Niechęć do dzieci...

26.03.10, 17:50
Wy tez tak macie?:D

Teraz poważnie. Odkąd pamiętam nie lubię dzieci. Jak byłam młodsza, miałam ok
14 lat i przyjeżdżała jakaś kuzynka czy ciocia z małym dzieckiem, w wieku
niemowlęcym czy takim 2 latkiem nigdy nie zaglądałam do wózka, nie chciałam
zabawiać dziecka, ogólnie nie ciągnęło mnie do maluchów. Później jak byłam
starsza i koleżanki zaczęły rodzić, odsuwałam się, nie chciałam się umawiać z
nimi jeśli będą ze swoimi latoroślami, bo przeszkadzały mi w rozmowie,
irytowały swoim zachowanie, płaczem. Po prostu tym, że trzeba było się nimi
zajmować. Teraz większość koleżanek jest albo w ciąży, albo planują dzieci, a
dużo już je ma. Nie potrafię podejść do malucha, zagadać (nawet do takiego
starszego ok 7 lat). Nie umiem seplenić w żartach, robić głupich min, zająć
się dzieckiem. Ogólnie jest mi z tym źle. Najbardziej dobija mnie moja
rodzina, która do jakiegoś czasu żartowała, że jestem zimna, "ty to będziesz
wyrodną matką"-mojej siostry ulubiony tekst;) Teraz kiedy mam 25 lat coraz
częściej się martwią. Ja też. Chodzi mi o to, że nie chcę chyba dziecka.
Uważam, że okres ciąży jest świetny, myślę tak może dlatego że znajome
ubierały się fajnie, modnie, dużo nie tyły, niektóre wyglądały lepiej niż
przed. Boję się mieć dziecko. Nie wiem nic o dzieciach, jak się je przewija,
nie wiem dlaczego płaczą, kiedy jest im źle. Do tego dochodzi to, że nie ufam
sobie, że wychowałabym swoje dziecko w miłości bo nie mam jej do żadnych
brzdąców. Dzieci po paru minutach mnie nudzą, zaczynam się denerwować, że
zadają tyle pytań albo są niegrzeczne. Boję się, że gdybym miała dziecko,
znudziłoby mi się po prostu zajmowanie nim...
Jestem ze swoim facetem 7 lat, nie planujemy ślubu, oboje uczymy się i
pracujemy. Doceniam wygodę i komfort życia bez dziecka. Wracam do domu po
pracy, czeka tam na mnie tylko facet (głodny;) i kot. Chce gdzieś wyjechać na
weekend czy na wakacje, pakuje walizkę i martwię się tylko tym żeby było
fajnie. W sobotę mogę wyjść na imprezę a w niedzielę spać do południa. Super.
Tylko, że krąg znajomych sporo się zawęził. Wszyscy mają dzieci! I nie mają
czasu i ochoty na balangi do białego rana. Oczywiście rozumiem to bo to jest
normalne. Zastanawiam się czy ja kiedyś w ogóle będę gotowa na dziecko? Muszę
dojrzeć, czekać na instynkt macierzyński ale kiedy to będzie i czy w ogóle
kiedyś nadejdzie? Nie jestem zimna, mam w sobie dużo miłości do zwierząt, do
ludzi. Tylko brakuje mi do tych najmniejszych ludzi. Czy któraś z Was miała od
najmłodszych lat niechęć do dzieci, a później jakoś to się zmieniło? Boję się,
że nigdy mi to nie przejdzie, ale z drugiej strony tak sobie myślę, że nie
jest obowiązkiem każdej kobiety posiadanie dzieci...



....nick ogólnie dostępny ....
    • princess_yo_yo Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 17:57
      jak dla mnie brzmi to jak lekkie uposledzenie spoleczne, sa jeszcze
      jakies inne grupy ludzi ktorych nie lubisz i nie wiesz jak z nimi
      rozmawiac?

      ja np. nie lubie ludzi glupich ale potrafie sie z nimi porozumiec :-)
      • sid.leniwiec Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 18:10
        > ja np. nie lubie ludzi glupich ale potrafie sie z nimi porozumiec :-)

        No ja nie zawsze...:)
    • marzeka1 Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 18:01
      "ale z drugiej strony tak sobie myślę, że nie
      > jest obowiązkiem każdej kobiety posiadanie dzieci... "- no nie jest. Jakoś nie
      rozczulały mnie dzieci, własne urodziłam 5 lat po ślubie, cieszę się, że matka
      zostałam, ale przymusu posiadania dzieci nie ma.
      • layla.shrew Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 18:08
        marzeka1 napisała:

        > "ale z drugiej strony tak sobie myślę, że nie
        > > jest obowiązkiem każdej kobiety posiadanie dzieci... "- no nie jest. Jako
        > ś nie
        > rozczulały mnie dzieci, własne urodziłam 5 lat po ślubie, cieszę się, że matka
        > zostałam, ale przymusu posiadania dzieci nie ma.


        To jest pokrzepiające;)
    • layla.shrew Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 18:02
      Acha zapomniałam napisac najważniejszego. Moja niechęć jest coraz silniejsza
      odkąd oglądam reklamy gdzie wszędzie są małe, chore dzieci...Przekaż jeden
      procent, pomóż chorym dzieciom. Jak tu myśleć o dziecku gdy ciągle widzisz
      chore, niedorozwinięte dzieci? Tylko strach, że sama urodzisz nieuleczalnie chore...
      • layla.shrew Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 18:06
        princess_yo_yo :
        jak dla mnie brzmi to jak lekkie uposledzenie spoleczne, sa jeszcze
        jakies inne grupy ludzi ktorych nie lubisz i nie wiesz jak z nimi
        rozmawiac?


        No właśnie nie. Napisałam, że kocham ludzi. Lubię rozmawiać z przyjaciółmi,
        lubię poznawać nowych ludzi, pomagać im. I czuję, że ludzie też mnie lubią. Ale
        dzieci do mnie nie ciągną;)

        ja np. nie lubie ludzi glupich ale potrafie sie z nimi porozumiec :-)

        No to jest całkowicie normalne:)
        • princess_yo_yo Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 18:14
          napisalas ze nie potrafisz rozmawiac/porozumiewac sie z dziecmi - do
          tego sie odnioslam i podtrzymuje 'diagnoze'. jak dla mnie dorosly
          czlowiek ktory nie potrafi sie porozumiewac/rozmawiac z kims ze
          wzgledu na wiek rozmowcy jest lekko niedostosowany spolecznie.
          • layla.shrew Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 18:22
            princess_yo_yo napisała:

            > napisalas ze nie potrafisz rozmawiac/porozumiewac sie z dziecmi - do
            > tego sie odnioslam i podtrzymuje 'diagnoze'. jak dla mnie dorosly
            > czlowiek ktory nie potrafi sie porozumiewac/rozmawiac z kims ze
            > wzgledu na wiek rozmowcy jest lekko niedostosowany spolecznie.


            Nie potrafię robic min, żartować z dziećmi, nie potrafię pytać o coś bo żadne
            pytanie nie przychodzi mi do głowy. Mam jakąś blokadę. Jeśli wiem, że mogę tego
            uniknąć chętnie tak robię, czyli nie spotykam sie ze znajomymi i ich dziećmi.
            Nie wiem, może jestem nieprzystosowana społecznie jesli chodzi o dzieci. Z
            resztą daje sobie radę;)
          • velluto Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 19:53
            princess_yo_yo napisała:

            > napisalas ze nie potrafisz rozmawiac/porozumiewac sie z dziecmi - do
            > tego sie odnioslam i podtrzymuje 'diagnoze'. jak dla mnie dorosly
            > czlowiek ktory nie potrafi sie porozumiewac/rozmawiac z kims ze
            > wzgledu na wiek rozmowcy jest lekko niedostosowany spolecznie.

            przesadzasz - ciućkanie do cudzego niemowlęcia, czy berbecia jest dla wielu osób
            zwyczajnie nudne i nie ma tu czego demonizować. Nie mam żadnej potrzeby wdawać
            się w pogawędkę z córką koleżanki, bo jej sprawy szczerze mowiąc nie interesują
            mnie w najmniejszym stopniu. Można być hipokrytką i poudawać w ramach tzw.
            dobrego wychowania, choć najchętniej by się ją zignorowało.

            Przy własnym ma się inne odczucia i tyle.
            • princess_yo_yo Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 20:17
              'ciuckanie do cudzego dziecka' nie podchodzi pod termin
              porozumiewanie sie - przynajmniej dla mnie.

              co do reszty to rozumiem ze jako nie-hipokrytka ignorujesz i olewasz
              wszystkich ludzi ktorych sprawy cie nie interesuja - jakos trudno mi
              uwierzyc ze wszyscy ludzie ktorych spotykasz sa super interesujacy,
              czy to w pracy, rodzinie, gdziekolwiek.
          • bracialwieserce princes. 27.03.10, 15:49
            Aleś głupotę napisała!
      • kaska82 Re: Niechęć do dzieci... 27.03.10, 20:37
        Sama dzieci nie mam, psychologiem nie jestem, ale twój problem leży
        gdzieś głębiej. Boisz się, że nigdy się to nie zmieni czyli jednak
        chciałabyś by się zmieniło czy jak? Czy chodzi o to, żeby wtłoczyć
        się w pewne ramy, bo rodzina, bo koleżanki już mają, bo wszyscy mi
        mówią, że tak powinno być? Może się to kiedyś zmieni, a może nie.
        Rzeczywiście przymusu nie ma, ale z twojego postu przebija jakby: "I
        wypadałoby i boję się i nie wiem i nie lubię". Odpowiedz sobie
        uczciwie na pytanie:"Jaki jest podtekst?" Brak instynktu? Lęk, że
        mogłoby mu się przytrafić nieszczęście/choroba, twoja wygoda
        życiowa? Postawa partnera? I co dalej? Nic na siłę. Tylko bądź
        szczera sama ze soba.
    • sid.leniwiec Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 18:03
      Mam podobnie, tzn. też nie przepadam za dziećmi, nie chcę ich mieć, ale z
      fajnymi dzieciakami umiem się porozumieć (np. mam rewelacyjnego ośmiolatka i
      trzynastolatka w rodzinie, jak i słynna w pewnych kręgach trzynastoletnią
      kuzynkę:D), aczkolwiek do moich ulubionych zajęć to nie należy.:)
      • musam Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 18:18
        Nie mam pojeciq aw jakim wieku jestes...


        Jak mialam 20 uwazalam ze nigdy nie wezme slubu i nie urodze dzieci.

        po latach sie to zmienilo.

        Nie jestem definitywnie domatorka,pracuje i doksztalcam sie
        nieustannie, poniewaz pracuje w branzy IT, ale kobieta bezdzietna,
        to dla mnie "pol kobieta" , sorry...


        pracuje, pielegnuje moja kariere i paralel mam rodziene .
        Nie wyobrazam sobie zycia bez dzieci. Zbierac kase i zabrac do
        grobu?
        Uwazam kobieta bezdzietne za "polkobiety".
        Ten feeling i emocje ktore przezywasz jako matka, nie zastapisz
        poprostu niczym. zadnym kotem , cza torebka gucci.

        Nie bedziesz nigda tak feminim und sexy, jak kobieta ktora urodzila
        dziecko. sorry.

        czyli jestes tak pol facet / pol kobita, diabli wiedza co.

        ale egal. zycze powodzenia


        • sid.leniwiec Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 18:22
          Rotfl, jedyny komentarz jakiego warty jest powyższy wpis.:D
        • layla.shrew Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 18:25
          poł facet/pół kobieta :D Hahaha, musam poprawiłaś mi humor tym wpisem:D

          ....Pojawiam się i znikam....
          • musam Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 20:47
            napisalam tylko "pol kobieta",... "pol facet" dorobiles /as sobie po
            kielichu, pewnie rowniez z tego powodu jestes rozbawiona :-)
            • layla.shrew Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 21:29
              musam napisała:

              > napisalam tylko "pol kobieta",... "pol facet" dorobiles /as sobie po
              > kielichu, pewnie rowniez z tego powodu jestes rozbawiona :-)


              Musam pier....sz jak potłuczona:D
        • mahadeva Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 18:26
          poczulam sie dotknieta, gdy mowisz o kobietach bez dzieci 'pol
          kobiety'. wcale nie czuje sie zadna polkobieta, a raczej
          polczlowiekiem. po prostu wiem, jakie mamy przeludnienie i ile
          cierpienia przynosci ten swiat i nie musze sobie niczego udowadniac
          chowajac dziecko. nie uwazam, zeby brak dziecka pozbawial czegos
          niezbednego. niezbedny jest spokoj i dobre samopoczucie. to wszystko.
          • marguyu Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 19:35
            mahadeva napisała:

            > poczulam sie dotknieta, gdy mowisz o kobietach bez dzieci 'pol
            > kobiety'.


            maha,
            nie przejmuj sie, w koncu tego rodzaju zdanie mogla napisac tylko
            ograniczona cwiercinteligentka wiec ta opinia sie nie liczy.
        • simply_z Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 18:37

          > Nie jestem definitywnie domatorka,pracuje i doksztalcam sie
          > nieustannie, poniewaz pracuje w branzy IT, ale kobieta bezdzietna,
          > to dla mnie "pol kobieta" , sorry...
          >
          ja natomiast uważam cie za połmózga .Idź i powiedz wszystkim
          kobietom ,ktore nie mogą donosic ciąże lub są bezplodne ,że są pol
          kobietami ,ciekawe jaka bylaby ich reakcja.Poza tym urodzenie
          dziecka to pikus w porownaniu z jego pozniejszym wychowaniem.
          specjalistko IT hehe...
          > Nie jestem definitywnie domatorka,pracuje i doksztalcam sie
          > nieustannie, poniewaz pracuje w branzy IT, ale kobieta bezdzietna,
          > to dla mnie "pol kobieta" , sorry...
          >
          • musam Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 20:51
            zaklompeksiona, niedorobina ni zawodowo, ni rodzinnie kobitko... z
            kompleksami, zazdroszczaca kobietom ktore osiagnely wiele w zyciu
            zawodowym i rodzinnym

            tja, poprocuj kochana troszeczke, to pogadamy...: "hehe" (ja ty
            to "intelektualnie" mowisz)
        • jop Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 19:46
          "I tak mi od tego na mózg padło, że nie jestem w stanie sklecić jednego zdania
          po polsku, sorry, ale egal."
        • madzioreck Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 22:18
          musam napisała:

          ale kobieta bezdzietna,
          > to dla mnie "pol kobieta" , sorry...
          > Uwazam kobieta bezdzietne za "polkobiety".
          > Ten feeling i emocje ktore przezywasz jako matka, nie zastapisz
          > poprostu niczym. zadnym kotem , cza torebka gucci.
          >
          > Nie bedziesz nigda tak feminim und sexy, jak kobieta ktora urodzila
          > dziecko. sorry.
          >
          > czyli jestes tak pol facet / pol kobita, diabli wiedza co.

          A dla mnie człowiek, który widzi tylko jeden sposób na życie --> rozmnażanie, i
          ma takie klapki na oczach, to pół-główek, sorry :>
          • joasiek75 Re: Niechęć do dzieci... 27.03.10, 13:08
            "A dla mnie człowiek, który widzi tylko jeden sposób na życie --> rozmnażanie, i
            ma takie klapki na oczach, to pół-główek, sorry :> "

            W dodatku bardzo nie tolerancyjny półgłówek ;D
        • silic Ktos to na polski może przełożyć ? 27.03.10, 09:47

          • joasiek75 Re: Ktos to na polski może przełożyć ? 27.03.10, 13:06
            Na polski to pewnie nikomu sie nie będzie chciało tłumaczyc,ale "prawdziwa
            muzułmanka" może ci napisać po arabsku ;D
        • joasiek75 Re: Niechęć do dzieci... 27.03.10, 11:35
          Sory...ale za ciebie ,bo jak mozna pisac ze kobiet które nie mają lub nie moga
          miec dzieci sa pół kobietami ...ty jestes załosna!
          • baba_jaga_100 pol kobieta dobrze powiedziane 28.03.10, 22:11
            Kobita ma rację ! Nie jesteś prawdziwą kobietą i nie będziesz nią NIGDY jeśli
            nie będziesz mieć dzieci i koniec kropka. Ze jest inaczej moga p*** tylko jakies
            feministki ktorym sie na mozg rzuca
            • joasiek75 Re: pol kobieta dobrze powiedziane 30.03.10, 19:17
              Następna nawiedzona...której sie na mózg rzuciło...
    • sueellen Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 18:12
      też tak mam!
      W wieku 25 lat absolutnie żadnych dzieci miec nie chciałam. Obcych dzieci nie
      lubiłam i nie lubię. Swoje (3 miesiące) kocham nad zycie.
    • rach.ell Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 18:14
      jesli nie lubisz dzieci to sie na ich posiadanie nie decyduj bo i ty
      bedziesz nieszczesliwa i to dziecko unieszczesliwisz. niepotrzebna
      eskalacja cierpienia. badz z facetem, ktory tez nie chce mniec
      dzieci. Jesli boisz sie przypadkowej ciazy, mozesz sie
      wysterylizowac, jest to najpewniejsza forma antykoncepcji. Ty musisz
      to wiedziec a nie obcy ludzie na forach internetowych.
    • kamcia_79 Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 18:17
      Autorko mam identycznie jak ty :)
      ale w miarę zblizania się do 30-tych urodzin odczułam presję żeby w koncu się
      porządnie zastanowić czy ja chcę mieć dzieci czy nie. Wyszło na to ze chyba
      chcę, myślę że swoje polubię. Na szczęscie mam faceta, który łapie fajny kontakt
      z dziećmi wiec pocieszam sie ze on będzie od zabawy.
      Ale dzieci nie lubię, tzn to moze złe słowo, po prostu nie odczuwam potrzeby
      kontaktu z nimi. I strasznie drażni mnie ta społeczna presja zachwycania się
      maluchami. Zlatują się babki wokół takiego i pitu pitu roczulają się, a ja
      siedzę i powstrzymuje się żeby nie wywrócić oczami. Dochodzę do wniosku że
      bardziej drażnią mnie te babki niż te dzieci.
      • rach.ell Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 18:23
        to prawda, takie babki sa bardzo irytujace. Ja mam dwojke dzieci, sa
        bardzo ladne, czarodzieje:) i ja nie znosze jak mi je obcy ludzie
        zagaduja albo dotykaja, nie tylko obcy, ciotkom tez nie wolno. Ta
        nachalnosc niektorych kobiet, zwlaszcza bezdzietnych dziela mi na
        nerwy.
      • layla.shrew Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 18:29
        kamcia mój facet też szaleje za dziećmi, lubi się z nimi bawić, wymyśla śmieszne
        zabawy dla dzieci z jego rodziny.

        Ja chyba w środku myślę o tym, że chciałabym mieć kiedyś dzieci, tylko martwi
        mnie, że nadal nie mam z żadnym kontaktu, nie potrzebuję ich towarzystwa i nie
        potrafię ciamkać do wózka i robić a kuku;)
        • kamcia_79 Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 18:42
          Podobno dużo osób tak ma, ale się nie przyznają bo jest toogólnie zle widziane.
          Kobieta musi się rozczulac na dzidziami inaczej inni krzywo patrzą. Takze tym
          się nie martw, bo wiele matek mi mowiło że nie lubiły i nadal nie lubią obcych
          dzieci a swoje uwielbiają.
      • princess_yo_yo Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 18:47
        I strasznie drażni mnie ta społeczna presja zachwycania się
        > maluchami. Zlatują się babki wokół takiego i pitu pitu roczulają
        się, a ja
        > siedzę i powstrzymuje się żeby nie wywrócić oczami. Dochodzę do
        wniosku że
        > bardziej drażnią mnie te babki niż te dzieci.
        >
        trudno sie nie zgodzic, ale ja np nie odczuwam takowej presji i to
        ze nie biegam wkolo wozkow i nie rozczulam sie nad kazdym malcem
        uwazam za sytuacje zupelnie normalna.
        interesujace jest natomiast to ze dzieci mnie lubia - jestem dosc
        wyluzowana i nie mam problemu zeby przez trzy minuty posluchac o
        czyms o czym nie mam pojecia typu zabawki, bajki itd, w sumie czasem
        wydaje mi sie to bardziej interesujace niz niektore 'dorosle'
        wynurzenia o niczym.
        troche nie rozumiem tego 'nielubienia dzieci' albo osob starych - w
        koncu kazdy z nas kiedys dzieckiem byl i wielu z nas kiedys sie
        szestarzeje, moze warto jednak troche sie przemoc i poszerzyc troche
        horyzonty?
        • marguyu Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 19:39
          princess_yo_yo napisała:

          ...interesujace jest natomiast to ze dzieci mnie lubia - jestem
          dosc wyluzowana i nie mam problemu zeby przez trzy minuty posluchac
          o czyms o czym nie mam pojecia typu zabawki, bajki itd, w sumie
          czasem wydaje mi sie to bardziej interesujace niz niektore 'dorosle'
          wynurzenia o niczym.


          Nie zartuj! Az trzy minuty?
          No to faktycznie masz luz jak cholera!
          • princess_yo_yo Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 20:10
            ha, czasem nawet 5 minut :-) ale prawda jest taka ze nie spedzam z
            dziecmi wiele czasu. dawno temu bylam au-pair i zajmowalam sie 4
            latkiem, calkiem milo wspominam to doswiadczenie, mimo ze sama
            dzieci za bardzo miec nie chce.
            • marguyu Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 20:15
              princess_yo_yo napisała:

              ... zajmowalam sie 4 latkiem, calkiem milo wspominam to
              doswiadczenie, mimo ze sama dzieci za bardzo miec nie chce.


              Sama nie jestes pewna wiec dlaczego kobiety bez instynktu
              macierzynskiego, na dodatek te myslace i stawiajace sobie pytania,
              nazywasz polkobietami?
              Wolalabys zeby pod wplywem presji spolecznej rodzily niechciane
              dzieci?
              Czegos tu nie rozumiem.
              • princess_yo_yo Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 20:29
                > Sama nie jestes pewna wiec dlaczego kobiety bez instynktu
                > macierzynskiego, na dodatek te myslace i stawiajace sobie pytania,
                > nazywasz polkobietami?
                > Wolalabys zeby pod wplywem presji spolecznej rodzily niechciane
                > dzieci?
                > Czegos tu nie rozumiem.
                >

                nie zrozumialysmy sie, moze sie nie wyrazilam jasno wyzej. nigdzie
                nie pisalam tez o polkobietach... odnioslam sie raczej do samej
                niecheci do dzieci jako ludzi, czesci spoleczenstwa/otoczenia, tego
                ze autorka wspomniala ze nie potrafi z nimi rozmawiac, ogolnie
                wydaje sie traktowac jako cos w rodzaju zbednego kola gdziekolwiek
                sie nie pojawia. to ze ktos nie chce miec dzieci traktuje jako
                sytuacje zupelnie normalna, ale sama idea ze ktos nie lubi dzieci i
                to wszystkich ot tak sobie jest dla mnie dosc dziwna.
                • marguyu Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 20:53
                  Sadze, ze niewlasciwie sformulowala swoje odczucia. Byc moze powinna
                  byla napisac, ze dzieci nie wzbudzaja w niej zadnych emocji, sa jej
                  obojetne, zamiast uzyc zawsze kojarzacego sie negatywnie
                  okreslenia "nie lubie".
                  • layla.shrew Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 21:03
                    Nie chodzi o to, że jak widzę dziecko to krzyczę i uciekam gdzie pieprz rośnie.
                    Bez przesady. Jeśli spotykam mamę z dzieckiem w wózku to nie zagaduję do dziecka
                    bo nie wiem jak się za to zabrać. Powiem coś w stylu cześć, "ładną masz
                    córeczkę" jesli naprawdę jest ładna i tyle. jeśli przyjedzie kuzynka z synkiem,
                    (5lat) a ona wie że nie mam ciągotek do maluchów to daję małemu jakąś zabawkę (w
                    sklepie wybiera mój facet) ale nie zachęcam do wspólnej zabawy. Jak dzieiciak o
                    coś pyta to też nie uciekam tylko krótko odpowiadam. ale szczerze to nie chce mi
                    się gadać i jakoś tego unikam, Z resztą dzieci same chyba wyczuwają moją postawę
                    i nie szukają ze mną jakiegoś super kontaktu. Nie ma np krzyku o ciocia Justyna,
                    chodź się ze mną pobawić. Może dlatego, że nigdy nie byłam na tyle długo z
                    dzieckiem aby był czas na zabawy.
                    • princess_yo_yo Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 21:11
                      jak dla mnie jest to zachowanie mieszczace sie w granicach
                      spolecznych konwenansow, twoja pierwsza wypowiedz zrobila na mnie
                      zupelnie inne wrazenie :-)
                      • layla.shrew Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 21:33
                        princess_yo_yo napisała:

                        > jak dla mnie jest to zachowanie mieszczace sie w granicach
                        > spolecznych konwenansow, twoja pierwsza wypowiedz zrobila na mnie
                        > zupelnie inne wrazenie :-)


                        Uff ulżyło mi;)

                        Bo moja pierwsza wypowiedź była napisana w jakimś takim smutnym klimacie;) Teraz
                        jest już lepiej.
                    • marguyu Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 21:15
                      layla,
                      no to zachowujesz sie zupelnie normalnie! Przynajmniej wedlug moich
                      kryteriow, bo sama tak sie zachowuje. Nie zachwycam, nie robie
                      malpich min i nie zachecam do zabawy.
                      Nie mam dzieci, nigdy nie chialam ich miec, nie czulam takiej
                      potrzeby i dzis, z duzej perspektywy czasu, jako kobieta na tyle
                      dojrzala, ze juz dawno spadlam z drzewa samoswiadomosci, nie zaluje
                      mojego wyboru.
                      Na dyrdymaly o szklance wody i obowiazku podtrzymania rodu reaguje
                      usmiechem i pytaniem retorycznym: Czyzbym naprawde byla tak wybitna
                      jednostka, ze musze rozmnazac sie w nieskonczonosc?
                      • layla.shrew Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 21:41
                        marguyu bardzo podoba mi się twoja postawa. Widać, ze jesteś twarda babka która
                        nie da sobą kierować jak marionetką, nie da sobie w kasze dmuchać i mądrą bo
                        chyba dokładnie sobie przemyślałaś kwestie posiadania dziecka a do tego mimo,
                        żeś bezdzietna to miła i pogodna:)



                        Uff normalnie mi ulżyło hehe. To co ja ciągle źle myślałam?? Rodzina mi wkręcała
                        że będę złą matką bo jestem zimna i nie ciamkam nad łóżeczkiem. A to po prostu
                        ja nie robiłam dokładnie tak, jak oczekiwały odemnie matki. Czyli nie słodziłam
                        ich dzieciakom a tak wg nich powinnam! I nie będę dalej bo nie umiem i nie
                        lubię. A jak będę miała swoje to może będę a może nie;)
                        • marguyu Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 22:23
                          To co ja ciągle źle myślałam??
                          Bo mialas poczucie winy spowodowane innym podejsciem do
                          macierzynstwa.
                          Gdy widze te tabuny kobiet cmokajacych na dzieci jak na psy i
                          mowiacych do nich jak do idiotow, to robi mi sie slabo.
                          Dziecko jest takim samym czlowiekiem jak my: myslacym, tyle ze
                          mniejszym i bez doswiadczenia w ktorego nabraniu przeszkadza
                          wiekszosc matek.
                          Dlugo opiekowalam sie siostrzenica i zawsze mowilam do niej
                          normalnie, bez ciuciania, i bylam jedyna osoba ktora dawala sobie z
                          nia rade. Nawet gdy byla niemowlakiem.
                          Zycze tobie powodzenia. :)

                          ps. Mialam troche wiecej czasu od ciebie na to zeby stwardniec i nie
                          dac sobie w kasze dmuchac. Troche to trwalo ale nie zaluje :)
    • stephanie.plum Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 18:17
      i ja się przyłączę.
      kiedy miałam 25 lat, ten temat był dla mnie kompletną abstrakcją.

      może i chciałam mieć własne, kiedyś tam, ale jeśli miałabym się
      zająć dzieckiem koleżanki/kuzynki, pewnie uciekłabym w panice.

      po paru latach odmieniło mi się...
    • mahadeva Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 18:21
      ja lubie dzieci, lubie sie z nimi bawic, a one ze mna, sa mile i
      ciekawe, ale nie chce miec swoich - 2 godzinki zabawy z dziecmi
      znajmych wystracza. jestem po prostu odpowiedzialna i wiem, ze nie
      dla mnie ten obowiazek, poza tym nie chce szkodzic matki ziemi, poza
      tym cenie wygode, poza tym nie mam z kim :) moim zdaniem
      nieposiadanie dzieci wrecz dobrze swiadczy o ekologicznym podejsciu
      do zycia i zupelnie nie ma takiego obowiazku - niestety trudno jest
      znalezc fajnego faceta, ktory nie chce dzieci.
      • layla.shrew Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 18:32
        No właśnie też tak mam, że po krótkim czasie jestem zmęczona towarzystwem
        dziecka, a co dopiero by było gdybym miała je 24h na dobę uff;)
        • elske Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 18:48
          Nic na siłę.Nie chcesz mieć dzieci, ok. Jeśli kiedyś zmienisz zdanie, na pewno
          to poczujesz.

          Ja od zawsze chciałam mieć dzieci (ale myślałam w kategoriach, że kiedys tam ).W
          pewnym momencie poczułam że jest mi wygodnie byc tylko z mężem, że przyzwyczajam
          się do tego ze jesteśmy tylko we dwoje.Dla nas to był sygnał : czas na dziecko.
          Pierwsza myśl po porodzie: teraz jestem odpowiedzialna za kogoś 24 godziny na
          dobę, 7 dni w tygodniu przez kilkanaście najbliższych lat.I to mnie trochę
          przeraziło.Tydzień pózniej nie potrafiłam sobie przypomnieć czasu sprzed
          ciązy.Miałam wrażenie że dziecko jest z nami od zawsze. W tej chwili mam dwoje
          dzieci (z trzyletnia różnica wieku ),więcej dzieci juz nie będzie.
    • amidala Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 19:07
      He, też tak miałam. Urodziłam synka, gdy miałam 34 lata. I wiesz, nic się nie
      zmieniło, oprócz tego, że: mój synek jest najwspanialszy, najpiękniejszy,
      najmądrzejszy i dalej naj... Kocham go najbardziej na świecie, cieszę się, że
      jest, wnosi do mojego życia tak dużo, że ciężko nawet to opisać.
      Ale: reszta dzieci mnie nadal denerwuje i irytuje, jak irytowała. Ale jak na
      razie jest super i życie jest piękne. Więc nie martw się: własne młode są
      najwspanialsze. Kochanie ich przychodzi naturalnie.
      • amidala Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 19:10
        A, jeszcze jedno: ciamkanie do wózka nie jest obowiązkowe. Ja nie ciamkałam, i
        jakoś normalnie się rozwija. :)
        • layla.shrew Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 21:44
          amidala napisała:

          > A, jeszcze jedno: ciamkanie do wózka nie jest obowiązkowe. Ja nie ciamkałam, i
          > jakoś normalnie się rozwija. :)


          No właśnie wydaję mi się, że jak tak matki ciamkają do swoich dzieci to później
          te maluchy są takie..wyciamkane;D
    • lacido Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 19:11
      layla.shrew napisała:

      > Wy tez tak macie?:D
      >
      > Teraz poważnie. Odkąd pamiętam nie lubię dzieci. Jak byłam młodsza, miałam ok
      > 14 lat i przyjeżdżała jakaś kuzynka czy ciocia z małym dzieckiem, w wieku
      > niemowlęcym czy takim 2 latkiem nigdy nie zaglądałam do wózka, nie chciałam
      > zabawiać dziecka, ogólnie nie ciągnęło mnie do maluchów. Później jak byłam
      > starsza i koleżanki zaczęły rodzić, odsuwałam się, nie chciałam się umawiać z
      > nimi jeśli będą ze swoimi latoroślami, bo przeszkadzały mi w rozmowie,
      > irytowały swoim zachowanie, płaczem. Po prostu tym, że trzeba było się nimi
      > zajmować. Teraz większość koleżanek jest albo w ciąży, albo planują dzieci, a
      > dużo już je ma. Nie potrafię podejść do malucha, zagadać (nawet do takiego
      > starszego ok 7 lat). Nie umiem seplenić w żartach, robić głupich min, zająć
      > się dzieckiem. Ogólnie jest mi z tym źle. Najbardziej dobija mnie moja
      > rodzina, która do jakiegoś czasu żartowała, że jestem zimna, "ty to będziesz
      > wyrodną matką"-mojej siostry ulubiony tekst;)

      Tez tak miałam :) identycznie. Dzieci omijałam szerokim łukiem. Oswoiłam się z
      nimi przy siostrzenicach a przy swoim zupełnie mi to przeszło :)
    • ursyda Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 19:17
      ale co chciałaś nam przekazać tak naprawdę? nie chcesz mieć dzieci
      to ich nie miej
      • layla.shrew Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 19:49
        ursyda napisała:

        > ale co chciałaś nam przekazać tak naprawdę? nie chcesz mieć dzieci
        > to ich nie miej

        Nie kumasz? To było pytanie Czy Wy też tak macie;D
        • velluto Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 19:55
          macie tak samo (osobiście uważam że to dość masowe zjawisko), tyle, że mówienie
          tego głośno jest politycznie niepoprawne:)
    • jop Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 19:44
      Nie przejmuj się - to jest całkowicie normalne. Jest mnóstwo osób, które mają
      dokładnie do samo, a z wiekiem nie tylko im nie przechodzi, ale wręcz
      przeciwnie, pogłębia się.

      Nie daj sobie wmówić, że powinnaś się zmienić, że powinnaś czuć coś innego, niż
      czujesz, i nie daj się wrobić w zrobienie czegokolwiek wbrew sobie, a już na
      pewno nie bierz serio żadnych pomysłów z gatunku "zrobię sobie dziecko, bo
      wszyscy mają, a przecież jak urodzę to pokocham" - to się niekoniecznie dobrze
      kończy.

      Zrobisz, jak będziesz uważała, jak Ci się zmieni, to dobrze, a jak nie, to
      równie dobrze.
      • layla.shrew Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 19:57
        Jop no właśnie nie chce "robić sobie dziecka" bo wszyscy mają. Wiem, że wtedy
        mogłabym unieszczęśliwić i siebie, i partnera a najbardziej dziecko. Trochę
        rozjaśniłyście mi w głowie. Tak naprawdę nie miałam z kim o tym pogadać, bo albo
        były śmiechy że wymyślam, albo że przecież nie wyglądam na osobę która nie lubi
        dzieci, itp. Teraz wiem, że po prostu muszę czekać na ten moment. Może znudzi mi
        się takie życie we dwoje, ciągle luz, zero obowiązków jako takich i wtedy
        zdecyduję się na dziecko. Bo nie powiedziałam, że NIGDY nie chcę dziecka,
        kategorycznie, tylko chciałam poznać opinie osób które długo odczuwały niechęć
        do posiadania potomka i do obcych dzieci, a z czasem im się to zmieniło i teraz
        są dobrymi rodzicami.
        • sarawi Niechęć do dzieci... 26.03.10, 20:13
          NIEZNOSZE dzieci, ale nie jestem ani niedorozwinieta, ani nie jestem
          polmozgiem ... i tak dalej. Nie uwazam tez, aby obowiazkiem kobiety
          bylo rodzenie dzieci, bo niby dlaczego? bo tak trzeba, to tak
          wypada, bo wiekszosc kobiet ma dzieci. I co z tego? Dlaczego mam
          sobie, i przy okazji dziecku, niszczyc zycie tylko dlatego, ze mam
          25 lat i najwyzsza pora, by miec potomstwo. Jakas cholerna bzdura.
          Nie martw sie, jestem w Twoim wieku, tez nie lubie dzieci, nie czuje
          w sobie instynktu macierzynskiego i mam nadzieje, ze jesli
          kiedykolwiek sie pojawi, to niepredko, nie zamierzam zyc pod presja
          i ulegac "modzie" - uwazam, ze jestem za mloda na to, zeby miec
          dziecko, nie mam na to warunkow, ani - przede wszystkim! ochoty.
          Mnie tez dzieci draznia, denerwuja, a najsmieszniejsza z tego
          wszystkiego jest Nasza-Klasa - wchodze sobie poogladac zdjecia
          kolezanki, ktorej dawno nie widzialam i co? I najpier musze
          przebrnac przez MILION zdjec jej dziecka, ktore na kazdym wyglada
          IDENTYCZNIE, bo naprawde nie widze wiekszej roznicy miedzy jednym a
          drugim dzieckiem, czy setka innych, zaraz po urodzeniu - wygladaja
          dokladnie tak samo! a jedyna roznica w tych fotkach, to: Marysia
          spi, Marysia je, Marysia siedzi, Marysia lezy, Marysia placze,
          Marysia usmiecha sie, Marysia sra ... sorry. I wszedzie
          te "wspaniale" komentarze: JAKI SLODZIAK !!! bleee, niedobrze mi sie
          robi juz na sama mysl. Wiec nie jestes kolezanko jedyna, nie
          zmieniaj nic w sobie, nie rob niczego na sile - szkoda zycia.
          • layla.shrew Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 20:54
            sarawi ja też nie jestem niedorozwinięta. Koleżanka princess chyba przesadza z
            tym niedopasowaniem się społecznie dlatego, że nie chce i nie umiem gadać do
            dzieci. Ale to jej sprawa i jej teoria.

            Też denerwują mnie miliony zdjęć na NK dzieciaków znajomych. Stron 8, jedno
            zdjęcie koleżanki. Nie lubię kogoś oceniać ale może dla tych matek dziecko jest
            najpiękniejsze, najfajniejsze, najładniej się uśmiecha i ma już ileś tam
            miesięcy a siedzi czy chwyta zabawkę. Jakoś jestem w stanie to zrozumieć.
            Zaciskam zęby i przedzieram się przez stos zdjęć by ujrzeć jedno zdjęcie mojej
            znajomej;) W sumie KAŻDY ma prawo robić co chce, wstawiać zdjęcia
            dzieci,widocznie nie mają na ten czas pochwalic się czymś innym i dobrze.
            Najbardziej nie lubię oglądać reklam w TV gdzie pokazywane są chore dzieci.
            Nagłaśniane są te wszystkie choróbska u maluchów, z jednej str oczywiście dobrze
            bo może ktoś pomoże a z drugiej chyba nie wiedzą do końca jaki wpływ mają takie
            reklamy na osoby które myślą o założeniu rodziny. Człowiek jak naogląda się
            takich niepełnosprawnych maluchów to zastanawia się czy przypadkiem jego dziecka
            w dobie tak częstych chorób to nie spotka. Ja osobiście uważam, ze nie
            poradziłabym sobie z CHORYM dzieckiem. I gdybym wiedziała o tym wcześniej
            usunęłabym. Mojej mamy siostra jest niedorozwinięta i niestety wiem jak to
            wygląda w codziennym życiu bo ciocia zawsze z nami mieszkała (moi rodzice są jej
            prawnymi opiekunami) Dlatego w razie gdybym kiedyś planowała potomka zrobiłabym
            przynajmniej badania prenatalne.
          • musam Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 20:58
            kobieto jestes chora jezeli uwazasz ze w wieku 25 lat powinnas miec
            potomstwo...

            potomsto powinno sie miec jak sie jest dojzalym czlowiekiem,
            osiagnelo sie duzo w zawodzie,wyszalalo, znalazlo odpowiedniego
            Partnera/ojca twoich dzieci... a to ....zazwyczaj staje sie daleko
            po 30 tce...wiec zasowaj do dyskoteki, czaroj malolatow i kozystaj z
            zycia, o dzieciach pomysl za 10 lat. ...won...
            • layla.shrew Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 21:12
              Coraz bardziej mnie rozśmieszasz, mam wrażenie że masz coś z deklem:D

              > kobieto jestes chora jezeli uwazasz ze w wieku 25 lat powinnas miec
              > potomstwo...


              Nigdzie tak nie napisałam więc przestań sapać nad tą klawiaturą.


            • wy-logowana Re: Niechęć do dzieci... 28.03.10, 04:54
              musam napisała:
              > dojzalym czlowiekiem,(...)
              > zasowaj do dyskoteki, czaroj malolatow i kozystaj z zycia,

              O bogowie!
      • la-bast Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 20:04
        do 17roku zycia nie chcialam miec dzieci, dzialalay mi na
        nerwy,potem sie odmienilo, nie wiem czemu, pewnie dlatego, ze
        poznalam mezczyzne z ktorym chcialam miec dziecko.Majac 23lata
        urodzilam i jestem szczesliwa, zaluje, ze nie moge miec jeszcze z
        dwojki.Ciumkac nad wozkiem nigdy nie ciumkalam, seplenic do dzieci
        tez nie, to wlasciwie nie jest dobre dla dziecka.
        Kazda kobieta ma instynkt macierzynski, tak nas zaprogramowala
        natura, w wyniku postepu cywilizacyjnego ten instynkt nie zawsze sie
        objawia, bo jest hamowany przez rozne czynniki spoleczne.Osobiscie
        uwazam, ze jesli nie poczujesz tej przemoznej checi posiadania
        potomstwa to pozostan bezdzietna, nic na sile.

        A co do tej pani od "polkobiet" mam dziwne wrazenie, ze jest zona
        jakiegos muzulmanina, jak ja czytam to jak bym sluchala wywodow
        moich znajomych muzulmanek, a wlasciwie ich mezow:-)
        taki poglad jest krzywdzacy dla kobiet bezdzietnych i lepiej by
        rozprzestrzenianie go pozostalo w islamskim kregu
        kulturowym.Przenoszenie na polskie realia skonczy sie rzesza
        zeschizowanych kobiet.amen
        • musam Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 21:07
          na jakiej podstawie twierdzisz?, tak, jestem typowoa kobieta
          muzulmanka :-)
          robie kariere zawodowa , mam dom , dzieci (rodzine) nianie...rboie
          ciesze sie zyciem. kocham moja rodzine i moje dzieciaki.bez nich
          mialabym wrazenie ze mi bardzio duzo w zyciu brakuje, i to nie
          zastapi mi zadna dykoteka czy urlop z Fagasem "da solo"....

          poczytaj dokladnie moja co pisalam, moja droga zanim zaczniesz
          wypisywac bzdury...
          mowa byla o uczuciach i przezycuach kobiety /matki, ja przy garach
          nie siedze, mam do tego zatrudniana pania, ...jak kazda typowa
          muzulmanka :)
          • sid.leniwiec Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 21:39
            A moim zdaniem trollujesz, to co wypisujesz jest bez sensu i kupy się nie
            trzyma. I ucałuj szóstkę dzieci.:D
          • la-bast Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 23:02
            musam napisała:

            > na jakiej podstawie twierdzisz?, tak, jestem typowoa kobieta
            > muzulmanka :-)

            nigdzie nie stwierdzilam,ze jestes muzulmanka tylko, ze m,asz meza
            muzulmanina, oni maja takie poglady jesli chodzi o kobiety

            > robie kariere zawodowa , mam dom , dzieci (rodzine) nianie...rboie
            > ciesze sie zyciem.

            ale co to ma do dyskusji co ty robisz? ja oddalam sie poki co
            wychowaniu dziecka, a nie pracy zawodowej, nie chce zadnej nianki

            kocham moja rodzine i moje dzieciaki.bez nich
            > mialabym wrazenie ze mi bardzio duzo w zyciu brakuje, i to nie
            > zastapi mi zadna dykoteka czy urlop z Fagasem "da solo"....

            Tobie, co nie znaczy, ze wszystkim.
            >
            > poczytaj dokladnie moja co pisalam, moja droga zanim zaczniesz
            > wypisywac bzdury...

            nie chce mi sie linkowac, napisalas miedzy innymi, ze kobeity bez
            dzieci to pol kobiety, ktore nigdy nie nie beda feminum i
            sexy...gubisz sie we wlasnych wypowiedziach

            > mowa byla o uczuciach i przezycuach kobiety /matki, ja przy garach
            > nie siedze, mam do tego zatrudniana pania, ...jak kazda typowa
            > muzulmanka :)

            mowa byla o instynkcie macierzynskim, o posiadaniu lub nieposiadaniu
            dzieci przez kobiety, a nie uczuciach i przezyciach matek

            nawet nie wiesz ile muzulmanek ma pania do gotowania i sprzatania
            jak kazda zarozumiala osobka myslisz, ze jak masz pomoc domowa to
            jestes kims, tez mam, i co z tego?
          • joasiek75 Re: Niechęć do dzieci... 27.03.10, 11:46
            > mowa byla o uczuciach i przezycuach kobiety /matki, ja przy garach
            > nie siedze, mam do tego zatrudniana pania, ...jak kazda typowa
            > muzulmanka :)

            Ale mnie rozbawiłaś "typowa muzułmanko" widac jak ci mąż"typowy muzułmanin" w
            głowie namieszał....ta religią...sory

            sama mieszkałam za granicą i wiem ze np. w niemczech "typowe muzułmanki" zyja z
            5 lub więcej dzieci na Harz 4, a reszta obywateli musi ich utrzymywać...! Więc
            nie rozśmieszaj mnie ;D

            Jedna ciotka z mojej rodziny ma męza araba, ale ona nie przefarbowała się na
            muzułmankę, która rozgłasza opinie ze nie posiadające dzieci kobiety to pół
            kobiety pół faceci...

            Żeby nie było to sama posiadam dziecko...bo chciałam, ale jakbym nie chciała to
            bym nie miała i żaden mężuś nie zmusiłby mnie do tego....!!!!
            • musam Re: Niechęć do dzieci... 28.03.10, 14:57
              cos ci sie zupelnie popier....


              popierwsze nie jestem Muzulmanka! hallo, co to za debilizm...
              mieszkam w szwajcarii...co za Harz IV?

              Maz, Austriak, mamy firme i zatrudniami ok. 30 Pracownikow, tendecja
              wzrastajaca, czyli nikomu na grnku inie siedze, wrecz przeciwnie,
              dzieki naszy horendalnym podatkom wykarmiamy kilka podobnych do
              ciebie "geb".

              Ne wyobrazam sobie zycia bez dzieci, basta.

              Pogadamy moze za kilkanascie lat jak twoj zegarek postawi
              definitywnie szlaban, bedziesz prawdopodomnie tez plakac na widok
              innych swiezo upieczonych mam lub kobiet w ciazy?... lub co gorsza
              twoj facet zostawi cie dla innej, "kochajacej dzieci"...ja znam
              kilka wlasnie takich nie lubiacych dzieci , ktore potrzebuja porady
              psyhologa, bo przegapily szanse posiadania dziecka.

              pozyjemy , zobaczymy ...
              • la-bast Re: Niechęć do dzieci... 28.03.10, 23:06
                Wiem, ze to do joasiak, ale sie dopisze.
                W to, ze masz firme nie wierze, ze twoj maz ma, wierze.Ty nie
                nylabys w stanie prowadzic firmy, robisz takie bledy jak dziecko w
                podstawowce to po pierwsze, po drugie gubisz sie w zeznaniach, po
                trzecie nie umiesz czytac ze zrozumieniem, po czwarte jestes
                chamska.Wszystkie te cechy do kupy wykluczaja cie jako
                pania "biznesloman":-D

                a tak wogole to ci joasiek napisla, ze dziecko posiada:-D
                • joasiek75 Re: Niechęć do dzieci... 30.03.10, 19:15
                  la-bast nie przejmuj się ta "typowa muzułmanką" bo mąż juz ją tak
                  przekręcił...ze tylko jej współczuć!
                  Jak jej mąż zacznie spać z kuzynką, bo żona ma okres ,to może jej się
                  przejaśni...a to jest normalna praktyka w tej religii.
                  Pewnie kobieta nie miała co robić w Pl. wiec wydała się za muzułmanina i teraz
                  udaje wielka bizneswomen...co "żywi 30 gęb"

                  Ja nie mam nic do muzułmanów, dopóki nie poniżają ludzi. Mam przyjaciółkę z
                  Persji (Iran) która mi duzo o tej religii opowiedziała ( mąż Niemiec), mam tez
                  znajomą urodzoną w Turcji mieszkająca w DE, która w wieku 15 lat musiala uciekać
                  z domu, bo ojciec chciał ja wydac za kuzyna którego na oczy nie widziała. Więc
                  ona uciekła, poszła do urzędu który zajmuje sie sprawami niepełnoletnich,
                  opowiedziała jaką ma sytuacje w domu, i do 18 roku zycia była w rodzinie
                  zastępczej. Teraz jest mężatką ma niemca za męża, 2 dzieci i jest szczęśliwa.
                  Dzieci nie nauczyła arabskiego z nienawiści do tego co ja spotkało...jest wiele
                  przykładów... to tylko 2 z nich...
              • joasiek75 Re: Niechęć do dzieci... 30.03.10, 18:54
                >
                > popierwsze nie jestem Muzulmanka! hallo, co to za debilizm...
                > mieszkam w szwajcarii...co za Harz IV?

