Czy feministki są wrogami kobiet?

IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 25.07.01, 22:46
Nie twierdzę, że wszystko o czym mówią feministki pozbawione jest podstaw,
chciałbym jednak zająć się tutaj nie tym co jest w tej ideologii racjonalnego,
ale tym co jest w niej niebezpieczne. Otóż, radykalny feminizm ma charakter
totalitarny - tzn jest ideologią obejmującą wszystkie aspekty życia (mamy
więc "feministyczną" naukę, sztukę, teologię ) oraz postulującą radykalną
przebudowę struktur społecznych i wychowanie "nowego człowieka" wolnego
od "patriarchalnych przesądów". Radykalne feministki podzielają właściwe
wszystkim totalitarystom przekonanie o plastyczności natury ludzkiej. Stworzyły
sobie model człowieka i chcą do niego dopasować rzeczywistość. Historia XX
wieku uczy nas tymczasem, że ludzie plastyczni nie są, a próby ich formowania
przynoszą więcej szkód niż pożytku. Dobre efekty przynieść może tylko działanie
mieszczące się w granicach natury, jeżeli granice te zostaną przekroczone,
nawet działania mające na celu większą sprawiedliwość tego świata zmieniają się
we własne zaprzeczenie. Feministyczna utopia jako z gruntu anty ludzka - tzn
nie respektująca natury człowieka - nie ma szans na realizację, jednak próby
jej wprowadzenia mogą rozchwiać struktury społeczne, na czym ucierpią zwykłe
kobiety i zwykli mężczyźni. W tym sensie radykalne feministki są wrogami
kobiet, choć mienią się ich obrończyniami. Przypominają mocno komunistów,
którzy ogłosili się zbawcami ludzkości, a stworzyli system będący piekłem na
ziemi.
    • suzume Re: Czy feministki są wrogami kobiet? 26.07.01, 10:53
      Gość portalu: ten napisał(a):

      > Nie twierdzę, że wszystko o czym mówią feministki pozbawione jest podstaw,
      > chciałbym jednak zająć się tutaj nie tym co jest w tej ideologii racjonalnego,
      > ale tym co jest w niej niebezpieczne. Otóż, radykalny feminizm ma charakter
      > totalitarny - tzn jest ideologią obejmującą wszystkie aspekty życia (mamy
      > więc "feministyczną" naukę, sztukę, teologię ) oraz postulującą radykalną
      > przebudowę struktur społecznych i wychowanie "nowego człowieka" wolnego
      > od "patriarchalnych przesądów". Radykalne feministki podzielają właściwe
      > wszystkim totalitarystom przekonanie o plastyczności natury ludzkiej. Stworzyły
      > sobie model człowieka i chcą do niego dopasować rzeczywistość. Historia XX
      > wieku uczy nas tymczasem, że ludzie plastyczni nie są, a próby ich formowania
      > przynoszą więcej szkód niż pożytku.

      Ale, jak sam piszesz, ta kwestia dotyczy feminizmu radykalnego, agresywnego,
      występującego w USA. Taka postawa oczywiście zapewnia zmiany w pożądanym przez
      daną grupę kierunku, ale nie poprzez wychowanie a poprzez tresurę. I tu się z
      Tobą zgadzam, że jest to przynajmniej głupie. Zasady wpojone przez wychowanie
      wiekszośc ludzi przyjmuje za własne i stosuje je przez całe życie. Tresura
      wytwarza odruchy, których łatwo się pozbyć przy jakiejkolwiek stosownej do tego
      okazji.

      > Dobre efekty przynieść może tylko działanie
      > mieszczące się w granicach natury, jeżeli granice te zostaną przekroczone,
      > nawet działania mające na celu większą sprawiedliwość tego świata zmieniają się
      > we własne zaprzeczenie.

      Co według Ciebie mieści się w tych granicach, a co je przekracza?

