romans z profesorm

29.03.10, 08:55
Pisałam jakiś czas temu, pod nieco innym loginem, ze się przespałam z moim
profesorem.
Seks miał miejsce po sesji egzaminacyjnej.

Romans trwa, żyjemy blisko. Właściwie u niego pomieszkuje. Nie kryjemy się
także, w każdym innym miejscu niż na uczelni, z tym ze się spotykamy. Poza
uczelnia wiele osob związanych z uczelnią, studentów już nas widziało razem.

Najwyraźniej profesor się nie stresuje mniemanych konsekwencji, ale nie
dlatego pisze.
W dziwny sposób boję się go.
Jest inny, mam nieodparte wrażenie, wręcz graniczące z pewnością, ze on mną
próbuje manipulować (jest profesorem psychologii). Czuje, że z mojej strony to
nie miłość a pożądanie, nie fascynacja a ciekawość. Ja sama bardzo dobrze
wyczuwam innych i czuje, ze bardzo mocno go kręcę, lecz sek nie tkwi w tym, ze
ja go kręcę, tylko ze nie oddaje mu się w całości. Facet jest typem zdobywcy.
Prowadzi ze mną grę, którą ja zawsze prowadziłam z facetami. Grę która jest
raczej atrybutem kobiety.

Sama nie wiem co o tym myśleć. Kolejnym faktem jest, że igram z czasem. Bo to
kwestia czasu... jestem sceptyczna jednak on staje się mi coraz bardziej
bliski. Za bliski.
A gry koniec mi dobrze znany. Kiedy się oddam przestanę go kręcić.

Nie wiem czy jestem w stanie to skończyć, nigdy dotychczas nie czułam takiej
ciekawości, żaden człowiek mnie tak nie zaspokajał intelektualnie, żaden tak
nie rozumiał, z żadnym nie było mi tak dobrze.
Skończyć to dopóki jeszcze jako tako panuje nad sytuacją, czy poczekać na to
co przyniesie czas?
    • anwad Re: romans z profesorm 29.03.10, 09:18
      Mam nadzieję, że nie "studiujesz", nieuku, za publiczne pieniądze.
      • ritsuko A co do jasnej 29.03.10, 11:09
        ma fakt sypiania z kimkolwiek do jej zdolności czy nauki? Ciekawe bardzo... Przez 5 lat studiów to ona może mieć z nim zajęcia ze dwa razy
        • anwad Re: A co do jasnej 29.03.10, 11:24
          To, że inteligentna studentka nie wikła się w takie nieetyczne sytuacje. Student uniwersytetu uczący się za pieniądze podatników powinien coś sobą reprezentować. Profesor też nadaje się do wyrzucenia.
          • ritsuko Re: A co do jasnej 29.03.10, 11:28
            Znam przykłady na gorsze reprezentowanie... Student uczy się po to,
            żeby później rzetelnie wykonywać swoją pracę "dla dobra Narodu", ale
            jego prywatne życie to jego sprawa. A co ze studentami-dziećmi
            wykładowców? W takich sytuacjach często wręcz mają osoby bliższe
            trudniej, bo wykładowca nie chce być podejrzany o faworyzowanie
            kogokolwiek.
            • anwad Re: A co do jasnej 29.03.10, 11:33
              Otóż nie, bo uniwersytet to coś więcej niż zawodówka. Dziecko profesora nie powinno studiować na uczelni, na której wykłada rodzic - nie byłoby zbędnych nieporozumień.
          • pretensjaa Re: A co do jasnej 29.03.10, 11:30

            > To, że inteligentna studentka nie wikła się w takie nieetyczne sytuacje. Studen
            > t uniwersytetu uczący się za pieniądze podatników powinien coś sobą reprezentow
            > ać. Profesor też nadaje się do wyrzucenia.


            Ciekawa jestem bardzo, co ma tutaj do rzeczy inteligencja.

            A gdyby miało być tak jak piszesz, to zapewniam Cię, że trochę by się tych
            zwolnień kadry i wylotów studentów z uczelni uzbierało. ;)
            • anwad Re: A co do jasnej 29.03.10, 11:38
              Osoba inteligentna wie gdzie jak się zachować i posiada wyobraźnię - potrafi przewidzieć skutki swoich działań i dzięki temu dokonywać mądrych wyborów.
          • liza_s Re: A co do jasnej 29.03.10, 11:41
            To jest prawdziwa nieetyczna sytuacja, a nie prywatne życie erotyczne.
        • l3-na Re: A co do jasnej 29.03.10, 13:43
          ehhh taka kategoryzacja swiadczy o inteligencji kategoryzującego:) sypia z
          profesorem- glupia; nie sypia z profesorem- madra:)

          jak dla mnie dziecinada i schematyczność, synonimy niedojrzałych, tylko
          teoretycznie zjadających rozumy ludzi
          • anwad Re: A co do jasnej 29.03.10, 16:12
            Dziewucho, zastanów się nad sobą, swoim postępowaniem i tym, co wypisujesz. Twój
            poziom jest żenujący.
            • ritsuko Re: A co do jasnej 29.03.10, 18:24
              Twój niestety nie lepszy... To raczej Ty wypisując tu takie rzeczy
              dajesz sobie kiepskie świadectwo.
              • jane-bond007 Re: A co do jasnej 29.03.10, 19:08
                akurat postawę Anwada popieram... możliwe że mój poziom jest hmmm...
                znaczy że nie mam poziomu :)
                a tekst z tym studiowaniem za publiczne pieniądze uważam za b
                trafny
                • ritsuko Re: A co do jasnej 29.03.10, 19:29
                  Tyle tylko, że inteligencja, wiedza, bycie dobrym w tym co się robi
                  nijak się ma do jakiegokolwiek romansu! Nigdy nie miałam romansu z
                  profesorem i sama płaciłam za studia. I nie interesuje mnie, że ktoś
                  studiujący za pieniądze z moich podatków z kimś sypia czy trzyma
                  dziewictwo do śmierci. Powiem więcej. Twardy system wartości, brak
                  tolerancji i niezrozumienie wyborów innej drogi życia w dziedzinie
                  psychologii, zwłaszcza jeśli chciałaby pracować z pacjentami, mogą być
                  dużym problemem
              • anwad Re: A co do jasnej 29.03.10, 19:41
                Wybacz, ale jestem zwolenniczką twardego stawiania spraw. Romans z wykładowcą
                jest naganny moralnie. Jeśli tak nie uważasz, to jak myślisz, dlaczego zdarza
                się, że wykładowca traci pracę za romansowanie ze studentkami?
    • wicehrabia.julian Re: romans z profesorm 29.03.10, 10:20
      l3-na napisała:

      > Skończyć to dopóki jeszcze jako tako panuje nad sytuacją, czy poczekać na to
      > co przyniesie czas?

      moim zdaniem powinnaś wziąć tabletki na mitomanię
    • chaczaturjankomuzykant Re: romans z profesorm 29.03.10, 10:28
      Co to znaczy "oddać się w całości"? Pozwolić się zjeść?
      Facio pieprzy studentki a potem zostawia? A ty chcesz przedłużyć romans. I
      fajnie się bawicie.
    • kichigai_ushi Re: romans z profesorm 29.03.10, 10:29
      uuuuuuuuu
      niebezpiecznie stapasz.
      takie historie sie dobrze nie koncza....
    • izabellaz1 Re: romans z profesorm 29.03.10, 11:06
      Matko, wywód jak niczym wstęp do psychoanalizy!:D
      A to takie proste. Jak Ci pasuje to sobie tkwij w relacji. Jak Ci nie pasuje to
      ją zakończ.
      • l3-na Re: romans z profesorm 29.03.10, 13:47
        nic gdzie miejsce maja uczucia i mocne przeżycia, których konsekwencją są silne
        emocje, nie jest proste. Proste to może być teoretycznie, w oczach widza, ale
        nie dla osoby bezpośrednio przeżywającej.

        No ale jak na razie relacja mi się podoba, więc w niej pozostanę, boję się że
        zacznie mi się podobać za bardzo, po prostu.
        • kseniainc Re: romans z profesorm 29.03.10, 14:01
          bla,bla,bla-sama sobie zadajesz pytania i na nie odpowiadasz;-) po co był ten wątek?;-)
          • l3-na Re: romans z profesorm 29.03.10, 14:06
            slowo czytane, wlasne mozna analizowac wielokrotnie, przy czym mysli sa ulotne.
            Poczytałam, zastanowiłam się doszłam do wniosków:)
          • policjawkrainieczarow Re: romans z profesorm 29.03.10, 21:19
            kseniainc napisała:

