, jak dla mnie to megadziwne przejmowac sie opinia
      rodziny. inna sprawa, ze Twoj maz moze tego oczekiwac - jelsi przed slubem byla
      mowa o dzieciach. jesli sie w tej kwestii nie zgadzacie - zawsze mozecie sie
      rozwiesc.
      • monikczek79 Re: Przymus rodzenia dzieci 22.03.10, 14:32
        Jestem w bardzo podobnej sytuacji jak autorka wątku. Jesteśmy poł
        roku po ślubie i mamy po 31 lat co dla niektórych równa sie prawie
        prokreacyjnej emeryturze. Generalnie to już zaczynamy myślec o
        dziecku, ale rodzina męża do tej pory zgotowała takie piekło, że
        szok. Sa to osoby mieszkające w małych miejscowościach (zarówno
        teściowa jak i siostra męża) i można przyjąć, że nie znają innego
        modelu życia i to dlatego. Nie wiem jak sobie z tym radzić-
        generalnie to jestem raczej "pyskata", ale nie chciałabym sprawiać
        przykrości mężowi. Ostatnio na chrzcinach dziecka brata męża strachę
        się sciełam z tymi dwiema paniami i ogolnie atmosfera nie była miła.
        Za sekundę swięta i znów się spotakmy. Nie wiem czego sie spodziewać
        i jak się przygotować do tego.
        • kinky5 Re: Przymus rodzenia dzieci 22.03.10, 16:17
          Kiedy moja tesciowa poinformowala mnie, ze ona daje mi max do 5 lat
          na wnuka zapytalam sie tylko jak zamierza zrealizowac swoj plan bez
          naszej wspolpracy...
          Coz, nie potrafila odpowiedziec.

          To wasze zycie i tylko wasza decyzja!
          • puma_z_gminy_biala Re: Przymus rodzenia dzieci 23.03.10, 02:58
            Pewnie po tych 5 latach zacznie go podburzać do rozwodu.
          • premeda Re: Przymus rodzenia dzieci 23.03.10, 08:49
            Też tak miałam mimo, że jeszcze ślubu nie mamy. Tylko ja grzecznie
            siedziałam i się nie odzywałam, a przyszła teściowa ze swoją siostrą
            podejmowały temat jak mojego faceta w pobliżu nie było. Nie
            wytrzymałam dopiero, kiedy moja przyszła teściowa powiedziała że
            daje nam rok na dziecko, a my akurat tyle co zażegnaliśmy kryzys.
            Wkurzyłam się i powiedziałam, że musiałabym na głowę upaść aby w
            obecnej sytuacji dziecko robić. Od pół roku mam spokój.
    • ramka2 Re: Przymus rodzenia dzieci 22.03.10, 16:44
      Wyrazy współczucia, że weszłaś do takiej rodziny. Potem będzie
      jeszcze gorzej.
    • panoczek Re: Przymus rodzenia dzieci 22.03.10, 16:45
      Chcesz aby twoje dzieci zostały sierotami w wieku 35 lat kiedy ty mając 70
      możesz już umrzeć? Wtedy wnuki nie będą miały babci.
      • mahadeva Re: Przymus rodzenia dzieci 22.03.10, 17:12
        naprawde straszne! lepiej, zeby mialy matke, ktora ich nienawidzi..
        • monikczek79 Re: Przymus rodzenia dzieci 22.03.10, 17:32
          Kto kiedy umrze akurat jest trudne do przewidzenia... Moja matka w wieku 50 lat
          straciła swoje dziecko (mojego brata), który wtedy był dwudziestolatkiem. Ja
          faceta, którego pokochałam na tyle, ze chciałam zostać jego żoną, poznałam w
          wieku 27 lat. Po 2 latach się zaręczyliśmy, po roku pobraliśmy i tak w wielu 31
          jestem jeszcze bez dziecka.
    • joladon Re: Przymus rodzenia dzieci 22.03.10, 18:39
      Z mężem chyba jesteś w stanie się dogadać , skoro były jakieś ustalenia , co do
      macierzyństwa?
      Innym "zainteresowanym " należy się cięta riposta na teksty , czy komentarze
      odnośnie Twojego brzucha.
    • li_lah banda BURAKów 23.03.10, 01:02
      banda buraków. za kogo Ty wyszłaś? jak można ryć się z buciorami w czyjeś
      intymne sprawy, to jest szczyt prostactwa!!!
      ja mam jedną teorię na takich facetów..ci co tak naciskają na posiadanie
      potomstwa NIC potem przy dzieciach nie robią. Nagle umywają ręce od wszystkiego,
      a zaciążenie zony najczesciej ma na celu udupienie jej w domu.. kilka przypadków
      wśród znajomych wprawdzie nie moze byc wyrocznią, ale trzymalabym rękę na
      pulsie. może uświadom szanownego małżonka, że też bedzie zmieniał pieluchy,
      wstawal w nocy, etc etc, bo moze on sobie z tego sprawy nie zdaje?
    • megi1973 Re: Przymus rodzenia dzieci 23.03.10, 08:55
      hahaha jak już umocnisz swą pozycję zawodową to zajdziesz w ciążę i
      pójdziesz na macierzyński a na twoje miejsce wskoczy młodsza,
      ładniejsza,inteligentniejsza no i nie obciążona dzieckiem a potem
      zostanie bo ty będziesz brała zwolnienia lekarskie na chorujące dziecko
      • monikczek79 Re: Przymus rodzenia dzieci 23.03.10, 09:06
        Akurat ja o swoje stanowisko się nie obawiam-szef sam namawia mnie
        na dziecko i jak ja mu mówię, że to będzie jakiś tam problem dla
        niego to mówi, żebym sama nie wynajdowała problemów. Mnie to własnie
        najbardziej wkurza-że jak chce sie miec dzieci w wieku 30+ to zaraz
        każdy myśli, że to jakaś bicza, której tylko staniowiska i kariera w
        głowie. Natomiast jak panna rodzi w wieku 20 kilka to znaczy, że
        jest wrażliwa i jest po prostu lepsza kobietą (bo nie zasadza sie na
        intratne stanowiska).
        • monikczek79 Re: Przymus rodzenia dzieci 23.03.10, 09:13
          Własnie siostra męża reprezentuje te druga grupę-wpadła ze swoim
          chłopakiem w wieku 23 lat, szybki ślub, zamieszkanie z teściami,
          może nie całkowity brak kasy, ale skromnie raczej. Teraz sa 6 lat po
          slubie, teść uważa, że jest gospodarzem domu i nawet sprawa firanek
          w salonie musi z nim byc obgadana. Z męzem niby sie nie kłóca, ale
          brak im jakiegokolwiek porozumienia, żyją sobie po prostu
          bezrefleksyjnie, bardziej obok siebie niz ze sobą. I ona własnie
          najcześciej atakuje nas w kwestii rozmnażanie:).
      • kora3 za bardzo upraszczasz 23.03.10, 09:39
        wybac, ale to co opisałas tyczy się chyba w wiekszosci kobitek na
        hehe stanoswisku asystntki prezesa, albo innej bez urazy parzy kawy.
        W takim przypadku dzietnosc jest całkiem bez znacania :) - od
        bezdzietnej kobitki tez są młodsze, ładniesze i inteligentniejsze :)

        A spełniają się w karoerze zawodowej nie tylko kobiety bezdzetne
        Megi:) Rzecz w tym, ze troszkę inaczej jest, jak dziecko rodzi
        lekarka odbywająca staz, a inaczej, jak taka co już zaczela
        specjalizacje. inaczej jest gdy na dzicko decyduje sie stazystka, a
        inaczej, gdy załozmy szefowa :) - jasne, róznie bywa, ale mocna
        pozycja zawodowa sprzyja mozliwosci powrotu do pracy na normalnych
        warunkach. Nic wiec dziwnego, ze mnóstwo dziewczyn chce najpierw
        jakąs pozycję zdobyc, zwłaszcza w zawodach, gdzie liczy się jakis
        dorobek, doswiadczenia, a nie tylko ładna buzia, czy zgrabna pupa.
        Troszke na tym swiecie zyje, pracujęi widze jak jest.

        PS. Nie pisałam postu pod siebie:) jestem bezdzietna z wyboru
    • posh_emka Zrób tak samo 23.03.10, 12:35
      To powiedz mężowi,że jak taki chętny i gotowy to niech idzie i zapładnia kogo
      popadnie bo jak dla mnie to wygląda na to,że on chce mieć dziecko-potomka i nie
      ważne jest twoje zdanie w tej kwestii kiedy.
      Co do rodziny- skoro próbowałaś po dobroci i grzecznie dawałaś do zrozumienia,że
      to twoja sprawa to może następnym razem też zdobądź się na bycie bezczelną- jak
      ktoś cię wprost zapyta o stan macicy weź wprost zapytaj ile razy jest u niego
      seks w tygodniu?
      Z własnego doświadczenia powiem,że w innej lecz podobnej sytuacji zadziałało.
      • li_lah Re: Zrób tak samo 23.03.10, 13:18
        o dokładnie tak! zapomnialam to wczesniej dodać. na innym forum radzono mlodej
        bezdzietnej dziewczynie, zeby po kolejnym pyt. o rozmnazanie zapytala o coś
        bardzo wstydliwego najlepiej publicznie.
        zapytaj się ich czy wyleczyły juz hemoroidy/wzdęcia/uplawy/itd wlasciewe
        wybrać... lol
Inne wątki na temat:
Pełna wersja