      > Feministyczna utopia jako z gruntu anty ludzka - tzn
      > nie respektująca natury człowieka - nie ma szans na realizację, jednak próby
      > jej wprowadzenia mogą rozchwiać struktury społeczne, na czym ucierpią zwykłe
      > kobiety i zwykli mężczyźni. W tym sensie radykalne feministki są wrogami
      > kobiet, choć mienią się ich obrończyniami. Przypominają mocno komunistów,
      > którzy ogłosili się zbawcami ludzkości, a stworzyli system będący piekłem na
      > ziemi.

      Problem polega na tym, że feminizm agresywny, o którym piszesz jest również
      bardzo hałaśliwy i dlatego rzuca się w oczy (uszy?), neguje tradycje i na siłę
      chce zagonić mężczyzn do kuchni a kobiety na traktory. Mój prywatny feminizm to
      to głębokie przeświadczenie o tym, że ludzie, niezależnie od płci, są sobie równi
      (ale nie tacy sami). Chodzi mi tylko o to, żeby ta równość dawała im szansę
      wyboru. Jeśli kobieta nie chce siedzieć w domu, niech pracuje. A jeśli jest
      dobrym fachowcem niech zarabia dokładnie tyle, ile jej kolega na tym samym
      stanowisku, posiadający takie same kwalifikacje i umiejętności. Z drugiej strony,
      jeśli mężczyzna woli poświęcić się roli ojca (niewielu jest takich, ale są), to
      dlaczego mu tego nie umożliwić? Niech ma możliwość skorzystania z urlopu
      macierzyńskiego (ojcowskiego?) i wychowawczego. I niech nie spotyka się ze
      współczuciem i głupimi docinkami otoczenia. Bo pewne zajęcia (np. prace domowe i
      opieka nad dziećmi) nadal są uznawane za kobiece i, jako takie, "niegodne"
      mężczyzny. I mężczyzna może się nimi zajmować, ale nie powinien się tym
      przechwalać, bo wyjdzie na pantoflarza. Ewentualnie może żonie "pomagać" - zyska
      opinię dobrego męża. A przyznasz, że jeśli oboje małżonkowie pracują zawodowo, to
      nie ma mowy o "pomaganiu", bo i żona i mąż jedzą, brudzą, bałaganią. W związku z
      tym dlaczego tylko jedno (przeważnie jednak jest to kobieta) ma pracować
      dodatkowo na drugim, domowym etacie? Poza tym, dlaczego, jeśli mężczyzna akurat
      lubi np. gotować, albo zajmować się niemowlęciem, miałby to robić nieomalże w
      konspiracji, żeby nie wyjść na zniewieściałego facecika? I dlaczego wogóle
      nazwanie czegokolwiek "babskim zajęciem" ma znaczenie deprecjonujące, a "męską
      sprawą" - nobilitujące? Ze stereotypami społecznymi właśnie trzeba walczyć i
      dążyć (w granicach możliwości) do zniesienia podzoalu na role "typowo" męskie
      i "kobiece", bo w większości przypadków typowość ta została po prostu ustalona
      dawno temu, kiedy do funkcjonowania rodziny niezbędny był ścisły podział
      obowiązków (tzn. mąż pracował poza domem a kobieta w domu).

      pzdr
      suzume
      • mary_z_danii Re: Czy feministki...-do suzume 26.07.01, 12:05
        Podpisuje sie oboma rekami pod Twa wypowiedzia :))
        Dodam tylko, ze feministki nie moge przez definicje byc wrogami kobiet, bo jako
        kobiety nie walczylyby chyba przeciw samym sobie ;)
        Temat feminizmu byl zreszta wielokrotnie na tym forum przerabiany, na poziomie -
        mowiac eufeministycznie -roznym.
        Niektorzy panowie juz sie nieco uspokoili, lecz prowadzili przedtem niewybredna
        krucjate antykobieca (wkladajac pojecia feministki, lesbijki, zmiji i zdziry
        m.in. do jednego worka), napuszczajac m.in. swych "kolesiow" do wysylania
        wulgarnych emaili do kobiet majacych czelnosc miec swe zdanie. Ofiara tych
        atakow padla glownie Sara i ja - jesli Cie to bardziej interesuje mozesz uzyc
        przeszukiwania forum, a sie naprawde naczytasz ;)
        Nie pisze tego wszystkiego, bo znow podsuwac komus chore pomysly, raczej jako
        luzny przyczynek do dyskusji nt.postawy do kobiet, bo chyba o to tak naprawde w
        tym chodzi.
        Pzdr serdecznie
        Mary
        • suzume Re: Czy feministki...-do mary_z_danii 26.07.01, 13:25
          mary_z_danii napisał(a):

          > Podpisuje sie oboma rekami pod Twa wypowiedzia :))

          Jak to miło, że pierwszy post był mi przychylny. Z pewną taką nieśmiałością
          czekałam raczej na pomyje od Peda... :)

          > Dodam tylko, ze feministki nie moge przez definicje byc wrogami kobiet, bo jako
          > Niektorzy panowie juz sie nieco uspokoili, lecz prowadzili przedtem niewybredna
          > krucjate antykobieca (...) jesli Cie to bardziej interesuje mozesz uzyc
          > przeszukiwania forum, a sie naprawde naczytasz ;)

          Już się naczytałam. Dobrze, że nie noszę noży po kieszeniach, bo by mi się
          pootwierały. ;)

          Pozdrawiam,
          suzume
          • mary_z_danii Re: Czy feministki...-do suzume ponownie 26.07.01, 14:39
            suzume napisał(a):
            > Jak to miło, że pierwszy post był mi przychylny. Z pewną taką nieśmiałością
            > czekałam raczej na pomyje od Peda... :)
            >
            Ped nadal wylewa niestrudzenie swe pomyje (hahhaha, swietne okreslenie) na innych
            dzialach i z pewnoscia zaraz i tutaj przyjdzie, przyciagnety magnetyzmem tematu,
            no i mojej skromnej osoby tez lol .Czyli mozemy oczekiwac kolejnych
            bezsensownych elaboratow jego autorstwa ;))) Miej jednak dla niego troche
            zrozumienia: to stetryczaly i zakompleksiony dziadulo, nienawidzacy kobiet i
            znajacy sie jedynie na swej (pata)fizyce, a majacy odwage byc niegrzecznym tylko
            za oslona monitora i modemu lol, choc ostatnio mu chyba upaly bardzo
            zaszkodzily ;)
            A z tymi nozami to faktycznie trzeba uwazac :)))
            Tak bardziej serio - mam nadzieje, ze wreszcie sie jacys sensowni panowie tez
            odezwa, chociaz sa oni chyba gatunkiem na wymarciu na tym forum :))
            Pozdrawiam ze slonecznej Danii
            • suzume Re: Czy feministki...-do suzume ponownie 26.07.01, 15:56
              mary_z_danii napisał(a):

              > Ped nadal wylewa niestrudzenie swe pomyje (hahhaha, swietne okreslenie) na
              > innych dzialach i z pewnoscia zaraz i tutaj przyjdzie, przyciagnety magnetyzmem
              > tematu, no i mojej skromnej osoby tez lol .

              Doczekać się nie mogę ;)

              > Miej jednak dla niego troche zrozumienia: to stetryczaly i zakompleksiony
              > dziadulo, nienawidzacy kobiet

              Najbardziej podobały mi się jego wystąpienia dotyczące konieczności bycia matką,
              zwłaszcza kawałek o tym, że on chciałby mieć drugie dziecko a nie może (ciekawe
              dlaczego? lol) i wnuki, ale jego syn boi się takich rozwydrzonych bab jak my...
              Perełka!