            > bla,bla,bla-sama sobie zadajesz pytania i na nie odpowiadasz;-) po co był ten w
            > ątek?;-)

            pochwalić się chciala :)
            • kseniainc Re: romans z profesorm 29.03.10, 23:14
              najwidoczniej tak;-)
              Autorko wątku chcesz być mądrzejsza niż jesteś-jeszcze daleka droga przed Tobą, by być autorytetem;-) a usilnie chcesz przekonać do swych racji, przyznam że nieudolnie trochę;-) Wiesz , że dzwoni ALE W KTÓRYM KOŚCIELE?;-)
    • yggdrasill Re: romans z profesorm 29.03.10, 11:07
      Na mojej uczelni (publicznej- od razu mówię na wypadek, gdyby jakiś
      zakompleksiony patałach uznał za konieczne uściślić; tryb studiowania
      dzienny) powszechnie znany jest przypadek doktora, który dokonał
      rekrutacji dwóch żon w gronie swoich studentek. Facet cały czas
      wykłada, nikt sensacji nie robi.
      l3-na, zapewne wiesz, jakie są argumenty przemawiające za i przeciw
      zakończeniu tej znajomości. Pokrótce: jeśli skończysz ją teraz, nie
      dowiesz się, co by było gdyby. Z drugiej strony, mówiąc
      sentencjonalnie, im dalej w las, tym większy kwas- ciągnąc to,
      narażasz się na większe nieprzyjemności natury emocjonalnej i
      ewentualnie towarzyskiej. Nie sądzę, żeby ktokolwiek mógł udzielić Ci
      konkretnej rady.
      • l3-na Re: romans z profesorm 29.03.10, 13:59
        znajac mnie- podejme ryzyko i poczekam jak to sie rozwinie. Za dobrze mi jest by
        to zniszczyć. Jestem samolub, przynajmniej w tej kwestii. Z konsekwencji zdaję
        sobie sprawe. Nikt za moje czyny płacic nie bedzie, oprocz mnie, rzecz jasna:) A
        jak na razie pochwytam sobie chwile:)

    • pretensjaa Re: romans z profesorm 29.03.10, 11:16
      > A gry koniec mi dobrze znany. Kiedy się oddam przestanę go kręcić.

      Jeżeli tak czujesz, to tak będzie. Nie próbuj sobie wmawiać, że jest inaczej.
      Rozsądna rada- zakończ to teraz, jeżeli mu zależy, będzie próbował Cię zatrzymać
      - as simple as that. Jeśli nie, trudno, pocierpisz, ale będziesz mogła odejść z
      podniesioną głową.

      Wiem, że będzie Ci trudno, myślę, że niejedna z nas przechodziła podobne
      rozterki, niekoniecznie z profesorem psychologii, ale jakie to ma tak naprawdę
      znaczenie?
      • l3-na Re: romans z profesorm 29.03.10, 14:04
        > Jeżeli tak czujesz, to tak będzie. Nie próbuj sobie wmawiać, że jest inaczej.
        > Rozsądna rada- zakończ to teraz, jeżeli mu zależy, będzie próbował Cię zatrzyma
        > ć
        > - as simple as that.

        najśmieszniejsze jest to, że wiem, że takie rozwiązanie jest rozsądne. Jak
        napisałam powyżej jestem samolub, za dobrze mi z nim, czy przy nim. Postaram sie
        być twarda, hehe, ale nie zakończę tego, jak na razie. Czyli, że decyzje podjęłam:)
        Ale dzięki za rozsądną radę.




    • croyance Re: romans z profesorm 29.03.10, 11:42
      > Jest inny, mam nieodparte wrażenie, wręcz graniczące z pewnością,
      ze on mną
      > próbuje manipulować (jest profesorem psychologii).

      No ja Cie bardzo prosze, dlaczego ludzie nie maja najmniejszego
      pojecia o psychologii jako dyscyplinie i przypisuja psychologom
      jakies magiczne moce? Manipuluje, dobre :-D Moj maz jest profesorem
      psychologii, ja jestem psychologiem, i zapewniam Cie, ze nie mamy
      pojecia, jak manipulowac innymi ludzmi :-DDDDD
      • l3-na Re: romans z profesorm 29.03.10, 12:40
        dlaczego ludzie nie maja najmniejszego
        > pojecia o psychologii jako dyscyplinie i przypisuja psychologom
        > jakies magiczne moce

        ja psychologiem nie jestem, zaledwie psychologie studiuje, klinicysta takze nie
        mam zamiaru byc, ale dotychczas tj. w czasie studiowania dowiedziałam sie od
        wielu uznanych profesorów tejże dziedziny, ze psycholog ma pewna przewagę nad
        innym człowiekiem. Szczególnie nad tym który przychodzi do niego z problemem, a
        mianowicie potrafi odbierać jego slowa i kierowac jego zachowaniem. Wiedza i
        umiejętności które posiada psycholog, użyte w niewłaściwy sposób mogą być
        nazwane manipulowaniem. Poza tym, pod definicje manipulacji mozna podpiac
        kierowanie zachowaniem jako rodzaj swoistej manipulacji.

        jestem psychologiem, i zapewniam Cie, ze nie mamy
        > pojecia, jak manipulowac innymi ludzmi :-DDDDD

        jak napisalam w pierwszym poście, dobrze wyczuwam innych. "Wyczuwanie innych"-
        mam wrodzone, jednak manipulacji własnym zachowaniem, a przez to wpływ na
        zachowanie innych i manipulacji ich zachowaniem nauczyłam się na studiach i
        poprzez praktykę (dla uściśnienia psychologia to nie mój pierwszy kierunek):)))

        Poza tym absolutnie wszystko zależy od interpretacji, dla mnie manipulacją jest
        planowane wywołanie zmian w zachowaniu innych, z czego wynika, że manipulacją
        jest chociażby wychowanie dziecka.

        na zakończenie dodam, ze strach przed słowami, powszechnie wywołującymi wstręt
        tudzież oburzenie, nie przystoi psychologowi winnemu być otwartym umysłowo i
        rzetelniej interpretującym:)
        • croyance Re: romans z profesorm 29.03.10, 12:48
          Ale poza psychologia kliniczna sa jeszcze inne dyscypliny. Jaka
          przewage nad ludzmi ma miec psycholog spoleczny (czy, jak ja,
          miezykylturowy), ktory zajmuje sie tylko i wylacznie praca naukowa i
          nie jest ani klinicysta, ani praktykiem? Moj maz np. jest swietnym
          naukowcem, ale intuicji spolecznej nie ma za grosz (lekki Asperger),
          co nie ma znaczenia, bo generalnie ma obrabiac dane i zajmowac sie
          teoria. Moglabys sobie z nim porozmawiac o statystyce np.:-D
        • croyance Re: romans z profesorm 29.03.10, 13:05
          'na zakończenie dodam, ze strach przed słowami, powszechnie
          wywołującymi wstręt tudzież oburzenie, nie przystoi psychologowi
          winnemu być otwartym umysłowo i rzetelniej interpretującym:)'

          Wydaje mi sie, ze mylisz psychologa z psychoterapeuta.
          • l3-na Re: romans z profesorm 29.03.10, 13:40
            to co napisalas w poprzednim poscie jest faktem, jednak to Ty napisalas ze bajki
            opowiadam, ze psycholog i manipulacja to nie ten swiat (chodzi o kategoryzacje).
            Napisalas tak nie znajac specjalizacji (skoro twierdzisz, ze manipulacja to
            jednak w zależności od specjalizacji) "mego" profesora, bo o nim wówczas pisalam.

            Poza tym do specjalizacji od początku studiów psychologicznych- poczatkowo
            ogolnych, jednakowych dla roznych specjalizacji- to stosunkowo daleka droga. A
            odpowiedni odbior teorii, umiejetnosc zastasowania sie do niej i w konsekwencji
            wcielenia jej w zycie pozwola na manipulownie zachowaniem innych ludzi, przed
            rozpoczęciem praktyki.
            nieważne, ciagle mi ktos przerywa i trace watek
            • croyance Re: romans z profesorm 29.03.10, 14:08
              Dlatego nie obraz sie, ale ja - osoba z doswiadczeniem zawodowym -
              uwazam, ze fantazje na temat manipulacji psychologicznej to takie
              radosne rojenia studenta pierwszego roku. Mnie sie tez wydawalo, gdy
              zachlysnelam sie nowa dziedzina, ze normalnie wchodze w posiadanie
              jakiejs wiedzy tajemnej. Zycie potem weryfikuje te poglady - jesli
              wybierzesz prace na uczelni i zaczniesz jezdzic na konferencje, sama
              zobaczysz, jak to wyglada w praktyce.

              Pisalam nie o tym, ze manipulacja to w zaleznosci od specjalizacji :-
              D ale ze osoby ksztalcace sie na terapeutow wiecej musza zajac sie
              soba, same przejsc terapie, a to sprzyja pewnej samoswiadomosci i
              wiekszemu zrozumieniu mechanizmow problemow, z ktorymi zmagaja sie
              inni. Stereotypowo to im przypisywane sie rozne moce :-D, glownie
              przez osoby, ktore maja nadzieje, ze ktos jest wladny rozwiazac im
              ich problemy.

              Niektorzy marza sobie, ze np. terapeutyczna wiedza da im jakis
              wiekszy wglad w sprawy innych, i jakas nad nimi przewage: z jednej
              strony do pewnego stopnia jest tak, ze masz tej wiedzy wiecej,
              patrzysz na innych i np. widzisz, ze czyjs problem z ladowaniem sie w
              zle relacje polega na zaburzonym kontaktach z ojcem, ale z drugiej
              strony, nie wykracza to ponad to, a sama przyznasz, ze nie jest to
              wielka wiedza mogaca byc narzedziem wladzy.

              Rownie dobrze mozna powiedziec, ze manipuluja nami lekarze, bo
              wiedza, ze mam niedobor witaminy B raz na mnie spojrzawszy, a ja
              sobie nie zdaje z tego sprawy :-) Kazda profesja jest w posiadaniu
              informacji niedostepnych dla reszty, i nie ma w tym nic dziwnego, ze
              jako psycholog Ty wiesz rzeczy, ktorych nie wie kolega architekt (i
              vice versa).

              Nie jest tez tak, ze do specjalizacji daleka droga- ja od pierwszego
              roku studiowalam psychologie miedzykulturowa, i na klinicznej nie
              znam sie kompletnie.
              • l3-na Re: romans z profesorm 29.03.10, 21:06
                osoba z doswiadczeniem zawodowym

                ta argumentacje znam doskonale:) ja doswiadczenie ty nie coz ty mozesz
                wiedziec... niestety owa argumentacja idzie w parze z kategoryzacja i lekiem
                przed "wielkimi" slowami...

                fantazje na temat manipulacji psychologicznej to takie
                > radosne rojenia studenta pierwszego roku

                a ja uwazam, ze psycholog, oczywiscie pewnych specjalizacji, psychoterapeuta,
                terapeuta, itd wlasnie, a moze nawet przede wszytskim stara sie manipulować
                zachowaniem innych. Zazwyczaj powiązanie to jest z ukierunkowaniem w dobrą
                stronę jak chociażby wyjście z nałogu, co nie zmienia faktu, ze jest to
                ingerencja jednej osoby w życie drugiej.

                Mnie sie tez wydawalo, gdy
                > zachlysnelam sie nowa dziedzina, ze normalnie wchodze w posiadanie
                > jakiejs wiedzy tajemnej.

                ależ mi się nic nie wydaje:) nie schematyzuj:) wyroslam z rojen:) napisalam ze
                manipulacja dla mnie to ingerencja w zachowanie! I kto jak kto ale psycholog z
                pewnoscia ma podstawy do umiejętnej manipulacji innymi(w szerokim rozumieniu-
                mając na celu własną korzyść). Dlaczego?- to proste- przez całe studia uczy się
                o drugim człowieku, o jego zachowaniach poznaje je poprzez praktykę (niektóre
                specjalizacje) czy student jakiekolwiek innej dziedziny tak dogłębnie uczy sie o
                psychice człowieka? wątpię...

                Stereotypowo to im przypisywane sie rozne moce :-D,

                nie moce a umiejętności:) nie twierdze, że ów psychologowie czarują:))) jedynie,
                że posiadają większe umiejętności rozpoznania emocji, drugiego człowieka, a
                także potrafią lepiej kierować emocjami drugiego człowieka niżeli inni ludzie...
                oczywiście jeśli chce i są dobrymi psychologami. (nadal specjalizacje)

                Nie twierdze, że psycholog manipuluje z korzyścią dla siebie!, psycholog posiada
                wiedze. Stwierdziłam ze czuje, że "mój" profesor stara się mną manipulować. Nie
                twierdze przy tym, że manipulacja (w szerokim znaczeniu) u psychologa to
                codzienność, a jedynie, że psycholog jako osoba posiadająca większą wiedzę o
                człowieku niż pozostali, ma predyspozycje i wieksze możliwości do manipulowania
                innymi!

                > Rownie dobrze mozna powiedziec, ze manipuluja nami lekarze, bo
                > wiedza, ze mam niedobor witaminy B raz na mnie spojrzawszy, a ja
                > sobie nie zdaje z tego sprawy :-)

                absolutnie nie mozna powiedziec, ze w tym przypadku lekarz nami manipuluje, jego
                wiedza, a nasza niewiedza nie przyczyni sie do zmiany w naszym zachowaniu i
                nijak wpłynie na nasze emocje:)

                Nie chodzi o wiedze czy niewiedzę, a o ingerencje w czyjes zycie- celowa ingerencję!

                > Nie jest tez tak, ze do specjalizacji daleka droga- ja od pierwszego
                > roku studiowalam psychologie miedzykulturowa, i na klinicznej nie
                > znam sie kompletnie.

                no cóż na mojej uczelni, na studiach dziennych przed specjalizacja do czynienia
                miałam z psychologia ogólną.
        • froneczka Re: romans z profesorm 29.03.10, 18:37
          > jak napisalam w pierwszym poście, dobrze wyczuwam innych.
          "Wyczuwanie innych"-
          > mam wrodzone

          to się nazywa kobieca intuicja?


          manipulacji własnym zachowaniem, a przez to wpływ na
          > zachowanie innych i manipulacji ich zachowaniem nauczyłam się na
          studiach i
          > poprzez praktykę

          nie pisz tak bo mój uraz do psychologów pogłębia się z każdą chwilą.
          to nie jest normalne.
          • croyance Re: romans z profesorm 29.03.10, 19:43
            Spokojnie, my nie mamy pojecia, jak manipulowac. To mit, zastanawiajaco
            popularny, niestety *wzdycha*.
            A terapeuci, ktorzy maja takie tendencje, nie zostaliby dopuszczeni do
            wykonywania zawodu.
    • facettt kto tak powiedzial? 29.03.10, 14:06
      l3-na napisała:

      > Najwyraźniej profesor się nie stresuje mniemanych konsekwencji

      -a jakie by one mialy byc skoro juz jest po sesji?

      wszystko jest legalne.


      > Jest inny, mam nieodparte wrażenie, wręcz graniczące z pewnością, ze on mną
      > próbuje manipulować (jest profesorem psychologii).

      - wczesny etap paranoi ? (u ciebie ? :)

      lecz sek nie tkwi w tym, ze
      > ja go kręcę, tylko ze nie oddaje mu się w całości. Facet jest typem zdobywcy.
      > Prowadzi ze mną grę, którą ja zawsze prowadziłam z facetami. Grę która jest
      > raczej atrybutem kobiety.
      >
      > Sama nie wiem co o tym myśleć. Kolejnym faktem jest, że igram z czasem. Bo to
      > kwestia czasu... jestem sceptyczna jednak on staje się mi coraz bardziej
      > bliski. Za bliski.
      > A gry koniec mi dobrze znany. Kiedy się oddam przestanę go kręcić.

      - kto tak powiedzial?
      to durne domniemania.
    • blu_lagoon Re: romans z profesorm 29.03.10, 14:35
      ja go kręcę, tylko ze nie oddaje mu się w całości

      co masz na mysli? ze Cie jeszcze nie wy.ruchal? no to pisz tak, zeby
      naród rozumial
      • gr.een Re: romans z profesorm 29.03.10, 16:29
        blu_lagoon napisała:

        > ja go kręcę, tylko ze nie oddaje mu się w całości
        >
        > co masz na mysli? ze Cie jeszcze nie wy.ruchal? no to pisz tak, zeby
        > naród rozumial
        eee ale to już było, widać że niezbyt uważnie śledzisz losy autorki,
    • gr.een za dużo filmów 29.03.10, 16:27
      studentka się naoglądała, myli się niebezpieczny sex z pelikanem czy jak to tam
      leciało.
    • puma_z_gminy_biala Re: romans z profesorm 29.03.10, 16:35
      > Najwyraźniej profesor się nie stresuje mniemanych konsekwencji

      A co profesor na to że nie umiesz mówić po polsku?
    • ind-ja Re: romans z profesorm 29.03.10, 17:19
      w chowanego sie bawicie?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja