kasaandr.a
23.03.10, 09:11
Mam ogromny problem z mężem - :) wiem - nie ja jedna. Od dłuższego
czasu jesteśmy w konflikcie z powodu jego kłamstw związanych z jego
bliskimi relacjami z panienkami z pracy. Ale on nie widzi potrzeby
rozmowy na ten temat, ani na temat słów wypowiadanych w kłótniach -
zachowuje się jakby nic się nie stało. W ciągu dnia napisał sms -
nawet się ukorzył, że źle robił, że ma problemy, lecz po powrocie do
domu milczy. Kiedy poruszam temat - że dziwi mnie jego milczenie, że
taki stan napięcia potęguje się i znów dojdzie do wybuchu, że nie da
się udawać że wszystko ok. Lecz mąż za każdym razem jak próbuję z
nim rozmawiać o trudnych sprawach reaguje wybuchem złości, krzyczy,
że nie musimy być razem, że ma wszystkiego dość, że mu nie zależy
itp. Mnie to oczywiście bardzo boli i zniechęca. Co do rozstania to
jakoś nie ma zamiaru się rozstawać, to jego sposób na pozbycie sie
mnie i poruszanego tematu. Nazajutrz mąż znów zachowuje się jakby
nigdy nic - jest w stanie nawet powiedzieć miłe słowo ... Ale ja
straciłam do niego zaufanie, jestem wykończona brakiem rozmowy,
niepewnością, niewyjaśnionymi sprawami ... I wszystko się we mnie
kotłuje ...
Problemem tu jest brak rozmowy - ja jej oczekuję i potrzebuję, wg
mnie bez niej nie da się iść naprzód, mąż wręcz przeciwnie - uważa,
że jak już coś napisał w sms to dość, sama powinnam sobie wyciągnąć
wnioski. Drugi problem - jego lekceważąco-zlewajace odzywki "to nie
musimy być razem".
Pytanie: jak postępować w takiej sytuacji, z takim mężem. Tylko nie
piszcie, żebym się z nim rozstała, bo to są tylko puste słowa, a ja
nie uznaję rzucanie słów na wiatr. Chodzi mi raczej o
znalezienie "sposobu" na chore zachowania męża, żeby mu się
odechciało tak postępować/wykrzykiwać.
No chyba, że mi się coś pomieszało - to też napiszcie.