              > Pozdrawiam ze slonecznej Danii

              Pozdrowienia z deszczowej Polski
              • mary_z_danii Re: Czy feministki...-do suzume raz jeszcze 27.07.01, 08:50
                Dzieki :), zapomnialas tylko dodac najnowsze urojenie: ze jest prawdziwym
                mezczyzna (sic!!), bo ja za nim "szaleje" buahahahahaha - czyli z notorycznej
                przesladowczyni(nieco starsza obsesja) zmienilam sie w adoratorke - tez ladne
                lol
                A przyklady takich "perelek" mozna by mnozyc w nieskonczonosc - tylko wlasciwie
                po co? ;)
                Nie mozemy chyba odbierac chleba psychiatrom i psychoterapeutom, nawet mimo
                tego, ze niektorzy traktuja forum jako niskobudzetowa (zeby nie powiedziec:
                darmowa) autoterapie lol
                No, ale co sie mozemy zlosliwie posmiac, to nasze - i tez z darmo :)))
                Pzdr, mam nadzieje, ze deszcze nieco ustaly
                • suzume Re: do mary 27.07.01, 12:31
                  mary_z_danii napisał(a):

                  > Dzieki :), zapomnialas tylko dodac najnowsze urojenie: ze jest prawdziwym
                  > mezczyzna (sic!!), bo ja za nim "szaleje" buahahahahaha - czyli z notorycznej
                  > przesladowczyni(nieco starsza obsesja) zmienilam sie w adoratorke - tez ladne
                  > lol

                  De gustibus non est disputandum... ;>>

                  > A przyklady takich "perelek" mozna by mnozyc w nieskonczonosc - tylko wlasciwie
                  > po co? ;)
                  (...)
                  > No, ale co sie mozemy zlosliwie posmiac, to nasze - i tez z darmo :)))
                  > Pzdr, mam nadzieje, ze deszcze nieco ustaly

                  Głupotę zwalcza się wyłącznie (o ile możliwe jest jej zwalczenie) tylko śmiechem.
                  A poza tym śmiech to zdrowie ;)

                  Pzdr, niestety nadal leje, ale mam nadzieję, że u Ciebie słońce
                  suzume
        • Gość: des Re: Czy feministki...-do Mary_z_danii IP: 194.181.86.* 26.07.01, 15:07
          Przeczytałam sporo Twoich wypowiedzi na tym forum i jestem pod wrażeniem.
          Inteligentne, celne, napisane z kulturą, a przy tym - poprawną polszczyzną. To
          prawdziwe perełki! Na forum, niestety, roi się od prymitywnych wulgaryzmów.

          Sama mam poglądy feministyczne. I tylko smutek mnie ogarnia, na przemian ze
          zdumieniem, gdy spotykam kobiety, nie rozumiejące feminizmu i niewiele wiedzące
          na ten temat, a jednak wrogo nastawione. Tak po prostu, z definicji. Zagorzałe
          obrończynie ''starego, sprawdzonego porządku'', odsądzające feministki ''od czci i
          wiary''. Kobiety przeciwko kobietom. To smutne.
          Zauważyłam też, że mężczyznom łatwiej przychodzi nawiązywanie sojuszy, silniej
          też popierają się wzajemnie. My, kobiety, mimo że, podobno, jesteśmy bardziej
          nastawione na związki międzyludzkie, nie potrafimy tego właściwie wykorzystać.
          Co o tym sądzisz?

          Pozdrawiam serdecznie
          des
          • mary_z_danii Re: Czy feministki...-do des 27.07.01, 08:35
            Gość portalu: des napisał(a):
            Dziekuje za mile slowa na temat tresci i formy mych wypowiedzi:) Sa one tym
            bardziej mile, ze mieszkam od ponad 20 lat zagranica i sila rzeczy moj kontakt z
            jez.polskim jest nieco ograniczony (ale jak widzisz, daleko mi do tych, ktorzy po
            zaledwie kilku miesiacach pobytu poza Polska zapominaja calkowicie mowy
            ojczystej ;)
            Niechec kobiet do tzw "feminizmu" wynika wg mnie -podobnie jak Twym zdaniem -
            prawdopodobnie z niecheci badz leku przed zmianami. Jesli zostaly, byc moze przy
            pomocy metod opisanych kiedys w watku o zbyt liberalnym wychowaniu dziewczat
            (tzn. przy uzyciu kar fizycznych i terroru psychicznego) na osoby ulegle i
            uznajace siebie za majace nizsza wartosc niz mezczyzni, latwiej jest zrozumiec
            przyczyny ich wiekszej pasywnosci.
            Mieszkam w Skandynawii od wielu lat i trudno jest mi sie wypowiadac na temat
            sytuacji w Polsce. Wydaje mi sie jednak, ze znacznie wieksza czesc kobiet
            skandynawskich potrafi bardziej "postawic na swoim" (czyt. realizowac swe
            potrzeby,ambicje i zainteresowania zamiast byc uleglym cieniem swego partnera).
            Wiaze sie to chyba w duzym stopniu z faktem, ze kobiety tutaj maja duzo wieksze
            realne szanse (wyksztalcenie,niezle wlasne zarobki) na ulozenie sobie
            samodzielnego zycia bez potrzeby zaleznosci emocjonalnej czy finansowej od
            partnera.
            Zastanawialam sie nad Twym pytaniem: dlaczego kobiety z wieksza trudnoscia niz
            mezczyzni popieraja sie wzajemnie?
            Nie wiem, moze kanalizuja swe frustracje zwiazane ze swa gorsza sytuacja w
            zwiazkach, na rynku pracy itd? A moze niektore z kobiet po prostu takie sa?
            W Szwecji i Danii pracowalam w wielu miejscach, majac kontakt z wieloma ludzmi.
            Musze - ze smutkiem - przyznac,ze miejsca mej pracy skladajace sie wylacznie badz
            w przewazajacej wiekszosci z kobiet byly z reguly mniej przyjemne (plotki,
            intrygi itd), niestety nie potrafie wytlumaczyc tego zjawiska. Potwierdza to
            tylko Twe smutne spostrzezenia (za chwile pewnie sie to stanie koronnym
            argumentem mezczyzn na forum wrogo nastawionych do kobiet ;). Chociaz zapewniam
            Cie, ze mezczyzni tez potrafia ze soba rywalizowac, doprawdy nie przebierajac w
            srodkach ;), wiec chyba nie jest z nami - kobietami az tak zle? Negatywne cechy
            charakteru nie sa z pewnoscia przypisane tylko do jednej plci.
            A zawsze mozna zaczac od kobiecej solidarnosci na tym forum, gdzie cieszy mnie
            obecnosc coraz wiekszej ilosci samodzielnie i niezaleznie myslacych kobiet :))
            Pozdrawiam rownie serdecznie
            Mary
      • Gość: ten odpowiedź autora IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 30.07.01, 22:08
        Szanowna Pani
        Dziękuję za tak długą wypowiedź na zaproponowany przeze mnie teamt (zaznaczam
        przy tym, że nie tylko o długość, ale i o treść mi chodzi!!!) Do Pani
        wypowiedzi odnieść mogę się w liście (umieściłas tu swój e - mail) - o ile Cię
        to interesuje.
        • suzume DO TEN 31.07.01, 11:40
          Gość portalu: ten napisał(a):

          > Szanowna Pani
          > Dziękuję za tak długą wypowiedź na zaproponowany przeze mnie teamt (zaznaczam
          > przy tym, że nie tylko o długość, ale i o treść mi chodzi!!!) Do Pani
          > wypowiedzi odnieść mogę się w liście (umieściłas tu swój e - mail) - o ile Cię
          >
          > to interesuje.

          Proszę bardzo - po o są maile :)
          Chociaż wydaje mi się, że inni uczestnicy dyskusji też mogą być zainteresowani
          tym odniesieniem
          • Gość: ten do SUZUME po raz drugi IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 31.07.01, 21:11

            >
            > Proszę bardzo - po o są maile :)
            > Chociaż wydaje mi się, że inni uczestnicy dyskusji też mogą być zainteresowani
            > tym odniesieniem

            Skoro uważasz, że inni uczestnicy zainteresowani będą moim odniesieniem umieszczę
            je tutaj (kiedy je ułożę!), ale szczerze mówiąc na tym forum (o ile mogłem się
            zorientować) wszystko w końcu przeradza się w licytację typu "kto - kogo"
            ten
            • suzume Re: ponownie do TEN 01.08.01, 08:49
              Gość portalu: ten napisał(a):

              > > Proszę bardzo - po o są maile :)
              > > Chociaż wydaje mi się, że inni uczestnicy dyskusji też mogą być zaintereso
              > wani
              > > tym odniesieniem
              >
              > Skoro uważasz, że inni uczestnicy zainteresowani będą moim odniesieniem umieszc
              > zę
              > je tutaj (kiedy je ułożę!), ale szczerze mówiąc na tym forum (o ile mogłem się
              > zorientować) wszystko w końcu przeradza się w licytację typu "kto - kogo"
              > ten

              Doprawdy, jeśli wolisz, wyślij mi maila

              suzume
      • Gość: ten DO SUZUME!!!! IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 30.07.01, 22:12
        Uwaga!!! POST ZATYTUŁOWANY "ODPOWIEDŹ AUTORA" DOTYCZY PANI! dOPIERO PO JEGO
        WYSŁANIU ZAUWAŻYŁEM, ŻE NIE ZAZNACZYŁEM DO KOGO PISZĘ! CÓŻ, POŚPIECH...
    • Gość: Jorland Re: Czy feministki są wrogami kobiet? IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 26.07.01, 16:28
      Gość portalu: ten napisał(a):

      > Nie twierdzę, że wszystko o czym mówią feministki pozbawione jest podstaw,
      > chciałbym jednak zająć się tutaj nie tym co jest w tej ideologii racjonalnego,
      > ale tym co jest w niej niebezpieczne. Otóż, radykalny feminizm ma charakter
      > totalitarny - tzn jest ideologią obejmującą wszystkie aspekty życia (mamy
      > więc "feministyczną" naukę, sztukę, teologię ) oraz postulującą radykalną
      > przebudowę struktur społecznych i wychowanie "nowego człowieka" wolnego
      > od "patriarchalnych przesądów". Radykalne feministki podzielają właściwe
      > wszystkim totalitarystom przekonanie o plastyczności natury ludzkiej. Stworzyły
      >
      > sobie model człowieka i chcą do niego dopasować rzeczywistość.

      Korzystały w tej pracy ze sprawdzonych wzorców. Cytowałem już tutaj kiedyś mysli
      wielkiego klasyka komunizmu rewolucyjnego - Fryderyka Engelsa o opresyjnej i
      klasowej roli rodziny, co wspaniale koresponduje z tezami radykalnych feministek.
      Jak Pan słusznie zwrócił uwagę radykalny feminizm głosi ideologizację całej
      rzeczywistości co jest charakterystyczną cechą myśli totalitarnej. Posługiwanie
      sie przy tym retoryka "wyzwalania kobiet spod tyranii patriarchatu" i
      przedstawianie obrazu świata jako zmaganie się kobiet z patriarchatem
      (marksistowska dialektyka rozwoju historycznego gdzie zamieniono tylko hasła),
      oraz wizja historii jako zmaganie się dżenderu z patriarchatem doskonale wpisuje
      się w tradycję marksistowską. Jako taki więc radykalny feminizm jest ideologią
      niebezpieczną, która może funkcjonowac jako ciekawostka i ulubiony cel polemik,
      ale który lepiej by nie uzyskał większych wpływów wśród naszych rozsądnych i
      trzeźwych kobiet. Zresztą zasadniczy nurt feminizmu wydaje mi się
      zdroworozsądkowy, całkowiecie do zaakceptowania przez konserwatystów. Naszym
      męskim więc zadaniem jest kokietowanie zdroworozsądkowych feministek i otwarte
      przeciwstawienie się feminizmowi rewolucyjnemu. Poza tym wydaje mi się, że
      radykalny feminizm jest bardziej widoczny w mass mediach, moze dlatego, że jest
      bardziej jaskrawy i ma bardziej radykalne treści.

      Historia XX
      > wieku uczy nas tymczasem, że ludzie plastyczni nie są, a próby ich formowania
      > przynoszą więcej szkód niż pożytku.

      Niestety ideologia o plastyczności natury ludzkiej podatnej na kształtowanie
      przejawia sie nie tylko w radykalnym feminizmie. Jest to wyraz znacznie szerszej
      idei, której feminizm jest tylko jednym nurtem. Różne przejawy komunizmu,
      socjalizmu to własnie wyraz tej myśli na tym własnie bazują. Kłaniam się.
      • Gość: Lucy Re: Czy feministki są wrogami kobiet? IP: 195.94.198.* 27.07.01, 09:33
        Strasznie mnie denerwuje stereotyp feministki przedstawionej jako gruby,
        wielki "babochłop", nie mający szans na znalezienie faceta i z tego powodu
        opluwający resztę świata. Dodatkowo machający zdjętym z płaskiego biustu
        stanikiem.
        Myslę, że Suzume bardzo trafnie rozprawia się z tym mitem, zresztą wszystko co
        mówi jest zawsze trafne. Ja tez uważam się za feministkę, chociaż jestem
        mężatką z kilkuletnim stażem, pracuję zawodowo, zajmuję się domem. Ale my
        podzieliliśmy swoje role tak, aby dzielić obowiązki domowe i żeby każdy robił
        to, co mu lepiej wychodzi. Nie wyobrażam sobie, aby mój mąż wracał po pracy,
        zagłębiał się w fotelu i czekał na obiad i może jeszcze popędzał mnie gromkim
        rykiem. Ale nie mam także najmniejszego zamiaru sama leżec do góry brzuchem na
        kanapie i wrzeszczeć "facet, podaj mi piwo!" a zdaje się, że tak właśnie
        postrzegane są feministki (przynajmniej przez niektórych). Nawiązując do
        wypowiedzi Peda o rozwydrzonych babach nadmieniam, że pomimo
        mojego "feministycznego rozwydrzenia" żaden facet nigdy sie mnie nie bał a
        jeden nawet się ze mną ożenił (i wcale nie jest treserem lwów!)

        Pozdr
        Lucy
        • suzume Re: do Lucy i wszystkich 27.07.01, 12:14
          Gość portalu: Lucy napisał(a):

          > Strasznie mnie denerwuje stereotyp feministki przedstawionej jako gruby,
          > wielki "babochłop", nie mający szans na znalezienie faceta i z tego powodu
          > opluwający resztę świata. Dodatkowo machający zdjętym z płaskiego biustu
          > stanikiem.

          O ile wogóle ma biust ;) Porównanie jest świetne!

          > Myslę, że Suzume bardzo trafnie rozprawia się z tym mitem, zresztą wszystko co
          > mówi jest zawsze trafne.

          Bardzo dziękuję za miłe słowa i strasznie się rumienię :))

          > Nawiązując do
          > wypowiedzi Peda o rozwydrzonych babach nadmieniam, że pomimo
          > mojego "feministycznego rozwydrzenia" żaden facet nigdy sie mnie nie bał a
          > jeden nawet się ze mną ożenił (i wcale nie jest treserem lwów!)

          Bo nie jest prawdziwym mężczyzną ;>. Macho, tacy jak Ped, boją się rozwydrzonych
          feministek. Taki irracjonalny skąd inąd lęk przed kastracją - no bo co my byśmy
          robiły z tymi klejnotami? Wieszały na choince?

          Z drugiej strony, to ja się walczącym antyfeministom w sumie nie dziwię.
          Siedzieli sobie wygodnie przez stulecia, zarabiając na dom lub nie i mieli pełną
          obsługę pod rygorem wywalenia baby na zbity pysk. A teraz co? Nie postraszysz
          takiej, bo sama zarabia. I jeszcze zamiast grzecznie przeznaczyć tę kasę na
          rozrywki Pana Stworzenia goni go do kuchni albo odkurzacza, bo niby jakiś podział
          obowiązków i ona podobno jest zmęczona... "Koniec świata, pani Popiołkowa!"

          A tak poważnie to wydaje mi się, że żaden normalny, myślący i poważny człowiek
          (niezależnie od płci) nie przyjmuje za własną ani ideologii feminizmu
          rewolucyjnego (tu kłaniam się p. Jorlandowi), ani patriarchatu w stylu XIX wieku,
          bo to odchyły.

          Pozdrawiam
          suzume
          • Gość: mary_z_danii Pzdr dla wszystkich myslacych IP: *.ds1-roen.adsl.cybercity.dk 27.07.01, 13:25
            .. niezaleznie od plci. Dziekuje za -wreszcie!!!!-rozsadna dyskusje na wyraznie
            do tej pory zapalny temat feminizmu.
            P.Jorland - madrze piszesz.
            Lucy - usmialam sie setnie tez z tego stereotypu "strasznej, rozwydrzonej
            feministki bez stanika" :)))
            And last but not least - Suzume, racje masz niezaprzeczalna i to ponownie, ale
            nie bede Cie za bardzo chwalic, bo sie naprawde zbyt duzo zarumienisz :))
            BTW :czytalam wreszcie Wasz watek o fanclubie lol lol. Czy moge zostac
            niezrzeszona fanka fanclubu? ;)(nadmiar obowiazkow domowych i koniecznosc
            nieustannych zabiegow kosmetycznych nie pozwala mi niestety na aktywny
            udzial ;))
            A kolejne "obiekty uwielbienia" z pewnoscia pojawia sie - no, chyba, ze
            te "rozwydrzone baby" juz wszystkie potencjalne obiekty z forum wyploszyly ;),
            dostarczajac nam kolejnej terapii smiechowej lol
            Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie
            Mary
            • Gość: Lucy Pozd dla wszystkich i prośba do Suzume IP: 195.94.198.* 27.07.01, 13:35
              Kochane babeczki!
              Cieszę się, że tak się świetnie rozumiemy!
              Przy okazji mam ogromna prośbę, czy można byłoby otworzyć na osobnym wątku
              Fanklub??? W starym wątku jest tyle posów, ze mój komputer (leniuch, wiadomo -
              meski rodzaj!) już ich nie otwiera i nie mogę składac należnej Czci mojemu
              Idolowi, Marcinkowi, buuuuuuuuuuu :-(((((((((((((((
              • suzume Re: Pozd dla wszystkich i prośba do Suzume 31.07.01, 11:46
                co powiesz na Fanklub Wszystkich Męskich Szowinistów i Cudownie Doskonałych
                Kobiet? (trochę przydługa ta nazwa...
            • suzume Re: do mary 31.07.01, 11:43
              Gość portalu: mary_z_danii napisał(a):

              > BTW :czytalam wreszcie Wasz watek o fanclubie lol lol. Czy moge zostac
              > niezrzeszona fanka fanclubu? ;)(nadmiar obowiazkow domowych i koniecznosc
              > nieustannych zabiegow kosmetycznych nie pozwala mi niestety na aktywny
              > udzial ;))
              > A kolejne "obiekty uwielbienia" z pewnoscia pojawia sie - no, chyba, ze
              > te "rozwydrzone baby" juz wszystkie potencjalne obiekty z forum wyploszyly ;),
              > dostarczajac nam kolejnej terapii smiechowej lol

              Pewnie, że możesz. Nasza idea powinna się również rozprzesrzenić i na inne (póki
              co nieoświecone) kraje. LOL

              pzdr
              DP suzume
              • mary_z_danii Re: do suzume 31.07.01, 11:56
                :))) Dziekuje za pozwolenie bycia cicha obserwatorka Waszych wysilkow.. a i
                samych obiektow jak widze przybylo, wiec do dziela, dziewczyny! lol
                Pozdrawiam i zycze sukcesow w Misji Oswiecania lol lol
                Pzdr serdecznie
                Mary
Pełna wersja