niepewny77
28.03.10, 13:13
Przypadek znajomego.
Mial kilka lat dziewczyne. Rozstal sie z nia i po jakims czasie dowiedzial
sie, ze ona weszla w zwiazek z jego starym znajomym, lub jak kto woli-
przyjacielem. Kolega zbulwersowal sie postawa obojga, w tym tego trzeciego.
Jego teoria jest taka, ze nie wchodzi sie w zwiazek z ex-partnerami bliskich
znajomych i przyjaciol.
I tu lezy moj dylemat, bo jakkolwiek rozumiem jego rozczarowanie, to nie
bardzo podzielam jego podstawy. Kolega uznal, ze "zajal" te kobiete i od
momentu, gdy on z nia byl w zwiazku, jego znajomi sa wykluczeni z grona jej
partnerow. Nawet poparl to jakas teoria o terytorialnosci mezczyzn.
Zarazem- jakkolwiek nieco dziwne wydaje mi sie te myslenie, to jakos tez
rozumiem je.
Dodam, ze odkad sie o tym dowiedzial, nie rozmawia ani z jednym ani z drugim.
Jego ex- bo ja z nia mam kontakt- nie widzi podstaw, by zrywac te relacje,
choc widac ze czuje sie niekomfortowo z tym, jak on zareagowal, chyba
spodziewala sie innej reakcji.
Styl poinformowania kolegi owszem pozostawia wiele do zyczenia, bo jakis rok
ta para wstydzili sie mu powiedziec, ze sa razem, wiec spotykal sie z nimi we
trojke! jako z ex partnerka i kumplem- nic nie wiedzac. Tutaj rozumiem jego
zawod- chociaz rozumiem tez ich, bo na pewno nielatwo bylo im powiedziec.
Tak czy owak, problem glowny- czy ex partnerki kolegow i przyjaciol powinny
byc wykluczone z grona potencjalnych.