                Mnie nie interesuje gdzie ty mieszkasz...to był przykład "typowych muzułmanów",
                akurat z Niemiec-widocznie nie umiesz czytac ze zrozumieniem.
                Nie jesteś muzułmanką? Poszukam za chwile gdzie to napisałaś i wkleje linka ;D

                > Maz, Austriak, mamy firme i zatrudniami ok. 30 Pracownikow, tendecja
                > wzrastajaca, czyli nikomu na grnku inie siedze, wrecz przeciwnie,
                > dzieki naszy horendalnym podatkom wykarmiamy kilka podobnych do
                > ciebie "geb".

                Słuchaj ty "typowa muzułmanko" gębę to ty masz, ja mam twarz.
                Nie mam zamiaru pisać czym ja się zajmuje, bo nie o to tu chodzi. Ty w każdym
                bądź razie mnie nie karmisz!

                > Ne wyobrazam sobie zycia bez dzieci, basta.

                Że ty sobie nie wyobrażasz to nie znaczy że inne kobiety sobie tego nie
                wyobrażają a ty nie masz prawa nazywac ich pół kobietami czy cos tam egal co...

                > Pogadamy moze za kilkanascie lat jak twoj zegarek postawi
                > definitywnie szlaban, bedziesz prawdopodomnie tez plakac na widok
                > innych swiezo upieczonych mam lub kobiet w ciazy?... lub co gorsza
                > twoj facet zostawi cie dla innej, "kochajacej dzieci"...ja znam
                > kilka wlasnie takich nie lubiacych dzieci , ktore potrzebuja porady
                > psyhologa, bo przegapily szanse posiadania dziecka.
                >
                > pozyjemy , zobaczymy ...

                wiesz...ciebie zawsze twój typowy muzułmanin tez może zostawić dla innej
                kobiety...religia od tego nie chroni ;DDD

                ja mam dziecko, czytaj uważnie :D
                • joasiek75 Re: Niechęć do dzieci... 30.03.10, 19:01
                  Poświęciłam dla ciebie "typowa muzułmanko" kilka minut aby ci udowodnić ze nawet
                  nie wiesz co pisałaś kilka postów u góry ;D

                  prosze bardzo:)

                  musam 26.03.10, 21:07 Odpowiedz
                  na jakiej podstawie twierdzisz?, tak, jestem typowoa kobieta
                  muzulmanka :-)
                  robie kariere zawodowa , mam dom , dzieci (rodzine) nianie...rboie
                  ciesze sie zyciem. kocham moja rodzine i moje dzieciaki.bez nich
                  mialabym wrazenie ze mi bardzio duzo w zyciu brakuje, i to nie
                  zastapi mi zadna dykoteka czy urlop z Fagasem "da solo"....

                  poczytaj dokladnie moja co pisalam, moja droga zanim zaczniesz
                  wypisywac bzdury...
                  mowa byla o uczuciach i przezycuach kobiety /matki, ja przy garach
                  nie siedze, mam do tego zatrudniana pania, ...jak kazda typowa
                  muzulmanka :)
    • skarpetka_szara Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 21:55
      Nie martw sie, inteligentni ludzie maja ten prymitywny poped do
      rozmnarzania sie o wiele pozniej. Masz DOPIERO 25 lat!

      zostaw ten temat na chwile, wroc do niego ok 30stki. Jestes w
      takim wieku ze bardzo sie zmienisz przez nastepne kilka lat. Moze
      trudno ci w to teraz uwierzyc, ale twoja mentalnosc po prostu
      bedzie inna. I nie mowie ze za 4-5 lat bedziesz chciala miec
      dzieci - bo byc moze nie, ale jest bardzo duze prawdopodobienstwo
      ze bedziesz. :)
    • allerune Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 23:10
      > rodzina, która do jakiegoś czasu żartowała, że jestem zimna, "ty to będziesz
      > wyrodną matką"-mojej siostry ulubiony tekst;) Teraz kiedy mam 25 lat

      hue hue hue, po pierwszych paru linijkach pomyślałem ze masz lat co najmniej 35.
      Musiałaś się chować w niezłym zaścianku, że w wieku 25 większość koleżanek jest
      w ciąży albo planują :)

      Wyluzuj i może przenieś się do większego miasta.
      • jedzoslaw Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 23:31
        Nie masz się czym martwić. Znam kobiety, które w tym wieku kompletnie nie interesowały się macierzyństwem, a "obce" dzieci zwyczajnie ich nie kręciły. To kwestia dojrzałości do pewnych życiowych etapów. Jednakże, kilka lat później wszystkie te kobiety nie wiadomo skąd poczuły nagle, że to jest "ten" moment. I chociaż nie były szczególnie prorodzinne to ich dzieci po prostu stanęły w ich centrum uwagi. Wszystko zostało przewartościowane. Szkopuł tylko w tym, kiedy ten moment nadejdzie. Niektóre kobiety dążą do macierzyństwa już w wieku 20 lat, inne decydują na to dopiero koło 40-tki (często z rozsądku), ale łączy je jedno: gdy urodzi im się ich własne dziecko to nawet owe "zimne" kobiety okazują się być wspaniałymi matkami. Z tego, co piszesz, masz normalny stosunek do otoczenia. Jesteś w powaznym związku. Moim zdaniem nie ma podstaw do tego, by się martwić. Instynkt macierzyński to tylko kwestia czasu.
      • layla.shrew Re: Niechęć do dzieci... 26.03.10, 23:37
        hue hue hue a wiesz allerune, że można mieć koleżanki w różnym wieku?:D Jak
        miałam 16 lat moje 3 sąsiadki miały po 22 i 23, a teraz kiedy mam lat 25 mam
        znajome w wieku od 19 wzwyż z tendencją na 20ileś. Wow, no magia po prostu. Brak
        ci wyobraźni kolego, ale czego się spodziewać po facecie który szuka szczęścia
        na FK;)
        • allerune Re: Niechęć do dzieci... 30.03.10, 17:42
          nie wiem czy to brak wyobraźni, czy głupota

          bo czym nazwać porównywanie siebie w wieku 25 lat do 30sto letnich dzieciatych
          dziewczyn?

          dobrze, że wprowadzili matmę na maturze :D
    • pochodnia_nerona Re: Niechęć do dzieci... 27.03.10, 00:16
      Też nie przepadam (choć przyznać muszę, że są też fajne dzieci - to potomstwo
      fajnych rodziców).
      Sama (a mam już ponad 30 lat) nigdy jakoś nie chciałam zostać matką. Mam w tyłku
      gadki o szklankach wody, bo kto zagwarantuje mi, że moje dziecko będzie przy
      mnie, kiedy zniedołężnieję, albo zachoruję? A może wyjedzie 50000 km od domu i
      co wtedy? Od szklanek wody są specjalne instytucje opiekuńcze, choć wolałabym
      nie dożyć takiego wieku.
      Poza tym przygnębia mnie fakt, że miałabym wypuścić dziecko na ten obrzydliwy
      świat. No i bałabym się, że zdurnieje pod wpływem rówieśników, choć z pewnością
      zrobiłabym wszystko, żeby tak się nie stało. Z przerażeniem obserwuję dzisiejsze
      dzieci i młodzież, to, co z nich wyrasta jest efektem beztroski rodziców, którzy
      się rozmnożyli, bo "tak trzeba". Zapomnieli przy tym, że trzeba też wychować. Na
      człowieka.
      A poza tym wszystkim mój partner jest chory i raczej nie są to choroby, których
      życzyłoby się własnym dzieciom. Innego nie szukam, bo to on jest najlepszym
      mężczyzną, jakiego spotkałam na swojej drodze. I nie żałuję. Tak sobie
      pomyślałam, że jeżeli nawet za lat 10 dopadnie mnie spóźniony instynkt, to być
      może okrzepnę już życiowo na tyle, żeby adoptować jakieś niechciane dziecko.
      Myślę, że to trudniejsza decyzja od takiego po prostu "wezmę i urodzę", jaką
      często podejmują młode kobiety, które później żałują decyzji, albo są niedobrymi
      matkami.
    • berta-live Re: Niechęć do dzieci... 27.03.10, 00:59
      Macierzyństwo to nie obowiązek. Jak ktoś nie ma pociągu do dzieci to lepiej
      niech ich nie ma. Po co ma męczyć dzieciaka i siebie. Z obserwacji otoczenia
      (nie tylko swojego pokolenia) mogę powiedzieć, że nie znam ani jednej kobiety,
      która deklarując, że nie lubi dzieci, byłaby dobrą matką dla własnych. Mimo iż
      każda twierdzi, że swoje to oczywiście kocha a tylko cudzych nie znosi. Prawda
      jest taka, że może i tam na swój sposób kochają, ale delikatnie mówiąc, żadne z
      tych dzieci rozpieszczonym dzieckiem nie jest. Zwykłe zadaniowe podejście do
      macierzyństwa i chłód emocjonalny. Czyli nakarmić, ubrać, umyć i won dzieciak z
      oczu do swoich zajęć. I nic nadprogramowego. A jak tylko się da to opieka nad
      dzieckiem zostaje zrzucona na kogoś innego, czy to osobę obcą, czy kogoś z
      rodziny, czy instytucję. W zależności od stanu konta i okoliczności.
    • lolcia-olcia Re: Niechęć do dzieci... 27.03.10, 09:52
      Ja lubię, ale tak na odległość i przy natężeniu 2-3 godziny na rok;p
    • ann.k Re: Niechęć do dzieci... 27.03.10, 10:09
      Jak mialam 25 lat, to nawet sie moglam podpisac pod Twoim postem.
      Tylko z tym facetem bylo inaczej - wtedy 4 lata razem.
      Chec na dziecko przyszla u mnie znacznie pozniej i z innym facetem.
      Porzedniego pogonilam juz wczesniej. Teraz czekamy na nasze pierwsze
      malenstwo, ciesze sie strasznie, chociaz wciaz nie wiem nawet jak je
      wziac na rece, jak przewinac, jak nakarmic. Kolezanki maja dzieci,
      niektore nawet takie starsze, bo my juz jestemy panie po 30, ale
      nadal nie lubie jak dzieci dominuja tematy rozmow, o swojej ciazy
      opowiadam niechetnie, bronie sie przed prosbami o zeskanowanie i
      wyslanie zdjec mojej macicy z "fasolka"w srodku, oraz nie mam
      instynktu zagladania do kazdego wozka po drodze i lapania na rece
      kazdego dziecka w okolicy.

      • lonely.stoner Re: Niechęć do dzieci... 27.03.10, 12:00
        instynkt macierzynski???? takie cos nie istnieje. To sie moze pojawic
        ewentualnie po porodzie, ale przed??? u mnie nie ma i nie bedzie. Na dziecko
        zdecyduje sie z rozsadku a nie bo mi sie zachce zp owodu jakis niewyjasnionych
        blizej powodow.
    • joasiek75 Re: Niechęć do dzieci... 27.03.10, 11:51
      Nie chcesz miec dzieci to ich nie miej...jaki problem. nie ma żadnego przymusu!
      Rodzinie możesz powiedzieć* jesli chcesz mieć spokój z pytaniami, ze nie możesz
      mieć dzieci, a gwarantuje wiadomośc szybko sie rozniesie i nikt więcej o to nie
      zapyta, bo to w Polsce następny temat tabu...." bo przecież ona nie może miec
      dzieci" będą cie uważać za bardzo nieszczęśliwą, ale będziesz miała spokój
      ;)wybieraj ;D
    • tysiamama21 Re: Niechęć do dzieci... 27.03.10, 14:32
      Jeśli Ci z tym dobrze, to po co się martwić brakiem dzieci. Można trochę się
      zmartwić zwężaniem się kręgu znajomych.
      I w ogóle czy rzeczywiście wszystkie dzieci, które znasz są takie uciążliwe?
      Moim zdaniem (jako matki) goście nie powinni zachowywać się lekceważąco w
      stosunku do mojej córki jeśli ich zagaduje albo zaprasza do zabawy. Absolutnie
      jednak nie przeszkadzałoby mi gdyby zachowywali się wobec niej neutralnie.
      • layla.shrew Re: Niechęć do dzieci... 27.03.10, 16:20
        Ale ja nie pisałam, że ludzie, rodzina pyta mnie kiedy będzie dziecko. Nikt o to
        nie pyta, może czasem mama. Chodzi o to, że boję się że nigdy nie poczuję chęci
        posiadania dziecka. Narazie jest mi z tym dobrze ale nie wiem czy za parę lat,
        jeśli nadal nie zdecyduję się na maleństwo będę równie szczęśliwa jak teraz. Jak
        już pisałam nieco rozjaśniło mi się w głowie dzięki waszym odpowiedziom, wiem po
        prostu, że nie muszę słodzić do obcych dzieci, nie musze czuć pociągu żeby je
        nosić, z zachwytem patrzeć jak robią kupkę czy sie bawią. Możliwe że bez tych
        uczuć będę kiedyś dobrą mamą. Teraz jestem na to niedojrzała, wiele musiałabym
        się nauczyć, poczytać bo nie wiem nic o wychowaniu, pięlegnacji małego dziecka.

        tysiamama21 nie zachowuję się lekceważąco do dzieci, tylko tak jak napisałaś
        -neutralnie. Jak malec zadaje mi pytanie to nie siedzę cicho albo nie mówię idź
        się pobawić, tylko odpowiadam , choć niechętnie. To mnie najbardziej dołowało,
        że nie mam w sobie żadnej chęci kontaktu z dzieckiem. Ale teraz już będzie tylko
        lepiej;) Pozdrawiam
    • zloty.strzal Re: Niechęć do dzieci... 27.03.10, 16:42
      Dzisiaj gdy w szatni na basenie usłyszałam wrzask dzieciaków od razu poczułam,
      że to był zły pomysł z tym pływaniem.

      Tak, nie lubię dzieci.
    • a1ma Re: Niechęć do dzieci... 27.03.10, 16:45
      Tak, my też tak mamy :D
      I dlatego nie mamy dzieci, to chyba oczywiste?
      • triss_merigold6 Re: Niechęć do dzieci... 27.03.10, 17:31
        I dlatego produkujesz się czasem na ematce?
        W czasach kiedy dziecka nie miałam, nie chciałam i nie planowałam w
        przyszłości nie zaglądałam na fora o tematyce dziecięcej. Był to
        inny, obcy i nieinteresujący świat.
        • a1ma Re: Niechęć do dzieci... 27.03.10, 17:39
          Produkuję się na ematce, bo to jest najzabawniejsze forum, jakie znam :D
        • joasiek75 Re: Niechęć do dzieci... 27.03.10, 18:22
          ciekawe ...bo jak mnie dzieci jeszcze nie interesowały to też nie wchodziłam na
          takie fora...co w tym moze być ciekawego...jesli cie to nie ciekawi?Paranoja
          jakaś...jak dla mnie ;)
          • a1ma Re: Niechęć do dzieci... 28.03.10, 01:20
            Cóż, nie wszyscy lubią kisić się wyłącznie w jednym temacie.
    • li_lah Re: Niechęć do dzieci... 28.03.10, 01:51
      z dziećmi jest jak z pierdzeniem. wytrzymasz tylko z własnym (a i to nie zawsze)
      ahahaha

      a tak na poważnie...laska weź się palnij w łeb i wyluzuj. masz 25 lat! baw się i
      ciesz życiem. znajomych sobie poznaj nowych, starym podziękuj..
      macie z partnerem dobrą pracę i zarobki, macie gdzie mieszkać? dziecku trzeba
      też coś zapewnić, a nie kierować się durnym haslem "jakos to bedzie", bo nie
      będzie! potem jest placz, że nie ma na mleko, albo książki do szkoly. najpierw
      pomyśl o jako takim bycie, a potem sprowadzaj na swiat malego czlowieka
Inne wątki na temat:
Pełna wersja