czy to rownouprawnienie?

04.04.10, 20:32
Kiedys mi to przeszlo przez glowe teoretycznie, a dzis stal sie praktycznie.
Dzis w pracy znajoma kolezanka w zakladowej kantynie w obecnosci innych
klepnela mnie w tylek. Nie ze narzekam, absolutnie, lubie te kolezanke,
zastanowilo mnie jednak cos.
Gdyby to ona byla wypieta (tak jak ja nieco bylem, nachylajac sie nad
mikrofala) i gdybym ja ja klepnal (tzn niekoniecznie ja, kobiete ogolnie), to
nawet prywatnie moglaby byc afera, a juz publicznie to ludzie spojrzeliby na
mnie jak na wariata, zboczenca, chama, niepotrzebne skreslic. Gdy ona klepnela
mnie bylo tam z 6 osob, sami faceci owszem akurat, i nikt nie mrugnal okiem.
Ciekawe.
Czy moge ja klepnac w pupe na zasadzie wzajemnosci po swietach ( bo ja lubie):)?
(rrzecz dzieje sie w anglii)
    • rach.ell Re: czy to rownouprawnienie? 04.04.10, 20:37
      dziwna sytuacja... Zachowanie kolezanki zastanawiajace:) Raczej bym
      sie jej nie rewanzowala, to moglby byc poczatek problemow we
      wzajemnych relacjach a Ty bedziesz czul sie potem zazenowany. Jej
      zachowanie bylo niewlasciwe, wprawila Cie w zaklopotanie, radzilabym
      raczej, jesli sie to powturzy, zwrocic jej na osobnosci uwage zeby
      tego nie robila. Chyba ze masz w stosunku do niej jakies plany:)
      • kropidlo5 Re: czy to rownouprawnienie? 04.04.10, 21:25
        Nie, to nie tak, ona mnie nie zaklopotala ani nie odbieram tego negatywnie,
        lubie ja, podoba mi sie, nawet czasem z nia flirtuje niewinnie, ale ona ma
        faceta, wiec to jest stopa kolezenska.
        Wiec jako taka ktora mi sie podoba- nie zrobila mi nic zlego, wrecz przeciwnie,
        milo ze tak "wyrazila zainteresowanie", choc jako ze ma faceta to na tyle.
        Uwage moge jej co najwyzej zwrocic, zeby tak robila czesciej jesli moze:)
    • kropidlo5 Re: czy to rownouprawnienie? 05.04.10, 14:16
      co nigdy sie nikt z tym nie spotkal zeby kolezanka kolege w pracy w tylek
      klepnela? czy to tak oczywiste, ze w jedna strone mozna a w drug anie ze nie
      warto pisac?
      jak grzabnalem w necie haslo klepanie w tylek to wyczytalem, ze wszystkie
      kobiety uwazaja klepniecie za chamstwo i dalyby w twarz, ale nie znalazlem nic w
      druga strone.
      • stinefraexeter Re: czy to rownouprawnienie? 05.04.10, 15:21
        Bo najwyraźniej klepnięcie w tyłek kobietę i klepnięcie w tyłek mężczyznę to
        nie to samo.

        Chociaż sama nigdy nie klepałam kolegów w ten sposób, to jednak pierwsza
        sytuacja ma dla mnie wyraźne konotacje seksualne ("klepię, bo jesteś kobietą"),
        zaś ta druga nie ("klepię, bo jesteś moim kolegą"). Zresztą sam piszesz, że nie
        poczułeś się zażenowany, ani w żaden sposób molestowany.
        Nie oznacza to jednak, że "w drugą stronę można". Zresztą jakoś rzadko się
        widzi, by kobiety klepały swoich kolegów po pośladkach.
    • dystansownik Re: czy to rownouprawnienie? 05.04.10, 16:32
      Wszystko jest kwestią uwarunkowań społecznych co do postrzegania takich sygnałów
      ze strony jednej i drugiej płci.
      Klepnięcie w tyłek ma wyraz, a przynajmniej podtekst, czysto seksualny. Tu nie
      ma mowy o koleżeńskim klepnięciu (chyba, że z kolegami też klepiecie się po
      pupach i tak samo to lubicie). Oczywiście nie musi to do niczego też prowadzić,
      może to być tylko sygnalizacja istnienia pewnego napięcia seksualnego pomiędzy
      dwojgiem ludzi.

      Co do odwrotnej sytuacji, to tak już się przyjęło, że mężczyźnie nie można
      wyrażać sygnałów zbyt seksualnych, bo może zostać to odebrane jako molestowanie.
      Można oczywiście rozważać z czego to wynika, ale nawet doświadczenia empiryczne
      pokazują jasne zależności.
Pełna wersja