Dodaj do ulubionych

Kiedy i czy mozna zapytac chlopaka ile zarabia?

01.04.10, 12:50
Zainspirwal mnie komentarz jednego z forumowiczow, oburzonego, ze
sie go o to calkiem "rozsadna" dziewczyna pytala.
Jesli sie poznaje partnera w czasach kiedy nie ma sie pracy (studia
czy szkola), to jakos naturalnie to przebiega, ale poznajemy
mezczyzn takze jako dorosle pracujace kobiety. Czy to wstyd zapytac?
Czy szlchetnie jest chodzic miesiacami z "kotem w worku" by po
czasie sie przekonac, ze poznalysmy dzieciaka, ktorego trzeba
bedzie utrzymywac? Dlaczego Polki nie maja wymagan w sferze
finansow partnerow? Boja sie posadzenia o materializm? Alez my im
na dloni pokazujemy nasze wdzieki, widza wszystko i na co dzien.
Skad my mamy wiedziec, ze ten to dobry material na meza i opiekuna
potomstwa?
Obserwuj wątek
    • facettt nigdy !!! 01.04.10, 13:01
      gdyz to i niemoralne i nieetyczne.

      natomiast mozesz sie zapytac - co robisz, w jakiej firmie pracujesz
      i wtedy wsrod znajomych latwo sie dowiedziec - ile ktos taki moze zarabiac.
    • sweet_pink Re: Kiedy i czy mozna zapytac chlopaka ile zarab 01.04.10, 14:09
      Ja w każdym byłym związku miałam ostre konflikty na tle finansów, różnce w
      zasobności podejściu itd. (nawet lekko zahaczyłam o zachowania przemocowe na tle
      pieniędzy, szanatażyki). Pieniądze są dla mnie jednym z fundamentów poczucia
      bezpieczeństwa. Mam w nosie kiedy można/wypada zapytać i co sobie ktoś o tym
      myśli. Ja nie umówię 4 randkę z facetem, o którym nadal nie wiem jakie ma
      podejście do pieniędzy, w jakiej grupie dochodowej się mieści i kredytami
      jakiego rzędu jest obciążony. I kropka.
      Obecny partner przeszedł taki wywiad, nie zarabiał wtedy wiele, ale przynajmniej
      wiedziałam na czym stoję i że związek z nim nie przekracza moich możliwości
      finansowych. Jakoś się nie oburzał.
      • kochanic.a.francuza Re: Kiedy i czy mozna zapytac chlopaka ile zarab 01.04.10, 15:10
        Bardzo rozsadne podejscie, szkoda, ze tak malo kobiet je ma.
        Przypomnialas mi mojego dawnego kochasia co to kiedys mi niemodne
        buty wypominal. Jak mu powiedzialam, ze modne sa drogie i sobie
        kupie jak mnie bedzie stac to mi wygarnal, ze moja mam ma pieniadze
        wiec mnie stac. Bylam w szoku, ze tak sie moja mamusia interesuje.
        Do dzis nic nie osiagnal, bo zawsze interesowal sie tylko kasa
        innych.Od tamtej pory unikam leni i nieudacznikow, szukajacych
        opiekunki, a nie kobiety.
        • sweet_pink Re: Kiedy i czy mozna zapytac chlopaka ile zarab 01.04.10, 21:51
          Nigdzie nie na pisałam, że wyskakuje ot na chama z pytaniem "To ile
          zarabiasz?"
          Może nie jestem subtelna, ale domyślanki/zgadywanki mnie nie bawią w
          relacjach między ludzkich..także w innych tematach np. jak stan cywilny
          pana. Do tego to czy i jak Pan potrafi rozmawiać o pieniądzach, czy
          jest podejrzliwy, czy w pytaniu z automatu odczytuje perfidne intencje
          mówi o nim więcej niż to jak spędza wakacje.
      • hrabia.barry.kent Re: Kiedy i czy mozna zapytac chlopaka ile zarab 01.04.10, 20:54
        >Ja nie umówię 4 randkę z facetem, o którym nadal nie wiem jakie ma
        > podejście do pieniędzy, w jakiej grupie dochodowej się mieści i kredytami
        > jakiego rzędu jest obciążony. I kropka.

        Podejscie panny lekkich obyczajow, nie ma sensu dalej tlumaczyc.
        Jak ktos ocenia ludzi po zasobnosci portfela i oczekuje sponsoringu to jest pustakiem. Pieniadze sa wazne, ale nie sa nr 1, nawet nie 2, a nawet nie 3.
        • sweet_pink Re: Kiedy i czy mozna zapytac chlopaka ile zarab 01.04.10, 21:44
          Jasne i to panny lekkich obyczajów najpodlejszego gatunku, bo 1300zł
          z wizją bezrobocia były odpowiednią "ceną". Nie ma jak sobie ulżyć i
          obrazić kogoś na poprawę humoru, prawda?

          Poczytaj sobie moje posty to odkryjesz, że jestem jedną z ostatnich
          osób na forum, która oczekuje sponsoringu, czy zysków finansowych ze
          związku. Obecnego partnera utrzymywałam 2,5 roku (zdobywa nowy zawód
          i rozkręca własną działalność), a po "wywiadzie" jasno było widać,
          że pieniędzy nie ma i długo mieć nie będzie.
          Uważam, że o pieniądzach się wstydzą rozmawiać Ci którzy mają do
          nich niezdrowe podejście. Ja się zwyczajnie nie bawię w kotka i
          myszkę czy gierki międzyludzkie. Wyobraź sobie, że jestem tak
          wyrachowana i bezczelna, że zanim zgodzę się na pierwsza randkę to
          się pytam (o ile nie mam tej informacji z innych, pewnych źródeł)
          czy pan jest wolny. No straszne! Może mam subtelność walca
          drogowego, ale przynajmniej nie płacze na forum, że "okazało się że
          on ma żonę, a ja się zakochałam", albo "trzy tygodnie do ślubu, a on
          mi oznajmił, że chce intercyzy" i nie wysłuchuje jak mnie forumowi
          panowie wytykają "kobieto gdzie miałaś oczy".
          Po lekturze tego forum chyba zacznę uważać, że dla faceta
          pieniądze to jakieś przedłużenie penisa, czy coś w ten deseń, bo lęk
          prezentowany przez forumowych panów przed tym że panie interesują
          się ich pieniędzmi jest chyba tak silny jak ten przed kastracją.



          • hrabia.barry.kent Re: Kiedy i czy mozna zapytac chlopaka ile zarab 01.04.10, 21:51
            kochana sweet_pink, po pierwsze nie pisalem o tobie a francuskiej kochance. To wyczytalem z jej postow.
            Pytanie czy dana osoba jest wolna jest dla mnie zrozumiale i normalne. W rozmowie o pieniadzach i planach na przyszlosc i widzeniu roznych kluczowych spraw tez nie widze nic zlego.
            Ale jest roznica mieszy nachalnym sprawdzaniu potrfela i dorabianiu sobie do tego filozofii od normalnego poznawania czlowieka.
            Tak jak pisali innych, poznajesz kogos, rozmawiasz, dowiadujesz sie o nim wszystkiego powoli. A francuska kochanica stawia sprawe tak ze kasa i tylko kasa, bo wszyscy to nieroby i debile. Nie wiem moze to srodowisko w ktorym sie obraca.
            Ja sobie sam daje rade doskonale a mimo to nachalne pytanie o kase odebralbym jako sygnal ze to zwykly szlauf i nagle przypomnialbym sobie ze musze cos jeszcze zalatwic i dowidzenia ;) Moze ja po prostu juz sie troche nauczylem paru spraw a pieniadze nie zaslaniaja mi calego swiata, chociaz sa potrzebne, pewnie, ale nie sa na miejscu 1
            Pozdrawiam
            • sweet_pink Re: Kiedy i czy mozna zapytac chlopaka ile zarab 01.04.10, 22:06
              No jak o francuskiej kochance jak pod moim postem i ze mnie cytatem?
              ! Hę? ;D

              Ja powiem tak, że ja najbardziej lubię w ludziach, jak nie dopatrują
              się w innych złych intencji, jak umieją ufać jak zamiast budować
              sobie w głowie na podstawie jednego pytania obraz osoby zastanowią
              się dlaczego spytała. Jak nie boją się otwierać i sami mają
              ciekawość drugiej osoby. Ty byś się wycofał, to tylko świadczy o tym
              jak mało w tobie dziecięcej wiary w ludzi...dziwi mnie często że
              ludziom nie jest szkoda tracić tej wiary. Czasem czuję się jak
              ostatnia szczera do bólu, w udawanym świecie aktorów w maskach.

              Co do pieniędzy to u mnie są bardzo wysoko. Ja po prostu kiedyś nie
              miałam co jeść, rwałam jabłka na dzikich działkach, robiłam zakupy
              za 10zł i cieszyłam się że na najbliższe kilka dni nie będę głodna
              bo będę mieć placki z jabłkami. Może jestem jak zwierze walczące o
              przetrwanie, ale minimum niezbędne do przetrwania jest serio na
              jednym z pierwszych miejsc mojej listy rzeczy ważnych.
              • hrabia.barry.kent Re: Kiedy i czy mozna zapytac chlopaka ile zarab 01.04.10, 22:11
                A dkad wiesz co ja bym zrobil, he?
                Nie wierze Ci ze mialas kiedys az takie klopoty. Gdyby tak bylo, wiedzialabys, ze pieniadze sa wazne, ale nie najwazniejsze, raz je masz, a za chwile wszystko sie wali i zostajesz na lodzie. I jak masz obok siebie kogos kto ma zasady i Cie kocha jaka jestes a nie twoja pensje to dacie rade. A jak jest dupkiem lecacym na kase to cie kopnie w tylek.
                Minimum niezbedne to przetrwania nie ma nic wspolnego z podejsciem kochanicy francuza ktora pokazuje sie od strony zwyklego latawca.
                • sweet_pink Re: Kiedy i czy mozna zapytac chlopaka ile zarab 01.04.10, 22:25
                  No przecież napisałeś co byś zrobił wypytywany no!
                  Cytat: "nachalne pytanie o kase odebralbym jako sygnal ze to zwykly
                  szlauf i nagle przypomnialbym sobie ze musze cos jeszcze zalatwic i
                  dowidzenia"

                  Co do mojej byłej trudnej sytuacji to wierzyć Ci nie każe, ani
                  udowadniać nie będę. Zauważ jeden fakt, że ja nie napisałam, że
                  pieniądze najważniejsze tylko, że cenię je wysoko zwłaszcza w
                  aspekcie posiadania tego życiowego minimum na chleb przysłowiowy.
                  Zresztą powiem Ci, że po swoich problemach międzyludzkich na tle
                  pieniędzy to i tak jestem zadowolona, że udało mi się wytworzyć w
                  sobie względnie nietoksyczną wobec nich postawę. Zresztą to jest w
                  sumie bardzo ciekawy temat, poznawanie tego co ktoś myśli o
                  pieniądzach i dlaczego akurat tak, albo to ze u niektórych podejście
                  do finansów jest odbiciem zupełnie innych problemów.
        • rokoko_style Re: Kiedy i czy mozna zapytac chlopaka ile zarab 01.04.10, 21:47
          no przecież wiadomo , że tak bedzie. Odezwali się oburzeni
          nieudacznicy. Bo tylko tacy mogą się o takie pytanie obrazić.
          Pytanie jest jak najbardziej na miejscu, ja oczywiście jestem
          zbyt "dobrze wychowana" żeby ludziom zaglądać w portfele (czytaj:
          nie mam odwagi zapytać), ale tak naprawdę chciałabym mieć o tym
          pojęcie, skoro się już spotykam z facetem. I nie dlatego, żeby mnie
          ktoś sponsorował, ale raczej dlatego, żeby nie musieć nikogo
          sponsorować. Co innego chodzenie na piwo czy kawe - bo na to go
          stac, a co innego wspólne mieszkanie itd. Na długą metę pieniądze
          bardzo się liczą. Przypomina mi sie wątek jaki tu się pojawił jakis
          czas temu, gdzie kobieta pisała, że żałuje, że nie wyszła "bogato"
          za mąż, bo teraz jest cięzko chora i mimo to musi pracować, bo w
          domu nie ma co jeść , bo mąż nie da rady wszystkiego pociągnąć.
          Oczywiscie mozecie mnie wyzwac itd., ale jedno wiem na pewno: że
          pieniądze nie mają znaczenia mozna usłyszec tylko od nierobów i
          nieudaczników.
          • hrabia.barry.kent Re: Kiedy i czy mozna zapytac chlopaka ile zarab 01.04.10, 21:56
            Nie wiem czemu twierdzisz ze oburzaj sie tylko nieudacznicy. A moze tacy ktorym forsa nie przyslania calego swiata? Moze tacy ktorzy sobie radza swietnie, i nie maja potrzeby zagladac innym do portfela?
            Troche ci sie udalo napisac z sensem. W powaznym stalym zwiazku jest to normalne ;) ALe w takim zwiazku poznajesz czlowieka i rozmawiacie o wielu waznych sprawach w tym o kasie. A jak robisz to na dzien dobry to masz latke puszczalskiej blachary. Kumasz roznice?
            Nie ma nic zlego w rozmowie o pieniadzach i innych kluczowych sprawach, ale nie na poczatek. I nie na drugiej randce.
    • jamesonwhiskey Re: Kiedy i czy mozna zapytac chlopaka ile zarab 01.04.10, 14:13
      > Alez my im
      > na dloni pokazujemy nasze wdzieki, widza wszystko i na co dzien.

      twoje przebrzmiale wdzieki ledwo wystarcza na niezbyt durze zainteresowanie

      > bedzie utrzymywac? Dlaczego Polki nie maja wymagan w sferze
      > finansow partnerow?


      slonko, zenbys miala wymagania finansowe ty bys musiala miec ciagle
      20 lat no i do tego zajebioscie wygladac
      ewentualnie nie pierdolic cale dnie za uchem jak to matka polka ma w zwyczaju
    • abrakadabra-0 Re: Kiedy i czy mozna zapytac chlopaka ile zarab 01.04.10, 14:38
      Po przeczytaniu wątku o podziale pieniedzy w związku stwierdzam, co
      następuje: Pytać o zarobki należy od razu, na pierwszym spotkaniu
      ażeby -> uniknąć straty czasu, jeśliby się przypadkiem okazało, że
      kandydat na partnera zarabia znacząco więcej/mniej -> żeby móc w
      przyszłości dzielić się wydatkami dokładnie po połowie. Należy
      określić kryterium dochodowe, według którego dobierać sobie
      partnerów.
    • joasiek75 Re: Kiedy i czy mozna zapytac chlopaka ile zarab 01.04.10, 15:09
      Sorki, ale ja sie żadnego nie pytałam ile zarabia.

      Jeśli facet przyjedzie na randkę najnowszym mercedesem,BMV oder Volvo to na 1
      randce się skończy, nie chciałbym czuć się jak kopciuszek ;)
      Jęsli będzie to Rolsroys to wogóle nie wsiadam :)

      Na takie kąski lecą 20 latki bez własnych dochodów ;)
    • takajatysia Re: Kiedy i czy mozna zapytac chlopaka ile zarab 01.04.10, 15:25
      zaraz zaraz, przecie to mój temat był o tych zarobkach.

      Na początku słysząc takie pytanie można się obawiać interesowności
      (choć ja na ten przykład nie znam ani jednej osoby, o której mogłabym
      powiedzieć że dobiera partnera głównie po zawartości portfela).

      Ale jak się relacja zacieśnia to chyba normalne, że takich rzeczy się
      człowiek dowiaduje. Tak jak numeru buta, ulubionego jedzenia etc...
    • kora3 Nie ypada pytac o zarobki - zresztą po co?:) 01.04.10, 15:30
      ]kochanic.a.francuza napisała:

      Czy to wstyd zapytac?
      > Czy szlchetnie jest chodzic miesiacami z "kotem w worku" by po
      > czasie sie przekonac, ze poznalysmy dzieciaka, ktorego trzeba
      > bedzie utrzymywac? Dlaczego Polki nie maja wymagan w sferze
      > finansow partnerow?


      Skąd przypuszczenie, ze nie mają ?:) Naturalnie, moze sa takie,
      które nie mają, ale inne mają i sie wyrównuje. :)

      Wstyd zapytać? nopowiem ci tak: kulturalni ludzie nie pytają innych
      o takie rzeczy, nawet bliskich osób. jedynie wówczas mozna na temat
      cudzych finansow gadac, gdy rozmowę zaczyna osoba, której owe
      finanse dotyczą. Ja mam takie zasady i tyle.

      Natomiast to, o zcym piszesz wydaje mi się wybacz, irracjonalne. Mam
      na mysli fragment o kocie w worku i to miesiącami :)
      no to trzeba być jakąś naprawde inteligentn a inaczej, zeby się nie
      zorientowac w sytuacji finansowej faceta i musiec pytać, przy
      normalnym spitykaniu się, a nie np. netowej "znajomosci".

      Przecież u licha zwykle dosc szybko dowiadujesz sie o facecie kim
      jest z zawodu i gdzie pracuje nie? to jakiś obraz daje. Widzisz
      ajkim autem jeździ, jak mieszka, jakie ma hobby, gdzie jada, jak sie
      ubiera, jak pachnie w końcu :) - to daje pełen obraz z reguły w
      temacie mozliwosci finansowych i pytania sa zbedne.


      Boja sie posadzenia o materializm?

      a moze o brak kultury?:)

      Alez my im
      > na dloni pokazujemy nasze wdzieki, widza wszystko i na co dzien.
      > Skad my mamy wiedziec, ze ten to dobry material na meza i opiekuna
      > potomstwa?


      A to ci ciekawe, bo ja meza miec juz nie chce, potomstwa tudzież, a
      mimo to status społeczny i materialny takze, poza innymi kryteriami,
      jest dla mnie wazny.
      • kochanic.a.francuza Re: Nie ypada pytac o zarobki - zresztą po co?:) 01.04.10, 15:53
        Znalam takiego co jezdzil luksusowym samochodem i jadal tylko w
        dobrych lokalach, a po jakims czasie prosil o pozyczki. Ludzie z
        kompleksami jada do Anglii, za wszystko co maja kupia samochod i
        chiuchy i chocby i mieszkanie, ale dochodow juz nie ma.
        Z drugiej strony sa ludzie o ustabilizowanych, wysokich dochodach,
        ktorzy chadza w starych dzinsach i jezdza skromnym samochodem bo
        taka maja filozofie zycia, lubia nature, nie chca epatowac
        bogactwem, cokolwiek. I tu szczera rozmowa o pieniadzach daje
        rozeznanie, jakie czlowiek ma podejszcie do pieniedzy i ich
        wydawania.
        • kora3 spodziewałam się takiego pytania :) 01.04.10, 19:14
          anwad napisała:
          >
          > Czy to oznacza, że gdyby Twój facet stracił pracę lub
          zbankrutował, to byś go r
          > zuciła?


          i oczywiscie padło:) to jest zawsze sztandarowe pytanie, a czasem
          stwierdzenie hohi, gdy kobieta się przyzna, ze nie chciałaby
          utrzymywac faceta, ani klepac razem słodkiej biedy np. :)
          Cikolwiek bowiem sie nie mysli, WYPADA powiedzieć, ze pieniadze dla
          nasnic nie znacza, a jak się kocha to się samej haruje na
          ukochanego :)

          Miła Anwad - gdyby mój facet stracił prace, w co watpię bardzo, ale
          poteoteryzujmy :), to znalazłby inna, albo sama by go znalazła ) -
          jak ta, w której jest. Poza tym ta praca, nie ejst jedynym xródlem
          jego dochodu. Znam dokładnie jego życiorys i wuem,ze jest osobą b.
          pracowitą i zaradną oraz posiada zawoowy potencjał. I to jest to, co
          cenię sobie w ludziach ohgólnie, a u mojego partnera stanowi to
          kryterium: facey dla mnie musi miec ambicje zawodowe, dobry zawód i
          byc pracowity. Z takimi cechami, nawet jesli człowiek ma jakis
          problem w pracy, to zwykle zmienia ja na lepszą :)
          • anwad Re: spodziewałam się takiego pytania :) 01.04.10, 19:26
            Nie zrozumiałaś mnie. Myślisz tak stereotypowo... Nie napisałam nigdzie tego, co
            Ty napisałaś, nie widzę nic złego w Twoich oczekiwaniach. Interesuje mnie
            natomiast zawsze u osoby, która wyraźnie podkreśla, że bardzo ważny jest dla
            niej wysoki status materialny, czy to jest to, co kocha najbardziej.

            Poteoretyzujmy - traci wszystko i zaczyna cierpieć na jakąś chorobę, która mu
            uniemożliwia pracę. Co wtedy?

            Jeżeli nie chcesz na to pytanie odpowiadać, to nie nalegam.
            • kora3 Re: spodziewałam się takiego pytania :) 01.04.10, 20:42
              anwad napisała:
              Interesuje mnie
              > natomiast zawsze u osoby, która wyraźnie podkreśla, że bardzo
              ważny jest dla
              > niej wysoki status materialny, czy to jest to, co kocha
              najbardziej.


              Wiesz to raczej Ty myslesz stereotypowo, wnosze z tego co napisałas.
              Nie wiem jak sobie to wyobrazasz:) ze osoba, dla ktorej takie coś
              jest wazne, jak status materialny i spoleczny wybiera kogoś kto ma
              najwyzszy :) bez zadnych innych kryteriów i uczuć?:)
              Jednym z kolejnych moich kryteriów jest, zeby facet był wykształcony
              oraz zeby umiał się zachowac - teraz dla odmiany uznasz, ze
              interesujące, czy ktos TO kocha najbardziej?:) Czy też to sa tzw.
              dobre kryteria, takie, które mozna bez wstydu wymienic, bo są ok ?:)
              No, dla mnie to wazne, facet musi mi imponowac intelekualnie, wiec
              romantycy po zawodówce :) odpadają , sorry.
              Ale ja nigdy nie szukalam faceta, nigdy nie korzystałam z zadnych
              portali tego typu itd. wiec u mnie wybór wyglada inaczej niż
              rankingg portfeli,czy dyplomów uczelni. Po prostu poznakę kogoś i mi
              sie podoba, jesli przekonuje się, ze spelnia moje kryteria, ok, ale
              jesli nie zaiskrzy, to tez ok - mozemy byc kolegami.
              >
              > Poteoretyzujmy - traci wszystko i zaczyna cierpieć na jakąś
              chorobę, która mu
              > uniemożliwia pracę. Co wtedy?


              Spokojnie, odpowiadam.
              Nie mozliwe jest, ze traci wszystko. To po pierwsze. Musiałby wpasc
              w szpiny hazardu, a gdyby tak było to zauwazyłabym wczesniej. Wiem,
              chodzi co o hopotetyczną sytuacje) ale no trudno sobie wyobrazic, ze
              ktoś przetraca nagle wszystko: oszczednosci, nieruchomości itede. W
              kazdym razie nie mj facet - jest to gosc rozsadny.
              Co natomiast do nie daj Boze choroby, kazdego moze spotkań niestety.
              Ale gdyby się tak stało mój facet mialby niezła emeryture, która
              pozwalałaby na moze nie jakies Bóg wie co, ale na zycie na normalnym
              poziomie. poza tym jest dosc wysoko ubezpieczony.
              Nie, nie zostawilabym go, gdyby zachorowal, jesli o to chcialas
              zapytac, a jesli zostalby hazardzistą co wykluczam - tak, o ile nie
              chciałby się leczyc.
              mam nadzieję ze udzieliłam wyczerpujacej odpowiedzi?:)
              • sweet_pink Re: spodziewałam się takiego pytania :) 02.04.10, 00:36
                Ja powiem tyle, że nikt kto nie przeszedł z partnerem ciężkiej
                choroby/groźnego wypadku nie powinien zakładać jak to będzie
                wyglądać. Tego sobie wyobrazić nie można. Zazwyczaj też nie wie się
                jak w takiej sytuacji topnieją pieniądze, jakie komplikacje w
                psychice kochanej osoby powoduje ta sytuacja, a samemu na ile lat
                posiada zapas cierpliwości.


                • kora3 z całą pewnoscia masz rację 02.04.10, 01:00
                  i dlatego podkreslila,, ze rozmawiam hipotetycznie, skoro anwad
                  pyta. Z tym, ze o ile ona nie ma takich doswiadczeń, a mam szczera
                  nadzieje, ze niema, to TEZ jako żywo nie wie, jak ona zachowałaby
                  sie w podobnej sytuacji. Mało tego: naet gdy mamy oswiadczenie, to
                  tylko w kjonkretnym czasie i miejscu. I nadal nie wiemy, jak byśmy
                  sie zachowali w innych realiach.

                  Co do psychiki osoby bliskiej i problemów z nia, niestty mam
                  doswiadczenie, którego wolalabym, zupełnie szczerze nie mieć.
                  Mój eksmąż jest schozofrenikiem. Był nim kiey się pobietalismy, ale
                  nie powieział o tym. Był zresztą przekonany, ze jest zdrowy, tylko
                  natchniony. znacznie przed nazzm ślubem, ba poznaniem się przestal
                  się leczyc (chorobe stwerdzono u niego w szkole sredniej).
                  Wiedziałam tule, ze po maturze pracował, a na studia poszedł po 3
                  latach. Ale okazało się znacznie później, ze o było kłamstwo. Nie
                  pracował wówczas, po prostu sieleczył i przygotowywał do egzaminów
                  na studia. Nie przyszło mi do glowy sprawdazć. Jakaś tam praca w tej
                  przerwie edukacyjnej, ti był jakiś epizod przecież.
                  Po pewnym czasie jego zachowanie stawałosie coraz bardziej dziwne i
                  irracjinalne, ale nie chciał porozmawiac z terapeuta, twierdził,z e
                  wmawiam mu chorobe psychiczną.
                  Po pewnym zcasie stało sie to nie do wytzrymania. Nie chcia sie
                  jdnak wyprowadzic z mojego meiszkania, a ja nie mialam dslownie sil,
                  zeby go sama wyprowadzić. Jego rozdina twierdzila, ze nic sie nie
                  dzieje. Jak pewnego dnai wsciekły wyszedł zmienilam zamki. z całą
                  stanowczoscią nie chciałam już jego powrotu. Naturalnie pozwoiłam mu
                  zabrac jego rzeczy. Wnisłam o rozwód. Nie chciał sie zgodzic, bo
                  jest katolikiem, ale w końcu sie udało. Rozwiedlismy się. Kilka lat
                  temu on wniósl do Kurii o stwierdzenie niewaznosci naszego
                  amzłenstwa. W tarkcie okazało się,ze jest chory i był zanum się
                  pobralismy.
                  Nie wiem, jak zareagwalabym na informację ze jest chory przed
                  slubem. Na slubach mi nie zalezalo, tylko jemu zreszta. wiec pewnie
                  miałabym powód inny niż własne przrkonania, by go nie brac. ale mzoe
                  chciałabym z nim byc, normallnie , czyli jak dla mnie bez slubów
                  mimo to? Albo kategorycznie nie? Kto wie? To było pona 10 lat temu,
                  inny czas, inne realia, inne mje myslenie. A gdyby wrócił do
                  leczenia i przyznal się w czasie małzeńtwa? Tez nie wiem. dzis ten
                  człowiek jest mi obojetny, wiec mysle,ze tym bardziej chciałabym
                  wówczas rozstania, ale jak napreawde byłoby? Nikt nie wie, ja tez.
    • kochanic.a.francuza Re: Kiedy i czy mozna zapytac chlopaka ile zarab 01.04.10, 15:30
      Ludzie!
      Ja sie nie pytam co ja mam zrobic, bo ja juz mam to za soba.
      Pytanie ma spowodowac burze mozgow kobiecych. I nie mowie, ze duze
      zarobki sa kryterium, rownie wielkim problemem moze byc sposob ich
      wydawania (hazard lub na odwrot chorobliwe oszczedzanie), lub zbyt
      duze zarobki. Brak takich rozmow w narzeczenstwie jest jak brak
      seksu przed slubem. Potem laza takie nieszczesliwe, niedobrane
      pary, bo im nikt nie wyjasnil na co maja zwracac uwage przy wyborze
      partnera. I ze seks czy pieniadze to nie wstyd a realia.
      W ogole w Polsce podejscie do zwiaku malzenskiego jest niedojrzale,
      zbyt romantyczne, dziecece, wrecz. A przeciez malzenstwo to
      najpierw zwiazek ekonomiczny, bo najpierw trzeba gdzies mieszkac i
      cos jesc. U nas jest na odwrot: napierw romantyzm, seks, dziecko a
      potem "gdzie mozna wynajac mieszkanie za 100 zl?" Malo kto wtlacza
      chlopcom do glow, ze beda glawa rodziny, ze maja byc silni i
      pracowici. Potem nie potrafi taki pracowac, kobieta do roboty na 3
      etaty, dzieci z kluczem na szyi, maz upodlony "pracami domowymi",
      do ktorych, szczerze sobie powiedzmy, nie nadaja sie.
      • kora3 Prowokujesz na calego :) 01.04.10, 19:40
        nie mam za złe, poruszasz fajne tematy, ale teraz tym postem
        przegiełas i prowokacja wyszła na jw:)
        Ale ozyjmijmy, ze mwisz na serio :) To ja niby na serio zapytam: do
        jakich to prac domwych mezczyzna jako taki się nie nada? Przychodzi
        mi do głowy tylko... karmienie dziecięcia piersią. :)

        Po drugie: nie wszystkie kobiety pracuja dlatego, ze ich meżczyxni
        nie zarabiaja dostatecznie duzo:) sa wyobraź sobie baki pracujace,
        bo lubią swa pracę. Tak było z moja babcią juz niezyjącą niestety-
        pracowac nie musiała, dziadek był sztugarem na kopalni. Ale kochała
        swój zawód - byla pielęgniarka, wiec chciala pracowac, w porównaniu
        z dziadkiem (też już zmarł:( ) zarabiała grosze, doslownie.
        Bardzo podobnie było z moja mamą i jej jedną siostrą: obie chciały
        się uczyć i pracowac w zawodach, które wybrały. Obie też mogły
        pozwolic sobie na to, eby nie pracowac, bo ich mezowie dobrze
        zarabiali, ale nie po to się kobitki uczyły 4 lata w liceum i 5 na
        studiach, zeby siedzieć potem w domu. Tym bardziej, ze wybraly
        zawody swoje z pasji. trzecia siostra mijej mamy skończyła edukacje
        na maturze, szybko sie zakochała i wyszła za mąz młodziutko, nie
        pracowała. Wiosło się jej dobrze, ale choc jest naprawde malutko
        starsza od mojej mamy w rozmowie sprawia wrazenie, ze jest
        staruszką:( Całe je zycie kreciło się wokół sprzątania, gotowania i
        czekania z obiadem na meza. Tearz w wieku emerytalnym dla kobiet
        nie ma zadnych wspomnień, znajomych, za bardzo niczym sie nie
        interesuje, choc zjeździła z mezem kawał swoata. sama mówi, ze
        załuje, ze nie pracowala.
        Ja i moja siostar tez wybrałysmy sobie zawody, które lubimy. Siostra
        jest teraz na wychowawczym. Ma roczne dziecko, do pracy chcialaby
        wracac gdzies za pół roku. teraz korzysta z czasu, robi
        podyplomówkę.
        Praca zawsze yla dla nas w rodzinie wazna. Moze dlatego, ze jesteśmy
        z pochodzenia Ślazakami (no poza moim tatkiem:) - pochodzi z innego
        regionu Polski). ja na studiach też dorabiałam: korki, stanie za
        barem w wakacje, kelnrowanie na weselach - matka kolegi prowadziła
        firmę taką obsługującą wesela. Poza tym miałam stypkę. Tak naprawde
        mogłabym nie dorabiac, ale nie wyobrazałam sobie, żeby nie, skoro
        mogę. To samo moja siostra.
    • jusiakr Re: Kiedy i czy mozna zapytac chlopaka ile zarab 01.04.10, 16:22
      właśnie zdałam sobie sprawę, że z nowopoznanymi facetami umawiałam
      się za czasów studenckich, a wtedy skala finansowa była trochę inna.
      Nie spytałabym na pierwszej randce, bo chyba też nie chciałabym
      zostać o to zapytana. Nie czułabym się pewnie mówiąc osobie, której
      nie znam, ile zarabiam. Wydaje mi się, że jak związek się rozwija,
      zdobywa się zaufanie, to wtedy człowiek się dowiaduje ile druga
      osoba zarabia i jakie ma podejście do kasy (skąpiec, rozrzutny,
      normalny)
    • mahadeva Re: Kiedy i czy mozna zapytac chlopaka ile zarab 01.04.10, 18:24
      dla mnie oczywistym jest, ze jesli aspirujemy do bycia kulturalna i
      cywilizowana osoba, to nie nalezy pytac - to jest niegrzeczne i
      bardzo zle swiadczy o pytajacej osobie - a zreszta nie wiadomo,
      czymu ma sluzyc - ocenie kandydata po wysokosci zarobkow?
      poza tym - pytanie to jest bez sensu - poznajemy faceta, to
      dowiadujemy sie, jakie ma wyksztalcenie, gdzie pracuje - nawet bez
      specjalnych pytan - po tym mozemy ocenic, ile zarabia, w
      przyblizeniu oczywiscie, ale pare tysiecy w ta czy w tamta nie ma
      znaczenia - to juz tak szczerze mowie - poza tym mozna to
      wywnioskowac po tym jak zyje - trzeba byc slepa debilka, zeby nie
      umiec tego ocenic - pochlebia mi ten watek :)
        • kwiat_bzu Re: Kiedy i czy mozna zapytac chlopaka ile zarab 01.04.10, 21:24
          Facet poważny, poważnie podchodzi do spraw pieniędzy, doświadczone kobiety zdają
          sobie sprawę, że nie należy własnego potomstwa skazywać na ojca lenia i
          bujającego w obłokach, facet na poziomie myśli wcześnie jak utrzyma rodzinę gdy
          np. zona będzie wychowywała dzieci, znajomi których znam i we wczesnej młodości
          żyli w kiepskich materialnie rodzinach sami widzą że mają ojca frajera i
          obiboka, chyba że jest to wypadek losowy, ale jakoś tak się składa ze
          biedniejsze rodziny często mają ojca rodziny z dwiema lewymi rączkami do roboty,
          w sklepie widzę nieraz jak zona musi wziąć paragon na 5 zl i pokazać mezowi,
          czy dzieci z takich rodzin maja godny start ?
      • michal_0000 Re: Brakuje mi tu jednej opcji 05.04.10, 13:41
        rzeka.chaosu napisała:
        > Ja mojego nigdy nie pytałam, ale wiem :D
        > Sam mówi :D I ja jemu też sama. Ale nie wiem czy to się liczy do
        > tego wątku, bo
        > my sie już dlugo znamy ;]

        No w wieloletnim związku może tak się to dziać. Ale na boga, nie w okresie
        "randkowania", bo facet ucieknie gdzie pieprz rośnie.
    • michal_0000 Pytanie zupełnie nie na miejscu 02.04.10, 14:54
      Pytanie takie jest zupełnie nie na miejscu. Sugeruje że osoba pytająca jest
      zainteresowana nie mną, tylko grubością mojego portfela.

      Gdyby dziewczyna zapytała mnie w ciągu kilku pierwszych randek o to ile
      zarabiam, to chyba uciekał bym gdzie pieprz rośnie.

      A gdyby zapytała po jakimś dłuższym czasie związku, to może bym nie uciekł, ale
      z uśmiechem odpowiedział bym że zarabiam tyle, że wystarcza mi na życie na
      przyzwoitym poziomie bez odmawiania sobie czegokolwiek, różne przyjemności (w
      tym wspólne) i odłożenie co nieco oszczędności. Na pewno nie podał bym kwoty, bo
      to - z całym szacunkiem - moja sprawa.

      Poza tym jak ktoś słusznie już zauważył - po pewnym czasie znajomości dziewczyna
      dowie się przecież w jakiej firmie i na jakim stanowisku pracuję, więc
      inteligentna osoba jest w stanie wydedukować z tego mniej więcej wysokość
      zarobków, a przynajmniej prawdopodobny przedział.
      • e-aires Re: Pytanie zupełnie nie na miejscu 05.04.10, 16:09
        Mnie się wydaje, że jak ludzie są zakochani i naprawdę siebie
        szanują, to jakoś wszystko się układa, czy mają tą
        przysłowiową "kasę" czy nie mają. Jestem realistką, ale też wiem, że
        w życiu różnie bywa, z "kasą" też.
        Pytanie o zarobki jak najbardziej nie na miejscu, bez klasy.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka