Jeśli facet nie ma dla mnie czasu...

01.04.10, 11:20
Dzieli nas ok 40km. On nie pracuje, studiuje zaocznie. Mieszka z mamą i ma 28 lat.

Widujemy się od ok roku ale średnio raz na miesiąc, może rzadziej. Parę razy
chciałam do niego jechać ale zawsze coś wtedy musi załatwić, zrobić, nie ma go.

Nie powiem bo codziennie rozmawiamy na gg, przez tel. Ale ja tęsknię, chcę się
częściej widywać.

Zapytałam go kiedyś dlaczego częściej nie może do mnie przyjeżdżać, to
powiedział mi, że i tak przyjeżdża częściej niż może :(

Ale co chwilę gdzieś z kolegami jeździ.

Czepiam się??
    • sobie.fajna Re: Jeśli facet nie ma dla mnie czasu... 01.04.10, 11:25
      proszę o usunięcie, napsałam na innym forum
    • cloclo80 Re: Jeśli facet nie ma dla mnie czasu... 01.04.10, 11:32
      Facet bez dochodu to zero i śmieć.
      Chcesz się zadawać z zerem i śmieciem?
    • sundry Re: Jeśli facet nie ma dla mnie czasu... 01.04.10, 11:37
      Nie nazwałabym kogoś, z kim widujesz się rzadziej niż raz na
      miesiąc, twoim facetem. Raczej dalszy kolega.
    • sobie.fajna Re: Jeśli facet nie ma dla mnie czasu... 01.04.10, 11:37
      ma rentę chorobową - miał raka.

      Co prawda naciągniętą mocno.
      • wicehrabia.julian Re: Jeśli facet nie ma dla mnie czasu... 08.04.10, 18:11
        sobie.fajna napisała:

        > ma rentę chorobową - miał raka.
        >
        > Co prawda naciągniętą mocno.

        jeśli wiesz coś o wyłudzeniu renty to poinformuj odpowiednie organy, bo grozi ci
        odpowiedzialność karna

        jeszcze jedno: widywanie się raz na miesiąc to nie związek
    • abrakadabra-0 Re: Jeśli facet nie ma dla mnie czasu... 01.04.10, 12:37
      Raz na miesiąc? Żartujesz? Ludzie mieszkający w róznych krajach
      widują się częściej! A Was dzieli zaledwie 40 km, czyli ok pół
      godziny drogi. Nie nazwałabym tego czegoś związkiem, a jedynie luźną
      znajomością korespondencyjną.
      • 83kimi Re: Jeśli facet nie ma dla mnie czasu... 01.04.10, 12:43
        40 km to żadna odległość, przecież z większym mieście są takie odległości
        pomiędzy różnymi częściami miasta. Jak już wcześniej inni napisali, to nie
        związek. A jedynie luźna znajomość, być może (tego nie napisałaś) ze spotkaniami
        na seks.
    • cafem Re: Jeśli facet nie ma dla mnie czasu... 01.04.10, 12:57
      Ma zone i z nia mieszka:)
    • varia1 Re: Jeśli facet nie ma dla mnie czasu... 01.04.10, 13:34
      no zauważ, ze po prostu jesteś dla niego mniej ważna niż koledzy, gdyby było inaczej, sam zabiegałby o spotkania z tobą

      odległość i inne przeszkody nie są ważne kiedy się kocha

      to unikanie twojego przyjazdu... dziwne, nie uważasz, na pewno mieszka z matką, nie z żoną czy dziewczyną? w ogóle kiedykolwiek byłaś u niego?
    • sobie.fajna Re: Jeśli facet nie ma dla mnie czasu... 01.04.10, 14:46
      moja przyjaciółka była.

      zresztą sam by się nie utrzymał, nie ma z czego ;)

      Wiem na 100% że mieszka z mamą.
      Mi nawet nie chodzi o to, żeby pojechać do niego do domu, ale gdzieś się razem
      wybrać, chociażby na spacer.
    • martta_k Re: Jeśli facet nie ma dla mnie czasu... 08.04.10, 17:41
      wcale się nie czepiasz i doskonale Cię rozumiem

      byłam w podobnym związku, a właściwie w identycznym
      zerwałam z nim po 1,5 roku bo stwierdziłam że zasługuję na kogoś kto chce ze mną
      spędzać czas a nie z kolegami

      z jego zachowania raczej wnioskuję, że NIE ZALEŻY MU NA TOBIE i traktuje Cię i
      znajomość z Tobą jako luźny związek a nie coś poważnego. Niestety i im szybciej
      to zakończysz tym lepiej dla Ciebie.
    • lolcia-olcia Re: Jeśli facet nie ma dla mnie czasu... 08.04.10, 18:53
      Ma Cię w dupie, daj sobie z nim spokój.
      • hrabia.barry.kent Re: Jeśli facet nie ma dla mnie czasu... 08.04.10, 20:36
        Ty to zaraz z grubej rury. Chlopak czasu nie ma...
        • lolcia-olcia Re: Jeśli facet nie ma dla mnie czasu... 08.04.10, 20:59
          haha krótko i na temat chciałeś napisać;p
    • sobie.fajna Re: Jeśli facet nie ma dla mnie czasu... 08.04.10, 20:54
      Dałam sobie spokój, nie kontaktuje się z nim. On natomiast próbuje się
      kontaktować. Najlepsze jest to, że on teraz uważa, że to ja mam winę w zepsuciu
      relacji bo się nie odzywam się :D
    • sobie.fajna Re: Jeśli facet nie ma dla mnie czasu... 08.04.10, 21:00
      aha, bo on nie rozumie, że ja nie będe jego panienką którą może manipulować.

      Zachowuje sie jakby nic się nie stało.

      macie jakiś pomysł, jak mu jasno to wytłumaczyć??
      • zawszezabulinka Re: Jeśli facet nie ma dla mnie czasu... 08.04.10, 21:08
        to jest kpina a nie facet. jesli tak wnioskowac dalej to na takiej rencie
        przyszlosciowo tez oboje sie nie utrzymacie gdyby cos teges (zakladajac rzecz
        jasna twoj zarobek)


        ja mieszkam w cz-wie a jezdzilam na slask do mojego exa (1,5 godz w jedna strone
        + autobus) srednio raz na tydzien - albo on do mnie

        i zgodze sie jak wyzej.szkoda ze rok zmarnowalas ale przynajmniej bedziesz
        wiedziec gdzie kopnac takiego faceta ;)
    • mahadeva Re: Jeśli facet nie ma dla mnie czasu... 09.04.10, 09:22
      dziewczyno, otworz oczy! dorosly bezrobotny imbecyl mieszkajacy z
      mamusia - zajety jakimis interesami z kolegami, bez kobiety - bo co
      to za zwiazek, 1 raz w miesiacu
    • ind-ja Re: Jeśli facet nie ma dla mnie czasu... 09.04.10, 09:49
      nie czepiasz sie,wyrwij chwasta.Zastanawia mnie dlaczego 28-letni mezczyzna
      studiujacy zaocznie,nie moze ruszyc dupy i popracowac 5 dni w tyg.Bo mu sie za
      1000 zeta nie oplaca?A potem skonczy studia i bedzie narzekal,ze nie ma zadnego
      doswiadczenia w pracy i nikt go nie chce zatrudnic.Ty zostaniesz jego zona i
      bedziesz go utrzymywac.
      Taki schemacik przyszedl mi do glowy.
      • sobie.fajna Re: Jeśli facet nie ma dla mnie czasu... 09.04.10, 10:44
        a jego schemacik jest taki ;)

        - nie może pracować bo studiuje - wg jego rozumowania ma dużo nauki - ale on się
        nie uczy w tygodniu za bardzo tylko dzień przed egzaminem, których i tak nie
        zalicza w terminie.
        - dodatkowo mama płaci mu za korepetycje - bo on nie daje rady z nawałem nauki :D
        - po studiach mama załatwi mu prace tam gdzie ona teraz pracuje.


        A tak poza tym to dziękuję za odpowiedzi - dodają mi sił :)
    • ilika Re: Jeśli facet nie ma dla mnie czasu... 09.04.10, 10:52
      Może czegoś się wstydzi i dlatego nie chce żebyś przyjeżdżała? Pogadaj z nim.
      Faceci czasem nie mają jakichś wielkich powodów przez które zachowują się tak a
      nie inaczej, czasem wystarczy zapytać czemu tak zachowań. jest. A jeśli chcesz
      bliżej poznać męską naturę to ostatnio dorwałam jeden, wydawałoby się
      głupkowaty, poradnik pt."Bądź damą, myśl jak facet" Steva Harvey'a i okazał się
      całkiem fajną książką tłumaczącą wiele męskich zachowań. Może Ci się przyda?!
      • sobie.fajna Re: Jeśli facet nie ma dla mnie czasu... 09.04.10, 11:50
        A jak jemu pasuje to się zaraz nie wstydzi?

    • esteraj Re: Jeśli facet nie ma dla mnie czasu... 09.04.10, 12:17
      Daj sobie z nim spokój. Spójrz na niego realnie. Teraz miga się od spotkań z
      Tobą i miga się od obowiązków.

      Nie daj się również, gdy będzie próbował zwalić na Ciebie winę o pogorszenie
      stosunków między wami.
      Jeśli uważa, że Ty wszystko zepsułaś, to niech sobie tak myśli. Najważniejsze,
      żebyś nie dała się sobą manipulować. Człowiek ma taką słabość, że nie lubi
      przyjmować na siebie odpowiedzialności.
    • shintzie Re: Jeśli facet nie ma dla mnie czasu... 09.04.10, 12:31
      Troszke podobnie było u mnie, tylko ze trwalo to 5 lat! 5 lat poszło
      w plecy... mieskzamy w tym samym miescie, a mimo to spotykalismy sie
      raz na 2 tyg moe rzadziej... i pewnie ze domyslalam sie ze spotyka
      sie z innymi, nieraz w domu znalazlam na to dowody... klapki na oczy
      zrobily swoje, zmarnowałam 5 lat na tego czlowieka... wszystko
      wyszlo calkiem niedawno, inna oszukiwal 7 lat :) smiac mi sie z tego
      chce ale... no wlasnie ale mial cos takiego w sobie... po pol roku
      milczenia , a wlasciwie po 4mies sie odezwal... nie wytrzymal,
      ozenil sie bo zostanie ojcem - jakas zapylił... hmm i co
      najciekawsze dzwoni codziennie... po co? nie wiem... ja go po prostu
      znienawidzilam... Dlatego sluzac dobra rada, kopnij go w tylek ,
      niech traktuje tak inne.. troche szacunku sie kazdej kobiecie
      nalezy :) pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja