Ja, on i wesele jego brata... Help!

    • justine_29 Re: Ja, on i wesele jego brata... Help! 28.03.10, 15:32
      Ja bym nie poszła... Zycie jest za krótkie by poświęcać choć jeden dzień na
      imprezę z ludźmi których nie znosisz. Komentarze jednak potwierdzają,ze ludzie
      jednak lubią się poświęcać;) tylko nazywają to pójściem na kompromis albo
      konwenansem. Good for them!!! Swoja droga pokazuje to tylko jak wielkie ma
      znaczenie "pokazówka rodzinna" co samo w sobie jest zenua, bo związek to moi
      drodzy wspieranie się w trudnych chwilach, poleganie na sobie itd a nie
      obtańcowanie starych ciotek pachnących naftalina w imię miłości i tego co ludzie
      powiedzą. Jeśli Cie nie lubią czy pójdziesz czy nie obgadają Cie i tak, i
      raczej nie zmienia swojego nastawienia do Ciebie a facet cóż skoro nie wygarnął
      braciszkowi na temat zaproszenia jest gówniarzem...
    • mme_marsupilami Re: Ja, on i wesele jego brata... Help! 28.03.10, 15:44
      Przemyslalabym sprawe i obgadala z chlopakiem:
      - Co to za opcja "awaryjna" w postaci innej partnerki? Tu duuuza krecha za tekst ...
      - Wyrazilabym zdanie na temat nieeleganckiej formy zaproszenia jako "osoba towarzyszaca", chyba ze "opcja awaryjna" tez mialaby byc zaproszona i glupio bylo napisac Jan Kowalski z Ania Malinowska lub Kasia Wisniewska (zaznaczyc krzyzykiem)
      - Z rozmowy wywnioskowalabym czy chodzi tylko o zeby na weselu nie byl sam czy koniecznie z Toba.
      - Jesli BARDZO zalezy Ci na tym chlopaku, zmusilabym sie pojsc, z drugiej strony wrogo nastawiona rodzinka nie wrozy dobrego na przyszlosc.
      Mam wrazenie, ze wasz zwiazek potrzebuje konkretnej decyzji, a moze ulatwic to czy wziac udzial w weselu czy odmowic.

      Bylam kiedys w niecodziennej sytuacji gdzie zaproszono mnie na slub i wesele bez osoby towarzyszacej (zwiazek ok 5 lat, ale otwarty konflikt partnera z Panna Mloda). Nie strzelilam focha (partner oczywiscie przyjal do wiadomosci), poszlam i swietnie sie bawilam.
      • uwolnic_cyce Re: Ja, on i wesele jego brata... Help! 28.03.10, 16:03
        Ja tak sobie myślę, że możesz iść- tylko odstrzel się tak żeby słabo
        się zrobiło pannie młodej.
    • sliwka4 Re: Ja, on i wesele jego brata... Help! 28.03.10, 17:26
      Dorosły człowiek robi wiele rzeczy, których niezbyt lubi, nie za
      bardzo lubi, ba, wręcz czasami nie znosi.
      Robi czasami je w imię wyższych racji.
      W tym wypadku - wesela brata- trzeba schować głęboko w tylnią część
      ciała to co się lubi, a czego nie, swój "honor" to, że by się
      wolało posiedzieć ze swoją rodziną itp itd.
      I idzie się na siłę, po prostu.
      Ba, i nie wylewa się swoich fochów chłopakowi, i jest się miłym dla
      wszystkich, i chowa się do kieszenie niechęć do tego brata.
      Nie jest to trudne.
      Wystarczy spojrzeć trochę dalej, poza czubek swojego nosa.
    • kk_s On już podjął decyzję. 28.03.10, 18:04
      Zanim powiedziałam, że idę, zaprosił inną dziewczynę (którą posunęła mu panna
      młoda). Powiedziałam, że mi głupio i przepraszam i że chcę z nim iść, ale on
      powiedział, że już za późno i że zrobi z siebie debila, jeśli powie tej
      dziewczynie, że zmienił zdanie. Ona jest przyjaciółką (czy tam siostrą) panny
      młodej i dostała osobne zaproszenie, ale on twierdzi, że skoro już zaproponował,
      to niestety muszę zostać w domu...

      No, to mam za swoje... Tylko przykro mi trochę, ale cóż. Moja wina i nie odkręcę
      tego. Dzięki za wszystkie rady.
      • martinaa_2010 Re: On już podjął decyzję. 28.03.10, 18:30
        Ja na Twoim miejscu też już bym podjęła decyzję - o rozstaniu. Głupio zrobiłaś -
        to moje prywatne zdanie i można się z nim zgadzać lub nie. Trochę za dużo szopki
        w tym było, trzeba było przemyśleć i pogadać a nie najpierw mówić a potem
        myśleć. Trudno, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.
        Ale skoro on zaprosił kogoś innego i to w takiej konfiguracji jak opisałaś (że
        to od panny młodej) to moim zdaniem mógłby to odłożyć, ale on tego nie chce.
        Oboje nie jesteście skłonni do kompromisów, nie wiem czy to dobry znak na
        przyszłość.
        Ale można rozwiązać to inaczej - znajdźcie tej pannie jakiegoś kolegę, żeby z
        nią poszedł a Wy idźcie razem. I wilk syty i owca cała.
      • brak.slow Re: On już podjął decyzję. 28.03.10, 19:35
        no i gdzie teraz macie ten kompromis?
        czyż facet skoro był taki obrażony nie powinien właśnie teraz cieszyć się, że
        ukochana dziewczyna idzie z nim jednak na wesele brata?
        NIE! on cieszy się, że pozbył się dziewczyny na ten dzień i idzie z kimś kto i
        tak już był zaproszony.
        kk_s przyjmij do wiadomości, że w tym związku jesteś po prostu popychadłem.
        nienawidzi Cie jego rodzina, on sam traktuje Cie jak zło konieczne. ja nie widzę
        w tym miłości tylko związek z przyzwyczajenia, podtrzymywany, bo nie wiadomo co
        z tym zrobić. być dalej czy zacząć coś nowego.
        kopnij gościa w d.upe zanim on zrobi to samo Tobie, bo coś czuje, że właśnie na
        to z jego str się szykuje
        • niebieski_lisek Re: On już podjął decyzję. 28.03.10, 21:38
          > czyż facet skoro był taki obrażony nie powinien właśnie teraz
          > cieszyć się, że ukochana dziewczyna idzie z nim jednak na wesele
          > brata? NIE! on cieszy się, że pozbył się dziewczyny na ten dzień i
          > idzie z kimś kto i tak już był zaproszony.

          Kurcze, ale czy tamta zaproszona dziewczyna to jakieś popychadło? We wtorek
          zapraszamy a we czwartek odmawiamy zaproszenie?? No sorry, ale jak się już kogoś
          zaprosi to sporym nietaktem jest odkręcanie tego wszystkiego bo założycielce
          wątku się odwidziało. Miała sporo czasu na zastanowienie się, a teraz to już trudno.
        • jan_owy Re: On już podjął decyzję. 29.03.10, 11:55
          Trochę drastyczna wypowiedź, ale... trochę w niej prawdy jest.
          Facet zachował się niepoważnie bądź wyraźnie Ci daje do zrozumienia, że nie
          jesteś dla niego ważna/istotna/kochana itp.
        • aaanim Re: On już podjął decyzję. 29.03.10, 14:38
          Jakiś facet Cię strasznie musiał skrzywdzić.
          Nie odważyłabym się napisać nawet połowy z tego co Ty, w ogóle nie znając
          faceta, ani ich relacji. Opanuj się trochę.
          Kolejność zdarzeń: ona mówi, że nie idzie, on zaprasza kogoś innego, jej się
          odwidziało, on nie potrafi wycofać zaproszenia/ boi się żeby luba znów zadnia
          nie zmieniła
          • brak.slow Re: On już podjął decyzję. 29.03.10, 15:26
            hmm,, czy mnie skrzywdził..nie, bo to ja podziękowałam wszystkim moim facetom,
            nie ciągnelam czegos co nie mialo sensu. to nie moje ewentualne doznane krzywdy
            każą otworzyc oczy autorce wątku, tylko zwykły realny pogląd na sprawę. twoja
            wypowiedz -nie obraź się- ale trąca naiwnością.
      • jan_owy Re: Normalnie melodramat wenezuelski. 29.03.10, 11:58
        Dlatego ja bym "zmienił kanał" i poszukał czegoś co mi bardziej odpowiada.
        No ale Ty zrobisz jak zechcesz.
    • ms.wrong Re: Ja, on i wesele jego brata... Help! 28.03.10, 18:30
      Grono zniewolonych mieszczanek doradza Ci pokorne stulenie uszu. a ja bym
      postawiła na siebie. Nie lubię, nie idę. Kobiety w Polsce są strasznie poddane
      konwenansom. To Twoje życie, nie masz obowiązku uszczęśliwiać innych.
      • zielony.raj Re: Ja, on i wesele jego brata... Help! 29.03.10, 11:41
        ms.wrong ma rację
        Przestań byc służącą i uszczęśliwiaczką innych jak te starej daty, całożyciowe gospodynie domowe i garnkotłuki, które taki ci tu "życzliwie" radzą. One zawsze będa nienawidzić kobiet, ktore maja wolny wybór, własne zdanie i nie ulegają tradycjom, konwenansom.
        • flasska Re: Ja, on i wesele jego brata... Help! 29.03.10, 13:34
          Macie rację. Zatkało mnie, gdy zorientowałam się, ile głosów nawołuje do zagryzania zębów "dla dobra związku", do zawarcia (jednostronnego) kompromisu i hołdowania konwenansom.

          Nie ma to jak samemu sobie smycz i obrożę założyć po to tylko, żeby być dumnym ze swojego konformizmu... Przepraszam - ze swojej dojrzałości ;)

          A co do problemu autorki - pal licho wesele. Pozostawanie w związku uczuciowym nie nakłada na nikogo obowiązku uszczęśliwiania dulskich chodzeniem na imprezy, na które połowa gości przyszła, "bo nie wypada nie iść".

          Trwanie w relacji natomiast wymaga empatii i zrozumienia dla partnera, jego uczuć oraz samopoczucia. Wydaje mi się, że tego zabrakło - ale u chłopaka autorki wątku. Czy naprawdę jej uczucia (nawet jeśli jej reakcja na zachowanie pana młodego wydaje się chłopakowi przesadzona) są mniej ważne niż jej obecność na weselu? Kolejny niewolnik obyczaju?
          • aaanim Re: Ja, on i wesele jego brata... Help! 29.03.10, 14:55
            konwenanse? konformizm? niewolnictwo obyczaju?

            Przecież ją zaprosił, tak? Chciał żeby to ona z nim poszła na wesele, mimo że na
            zaproszeniu było "z osobą towarzyszącą", zgadza się? Do ostatniego momentu
            czekał z zaproszeniem innej. Ale ona mogła to olać i zlekceważyć i nie musiała
            się przejmować takimi rzeczami jak empatia i zrozumienie.
            Natomiast to, że on ośmielił się pójść tam bez niej i co więcej z koleżanką, To
            że facet chciał wspominać wesele brata jak udaną, przetańczoną imprezę, coś
            wartego świętowania, a nie umartwiania się kobietą, której się nie chciało iść,
            to już jest sku.....ństwo w czystej postaci.
            Nie chciała to nie idzie, ale na litość boską, co złego ten facet zrobił?
            Ona nie musi zrozumieć wagi tego wydarzenia dla faceta, ale to że jej się nie
            chce to on nie ma prawa nie zrozumieć?
            • flasska Re: Ja, on i wesele jego brata... Help! 29.03.10, 15:25
              > Przecież ją zaprosił, tak? Chciał żeby to ona z nim poszła na wesele, mimo że n
              > a
              > zaproszeniu było "z osobą towarzyszącą", zgadza się? Do ostatniego momentu
              > czekał z zaproszeniem innej. Ale ona mogła to olać i zlekceważyć i nie musiała
              > się przejmować takimi rzeczami jak empatia i zrozumienie.
              > Natomiast to, że on ośmielił się pójść tam bez niej i co więcej z koleżanką, To
              > że facet chciał wspominać wesele brata jak udaną, przetańczoną imprezę, coś
              > wartego świętowania, a nie umartwiania się kobietą, której się nie chciało iść,
              > to już jest sku.....ństwo w czystej postaci.
              > Nie chciała to nie idzie, ale na litość boską, co złego ten facet zrobił?
              > Ona nie musi zrozumieć wagi tego wydarzenia dla faceta, ale to że jej się nie
              > chce to on nie ma prawa nie zrozumieć?

              Ale wyluzuj trochę. Tak naprawdę nie sposób wypowiadać się tak jednoznacznie, bo my niemalże nic o tej sytuacji nie wiemy. Musimy opierać się na relacji autorki. Z jej postów można wywnioskować (niekoniecznie trafnie), że mimo tego, że jasno przedstawiła swoją uzasadnioną (wg niej) niechęć do pana młodego i swojego uczestnictwa w imprezie, jej chłopak wymaga jej obecności na weselu. Wymaga, mimo że zdaje sobie sprawę z tego, że dziewczyna będzie się tam źle czuła. A potem gra jej na emocjach szantażując zaproszeniem innej. To jest to, jak ona tę sprawę widzi.

              Równie dobrze może być jednak tak, że chłopak po prostu nie rozumie, o co autorce chodzi z tą niechęcią do jego brata, a zaproszenie innej jest po prostu zapewnieniem sobie partnerki do tańca i do rozmowy. My nic nie wiemy o tym, jak wyglada życie tych ludzi.

              Mnie tu zabrakło relacji z rozmowy pomiędzy nimi. Być może takiej rozmowy (a nie przekrzykiwania się i dąsów) w ogóle nie było. Dorosłe załatwienie takiego problemu to poważna rozmowa na temat oczekiwań i uczuć obydwu stron oraz wypracowanie rozwiązania. Na pewno niepoważne jest podejmowanie decyzji na podstawie rad forumowiczów. Gdyby ludzie naprawdę tworzyli związki, nie musieliby rozwlekać swoich prywatnych spraw na forach internetowych.

              • kk_s Re: Ja, on i wesele jego brata... Help! 31.03.10, 10:53
                Rozmawiałam z nim wczoraj, powiedział, że postara się to odkręcić, że pójdziemy
                razem, że chce, żebym to ja tam z nim była, a nie ona, ale "musiał" ją zaprosić,
                żeby nie zostać na lodzie.

                Niestety wieczorem dowiedziałam się, że ta dziewczyna odmówiła już jakiemuś
                facetowi, żeby iść z moim... Dla mnie to chore. Po co w takim razie przyszli
                młodzi chcieli koniecznie, żeby szedł z nią. Mało to dziewczyn na świecie? :/
                Niestety tego już się nie da odkręcić. On idzie z nią.

                Sama jestem sobie winna, ale z drugiej strony mam mu za złe, że musiał w ciągu
                10 minut od naszej rozmowy zadzwonić do niej i ją zaprosić... Jak desperat...
    • volta2 Re: Ja, on i wesele jego brata... Help! 28.03.10, 21:12
      mi też mój chłopak kiedyś odmówił pójścia ze mną na wesele do mojego
      brata ciotecznego, też w wielkanoc:)
      powodem była jego eksdziewczyna, też na tym weselu bawiąca

      ja tę sytuację w sumie rozumiałam, ale przykro mi było strasznie...

      moja matka się wściekła i powiedziała, że jak nie wezmę sobie
      jakiegoś partnera na wesele to temu mojemu już drzwi nie otworzy.
      groźby się przestraszyłam a i wizja samotnego wesela mnie przerażała

      zatem faktycznie zaprosiłam mojego kumpla, wytańczyłam się za
      wszystkie czasy a po weselu wróciłam w ramiona swojego chłopaka.
      on chyba do końca nie dowiedział się, z kim tam się bawiłam, ale też
      i bał się dopytywać.

      mój weselny partner wrócił do swojej dziewczyny, ze mną spotkał się
      jeszcze na obejrzenie videofilmiku z imprezy.

      ale odmowa miła nie była, oj nie...

      i nie ma się co dziwić autorko, że chłopak sobie kogoś zaprosił, w
      sumie zrobił to w ostatniej możliwej chwili, czekanie na twoją
      decyzję powodowałoby tylko to, że zaproszenie kogoś innego na
      ostatnią chwilę byłoby bardzo nieeleganckie.

      co do formy "osoba towarzysząca" - jak widzisz, słuszne to było
      założenie bo teraz nie ma kichy, że przychodzi z kimś innym.
    • izazpolski Re: Ja, on i wesele jego brata... Help! 29.03.10, 03:52
      -przeciez to jego rodzina,wiec to on powinien ulatwic ci i stworzyc
      warunki mozliwe dla ciebie/dla was do przebywania na ich terenie i
      wesprzec cie w razie jakichkolwiek trudnosci. jesli tego nie zrobil-
      nie masz obowiazku isc. przeciez wystarczylo,zeby powiedzial
      bratu,ze oczekujecie zaproszenia dla was, nie dla niego i osoby
      towarzyszacej? z tym,ze teraz to chyba troche juz zbyt pozno na
      takie rozwazania. tak czy inaczej-to oni stworzyli glupia
      sytuacje,wiec moze niech ja jeszcze sprobuja odkrecic? kompromis
      polegalby w takim wypadku na tym, ze ty owszem pojdziesz,ale moze
      niech cie przynajmniej zaprosza telefonicznie?-o co postara sie twoj
      facet? pozdrawiam z samego srodka bezsennej nocy i zycze udanych
      wyborow-wlasnych i zgodnych z wlasnymi wartosciami
      • akle2 Re: Ja, on i wesele jego brata... Help! 29.03.10, 09:22
        Brak imiennego zaproszenia to tylko kwestia urażonej dumy - można z tym przejść do porządku dziennego, tym bardziej że pan młody to brat narzeczonego, najbliższa dla niego osoba.
        Ale ja tu widzę głębszy problem- nastawianie narzeczonego przeciwko autorce, i podsyłanie innych dziewczyn w okolicznościach niezależnych od wesela. Jeśli widziała się z p.młodym kilka razy wcześniej i NIC nie wspominał o weselu, to nie najlepiej o nim świadczy. Ja też bym nie chciała się bawić na takim weselu, gdzie byłabym persona non grata. Ale z dwojga złego zacisnęłabym zęby i poszła, aby pokazać że związek ma się dobrze i swoimi działaniami nic nie wskórają.
        • kk_s Re: Ja, on i wesele jego brata... Help! 31.03.10, 11:19
          > Ale ja tu widzę głębszy problem- nastawianie narzeczonego przeciwko autorce, i
          > podsyłanie innych dziewczyn w okolicznościach niezależnych od wesela. Jeśli wid
          > ziała się z p.młodym kilka razy wcześniej i NIC nie wspominał o weselu, to nie
          > najlepiej o nim świadczy.

          Bingo. Nie chodzi nawet o to, że to źle o nim świadczy, ale też o to, że miał
          okazję powiedzieć chociażby: "Mam nadzieję, że będziesz na moim i X weselu?" -
          nie wiem... Cokolwiek...
          • akle2 Re: Ja, on i wesele jego brata... Help! 01.04.10, 00:29
            Rozumiem, jak się czujesz, ale jedyną radę, jaką w tej chwili mam, to wyciszyć emocje, za zaufać intuicji. Może to banalne, co powiem, ale... chcesz - idź, nie chcesz - nie idź, oby to było zgodne z TWOIMI odczuciami.
            PS i napisz jak się to skończyło
      • zawszezabulinka Re: Ja, on i wesele jego brata... Help! 29.03.10, 09:25
        mezczyzni to idioci - mysla ze forma "osoba towarzyszaca" na zaproszeniu dla
        niego i jego wieloletniej dziewczyny/narzeczonej to nic zlego.nie potrafia nic
        zrobic zeby bylo poprawie . przeciez z bratem mozna pogadac - sluchaj , ide z
        monika daj ladne zaproszenie z jej danymi (zaproszenie to pol biedy bo nikt nie
        oglada, a wizytownik na stole? zawsze mozna powiedziec dziewczyna sie
        rozchorowala - to moja kolezanka)

        juz sobie wyobrazam
        rozmowa z goscmi

        x- to kim jestescie dla mlodych
        y - ja jestem bratem a to moja dziewczyna
        x- (luzna gadka o zyciu) to dlugo jestescie razem?
        y - kilka lat
        x - spojrzenie na wizytownik "y z osoba towarzyszaca" (poprawie "y z k")

        (ja bym zrobila wielkie aaaha)



        ja rozmawialam o tym ze swoim partnerem patrzac na nasze realie (znam sie z jego
        bratem i mamy neutralne stosunki - tzn rozmawiamy ze soba normalnie)

        moj tz odparl ze nic dziwnego dla niego by nie bylo ze na zaproszeniu bedzie
        widniec "o t" a nie ania kowalczyk. na koncu dodal - przeciez moge z ania
        kowalczyk zerwac na zajutrz
        • michal_0000 Re: Ja, on i wesele jego brata... Help! 29.03.10, 11:05
          No właśnie ja też nie do końca rozumiem dlaczego wszyscy tak strasznie dużą wagę
          przywiązują do tego zaproszenia. Dla mnie to formalność. Może autorka wątku
          powinna powiedzieć swojemu chłopakowi o tym, że przeszkadza jej forma
          zaproszenia - może on się nie domyślił? (ja bym się nie domyślił).
        • liqier Re: Ja, on i wesele jego brata... Help! 29.03.10, 16:12
          O ile mnie moja stara głowa nie myli, gdy bywałam na weselach ze strony mojego
          chłopaka, zaproszenia zawsze były imiennie dla niego + osoba towarzysząca
          (chociaż chodziliśmy ze sobą sześć lat)i jakoś do głowy mi nie przyszło, ze jest
          w tym coś złego. W końcu nie byłam jego żoną, a nawet oficjalną narzeczoną, ot
          dziewczyna z planami na przyszłość. Wielkie mi halo.
          • kk_s Re: Ja, on i wesele jego brata... Help! 31.03.10, 11:15
            Dobra, zapomnijcie o tym zaproszeniu. Nie napisałam, że to główny powód
            przecież. To był tylko kolejny argument za tym, żeby nie iść, a napisałam, że
            nie chcę, bo z bratem się nie lubimy.
Pełna wersja