emma_peel72
02.04.10, 09:16
Mam taki problem, jakieś dwa tygodnie temu bardzo pokłóciłyśmy się z
matką, zbliżają się świeta no i nie wiem , naprawde nie wiem co
zrobić. Kłótnia była poważna – chodzi o jej podejście do mojego
brata, o tolerowanie jego ekscesów no i…
Zacznę od początku, mój brat od dzieciństwa był ulubieńcem naszej
matki, urodził się po śmierci naszego drugiego braciszka, był
chorowity, więc matka ze zdwojoną siłą się nim opiekowała. Niestety,
rezultat matczynej toksycznej miłości jest nie najlepszy, brat ma 35
lat dwoje dzieci, nie przepracował w swoim życiu jednego całego
roku. Cały czas żyje na koszt albo swojej konkubiny, albo wyciąga
pieniądze od matki, do tego zadłuża się.
Kłotnia wybuchła po ostatnim numerze jaki odwalił – zostawił swoją
konkubinę z dwojgiem malutkich dzieci, w tym jednym półtorarocznym,
a drugim wymagającym specjalnej troski, z dnia na dzień, wyprowadził
się. Podobno bo znalazł nową pracę (jak by to coś przeszkadzało).
Kłotnię z matką wywołała moja uwaga, że to znowu wymówka, bo
braciszkowi znudziła się opieka nad własnym potomstwem, a pewnie
poznał na Internecie nową panienkę (zdradza konkubinę ciągle – choć
ona o tym nie wie). Matka mi powiedziała, że nic nie rozumiem, bo on
jest nieszczęśliwy. Wkurzyło mnie to, ale w sumie to nie moja
broszka, niestety, dosłownie za chwilę mój brat poprosił matkę o
pieniądze – 2000 zł to dużo, wiecej niż jej emerytura. Powiedziałam
jej, że powinna się otrząsnąć, ze powinna otworzyć oczy, że mój brat
to po prosu żigolak żerujący na niej, że nigdy nie przyjeżdża bez
potrzeby finansowej, i że to po prostu pasożyt. Mama mało nie
dostała zawału (naprawdę, nie przenośnia), kazała mi się nie
pokazywać nigdy wiecej, dopóki nie zmienie zdania o bracie i nie
zdobędę się na to aby być mniej zazdrosna. Próbowałam zadzwonić parę
razy, ojciec mówi, że matka nie chce ze mną rozmawiać.
No i teraz mam, problem. Przeprosić „wycofać się” ze swojego zdania
(słusznego) i załagodzić sytuację, czy dać sobie na wstrzymanie i
przeczekać.