Ja jako matka

06.04.10, 20:36
Okropnie się czuję i nie wiem czy dobrze robię. Ciągle zastanawiam się co dalej będzie. Czy jako matka robię dobrze?

Mam dwuletniego synka. Nie mieszkam z jego ojcem. Gdy byłam w ciąży nie miałam nawet zamiaru mówić mu o dziecku, ale dowiedział się skądinąd. Był to dla mnie obcy człowiek. Nie chciałam mu mieszać w życiu, bałam się, że mnie odrzuci. Nie przejął się ciążą, ale jak już byłam w szpitalu to mnie odwiedził. I tak odwiedzał nas raz na jakiś czas od święta przez te dwa lata.

Ostatnio przychodzi bardzo często, ale ja nie mam ochoty ani czasu na tak częste spotkania. Najpierw spędzał czas tylko z dzieckiem, teraz przychodzi do mnie do kuchni, czasami mi pomaga. Nie mam ochoty na te wizyty. Jestem zdenerwowana kiedy przychodzi do nas na obiad po pracy, kilka razy nocował. Sugerował, że podoba mu się życie rodzinne, spokój i atmosfera, którą mam w domu, obiady, kolacje, czyste mieszkanie. Boję się, że zaproponuje nam przeprowadzkę do niego (ja wynajmuję kawalerkę). Nie jest to odpowiedzialny człowiek. Wiem, że jeśli zamieszkamy razem, to atmosfera w domu popsuje się.

Mały kocha ojca i lubi kiedy do nas przychodzi.

Zupełnie nie wiem co robić. Wiem tylko, że na pewno nie zgodzę się na wspólne mieszkanie. Ale nie mam pojęcia jak dalej rozmawiać z ojcem synka, żeby nie czuł się odrzucony. I jak potem dziecku wytłumaczyć, dlaczego mieszkamy bez ojca. Dla niego jest to ojciec, ale dla mnie to właściwie obcy mężczyzna. Nawet nie biorę od niego żadnych pieniędzy. Nie chcę się z nim spoufalać. Nie jest spokojną ani odpowiedzialną osobą.

Mam nadzieję, że w przyszłości nie pożałuję tej decyzji. Czy któraś z was stanęła kiedyś przed podobnym wyborem?
    • hrabia.barry.kent Re: Ja jako matka 06.04.10, 20:39
      TO ze ty nie potrafisz ulozyc sobie relacji z ojcem dziecka to jedno, jestes dorosla, wszedzie mozesz o tym przeczytac.
      Tylko pamietaj ze zabierajac dziecku ojca, krzywdzisz je a w przyszlosci to sie mocno odbije.
      Powodzenia zycze i dobrych wyborow
      • zebra_zuzanna Re: Ja jako matka 06.04.10, 20:46
        Nie wiem, czy zostałam dobrze zrozumiana. Nie chcę zabierać synkowi ojca. Wiem,
        że ojciec jest mu potrzebny. Nie mam nic przeciwko odwiedzinom. Boję się tego,
        że on będzie chciał wspólnego mieszkania. I nie wiem jak mu odmówić, gdy to
        zaproponuje. Albo jak nie dopuścić do tego, żeby zaproponował.

        Przykro mi, że ktoś odbiera moją decyzję jako krzywdzenie dziecka. Wiem, że
        wspólne mieszkanie z jego ojcem może zaowocować sytuacjami, które wyrządzą
        dziecku większą krzywdę.


        • hrabia.barry.kent Re: Ja jako matka 06.04.10, 20:49
          Ale ja tak nie odbieram, przeciez nie znam sytuacji dobrze, pisze teoretycznie tylko.
          NIe rozumiem czego sie boisz? Dorosla jestes, nie mozesz odmowic? JEstes bezwolna? Mowisz ze nie to nie. Nie mieszka z wami a dziecku ojca nie zabierasz. Juz
        • alajna85 Re: Ja jako matka 06.04.10, 22:06
          Jeśli czujesz, że nie chcesz być z tym człowiekiem nie zgadzaj się na zamieszkanie z nim. Musisz być twarda i umieć to powiedzieć, jeśli zajdzie taka potrzeba. Dziecko przede wszystkim potrzebuje matki zdecydowanej, takiej, która wie, czego chce i umie o nie zadbać. Moim zdaniem lepiej będzie, jeśli synek będzie widywał ojca sporadycznie, niż jak się do niego wprowadzisz wbrew sobie i za kilka miesięcy się wyprowadzisz. To dopiero wprowadzi chaos w życie małego. Powinnaś mu zapewnić względną stabilizację i w tej sytuacji trzymanie się z daleka od ojca dziecka wydaje się taką zapewniać. Moim zdaniem dziecko przede wszystkim potrzebuje szczęśliwej, zrównoważonej mamy. Nic mu po ojcu, jeśli będziesz z nim na siłę, nieszczęśliwa, "dla dobra dziecka". Nie ma w tym niczego dobrego, dla nikogo.
    • menk.a Re: Ja jako matka 06.04.10, 20:45
      Skoro tak czujesz, to nie spoufalaj się, nie ufaj mu i bądź czujna. Ogranicz
      własne kontakty z nim do niezbędnego minimum. I skoro już Twoje dziecko ma ojca,
      niech go nie straci (w sensie nie ograniczaj ich relacji).

      Owszem, spotkałam się. Matki w imię tzw. dobra dziecka gotowe są przymykać oczy
      na wiele nieczystych zagrań tatusiów, byle tylko dzieci miały ojca. A potem jest
      płacz i zgrzytanie zębów. Nie popełniaj tego błędu.
      • zebra_zuzanna Re: Ja jako matka 06.04.10, 20:47
        Dziękuję za dodanie mi otuchy. Teraz jest to dla mnie bardzo ważne.
    • skarpetka_szara Re: Ja jako matka 06.04.10, 20:50
      Nie, nie stalam przed podobnym wyborem.

      Ale gdybym stala to pamietaj ze twoje relacjie z nim to jedna
      sprawa, a jego relacjie z dzieckiem to droga sprawa.

      Jezeli ty nie chcesz sie z nim zpoufalac, to powiedz mu to milo,
      ale dosadnie.
      Jezeli ci przeszkadza w domu, to moze popros go aby bral dziecko
      do "piaskownicy", albo do siebie do domu?

      Jak na matke masz dosyc dziecinne problemy.
      • zebra_zuzanna Re: Ja jako matka 06.04.10, 21:06
        Widać, że nigdy tego nie doświadczyłaś - mój problem bynajmniej nie jest dziecinny.

        To poważna decyzja, która wpłynie na życie trzech osób, w tym na mojego synka,
        którego kocham najbardziej na świecie.
        Świadomość tego, że moja błędna decyzja zepsuje mu życie jest nie do zniesienia.

        Dlatego pytam Matki, a nie dziewczyny.
    • itoweryou Re: Ja jako matka 06.04.10, 21:04
      Trudna sytuacja. Dziecko potrzebuje ojca, matki i ich obu razem. To "razem" nie
      będzie możliwe. Synek będzie to widział zadawał coraz więcej pytań.
      Macie taką niby rodzinę, zabawę w prawdziwy dom.
      Na pewno sobie poradzisz. Ważne, żeby nie było kłótni przy dziecku.
      • zebra_zuzanna Re: Ja jako matka 06.04.10, 21:09
        Masz rację. Niechęć do kłótni to jeden z powodów dla których nie chcę wspólnego
        mieszkania.
        Boję się też o te pytania dziecka, które na pewno zacznie zadawać. Ojciec go
        nawet teraz podpuszcza, żeby mnie pytał, czy tata może u nas spać. I pewnie
        nadal będzie go podpuszczał. A dziecko ledwo co mówi i łatwo nim manipulować.
        • real_mayer Re: Ja jako matka 09.04.10, 18:27
          zebra_zuzanna napisała:

          > Masz rację. Niechęć do kłótni to jeden z powodów dla których nie chcę wspólnego
          > mieszkania.
          > Boję się też o te pytania dziecka, które na pewno zacznie zadawać. Ojciec go
          > nawet teraz podpuszcza, żeby mnie pytał, czy tata może u nas spać. I pewnie
          > nadal będzie go podpuszczał. A dziecko ledwo co mówi i łatwo nim manipulować.

          tak sobie czytam i jesteś mądrą rozsądna osobą, trzymaj się dzielnie i powiedz
          kolesiowi, że nie ma szans na wspólne życie i żeby nie używał dziecka do swoich
          celów. Jak ma pytanie do Ciebie <czy może nocować itp.> to ma rozmawiać z Tobą.
          Trzymam kciuki
    • demonii.larua Re: Ja jako matka 06.04.10, 21:06
      Zaproponuj mu by zabierał dziecko do siebie. Może to rozwiąże poczucie
      dyskomfortu? No i hmm... Co to znaczy przychodzi na obiad, nocuje... skoro mu na
      to pozwalasz facet pewnie myśli, że Ci się to podoba. Ustal jasno granice,
      pogadajcie oboje na temat opieki nad dzieckiem i tyle. Co do pieniędzy, oboje
      macie obowiązek utrzymywać dziecko, pamiętaj o tym.
      • zebra_zuzanna Re: Ja jako matka 06.04.10, 21:19
        Obawiam się, że synek jest za mały na nocowanie u ojca. On nawet nie potrafi się nim zająć. Umarłabym ze strachu.

        Obiady i nocleg są na mnie wymuszone. Sam przychodzi, albo dzwoni. Nie mogę go wygonić. Dobrze mu u mnie, nawet mnie to cieszy, bo lubię gości oby nie za często. I mały się cieszy. Ale chcę pozostać przy gościnnych wizytach, nic więcej.

        Najwyraźniej potrzeba jeszcze trochę czasu. Kiedy synek podrośnie będziemy mogli inaczej podzielić obowiązki.

        A pieniędzy od niego nie chcę, bo nie chcę kłótni o pieniądze. Ustaliliśmy, żeby przelewał jakąś kwotę co miesiąc na oddzielne konto na przyszłe studia synka, albo na wszelki wypadek.
        • gwen75 Re: Ja jako matka 06.04.10, 21:30
          Strasznie uległa wobec niego jesteś. Jakbyś się go bała...
          Powiedz mu zwyczajnie, że nie uśmiechają Ci się obiadki i noclegi. Zobaczysz co on na to.
          • zebra_zuzanna Re: Ja jako matka 06.04.10, 21:46
            Nie chcę być uległa, ale nie jestem też osobą agresywną. Wiem, że zbyt stanowcze stwierdzenie z mojej strony wywoła jego agresję. I dlatego napisałam, że nie wiem jak mu odmówić i jak mu to wytłumaczyć. Nie chcę się kłócić, chcę sobie na spokojnie ułożyć życie, znaleźć kogoś bardziej odpowiedniego do związku. Mam normalne potrzeby, a ojciec dziecka wcale nie jest mi bliski i ich nie zaspokoi.

            Teraz jak mam to napisane to inaczej na to patrzę. Zapisanie problemu mi pomogło.

            On zwyczajnie ignoruje moje tłumaczenia. Spał na podłodze na karimacie i wszedł do mojego łóżka. Bardzo go prosiłam, żeby wszedł, ale tylko się śmiał i przytulał. Mnie to nie śmieszy, a na niego moje argumenty nie działają.

            Nie umiem mu tego wykrzyczeć prosto w twarz.

            • gwen75 Re: Ja jako matka 06.04.10, 21:56
              Wejście to łóżka wbrew Twojej woli to mocne przegięcie...
              Ja na Twoim miejscu już bym go do domu nie wpuścił.
              On wygląda na niezrównoważonego gościa...
              • zebra_zuzanna Re: Ja jako matka 06.04.10, 22:02
                Tak przesadził, ale mu wybaczyłam ten raz. Ale to nie jest powód do tego, żeby
                zabrać dziecku ojca. A dziecko jest dla mnie najważniejsze.
            • figgin1 Re: Ja jako matka 07.04.10, 19:06
              zebra_zuzanna napisała:
              wszedł
              > do mojego łóżka. Bardzo go prosiłam, żeby wszedł, ale tylko się śmiał i przytu
              > lał
              Nie rozumiem, jak mogłaś pozwolić na coś takiego?
        • princess_yo_yo Re: Ja jako matka 06.04.10, 21:42
          bez ladu i skladu ta twoja historia. ojciec ma kontakt z dzieckiem,
          czesto z nim przebywa ale
          > Obawiam się, że synek jest za mały na nocowanie u ojca. On nawet
          nie potrafi si
          > ę nim zająć. Umarłabym ze strachu.
          >

          > Obiady i nocleg są na mnie wymuszone. Sam przychodzi, albo dzwoni.
          Nie mogę go
          > wygonić.
          co ty masz 5 lat czy jestes dorosla kobieta? nie potrafisz decydowac
          sama za siebie a co dopiero miec pod opieka male dziecko - nie wiem
          kto tu sie nie bardzo nadaje na rodzica (podejrzewam ze oboje
          nadajecie sie srednio).

          > Najwyraźniej potrzeba jeszcze trochę czasu.
          na to zebys dorosla potrzeba pewnie troche czasu a ze czasu jest
          coraz mniej wiec wez sie za siebie kobieto! wiem ze jak ktos nie
          potrafi racjonalnie myslec to jest to rodzaj uposledzenia i trudno
          jest sie przemoc ale jak sie chce to zawsze jest nadzieja!

          > A pieniędzy od niego nie chcę, bo nie chcę kłótni o pieniądze.
          Ustaliliśmy, żeb
          > y przelewał jakąś kwotę co miesiąc na oddzielne konto na przyszłe
          studia synka,
          > albo na wszelki wypadek.
          sratatata, nie umiesz postawic granic i masz gdzies przyszlosc
          swojego dziecka najwyrazniej - kwota na utrzymanie dziecka i
          ewentualne oszednosci na przyszlosc powinny byc ustalone. jakas
          kwota to zadne zabezpieczenie.

          zacznij sie zachowywac jak osoba dorosla - ustalcie obowiazki i
          odpowiedzialnosc i finanse, normalne granice wspolzycia miedzy
          cywilizowanymi ludzmi i rodzicami.
          • zebra_zuzanna Re: Ja jako matka 06.04.10, 21:52
            Princess ja jestem bardzo młodą osobą i to prawda, że nie mam doświadczenia. I
            chyba wcale nie myślę racjonalnie. Nie mam też na kogo liczyć i kogo się
            poradzić. Moja rodzina mieszka daleko i ma własne problemy. A przeżyłam za dużo
            smutnych chwil, żeby ryzykować spokój, który wreszcie mam.

            Ojciec dziecka odkłada konkretną kwotę na jego utrzymanie, ale jej tu nie
            przytoczyłam. Pieniądze nie są dla mnie bardzo ważne. Radzę sobie.
            • princess_yo_yo Re: Ja jako matka 06.04.10, 22:06
              pieniadze sa bardzo wazne, chyba ze wygralas loterie i zyjesz z
              inwestycji, ale wtedy podejrzewam nie mieszkalabys w wynajetej
              kawalerce. wydatki beda tylko rosnac i bardzo wazne jest ustalenie
              ze oboje jestescie odpowiedzialni za utrzymanie dziecka i jego
              przyszlosc - to jest wasz wspolny obowiazek a nie laskawy przelew co
              miesiac ktory mozna bez problemu wstrzymac.

              jesli nie zaczniesz wyznaczac granic teraz to potem bedzie jeszcze
              gorzej. twoj syn potrzebuje obojga 'odpowiedzialnych' rodzicow, na
              razie checi niby sa po obu stronach ale dobrymi checiami jest pieklo
              wybrukowane - a z realizacja jest powany problem z tego co widze.

              powodzenia!
              • zebra_zuzanna Re: Ja jako matka 06.04.10, 22:10
                Princess to nie jest temat o pieniądzach. Ja sobie radzę, nie muszę być bogata,
                nigdy nie byłam. Stać mnie na godne życie. Nie mamy dużych potrzeb, ale dziecko
                ma wszystko czego potrzebuje.

                Nie chciałam jego pieniędzy tylko dlatego, żeby się od niego nie uzależniać. Nie
                mam zamiaru tego zmieniać.
    • kobieta_z_polnocy Re: Ja jako matka 06.04.10, 21:37
      Tak sobie ciebie czytam i zastanawiam się, jak ty się w ogóle odnajdujesz w życiu.
      Dziecko masz z obcym (jak sama piszesz) człowiekiem, nawet alimentów od niego
      nie chcesz i na dodatek pozwalasz nocować u siebie w domu, chociaż to ci się nie
      podoba. Wyznam, że nie rozumiem. Prezentujesz pasywność w czystej postaci.
      Uważasz, że ludzie powinni się domyślać czego ty sama chcesz i wielkodusznie
      spełniać twoje pragnienia, podczas gdy ty będziesz sobie stała w milczeniu obok.
      Tak się nie da. Sorry, ale jeśli pozwalasz facetowi na coraz częstsze
      pomieszkiwanie, to ja sama na jego miejscu myślałabym, że aż tak bardzo ci to
      nie przeszkadza. Co z tobą jest? Myślisz, że jak zabronisz mu stołowania się u
      ciebie, to on więcej syna nie odwiedzi?? Wątpliwe, skoro na razie widać że mu na
      nim jako tako zależy. Zrób coś wreszcie, zacznij działać, a nie tylko rozpaczać
      w kącie.
      • itoweryou Re: Ja jako matka 06.04.10, 21:50
        A mnie się wydaje, że Zuzanna prowadzi dobrą politykę. Powala na rozwój wydarzeń
        ale je kontroluje jakoś.
        Nie każdy jest superaktywny i nie musi być.
        Pieniądze ojciec płaci na konto na przyszłość dziecka i fajnie.
        A że dziecko się kiedyś przydażyło, to też nie nieszczęście.

        Najprościej waszym zdaniem chłopa pogonić, ograniczyć widzenia do 1x na 2 tyg i
        będzie dobrze?
        • princess_yo_yo Re: Ja jako matka 06.04.10, 21:59
          nikogo nie nalezy gonic, nalezy ustalic zasady, zostawic dziecko sam
          na sam z ojcem co jakis czas albo i wiecej czasu - podzielic sie
          opieka i byc na tyle elastycznym zeby nie wywolywac niepotrzebnych
          zatargow ale poruszac sie w jasno ustalonych granicach.

          nalezy rowniez sie zatroszczyc o przyszlosc dziecka - oboje rodzice
          powinni lozyc na utrzymanie i zdawac sobie sprawe ze wydatki z
          wiekiem rosna. dokladanie do laska przez jednego z rodzicow jest
          niedopuszczalne podczas gdy maja osobne budzety.

          nie wiem jak dorosla kobieta moze sie tak zachowywac, nie potrafic
          ogarnac swojego zycia nawet w bardzo malym zakresie.
    • lacido Re: Ja jako matka 06.04.10, 21:50
      a może ona wcale nie ma ochoty na wspólne mieszkanie, po co się zadręczasz na
      zapas?
      • zebra_zuzanna Re: Ja jako matka 06.04.10, 22:00
        Po tych świętach niestety jestem tego pewna. To nie jest człowiek bez uczuć, też
        ma potrzeby rodzinne. Jest już w takim wieku, że chce mieć rodzinę i często mi o
        tym mówi. Mówi też, że jest mu u mnie dobrze, i że mógłby nie wychodzić z mojego
        mieszkania.

        W styczniu zaproponował mi przeprowadzkę jeśli nie mogłabym przedłużyć umowy.
        • lacido Re: Ja jako matka 06.04.10, 22:05
          wyraził chęć pomocy ale nie wspominał nic i miłości po grób z tego co piszesz, a
          przecież głupotą jest wiązać się z kimś bez miłości tylko dlatego że chce się
          mieć rodzinę
    • berta-live Re: Ja jako matka 06.04.10, 21:57
      Piszesz, że facet jest nieodpowiedzialny, nie poczuwa się nawet do obowiązków
      alimentacyjnych i masz pewność, że lepiej nie wchodzić z nim w żadne relacje
      finansowe, nie masz do niego na tyle zaufania, żeby mu pozwolić zostać z
      dzieckiem sam na sam i jeszcze się zastanawiasz czy jest sens wiązać się z tym
      człowiekiem? Dziecko może i potrzebuje ojca, ale tylko dlatego, że potrzebuje
      kogoś obdarzonego cechami, których temu facetowi brakuje. Ktoś kto przychodzi,
      żeby sobie poprzebywać w czystym mieszkaniu, poczęstować się domowym jadłem i
      pobawić się klockami, nie jest dziecku do niczego potrzebny. Do zabawy możesz mu
      niańkę zatrudnić. Za 15PLN/h przyjdzie z workiem zabawek i będą się bawić. I
      nawet nie będziesz musiała pilnować, czy coś złego się nie stanie, bo takie
      osoby zazwyczaj są profesjonalistkami i można im zaufać.
      • alessia27 Re: Ja jako matka 06.04.10, 22:12

        jak mozna wogole mic dziecko z kims kogo sie nie zna ???
        Skoro nie znalas faceta po gwizdek wlazlas mu do lozka
        i na dodatek zaszlas w ciaze, a teraz na forum szukasz pomocy.


        Faceci sa jak pleminiki, tylko jeden na milion staje sie czlowiekiem.
        • zebra_zuzanna Re: Ja jako matka 06.04.10, 22:18
          Różnie w życiu się układa. Pracowaliśmy w tej samej firmie.
          Nie cofnęłabym czasu. Mam teraz przy sobie najcudowniejszą istotę na świecie.
          • alessia27 Re: Ja jako matka 06.04.10, 22:24
            ja rozumiem ze w zyciu sie roznie uklada ale jak mozna
            pojsc z facetem do lozka nie zakladajac gumki ???
            Samo to ze narazilas sie na powazne choroby swiadczy
            o tym ze bylas niedojrzala kobieta !
            A ze dzieciak cudny to wierze, tez mam takiego cudnego
            z tym ze planowanego.
            • zebra_zuzanna Re: Ja jako matka 06.04.10, 22:37
              Owszem byłam niedojrzała. Nikt nie staje się dojrzałym od razu.

              Co do ojca dziecka: pomyliłam się bardzo, zaufałam mu, ale wtedy jeszcze sama
              byłam jak dziecko.
              • rosa_de_vratislavia Re: Ja jako matka 07.04.10, 08:06
                Zebro,
                Jesteś dzielna,że mieszkasz sama z dzieckiem, utrzymujesz Was i
                dajesz radę:)
                Ale:
                a) koniecznie ustal sądownie kwotę alimentów - należą się DZIECKU i
                wccale Was nie uzależnią od ojca. Trzeba je płcić nawet nie mając
                praw rodziecielskich!
                b) przeprowadź rozmowę z ojcem dziecka i ustalcie zasady spotkań.
                Powiedz,że nie chcesz noclegów.
                c) wdrażaj ojca do opeki nad dzieckiem - poradzi sobie! zapewniam,że
                nie zagłodzi i nie zamrozi dzieciaka. Njawyżej założy za grubą
                kurtke albo zapomni o czapce. Chodzi o to, by brał syna na więcej
                niż parę godzin, by mieli czas dla siebie.

                A tu znajdziesz wsparcie:
                forum.gazeta.pl/forum/f,571,Samodzielna_mama.html
                Powodzenia i więcej stanowczości!
    • tysiamama21 Re: Ja jako matka 07.04.10, 08:17
      jak tak czytam ten wątek to mi sytuacja na chorą zaczyna wyglądać. W
      sensie mam wrażenie, że go się najzwyczajniej w świecie boisz i to
      bardzo. Spróbuj z nim pogadać tak normalnie. Jak się będzie
      zachowywał agresywnie to skończ rozmowę. Może pogadaj z nim potem
      przez telefon (będziesz się mniej bała?). Zawsze możesz go po prostu
      do domu nie wpuścić.

      A tak na marginesie to dzieci powinno utrzymywać oboje rodziców.
      Brakiem alimentów robisz prezent jego ojcu a coś przeciwnego dziecku.
      No chyba, że sama masz tyyyyle pieniędzy, że komfort życia Twojego
      dziecka nie zależy od alimentów.
    • brms Re: Ja jako matka 07.04.10, 15:55
      Zebra, jesteś dorosłą kobietą i matką. To duża odpowiedzialność. Nie
      musisz i nie wolno ci się godzić, aby do łóżka ci wchodził
      ktokolwiek bez twojego przyzwolenia, bez względu na to, czy to
      ojciec twojego dziecka czy twój ojciec czy inny mężczyzna.
    • sweet_pink Re: Ja jako matka 07.04.10, 16:14
      Nie jestem matką, ale przeczytałam cały wątek i jestem przerażona...obawiam się
      że za chwilę możesz napisać, że ten facet Cię zgwałcił i uważał, że to żart.

      Powiem Ci wprost, Twój brak asertywności i nie umiejętności stawiania granic w
      końcu doprowadzi do tragedii, bo nie będziesz umiała zareagować asertywnie na
      działania kogoś (nie koniecznie akurat tego faceta) kto będzie chciał skrzywdzić
      twoją rodzinę. Przepraszam, ze to nie przyjemne co piszę, ale pozwalasz na tak
      wiele, że to właściwie patologia, twoje zachowania nie są zdrowe. Nie wiem skąd
      takie totalne zatarcie granic, czy z poczucia winy, traum z dzieciństwa, ale
      moim zdaniem masz poważny problem, który powinnaś przepracować z psychologiem.
      Wiem, że na wizytę u psychologa sie ciężko zdobyć, wiec zacznij od treningu
      asertywności. Polecam trening wendo (www.wendo.org.pl), są tam też
      elementy samoobrony i całość ogromnie wzmacnia pewność siebie. Wybierz się na
      taki lub podobny trening zanim stanie się coś złego. Pamiętaj asertywność to też
      umiejętność której musisz dziecko nauczyć zanim "ruszy w świat" inaczej będzie
      bezbronne wobec spotykających go krzywd.

      Co do twojego bycia z ojcem to też mam swoje zdanie, ale skoro w tej kwestii
      prosiłaś tylko o zdanie mam to już się nie produkuję.
    • drinkit Re: Ja jako matka 07.04.10, 18:11
      Nawet nie bi
      > orę od niego żadnych pieniędzy. Nie chcę się z nim spoufalać. Nie jest spokojną
      > ani odpowiedzialną osobą.

      Skoro przejawia inicjatywę w odwiedzaniu dziecka to wykorzystaj to dla dobra dziecka - w końcu to ojciec. A co do pieniędzy.. nie są dla Ciebie, a dla dziecka. Zawsze mozna je na cos przeznaczyc - wyjazd, kurs, ubranie, etc. Mozesz wystarać się o alimenty. Zastanów się nad tym.
    • zebra_zuzanna Dziękuję za komentarze 08.04.10, 00:21
      Niestety część osób niepotrzebnie poruszyła wątki (pisała nie na temat), których
      nie opisałam dokładnie. Przez to wydalam się inną osobą niż jestem. Taki urok
      forum.

      Jeszcze raz dziękuję za wypowiedzi.
    • mvszka Re: Ja jako matka 08.04.10, 09:02
      Jeśli nie czujesz tzw. mięty do tatusia, nie widzisz z nim
      przyszłości to jak najbardziej nie daj się namówić na wspólne
      miszkanie, dla stworzenia obrazka pełnej rodziny.
      Kosekwentnie i spokojnie powtarzaj exowi, że jest super jako tata
      ale między wami to już koniec.
      Im dziecko będzie starsze tym na dłużej będzie można go odsyłać do
      taty, najważniejsze, że tata jest i się angażuje.
    • kochanic.a.francuza Re: Ja jako matka 09.04.10, 18:15
      Wszyscy przyklasjuja, ze tata jest i sie angazuje, a nikt nie
      zauwazyl co Zuzanna napisala o tacie: potrafi byc agresywny, jest
      nieodpowiedzialny, obcy autorce (jakos sobie na te okreslenia
      zasluzyl, nie skreslila go bez powodu). Mimo to ma pozwalac synkowi
      na spotkania z takim kims? Synek bedzie dokkladnym
      odzwierciedleniem taty. Mam rowniez wrazenie, ze wplacanie przez
      tatusia pieniazkow tez jest jakies ukartowane, zeby ja jakos miec
      na uwiezi. Jak ona go wyprosi z domu to sie wku...wi i pieniadze
      przestana plynac.
      Poza tym, Zuzanno, wyobraz sobie, ze za 8 lat poznajesz prawdziwego
      mezczyzne, chceecie razem mieszkac. Jak wytlumaczysz 10-letniemu
      chlopcu, ze ma drugiego tatusia? Ze wujek bedize miszkal z Wami, a
      do taty raz w tygodniu.
      Czy ten tatus bawi sie z synkim, bo go kocha, czy tez liczy na seks
      z Toba? Na atmosfere, ktorej sam nie potrafi zbudowac, na obiadki?
      Ze nie jestes asertywna to widac, troche Cie ten tatus zwodzi,
      jakis przebiegly jest.
      Moge sie mylic. Wiem, ze trudna decyzja, a ludzie z forum nie znaja
      calej sytuacji, byc moze pomijasz (ze zrozumialych powodow)cos
      istotnego, np dlaczego jest ten facet Ci obcy? Rady wiec sa troche
      jakby w ciemno.
      Zycze Ci powodzenia. I tak jestes dzielna, wychowujac sama dziecko
      z dala od wlasnej rodziny. Szybko szukaj prawdziwego mezczyzny,
      takiego, ktory doda Ci sil i odwagi. Mysle, ze niebiologiczny
      ojciec, jesli powazny, moze lepiej wychowac dziecko, niz powalony
      biologiczny.
      Alimenty wez, nie unos sie duma. I napisz czasem na forum jak Ci
      zle. Zawsze ktos podtrzyma na duchu.
      • burza4 Re: Ja jako matka 08.05.10, 17:05
        na razie to była tylko mowa o tym, że tatuś ma wpłacać kasę na osobne konto,
        jakoś nie doczytałam czy wpłaca, ile i na czyje nazwisko jest ten rachunek?

        śmiechu warte - Zebra unosi się honorem, kasy nie chce, choć mieszka w wynajętej
        kawalerce, nie chce zażyłości, a pozwala mu nocować u siebie i nie wypędza z
        łóżka. Dziewczyno - sama się prosisz o kłopoty.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja