Problem z sasiadką

01.04.10, 18:19
Mam następujacy problem z sasiadką:
Jak tylko się wprowadzilismy wszystko jej nie pasuje. Ale po kolei:
Najpierw nie pasował jej hałas w niedziele, my mielismy
wykończeniówke w domu i rzeczywiście może przez godzine lub 2 było
troche głośniej, przyszla i zwróciła uwagę, że ona chce odpoczywac i
jej strasznie hałas przeszkadza. W sumie rozumiem , ale wiadomo
takie rzeczy nie trwaja wiecznie i ja bym sie zastanowila czy
zwracac uwage.
Potem, dokładnie w dzien przeprowadzki zwraca mi uwage, że samochod
ekipy remontowej nie powinien stac 50 m od jej posesji, bo jej sie
droga popsuje, ok. chłopaki przestawili. Za nie długi czas
przyjechali do nas znajomi i postawili auta w odleglosci 60 m od jej
domu, tez nie pasowało (zaczela robic zdjecia). Obok nas jest
problem z parkowaniem bo generalnie to jest polna droga. Ok. nic sie
nie odezwalam, ale od tej pory przestalam sie klaniac. Od tej pory
jej dzieci patrza na nas jak na najwiekszych wrogów, o "dzień
dobry " juz nie wspomne. Regularnie nawiedza nas straz gminna, że
samochód stoi na poboczu i przeszkadza, byl robiony plot wiec
generalnie jest to plac budowy i byl lekko ogrodzony, juz straz , że
za dlugo patyki wystaja, mozna zwariowac. Oczywiscie nie mam
pewnosci, że to jej donos, bo to jest anonimowe, ale pewne
przypuszczenia mam.
I jak byście postąpili w takiej sytuacji. Ja juz mam lekko dosyc i
nawet sie jej nie kłaniam.
Nie wiem, czy mam z nia szukac kontaktu, czy dać sobie luz. Mnie
jest głupio bo mieszkamy na przeciwko siebie i kazdy patrzy w inna
strone. Wiem, że ludzie maja wieksze problemy w zyciu, ale ja mam
akurat taki i nie wiem jak mam z niego wybrnac.
    • jane-bond007 Re: Problem z sasiadką 01.04.10, 18:24
      ?
      chyba olewać bo widać że jej zależy na tym żeby mieć z kim drzeć
      koty
    • rach.ell Re: Problem z sasiadką 01.04.10, 18:25
      moze staraj sie przepisow przestrzegac, jesli ty bedziesz w
      porzadku, nikt sie nie doczepi.
      • jane-bond007 Re: Problem z sasiadką 01.04.10, 18:29
        a jakie są przepisy odnośnie czasu wykonania ogrodzenia?
        • rach.ell Re: Problem z sasiadką 01.04.10, 18:36
          nie chodzi o czas tylko o zatruwanie zycia sasiadom np. o prace
          budowlane w niedziele, sa jakies granice przyzwoitosci. jesli
          wszystko byloby o.k. straz by nie przyjechala albo by przyjechala i
          ochrzanila sasiadke o bezzasadne zgloszenia.
          • 0ffka Re: Problem z sasiadką 01.04.10, 18:44
            Oj działoby się, gdyby na miejscu sąsiadki była autorka wątku :)
          • jane-bond007 Re: Problem z sasiadką 01.04.10, 20:11
            be sensu, ona opisuje nie tylko sytuacje gdy zatruwanie zycia
            podlega poz "przepisy"

            stąd moje pytanie co poradzić na niedokończone ogrodzenie? bo straż
            przyjeła i takie zgłoszenie - nie bardzo to rozumiem ale zapewne nie
            znamy wszystkiego
    • wacikowa Re: Problem z sasiadką 01.04.10, 18:29
      1-Weź kup jakieś czekoladki i idź do niej z przeprosinami. Powiedz jaka była
      sytuacja itp. Powiedz jej,że się postarasz nie robić już problemów a jak co
      niech Ci powie co robisz nie tak. Oczywiście z uśmiechem na twarzy
      2-Rób to samo co ona tzn mów,że to Ci przeszkadza,tamto i dzwoń anonimowo na
      straż miejską.
      3-kup wiatrówkę:)))
      • martishia7 Re: Problem z sasiadką 01.04.10, 18:48
        Widzę, że metoda kija i marchewki :D
        • wacikowa Re: Problem z sasiadką 01.04.10, 19:34
          Ale do 3 razy sztuka:))
    • agnieszka19800 Re: Problem z sasiadką 01.04.10, 18:35
      To z tą wiatrówką to dobre ;))
      • wacikowa Re: Problem z sasiadką 01.04.10, 18:48
        Ale to wersja ostateczna;)
      • dickers widzisz jak niewiele Ci do szczęścia potrzeba 01.04.10, 23:33
        kup wiatrówkę, albo może granat lepiej i rozwal kobietę za to że
        śiała uwagę zwrócić...cóż dla sporej części polactwa chamstwo jest
        normą, wiec nawet chamskie zachowania uważają za normalne (patrz.
        remont w niedzielę)
    • skarpetka_szara Re: Problem z sasiadką 01.04.10, 19:44
      ja bym anonimowo przeslala jej w paczce zdechlego szczura. Powinno
      daj jej cos do myslenia.

      Oczywiscie ty "o niczym nie wiesz"
      • sootball Re: Problem z sasiadką 01.04.10, 20:11
        taak, to jest dobra metoda. Przypomina mi się, jak moja sąsiadka po jakimś
        konflikcie z naszym znajomym, nie przyszła do nas o tym porozmawiać, tylko
        podrzuciła nam przez okienko do piwnicy zawiniętą w karton kupę (zapewne swoją).
        Nie wkurzyło nas to jakoś szczególnie, tylko niesamowicie rozśmieszyło i
        następnego dnia powiesiliśmy jej na klamce pampersa (pustego) zawinętego pięknie
        we wstążeczkę, z doczepioną uśmiechniętą buzią. Pampers znikł, temat nie był
        nigdy więcej poruszany.
        • skarpetka_szara Re: Problem z sasiadką 01.04.10, 20:28
          LOL.

          Malo jest ludzi z takim wybitnym poczuciem humoru. :)
    • hrabia.barry.kent Re: Problem z sasiadką 01.04.10, 20:45
      Moja rada: zlej glupia babe. Staraj sie byc w porzadku ale ja olewaj. Mow dzien dobry jak widzisz i tyle. Nie zagaduj, nie tlumacz sie, nie rob jej na zlosc. Albo jej minie, albo jest to babol zatruwajacy zycie wszystkim, wiec po co masz sie denerwowac. Jak bedzie dalej przysylac straz do was, a wy bedziecie ok, to zobacza ze babie odbilo i w koncu jej sie dostanie.
      Wspolczuje debilnej sasiadki
      • green-chmurka Re: Problem z sasiadką 01.04.10, 23:44
        Nie minie jej, taka wredna suka zawsze zostanie suka. Masz kobito przejebane,
        wymysl cos zeby tez jej dac popalic.
        • passepartout80 Re: Problem z sasiadką 02.04.10, 00:32
          Może napierdzielać z hałasem co niedzielę? I systematycznie parkować na jej
          posesji bez słowa sorry? Tak, rzeczywiście suka. Nawet nikt jej nie uprzedził,
          ze będzie łomot w niedzielę a więc czas kiedy mamy dziwną i totalnie
          niezrozumiałą ochotę odpocząć. Suka jak nic. A pewnie wystarczyło iść,
          uprzedzić, potraktować ją w porządku...

          green-chmurka napisała:

          > Nie minie jej, taka wredna suka zawsze zostanie suka. Masz kobito przejebane,
          > wymysl cos zeby tez jej dac popalic.
    • passepartout80 Pogadać! 02.04.10, 00:02
      Przynajmniej spróbuj. Może to zwykła pieniaczka, ale może pójdź do niej z czymś
      "powitalnym", typu jakieś ciasto i z góry przeproś za niedogodności. Ona trochę
      przegina to fakt, ale może to nie jest od razu jakaś totalnie walnięta baba. Ja
      sama mieszkam na osiedlu domów i zawsze się z sąsiadami uprzedzamy o imprezach,
      remontach etc. Niby nikt nie musi, ale miła jest świadomość, że nie olewamy się
      nawzajem. Wiele to nie kosztuje, a może dużo pomóc, żeby się fajnie mieszkało...

    • berta-live Re: Problem z sasiadką 02.04.10, 00:10
      Zrób jej czarny PR. Czyli po prostu obrób dupsko gdzie tylko się da. W sklepie,
      na podwórku, kościele, gdziekolwiek kogokolwiek spotkasz to zacznij opowiadać
      anegdotki o chorej psychicznie sąsiadce, które ma urojenia i cały czas nasyła na
      was straż miejską. Oczywiście wszystko w formie kabaretu, tak żeby ludziska
      miały polewkę i rozpowiadały te historyjki dalej.
      • passepartout80 Re: Problem z sasiadką 02.04.10, 00:19
        Dobry pomysł. Jeśli chce się mieć nieustające pole walki i nienawiści. I
        eskalacji tejże. Tylko po co? Dla własnej satysfakcji, ze się nie dało babie?
        Czy ona naprawdę nie ma prawa z lekka się wk...ć? Nie lepiej mieszkać koło
        sympatycznych ludzi, do których też ma się odrobinę empatii a nie podejście
        "wykańczam i mi nie podskakujcie?" Może gdyby autorka poszła do baby i pogadała
        nie byłoby tego cyrku? Ku rozwadze.
        Z większością ludzi zdrowych na umyśle da się to załatwić sympatyczną rozmową.
        Ludzie, których z góry traktuje się jak powietrze odpowiadają agresją. Autorka
        wątku też za jakiś czas może stać się sąsiadką ludzi wykańczających dom.
        berta-live napisała:

        > Zrób jej czarny PR. Czyli po prostu obrób dupsko gdzie tylko się da. W sklepie,
        > na podwórku, kościele, gdziekolwiek kogokolwiek spotkasz to zacznij opowiadać
        > anegdotki o chorej psychicznie sąsiadce, które ma urojenia i cały czas nasyła n
        > a
        > was straż miejską. Oczywiście wszystko w formie kabaretu, tak żeby ludziska
        > miały polewkę i rozpowiadały te historyjki dalej.
      • rach.ell Re: Problem z sasiadką 02.04.10, 10:05
        mozliwe jednak, ze te anonimowe skargi naplywaja od innych sasiadow,
        ktorzy rowniez maja dosyc prac budowlanych w niedziele i musza
        cierpiec mozliwe, ze rowniez inne uprzykrzajace zycie zachowania.
        Sasiadka nie ukrywala swoich pretensji, osobiscie zwracala uwage
        wiec nieby czemu nagle mialaby zaczac skarzyc sie anonimowo?
    • ankh_morkpork A ja mam kilka pytań... 02.04.10, 10:45
      > Najpierw nie pasował jej hałas w niedziele, my mielismy
      > wykończeniówke w domu i rzeczywiście może przez godzine lub 2 było
      > troche głośniej, przyszla i zwróciła uwagę, że ona chce odpoczywac > i jej strasznie hałas przeszkadza.

      Czy w sobotę poszliście do sąsiadki uprzedzić, że niestety w niedzielę musicie pohałasować, i z góry przeprosić, że zakłócicie jej spokój? Dlaczego nie? Nawet jeśli to rzeczywiście trwało tylko 2 godziny, to i tak powinniście byli to zrobić. A skoro przyszła z pretensjami, to trzeba było ją bardzo serdecznie przepraszać ;-)

      > Potem, dokładnie w dzien przeprowadzki zwraca mi uwage, że samochod ekipy remontowej nie powinien stac 50 m od jej posesji, bo jej sie droga popsuje, ok. chłopaki przestawili.

      Powinni byli od razu zaparkować tam, gdzie trzeba.

      > Obok nas jest problem z parkowaniem bo generalnie to jest polna droga.

      To nie powód, aby pakować się samochodem sąsiadce pod nos.

      > I jak byście postąpili w takiej sytuacji. Ja juz mam lekko dosyc i
      > nawet sie jej nie kłaniam.

      Przyjrzyj się obiektywnie swojemu zachowaniu. Zamiast patrzeć wilkiem na sąsiadkę i oskarżać ją o donosy, przestań dawać powody do wzywania straży miejskiej. Parkuj i wykańczaj swój dom tak, aby nie utrudniać życia otoczeniu. To, że wijesz sobie wymarzone gniazdko, nie znaczy, ze jesteś "świętą krową" i każdy ma obowiązek znosić Twoje gafy z zachwytem.

      Wprowadzając się w nowe otoczenie warto wykazać się kurtuazją, nawet lekko przesadną, zamiast robić na sąsiadach kiepskie pierwsze wrażenie.

      Jak już będziesz pewna, ze Twoje zachowanie jest OK, to się możesz wtedy zastanawiać, czy celowo szukać kontaktu, czy dać na luz i czekać na okazję do poprawy wzajemnych stosunków towarzyskich. Osobiście uważam, że nic na siłę, ale ja mimo wszystko mówiłabym jej "dzień dobry", nawet jeśli ona nie odpowiada.
    • mrs.g Re: Problem z sasiadką 02.04.10, 11:07
      niestety mam podobna, zadziałalo dopiero jak poczuła na własnej
      skórze przysłowie' nie rób drugiemu co tobie niemiłe".
      No coz, tak mi kobieta umiliła zycie, ze w koncu pokazalam jej, ze
      zeby komus zwracac uwage trzeba byc prede wszystkim samemu w
      przadku.Szczescie w tym, ze moja chyba do odpornych psychicznie nie
      nalzey i poprostu wymiekla. Ale przykro mi, ze musialam sie posunac
      do takich zagran. Narazie mam spokoj.
    • gazetowy.mail Re: Problem z sasiadką 02.04.10, 11:26
      Poczytaj przepisy na temat ciszy nocnej i prowadzenia remontów.
      Sąsiadka ma racje. W niedziele powinnaś siedzieć cicho.
    • agnieszka19800 Re: Problem z sasiadką 02.04.10, 13:37
      OK. zgadzam się z tym hałasem (wczesniej zreszta juz to napisałam),
      ale to bylo jenorazowe i wtedy nie mialam na to wplywu bo mnie tam
      nie bylo (ale to tez nie moze byc wytłumaczenie).
      Ale z parkowaniem, przeciez nikt nie parkowal pod jej domem tylko
      kawal z boku, wiec co, droga przeciez jest dla wszytskich, tak mi
      sie wydaje. Ona zreszta traktuje droge jak swoja wlasnosc bo
      wystawiła tam jakies kamienie , że ledwo mozna przejechac. I to jest
      ok? Poza tym wywala smieci na dzialke obok i co tez jest taka w
      porzadku?
      Ja niestety nie mam takiego charakteru żeby donosic na ludzi wiec
      zostawiam ja w spokoju.
      Poza tym mnie by naprawde do glowy nie przyszlo, żeby zwracac uwage
      bo ktos na godzine zaparkowal (powtarzam: nie pod domem, tylko
      daleko z boku).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja