Dlaczego kobiety nie reagują na poniżanie?

28.03.10, 19:37
Dziś dowiedziałam się od kuzynki-studentki, że wykładowca jednego z
najlepszych uniwerków w Polsce jawnie poniża kobiety tekstami na
zajęciach: nie wiem po co Panie tu przyszły, i tak Panie nic nie
zrozumieją, zresztą wiedza na temat instrumentów pochodnych nie
przyda Wam się w oporządzaniu męża, domu i dzieci, lepiej nauczcie
się gotować, bo inaczej żaden nie będzie Was chciał.
I co? Zero reakcji.
Sama pamiętam podobne wypowiedzi profesorów z czasów mojej
studenckiej edukacji, w żartobliwym tonie. Zamiast reagować na
dyskryminację, większość kobiet wręcz śmiało się z obraźliwych
wypowiedzi profesorów.
Pracuję w tym środowisku i wiem, że w dalszym ciągu takie zachowania
są na porządku dziennym.
Jeden z przykładów: prowadziłam zajęcia wspólnie z drugim wykładowcą,
doktor ten w tonie także niby żartobliwym wyśmiewał umiejętności
zawodowe kobiet. Zanim zdążyłam zareagować, kobiety zaczęły się
uśmiechać i przytakiwać.
Nie mam słów na zachowanie takich mężczyzn. I boli mnie to, że
kobiety nie reagują na jawne poniżanie. Chciałam się wyżalić,
dziękuję.
    • aardwolf Re: Dlaczego kobiety nie reagują na poniżanie? 28.03.10, 19:47
      Przez całe studia nie spotkałem się nawet z jednym tego typu przypadkiem.
      Jedynie pewien prowadzący ćwiczenia miał zwyczaj brać do tablicy na przemina
      panią i pana, nie zważając że na 24 osoby było 6 kobiet.
    • jane-bond007 Re: Dlaczego kobiety nie reagują na poniżanie? 28.03.10, 19:47
      popieram, ale w każdej grupie znajdą się idiotki szczerzące zęby do
      takich idiotów właśnie... czasami nie warto reagowac tylko
      przemilczeć - szczególnie wtedy kiedy to jest doktorek czy
      profesorek od którego wpisu w indeksie jestem zależna :/ wojny
      toczyć nie chcę, tym bardziej że raczej więcej szkody będzie niż
      pożytku - kłopoty na uczelni gwarantowane

      natomiast Ty kolegę możesz naprostować bo to Twój kolega

      i jeszcze jedno - w towarzystwie równym mi, nie pozwalam na takie
      sytuacje, w pracy też
      • alienka20 Re: Dlaczego kobiety nie reagują na poniżanie? 28.03.10, 21:15
        ja mam takiego promotora pracz magisterskiej - raz wyskoczył z tekstem: "no bo
        co kobieta może mądrego napisać?". Bez komentarza -.-'
    • brak.slow Re: Dlaczego kobiety nie reagują na poniżanie? 28.03.10, 19:52
      mają ryzykować po to, żeby taki stary pierdziel się wkurzył i postarał o
      usuniecie ich z uczelni? skoro pracujesz w środowisku to chyba wiesz czym się
      kończy zadzieranie z wykładowcą?

      ja też się śmiałam. ale był to śmiech szyderczy, po tym jak wyobraziłam go sobie
      jako mojego męża i jak ciężko by miał ze mną. sprzedałam text kolezankom i dwa
      rzędy śmiały się szyderczo razem ze mną. pozdrawiam ;)
    • figgin1 Re: Dlaczego kobiety nie reagują na poniżanie? 28.03.10, 19:53
      Bo wydaje im się, że jak uroczo zachichoczą to będą urocze i kul a jak się
      oburzą to będą wstrętnymi feministkami.
      • menk.a Re: Dlaczego kobiety nie reagują na poniżanie? 28.03.10, 21:13
        I od razu im wąsy się sypną.
    • rzeka.chaosu Re: Dlaczego kobiety nie reagują na poniżanie? 28.03.10, 20:13
      Spotkałam się z tym u ścisłowców i na Polibudzie (i oni chcą "dziewczyny na
      politechniki").
      Bu... Ale wykładowcy trudno podskoczyć :/
      • dystansownik Re: Dlaczego kobiety nie reagują na poniżanie? 28.03.10, 23:01
        > Spotkałam się z tym u ścisłowców i na Polibudzie (i oni chcą "dziewczyny na
        > politechniki").
        > Bu... Ale wykładowcy trudno podskoczyć :/

        Ja na polibudzie przez całe studia spotkałem się z jednym takim przypadkiem, gdy
        starszy profesor na wykładzie żartował (nie raz), o tym, że kobiety przyszły na
        tą uczelnię głównie po to, żeby znaleźć sobie męża. Co gorsze, nie tylko część
        się z tego śmiała, ale później jedna przyznała, że właśnie po to na tą uczelnię
        poszła. :P

        A co do wspomnianej akcji "dziewczyny na politechniki", to imho jest bezsens.
        Prawda jest taka, że choć mogą być tak samo dobre jak faceci, to większości
        dziewczyn po prostu nie interesują takie studia, ani perspektywy po nich.
        Lepiej, gdy znajdzie się ich tam mniej, ale z właściwych powodów, niż jak
        najwięcej, ale gdy same nie wiedzą co tam robią.
        Po wywaleniu odpadków na pierwszych latach, ok. 3/4 facetów ma pewność, że to co
        studiują, to właśnie to czym chcą się zajmować. W przypadku kobiet, może 1/2
        może powiedzieć, że studiuje to co rzeczywiście je interesuje.
        Od razu wolę podkreślić, że nikogo nie chcę tu dyskryminować i tą statystykę
        opieram na swoich subiektywnych obserwacjach na ograniczonej populacji.
        • panistrusia Re: Dlaczego kobiety nie reagują na poniżanie? 29.03.10, 10:44
          A spróbuj odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego dziewczyn nie
          interesują takie studia...
    • rach.ell Re: Dlaczego kobiety nie reagują na poniżanie? 28.03.10, 20:14
      nigdy sie z czyms takim na UW nie spotkalam. Masz jednak na niemal
      kazdym Uniwersytecie organizacje broniaca praw kobiet, takie
      feministyczne ugrupowanie i jesli masz problem z obrazliwymi uwagami
      wykladowcy to trzeba to tam zglosic, najlepiej z nagraniem tych
      tekstow.
    • kora3 pewnie się boją 28.03.10, 20:55
      ze wykladowca zapamieta te która się odezwała i utrąci na
      egzaminie.malo prawdopodobne by jakas jednostka studencka wystapila
      jawnie ze sprzeciwem z ww. przyczyny. Moze wiec pora, by zaregowały
      panie, które jak widac cos zrozumiały jednak ze studiów i to na
      tyle, ze teraz same wykladają, czy prowadzą zajęcia.
      U mnie na uczelni nie przypominam sobie podobnych tekstow
      (polibuda), moze hehe dlatego, ze kierowbiczką katedry była ostra i
      bardzo wmagająca ...pani profesor.
      • figgin1 Re: pewnie się boją 28.03.10, 21:03
        Korcia, nie wyskakuj z tekstami głoszącymi, że kobiety studiują na polibudzie i
        jeszcze kierowniczkami katedr bywają, bo biedny jasio znowu będzie musiał
        obrazić się na rzeczywistość...
        • kora3 Re: pewnie się boją 28.03.10, 21:09
          figgin1 napisała:

          > Korcia, nie wyskakuj z tekstami głoszącymi, że kobiety studiują
          na polibudzie i
          > jeszcze kierowniczkami katedr bywają, bo biedny jasio znowu będzie
          musiał
          > obrazić się na rzeczywistość...


          ale to raczej nie mój problem :) bywaja bywają :)
    • berta-live Re: Dlaczego kobiety nie reagują na poniżanie? 28.03.10, 21:12
      Dlatego, że PL nauczyciel i wykładowca mają władzę absolutną nad uczniami i
      studentami. Zakres materiału, pytania egzaminacyjne i oceny zależne są od ich
      widzimisię. Czyli albo wzięte z sufitu albo zależne od humoru, prywatnego
      stosunku do ucznia/studenta albo wysokości łapówki. A do tego są jeszcze
      nietykalni ze strony władz uczelni czy szkoły. Praktycznie nie ma możliwości,
      żeby taką osobę wywalić z roboty. Więc robią co chcą. I dopóki to się nie
      zmieni, to poniżanie i lekceważenie uczniów/studentów będzie na porządku dziennym.
    • menk.a Re: Dlaczego kobiety nie reagują na poniżanie? 28.03.10, 21:19
      Może z kilku przyczyn. Po pierwsze: zależność profesor - student. Po drugie:
      zażenowanie seksistowskimi komentarzami bądź co bądź wygłaszanymi przez
      profesorów można skwitować uśmieszkami (pełnymi politowania i kpiny i pomyśleć
      sobie: ty certyfikowany bęcwale!). Po trzecie: kobieta nie powinna protestować,
      powinna być uległa i cicha, i pokornego serca (kiedyś dostałam taką naukę, jak
      miałam z 11 lat). Po czwarte: bezrefleksyjność chwilowa lub trwała czyli
      przyjmowanie czegoś bez zastanowienia. Po piąte: może akurat te studentki...
      były zwyczajnie głupie i profesor wiedział, do kogo mówi?;)
    • chaczaturjankomuzykant płeć tu bez znaczenia 28.03.10, 21:20
      bywają nauczyciele akademiccy, którzy się na studentach wyżywają. i komu się
      poskarżyć albo jak zaprotesować?
      • berdebul Re: płeć tu bez znaczenia 28.03.10, 22:12
        chaczaturjankomuzykant napisała:

        > bywają nauczyciele akademiccy, którzy się na studentach wyżywają. i komu się
        > poskarżyć albo jak zaprotesować?

        Do wykładowcy wprost że nie życzysz sobie takiego traktowania. Jest też instytucja opiekuna roku/grupy, dziekan, prodziekan od spraw studenckich itd
        • chaczaturjankomuzykant Re: płeć tu bez znaczenia 28.03.10, 22:17
          ci wszyscy opiekunowie to przecież fikcja.
          niech sobie gada. taki gostek pewnie nawet liczy, że ktoś sie poskarży.
      • klarysa1111 Re: płeć tu bez znaczenia 29.03.10, 16:59
        Do gazety ;) Można takiego nagrać i przekazać nagranie anonimowo jego
        przełożonemu. Można też oficjalny list napisać, ale wtedy rzeczywiście
        profesor może się zrewanżować oblaniem wszystkich na egzaminie. Jest na
        pewno więcej opcji, ale trzeba coś robić, a nie tylko się usmiechać
    • kombinerki_pinocheta Re: Dlaczego kobiety nie reagują na poniżanie? 28.03.10, 21:47
      Na zajeciach z judo moj trener zauwazyl, ze jedna z dziewczyn jest slabo rozciagnieta i doszlo do takiej wymiany zdan:
      - bedziesz miala problemy przy rodzeniu
      ona:
      - nie planuje miec dzieci
      on:
      - jak to nie? przeciez do tego zostalyscie stworzone
      moj kolega:
      - jeszcze do odkurzania
      Po czym dziewczyna zaczela sie intensywnie rozciagac.
    • ritsuko O w mordę... 28.03.10, 22:19
      Moja Mama usłyszała od wykładowcy X lat temu, że ona najwyżej może
      zostać inżynierową, a nie inżynierem. Zamiast reagować nie wiem jak,
      pisać skargi itp. po prostu udowodniła mu, że jest inaczej (swoją
      drogą miała na tych studiach różne perypetie z wykładowcami, ale to
      już niekoniecznie w temacie).
      Jak jest na Polibudach? Moja przyjaciółka często opowiadała jak wręcz
      mówią "Panowie". I co? Skończyła studia, robiła swoje.
      Wiesz jak trzeba reagować? Udowadnianiem, że można, że jest inaczej,
      a nie czczą gadką.
      Ja kończę studia zdominowane przez kobiety, jedna profesorka często
      krytykowała mężczyzn, oni to zlewali i tyle. Kobiety będą na gorszej
      pozycji, póki będą wierzyć, że na niej są.
      • dystansownik Re: O w mordę... 28.03.10, 23:13
        > Kobiety będą na gorszej
        > pozycji, póki będą wierzyć, że na niej są.

        Dokładnie. Ja dość często spotykam się z opinią niektórych kobiet, że w zawodach
        np. inżynierskich mają gorzej, twierdząc, że muszą się starać dwa razy bardziej
        i dwa razy ciężej pracować, żeby osiągnąć to co faceci.
        Może nawet mógłbym im częściowo przyznać rację, gdyby nie to, że jednocześnie
        znam przypadki kobiet, które ani razu na swoją płeć nie narzekały, a jako
        inżynierowie biją na głowę prawie wszystkich facetów.
        • justysialek Re: O w mordę... 28.03.10, 23:24
          Sam fakt, że kobieta musi cokolwiek udowadniać tylko dlatego, że
          jest kobietą - to już jest dyskryminacja!
          Walka z dyskryminacją/stereotypami (choćby poprzez narzekanie - co
          jest głośnym zwracaniem uwagi na problem) nie jest słabością.

          > Może nawet mógłbym im częściowo przyznać rację, gdyby nie to, że
          jednocześnie
          > znam przypadki kobiet, które ani razu na swoją płeć nie narzekały,
          a jako
          > inżynierowie biją na głowę prawie wszystkich facetów.

          Skoro były ponadprzeciętne, to nie musiały nic udowadniać - były po
          prostu lepsze i nie musiały sie wysilać, żeby takie być! Przed
          faktami nawet szownista musiał się ugiąć. One nie doznały
          dyskryminacji, więc i na nią nie narzekały.
          Dużo gorzej, gdy babka jest przeciętna - tak samo jak i 10 facetów
          dookoła - ale to ona musi sie zmagać z opinią, że się z racji płci
          nie nadaje do zawodu.
          • dystansownik Re: O w mordę... 28.03.10, 23:34
            > Sam fakt, że kobieta musi cokolwiek udowadniać tylko dlatego, że
            > jest kobietą - to już jest dyskryminacja!

            Ale właśnie chodzi o to, że w wielu przypadkach tak naprawdę nic nie musi
            udowadniać.

            > Walka z dyskryminacją/stereotypami (choćby poprzez narzekanie - co
            > jest głośnym zwracaniem uwagi na problem) nie jest słabością.

            Pod warunkiem, że ten problem rzeczywiście istnieje, a nie jest to sztuczne
            tworzenie problemu przez mówienie o jego istnieniu.

            > Dużo gorzej, gdy babka jest przeciętna - tak samo jak i 10 facetów
            > dookoła - ale to ona musi sie zmagać z opinią, że się z racji płci
            > nie nadaje do zawodu.

            Masz rację, ale to w rzeczywistości bywają marginalne przypadki. Gorzej, gdy
            mamy przeciętną kobietę i przeciętnych facetów, o różnicach miedzy nimi decydują
            mniej ważne szczegóły, a ona i tak będzie wszystko zwalać na to, że jest kobietą.
            Sam znam jeden taki przypadek. Kobieta do zawodu nie specjalnie się nadaje, bo
            po prostu nie ma motywacji, czy po prostu sprawia wrażenie jakby jej dany zawód
            nie interesował. Jednocześnie na każdym kroku narzeka na to, że ma gorzej, bo
            jest kobietą i wszędzie widzi dyskryminację z tego względu.
          • ritsuko Re: O w mordę... 28.03.10, 23:37
            A ja wspominałam jak u mnie sprawa się miała na studiach. Ja nic
            udowadniać w życiu nie musiałam, po prostu robiłam swoje (i praca i
            studia), nigdy nawet przez chwilę nie czułam się traktowana inaczej
            (poza weterynarzem raz w życiu, ale nevermind). Chciałabym, żeby ludzie
            patrzyli na mnie przez pryzmat wiedzy i zdolności, a nie macicy. Jakoś
            mi się udaje... Szczęście? Czy podejście?
      • panistrusia Re: O w mordę... 29.03.10, 10:50
        > Wiesz jak trzeba reagować? Udowadnianiem, że można, że jest
        inaczej,
        > a nie czczą gadką.

        No tak, niech gadają głupoty, niech obrażają - my zaciśnijmy zęby...

        A co jeśli kobieta jest średnią studentką i mimo najszczerszych chęci
        nic nie udowodni? Jej kolega, średni student, skończy szkołę
        bezstresowo, bez poczucia winy, że robi coś do czego nie został
        stworzony.
      • klarysa1111 Re: O w mordę... 29.03.10, 17:01
        Nie uważam, że trzeba to tolerować i udowadniać takim chamom. Trzeba
        reagować i pokazywać, że się na takie traktowanie godzimy.
    • justysialek Re: Dlaczego kobiety nie reagują na poniżanie? 28.03.10, 22:51
      Na moim wydziale większością były panie a i tak zdarzały się takie
      teksty. Raz nawet studentki złożyły oficjalną skargę na wykładowcę.
      Niestety prodziekan do spraw studenckich je olał! Szukały pomocy u
      wykładowczyń ale nie wiem, jak to sie skończyło.
      Nas na przykład jeden z wykładowców pytał czy wiemy, jak pachnie i
      smakuje sperma. Jednak to był prawdziwy psychol! Taką miał opinię
      wśród studentów i wykładowców. Oblał połowę grupy (jeszcze 3
      semestry sie niektórzy poprawiali) nawet bez rozpoczynania wojny.
      Nikt się nie zdobył na konfrontację z nim.
      • dystansownik Re: Dlaczego kobiety nie reagują na poniżanie? 28.03.10, 23:08
        > Oblał połowę grupy (jeszcze 3
        > semestry sie niektórzy poprawiali) nawet bez rozpoczynania wojny.
        > Nikt się nie zdobył na konfrontację z nim.

        To u mnie też był taki jeden. Tyle, że on nie miał nic do kobiet, tylko lubił
        sobie znaleźć od czasu do czasu jakiegoś "ulubieńca" z którego mógł się nabijać
        na wykładach i ćwiczeniach.
        Jego przedmiot oblało 2/3 osób. Niektórzy poprawiali przez kolejne 2 lata.
        Faceta i tak nikt by nie ruszył, bo nie dość, że profesor, to z takimi plecami,
        że rządził się jakby był co najmniej dziekanem. :P
        • ritsuko Re: Dlaczego kobiety nie reagują na poniżanie? 28.03.10, 23:43
          Ja miałam takiego, który po prostu oblewał, a pokazywał swoją wyższość
          wszystkim bez wyjątku, kto się nawinął. Ale kurczę, coś czuję, że
          jakbym zrobiła statystyki z 5 lat studiów kto jakiej płci oblewał, to
          kto wie co by wyszło ;)
    • eastern-strix ja reagowalam i moja kariera dobiegla konca... 29.03.10, 01:26
      ...zanim sie zaczela.

      musialam zaswiadczyc, ze nie bede sie ubiegac o doktorat na uniwerku tym i tym (jeden z wiekszych w PL)
      • sta-fraszka Re: ja reagowalam i moja kariera dobiegla konca.. 29.03.10, 02:14
        Przykro slyszec :(

        Ja nie reagowalam przez caly semestr a jednym z najsympatyczniejszych tekstow
        jakie uslyszalam, bylo, ze "moglam pojsc na pedagogike jak juz musze studiowac"
        i ze "nie mam co sie tak meczyc, do wojska nikt mnie nie wezmie".

        Nie protestowalam, bo z przedmiotem mialam problemy i latwo mi bylo udowodnic,
        ze niewiele wiem. Nie rozumialam, nie moglam zrozumiec a zaliczenie bylo za
        obecnosc na cwiczeniach i raporty z doswiadczen.

        Teraz gdy pracuje ze studentami jako cwiczeniowec (nomen omen, tego wlasnie
        przedmiotu, ktorego, jak sie okazalo, na tych ohydnych cwiczeniach jednak sie
        nauczylam ;)) zwracam uwage. Na dowcipy odniosnie plci ani w swoim kierunku ani
        w kierunku studentow (zarowno wprost jak i za plecami) nie pozwalam. Inna
        sprawa,ze mam to szczescie, ze pracuje na uniwersytecie na ktorym za takie
        dowcipy wylatuje sie z pracy.

        I mi sie wydaje, ze tak, jak ciezko jest reagowac "w gore", jak najbardziej
        trzeba "w poprzek" i "w dol" - do kolegow, podwladnych itp. W koncu skads
        przyklad idzie.
        No i reagowac, gdy ktos skarzy.
        Inaczej sie nie da.
    • kirkunia czasami reagują 29.03.10, 09:26
      Na zajęciach z makroekonomii w elytarnej szkole :) na sali ponad 20
      facetów i 6 kobiet. Wykładowca wykłada - jak to wykładowca - i co
      chwilę pyta: "Czy Panie zrozumiały?". Do momentu, kiedy
      potwierdziłam: "Panie zrozumiały. Niech Pan jeszcze Panom
      wytłumaczy". Człowiek był inteligentny, nauczył się...
    • madzioreck Re: Dlaczego kobiety nie reagują na poniżanie? 29.03.10, 17:13
      liliankaa77 napisała:

      > Jeden z przykładów: prowadziłam zajęcia wspólnie z drugim wykładowcą,
      > doktor ten w tonie także niby żartobliwym wyśmiewał umiejętności
      > zawodowe kobiet. Zanim zdążyłam zareagować, kobiety zaczęły się
      > uśmiechać i przytakiwać.

      Czyli poniżył i studentki, i Ciebie. A jak zareagowałaś? Bo zakładam, że w końcu
      zdążyłaś zareagować?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja